![]() |
|
Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Wersja do druku +- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl) +-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3) +--- Dział: Ogólne dyskusje filmowe (https://forumkmf.pl/Forum-Og%C3%B3lne-dyskusje-filmowe--25) +--- Wątek: Krótka piłka, czyli mini-recenzje (/Thread-Kr%C3%B3tka-pi%C5%82ka-czyli-mini-recenzje--1192) Strony:
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31
32
33
34
35
36
37
38
39
40
41
42
43
44
45
46
47
48
49
50
51
52
53
54
55
56
57
58
59
60
61
62
63
64
65
66
67
68
69
70
71
72
73
74
75
76
77
78
79
80
81
82
83
84
85
86
87
88
89
90
91
92
93
94
95
96
97
98
99
100
101
102
103
104
105
106
107
108
109
110
111
112
113
114
115
116
117
118
119
120
121
122
123
124
125
126
127
128
129
130
131
132
133
134
135
136
137
138
139
140
141
142
143
144
145
146
147
148
149
150
151
152
153
154
155
156
157
158
159
160
161
162
163
164
165
166
167
168
169
170
171
172
173
174
175
176
177
178
179
180
181
182
183
184
185
186
187
188
189
190
191
192
193
194
195
196
197
198
199
200
201
202
203
204
205
206
207
208
209
210
211
212
213
214
215
216
217
218
219
220
221
222
223
224
225
226
227
228
229
230
231
232
233
234
235
236
237
238
239
240
241
242
243
244
245
246
247
248
249
250
251
252
253
254
255
256
257
258
259
260
261
262
263
264
265
266
267
268
269
270
271
272
273
274
275
276
277
278
279
280
281
282
283
284
285
286
287
288
289
290
291
292
293
294
295
296
297
298
299
300
301
302
303
304
305
306
307
308
309
310
311
312
313
314
315
316
317
318
319
320
321
322
323
324
325
326
327
328
329
330
331
332
333
334
335
336
337
338
339
340
341
342
343
344
345
346
347
348
349
350
351
352
353
354
355
356
357
358
359
360
361
362
363
364
365
366
367
368
369
370
371
372
373
374
375
376
377
378
379
380
381
382
383
384
385
386
387
388
389
390
391
392
393
394
395
396
397
398
399
400
401
402
403
404
405
406
407
408
409
410
411
412
413
414
415
416
417
418
419
420
421
422
423
424
425
426
427
428
429
430
431
432
433
434
435
436
437
438
439
440
441
442
443
444
445
446
447
448
449
450
451
452
453
454
455
456
457
458
459
460
461
462
463
464
465
466
467
468
469
470
471
472
473
474
475
476
477
478
479
480
481
482
483
484
485
486
487
488
489
490
491
492
493
494
495
496
497
498
499
500
501
502
503
504
505
506
507
508
509
510
511
512
513
514
515
516
517
518
519
520
521
522
523
524
525
526
527
528
529
530
531
532
533
534
535
536
537
538
539
540
541
542
543
544
545
546
547
548
549
550
551
552
553
554
555
556
557
558
559
560
561
562
563
564
565
566
567
568
569
570
571
572
573
574
575
576
577
578
579
580
581
582
583
584
585
586
587
588
589
590
591
592
593
594
595
596
597
598
599
600
601
602
603
604
605
606
607
608
609
610
611
612
613
614
615
616
617
618
619
620
621
622
623
624
625
626
627
628
629
630
631
632
633
634
635
636
637
638
639
640
641
642
643
644
645
646
647
648
649
650
651
652
653
654
655
656
657
658
659
660
661
662
663
664
665
666
667
668
669
670
671
672
673
674
675
676
677
678
679
680
681
682
683
684
685
686
687
688
689
690
691
692
693
694
695
696
697
698
699
700
701
702
703
704
705
706
707
708
709
710
711
712
713
714
715
716
717
718
719
|
RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - OGPUEE - 21-10-2022 Odnośnie V/H/S to jestem zaskoczony, że to już piąta odsłona. Faktycznie horrory mają tendencję do rozmnażania się jak króliki. RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Debryk - 22-10-2022 (21-10-2022, 21:20)OGPUEE napisał(a): Faktycznie horrory mają tendencję do rozmnażania się jak króliki. bo tanie, panie! RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - raven.second - 22-10-2022 (20-10-2022, 19:47)Lashly napisał(a): Moim ulubionym filmem Val Lewtona jest The