Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3)
+--- Dział: Ogólne dyskusje filmowe (https://forumkmf.pl/Forum-Og%C3%B3lne-dyskusje-filmowe--25)
+--- Wątek: Krótka piłka, czyli mini-recenzje (/Thread-Kr%C3%B3tka-pi%C5%82ka-czyli-mini-recenzje--1192)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170 171 172 173 174 175 176 177 178 179 180 181 182 183 184 185 186 187 188 189 190 191 192 193 194 195 196 197 198 199 200 201 202 203 204 205 206 207 208 209 210 211 212 213 214 215 216 217 218 219 220 221 222 223 224 225 226 227 228 229 230 231 232 233 234 235 236 237 238 239 240 241 242 243 244 245 246 247 248 249 250 251 252 253 254 255 256 257 258 259 260 261 262 263 264 265 266 267 268 269 270 271 272 273 274 275 276 277 278 279 280 281 282 283 284 285 286 287 288 289 290 291 292 293 294 295 296 297 298 299 300 301 302 303 304 305 306 307 308 309 310 311 312 313 314 315 316 317 318 319 320 321 322 323 324 325 326 327 328 329 330 331 332 333 334 335 336 337 338 339 340 341 342 343 344 345 346 347 348 349 350 351 352 353 354 355 356 357 358 359 360 361 362 363 364 365 366 367 368 369 370 371 372 373 374 375 376 377 378 379 380 381 382 383 384 385 386 387 388 389 390 391 392 393 394 395 396 397 398 399 400 401 402 403 404 405 406 407 408 409 410 411 412 413 414 415 416 417 418 419 420 421 422 423 424 425 426 427 428 429 430 431 432 433 434 435 436 437 438 439 440 441 442 443 444 445 446 447 448 449 450 451 452 453 454 455 456 457 458 459 460 461 462 463 464 465 466 467 468 469 470 471 472 473 474 475 476 477 478 479 480 481 482 483 484 485 486 487 488 489 490 491 492 493 494 495 496 497 498 499 500 501 502 503 504 505 506 507 508 509 510 511 512 513 514 515 516 517 518 519 520 521 522 523 524 525 526 527 528 529 530 531 532 533 534 535 536 537 538 539 540 541 542 543 544 545 546 547 548 549 550 551 552 553 554 555 556 557 558 559 560 561 562 563 564 565 566 567 568 569 570 571 572 573 574 575 576 577 578 579 580 581 582 583 584 585 586 587 588 589 590 591 592 593 594 595 596 597 598 599 600 601 602 603 604 605 606 607 608 609 610 611 612 613 614 615 616 617 618 619 620 621 622 623 624 625 626 627 628 629 630 631 632 633 634 635 636 637 638 639 640 641 642 643 644 645 646 647 648 649 650 651 652 653 654 655 656 657 658 659 660 661 662 663 664 665 666 667 668 669 670 671 672 673 674 675 676 677 678 679 680 681 682 683 684 685 686 687 688 689 690 691 692 693 694 695 696 697 698 699 700 701 702 703 704 705 706 707 708 709 710 711 712 713 714 715 716 717 718 719 720 721 722


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Debryk - 10-07-2022

(10-07-2022, 10:29)Snappik napisał(a): Nowhere to run - dla mnie czołówka filmów z Van Dammem. Jest tu nawet trochę miejsca na dramat, ale trzeba szczerze przyznać, że to jednak dodatek do kina kopanego, bo jest tu wszystko co było (i będzie później) związane z kinematografią Belga - soczyste pojedynki, pościgi na motorze i oczywiście pukanko fajnej kobiety na boku :) A co do tej ostatniej to muszę przyznać, że Rosanna Arquette wygląda tutaj i gra bardzo fajnie jako matka z problemami finansowymi i życiowymi. Jeden z ostatnich jej filmów, w których prezentuje się dobrze bo niestety im dalej w las tym więcej operacji plastycznych. Zakończenie idealne, jedyne słuszne, ale też sprawiedliwe. Żan dostarczył co trzeba, nie szło się nudzić.

