![]() |
|
Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Wersja do druku +- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl) +-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3) +--- Dział: Ogólne dyskusje filmowe (https://forumkmf.pl/Forum-Og%C3%B3lne-dyskusje-filmowe--25) +--- Wątek: Krótka piłka, czyli mini-recenzje (/Thread-Kr%C3%B3tka-pi%C5%82ka-czyli-mini-recenzje--1192) Strony:
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31
32
33
34
35
36
37
38
39
40
41
42
43
44
45
46
47
48
49
50
51
52
53
54
55
56
57
58
59
60
61
62
63
64
65
66
67
68
69
70
71
72
73
74
75
76
77
78
79
80
81
82
83
84
85
86
87
88
89
90
91
92
93
94
95
96
97
98
99
100
101
102
103
104
105
106
107
108
109
110
111
112
113
114
115
116
117
118
119
120
121
122
123
124
125
126
127
128
129
130
131
132
133
134
135
136
137
138
139
140
141
142
143
144
145
146
147
148
149
150
151
152
153
154
155
156
157
158
159
160
161
162
163
164
165
166
167
168
169
170
171
172
173
174
175
176
177
178
179
180
181
182
183
184
185
186
187
188
189
190
191
192
193
194
195
196
197
198
199
200
201
202
203
204
205
206
207
208
209
210
211
212
213
214
215
216
217
218
219
220
221
222
223
224
225
226
227
228
229
230
231
232
233
234
235
236
237
238
239
240
241
242
243
244
245
246
247
248
249
250
251
252
253
254
255
256
257
258
259
260
261
262
263
264
265
266
267
268
269
270
271
272
273
274
275
276
277
278
279
280
281
282
283
284
285
286
287
288
289
290
291
292
293
294
295
296
297
298
299
300
301
302
303
304
305
306
307
308
309
310
311
312
313
314
315
316
317
318
319
320
321
322
323
324
325
326
327
328
329
330
331
332
333
334
335
336
337
338
339
340
341
342
343
344
345
346
347
348
349
350
351
352
353
354
355
356
357
358
359
360
361
362
363
364
365
366
367
368
369
370
371
372
373
374
375
376
377
378
379
380
381
382
383
384
385
386
387
388
389
390
391
392
393
394
395
396
397
398
399
400
401
402
403
404
405
406
407
408
409
410
411
412
413
414
415
416
417
418
419
420
421
422
423
424
425
426
427
428
429
430
431
432
433
434
435
436
437
438
439
440
441
442
443
444
445
446
447
448
449
450
451
452
453
454
455
456
457
458
459
460
461
462
463
464
465
466
467
468
469
470
471
472
473
474
475
476
477
478
479
480
481
482
483
484
485
486
487
488
489
490
491
492
493
494
495
496
497
498
499
500
501
502
503
504
505
506
507
508
509
510
511
512
513
514
515
516
517
518
519
520
521
522
523
524
525
526
527
528
529
530
531
532
533
534
535
536
537
538
539
540
541
542
543
544
545
546
547
548
549
550
551
552
553
554
555
556
557
558
559
560
561
562
563
564
565
566
567
568
569
570
571
572
573
574
575
576
577
578
579
580
581
582
583
584
585
586
587
588
589
590
591
592
593
594
595
596
597
598
599
600
601
602
603
604
605
606
607
608
609
610
611
612
613
614
615
616
617
618
619
620
621
622
623
624
625
626
627
628
629
630
631
632
633
634
635
636
637
638
639
640
641
642
643
644
645
646
647
648
649
650
651
652
653
654
655
656
657
658
659
660
661
662
663
664
665
666
667
668
669
670
671
672
673
674
675
676
677
678
679
680
681
682
683
684
685
686
687
688
689
690
691
692
693
694
695
696
697
698
699
700
701
702
703
704
705
706
707
708
709
710
711
712
713
714
715
716
717
718
719
720
721
722
723
724
725
726
727
|
RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - al_jarid - 31-07-2021 (27-07-2021, 09:19)yacajackowski napisał(a): Postać czarnej detektyw sabotuje ten film bardziej niz wszystko co wymieniłeś. Ten męski głos wybijał mnie z rytmu. Aż musiałem zapauzować, żeby sprawdzić w necie czy jest jakimś transem (co za niespodzianka - jasne, że jest). RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Norton - 02-08-2021 Family Business Lumet o dwupoziomowej relacji ojciec-syn w rodzinie drobnych, nowojorskich cwaniaczków. Osią konfliktu są oczekiwania taty względem syna - studia, praca, garniturek, ułożone życie, kolorowy telewizor. Synalek ma gdzieś schematyczną ścieżkę kariery i zwraca ślepia w stronę dziadzia-przestępcy oferującego ucieczkę od nudy. Od młodego wychodzi plan zwinięcia patentu i spieniężenie go za milion zielonych, na który przystaje senior rodu, a po dłuższych namowach sam papcio, który od lat nie zboczył z dobrej drogi. Historia trzyma się ziemi, jest dość kameralna (czuć książkowy rodowód), nie ma tu fajerwerków i operatorskiego ADHD, bo całość jest w pierwszym rzędzie pełnokrwistym dramatem rodzinnym, a nie (pardon) heist movie (pozdro dla Dana Harmona). Charakter filmu jest niestety największą wadą, bo chciałoby się tu trochę więcej akcji, mięcha i zapadających w pamięć scen. Stara gwardia daje czadu - Hoffman jest świetny jak zawsze, a Connery kradnie każdą scenę swoją charyzmą, a co więcej - gra trochę inną postać niż zwykle. Zawodzi za to Tomek Hajto - jest bardziej wkurzający niż zbuntowany i nie ma za grosz stylu, ni grama jakiegoś łotrzykowatego, młodzieńczego sznytu, przez co jego motywacja nie wydaje się odpowiednio wiarygodna. Kolo zdecydowanie lepiej poradził sobie w Election Payne'a. Epizodycznie Luis Guzman, Bunk z The Wire, klecha z Oz/Whiterose z Robota i Strickland z BTTF. Druga liga u Lumeta to wciąż Ekstraklasa u większości reżyserów, 6-7/10. RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - OGPUEE - 02-08-2021 Ratunku, jestem rybką! – czyli europejskie (dokładnie duńsko-niemieckie) podejście do disnejowskiej formuły. Swego czasu był reklamowany w takim Kaczorze Donaldzie i chciałem pójść do kina, ale coś nie pykło. Obejrzałem dopiero teraz i pozytywnie się zaskoczyłem. To jest przykład niedocenianej animacji, a nie jakiś Stalowy Gigant. Grupa stereotypowych dzieciaków – główny cool extreme hip kid, gruby kujon i mała słodka siostra trafiają do domu zbzikowanego naukowca i w wyniku zażycia mikstury zmieniają w stworzenia wodne. Tą samą miksturę próbuje ryba imieniem Joe zyskując inteligencję i ciągoty totalitarne. Standardowa fabuła dla dzieci. Szkoda, że nie widziałem w momencie premiery, bo pewnie bym polubił. Przede wszystkim animacja jest prześliczna – jak u Disneya z najlepszych lat. Byłem oniemały wysokim poziomem. Co chwila ładne skomponowane kadry, montaż stosowanie filtrów, a także kreatywne pokazanie odczuwania przemiany. Nawet elementy CGI niespecjalnie się zestarzały. Szkoda, że animacja 2D i na starym kontynencie niemal wymarła. Klimatycznie jest to nadal familiada, jednak w przeciwieństwie do amerykańskiego podejścia nie ma uciekania w żenujący humor, comic reliefów nie uświadczono, powiedziałbym, że jest nieco ponury (jednak bez popadania w przesadę), co objawia się m.in. poprzez stonowaną kolorystykę. I zaskoczyło mnie jaki jest brutalny - np. krab łazi po piachu i zjada go rekin i przy kęsach rozpływa się czerwona krew. Albo jak Fly dostaje szczypcem w gębę, to tryska mu jucha. W USA już byłoby to PG-13 (albo cenzura). I po owym oberwaniu Fly w finale jest dosłownie półmartwy i w każdej chwili może umrzeć. Przez co banał pt. „wszyscy myślą, że nie żyje” w tym wypadku ma uzasadnienie. Fabularnie też jest OK i potrafi zaskakiwać. Gruba ciotka mająca opiekować bohaterów, z początku to sprawia wrażenie typowej snobistycznej gruba baby i wypisz wymaluj wygląda pani Priselius z animowanej Pippi Langstrumpf, potem okazuje się, że nie. W jednej scenie obwinia się o zaginięcie dzieciaków i mówi, że nie zasługuje na przebaczenie. Joe to świetny antagonista i spokojnie nadawałby się na disneyowskiego złoczyńcę. Jest płaski i ma oklepaną motywację, ale nadrabia złolskim urokiem. Niestety zdecydowali wprowadzić numery muzyczne, które pasują jak pięść do nosa. Europejczycy - nie musicie aż tak małpować Amerykanów. I w fabule dużo nacisku jest kładziony limit czasu mikstury - jeśli w ciągu 48 godzin bohaterowie nie zażyją antidotum, to zostaną rybami na zawsze. Nie odczułem tego, a w finale to montażysta przeciąga 3 minuty w jakieś 8 minut :P. Piosenka tytułowa tak bije okresem przełomu XX/XX wieku, że człowiek automatycznie chce się włączyć jakąś wakacyjną playlistę. Polski dubbing jak zwykle bez zarzutu. Warto obejrzeć tą wersję dla Mariana Opanii jako Joego. Przecierałem uszy ze zdumienia, gdyż z dubbingu to kojarzyłem go jedynie z tych śmiesznych ról – Hugo z Dzwonnika z Notre Dame czy Waltera Melona. To chyba jego najlepsza rola głosowa. 8,5/10 RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - nawrocki - 03-08-2021 Siedem czarnych nut (1977) Giallo od Fulciego i według wielu jeden z jego czołowych filmów. W sumie mogę się z tym zgodzić, aczkolwiek na podium mojej osobistej topki dokonań Włocha raczej by się nie zmieścił. Niemniej, to udany thriller, z wieloma charakterystycznymi dla Lucio elementami i, co nieco zaskakujące, spójną, wciągającą fabułą (co w jego produkcjach nie zawsze bywa regułą), choć tempo czasem kuleje, a rozwiązanie zagadki jest podane na tacy zdecydowanie zbyt wcześnie. Ale scena finałowa częściowo to wynagradza. Na deser ten wspaniały motyw przewodni, któremu film zawdzięcza swój tytuł, a który potem podpieprzył Tarantino w "Kill Bill": Zombie pożeracze mięsa 2 (1988) Film w oryginale nosi dumny tytuł "Zombi 3", gdyż stanowi kontynuację filmu, który był nieoficjalnym sequelem innego filmu, który... również był sequelem. Fulci niestety nie dał rady dokończyć prac na planie, w związku z czym pozostaje kwestią sporną, ile cudownie nonsensownych scen zawdzięczamy jemu, a ile wyobrazni Bruno Mattei i Claudio Fragasso (jakbyście nie kojarzyli - to ten typ od "Trolla 2"), którzy przejęli pałeczkę od maestro po tym, jak doznał wylewu. Ale z pewnością autorstwo najlepszej z nich można w stu procentach przypisać Lucio, gdyż jak sam twierdzi to jedyny element filmu z którego jest dumny. O jego geniuszu niech świadczy to, że nie było jej w scenariuszu. Reszta filmu niestety nie jest tak udana, ale stanowi całkiem zjadliwy miks jedynki z "Powrotem żywych trupoów". RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Norton - 03-08-2021 (03-08-2021, 18:48)nawrocki napisał(a): Siedem czarnych nut (1977) A co jest na tym podium? Widziałem tylko Kaczuchę (w razie czego polecam, bo intryga kryminalna zaskakująco daje radę) i podobała mi się, a na liście mam jeszcze The Beyond i The House By The Cemetery. RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - nawrocki - 03-08-2021 (03-08-2021, 18:55)Norton napisał(a):(03-08-2021, 18:48)nawrocki napisał(a): Siedem czarnych nut (1977)A co jest na tym podium? 