![]() |
|
1917 (2019) reż. Sam Mendes - Wersja do druku +- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl) +-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3) +--- Dział: Filmy zagraniczne (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-zagraniczne--12) +--- Wątek: 1917 (2019) reż. Sam Mendes (/Thread-1917-2019-re%C5%BC-Sam-Mendes--5260) |
RE: 1917 (2019) reż. Sam Mendes - srebrnik - 26-01-2020 (25-01-2020, 21:54)Mierzwiak napisał(a): Gdy kamera wyjrzała przez okno ukazując oświetlane flarą ruiny miasteczka, z tymi tańczącymi cieniami, łzy napłynęły mi do oczu. Jeszcze nigdy w życiu żaden film nie poruszył mnie do tego stopnia na tak podstawowym poziomie jak samo połączenie obrazu i muzyki, ujęciem, które jest wizualną maestrią samą w sobie, nawet w oderwaniu od reszty filmu. Wiem że oglądam coś wyjątkowego, skoro moja reakcja jest dla mnie samego zaskakująca i niespodziewana. No właśnie. We mnie to też wywołało jakieś emocje krańcowe. Nie chodzi tu o żadne analizy, ocenę warsztatu, a o wpływ obrazu i dźwięku na emocje. Nie wiem za bardzo do czego to porównać. Może do obserwowania jakichś zórz polarnych. Zachwyca i tyle. Nie ma czego tu nawet zbytnio tłumaczyć. RE: 1917 (2019) reż. Sam Mendes - ernestbugaj - 27-01-2020 Ależ to było doświadczenie. Uczucie spoconych dłoni nie opuszczało mnie prawie przez cały seans, aż do finalnego biegu przez pole bitwy, kiedy czuło się, że cała sala wbija paznokcie w oparcia, a w powietrzu unosi się jakaś nieopisana wizja końca świata. Mam nadzieję, że po seansach 1917 regularnie osuszają siedzenia. :-) (25-01-2020, 21:54)Mierzwiak napisał(a): Gdy kamera wyjrzała przez okno ukazując oświetlane flarą ruiny miasteczka, z tymi tańczącymi cieniami, łzy napłynęły mi do oczu. Jeszcze nigdy w życiu żaden film nie poruszył mnie do tego stopnia na tak podstawowym poziomie jak samo połączenie obrazu i muzyki, ujęciem, które jest wizualną maestrią samą w sobie, nawet w oderwaniu od reszty filmu. Wiem że oglądam coś wyjątkowego, skoro moja reakcja jest dla mnie samego zaskakująca i niespodziewana.Czułem jakbym oglądał surrealistyczny, ruchomy obraz. Świata z innego wymiaru, gdzie trzeba uciekać przed demonami, które chcą twojej śmierci. Praca kamery i zdjęcia oczywiście przejdą do historii, ale dla mnie momentem geniuszu była początkowa odprawa w bunkrze. Zastanawiałem się w jaki sposób ustawią tę scenę, żeby dowódca nie był cały czas na przodem do nas, a tu pyk, podejdźmy do drugiego stolika gdzie leżą mapy i już mieliśmy naszą dwójkę na pierwszym planie. Wybitny film, który zostaje w głowie na długo. 10/10. RE: 1917 (2019) reż. Sam Mendes - Juby - 27-01-2020 I'm going there to see my Father And all my loved ones who've gone on I'm just going over Jordan I'm just going over home Chyba jeszcze nigdy nie miałem czegoś takiego, aby przyśniła mi się piosenka występująca w filmie, choć gdy się kładłem i gdy się obudziłem, nie potrafiłem jej nawet zanucić. Koledzy wyżej już wszystko ładnie opisali. Od lat nie wystawiam 10/10 po pierwszym seansie, bo rezerwuję tę ocenę dla "ulubionych" filmów, a ciężko do nich trafić po pierwszym obejrzeniu. I to chyba jedyny powód w tym przypadku, choć film nie chce wyjść z głowy. (11-12-2019, 02:20)Trailery Srailery napisał(a): Pokaźny materiał za kulis... Po seansie w IMAX i po obejrzeniu tego materiału stwierdzam, że 1917 może być najbardziej imponująco zrealizowanym filmem wszech czasów, a na pewno od czasu Titanica. Zachwycające kino. Koniecznie muszę powtórzyć (najlepiej w 2,39 : 1). RE: 1917 (2019) reż. Sam Mendes - Gieferg - 27-01-2020 Wayfarin' Stranger jest w filmie? EDIT: eeee, jakaś niemrawa wersja :P RE: 1917 (2019) reż. Sam Mendes - zdzichon - 27-01-2020 Aleście nakręcili. Wolne sobie na czwartek wypisałem żeby do IMAXA uderzyć, bo inaczej nie dało rady ;) RE: 1917 (2019) reż. Sam Mendes - simek - 27-01-2020 Czekam na