7/10

Pamiętam ten film chyba najbardziej z filmografii Van Damme. Jak był szał VHSowy na Belga, to wiadomo, brało się każdy film jaki się pojawił, i tutaj spora niespodzianka, bo produkcja była całkiem poważna z nutką dramatu, a samej akcji tyle, co kot napłakał. I byłem najpierw rozczarowany a nawet zły, a z czasem doceniłem jakość tego dzieła. I o ile film Woo był najbardziej spektakularny w dorobku Van Damme, tak Nowhere to Run chyba najbardziej przyziemny.

I oczywiście Arquette pokazała się z najlepszej strony :)


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Corn - 10-07-2022

(10-07-2022, 13:46)shamar napisał(a): Nie wiem czemu. Ja wiem, że od van Damma nigdy nie oczekiwałem takich "zwykłych" filmów. Do takich są prawdziwi aktorzy.

PS: Arquette też mi się nigdy nie podobała.
Właśnie dlatego mnie to nie dziwi :)


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Bucho - 10-07-2022

Nigdy nie moglem sie za ten film zabrac. Obejrzalem fragmentami, lata temu, gdy lecial na Polsacie i pamietam, ze mnie nudzil brak akcji. Obejrzalem w koncu po raz pierwszy calosc, jakis rok temu i jest ok, ale to tyle. Filmy JCVD to ogolnie w wiekszosci fabularna padaka, gdzie jego najwieksze klasyki sa dla mnie w zasadzie nieogladalne - tj. moze przy lolku z kumplai i dla beki to jeszcze. Tutaj jest poprawnie, Zan Klod cos tam gra, ale wiadomo jak to wyglada, cala reszta raczej letnia, ale ogolnie oglada sie bezbolesnie i chyba rzeczywiscie to jeden z lepszych filmow Belga.


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Corn - 10-07-2022

Kariera Belga dzieli się na 2 etapy - ta do Legionisty i ta po Legioniście. Legionista to bodaj ostatnia kinowa premiera z Van Dammem na plakacie (swoją drogą niezły film), potem już były szroty na dvd i streaming. W tym pierwszym etapie trafiają się perełki, jak wspomniane Nowhere to Run, ale też Lionheart, Universal Soldier, Sudden Death czy Podwójne Uderzenie, gdzie z sukcesem (jak na swoje możliwości to brawurowo wręcz) wcielił się w podwójną rolę. Z późniejszej kariery to chyba tylko JCVD szczerze się wyróżnia. Ale sam Van Damme jest obok Sly'a najbardziej utalentowanym aktorsko członkiem elity kinowych kopaczy. Zdecydowanie lata świetlne za Arnoldem


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Bucho - 10-07-2022

Nie wiem czy ostatnia kinowka Belga nie byly ktores z tych wygibasow z nim i Rodmanem.


Co do talentu...oj chyba nie :) Ten miekki akcent JCVD i wypowiadanie slow na pol gwizdka, plus timing sa dla mnie nie do przejscia. Arnie owszem, zazwycaj gral to co mial grac, ale po prostu pasowalo do roli - jego rola w Predku, dwa pierwsze Termki, a zwlaszcza Prawdziwe Klamstwa aktorsko sa dla mnie z dwa poziomy wyzej (i nie mowie o samych filmach) niz to co zazwyczaj wyrabial na ekranie Belg. Przy czym dla nmnie JVCD to chyba najmniej ulubiona gwiazda kina akcji lat 80., gdzie stawiam wyzej nawet niektore filmu Chucka, a Stefka (w pierwszych czterech filmach) to juz w ogole.


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Corn - 10-07-2022

No to się nie dogadamy panie Bucho ;)
Dla mnie Van Damme ma szacun przede wszystkim za to, że prawie nigdy nie udawał, że gra amerykańca - nie wstydził się twardego akcentu i w przeciwieństwie do Arniego nie farbował się w filmach na niebiesko-czerwono-biało tylko wprost przyznawał, że jest Belgiem lub Francuzem czasem grał jeszcze Kanadyjczyka (jak w Nowhere to Run).

