Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
Community - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: Działy tematyczne (https://forumkmf.pl/Forum-Dzia%C5%82y-tematyczne--5)
+--- Dział: Seriale (https://forumkmf.pl/Forum-Seriale--22)
+--- Wątek: Community (/Thread-Community--2058)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18


RE: Community - Gal Anonim - 24-11-2012

Allison Brie jest przeurocza, kocham ją, niech zostanie moja żoną. Śliczna, zabawna. I w ogole, takie tam :) Mam nadzieje, ze plotki o tym, ze ma grać w Capie 2 okazą się prawdą. Pliz.




RE: Community - Gambit - 04-02-2013






RE: Community - Gal Anonim - 04-02-2013

Spoko, wygląda jak prawdziwe!


RE: Community - Hitch - 08-02-2013

Indeed it does.
Pierwszy odcinek czwartego sezonu wylądował. Wrażenia? To "Community"! Zmiany w kierownictwie serialu na razie nie zwiastują niczego złego (ani samych zmian). Szkoda, że nie pokusili się o dwuodcinkowe otwarcie, bo po jednym jest przerażający niedosyt. Następny dopiero za tydzień, ARGH!


RE: Community - Gambit - 15-02-2013

Chyba nikt tu tego nie wrzucał






RE: Community - smackey - 19-02-2013

to wyżej plus to :
http://www.latenightwithjimmyfallon.com/video/alison-brie-freestyle-raps/n32933/

i jak tu alison nie kochać?


RE: Community - Hitch - 19-02-2013

No ja bym ją kochał :)


RE: Community - Gambit - 19-02-2013

I tak gify z Alison niszczą system :]


RE: Community - Hitch - 24-02-2013



Cytat:i jak tu alison nie kochać?

http://www.youtube.com/watch?annotation_id=annotation_264662&feature=iv&src_vid=13mDq8i8reA&v=y-2IxRC1Ix8

Nie da się nie kochać :)


RE: Community - ebrown - 26-02-2013

Nie wiem czy to zmiany we mnie czy w serialu, ale przez to długie czekanie jakoś już mnie nie bawi Community.

A pierwsze 3 sezony widziałem kilka razy. Może powrót Changa coś zmiieni.


RE: Community - Gal Anonim - 26-02-2013

Niestety, Community jest slabsze. I tyle. Nie chodzi tylko o pomysl czy scenariusz. Czuć brak Harmona po prostu. Community zawsze było przesiąknięte taką mieszanką mizantropii, samotności i nadzieji, która zdawała się wypływać z samego Harmona. Tutaj jakakolwiek dziwność czy pozostałość po tamtych motywach wydaje się tylko śladem po krokach odchodzącego Dana Harmona, niczym więcej. Póki co jestem zawiedziony. Ogląda się to dobrze, bo postacie kocham, ale wiem już, że nie będzie to równiewartościowa kontynuacja.


RE: Community - Proteus - 02-03-2013

A ja myślę, że jednak z deczka przesadzacie, czy raczej za bardzo sugerujecie się zmianą producentów. Zgadzam się z Crovem co do osobistego odcisku Harmona, który pozostawiał w poprzednich sezonach, ale zauważcie, że Dan nie rzucał swoich osobistych smętów na główny plan w każdym odcinku. Gdy to robił, to raczej w epizodach, których fabuła skupiała się w całości na osobistych problemach bohaterów (a te jak wiadomo z zapowiedzi, w 4 sezonie mają dopiero nadejść). W odcinkach nie skupiających się na poszczególnych postaciach, ślady światopoglądu Harmona dało się raczej wyczuć w małych smaczkach, pojedynczych kwestiach porozrzucanych tu i ówdzie i kłóciłbym się, że ślady te pojawiały się już od czasu do czasu w ostatnich 4 odcinkach. Czasami w Community chodzi po prostu o zwykłe jaja i meta humor. Na razie mieliśmy dopiero 4 epizody, a fabuły zamykające głowne wątki z życia postaci (jak np. motyw ojca Jeffa) dopiero przed nami. Oglądałem je tylko raz więc może gadam głupoty, ale poprzednie sezony też nie miały spektakularnych openingów.