Body Snatcher z 1945. Fenomenalna sceneria. Edynburg lata 30. XIX wieku, mgła, mrok, puby oraz Boris Karloff (i Lugosi w małej rólce). Luźno zainspirowany sprawą Burke'a i Hare'a, wykopujących zwłoki a potem zabijających ludzi by dostarczyć świeżych zwłok doktorowi Knoxowi. Czysta, klasyczna, gotycka makabra. Wielki film i jeszcze większy Karloff, chociaż to bardziej dramat/thriller niż czystej wody horror, ale i tak warto obejrzeć. Skandalicznie krótki film, ale wspaniały pod każdym względem, wciąga jak odkurzacz, mówiąc wprost :) 8/10. RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Norton - 22-10-2022 Dorzucam swoją cegiełkę do horrorowego października - Pearl. Zeszłej nocy znajdowałem się akurat w stanie wzmagającym odczucia audiowizualne, więc wybrałem najnowsze, chwalone zewsząd dziełko Ti Westa. Facet nakręcił dawniej słaby The House of Devil, kupsztal nieoferujący nic ponad stylistykę retro, więc tym większe było moje zadowolenie po seansie Pearl. W fabule nie ma nic odkrywczego, podążamy wraz z mocno popieprzoną bohaterką utartym szlakiem szaleństwa w coraz mroczniejsze rejony. Choroba psychiczna, kompleksy, opresyjne środowisko, smutek niespełnienia - motywy często obecne w tego typu historiach, takoż i konkluzja nikogo raczej nie zaskoczy, niemniej droga do niej jest nieprzyjemnie satysfakcjonująca. Spora w tym "zasługa" wizualiów - całość zgrabnie udaje starocie z pierwszej połowy ubiegłego wieku, a do równania dodaje elementy baśni, slashera i czarnej komedii. Stylistyka, w porównaniu do wspomnianego House of Devil, nie jest wyłącznie sztuką dla sztuki, wzmaga bowiem absurdalny wymiar opowieści. Na koniec największy atut - Mia Goth i jej ROLA. Dziewuszka jest absolutnie niepokojąca, a kolejne wybuchy furii czy rozpaczy odgrywa po mistrzowsku. Finałowy monolog na jednym ujęciu to perfekcja. Stawiam ją obok Colette, Clark i Shipki w panteonie najlepszych żeńskich ról w horrorach z ostatnich lat. 7-8/10, z czystym sumieniem polecam. RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - raven.second - 22-10-2022 X bardzo mi się podobał, Pearl dopiero jutro będę oglądał :) RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - OGPUEE - 22-10-2022 A dzisiaj co? Bo ja wyjątkowo się zdecydowałem się double-feature, bo praktycznie oglądam ten sam film. No i w cyfrze tegoż dnia wypadają dwójki (zanotować - w następnym spooktoberze 22. października oglądać dwa filmy). Dr Jekyll i pan Hyde (1931) - o dziwo, nie produkował tego Universal. Tylko Paramount. Mam problem - literacki oryginał czytałem wiele razy, a moim zdanie adaptacje z tym się minęły. Przemiana Jekylla w Hyde'a to był twist i głównym bohaterem był niejaki Utterson, który w większości adaptacji był nieobecny. I Jekyll był chujem, a Hyde był przykrywką do odpierdalania wiksów, na które Jekyll jako eliciarz nie mógł pozwolić. Tak samo wczesne ekranizacje (w tym niema z 1920 z Johnem Barrymore’em) robiły Carewa jako znającego Jekylla, gdy w noweli był jakimś randomem, który miał pecha natknąć się na Hyde'a. No i pieprzone wątki miłosne nieobecne w noweli (w której wszyscy główni bohaterowie to starzy kawalerzy - ktoś obawiał się, że to promocja LGBT?), które naprawdę wyglądają jak wciśnięte przez stereotypowe feminazistki. Jekyll i jego pierwsza dupa mówią co chwila frazesy składające z "kocham cię/miłość" i nic tylko przewijać. I potem poznaje się z drugą laską. I głównie z jej powodu Jekyll staje się Hyde'em. Zresztą co sobie Jekyll/Hyde myślał? Że w wersji małpoluda z jarmarku osobliwości jakaś lasencja na niego poleci? I ja na jego miejscu bym trochę się martwił, bo jeszcze go wsadzą do zoo. Zresztą czemu Ivy decyduje na związek z tym creepem? Od początku jest nim