Cytat:Nie wiem czy ostatnia kinowka Belga nie byly ktores z tych wygibasow z nim i Rodmanem.
Mówisz o Ryzykantach - jedna z najważniejszych premier 1997 dla 8 letniego mnie ;) - oglądałem prawie premiorowo piracką kopie z HBO na VHSie. Legionista był rok później, w 1998, ale obejrzałem go dopiero przy okazji retrospektywy


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Mefisto - 10-07-2022

(10-07-2022, 17:43)Corn napisał(a): Legionista to bodaj ostatnia kinowa premiera z Van Dammem na plakacie 

Sequel Uniwersalnego żołdaka i coś, co u nas przetłumaczono na Inferno (i w większości Europy wypuszczono już prosto na dvd), to ostatnie *** JCVD. Po 2000 już faktycznie tylko w wypożyczalni się pojawiał. Ale trudno się dziwić, bo gros jego ostatnich hitów kosztowała grosze nawet jak na tamte czasy i praktycznie żaden nie zdołał się zwrócić. Ostatni dobry rok dla niego to 1996. Co w sumie daje mu na czysto tak naprawdę jedynie 6 lat kariery.

LOL, o chuj tu chodzi, że cenzuruje mi słowo?


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - shamar - 10-07-2022

Wiki podaje, że "Universal 2" nie był kinowy. Dziwne.

(10-07-2022, 17:43)Corn napisał(a): Kariera Belga dzieli się na 2 etapy - ta do Legionisty i ta po Legioniście. Legionista to bodaj ostatnia kinowa premiera z Van Dammem na plakacie (swoją drogą niezły film), potem już były szroty na dvd i streaming. W tym pierwszym etapie trafiają się perełki, jak wspomniane Nowhere to Run, ale też Lionheart, Universal Soldier, Sudden Death czy Podwójne Uderzenie, gdzie z sukcesem (jak na swoje możliwości to brawurowo wręcz) wcielił się w podwójną rolę. Z późniejszej kariery to chyba tylko JCVD szczerze się wyróżnia. Ale sam Van Damme jest obok Sly'a najbardziej utalentowanym aktorsko członkiem elity kinowych kopaczy. Zdecydowanie lata świetlne za Arnoldem

Replikant, Order i taki film, gdzie siedział w ruskim więzieniu, nie były złe.


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Bucho - 10-07-2022

(10-07-2022, 18:33)Corn napisał(a): No to się nie dogadamy panie Bucho ;)
Dla mnie Van Damme ma szacun przede wszystkim za to, że prawie nigdy nie udawał, że gra amerykańca - nie wstydził się twardego akcentu i w przeciwieństwie do Arniego nie farbował się w filmach na niebiesko-czerwono-biało tylko wprost przyznawał, że jest Belgiem lub Francuzem czasem grał jeszcze Kanadyjczyka (jak w Nowhere to Run).


Mnie sie kojarzy to robienie z Żana Kanadyjczyka wlasnie. W sumie to byla raczej bardziej decyzja producentow niz Belga, ale spoko, bo sie pewnie sprawdzalo. I spoczko.

Arnie to Arnie, moze i farbowany, ale za to jak!

https://external-preview.redd.it/_K7rYEduxu7CtnLCm-XBno4dvTPukPnVZlcwyuMJ9Zw.jpg?auto=webp&s=20558ca2c79a539901bed93f149dbf66db374977

:)


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Debryk - 10-07-2022

na fali rozmowy o JCVD obejrzałem po okrutnie długiej przerwie Timecop z 1994 roku. Ostatni raz widziałem ten film w... hmm... 1994 roku? :) Czyli bardzo, bardzo dawno temu. Zapamiętałem że koncept był w pytę, a scena otwierająca z SMG vs Konfederacja zrobiła opad szczęki. I ogólnie jest to bardzo przyjemna produkcja jak na film z lat 90tych przystało: koncept jest odważny, efekty użyte straszą oczy ale jest ich cała masa, a sceny z dublerami ciekawie użyte. Fabularnie to się w ogóle nie trzyma logiki więc nie ma co się zastanawiać, dlaczego pewne rzeczy są możliwe a inne nie bo motor napędowy fabuł związany z podróżami w czasie lepiej nie poddawać jakiejkolwiek analizie. Np. dlaczego dom rozwala się w strzępy, ale potem stoi? LOL.