1. Miasto żywej śmierci 2. Zombie pożeracze mięsa (za scenę z rekinem i konkwistadorów) 3. Hotel siedmiu bram/Nowojorski rozpruwacz (w zależności od dnia). Za Domem przy cmentarzu za to nie przepadam, Kaczuszki wciąż nie widziałem. Ale taki must see Lucio i IMO esencja jego stylu to wlasnie pierwsze dwa. RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Paszczak - 03-08-2021 O, Fulci. Lubię gościa. Dla mnie jednak dominuje The Beyond, za cudowny soundtrack i NAJLEPSZE OSTATNIE 2 MINUTY W DZIEJACH KINA GROZY. Bez żartów, końcówka to dla mnie perfekcyjna synteza obrazu, muzyki i treści. Na drugim miejscu Zombie Flesh Eaters, bo to chyba najbardziej wyważony i solidny film Fulciego, z kilkoma momentami wybitnymi jak wspomniany rekin. Na trzecim Kaczuszka, bo to faktycznie najlepsze z jego giallo, a dwie sceny śmierci tak mu wyszły, że sam je z siebie zerżnął w The Beyond i właśnie Sette Note. A na czwartym Four of the Apocalypse, czyli dla odmiany western. Zależnie od nastroju może nawet przesunąłbym go na trzecie. RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - nawrocki - 05-08-2021 Martwy i pogrzebany (1981) Film ma znakomite otwarcie - nadmorska miejscowość, w tle spokojna muzyka, spacerujący po plaży fotograf, który natyka się na miejscową piękność, oferując jej sesję zdjęciową. Po krótkiej wymianie uprzejmości kobieta oferuje mu seks, na co ten się ochoczo zgadza. Po takim openingu wiedziałem, że film poniżej pewnego poziomu nie zejdzie. I faktycznie nie schodzi. Sherman, autor wcześniejszej o kilka lat "Linii śmierci", znał się na swoim fachu. Film ma odpowiednio upiorną atmosferę, przywodzącą na myśl niektóre z opowiadań Roberta Aickmana ("Ringing the Changes" chociażby) czy też Lovecrafta, a małomiasteczkowy klimat kojarzy się z "Miasteczkiem Salem". Sceny morderstw są odpowiednio brutalne (za efekty odpowiadał Stan Winston) a pomysł na fabułę dość oryginalny i groteskowy, do tego opowiedziany ze stuprocentową powagą, w bardzo dobrym tempie, oferując niezłe jak na tamten okres twisty fabularne. Na pewno warto sprawdzić, zwłaszcza, jeśli ktoś lubi horrory z tamtego okresu. RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - OGPUEE - 06-08-2021 Zew krwi (2020) - niech mi ktoś wyjaśni, czemu w 2020 roku nie można zatrudnić do filmu prawdziwych zwierząt tylko zastępuje się komputerowymi pacynkami, które za chwilę się zestarzeją? A w dodatku psy są mocno ekspresyjne. W filmie to się ostro gryzie. Już bardziej by pasowało, gdyby to był w całości komputerowy film. Szczególnie, że plenery są prawdziwe (albo na takie wyglądają). Ale nie powiem, momentami CG jest na dobrym poziomie. A sam film całkiem przyjemny. To wciąż kino familijne (kręcone przez reżysera kilku animacji Disneya) z przewidywalnymi zwrotami, jednak dobrze się oglądało. Całkiem