![]() |
|
Książki - Wersja do druku +- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl) +-- Dział: Działy tematyczne (https://forumkmf.pl/Forum-Dzia%C5%82y-tematyczne--5) +--- Dział: Książki (https://forumkmf.pl/Forum-Ksi%C4%85%C5%BCki--38) +--- Wątek: Książki (/Thread-Ksi%C4%85%C5%BCki--70) Strony:
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31
32
33
34
35
36
37
38
39
40
41
42
43
44
45
46
47
48
49
50
51
52
53
54
55
56
57
58
59
60
61
62
63
64
65
66
67
68
69
70
71
72
73
74
75
76
77
78
79
80
81
82
83
84
85
86
87
88
89
90
91
92
93
94
95
96
97
98
99
100
101
102
103
104
105
106
107
108
109
110
111
112
|
- D'mooN - 25-07-2006 Artemis napisał(a):King wsadził grozę w codzienność i zwyczajność, połączył walkę z potwornością z szarym, nudnym żywotem przeciętnego Amerykańca. (...) King pokazał, że diabły, potwory piwne i klowny znakomicie wpisują się w szarą rzeczywistość. A nie jest to przypadkiem podstawowy wyznacznik horroru? :) - Artemis - 25-07-2006 A jaka jest definicja horroru? King wyciągnął horror z zapuszonych zamków, opuszczonych lasów itd. Pewno nie on pierwszy - ale napewno pierwszy na taką skalę. Z resztą, on się nie skupia na straszeniu. King straszy jakby mimochodem. Przynajmniej wg. mnie. - D'mooN - 25-07-2006 Artemis napisał(a):A jaka jest definicja horroru? Niezłe pytanie, jak na kogoś, kto przed chwilą mianował Kinga horrorzastym rewolucjonistą... Artemis napisał(a):King wyciągnął horror z zapuszonych zamków, opuszczonych lasów itd. Mhmmm... Artemis napisał(a):Pewno nie on pierwszy - ale napewno pierwszy na taką skalę. Skąd wywodzi się horror? Literatura grozy? W opozycji do baśniowego 'tam i wtedy' od zawsze było swojskie 'tu i teraz' - horror jest wykrystalizowaniem pewnych elementów zawartych w wierzeniach ludowych. W swej pierwotnej i najczystszej postaci niczym więcej. Artemis napisał(a):Z resztą, on się nie skupia na straszeniu. King straszy jakby mimochodem. Przynajmniej wg. mnie. Więc styl Kinga to kwestia proporcji, nie zaś odkrywania koła na nowo... - Artemis - 25-07-2006 D'mooN napisał(a):D'mooN - my się naprawdę nie rozumiemy :DArtemis napisał(a):A jaka jest definicja horroru? Cytat:Zapuszony z ciebie człek, D'mooN.Artemis napisał(a):King wyciągnął horror z zapuszonych zamków, opuszczonych lasów itd. Cytat:Mógłbyś powtórzyć albo wytłumaczyć, o co ci konkretnie chodzi?Artemis napisał(a):Pewno nie on pierwszy - ale napewno pierwszy na taką skalę. Cytat:To nie był akapit o straszeniu, jakby co. To był akapit o grozie.Artemis napisał(a):Z resztą, on się nie skupia na straszeniu. King straszy jakby mimochodem. Przynajmniej wg. mnie. A co do proporcji, to byś się zdziwił - zabawa nimi nie jest taka łatwa, jak może się wydawać. I prawie wszystkie rewolucje w ramach pewnych gatunków to zwyczajne przekształcania starych, wytartych motywów i... zmiany w proporcjach właśnie. Co w tym złego? Nie odkrywamy koła na nowo, tylko kombinujemy, co zrobić, by toczyło się szybciej. - D'mooN - 25-07-2006 No nie, to znów się dzieje... Już przerabiałem i miałem wątpliwą przyjemność obserwować takie niekończące się dysputy, szkoda na to czasu (pozdro Arrakin! ;) ). Oto sama esencja: King tworzy swe historie na bazie najprostszych, pierwotnych założeń. Jak drzewiej skrzaty i utopce straszyły w okolicach jak i w samych słowiańskich wsiach, tak teraz nawiedzone samochody budzą grozę w amerykańskich miasteczkach. Zmiana proporcji? Owszem, w zestawieniu choćby z gotycką powieścią grozy, czy literaturą pulp z początku wieku... Tam kreacja ,zakrojona na szerszą skalę, zbliżała czasem całość do fantasy (np. u Lovecrafta). Tyle z mojej strony, EOT. - Artemis - 25-07-2006 Taaa, Arrakin potrafi dać w kość. Kończymy dyskusję. Poraz kolejny okazało się, że rozmowa z tobą prędzej czy później okaże się zawiłym tłumaczeniem tego, że dwa razy dwa jest cztery, przy czym obie strony mówią o tym samym, nie zdając sobie z tego sprawy. Ale się porobiło. Bywa. - D'mooN - 