przerażona. I także nie rozumiem wątów Carewa do Jekylla jako jego przyszłego zięcia. Gość ma dobrą posadę, jest dobroczynny (ma ból dupy o to, że Jekyll jest zbyt uczynny… a co? Nieokrzesanego i zboczonego Hyde'a byś chciał :P?) i przy pierwszej okazji próbuje zakazać swej córce spotykania się z nim. Zgon z ręki Hyde'a jak najbardziej zasłużony. Fredric March dostał za swój występ aktorski Oscara… i już wtedy Akademia popełniała babole. Jekyll w wykonaniu Marcha to jakiś bieda teatralny występ z dziwną manierą głosu i teatralną gestykulacją. Ogólnie gra aktorska wszystkich pozostawia wiele do życzenia. Ale już jako Hyde jest lepiej, choć momentami to przesadza z tym ciągłym złolstwem, że aż jest karykaturalny. Z drugiej strony kodeks Haysa nie podniósł swego cenzorskiego łba i wybrzmiewa ten seksualny ton, gdy druga dupa Jekylla chce go usidlić i ten odchodząc to wciąż jest przebitka na majtającą lubieżnie jej nogę. Co mogę pochwalić, to zdjęcia są świetne (choć nie wiem czemu jest rybie oko w pierwszej scenie). I scena transformacji robi na tamte lata wrażenie. I na pewno Disney się nią inspirował przy tworzeniu przemiany Złej Królowej w Królewnie Śnieżce. 6/10 Dr Jekyll i pan Hyde (1941) - spodziewałem się, że pierwsze zdanie to będzie: "w sumie największa zasługa tego filmu to plakat będący inspiracją dla Two-Face’a z DC Comics": Ale tak oglądam, oglądam. I po obejrzeniu mogę powiedzieć, że to przykład remake'u lepszego od oryginału. Wątki miłosne wciąż nudne, ale są lepiej i naturalniej poprowadzone (dużo tu roboty dają lepsze aktorki i bardziej zniuansowany scenariusz). I odpowiednik Carewa ma bardziej uzasadnione obiekcje wobec Jekylla jako zięcia, m.in. zbytnio okazuje uczucia (oddaje ducha wiktoriańskiej epoki) i jawnie snuje swe bzdurne teorie. A Lanyon nie wychodzi na zdradzieckiego chuja. Zresztą w tej wersji Carew i jego córuś inaczej się nazywają, przez co paradoksalnie większe odstępstwa od książki lepiej podchodzą. Ogólnie Spencer Tracy pokazał Jekylla jako mniej spiżowego i np. chce swą miksturę testować na innym człowieku (a wcześniej ją testuje na puchatym króliczku). I też zaskakująco podczas przemiany Jekyll wyobraża swe obiekty miłosne jako powożone i smagane biczem konie. Sądzę też, że kodeks Haysa pomógł grozie. Otóż w tej wersji Ivy nie jest jakąś sex-workerką, a barmanką i bardziej człowiek współczuję w jej sytuacji z Hyde'em. I w tej wersji gdy Hyde napastuje Ivy, który od razu spierdala od niego i gdy jakiś koleś chce rozmówić z Hyde'em, to ten mówi że to białorycerzyk napastował Ivy. A wspólne zamieszkanie wyszło naturalniej, gdyż tu zadecydowała zwykła perswazja. Ogólnie Hyde jest bardziej subtelny w złym zlołstwie. By nie było tak słodko, to powiem, że w tej wersji Hyde jest najnudniejszy jak się da. Po prostu to Jekyll z rozwianą czupryną i krzaciastymi brwiami. Cierpi na tym realizm, bo jest motyw, że barmanka widziała wcześniej Jekylla i nie rozpoznaje w wersji Hyde'a. Ja nie miałem problemu. Mogli twórcy chociaż dać mu wąsy Groucha Marxa. Czyżby kodeks Haysa zakazywał przedstawiania strasznych bestyj? Generalnie film polecam i być może w przyszłości do niego wrócę, czego nie jestem w stanie tego powiedzieć o wersji z Marchem. 