![]() |
|
Mad Max (1979-2024) - Wersja do druku +- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl) +-- Dział: Działy tematyczne (https://forumkmf.pl/Forum-Dzia%C5%82y-tematyczne--5) +--- Dział: Serie filmowe (https://forumkmf.pl/Forum-Serie-filmowe--21) +--- Wątek: Mad Max (1979-2024) (/Thread-Mad-Max-1979-2024--197) |
RE: Mad Max (1979-2015) - Capt. Nascimento - 13-09-2016 Ty się dobrze czujesz? Może coś Ci umknęło, ale mi przez moment nie przeszkadzało cudze zdanie, nie dowodziłem, że tylko ja mam rację, ani nikogo nie obraziłem. W przeciwieństwie do - no, zgadnij, kogo. I czy mógłbyś na chwilę wyłaczyć ten tani sarkazm? Może nikt Ci nie powiedział, ale to nie sprawia automatycznie, że masz rację, albo stajesz się mądrzejszy. Mówiłem o zindoktrynizowaniu z własnym uwielbieniem do FR. ;) Mad Max w wersji Hardy'ego, to tępawy mruczek, trochę emo, trochę tchórz, który przez cały film chce uciekać, na starcie zostawia kobiety (w tym ciężarną), tłucze się z kobietą. Nie przejawia oznak charakteru, nie ma elementów, które mogłyby wzbudzić w nim sympatię, ani takich, które mogłyby z niego zrobić ciekawego antybohatera. Ba, to głównie Theron go wyręcza w większości sytuacji. Dopiero w finale Mad Max sobie przypomina, że jest Mad Maxem i poza kadrem idzie skopać dupy gangusom. Mad Max w wersji Gibsona od samego początku był kozakiem i liderem. Nie był emo. Był wygadany. Miał charakter i charyzmę. Podbudowę z poprzedniego filmu. Miał psa, na którym mu zależało. Klimatyczną kurtkę. Ta postać to nie bez powodu kult - Mental ma nawet z nim awatar, a poster z Melem i jego psem na pustyni chętnie powiesiłbym na ścianie ze względu na zajebistość tej postaci. Postać Hardy'ego jest nikim i nie zostanie zapamiętana. Gibson w dużej mierze niósł film na barkach. RE: Mad Max (1979-2015) - Mierzwiak - 13-09-2016 Nie chcę się wtrącać w waszą dyskusję, ale dorzucę tylko szybko swoje trzy grosze: Według mnie obaj Maxowie są tak samo słabymi postaciami, które funkcjonują wyłącznie dzięki charyzmie aktorów. Rzecz w tym, że w filmach z Gibsonem jest taka bieda w zasadzie pod każdym względem, a on sam tak wyraźnie podkreślony jako główny bohater, że charyzma Mela siłą rzeczy wyszła na pierwszy plan i zdominowała te filmy. W Fury Road Max nie tylko nie jest głównym bohaterem, bo to Furiosa gra tam pierwsze skrzypce, ale sam film roi się od tylu atrakcji, że Hardy w tym wszystkim zwyczajnie ginie. Ot cała różnica. RE: Mad Max (1979-2015) - Capt. Nascimento - 13-09-2016 Plus Gibson ma psiaka (prosta zagrywka, ale pokazuje, że postaci na kimś zależy i zjednuje sobie widza - i dodaje jakąś relację, a relacje wzbogacają postać). No i właśnie jest liderem, kozakiem. Hardy przecież potrafi niemal z każdej roli wyciągnąć zajebistość. Jak w "The drop" pogroził bandziorowi, to zajebistość filmu poszła o poprzeczkę w górę. A to była jedna jedyna scena. Tutaj na początku ucieka przed bandziorami i... zostaje złapany. Potem jako niewolnik ucieka przed nimi... i zostaje złapany. Potem wiozą go na przedzie wozu w metalowej masce. WRESZCIE chyba w 1/3 filmu udaje mu się uwolnić, to dostaje wpierdziel od kobiety, która w dodatku ma zaplecze moralne i więcej charakteru od niego (plus metalową rękę). Potem mruczy i unika konfliktu. Sprawia wrażenie tępego. Nawet strzelić porządnie nie potrafi i Theron go wyręcza. Wystarczyło parę drobnych zmian i kwestii, a Hardy by z tej postaci