26-07-2006 Artemis, Artemis, myślałem, że chociaż Ciebie stać na więcej niż bzdurne insynuacje. Myliłem się. Bywa. Źle sformułowałaś myśl, ja niepotrzebnie się przyczepiłem. Ok. Swoją drogą, jak na tak ogromną ilość adaptacji, to proza Kinga nieczęsto jest przenoszona na duży ekran z dobrym skutkiem. Czego (czyja?) to wina? - Artemis - 26-07-2006 D'mooN napisał(a):Artemis, Artemis, myślałem, że chociaż Ciebie stać na więcej niż bzdurne insynuacje. Myliłem się. Bywa.Ależ ja cię o nic nie podejrzewam, tylko stwierdzam fakt, bez żadnych złośliwości :D Cytat:Swoją drogą, jak na tak ogromną ilość adaptacji, to proza Kinga nieczęsto jest przenoszona na duży ekran z dobrym skutkiem. Czego (czyja?) to wina?Aż tak źle nie jest. De Palma nakręcił na podstawie "Carrie" film wybitny. I jest to najlepsza adaptacja Kinga ever ("Lśnienia" Kubricka nie traktuję teraz jako adaptację, tylko raczej coś w rodzaju wariacji). "Misery" to znakomity film, podobnie jak "Skazani na Shawshank", "Stand by me" i "Kraina wiecznego szczęścia". Mi średnio podobała się "Zielona mila" (ale z książką było to samo), ale w końcu przez lwią część publiczności została uznana za bardzo dobry, wzruszający film. Za udane można też uznać "Dolores Claiborne" (Bates!) i "Ucznia szatana" (chociaż tutaj całość, naiwną także w oryginale literackim, na przyzwoitym poziomie stawia przede wszystkim aktorstwo, Ian McKellen i świetny Brad Renfro). "Podpalaczka" i "Sekretne okno" były z kolei takie se. Potężne wpady to "Christine" Carpentera, "Smętaż dla zwierzaków" Lambert (w obu wypaczono wydźwięk książki), "Łowca snów" (to już zupełna kupa, ale książka też była kupą, nie doczytałam do końca) oraz trzy filmidła bazujące na rewelacyjnych (z wyjątkiem ostatniego, bo to było 'jedynie' bardzo dobre) opowiadaniach ze zbioru "Nocna zmiana": "Dzieci kukurydzy", "Cmentarna sztycha" i "Maglownica". Co do seriali, to całego "Miasteczka Salem" nie widziałam, ale wydawało mi się przeciętne. "To" okazało się ciosem conajmniej bolesnym, a "Lśnienie" Garrisa ma u mnie taryfę ulgową tylko dlatego, że dzięki niemu dostałam się do KMF ;). Dlaczego "mało" jest adaptacji dobrych? Adaptacja może być na tyle dobra, na ile pozwala jej oryginał (jeżeli zakładamy, że mamy do czynienia z normalnym reżyserem, a nie wielkim wizjonerem). Taki "Uczeń szatana" po prostu NIE MÓGŁ być lepszy. Z bzdur typu "Łowca snów" nie da się zrobić nic ponad bzdurę. Ale np. z "Dzieci kukurydzy", jednego z najlepszych kingów ever, możnaby zrobić film rewelacyjny. Pomysł "Cmentarnej sztychy" w oryginale też był niebyle jaki, ale krótka forma to jednak krótka forma - tu stanowiła podstawę sukcesu opka. To samo ma się z nieodżałowaną "Christine", którą w wersji książkowej uwielbiam. "Smętaż", potwornie smutna książka o śmierci została bezlitośnie potraktowana na ekranie jako typowy straszak. Ale nie można powiedzieć, by King został przez kino źle potraktowany. Każdy pisarz chciałby, aby na jego podstawie nakręcono aż tyle znakomitych filmów (i aż jedno/dwa arcydzieła, w zależności, jak traktować "Lśnienie" z 1980)... W przyszłości czekałabym na zapowiadaną z dawna, wciąż niedochodzącą do skutku adaptację "Talizmanu". Mimo wielu wad (Terytoria, koszmarne przegadanie, kombinatorstwo) to świetna coming-of-age-story i jedna z lepszych książek Kinga, które nie zostały jeszcze przełożone na taśmę. - Jakuzzi - 26-07-2006 Artemis napisał(a):Taki "Uczeń szatana" po prostu NIE MÓGŁ być lepszy. Dlaczego? Wezmy chociazby za przyklad "Skazanych na Shawshank": tu udalo sie stworzyc film znacznie lepszy niz ponoc przecienty literacki oryginal (nie czytalem, kieruje sie opinia ogolu). Moim zdaniem kluczowe znaczenie ma osoba rezysera/scenarzysty. Niektorzy w tworach kinga widza ciekawy horrorek i chca na celuloid taki ciekawy horrorek przeniesc. Inni, jak Darabont czy Kubrick, patrza na powiesc Kinga z szerszej perspektywy, chca potraktowac ja jako punkt wyjscia do czegos 