I żeby nie było, gdybym miał się zakładać, to też postawiłbym pieniądze na to, że bohaterowie zostaną poprowadzeni w sposób bardziej pasujący do zwykłego sitcomu, niż do autorskiego tworu Harmona. Ale, jako że widzieiśmy jak na razie dopiero 4 odcinki i to przyzwoite pod względem gagów, a jednocześnie w jakiś tam sposób próbujące stawiać pierwsze, małe kroki w posuwaniu naprzód wątków poszczególnych bohaterów (np. scena między Jeffem a Brittą w penthousie Pierce'a), to chyba za wcześnie na jednoznaczne stwierdzenie, że Community zrobiło się słabsze.


RE: Community - Gal Anonim - 02-03-2013

Tarantino powiedział kiedyś, zapytany o to czy chce zrobić jakiś bardziej osobisty film, powiedział, że wszystkie jego filmy są osobiste. Że w każdym odsłania siebie i mówi o sobie, tylko, że obudowuje to metaforą tych rozważań czy problemów i opakowuje w fabułe, która go jara. I to podobnie wyglądało pewnie z Harmonem. Nie tylko te bardziej oczywiście osobiste odcinki musiały mieć bardziej osobisty ładunek harmonizmu.

Ale to tylko jedna z rzeczy.

Czuć, że serial ma trochę więcej zwykłego humoru, trochę słabsze tempo. W ostatnim odcinku był żart, który KOMPLETNIE nie pasował mi do Community, gdy po wejściu McDowella Troy mówi: "Was anyone thinking that?", a wszyscy zaprzeczają. Rzuciło mi się to w oczy, jako coś kompletnie nie pasującego. Zresztą nie rozbawił mnie on ani razu. Nawet odcinek z konwentem Spacetime'a nie był szczególnie dziwny, a był w nim prawdziwy potencjał.

Sęk w tym, że showrunner w TV to jak reżyser w filmie, a nawet więcej, bo zwykle jeszcze bezpośrednio nadzoruje bądź pisze scenariusze. To on w końcu ostatecznie zawsze dopina odcinek. No i to jego dziecko w końcu. Skoro o niektóre odcinki musiał naprawdę walczyć (odcinek o DND o ile pamiętał miał trudności), a teraz go zmieniono i nie ma kto o nie walczyć to jaki może być wniosek? Że te słabsze, bardziej generyczne odcinki mają szanse powstawać częściej - niekiedy pod płaszczykiem metażartów i parodii.

Nie wiem. Oglądam póki co, bo nie jest źle. Ale nie czuje tutaj takiego Community jak dawniej za bardzo.

Nota bene, nie tylko Harmon odszedł z serialu:

Plus, it’s not as if Harmon’s the only major voice that’s left Community. Neil Goldman and Garrett Donovan aren’t around anymore. The Russo brothers left midway through season three. Chris McKenna—Emmy-nominated for “Remedial Chaos Theory”—is over on The Mindy Project.

http://www.avclub.com/articles/alternative-history-of-the-german-invasion,92868/


RE: Community - Proteus - 02-03-2013

Crov nie musisz mi podrzucać cytatów Tarantino ani tłumaczyć jak istotna jest rola showrunnera :) Zdaję sobie sprawę z tego jak ważny dla funkcjonownia tego cyrku był Harmon, tak jak pisałem, jego osobisty touch był w serialu wyraznie widoczny, facet lepiej uosabiał "Community" niż ktokolwiek z obsady. Sam uważam decyzję o jego wywaleniu, za przykład tego, że w NBC pracują debile i bardzo możliwe, że za pare tygodni Ty i ja będziemy na tej samej linii w kwestii sezonu, bo jak już wspominałem, wszystkie zewnętrzne czynniki wskazują na klapę a odds are against it (żeby mi pózniej nikt kurwa nie wypominał tego posta, gdy sezon zaliczy wtope :). Ale to wszystko nie znaczy, że całość już teraz można spisać na straty, zwłaszcza po 4 odcinkach, które jeszcze nie tknęły "mięsa" tego co w 4 sezonie ma być najważniejsze.

