![]() |
|
Star Wars: Episode II - Attack of the Clones (2002) reż. George Lucas - Wersja do druku +- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl) +-- Dział: Działy tematyczne (https://forumkmf.pl/Forum-Dzia%C5%82y-tematyczne--5) +--- Dział: Serie filmowe (https://forumkmf.pl/Forum-Serie-filmowe--21) +---- Dział: GWIEZDNE WOJNY (https://forumkmf.pl/Forum-GWIEZDNE-WOJNY--56) +---- Wątek: Star Wars: Episode II - Attack of the Clones (2002) reż. George Lucas (/Thread-Star-Wars-Episode-II-Attack-of-the-Clones-2002-re%C5%BC-George-Lucas--1968) |
RE: Star Wars: Episode II - Attack of the Clones (2002) reż. George Lucas - Automaton - 22-06-2020 Cytat:Ta finalna bitwa wygląda jak jakiś filmik z PS3, z naciskiem na koszmarne animki-stworki-potworki To znaczy tylko tyle, że technologia pozwalająca tworzyć podobne sceny trafiła w końcu pod strzechy. Ale choć jakość obiektów może jest porównywalna, to ani procesor PS3, ani pamięć nie pozwoliłyby na wyświetlenie tylu obiektów na ekranie.Nie rozumiem za bardzo "jeżdżenia" po tym filmie, nie jest taki zły, choć niektóre wątki mogły być poprowadzone lepiej. Ale cenię ten film za to, że powoli wszystko zaczyna wyglądać jak w OT, a zwłaszcza: - odpowiada na to czym były Wojny Klonów, - jak wyglądały pierwsze Gwiezdne Niszczyciele, - skąd wzięli się pierwsi szturmowcy, - jakie są powiązania między rodzinami Skywalkerów i Larsów, - kim był Boba Fett (choć to może nie powinno być wyjaśnione). RE: Star Wars: Episode II - Attack of the Clones (2002) reż. George Lucas - Rozgdz - 22-06-2020 To co najlepsze w tym filmie to to że po "popisach" psychofizycznie upośledzonych ułomów - Szturmowców z OT - wreszcie przybywa prawdziwa potęga. Armia. Fantastycznie wyposażona, świetnie wyszkolona, zorganizowana, morderczo efektywna. Jedi mają kłopoty i nie dają rady? Nie bójcie żaby, armia przybywa ![]() RE: Star Wars: Episode II - Attack of the Clones (2002) reż. George Lucas - Automaton - 23-06-2020 I to właśnie zrobiło na mnie największe wrażenie na pierwszym seansie w kinie. Jedi otoczeni przez droidy i nagle z góry przybywa Yoda na czele kawalerii powietrznej. I przerabiają droidy na złom w ekspresowym tempie. Potem kanonierki startują z areny, kamera obejmuje szerszy plan, aż po horyzont i... o, co tam jest na horyzoncie! Wow! Przecież to Gwiezdne Niszczyciele! W takim momencie nie pamiętamy o wadach filmu, o piasku który włazi wszędzie, tylko obserwujemy jak Separatyści zbierają łomot. I ten kulisty statek opadający na ziemię po trafieniu artylerią laserową - to było COŚ, zwłaszcza oglądane za pierwszym razem. A gdy Dooku uruchamia hologram i... WOW, Gwiazda Śmierci! Naprawdę po tych scenach nie przeszkadzał mi Yoda wywijający mieczem. Może tylko niepotrzebne były zbliżenia na Sidiousa w rozmowie z Dooku, już nie było wątpliwości kim on jest, a "Phantom Menace" te hologramy jednak mniej pokazywały. W każdym razie podczas napisów końcowych jedyne o czym się myślało to: "Kiedy następna część, no kiedy??" RE: Star Wars: Episode II - Attack of the Clones (2002) reż. George Lucas - simek - 23-06-2020 Atak Klonów to pierwsze Star Warsy obejrzane w kinie, mogę nawet powiedzieć, że to film do którego mam największy sentyment z dzieciństwa (na drugim miejscu chyba Commando), więc pewnie nigdy nie będę mógł go uczciwie ocenić. W każdym razie wspomnienia mam wspaniałe, to był jeden z najbardziej satysfakcjonujących seansów kinowych w życiu, wszystkim się tam jarałem, wady nie przeszkadzały mi ani trochę (w sumie do dzisiaj mi nie przeszkadzają ), a cała końcówka, od ujawnienia się dziesiątek Jedi na arenie to było spełnienie nastoletnich marzeń. Na powtórkę jestem zawsze chętny