8/10 RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Lashly - 22-10-2022 Ciekawe. Ja bardzo cenię sobie wersję z 1931. Pop kultura trochę zmieniła przesłanie powieści. Hyde jako potwór trochę mija się z celem, chociaż nie ukrywam, że uwielbiam tego Hyde'a i te zamglone wiktoriańskie ulicę. Nie pamiętam co nowego wprowadziła wersja ze Spencerem Tracy. March-Hyde jest na tyle popularny, że czasem na siłę albo pewnie przez przypadek był wliczany w poczet potworów Universala (w pełnometrażowej wersji Universala Jekyll/Hyde grany przez Borisa Karloffa pojawił się dopiero w Abbott and Costello Meet Dr. Jekyll and Mr. Hyde). Ale chciałbym jeszcze wspomnieć o czymś ciekawym. W wersji z 1931 pojawiła się postać lokaja Poole'a, granego przez Edgara Nortona. Ten aktor grał tę rolę przez całe dekady u boku jednego z najsłynniejszych wiktoriańskich aktorów teatralnych - Richarda Mansfielda (jako Jekyll i Hyde). Mansfield był jednym z podejrzanych o bycie Kubą Rozpruwaczem. Nie był nim na pewno, ale takie powiązanie klasyków kina grozy z najsłynniejszą zagadką kryminalną wszech czasów jest zbyt ciekawe by je pominąć. Wcześniej grał jeszcze marcowego zająca w pierwszej teatralnej wersji Alicji w Kranie Czarów, przygotowanej przez samego Lewisa Carolla i z dziewczyną, która go zainspirowała do napisana książki, w roli głównej. No nie wiem, może tylko tak mi się wydaję, ale ja czuję taki sam dysonans jak wtedy, gdy się dowiedziałem że mamuty żyły jeszcze długo po tym jak zbudowano piramidy. W cyklu Universal Norton zagrał w zasadzie tą samą rolę w Córze Draculi i Synu Frankensteina. ![]()
RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Gieferg - 23-10-2022 Cytat:W sumie mógłbym wpis o Pearl dodać do tematu o X, ale to jest na tyle inny film, że jakoś nie wypada. I wypada i zdecydowanie należało to zrobić, zwłaszcza jeśli chcesz, żeby ktokolwiek to przeczytał nie tylko w ciągu najbliższych kilku dni. RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Norton - 23-10-2022 (23-10-2022, 13:50)raven.second napisał(a): W sumie mógłbym wpis o Pearl dodać do tematu o X... Dopiero wczoraj dowiedziałem się o tym całym X i połączeniu z Pearl. Przejrzę stosowny temat, aczkolwiek jeśli to rzeczywiście sztampowy slasher na modłę horrorków z lat 70., to raczej postoję. Obawiam się drugiego House of Devil. Pearl za to wciąż siedzi w głowie. Niby nic odkrywczego, historia opowiedziania już wielokrotnie, ale ogląda się to z niesłabnącym zaciekawieniem. O Goth trzeba pisać jak najwięcej, bo babeczka rozwaliła system, naprawdę wielka kreacja. Ten końcowy "uśmiech" jest wspaniały, idealnie podsumowuje film i dodatkowo lekko wyśmiewa powszechny dawniej motyw "smile* for the camera" z wyszczerzonymi do obiektywu gospodyniami domowymi. No, Pearl zdecydowanie zasługuje na własny temat (ewentualnie rozbudowanie tego iksowego). *Właśnie, smile. Ostatnie ujęcie jeszcze bardziej nakręciło mnie na Smile. ;) RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Debryk - 23-10-2022 King Arthur 2004 w reżyserii Fuqua. Niezłe to filmidło, choć w etapach zimowych przesterowane filtrami i sztucznym śniegiem. Pompatyczna muzyka ZImmera działa w kilku momentach jednakże wrażenie powtarzalności głównego motywu jest dołujące. Poza tym, z wad jakoś mi Owen tutaj średnio pasuje bo jest aż za cny i jakby przerysowany. Natomiast ekipa Saksonów i potyczki z nimi już całkiem dobrze wypadły, podobnie jak wątek zadania uratowania rodzinki z północy. Ogólnie film posiada dobre tempo i wyważone akty, które są spójne. Jedna rzecz mnie ciekawi - ile oni tam podróżowali, skoro przechadzkę do Willi mieli w śniegu, a na murze Hadriana panowało lato? 6/10 RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Pitero - 23-10-2022 Owen w "Królu Arturze" dał bardzo drewniany występ. To ciekawe, że zaraz po tym filmie wszedł na plan "Bliżej" i tam pokazał aktorstwo przez duże A, rolę godną worka Oscarów. RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - slepy51 - 24-10-2022 Terrifier 2 Art The Clown powraca siać srogi gnój w sequelu do nieźle przyjętego wśród tzw. koneserów obrazka spod znaku cięcia, gięcia i niestety w tym przypadku też pierdolenia; wydłużony czas seansu w stosunku