Co do tempa i poziomu humoru. Tutaj jestem bliższy Twojej opinii, ja sam zauważyłem pare szczegołów, które wydały mi się odrobine nietrafione, ale to wszystko są takie drobiazgi, takie pierdołki, że bardzo możliwe, że działa tutaj po prostu sugestia i gdyby nie to, że wiemy o roszadzie na stołku producenta, to nikt by nawet nie zwrócił na to uwagi. Zwłaszcza, że ludzie mają absolutnego pierdolca na punckie Harmona. Czytam krytyczne recenzje fanów i bardzo często zamiast jakichś niepasujących do serialu zmian, krytykują oni konkretne gagi za to, że są mało śmieszne, a przecież tego rodzaju żarty trafiały się już w Community. Poprzednim sezonom też zdarzały się meh epizody i słabe jaja. Ludzie mają takią fiksację na punkcie zmiany showrunnera, że każdy najmniejszy, średni żart obecnego sezonu, będzie z góry przypisywany nowej ekpie.

Nie jest też do końca tak jak piszesz z tą walką Harmona o każdy droższy i bardziej ambitny odcinek. Zauważ, że gdy Dan kłócił się o swoje z włodarzami NBC, Community miało wtedy zupełnie inny status, a nad serialem cały czas wisiało widmo usunięcia z anteny. Po trzecim sezonie można już śmiało powiedzieć, że żaden serial na świecie nie ma tak aktywnych fanów, a kolesie z NBC zdążyli się już połapać w tym, że Community to najbardziej uwielbiana rzecz w ich ramówce. Tak więc możemy się spodziewać większej ilości odcinków dopieszczonych produkcyjnie. A czy beda bardziej generyczne? Mniej Harmonowskie? Bardziej sitcomowe pod przykrywką meta- żartów? Prawdopodobnie tak. Ale jeszcze za wcześnie na wyroki, poczekajmy gdzieś tak do 10 odcinka. Ja też obstawiam raczej, że sezon zaliczy spadek jakości, a wywalenie Harmona to dla mnie idotyzm, ale biorąc pod uwagę, że dotyczasowe 4 odcinki nie pokazały żadnej drastycznej zmiany, a "mięso" sezonu jeszcze przed nami, to może obowiązuje tu jeszcze prawo domniemania niewinności. Poza tym, te charakterystyczne cechy Harmona, ta jego mizantropia, o której pisałeś, to jest coś czego widzowie, producenci i aktorzy są świadomi, więc wciąż jest szansa (choć przynaję nikła), że ekpie uda się to jakoś emulować.



RE: Community - Gal Anonim - 02-03-2013

(02-03-2013, 05:46)Proteus napisał(a): Nie jest też do końca tak jak piszesz z tą walką Harmona o każdy droższy i bardziej ambitny odcinek. Zauważ, że gdy Dan kłócił się o swoje z włodarzami NBC, Community miało wtedy zupełnie inny status, a nad serialem cały czas wisiało widmo usunięcia z anteny. Po trzecim sezonie można już śmiało powiedzieć, że żaden serial na świecie nie ma tak aktywnych fanów, a kolesie z NBC zdążyli się już połapać w tym, że Community to najbardziej uwielbiana rzecz w ich ramówce. Tak więc możemy się spodziewać większej ilości odcinków dopieszczonych produkcyjnie.
Ale on się z NBC nie kłócił o więcej kasy tylko o zgodę na odcinki i na elementy w odcinkach, które chciał zostawić. Odcinek o DND z tego co pamiętam był niechciany, bo uznano go za nieopłacalny, zbyt hermetyczny i niezrozumiały. Podobnie chyba ten 8-bitowy. O to chodzi. To są odcinki, o które trzeba było walczyć.

