Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
Książki - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: Działy tematyczne (https://forumkmf.pl/Forum-Dzia%C5%82y-tematyczne--5)
+--- Dział: Książki (https://forumkmf.pl/Forum-Ksi%C4%85%C5%BCki--38)
+--- Wątek: Książki (/Thread-Ksi%C4%85%C5%BCki--70)



RE: Książki - Mefisto - 17-12-2012

(17-12-2012, 10:03)Hitch napisał(a): Patyczaku, filmu nie polecam. Jest dziwnie napisany i zmontowany. Wygląda bardziej jak wizualizacja poszczególnych fragmentów z książki niż spójny, autonomiczny film. Poza tym jest koszmarnie nudny i toporny. Stoi w całkowitej opozycji do rewelacyjnego oryginału.

Nie do końca się zgodzę - jeśli zapomnieć o książce, to film jest nawet niezły, ma sporo ciekawych aktorskich kreacji, a jest dziwny, bo historia jest dziwna i bezsensowna przecież :)


RE: Książki - Hitch - 17-12-2012

No aktorsko jest w pytkę, przyznaję. Niestety dziwność filmu polega raczej na jego techniczno-fabularnej nieporadności niż eksponowaniu absurdu historii. Gdyby rzeczywiście skupiał się na tym drugim efekt byłby zdecydowanie lepszy. A tak naprawdę szkoda świetnej obsady, bo film jest słaby-w-porywach-do-taki-sobie.


RE: Książki - Gambit - 19-12-2012

Nie wiem czy kogoś tutaj interesują biografie piłkarskie, ale polecam "Jak nie być profesjonalnym piłkarzem - Merson Paul"
Pozwolę sobie przytoczyć tutaj tytuły kilku rozdziałów:
- Nie wypijaj piętnastu piw i nie wjeżdżaj samochodem w latarnię
- Nie sraj na balkonie Davida Seamana
- Nie stawiaj na Szkocję w dniu swojego ślubu
- Nie brandzluj się przed meczem reprezentacji Anglii
- Nie idź do baru dla gejów w Detroit z Paulem Ince'em i Johnem Barnesem
- Nie łaź po nocnych klubach, próbując kupić kokainę
- Nie pozwól Gazzie wprowadzić się do twojego domu
Jeśli chcecie przeczytać, co czuje zawodnik kompletnie naćpany, który wychodzi na środek boiska i wpada w paranoję, bo ma wrażenie, że każdy z kilkudziesięciu tysięcy kibiców chce go zabić lub wyznania o tym, że przed meczem reprezentacji Anglii przez cały dzień tak intensywnie się brandzluje, że na koniec nie ma sił, by biegać po boisku to jak najbardziej polecam :]


RE: Książki - BezcelowyAlbatros - 01-01-2013

Kilka grudniowych czytanek, plus podsumowanie roku, z którego dumny tym razem aż tak nie jestem:

Trafny wybór
Joanne Kathleen Rowling


Spore zaskoczenie, muszę przyznać! Przede wszystkim tym, jak sprawnie autorka porusza się w obrębach powieści obyczajowej, w sposób niezwykle plastyczny, czasem niezwykle przejmujący, obrazując małomiasteczkowe, zróżnicowane klasowo, angielskie społeczeństwo. Nie odnajduję w tej powieści wielu słabych punktów - zarówno środowisko ludzi młodych, u progu dorosłości poszukujących swojej drogi, i borykających się z większymi - zazwyczaj - bądź mniejszymi problemami, jak i dorosłych, uwikłanych w sieć związków, zależności, targanych niespełnionymi marzeniami, jak i zniszczonych doświadczeniami - wszystko to zostało oddane w sposób wręcz perfekcyjny. Choć autorka nie głosi tu żadnych prawd objawionych i skupia się jedynie na sportretowaniu skrawka życia małej osady, to robi w to sposób skłaniający do zastanowienia i refleksji.