do pierwszej części to z jednej strony plus, bo tym razem dostaliśmy "jakąś tam" fabułę, z drugiej trochę przekleństwo filmu (który trwa grubo ponad 2 godziny), bo wlecze się trochę, szczególnie w pierwszym akcie. Reżyser starał się dać jakiś sensowny background głównym bohaterom, co w przypadku choćby protagonistki imieniem Sienna wypada nieźle, ale już w przypadku jej brata (tragiczny młody aktor) i jej matki już niekoniecznie. Dodatkowo Leone chcąc jeszcze bardziej uatrakcyjnić postać głównego złego dorzucił do tego gara więcej elementów z tzw. dupy, w pewnym momencie zahaczając nawet o jakieś zupełnie niepotrzebne Mimo wszystko raczej mało kto odpali ten film, żeby ekscytować się fenomenalną historią i dramatami głównych bohaterów - ogląda się toto ze względu na gor i tym razem też scenki rodzajowe dostarczają i to bardzo mocno. Wszechobecnej makabry jest raczej niewiele (reżyser raczej nie posiadł umiejętności sensownego budowania napięcia czy atmosfery grozy) ale samych krwawych scen jest od groma i w przypadku kilku co wrażliwsi widzowie mogą mieć odruchy wymiotne i poczuć się nieswojo. Całość oczywiście zrealizowana przy pomocy dużej ilości gumy i hektolitrów sztucznej krwi, co należy zdecydowanie pochwalić i docenić kunszt charakteryzatorsko-realizacyjny przy dostępnym budżecie (który dzięki internetowym zbiórkom był zdecydowanie większy niż w przypadku jedynki ale nadal są to rejony, w których trzeba mocnego skilla i talentu). W ucho wpada też elektroniczny i mocno 8'tisowy soundtrack i piosenka kawiarniana zagrana przy użyciu banjo (!). Koniec końców jest to film, który śmiało mogę polecić fanom podgatunku ze względu na świetną realizację scen gore i postać głównego złola, z drugiej wszyscy inni nie mają tutaj absolutnie czego szukać i powinni odpalać na własną odpowiedzialność. Film, który doceni tylko i wyłącznie wąskie grono zapaleńców, ale zrealizowany z serduchem na dłoni (dosłownie i w przenośni). RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - raven.second - 24-10-2022 Narzeczona Frankensteina (1935) to po prostu fajny klasyk, tyle i trochę mi wstyd, że dopiero teraz ten film obejrzałem :) jest tu wszystko, czego można oczekiwać od horroru z tamtych lat, od szalonego naukowca i jego eksperymenty, poprzez przecudowne scenografie i urocze efekty, aż po nieziemski klimat. Nigdy jednak nie przepadałem za Frankensteinem i jego potworem, a sama Narzeczona była już przeorana przez różnorakie parodie i inne filmy czy seriale, że nie robi aż tak wielkiego wrażenie (ale i tak budzi podziw). 7/10 z serduszkiem. Spooktober powoli się kończy. RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - OGPUEE - 24-10-2022 W sumie o horrorach Universala nadawałby się ten temat i na waszym (twoim i Lashlyego) miejscu bym tam przeniósł posty (lub poprosił moderację): https://forumkmf.pl/Thread-Universal-Classic-Monsters-newsy-i-plotki-czyli-temat-o-Dark-Universe--5485 A co do Narzeczonej... to zgadzam się. I to też rzadki przykład lepszego sequela od oryginału (przynajmniej tak pamiętam, bo wieki ich nie widziałem). RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Kryst_007 - 24-10-2022 Też wolę Narzeczoną..., bo w porównaniu do poprzednika to więcej czasu poświęca się potworowi, niż mdłemu wątkowi obyczajowemu. Jeśli miałbym się czemuś przyczepić to niewłaściwemu tytułowi, bo potwora pojawia się na kilka ostatnich minut. No i nie wysilili się z recastingiem dziewczyny Frankensteina. Nie mogli zatrudnić kolejnej blondynki lub chociaż przefarbować jej włosów, by nie gryzło się z poprzednim filmem? RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Lashly - 24-10-2022 Wtedy to nie przejmowali się takimi detalami. Ojciec przypadkowo