Aktywność fanów nie ma wielkiego znaczenia, jeżeli nie przekłada się na oglądalność. Chyba, ze zrobiliby coś pokroju fanów "Chucka", którzy wysłali do stacji w protescie przed anulowaniem serialu mnóstwo kanapek Subwaya. Ale teraz nie sądze, ze to miałoby miejsce, bo fani są mocno podzieleni.

Community cały czas ma zupełnie inny status, tylko teraz ma zupełnie inny silnik, bardziej odpowiadajacy ludziom z NBC. Przecież to nie jest tak, że pomiędzy trzecim a czwartym sezonem do NBC dotarło jak fajne jest Community. Bo co, dlatego wywalili Harmona?

Cytat:Poza tym, te charakterystyczne cechy Harmona, ta jego mizantropia, o której pisałeś, to jest coś czego widzowie, producenci i aktorzy są świadomi, więc wciąż jest szansa (choć przynaję nikła), że ekpie uda się to jakoś emulować.
No to przecież emulują. Bardzo próbują. Ale tego chcesz od Community? "Emulacji Harmona"? W tym serialu nie były tylko nawiązania do filmów i seriali oraz parodie. Tarantino też ma charakterysyczne cechy i lata 90-te to napływ ludzi, którzy próbowali go właśnie udawać. Efekty były albo tragiczne albo w najlepszym wypadku okej.



RE: Community - Proteus - 03-03-2013

(02-03-2013, 16:48)Crov napisał(a): Aktywność fanów nie ma wielkiego znaczenia, jeżeli nie przekłada się na oglądalność.
Jak to nie ma? Nie liczy się tylko i wyłącznie oglądalność podczas telewizyjnej premiery. Jest jeszcze sprzedaż DVD, popularność i uznanie w popkulturowej świadomości, na której można budować markę stacji i pełno innych czynników z których da się wydoić kasę.

Co do odcinków o które walczył Harmon. Chodziło mi właśnie o to o czym piszesz. Może źle się wyraziłem, nie miałem na myśli jedynie tych droższych epizodów, ale również te powiedzmy, bardziej nerdowskie, mniej "marketable". A co do ich obecności w 4 sezonie, to naprawdę za wcześnie na wyroki. Poprzednie sezony też raczej serwowały swoje "wacky" lub drogie epizody w środku czy pod koniec. Może i nie ma już Harmona by walczyć o swoje, a nowa ekipa pewnie będzie wygodniejsza dla stacji, ale z drugiej strony sama stacja zdaje się już być bardziej świadoma tego, że ta powiedzmy "nerdowatość" odcinków, to jest jednak coś co się sprzedaje i co nalicza serialowi fanów.

Wierzę, że nowa ekipa też będzie "walczyć" o co trzeba i próbować utrzymać serial na tym samym poziomie. Ba, mogą być w tym skuteczniejsi od Harmona, bo prawda jest taka, że facet został wykopany głównie dlatego, że był dupkiem i ciężko się z nim pracowało, co nie powinno mieć znaczenia dla inteligentnego producenta, który jest w stanie rozpoznać kreatywnego geniusza gdy go widzi, ale z drugiej strony nikt nigdy nie posądzał szefów NBC o inteligencję.

Cytat: Przecież to nie jest tak, że pomiędzy trzecim a czwartym sezonem do NBC dotarło jak fajne jest Community. Bo co, dlatego wywalili Harmona?
Na pewno są teraz dużo bardziej świadomi sukcesu tej serii, niż np. dwa lata temu. Nie mam złudzeń co do powodów wywalenia Harmona. Facet był dla nich cierniem w tyłku i od dawna marzyli by prowadzić serial bez niego. W tym względzie nowych showrunnerów można niby uznać za marionetki w rękach stacji, ale panowie przynajmniej zdają się sprawiać wrażenie, że wiedzą o co chodzi w tym serialu. Nie za bardzo wierzę w ich sukces, ale może obejrzymy jeszcze z kilka odcinków zanim definitywnie spiszemy ich na straty.