wykrzesił znacznie więcej. Jakby jeszcze rozwinąć motyw wspomnień - że to ci ścigający ich gangusi zamordowali mu bliskich - to mógłby być przekozacki finał z Hardym w swoim żywiole. Jak dla mnie to różnicy między oboma Maxami jest sporo. Rok wcześniej oglądałem The Rover (też w postapo) i tam Guy Pearce robi właściwie to co Hardy. Jest milczący, tajemniczy i chce przeżyć. Ale tam Pearce jest charyzmatyczny i interesujący. Czyli da się nawet w tej konwencji, małymi środkami. RE: Mad Max (1979-2015) - Paszczak - 13-09-2016 Ha. No właśnie czuję się doskonale... w przeciwieństwie do Ciebie. Piszesz, że się nie obrażasz, ale to Ty zacząłeś rzucać tekstami w stylu "kretyńskie" i "sam się kopiesz", co wskazuje, że jednak cztery litery bolą. Indoktrynacja z własną opinią jest z definicji niemożliwa. To chyba jednak nie ja powinienem sprawdzać częściej słownik. Dziwne, bo najwyraźniej już dojechałeś aż do s. Jakie emo? Nijak to określenie nie pasuje do Maxa. Theron go nie wyręcza, bo przez większość filmu siedzi za kierownicą. Jeden strzał snajperski wiosny nie czyni. To Max załatwia dwóch z trzech szefów, to on odwala większość faktycznych scen akcji biegając i skacząc po samochodach, to on opracowuje plan działania, walczy z Rictusem i gitarzystą, ratuje życie Furiosie... cholera, nawet walkę z nią wygrywa (a nie dostaje wpierdziel). Głównym osiągnięciem Theron jest zabicie Immortana i tyle. Zarzuty o mało szarmanckie traktowanie kobiet w konwencji postapokaliptycznej walki o przetrwanie już raczej przemilczę. A akcja poza kadrem ma miejsce w połowie filmu, nie w finale. Mogłeś chociaż znaleźć jakieś prawdziwe zarzuty. Mel nie był wygadany, miał 16 linijek tekstu. Podbudowa w postaci jedynki praktycznie nie ma znaczenia, bo te filmy są w gruncie rzeczy bardzo luźno powiązane. Nie krytykuję Mela, ale podejście "on niósł film, a wersja Hardy'ego jest nikim" to co najmniej przesada. A widzisz, w The Rover Pearce ma oczywiście wielki monolog (o żonie), który stanowi zarazem manifestację jego spojrzenia na świat. I znowu wracamy do mówienia wprost o co chodzi. RE: Mad Max (1979-2015) - Gieferg - 13-09-2016 Mel w Maxach akurat niczego specjalnego nie pokazał. RE: Mad Max (1979-2015) - Paszczak - 13-09-2016 Pokazał liderstwo i kozactwo, nie wiedziałeś? I psa. Guy Pearce też miał psa, tak jakby. W postapokalipsie dobrze mieć psa. RE: Mad Max (1979-2015) - Gieferg - 13-09-2016 Cytat: Ta postać to nie bez powodu kult - Mental ma nawet z nim awatar No, skoro tak, to chyba faktycznie mega-kult. Kolejno 3/10, 6/10 i 1/10. Czyli razem tyle co Fury Road :D RE: Mad Max (1979-2015) - Capt. Nascimento - 13-09-2016 Cytat:Piszesz, że się nie obrażasz, ale to Ty zacząłeś rzucać tekstami w stylu "kretyńskie" i "sam się kopiesz", co wskazuje, że jednak cztery litery bolą. A jak miałem napisać, gdy zironizowałeś moją opinię o filmie w swoim kilku akapitowym poście. Opinię, którą sobie wymyśliłeś, bo nigdy jej nie napisałem? W której próbowałeś ze mnie robić idiotę? Trochę bolą, ale przez to powyżej, a nie przez zdanie o filmie. ;) Nic miłego. Cytat:Zarzuty o mało szarmanckie traktowanie kobiet w konwencji postapokaliptycznej walki o przetrwanie już raczej przemilczę. A akcja poza kadrem ma miejsce w połowie filmu, nie w finale. Mogłeś chociaż znaleźć jakieś prawdziwe zarzuty. To nie jest zarzut o nielogiczność postaci. Tylko o to, na ile wzbudza sympatię widza. Nie bez