Minus, w zasadzie, tylko jeden - trzykrotne wykorzystanie pewnego motywu, z włamaniem się na serwer rady gminy (czy, jak to się w Anglii nazywa?) wydawało mi się jedynym przejawem braku pomysłu na jakiś oryginalny zwrot w fabule. No, ale nie o to chodzi w tej książce.

Podsumowując, bardzo dobra obyczajówka, świetnie oddane realia, pełnowymiarowe postaci, i mocne, podsumowujące ogólny, pesymistyczny wydźwięk tej historii, zakończenie.

Polski tytuł, absolutnie nie jest "trafnym wyborem" ze strony wydawcy. "Tymczasowy wakat", może nie tak nośny, ale byłby tu zdecydowanie bardziej adekwatny.

Ocena: 7/10

Atlas chmur
David Mitchell

"Atlas chmur" był dla mnie cudowną podróżą przez wieki i urzekającym wręcz melanżem gatunków i stylów literackich, początkowo nieco dezorientującym, ostatecznie jednak okazującym się zaplanowanym w najdrobniejszym detalu dziełem. Uwielbiam podobne temu zabiegi literackie, a ta bardzo luźno szyta powieść szkatułkowa jest jednym z najbardziej interesujących i kunsztownych dzieł takich przedstawicielem.

W zasadzie ciężko mi - po poznaniu całości - podzielić poszczególne historie na słabsze, bądź lepsze, ale przyznam, że początkowo nieco nużyła mnie historia kompozytora. W drugiej jednak jej części znużenie owo zostało mi wynagrodzone z nawiązką i w zasadzie pewna jej smutna liryka sprawiła, że była jedną z najbardziej emocjonalnych doznań z obcowania z tą książką.

"Atlas chmur" to powieść dla każdego, niewzbraniającego się przed eksplorowaniem różnych przestrzeni literackich, bibliofila. I, śmiało można powiedzieć, że każdy powinien znaleźć tu coś dla siebie - jest powieść podróżnicza, romantyczna, opowieść stylizowana na thriller z lat siedemdziesiątych, historie z pogranicza fantasy i, wybitnego moim zdaniem, science-fiction, jak również co najmniej przyzwoity kawałek satyry i komedii. A wszystko to oparte na znakomitym, zróżnicowanym stylistycznie warsztacie literackim.

Czy ktokolwiek kochający książki może chcieć czegoś (i dostać coś) więcej? Dla mnie najlepsza rzecz, jaką dane mi było przeczytać w 2012 roku.

Ocena: 9/10

Modlitwy o deszcz
Dennis Lehane


Powieść, jak zwykle świetnie napisana, aczkolwiek pod względem stopnia skomplikowania intrygi, zdecydowanie słabsza od tego, do czego przyzwyczaił mnie Lehane. Jej braki dają o sobie znać w końcówce, kiedy ma się wrażenie, że autor na siłę stara się zaskoczyć czytelnika, mimo, iż wcześniej wyłożył już większość kart na stół. Coraz bardziej irytującym staje się dla mnie fakt, że pisarz zaczyna korzystać z tych samych trików - najsłabszym z nich jest dla mnie (mimo uwielbienia dla samej postaci) wprowadzanie do akcji osiłka, Bubby Rogowskiego, który jest w patowych sytuacjach typowym "gdzie diabeł nie może" game-changerem.

Mimo powyższych mankamentów, mamy tu do czynienia z przyzwoitym kawałkiem - że tak to nazwę - współczesnego kryminału noire, z solidnie nakreślonymi realiami, wielowymiarowymi postaciami i znakomitymi dialogami. Lehane pisze na tyle "filmowo", że od książki nie sposób oderwać się i czytać kawałek po kawałku. "Modlitwy o deszcz" czyta się po prostu jednym tchem.

Polecam, pomimo odrobiny wtórności w stosunku do poprzednich odsłon cyklu.