I tak, uważam, że Community nadal może być dobre nawet jeżeli będzie tylko "emulować Harmona". Bo osobista wrażliwość Dana choć była wyczuwalna w serialu, to jednak niekoniecznie była jego największa siłą czy najbardziej charakterystycznym elementem. Nowa ekipa przynajmniej wydaje się być świadoma tego kaustycznego światopoglądu Harmona, a to czy uda im się poprowadzić postaci zgodnie z jego "filozofią", to się jeszcze okaże.

Tak jak już pisałem, nie stawiał bym kasy na to, że 4 sezon będzie równie udany jak poprzednie, większość wskazuje na to, że serial stanie się bardziej sitcomowy, bardziej generyczny. Ale z drugiej strony jak na razie nie widziałem w dotychczasowych 4 odcinkach, żadnego drastycznego spadku, żadnych zmian, które byłyby na tyle wybijające się, że nie można byłoby podpiąć ich pod zwykłą sugestię, świadomość zmiany showrunnera. Innymi słowy, gdyby nikt nie wiedział, że Harmon dostał kopa, to wątpię czy znalazłby się ktoś kto po ostatnich 4 odcinkach powiedziałby "Hmmm...Dan Harmon suddenly lost his mojo". I tyle.




RE: Community - Gal Anonim - 03-03-2013

(03-03-2013, 01:24)Proteus napisał(a):
(02-03-2013, 16:48)Crov napisał(a): Aktywność fanów nie ma wielkiego znaczenia, jeżeli nie przekłada się na oglądalność.
Jak to nie ma? Nie liczy się tylko i wyłącznie oglądalność podczas telewizyjnej premiery. Jest jeszcze sprzedaż DVD, popularność i uznanie w popkulturowej świadomości, na której można budować markę stacji i pełno innych czynników z których da się wydoić kasę.
Gdyby tak było to zostawiliby Harmona na miejscu. Przecież ludzie, którzy zwrócą uwagę na jego brak to właśnie ci fani. A oni go wycięli i serwują serial dalej, jakby nigdy nic. Nie dla fanów - dla przeciętnego widza.

Cytat:Co do odcinków o które walczył Harmon. Chodziło mi właśnie o to o czym piszesz. Może źle się wyraziłem, nie miałem na myśli jedynie tych droższych epizodów, ale również te powiedzmy, bardziej nerdowskie, mniej "marketable". A co do ich obecności w 4 sezonie, to naprawdę za wcześnie na wyroki. Poprzednie sezony też raczej serwowały swoje "wacky" lub drogie epizody w środku czy pod koniec.
Ale chodzi o to, że Harmon walczył o te odcinki, bo wychodziły od niego. I ekipy ludzi, którzy najwyraźniej podobnie jak on myśleli/czuli ten show. To nie jest tak, że te odcinki powstawały, powstawały, a potem nagle komuś u góry sie nie podobało i Harmon musiał walczyć. Właśnie o to mi chodzi: że nie będzie o co walczyć, a nie że ktoś nie będzie walczył.

Cytat: sama stacja zdaje się już być bardziej świadoma tego, że ta powiedzmy "nerdowatość" odcinków, to jest jednak coś co się sprzedaje i co nalicza serialowi fanów.
Myślę, że to bardzo optymistyczne założenie. Ja odnoszę raczej wrażenie, że stacja tę nerdowatość przyciągającą nas (tj. fanów innych, bardziej wybrednych od przeciętnych oglądaczy komediowego tv) odbierają jako metahumor i parodie. Co zresztą potwierdza czwarty odcinek, który, im dluzej o nim mysle, uwazam za cholernie slaby. A przynajmniej diabelnie niedoszlifowany. Jakby właśnie ktoś próbował udawać "Community".

Cytat:mogą być w tym skuteczniejsi od Harmona, bo prawda jest taka, że facet został wykopany głównie dlatego, że był dupkiem i ciężko się z nim pracowało, co nie powinno mieć znaczenia dla inteligentnego producenta, który jest w stanie rozpoznać kreatywnego geniusza gdy go widzi, ale z drugiej strony nikt nigdy nie posądzał szefów NBC o inteligencję.
Daleki jestem od nazywania Harmona geniuszem (bo póki co zaimponował mi tylko Community), ale genialni twórcy bardzo często są absolutnymi dupkami. Problem jest taki, że telewizja popularna rzadziej niż kablówka rządzi się prawami kreatywności. Bo nie chodzi o to by serial był na wysokim poziomie, a o to by zgromadził jak najwięcej ludzi. Chodzi o franczyze, nie artyzm.