powodu jednym z najpopularniejszych sposobów na pozyskanie sympatii widza do postaci jest danie mu... właśnie psa. Klasyk. W Mad Max 2 postać Gibsona jest konsekwentnie prowadzona tak, że wzbudza sympatię widza. W Fury Road przez pierwszą połowę jest prowadzona tak, by nie wzbudzić sympatii. Z punktu widzenia scenariusza od razu rzuca mi się to w oczy. To co robi główny bohater, jak sobie radzi, jak się zachowuje - nawet w drobnych gestach - ma olbrzymi wpływ na to, jak go odbierze widz. A praktycznie podstawą filmu jest to, żeby widz polubił protagonistę i mu kibicował. Jak jeszcze znielubi drugą stronę to emocje pójdą mocno w górę. Tutaj właśnie ten element kuleje, co zostaje w dużej mierze przesłonięte przez fenomenalną robotę, jaką odwalił George Miller. No przyznaję, podejście jest trochę przesadzone - dobarwiłem zdanie. Powiedziałbym to co Mierzwiak: Cytat:Rzecz w tym, że w filmach z Gibsonem jest taka bieda w zasadzie pod każdym względem, a on sam tak wyraźnie podkreślony jako główny bohater, że charyzma Mela siłą rzeczy wyszła na pierwszy plan i zdominowała te filmy. W Fury Road Max nie tylko nie jest głównym bohaterem, bo to Furiosa gra tam pierwsze skrzypce, ale sam film roi się od tylu atrakcji, że Hardy w tym wszystkim zwyczajnie ginie. Ot cała różnica. Z dodaniem tych wcześniej wymienionych powodów do całej różnicy. Cytat:Pokazał liderstwo i kozactwo, nie wiedziałeś? No bardzo szybko został przywódcą ruchu oporu. Obrońcą. O psie z "The Rover" już zdążyłem zapomnieć. A posiadanie psa jest jedną z zagrywek zjednujących sympatię widza. Tak, są też inne, nawet bardzo dużo innych zagrywek. Fajnie je czasem wykorzystać. Cytat:No, skoro tak, to chyba faktycznie mega-kult. Kolejno 3/10, 6/10 i 1/10. Czyli razem tyle co Fury Road :D A tak ocenił film, czy postać? ;) Jednak nie bez powodu zapewne ma z nim awatar - tak podejrzewam. A rola Mad Maxa zapoczątkowała karierę Gibsona. Z jednej strony mocno kultowa postać, z drugiej ktoś mocno bezbarwny, kto ginie w natłoku atrakcji. RE: Mad Max (1979-2015) - zombie001 - 13-09-2016 Nie bardzo rozumiem czemu porównujesz drugiego "Mad Maxa" z Gibsonem, z pierwszym "Mad Maxem" z Hardym :/ To normalne, że sequel znacząco rozbudował postać Maxa w 81r., ale - no bez urazy - pierwszy Mad Max pod względem charakterystyki postaci, ma równie mało do zaoferowania co "Fury Road". Z tym, że Max Gibsona w tym filmie (MM2) to.. czysty typowy Gibson, a Hardy swoją postać przynajmniej stara się grać - choć scenariuszowy minimalizm mu to utrudnia na różne sposoby. Niemniej, na ten moment, dla mnie zdecydowanie Max Hardy'ego >>>>>>>>>>>>>>> Max Gibsona. Ten pierwszy ma więcej do zaoferowania, bo i sam aktor ma szersze spektrum umiejętności - których rzecz jasna, z wielu względów, "Fury Road" nie zdołało pokazać. O ile sequel kiedykolwiek powstanie, to Hardy ma spokojnie czas na rozbudowę tego bohatera. Na korzyść dla niego działa to, że już od "Fury Road" pokazuje, iż nie chce być kopią Gibsona - o co masz chyba największe pretensje.. RE: Mad Max (1979-2015) - Gieferg - 13-09-2016 Cytat:A tak ocenił film, czy postać? ;) Ja tak oceniłem XD RE: Mad Max (1979-2015) - Paszczak - 13-09-2016 Cytat:No bardzo szybko został przywódcą ruchu oporu. Obrońcą.Max przez większość filmu jest wynajętym fachowcem, a nie przywódcą czy obrońcą. Zresztą co to za przywódca, który nie zna planu - obozowi używają go jako przynęty mającej