RE: Star Wars: Episode II - Attack of the Clones (2002) reż. George Lucas - al_jarid - 23-06-2020 U mnie tak samo - również pierwsze Star Warsy w kinie. I też wrażenia jak najbardziej pozytywne. Zawsze się dziwię, jak słyszę, że to najsłabsza część prequeli. Dla mnie najlepsza. Oczywiście nie patrzę na nią już tak bezkrytycznie jak w dniu kinowego seansu. Wątek romantyczny to straszny harlequinowy zamulacz, a i fikołki Yody Lucas mógł sobie darować. Ale bez trudu mogę to przełknąć dla pozytywów - śledztwa Obi Wana, bitwy o Geonosis, klimatu Kamino. Wydaje mi się, że spośród prequeli to właśnie w "Ataku klonów" jest najwięcej atrakcji. RE: Star Wars: Episode II - Attack of the Clones (2002) reż. George Lucas - Gieferg - 23-06-2020 Moje pierwsze Star Warsy w kinie to niestety epizod VII, wrażenia słabe. Potem byłem jeszcze na Rogue One i na tym się moja przygoda z Gwiezdnymi Wojnami w kinie skończyła. Epizod II po raz pierwszy oglądałem na 17 calowym monitorze w 2005 roku, było spoko ![]() Cytat:wątek romantyczny to straszny harlequinowy zamulacz Porównać z romansami w Harrym Pottrze i nagle jest świetny
RE: Star Wars: Episode II - Attack of the Clones (2002) reż. George Lucas - Automaton - 23-06-2020 (23-06-2020, 13:24)al_jarid napisał(a): Wątek romantyczny to straszny harlequinowy zamulacz, Tak, w dodatku sceny w posiadłości Padme nad jeziorem strasznie się dłużą. To można jednak od biedy wytłumaczyć tym, że rycerzom Jedi nie wolno było zawierać żadnych związków uczuciowych i 20-letni Anakin po prostu... nie umiał przemawiać do kobiet
RE: Star Wars: Episode II - Attack of the Clones (2002) reż. George Lucas - al_jarid - 23-06-2020 (23-06-2020, 13:48)Gieferg napisał(a):Cytat:wątek romantyczny to straszny harlequinowy zamulacz To są jakby dwie różne kategorie skopanych wątków miłosnych. Ten z Pottera jest o tyle gorszy, że wziął się z dupy. Przy Padme i Anakinie, choć relacje oparte są na drętwych, deklamowanych dialogach, to przynajmniej wiem mniej więcej, co tam między nimi się dzieje i jestem w stanie przyjąć, że okej, niech będzie, że mają romans. Nie za bardzo wyszło, ale był w tym jakiś zamysł. Przy Harrym i Ginny nie wiem, skąd się nagle wzięło ich uczucie i na czym jest oparte. Nie wiem nawet, jaki ładunek emocjonalny miały nieść konkretne sceny. Jak Ginny wiąże Potterowi buta, to ja naprawdę nie wiem, czy to miało naprawdę być takie obciachowe, czy też w założeniu miał tam być romantyzm
RE: Star Wars: Episode II - Attack of the Clones (2002) reż. George Lucas - Dr Strangelove - 23-06-2020 Moje pierwsze star warsy w kinie to... "Imperium Kontratakuje" ![]() Coś wygrałem? RE: Star Wars: Episode II - Attack of the Clones (2002) reż. George Lucas - Doppelganger - 23-06-2020 (23-06-2020, 15:14)Dr Strangelove napisał(a): Moje pierwsze star warsy w kinie to... Pionę ode mnie bo u mnie zaczęło się tak samo, rok chyba 1983. RE: Star Wars: Episode II - Attack of the Clones (2002) reż. George Lucas - Gieferg - 23-06-2020 Dobrze wiedzić, że nie zaliczam się jednak do najstarszych dziadków na forum
RE: Star Wars: Episode II - Attack of the Clones (2002) reż. George Lucas - Wyatt Earp - 23-06-2020 U mnie Nowa Nadzieja, koncowka lat 80., bankowo w TVP. Pamietam tylko bladzace po pustyni droidy, Jawy oraz Tuskenow (wtedy myslalem, ze to dzieci i dorosli z tego samego "gatunku, heh) i pojedyncze flashbacki z Lukiem, Chewbaca i Sokolem Milenium. Wiem jedno, bylem oczarowany i to byla milosc od pierwszego wejrzenia. Jakis rok pozniej udalo mi sie obejrzec Imperium na VHS, a dopiero po kilku latach Powrot Jedi. Peak milosci do GW mialem podczas wypuszczenia edycji specjalnej - TAZO i te bzdury. Dzisiaj do GW juz raczej nie wracam, ale mam mile wspomnienia z dziecinstwa i jezeli sie doczekam to czekaja mnie obowiazkowe seansy z potomstwem. RE: Star Wars: Episode II - Attack of the Clones (2002) reż. George Lucas - Huntersky - 23-06-2020 A ja byłem pierwszy raz na The Phantom Menace i była to też moja pierwsza wizyta w kinie w historii. Oczywiście nic nie rozumiałem, bo nie nadążałem za napisami. Przynajmniej miałem kupiony wcześniej komiks na motywach filmu.