Cytat:Na pewno są teraz dużo bardziej świadomi sukcesu tej serii, niż np. dwa lata temu.
Ale "Community" nie jest sukcesem. Ma wiernych fanów - ekstra. "Firefly" też ma. Kasowo "Community" z tego co rozumiem nie jest stratne, ale trzecią serię przeżyliśmy tak, że co tydzień internet oczekiwał informacji o tym, że serial będzie zdjęty z anteny. Zresztą nie bez powodu finał trójki przypomina otwarty finał serialu.

Cytat:Bo osobista wrażliwość Dana choć była wyczuwalna w serialu, to jednak niekoniecznie była jego największa siłą czy najbardziej charakterystycznym elementem.
Najbardziej charakterystycznym elementem filmów Tarantino jest brutalność, bluzgi i nawiązania do filmów. Czy te elementy zrobią film równie dobry jak film Tarantino? Bez Tarantino te elementy nie robią filmu Tarantino. I tyle. Twórcy nie bez powodu są twórcami. To właśnie ich wrażliwość i spojrzenie na świat kreuje ich dzieło.


RE: Community - Proteus - 03-03-2013

Cytat:Daleki jestem od nazywania Harmona geniuszem (bo póki co zaimponował mi tylko Community)
Małe sprostowanie. Nie uważam Harmona za żadnego geniusza, użyłem tego określenia, to make a point. Powiedzmy, że w kontekście tamtego zdania lepiej pasowałoby "talent" zamiast "geniusz".

Cytat:Najbardziej charakterystycznym elementem filmów Tarantino jest brutalność, bluzgi i nawiązania do filmów. Czy te elementy zrobią film równie dobry jak film Tarantino? Bez Tarantino te elementy nie robią filmu Tarantino. I tyle. Twórcy nie bez powodu są twórcami. To właśnie ich wrażliwość i spojrzenie na świat kreuje ich dzieło.
Crov cały czas powtarzasz o tym unikalnym wpływie twórcy na autorskie dzieło, chociaż zgodziłem się z tym już w pierwszym poście tej dyskusji. Tutaj chodzi o to jak bardzo unikalny był wpływ Harmona na serial i jak trudno byłoby go podrobić. Bo sorry, ale Harmon to nie Tarantino, którego bez przerwy przywołujesz. To nie jest jakiś niepowtarzalny auteur, scenarzysta którego filmowa wrażliwość jest nie do zastąpienia. Ciężko byłoby mi sobie wyobrazić np. "Deadwood" bez Milcha, "Six Feet Under" bez Balla czy "The Wire" bez Simona. "Community" bez Harmona...yeah...I can see that.

Lubie Dana, facet zrobił coś unikalnego z "Community", ale nie jest to coś na tyle niezwykłego, że nie da się tego kontynuować w ten sam sposób, z nowym scenarzystą który wie what's what. Harmon sam zresztą nie jest jakimś nie wiadomo jakim, unikalnym twórcą. To nie David Lynch telewizji. Ta jego wrażliwość, ta mizantropia, nadzieja i samotność o których wspominałeś, nie przebijają się w scenariuszu w aż tak unikalnej formie, że żaden inny scenarzysta nie mógłby się z tym utożsamić. Tak wiem, każdy z nas jest unikalnym kwiatuszkiem, ale na poziomie scenariusza, na poziomie tego co da się zauważyć, da się wynieść z poszczególnych odcinków "Community", Harmon nie zaprezentował niczego czego nie mógłby z powodzeniem kontynuować dobry writer z głową na karku, lekko melancholijnym podejściem do świata i znajomością popkultury.