Ocena: 7/10

Cieplarnia
Brian W. Aldiss

Jakże odmienna, od najbardziej rozpropagowanego w literaturze science-fiction "modelu", wizja świata po apokalipsie. Inna, aczkolwiek nie mniej przygnębiająca, bliska temu, czym uraczył nas w swoim "Wehikule czasu" Wells. Świat zdominowany przez florę, której przedstawiciele na przestrzeni wieków nauczyli się kopiować najbardziej przydatne cechy świata zwierzęcego, a przy tym umniejszenie roli człowieka, zrównanie go z niczym nie znaczącym pyłkiem na wietrze - te idee, w połączeniu z nieco baśniową narracją, po prostu urzekają i w niesamowity sposób zagnieżdżają się w głowie, niejednokrotnie, nawet długo po skończeniu lektury, skłaniają do refleksji nad tym, jak złudne okazać się może panowanie człowieka nad lądami i oceanami, i jak niewiele wystarczy, byśmy stali się, tym, czym teraz są dla nas owady i rośliny.

Znakomita lektura z pogranicza fantasy i science-fiction, niekwestionowany klasyk i "must read" dla każdego miłośnika obu gatunków!

Ocena: 8/10

Wiosna Helikonii
Brian W. Aldiss

Niezwykle klimatyczna opowieść, ponownie - jak u w przypadku "Cieplarni" - z pogranicza science-fiction i fantasy, , jednakowoż, ze wskazaniem na ten drugi gatunek. Całość utrzymana w stylu, przywodzącym na myśl wikińskie sagi, natomiast sposobem prowadzenia bohaterów i narracji, niejednokrotnie kojarząca się z "Filarami Ziemi" Kena Folletta. Los postaci i zwroty akcji częstokroć zaskakują a meandry fabuły co rusz kluczą kompletnie nieprzewidywalnymi torami.

Znakomitym zabiegiem jest wprowadzenie ustawienie "na poboczu" fabuły "obserwatora", który tłumaczy wydarzenia rozgrywające się na Helikonii z naukowego punktu widzenia. Nie chcąc wiele zdradzać, nie napiszę więcej - tyle tylko, że jest to posunięcie w swej prostocie znakomite, i świetnie wypada zestawienie quasi-średniowiecznej kultury i wierzeń mieszkańców tego świata, z naukowym "objaśniaczem" zachodzących na Helikonii gigantycznych przemian.

Minusem jest jedynie to, że akcja pierwszego tomu cyklu zostaje zawieszona, dosłownie, tuż przed momentem oczekiwanej przeze mnie kulminacji - owszem, zaostrza to apetyt na ciąg dalszy, ale w sposób, pozostawiający spory niedosyt.

Książkę zdecydowanie polecam!

Ocena: 7/10

Statystyka z rok 2012, spadek formy, w porównaniu z rokiem 2011, ale i więcej czasu poświęciłem na rzeczy mniej szlachetne, a i pożyć też trzeba było trochę :)

Ilość przeczytanych książek: 58
Łączna ilość stron: 25208
Najwyżej oceniona książka w 2012: "Atlas chmur" Davida Mitchella
Rozczarowanie roku: "Świat bez końca" Kena Folleta

I to tyle. Na ten (tamten) rok.


RE: Książki - nawrocki - 01-01-2013

Cytat:Atlas chmur (...) Dla mnie najlepsza rzecz, jaką dane mi było przeczytać w 2012 roku.
Same here. Fenomenalna książka.


RE: Książki - jarod - 01-01-2013

Jop. Szkoda ze ekranizacja to dno i pół metra mułu. Książki nie uważam co prawda za jakieś arcydzieło zakrzywiające czasoprzestrzeń, ale Mitchell rewelacyjnie prowadzi postacie i potrafi grać na emocjach, matrioszkowa narracja tworząca metaramę do całości również mega. Polecam również Widmopis tego autora.


RE: Książki - Perfik - 01-01-2013

Wspominałem, że Sen nr 9 to jego najlepsza książka? Nie? To wspominam :).