dobry Ford. 7/10 RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Gal Anonim - 06-08-2021 (06-08-2021, 00:38)OGPUEE napisał(a): Zew krwi (2020) - niech mi ktoś wyjaśni, czemu w 2020 roku nie można zatrudnić do filmu prawdziwych zwierząt tylko zastępuje się komputerowymi pacynkami, które za chwilę się zestarzeją?Pewnie taniej, prosciej i bezpieczniej. RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Mental - 06-08-2021 OGPUEE napisał(a):niech mi ktoś wyjaśni, czemu w 2020 roku nie można zatrudnić do filmu prawdziwych zwierząt Pamiętasz taki serial Michaela Manna "Luck"? Na planie zdechły im trzy konie. Oficjalnie był to powód do anulowania produkcji w trakcie kręcenia drugiego sezonu. RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - simek - 06-08-2021 Otóż to: po cholerę zatrudniać prawdziwe zwierzęta, jeszcze któreś zdechnie i będzie smród, więc lepiej zrobić je CGI i przeżyć to, że paru purystów będzie narzekać. RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - OGPUEE - 06-08-2021 (06-08-2021, 08:03)Mental napisał(a): Pamiętasz taki serial Michaela Manna "Luck"? Na planie zdechły im trzy konie. Oficjalnie był to powód do anulowania produkcji w trakcie kręcenia drugiego sezonu.Pamiętam, jak i powód oficjalnej kasacji. I domyślam się, że do upowszechnienia się CGI-zwierzą przyczyniły m.in. te wszystkie rakowe stowarzyszenia od zwierząt. RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Kryst_007 - 06-08-2021 Noc myśliwego (1955, reż. Charles Laughton) Jeden z tych niewielu amerykańskich czarno-białych filmów, które z tłumu innych Hollywoodzkich produkcji tamtych czasów wyróżniają się innowacyjnością i dzięki czemu mają trwałe miejsce w podręcznikach dla filmoznawców. Nic dziwnego, że do tej pory cieszy się takim statusem, bo film nawet po tych 65 latach wizualnie gniecie i kompletnie angażuje od pierwszej do ostatniej minuty. Patrząc na poszczególne sceny da się zresztą zauważyć jak wiele uznanych twórców od tamtego czasu podpatrzyło od Laughtona - począwszy od Lyncha aż do Astera. Świetna jest już właściwie sama fabuła - cyniczny kaznodzieja i naciągacz dowiaduje się przypadkiem od współwięźnia, który za moment ma zostać stracony o ukrytych przez niego pieniądzach z napadu. Żeby wejść w ich posiadanie decyduje się po wyjściu zyskać zaufanie jego rodziny i zająć jego miejsce Pana Domu. Cała ta historia jest tu sprawnie opowiedziana i człowiek nic, tylko się pochłania to co na ekranie i jest ciekaw jak daleko antagonista się posunie. Mimo tej całej obecnej przez lwią część filmu pesymistycznej otoczki jest i ciut miejsca na subtelny humor. Dobrym zabiegiem jest także pokazywanie tego wszystkiego z perspektywy nieufnego dziecka i nadanie historii cech baśni o złym wilku i dwójce niewinnych dzieci (kurde, jednak nie doceniam sekcji komentarzy na Filmwebie). Robert Mitchum portretuje tu być może najbardziej antypatycznego kaznodzieję w kinie obok Eliego Sundaya z "There Will Be Blood". Jego Harry Powell to postać wyjątkowo odrażająca, ale przy tym posiadająca obezwładniającą charyzmę. Gra tu skończone bydle, ale w zupełnie inny sposób niż te parę lat później w "Przylądku strachu". To tylko świadczy o tym jaki to był genialny, acz jak widzę niesłusznie zapomniany po latach aktor. Warto tu