odciągnąć Humungusa, a on sam aż do finałowej kraksy nie ma o tym pojęcia. I tam nie było ruchu oporu, to nie Terminator. RE: Mad Max (1979-2015) - Capt. Nascimento - 14-09-2016 Cytat:Niemniej, na ten moment, dla mnie zdecydowanie Max Hardy'ego >>>>>>>>>>>>>>> Max Gibsona. No ale to wolisz Maxa Hardy'ego, bo ten aktor jest lepszym aktorem i w przyszłości może być lepszy? :P Ja się zgadzam, że Hardy czysto aktorsko ma lepszy potencjał od Gibsona - sam byłem podjarany, że właśnie on dostał postać Maxa. I na pewno bym go zostawił w tej roli, bo moim zdaniem to scenariusz nie pozwolił mu rozwinąć skrzydeł. Cytat:Max przez większość filmu jest wynajętym fachowcem, a nie przywódcą czy obrońcą. Zresztą co to za przywódca, który nie zna planu - obozowi używają go jako przynęty mającej odciągnąć Humungusa, a on sam aż do finałowej kraksy nie ma o tym pojęcia. I tam nie było ruchu oporu, to nie Terminator. No ten argument jest całkiem legit. Chociaż akurat w tym wypadku jest to motyw dodatkowo zjednujący sympatię bohaterowi. :) Bo on jest w porządku, a to obozowi chcą go wykorzystać. Tak się Paszczaku naśmiewasz z tego argumentu z psem, rozkładając postać pod kątem czysto logicznym. Czyli - to co robi postać jest logiczne, więc wszystko jest ok. Wczoraj przypadkowo pojawił się na Cinefix filmik, który bardzo dobrze ukazuje o co mi chodzi: Zobacz jakie pierdoły decydują o tym, czy postać zostanie polubiona przez widza. To są naprawdę niewielkie gesty. Ja tu nie chcę uchodzić za znawcę, bo się za takiego nie uważam (na pewno na tym forum jest dużo osób bardziej kompetentnych ode mnie), natomiast to o czym pisałem wydaje mi się oczywiste z ponad 20-letniego doświadczenia w prowadzeniu sesji rpg i z mojej własnej nauki scenopisarstwa (z kursów i książek). To, że postać działa logicznie według zasad przedstawionego świata i zgodnie z motywacjami, które nią kierują - to jest jakieś minimum. Ja tworząc postacie (towarzysze, npc, antagoniści) muszę zawsze myśleć o takich szczegółach - a produkuję ich dość masowo. :) Sesja i film mają pod tym względem bardzo zbieżne zależności - może czasem trzeba je trochę przefiltrować, albo zastosować inne środki, ale są do siebie mocno zbliżone. Jeśli tworzę antagonistę, muszę uważać na to co on robi, co mówi, jak się prezentuje, wygląda, jakie jest pierwsze wrażenie, jaka jest jego motywacja, na ile jest skuteczny i zdeterminowany, interesujący. Czasem małe gesty albo fajny sposób przedstawienia robi różnicę. Podobnie z npc czy protagonistą - od tego co i jak będzie mówił, od jego zachowań, skuteczności, motywacji - słowem od bardzo wielu szczegółów, zależy, czy gracz/widz postać polubi. I się w nią zaangażuje. A od tego zależy, czy się zaangażuje w opowieść. Przykładem pod kątem antagonisty będzie lord Voldemort - na początku dobry czarny charakter, a potem fatalny. Przez to ile ponosi porażek, zaczyna stawać się tak nieskuteczny w pościgu za Harrym, że przypomina bardziej przeciwnika ze Scooby Doo, niż kogoś przerażającego. Co pogłębia jeszcze durnowata charakteryzacja (bez niej Ralph Fiennes byłby dwa razy bardziej demoniczny). Teraz pod kątem protagonisty Mad Maxa w Fury Road - na samym początku daje się schwytać. Potem ucieka i znowu nieskutecznie. Potem widzimy go (a jest już 1/3 filmu) przywiązanego do samochodu z metalową maską na twarzy. Gdy się uwalnia, okazuje się bucem i antybohaterem (szczególnie, gdy pozostawia