Nowa ekipa przynajmniej sprawia pozory tego ze czai o co kaman w Community. Natomiast na definitywną ocenę tego co wyniknie z ich dobrych chęci i efektów współpracy ze stacją, potrzeba chyba nieco więcej niż 4 odcinków. Mi też niektóre rzeczy nie pasowały w dotychczasowych epizodach 4 sezonu. W pierwszym odcinku na przykład, przez stężenie "dean puns" na minutę i podobnych smaczków, odniosłem wrażenie, że twórcy za bardzo starają się wszystkim pokazać "hey its still Community y'all!". Tylko, że według mnie to nadal są drobiazgi i meh' momenty, które zdarzały się czesto i w poprzednich sezonach. I o to mi głownie chodzi w tej dyskusji, że biorąc pod uwagę to jak bardzo ludzie sugerują się wiedzą o zmianie na stołku showrunnera, to ciężko jednoznacznie stwierdzić autentyczną obsuwę poziomu po czterech odcinkach. Czy byłbyś Crov w stanie szczerze i definitywnie powiedzieć, że "niedoszlifowania", które zauważyłeś to coś co tak bardzo rzuciłoby Ci się w oczy, gdybyś nie wiedział, że Harmon dostał buta?

Rozdmuchaliśmy tę dyskusję, a właściwe całość można sprowadzić do tego, że w większości się z Tobą zgadzam, po prostu nadal jestem gtoów dać nowym scenarzystą benefit of the doubt i ciekawi mnie ile w tym wszystkim autentycznej obsuwy poziomu, a ile niechęci do nowej ekipy i sugestii faktem, że Harmona już nie ma.


RE: Community - Gal Anonim - 03-03-2013

(03-03-2013, 04:52)Proteus napisał(a):
Cytat:Daleki jestem od nazywania Harmona geniuszem (bo póki co zaimponował mi tylko Community)
Małe sprostowanie. Nie uważam Harmona za żadnego geniusza, użyłem tego określenia, to make a point. Powiedzmy, że w kontekście tamtego zdania lepiej pasowałoby "talent" zamiast "geniusz".
Nie odwoływałem się do twojego określenia go geniuszem. Dla jasności.

Cytat:
Cytat:Najbardziej charakterystycznym elementem filmów Tarantino jest brutalność, bluzgi i nawiązania do filmów. Czy te elementy zrobią film równie dobry jak film Tarantino? Bez Tarantino te elementy nie robią filmu Tarantino. I tyle. Twórcy nie bez powodu są twórcami. To właśnie ich wrażliwość i spojrzenie na świat kreuje ich dzieło.
Crov cały czas powtarzasz o tym unikalnym wpływie twórcy na autorskie dzieło, chociaż zgodziłem się z tym już w pierwszym poście tej dyskusji. Tutaj chodzi o to jak bardzo unikalny był wpływ Harmona na serial i jak trudno byłoby go podrobić. Bo sorry, ale Harmon to nie Tarantino, którego bez przerwy przywołujesz. To nie jest jakiś niepowtarzalny auteur, scenarzysta którego filmowa wrażliwość jest nie do zastąpienia. Ciężko byłoby mi sobie wyobrazić np. "Deadwood" bez Milcha, "Six Feet Under" bez Balla czy "The Wire" bez Simona. "Community" bez Harmona...yeah...I can see that.
No ty can see that, ale ja nie can see that. I już widzę, że czwarta seria to nie jest poziom Harmona, który był zdecydowanie auteur jeżeli chodzi o serial. Bardzo wyraźnie było widać jego wpływ i jego osobę w tym serialu, a teraz bardzo widać jego brak. Nie wiem, co mógłbym więcej dodać.

Gość miał charakterystyczne spojrzenie i dość charakterystyczny styl, i tyle. Jakby to miało miejsce w "How I met your mother" (abstrahując od obecnego poziomu) to pewnie nie miałoby to znaczenia. Ba, myślę, że nawet jakby showrunnerzy "Friends" zostali zmienieni na kogoś, kto po prostu kocha ten serial i jest inteligentnym pisarzem komediowym to dałoby rade. Bo to seriale dość generyczne mimo wszystko. "Community" nawet w pierwszych odcinkach nie była po prostu kolejnym sitcomem czy serialem komediowym w nowym otoczeniu. Nie było po prostu kolejnym serialem komediowym od linijki, gdzie zmiana showrunnera zmieniałaby niewiele. Zawsze było oryginalne, zawsze było czuć w nim coś dziwnego, osobliwego. To był właśnie Harmon. I fakt utrzymania elementów czy postaci z poprzednich serii nie sprawi, że to będzie dalej taki serial, jaki pokochaliśmy/pokochałem.