RE: Star Wars: Episode II - Attack of the Clones (2002) reż. George Lucas - Krismeister - 23-06-2020 Moim pierwszym kinowym seansem była "Zemsta Sithów", już wtedy byłem gotowy zabić za tę sagę. Przed seansem oglądałem (jedyne prawdziwe) "Wojny Klonów" na Cartoon Network, pierwszy raz w życiu byłem tak napalony. RE: Star Wars: Episode II - Attack of the Clones (2002) reż. George Lucas - raven.second - 23-06-2020 Mroczne Widmo, wycieczka szkolna, chyba w olsztyńskim Koperniku, nie pamiętam nawet dobrze. Pierwsza wizyta w kinie. Na języku polskim musieliśmy potem pisać list do Anakina, to pamiętam bardzo dobrze
RE: Star Wars: Episode II - Attack of the Clones (2002) reż. George Lucas - Gieferg - 23-06-2020 Cytat:U mnie Nowa Nadzieja, koncowka lat 80., bankowo w TVP. Czytał Andrzej Matul. Przy ostatniej powtórce z córą odpaliłem to audio. RE: Star Wars: Episode II - Attack of the Clones (2002) reż. George Lucas - OGPUEE - 23-06-2020 (23-06-2020, 17:32)raven.second napisał(a): Na języku polskim musieliśmy potem pisać list do Anakina, to pamiętam bardzo dobrzeO Jezu, listy szkolne do fikcyjnych postaci . Oczywiście pisane tak jak pani sobie życzy...Wracając do tematu - moje pierwsze SW to Special Edition w 1997 roku z całą rodziną w szczecińskim Kosmosie. Wtedy też moja mama pierwszy raz zobaczyła OT (w PRLu nie była, bo takie kino jej nie pasjonowało). A także mój pierwszy seans z napisami. PT też bankowo w kinach - dwie pierwsze z dubbingiem, Sithowie tym razem z napisami. RE: Star Wars: Episode II - Attack of the Clones (2002) reż. George Lucas - Krismeister - 23-06-2020 (23-06-2020, 17:32)raven.second napisał(a): ...chyba w olsztyńskim Koperniku. Pierwsza wizyta w kinie. Piona Moja pierwsza i ostatnia wizyta w tym kinie, zaraz po tym byłem chyba na "Czarze Ognia" już w Heliosie. Ahh kiedyś to były wizyty w kinie. Godzina jazdy w jedną stronę, masa czekania, wszystkie seanse z bratem, który mnie wiózł i sam przy okazji się naoglądał. Już usiadłeś na miejscu i po prostu czułeś, że zaraz zacznie się magia, tak jakbyś już nigdy więcej miał nie obejrzeć tego filmu. A dzisiaj? 15 minut autobusem, częste wypady o tak o, mimo że na film w ogóle nie czekałem. Siadasz, film się kończy, wychodzisz i tyle. Może po długiej rozłące magia wróci na "Tenecie"
RE: Star Wars: Episode II - Attack of the Clones (2002) reż. George Lucas - Rozgdz - 23-06-2020 Nowa Nadzieja w TVP kilka razy, potem obskoczyłem Special Edition w kinie po kolei (i pierwszy raz obejrzałem dwie kolejne części) a potem prequele jak szły ![]() To był ładny starworsowy cug ^_^ RE: Star Wars: Episode II - Attack of the Clones (2002) reż. George Lucas - Lawrence - 23-06-2020 Moje pierwsze Gwiezdne wojny w kinie to Mroczne widmo, jako mało dzieciak. I tak też zaczęła się moja miłość do tej serii, gdyż były to w ogóle pierwsze Gwiezdne wojny jakie widziałem. Dopiero po Mrocznym widmie zobaczyłem oryginalną trylogię. I pewnie też dlatego też nigdy nie rozumiałem hejterów prequeli, gdyż od nich zaczęła się moja miłość, before the dark times, before Disney... |