też poświęcić parę słów Lilian Gish - weteranki kina niemego w roli poczciwej starowinki, opiekującej się gromadką osieroconych dzieciaczków, czytającej im każdego wieczoru biblię, ale kiedy trzeba to spuszczającej porządne lanie i wyciągającej z mieszkania giwerę. Piękna rola wygasłej legendy kina. Na temat tego jak ten film obłędnie wygląda to chyba już zużyto każdy odpowiedni przymiotnik. Kurde, gdyby Laughton nie poprzestałby na nim reżyserskiej kariery to dzisiaj byłby pewnie wymieniany w jednym zdaniu z Hitchcockiem czy Wellesem. Wystarczy spojrzeć na same te kadry: No i co ciekawe film nie posiada typowo klasycznego zakończenia zgodnego z żelaznymi zasadami Hollywood, gdzie mamy starcie dobra ze złem z udziałem strzałów, podchodów i poniosłej muzyki. Laughton rozwiązuje sprawę tym, że Szczerze? Nie wiem jak inni, ale ja akurat jak najbardziej akceptuję takie zakończenie. Nie takie oczywiste i sprawia ono, że łatwiej widzowi uwierzyć w tą historię. Po prostu wykorzystana została karta realizmu. 10/10 Na zakończenie powiem, że film obejrzałem dzięki przyjemności Octopus Festival chyba w najbardziej hipsterskim miejscu na terenie Gdańska. Jest to Ulica Elektryków przy Stoczni Gdańskiej. Aż chyba będę częściej tą miejscówkę odwiedzał, bo w niej przestałem się czuć odosobniony ;) RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Pelivaron - 08-08-2021 Jolt Kandydat do żenady roku. Wymuszony i co gorsza nieśmieszny humor połączony z ciulowymi scenami akcji. Do tego nie wiem co było gorsze i sztuczniejsze - twarz Kate Beckinsale czy jej gra i sposób w jaki wypowiada swoje kwestie. Na deser jest jeszcze Jai Courtney i jego wspólne, romantyczne sceny z Beckinsale - ekranowej chemii tam wcale, ciężko się patrzy na ich pożal się Boże flirt. A na rozchodniaczka duet policyjnych debili z jakąś czarną aktorką, która każdym swoim pojawieniem się wprowadzała mnie w stan, którego przez cały film doświadcza główna bohaterka. Fabuły brak, kilka żenująco chuyowych scen, które chyba miały być śmieszne (mój faworyt to rzucanie noworodkami, da fak xD), no i twist, no bo przecież musiał być twist. 2/10 - bo Tucci był spoko, no sceny z nim są najlepsze :) RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - nawrocki - 08-08-2021 Twist, który można przewidzieć co do sekundy gdy tylko Courtney pojawił się na ekranie. U mnie też 3/10, bo miałem dobry humor i rozbawiło mnie rzucanie niemowlakami. A w ogóle to żal patrzeć, jak Hollywood marnuje Bobby'ego Cannavale. RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - shamar - 08-08-2021 Shaft (2019) O żesz UJ. Co za badziewie. O ile pamiętam poprzednia część była sensacją "na serio". A to? To jakaś żenująca parodia. I kolejny przykład wymuszonego R, gdzie przeklinają co drugie zdanie. 3/10 RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Debryk - 08-08-2021 Evan Allmighty - reż. Tom Shadyac, 2007r Spinn-off (bo tak bym to ujął) z Bruca Wszechmogącego, gdzie błyszczał Jim Carrey. Bardzo przyjemny film - pomysł wyjściowy świetny, Steve Carrel pasował do roli jak ulał, arka robi wrażenie i scenariusz naprawdę daje radę. Prawie. Końcówka, gdy nadchodzi powódź jest mocna i jak na ten film cholernie głupia i spieprzona. Pasuje do całości jak dorysowana głowa Matki Whistlera w wykonaniu Jasia Fasoli XD Wrażenie, że została zmieniona w ostatniej chwili jest nieodparte. Po prostu jest idiotyczna, przeszarżowana i nieprzemyślana w żaden sposób. 