Fajnie, że nawet scenarzyści wrzucili joke z gadki JCVD
- Facet czytał w moich myślach!
- Nic dziwnego, z twoim angielskim!

Przyjemny flick bazujący na ciekawym pomyśle i wykonany nawet odważnie. No, może za odważnie jak patrzeć na projekty samochodów.
6/10

EDIT:
Mefisto, filmy z JCVD wcale tak źle nie zarabiały.

Timecop z budżetem 27mUSD przekroczył 100m zysku
Wcześniejszy Hard Target z budżetem 11m zarobił ponad 74mUSD
a Quest w jego reżyserii zarobił na czysto 25mUSD
Raczej do Legionisty był bardzo dochodowym aktorem.


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Mefisto - 10-07-2022

(10-07-2022, 20:51)Debryk napisał(a): Mefisto, filmy z JCVD wcale tak źle nie zarabiały.

Przeczytaj jeszcze raz co napisałem i wyciągnij wnioski :)


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Kryst_007 - 11-07-2022

Disney+ zasubskrybowane, zatem wypada korzystać by te 30 zł miesięcznie nie poszły na marne. Zaczynam od ciężko dostępnej dotychczas nad Wisłą klasyki.

Old Yeller (1957)

Film, na którym płakało kilka pokoleń w Stanach. W sumie znałem zakończenie wcześniej przez Nostalgia Critica, ale mimo to historię oglądałem z zaskakującym wciągiem. Więź chłopaka z tytułowym psiskiem jest przedstawiona konsekwentnie - nie pojawia się ona z miejsca, wszystko przeradza się stopniowo i w naturalny sposób. Prostoty nie brak, ale kiedy trzeba to uderza nagle w zaskakująco poważne i dojrzalsze tony. Jak na kino familijne nie popada w nadmierną ckliwość, z kolei gdy przychodzi wiadoma scena to na ekranie króluje wyciszenie i ze świecą doszukiwać się środków do bezczelnego szantażyku emocjonalnego. Przesłanie wymawiane przez ojca wręcz świetne i uniwersalne - w dzisiejszym Disneyu to podobną dojrzałość znaleźć można jedynie w Pixarze. Naprawdę mądry film, który powinno zobaczyć jak najwięcej dzieciaków (szczególnie tych po utracie pupila).

Warto także dla zachwycających scenerii. Całe szczęście króluje plener, a nie ściany studia i podziwiać można teksańską florę i faunę. Niektóre ujęcia z kolei wręcz niczym żywcem wzięte z jakiegoś filmu przyrodniczego. Zaskoczony też jestem jak realistycznie przedstawione są tutaj np. walki psa z dzikami czy z niedźwiedzicą. Pewnie dzisiaj American Humane kręciłoby nosem.

Oglądałem z tym odkopanym dubbingiem z 1962. Przed wrzuceniem na platformę mogli go trochę odrestaurować i pozbyć się tego szumu, ale zrozumiałem jednak każde słowo i cieszę się, że się uchował przez te wszystkie dekady.

8/10


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Rozgdz - 11-07-2022

The Sea Beast (2022)





A jakby tak... wymiksować motywy filmów o piratach (np Krakena z "Piratów z Karaibów"), "Jak wytresować smoka", "Moby Dicka" i dodać do tego wielką czerwoną Godzillę?