'wiekszego', polaczyc z jakas osobista refleksja, pomyslem. I wychodza dziela. - Artemis - 26-07-2006 Teoretycznie może i mógł - ale moim zdaniem fabuła makropowieści i jej główne założenia były zbyt naiwne. King pisał o holocauście, chyba nie do końca zdając sobie sprawę jak to wyglądało - czuć tu trochę amerykańskiej naiwności, hitlerowcy w "Zdolnym uczniu" są jak kawałek legendy, II WŚ, która dawno dawno dawno temu odeszła w przeszłość. Jasne, sama historia, chłopiec zafascynowany faszyzmem etc. miały potencjał, ale jeżeli mówimy o wiernej adaptacji, o czymś lepszym nie mogłoby być mowy. - military - 26-07-2006 Sorry że się wtrącę, ale mam coś do powiedzenia na temat ekranizacji.;) Otóż bardzo psują je dwie rzeczy. Pierwsza to źli reżyserzy i łatka przypięta Kingowi (to jako jedno). Otóż opowieści Stifena to powolne snuje, w których strach nie jest najważniejszy, ale z racji tego że to przecież KRÓL HORRORU, nikt nie odważy się skupić na czymś innym niż na strachach. A to błąd, bo z dzieła Kinga możnaby zrobić oskarowy film na miarę, powiedzmy, Adaptacji (w końcu też o pisarzu, który walczy nie tylko z wrogami, ale i z własną niemocą). Zamiast dobrego dramatu Cujo mamy kiepski horror z demonicznym niemal psem. Druga rzecz, która szkodzi adaptacjom ksiażek Kinga to... King we własnej osobie. Dobrym scenarzystą to on niestety nie jest, a często woli sam pisać scenariusze niż zdać się na innych... - Artemis - 27-07-2006 No i ta przyjaźń z fanem nr. 1 czyli Mickiem Garrisem :evil: - Don Vito - 09-09-2006 Słyszałem kiedyś o książce, w której terroryści wbijają się samolotem w Kapitol, w którym są najważniejsze osobistości Ameryki. Zna ktoś tytuł i autora książki? - *Zosia - 09-09-2006 Ja wlacznie czytam "On Beauty" Zadie Smith i jestem zachwycona. Po swietnych "Bialych Zebach" i slabszym "Lowca Autografow", Smith znowu jest na szczycie :) - Dr_Strangelove - 09-09-2006 Jestem świezo po lekturze "Świat według Clarksona". Książkę popełnił prowadzacy kultowego programu motoryzacyjnego "Top Gear" Jeremy Clarkson. Nie jest to co prawda wielka literatura, ale ... Książka to zbiór felietonów, które autor zamieszczał w "Sunday Times". W tych krótkich tekstach Clarkson poruszył tematy takie jak Unia Europejska, wojna w Iraku, turystyka, samolot Concorde, ogrodnictwo i wiele innych, opisanych w charakterystyczny dla autora sposób (cięty język, szczerośc do bólu i anglielski humor). Warto ją przeczytac i zapoznac się z wizją świata tego nietuzinkowego faceta, no i oczywiście troche sie pośmiac. - Artemis - 10-09-2006 Uwaga, uwaga, już jutro nowa kniga Łukasza Orbitowskiego - "Horror Show". Zamawiać, czytać i zacierać ręce na przyszłoroczne "Tracę ciepło"... http://www.merlin.com.pl/frontend/towar/476458 Czyżby Ha!art postanowił wreszcie wydać książkę dla ludzi...? A u mnie na warsztacie Ian R. MacLeod i jego "Wieki światła". Tą książką Mag otwiera serię Uczta Wyobraźni i trzeba przyznać, że otwiera z impetem. To niby fantastyka, ale podejmująca m.in. problemy społeczne (choć bez nachalności), napisana pięknym językiem, z ciekawymi bohaterami i świetnym, gęstym klimatem. Patronat zaś obejmuje sam Dickens we własnej osobie... - Azgaroth - 10-09-2006 Ja jestem w trakcie czytania "Marchii Cienia" Tada Williamsa. Bardzo fajna fantastyka z ciekawie wykreowanym światem. - Artemis - 13-09-2006 Wracam do domu i dowiaduję się, że Merlin wyśle "Horror show" dopiero w następnym tygodniu, bo coś tam coś tam :( Więc przeczytałam pożyczony "Domofon" Miłoszewskiego, absolutnie lajtowy i średnio napisany, takie tam bla, bla, bla. A dzisiaj chyba Murakami pójdzie na pierwszy ogień. - Karol - 13-09-2006 Artemis napisał(a):Więc przeczytałam pożyczony "Domofon" Miłoszewskiego, absolutnie lajtowy i średnio napisany, takie tam bla, bla, bla. A będzie film na podstawie tego 'bla, bla, bla' ;) - Artemis - 14-09-2006 Wiem... Bla, bla, bla ;) Ciekawe, jak zrobią scene, gdy facetowi winda urywa głowę. |