6/10 ale gdyby nie ta końcówka, to spokojnie 8 bym dał, bo zgrabnie rozwija koncept z pierwowzoru. RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Norton - 08-08-2021 No to obejrzałem sobie do krafcików The Beyond Fulciego mając wciąż w pamięci udany seans Kaczuszki. HAHAHAHAHAHAHAHAHAHA. Zaczęło się obiecująco, wprowadzenie w sepii zbudowało dobry klimacik; po napisach początkowych czar prysnął, bo scenarzysta wziął sobie wolne. Nic tu nie trzyma się kupy, wątki są posiekane, postacie pojawiają się i znikają bez większego powodu, aktorzy nie grają, tylko wypowiadają głupie, fatalnie zdubbingowane kwestie, a brak jakiejkolwiek logiki nieumiejętnie skrywają hektolitry posoki. Jeśli traktować całość jako poryty sen/ucieleśnienie koszmarów związanych z otwarciem bram piekielnych, to... w zasadzie nic dobrego, bo tego typu jazdy da się pokazać trochę ciekawiej od czegoś, co wygląda na parodię horrorów klasy C. Cała ta egzaltacja w ukazywaniu przemocy odwraca się na niekorzyść twórców, bo zamiast obrzydzenia pojawia się znudzenie, a powolne babranie się w krwi, mięsie i tkankach nie szokuje, tylko śmieszy wykonaniem. W ogóle śmiechu tu co niemiara, a apogeum radości mamy w końcówce - doktorek przemienia się w Indjanę Dżonsa i tym swoim śmiesznym pistolecikiem strzela co rusz (bez przeładowywania, a jakże) w zombiaków. Oczywiście cały czas najpierw dwa strzały w klatę, a potem w głowę, chociaż już za pierwszym razem było wiadomo, że żywe trupy padają po kuli w łeb. Suspiria też mi się nie podobała, więc pewnie włoskie horrory sprzed kilku dekad z tą ich śmieszną stylistyką nie dla mnie. 2/10, od dna ratuje całość muzyka i zmysł estetyczny reżysera (kiedy nie zapędza się za bardzo w gore) owocujący kilkoma spoko ujęciami. Filmy powinny mieć scenariusz. RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - OGPUEE - 08-08-2021 Gliniarz w przedszkolu - chyba pierwszy film z gatunku "gwiazdor kina akcji robi z siebie idiotę nieudolnie opiekując się dziećmi". Zaskakująco jest tu mało błazenady jak w innych komedii ze Schwarzeneggerem (w Świątecznej gorączce dla przykładu) wydarzenia są traktowane serio i humor bardziej wynika z uroku dzieci i jedyne takie stricte komediowe momenty to grypa żołądkowa partnerki Kimble'a i jego SHUT UP!!!. Jak wspominałem, mało tu błazenady i dotyka dość poważnych spraw, jak w prezentacji o ojcach dzieci kilka z nich mówi, że "wyszedł po mleko" albo wątek dziecka-ofiary przemocy domowej. Pierwszy akt to jest wyjęty z rasowego sensacyjniaka, lecą bluzgi i pada jeden trup w kadrze. Podobnie w finale. Zdecydowanie nie jest to film familijny i zastanowiłbym się, czy puścić to dzieciom. Film ukazuje także, iż Schwarzenegger pokazuje, że jak chce to dobrze gra. O dziwo, podali pochodzenie Kimble’a jako austriackie i w jednym momencie szprecha :). Pochwalę fakt, że w przeciwieństwie do innych filmów "gwiazdor kina akcji robi z siebie idiotę nieudolnie opiekując się dziećmi" Arnie dość szybko staje się kompetentny w ogarnianiu dzieciaków. Villain ma nawet sensowną motywację i pomaga tu dobre aktorstwo Tysona. Piątka z plusem. |