Całkiem fajny, wręcz zaskakujący film, nawet nie tylko dla młodszego widza przy którym niemal cały czas cieszyłem gębę. Taki na 7,5/10 ;)


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Norton - 12-07-2022

A Face In The Crowd

Cwaniacki prostak z zacięciem do gawędziarstwa w wyniku kombinacji szczęścia i charyzmy staje się telewizyjną gwiazdą. Z początku niepokorny i niezależny, by wraz z upływem czasu i wzrostem zielonych na koncie reprezentować to, przeciwko czemu niegdyś występował. Sodówka uderza do łba, a z faceta wychodzi kompletny bydlak upajający się swoim wpływem na maluczkich - widzów oglądających go co tydzień i spijających mu z ust każde słowo. Krytyka kultu rozpoznawalnych jednostek oraz telewizji jako narzędzia do manipulowania tłumami jest tu może czasem nieco zbyt dosłowna, ale jak najbardziej słuszna i wciąż, oczywiście, aktualna. Przy okazji nieodlączne numerki, statystyki i notowania oraz przerażająca perspektywa - jeśli stracisz oglądalność, to zastąpimy cię kimś innym. Jest tu garść tego, co po latach rozbudował Lumet w swoim wybitnym Network (nie wierzę, że Sidney choć trochę nie inspirował Twarzą w tłumie.) Znalazło się też miejsce na "ideały", ale te nie są głoszone pełną piersią i wynoszone na piedestał, jeno skryte za warstwą cynizmu i egoizmu. Aktorstwo wyborne, a Andy Griffith ze swoim rubasznym śmiechem zasługiwał na wszelkie możliwe nagrody. Wielkie kino.

Najlepszy film Kazana (A Face In The Crowd > On The Waterfront >>> A Streetcar Named Desire). 8-9/10.


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Pelivaron - 13-07-2022

The Sea Beast

Nie byłbym wielce zdziwiony, gdyby wprowadzono tę animację do kin pod tytułem "Jak wytresować morską bestię". To w zasadzie ten sam film tylko zamiast smoków mamy morskie bestie, a wikingowie zostali zastąpieni piratami, którzy w tym przypadku nazywani są łowcami potworów. Nieważne. Ważne, że pomysł na fabułę jest niemalże identyczny, a i wygląd głównej bestii jest niezwykle zbliżony do smoków z animacji DreamWorks. Bawiłem się bardzo dobrze, sporo humoru, fajnych postaci. Animacja pod względem wizualnym nie zawsze jest równa, ponieważ zdarzają się obrazki naprawdę fantastyczne i piękne, ale są też takie, które można by uznać za wyjęte prosto z tych europejskich filmów dla dzieci wprowadzanych do kin przez Kino Świat.

Mimo wszystko sympatyczny film - 7/10 ;)


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Kryst_007 - 14-07-2022

Bedknobs and Broomsticks (1971)

Za oceanem z tego co wiem żelazna klasyka. Powstałe to na fali popularności "Mary Poppins" i elementy wspólne są - też Disney, reżyser i bracia Sherman Ci sami, Mr. Banks gra tutaj jedną z głównych ról, bohaterka opiekująca się rodzeństwem ponownie na pozór zimna i stanowcza, acz pokazująca też ciepło, no i także jest magia oraz epizod w animowanym świecie. Oczekiwałem, że tak jak na przygodach Mary będę się bawił wybornie, a jednak bywały momenty gdy troszkę się nudziłem.

Amerykańce się tym filmem jarają z każdym kolejnym pokoleniem, podczas gdy ja miałem z tyłu głowy to przeczucie, że ot po prostu oglądam powtórkę z rozrywki, tyle że z mniejszym rozmachem. Wciąż sympatyczne to oczywiście, ale przygody czy momentów wywołujących tamten efekt WOW w ostateczności okazuje się być zaskakująco mało. Ma właściwie jako finał emocjonujące starcie z nazistami (tak, naziści w filmie dla dzieci i zamiast rozstrzelać bachorów jak by zrobili w realu, to więzią ich ;))) i kopiące tyłki efekty chodzących zbroi (Oscar zdecydowanie poszedł tam gdzie trzeba), ale z tego co było przedtem to tak wiele nie zapamiętam. W "Mary Poppins" było takich pięknych momentów na pęczki, a tutaj? Co najwyżej przebłyski, jak przemierzanie wyrem hipisowskich halucynacji.

6/10

I mogliby na Disney+ wprowadzić napisy, bo Brzostyński z całym szacunkiem do niego, ale zabija klimat. Plus piosenki są bez jakiegokolwiek tłumaczenia, a takiego podejścia wręcz nie cierpię przy przekładzie musicali.