RE: Książki - nawrocki - 01-01-2013

(01-01-2013, 22:37)jarod napisał(a): Jop. Szkoda ze ekranizacja to dno i pół metra mułu.
Może nie ująłbym tego tak ostro, ale generalnie się zgadzam, ekranizacja nie ma startu do książki w żadnym aspekcie. Ale nawet pomimo tego, film uważam za zwyczajnie udany, ale przyznaję, że oceniam go w oderwaniu od powieści.




RE: Książki - jarod - 01-01-2013

W księgarniach okolicznych nie ma, w dystrybucji alternatywnej również nie... Ale jeżeli gdzieś znajdę przeczytam z pewnością.


RE: Książki - BezcelowyAlbatros - 01-01-2013

W 120% zgadzam się z przedmówcą :) Z ekranizacją jest ten problem, że ona może, że tak to ujmę, oszukać widza, ale tylko tego, który nie zna jej literackiego pierwowzoru. Ten film, to największy przejaw użycia "dymu i luster", jakiego dane mi było doświadczyć w tym roku, po prostu. Tam, gdzie film udaje, że jest "czymś więcej", ksiązka jest po prostu dobrą opowieścią. Łopatologiczne "tropy", których tylko ślepy by nie zauważył nie mają odpowiednika w tej składającej się z pięciu, w zasadzie hermetycznych etiud, książce. Wzmianki, o możliwym powiązaniu historii, czy bohaterów, to u Mitchella zaledwie kilka słów, które mogą znaczyć cokolwiek. Bez cienia dosłowności, wszystko pozostawione jest domysłom, czy nawet bardziej wyobraźni czytelnika.

W filmie wiele rzeczy opuszczono, masakrycznie wiele wątków przeinaczono, postaci zostały w wielu momentach niepotrzebnie ośmieszone, celowo (jak Cavendish), czy bez zamiaru (niemal wszyscy, poza, Billem Smoke, bohaterowie, odtwarzani przez H. Weavinga). Wątki z przyszłościowego Seulu sprowadzone do matriksopodobnej sieczki, to jest najcieższy grzech twórców filmu. I masa mniejszych, bardzo, bardzo drażniących. Poza widoczkami i, mogącym zachwycić, ale dla mnie będących jednym z wiekszych wrzodów na dupie tego filmu :), efektami, "Atlas..." nie oferuje kompletnie nic.

Tak więc, jeśli "Atlas chmur", to tylko książkowy. No. :)


RE: Książki - jarod - 01-01-2013

I wygląda ona trochę jak nasz Wiedzmin, czyli niczym jakiś miniserial upchany do kinowego metrażu. Nie wymagam od adaptacji stuprocentowej wierności literze oryginału, odczytywanie tej książki przez klucz kieślowskiej metafizyki i The Hours był pomysłem, który mógłby wypalić - ale masakryczna kastracja wątków i postaci, efekciarstwo (nie tylko zbędne sceny akcji ale i charakterystyka czy montaż) i hollywoodzka łopatologia grzebią ten film. Ostatnio tak wściekły przy oglądaniu czegokolwiek byłem chyba przy finale Lost :)


RE: Książki - Mefisto - 02-01-2013

czyli nie warto iść na klałd atlas?


RE: Książki - nawrocki - 02-01-2013

Warto, jak nie czytałeś książki. A jak czytałeś, to zapomnij o niej w trakcie seansu.:)


RE: Książki - Pitero - 02-01-2013

Widmo Chmur


RE: Książki - Mefisto - 02-01-2013

nie czytałem właśnie :)


RE: Książki - military - 06-01-2013

Dzień tryfidów - John Wyndham - pamiętacie taki śmieszny stary horror s-f z ery Day the Earth Stood Still, w którym wielkie, nieporadne, chodzące rośliny zaczęły zjadać ludzi? No więc był to filmik na podstawie tej książki. Która jest jedną z najlepszych książek s-f, jakie czytałem w ostatnich latach.