ujawnienie się pierwszego marudy na forum. W internetach można spotkać narzekanie na, surprise surprise, przerost formy nad treścią, brak duszy, brak emocji, że to tylko techniczna popisówka Mendesa. No cóż, ja ide pod koniec tygodnia, to orzeknę kto ma rację :) RE: 1917 (2019) reż. Sam Mendes - Gieferg - 27-01-2020 Cytat: przerost formy nad treścią, brak duszy, brak emocji, że to tylko techniczna popisówkaTo brzmi jak opis Dunkierki. RE: 1917 (2019) reż. Sam Mendes - Pelivaron - 27-01-2020 Bez dwóch zdań mamy do czynienia z wizualnym arcydziełem. Filmem, który od czasu "Mad Maxa" nie zrobił na mnie takiego wrażenia pod względem tego, co na ekranie zostało mi przedstawione. Uwielbiam w tym filmie sposób w jaki zostało to wszystko pokazane, momentami odnosi się wrażenie obcowania z wydarzeniami, które nie są na ekranie kina a za oknem. Ta bliskość kamery powoduje wręcz namacalność tego z czym muszą borykać się główni bohaterowie. Według mnie to bardziej film Deakinsa niż Mendesa. To on wprowadza "1917" na poziom, który zarezerwowany jest dla niewielu. Dla mnie jest to tak zwana magia kina, dzięki której przenoszę się na parę chwil do miejsca normalnie nieosiągalnego. W sumie napisał o tym Mierzwiak, a raczej wymienił te tytuły, ale własnie "Grawitacja", "Mad Max" i teraz "1917" to taka Trylogia Kina minionego dziesięciolecia. Tytuły, które mają właśnie "to coś". I niby do każdego z nich można mieć jakieś zarzuty fabularne, to nie mam mowy o jakichś problemach związanych z audiowizualiami. Ulubione sceny? Nie będę oryginalny. Nocna sekwencja w zniszczonym mieście, okopy ze szczurem w roli głównej oraz bieg przez linię frontu (możliwe, że najbardziej emocjonalny i emocjonujący filmowy fragment roku - film jeszcze we mnie siedzi, więc tak na gorąco nie potrafię przypomnieć sobie innego). Mimo wszystko nie daję na razie 10/10. Dlaczego? Według mnie są takie sceny, których Mendes nie ogrywa tak znakomicie i to właśnie Deakins rusza mu z pomocą. Jeden przykładów to: Są to takie małe zgrzyty, które bardzo możliwe przy kolejnym seansie będę miał już całkowicie gdzieś i będę po prostu cieszył się filmem i obrazkami, które serwuje mi Deakins :) PS Żeby nie było - chciałbym pochwalić Mendesa za dobór aktorów. Obsadzenie takich mało znanych twarzy było fantastyczną decyzja. Dopiero przed chwilą się dowiedziałem, że Blake'a gra Tommen Baratheon - na sali kinowej za cholerę nie zdawałem sobie z tego sprawy :) RE: 1917 (2019) reż. Sam Mendes - ernestbugaj - 27-01-2020 RE: 1917 (2019) reż. Sam Mendes - Mierzwiak - 27-01-2020 Zbiegi okoliczności w kinie? Niemożliwe. RE: 1917 (2019) reż. Sam Mendes - Paszczak - 27-01-2020 Przy okazji, rozdzielenie Deakinsa i Mendesa kosztem tego drugiego wydaje mi się nieco chybione (zwłaszcza, że to pod wieloma względami jego najbardziej autorski projekt). To prędzej przykład idealnej symbiozy między reżyserem i operatorem. RE: 1917 (2019) reż. Sam Mendes - bloonus - 27-01-2020 (27-01-2020, 16:11)simek napisał(a): Czekam na ujawnienie się pierwszego marudy na forum. W internetach można spotkać narzekanie na, surprise surprise, przerost formy nad treścią, brak duszy, brak emocji, że to tylko techniczna popisówka Mendesa. No cóż, ja ide pod koniec tygodnia, to orzeknę kto ma rację :) Czy to omamy słuchowe czy jednak w 30 minucie 32 sekundzie Schofield gdy wychodzi z bunkru mówi: nazi bastards :) jeśli tak, to ten film to jakieś tarantinowskie, postmodernistyczne badziewie ;) (27-01-2020, 18:58)Pelivaron napisał(a): PS mówiąc nieco bardziej poważnie, Blake nie pasuje ani do tego filmu ani do żadnego innego ;) chociaż muszę przyznać, że jego śmierć w GoT była fascynująco komiczna RE: 1917 (2019) reż. Sam Mendes - OGPUEE - 28-01-2020 Zabawnie teraz się czyta pierwsze komentarze w topicu zestawione z wysokimi notami :). I mnie się film bardzo podobał. Wpierw to sielankowe leżenie na trawce, by stopniowo pokazać koszmar Wielkiej Wojny i dosłownie jej syf (ujęcie na ubłocone onuce), a potem zakończyć niby podobnym sielankowym ujęciem, ale z uczuciem gorzkości. I kurde, nie spodziewałem się pewnego zagrania w ok. 1/4 filmu. Lub tego co zwiastował jeden szczur w opuszczonym okopie. Moją uwagę przykuła gra aktorska brata Blake'a. W jednej minucie było widać pełną subtelności zmianę nastroju i multum emocji. Coś pięknego. Minusy? Panie, jakie minusy?! No, może jak Schofield spadał z wodospadu to przez moment było widać cyfrowego animka, ale malutka rysa na tle monumentu. 