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - OGPUEE - 14-07-2022

A nie dorobili dubbingu, jak to zrobili Mary Poppins wiele lat temu oraz oryginalnym Parent Trap? Hm... weird.

(14-07-2022, 08:07)Kryst_007 napisał(a): tak, naziści w filmie dla dzieci i zamiast rozstrzelać bachorów jak by zrobili w realu, to więzią ich ;)
Wtedy komuchy byli tymi złymi w Ameryce, a wiadome środowiska nie zaczęły grzać wiadomego tematu ;). A i Walt raz się zapisał do jakiejś Ligi Amerykańskich Nazistów, bo tak kurewsko nienawidził komunizmu.


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - simek - 21-07-2022

All That Jazz - moja 30. w życiu i pierwsza od trzech lat wystawiona dyszka. Cóż tutaj się rozwodzić: wszystko w tym filmie gra i trąbi od pierwszej do ostatniej klatki, a co najważniejsze i coś za co nie waham się wystawić najwyższej oceny: mam jako widz poczucie, że oglądam wyobraźnię reżysera przeniesioną w 100% na ekran, żadnego biernego obserwowania zdarzeń, nie widać żadnych ograniczeń produkcyjnych, mamy samo filmowe mięsko: nadawanie historii nowych znaczeń poprzez obraz i montaż, coś, czego nie odda żaden tekst, czy spektakl. Właśnie: montaż. Film jest wybitnie zmontowany, zarówno na poziomie danej sceny jak i na poziomie całej fabuły: te przebłyski do szpitalnego łóżka już od początku filmu, pomieszanie przyszłości z teraźniejszością, cięcia do rozmów z Angelique to wszystko dla mnie wirtuozeria. Często na forum w kontekście JFK pada zdanie, że to najlepiej zmontowany film w historii, z czym się zgadzam, ale myślę, że ATJ śmiało można klasyfikować w pierwszej piątce, czy dziesiątce. Wszystkie inne elementy? Również arcydzielne: zaczynając od roli Scheidera (i w sumie każdego innego, nie ma tutaj złego występu), poprzez zdjęcia, scenografię, oczywiście muzykę, o choreografii nawet nie ma co wspominać, bo to są himalaje. 10/10 Naprawdę nie ma się do czego przyczepić.


Teraz pozostaje mi nadrobić Kabaret i Słodką Charity i brać się za serial Fosse/Verdon.


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Corn - 21-07-2022

Najlepiej zmontowany film w historii kina to Krwawa Pięść z 1989 roku. Zbędnej sceny tam nie uświadczysz, całosć jest turbo dynamiczna a wszystko się tam pięknie skleja. Wiem, że nikt mi nie uwierzy, ale piszę to absolutnie serio ;)


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Kryst_007 - 22-07-2022

The Witness (1985)

Pewnie gdyby film kręcił jakiś rzemiecha bez uznanego nazwiska, to skończyłby jako typowo niedzielny sensacyjniak. Całe szczęście za kamerą jest Weir, który potrafi wycisnąć z dowolnego materiału tyle ile trzeba. Zdecydowanie na tle innych dzieł Australijczyka, ten wydaje się być nieco bardziej rozrywkowy.

Dobrze się ogląda. Jak to u Weira znakomity klimat i parę kadrów do oprawienia w ramkę. To chyba też jedyny bardziej znany film, który przedstawia kulturę Amiszów i to bez skrajnego popadania w stereotypy. Szanuję za ograniczenie parady banału z cyklu "mieszczuch kontra świat Amiszy" i wynikających z tego żarcików do minimum. Harrison Ford jakoś się tam odnajduje i nawet budzi swe doświadczenie stolarskie ;) Sami Amisze też nie są chodzącymi karykaturami - nawet dziadek chłopca, choć opieprza swą córkę za nieprzestrzeganie religii, to jednak okazuje się być na swój sposób normalnym gościem. Wątek korupcji policyjnej trochę z dupy, z kolei villain tej historii jakiś taki płaski i bez głębszej motywacji.

7/10