kobiety - w tym jedną ciężarną), mało wygadanym, przytępawym, ponurym. Te jego przebłyski przeszłości są kompletnie chaotyczne, mało angażujące i kiepsko zrealizowane. Nie widać w nim ani szaleństwa (które Hardy potrafi fenomenalnie przecież zagrać), ani cech charakteru, misję właściwie przejmuje Furiosa a on zazwyczaj jest na uboczu (nawet jeśli momentami więcej walczy), Furiosa też za niego strzela. I w 2/3 seansu nagle u Maxa jest przełamanie, stwierdza, że zamiast uciekać pójdzie wpierdzielić gangusom. Czego nawet nie widzimy. Dlatego też uważam, że akurat jego postać Miller i pozostali dwaj scenarzyści, spieprzyli. Wystarczyło dać mu jakiś one-liner, albo angażujący motyw przeszłości (rozwinięcie wizji), albo zrobić ten moment przełamania, mógł rzucić żartem, zrobić coś specyficznego, mieć jakiś ludzki moment, albo zrobić coś kozackiego i zostać liderem. Mógł znać z przeszłości jakiegoś z gangusów (dodatkowa relacja), mógł mieć psa :), mógł mieć zatargi z Wiecznym Joe (co byłoby zajebistym rozwiązaniem i Hardy mógłby w finale przebić poziom epy). Prostymi środkami podniósłby film o poprzeczkę w górę - bo nie tylko pościg byłby zajebistą rozrywką i piękną wizualnie, ale też bardziej angażującą, trzymającą w napięciu, wywołującą emocje (nie tylko bajerami wizualnymi, ale też emocjami związanymi z kibicowaniem głównemu bohaterowi). Jest krytyka filmu? No jest. Nadal uważam ten film za rewelacyjny, bo właściwie wszystko poza tym jest genialne - strona wizualna to jedna z najbardziej miażdżących rzeczy jakie w kinie od dawna, klimat postapo świetny, a takie cuda jak gitarzysta z miotaczem ognia są przezajebiste. :) Taka moja opinia. Jeśli ktoś uważa, że protagonista jest super, a powyższe rzeczy nie mają znaczenia i chwycił go przekaz obrazem - spoko. :) Nie jestem guru kinematografii a odbiór filmu może być zupełnie różny. RE: Mad Max (1979-2015) - Gieferg - 14-09-2016 Cytat: o czym pisałem wydaje mi się oczywiste z ponad 20-letniego doświadczenia w prowadzeniu sesji rpg Jaki(e) system(y)? :) RE: Mad Max (1979-2015) - Capt. Nascimento - 14-09-2016 DnD, Warhammer, Wiedźmin, Wampir Maskarada, Neuroshima. Potem prowadziłem we własnym systemie, a około 3 lat temu stworzyłem kolejny, w którym do dzisiaj prowadzę (i nadal się rozwija). Btw jest to świat fantasy mocno zanurzony w klimatach postapo. :) RE: Mad Max (1979-2015) - Gieferg - 14-09-2016 Zapraszam tu: http://forumkmf.pl/Thread-RPGi-na-%C5%BCywo--4380 RE: Mad Max (1979-2015) - slepy51 - 25-09-2016 RE: Mad Max (1979-2015) - Mierzwiak - 25-09-2016 O tym że woda jest mokra też koleś robi filmik? :) RE: Mad Max (1979-2015) - Szpeku - 25-09-2016 Ja tam gościa lubię, oczywiste, że kieruje swoich filmów do znawców i speców, ale laików, w formie ciekawostki i wychodzi mu to fajnie. RE: Mad Max (1979-2015) - Juby - 26-09-2016 Fajny filmik (nie jedyny na tym kanale), widziałem kilka miesięcy temu. Widzę, że ślepy odkrył Na Gałęzi. ;) RE: Mad Max (1979-2015) - Capt. Nascimento - 26-09-2016 Akurat tak konsekwentne centrowanie akcji i zmniejszanie klatek/sekundę chyba nie jest konwencjonalną i powszechnie wykorzystywaną metodą? A ze stałymi ujęciami Ameryki gość nie odkrył, to maksymalnie podstawowa wiedza, że Hollywood cierpi na syndrom trzęsącej się kamery i szybkich przeskoków między ujęciami, żeby zakamuflować cienką scenę akcji (albo dobrą, co już w ogóle jest paradoksem i szczytem głupoty). |