utopionej w poprzednim filmie małej Marii (swoją drogą bardzo smutna historia tej małej aktorki) zmienił imię z Ludwiga na Hansa i dodali mu sporo lat. Dwa pierwsze filmy to oczywiście wielkie dzieła, choć dopiero za drugim razem James Whale miał na tyle dużą renomę, że mógł uczynić ten film na tyle dziwnym jak chciał. Chociaż w obu filmach zmieniono zakończenie oszczędzając Frankensteina (w jedynce dodali niepotrzebną i kiepsko zrobioną scenę z Frankensteinem odpoczywającym w łóżku, co nakręcili z dublerem bo Colin Clive już był zajęty wędrowaniem po Stanach i Europie i zapijając się na śmierć) a w drugim filmie Frankenstein miał zginąć w wybuchu laboratorium, co zresztą widać w filmie, bo w 1935 do głowy im nie przyszło, że w przyszłości te filmy będzie można sprawdzać klatka po klatce. ![]() Syn Frankensteina jest zupełnie inny, ale jakimś cudem to działa. Narzeczona to szczyt rozwoju postaci potwora, pozostało już chyba tylko zrobić taki dobrze zrobiony blockbuster. I na Synie skończyły im się fajne pomysły. Tzn. crossover z innymi potworami to spoko pomysł ale z wykonaniem było różnie. Chyba też jestem za przeniesieniem dyskusji nawet jeśli miałaby się wkrótce zakończyć i czekać na wskrzeszenie następnego października. No chyba, że znajdę czas wyjaśnić dlaczego Wolf Man wygrałby battle royale pomiędzy wszystkimi potworami Universala ;) RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - shamar - 25-10-2022 (21-10-2022, 19:22)raven.second napisał(a): VHS'99 (2022) to chyba najgorszy film tegorocznego maratonu. Ze wszystkich opowiastek tylko jedna naprawdę przypadła mi do gustu i wydaje się w pełni wykorzystywać potencjał kaset wideo, kamer oraz epoki - reszta to albo totalna głupota robiona jak najtańszym kosztem, albo bzdurka, która ma kilka fajnych elementów. Mogę się pod tym podpisać. Beznadzieja. Z tym, że mnie żadna nie przypadła. Ani jednej dobrej historii. Poprzednia część, przy tym to arcydzieło. RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - raven.second - 25-10-2022 The Amityville Horror (1979), bo miałem ochotę na coś z nawiedzonym domem, ale coś starszego, a nie współczesnego, coś... z duszą :) wybór padł więc na oryginalny Amityville, bo widziałem tylko wersję z Reynoldsem, a internet mówi, że tych filmów jest gromada. No i... jest fajnie. Coś stuka, okna się zatrzaskują, drzwi się otwierają, dzieciak ma niewidzialnego przyjaciela, jest zimno, w niektórych miejscach fruwają roje much i tak dalej, by w finale wszystko spłynęło krwią, a mieszkańcy stopniowo zatracali się w szaleństwie. Atmosfera i klimat bardzo dobre, Lois Lane wspaniała, jedna scenka wybitna bym powiedział (oczy w oknie), 7/10. W sam raz na spooktober! RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - nawrocki - 25-10-2022 (24-10-2022, 12:11)slepy51 napisał(a): Terrifier 2Obejrzałem wczoraj jedynkę. Poza fajnie wykreowaną postacią klauna i sympatycznym gore raczej nic ciekawego. Ale Art ma potencjał, więc pewnie dam szansę dwójce. RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - raven.second - 26-10-2022 Barbarian (2022): zamienić role Skaarsgarda i Longa, wyciąć retrospekcję i byłoby perfekcyjnie, a tak jest tylko bardzo dobrze - nie wiedziałem absolutnie nic o tym filmie, obstawiałem bardziej coś w stylu psychologicznego horroru związanego z przypadkowymi ludźmi połączonymi przez nieszczęśliwy zbieg okoliczności i srogą burzę, a dostałem... no, nie powiem co, bo to za duży spojler. Polecam w każdym razie, bo to ciekawa, bardzo dobrze zagrana produkcja, którą tylko by zyskała, gdyby potraktować ją na zasadzie X/Pearl, czyli najpierw zwyczajny film, a potem prequel, rozszerzający wszystko (bo potencjał jest olbrzymi). 8/10 :) |