10/10 RE: 1917 (2019) reż. Sam Mendes - shamar - 28-01-2020 (17-01-2020, 09:46)simek napisał(a): Rozumiem seans w domowym zaciszu, ale, na Boga, screener, Czy to nie screenery dostają członkowie Akademii a później głosują na filmy, które mają dostać podobno najważniejszą nagrodę w branży filmowej? Jeśli tak to pytanie brzmi: kto jest bardziej popier...ny: widz, który ocenia film po takiej kopii czy Akademia RE: 1917 (2019) reż. Sam Mendes - Paszczak - 28-01-2020 bloonus napisał(a): Czy to omamy słuchowe czy jednak w 30 minucie 32 sekundzie Schofield gdy wychodzi z bunkru mówi: nazi bastardsDirty. Dirty bastards. RE: 1917 (2019) reż. Sam Mendes - Danus - 28-01-2020 WOW, wow i jeszcze raz Wow. Dopiero początek roku, a ja już zobaczyłem dzieło totalne, wizualny majstersztyk, uczta dla wzroku i uszu, udźwiękowienie w tym filmie to też mistrzostwo świata. Fabuła prosta jak budowa cepa, lecz wyciskająca co się da do ostatniej kropelki. Człowiek siedzi, ogląda i zaczyna uwierać go dupa. Obraz jest na tyle sugestywny, ze przez większość seansu czułem się nieswojo. Technicznie Mendes wszedł tym filmem na jakiś niespotykany dotąd poziom, przez cały seans nie można oderwać wzroku od tego co się dzieje i od tego jak to jest pokazane. Jak bardzo pomysłowo, jak przemyślanie. Mendes, zrehabilitowałeś po gównianym Spectre. 10/10 RE: 1917 (2019) reż. Sam Mendes - Mental - 28-01-2020 Jak myślicie, ile będą jeszcze trzymać ten film w imax-ach? Można liczyć, że w najbliższy weekend poleci? RE: 1917 (2019) reż. Sam Mendes - Snuffer - 28-01-2020 Chyba powinien, film głośny a np. IMAX w Krakowskiej Plazie nie gra nic innego w tym momencie. Ja mam nadzieję nawet złapać jakoś w następnym tygodniu i weekendzie nawet, mam nadzieję że mi się uda. Głupio mi iść na ten film do normalnego kina. RE: 1917 (2019) reż. Sam Mendes - Snappik - 28-01-2020 Facet kręci raz fatalnego, nudnego Bonda, a 3 lata później rehabilituje się najlepszym filmem wojennym od czasów Szeregowca Ryana. Niezły progres ;) 1917 jest fenomenalnym doświadczeniem wojny, ale w tej maksymalnie przyziemnej formie która stawia na pierwszym miejscu głównych bohaterów, a nie batalistykę. Choć ta jest de facto symboliczna i urywa łeb technikaliami to właśnie ta podróż przez no man's land hipnotyzuje swoją beznadziejnością, okrucieństwem i syfem za paznokciami. Widać w tym filmie maksymalną pasję i wiarę w to co się robi, że się uda mimo wielu trudności i karkołomnych pomysłów. Realizacyjnie to rzecz absolutnie wybitna w każdym calu, a praca kamery... piękna sprawa, że da się jeszcze robić efektowny film bez dziwnych jazd przez dziurkę od klucza. Cała sekwencja nocna w mieście to wizualny walec na oczy (cienie! pościg!), to samo końcówka przy której trzymałem kciuki ;). Aktor grający Schofielda wyciągnął z tej roli 150%, ale nagród nie dostanie bo wiadomo, że trzeba przed kamerą zapłakać i udawać przygrywa aby dostać jakąkolwiek nominację. Wady? Naprawdę drobne, może wyciąłbym całkowicie wątek z 9,5/10 i z pewnością jest film, któremu warto kibicować na gali oskarowej. 1917 (2019) reż. Sam Mendes - Nemo - 28-01-2020 Film dobro-średni ze scenariuszem będącym miksem Call of Duty i Galipolli. Wizualnie mega, no i w końcu widać Niemca (nawet martwego). Daje 7-7.5/10 Enviado desde mi Mi A1 mediante Tapatalk |