Jeśli myślicie, że 28 days later zaczął modę na rozpoczynanie apo-opowieści od gościa leżącego w szpitalu, jesteście w błędzie. Pierwszy był Wyndham w 1951 roku. Gość, któremu operowano oczy, budzi się w szpitalu, oczywiście nic nie widząc. Nie słyszy też niczego - w budynku i za oknem panuje cisza. W końcu facet zdejmuje bandaże, patrzy - nigdzie nikogo nie ma. KLIMAT.

Okazuje się, że prawie cała ludzkość oślepła w wyniku dziwnego zjawiska (które nigdy nie jest do końca wyjaśnione), jakie zdarzyło się, gdy facet miał bandaże na oczach. Każdy, kto zjawisko widział, stracił wzrok. Ludzie snują się więc cicho i nieporadnie po ulicach, popełniają samobójstwa, a nieliczni, którzy widzą... No właśnie - nie powiem, co zaczynają robić, ale przeczytajcie, jeżeli chcielibyście dowiedzieć się, jak kształtuje się świat post-apo.

Jest jeszcze druga sprawa, której poświęcono jakby osobną linię fabularną - bardzo ciekawą zresztą. Kilkanaście lat przed masową ślepotą ludzie zaczęli hodować/uprawiać tryfidy - chodzące mięsożerne rośliny, które są na tyle nieporadne, że nie stanowią większego niebezpieczeństwa dla uważnego człowieka. Korporacje zaczynają uprawiać je dla wysokiej jakości oleju wykorzystywanego w różnych celach. W wyniku głupoty zarodniki tryfidów zostają rozsiane po całym świecie... ale nikt się zbytnio nie przejmuje. Każdy przecież zauważy wielką, powolną roślinę, i w razie potrzeby może jej spokojnie uciec albo ją obezwładnić. Pod warunkiem, że widzi.:) Dla tryfidów ślepota ludzkości jest okazją wyparcia człowieka ze szczytu łańcucha pokarmowego.

Jeżeli nie lubicie nachalnego tłumaczenia wszystkiego i rozwiązywania wszystkich wątków, będziecie zachwyceni, bo w zasadzie nic tu nie jest pewne: skąd wzięły się i czym są tryfidy? Czym było zjawisko, które sprowadziło na ludzi ślepotę? Czy oba zdarzenia były powiązane? Co będzie później, tzn. po zakończeniu książki - czy ludzkość przetrwa? Jak?

Ta niepewność, atmosfera zagrożenia, klimat walącego się świata, bardzo inteligentne i wiarygodne przedstawienie ludzkich zachowań oraz elementów fantastycznych - to wszystko zalety, których nie przyćmiewa nawet trochę powolna środkowa część książki. Dzień tryfidów to protoplasta wszystkich Nocy żywych trupów, Walking Dead i tym podobnych rzeczy - ale o wiele bardziej oryginalny i pomysłowy. 9/10


RE: Książki - Corn - 06-01-2013

Mylisz filmy. Dzień tryfidów zaadaptowano jako Dzień tryfidów http://www.filmweb.pl/film/Dzie%C5%84+Tryfid%C3%B3w-1962-32568


RE: Książki - Ash - 06-01-2013

Ja ostatnio czytam to:

[Obrazek: 352x500.jpg]

Oraz to:


[Obrazek: 352x500.jpg]


RE: Książki - military - 06-01-2013

(06-01-2013, 13:12)Corn napisał(a): Mylisz filmy. Dzień tryfidów zaadaptowano jako Dzień tryfidów http://www.filmweb.pl/film/Dzie%C5%84+Tryfid%C3%B3w-1962-32568

Nie rozumiem. Przecież o tym właśnie pisałem.


RE: Książki - Corn - 06-01-2013

No nie, napisałeś o Dniu, w którym zatrzymała się ziemia. To dwa różne filmy.