Tak samo jak zmiana Milcha, Balla, Sorkina, Ryana, czy nawet Simona (bo troche zapominasz o Burnsie, który był równie ważny) miałaby wpływ na serial. (W przypadku Sorkina miała znaczacy.) Akurat "Community" było mocno autorskie, a przynajmniej sprawiało takie wrażenie. Podobnie jak "Arrested Development" było na tyle osobliwe i autorskie, że nie nadwało się do telewizji popularnej. Tylko, ze w przypadku AD postanowiono uciąć serial, a w przypadku Community tylko głowę, bo wierzgające truchło może jeszcze trochę zarobić. Takie są moje wrażenia po czterech odcinkach.

Cytat:Czy byłbyś Crov w stanie szczerze i definitywnie powiedzieć, że "niedoszlifowania", które zauważyłeś to coś co tak bardzo rzuciłoby Ci się w oczy, gdybyś nie wiedział, że Harmon dostał buta?
To zawsze głupie pytanie. Sory. A czy mógłbyś powiedzieć, że gdybyś urodził się w innej rodzinie to kochałbyś rodziców? No nie wiem. Może mógłbym. Nie mam pojęcia. I ma to żadne znaczenie. Nazwij to więc klapkami na oczach, czy marudzeniem fanboja: dla mnie spadek poziomu tutaj jest wyraźny. Dawniej, dla mnie przynajmniej, nawet słabsze (albo spokojniejsze, bardziej przyziemne) odcinki "Community" coś ze sobą niosły - nowe spojrzenie na schemat, który przywołuje albo na postać, która jest w centrum. No i zawsze w przeciągu czterech odcinków któryś naprawdę mi się podobał. Do tego lubiłem wszystkie pierwsze odcinki otwierające sezon. :) Bo wiadomo, słabsze odcinki się zdarzają. Idealna ilość odcinków dla Harmonowego Community to byłoby pewnie z 14-16, ale to normalne i w każdym serialu mającym po 22-24 odcinki zdarzają się rzeczy słabsze, zapychacze. Choć nie było chyba nigdy odcinka Community, do którego nie miałem ochoty wrócić. Poza czwartą serią oczywiscie :P

Cytat:Harmon nie zaprezentował niczego czego nie mógłby z powodzeniem kontynuować dobry writer z głową na karku, lekko melancholijnym podejściem do świata i znajomością popkultury.
Jak to nie? Cały ten serial to coś, czego nie było wcześniej w komediach. M.in. dlatego, że był nieprzewidywalny. W jednym odcinku dostaliśmy historie o zombie, w drugim spokojny osobisty odcinek w barze, w innym paradokument, a w jeszcze innym film akcji. Żaden inny serial komediowy czegoś takiego nie robił w popularnej tv. Więc jak można to kontynuować? "Community" to jest kontrolowany chaos wydostający się z głowy Harmona i spółki. Jak możesz odkryć elementy, które tworzą chaos?

Cytat:Rozdmuchaliśmy tę dyskusję, a właściwe całość można sprowadzić do tego, że w większości się z Tobą zgadzam
Od tego są dyskusje, żeby dyskutować. ;)




RE: Community - Proteus - 03-03-2013

W takim razie różnimy się w ocenie tego, jak bardzo unikalny jest ten wkład Harmona. Piszesz o osobliwościach które widać było w każdym odcinku Community i ja wiem co masz na myśli, ale nadal uważam, że te "osobliwości" nie są na tyle unikalne, by nie można ich zastąpić wkładem innego umiejętnego scenarzysty o podobnej wrażliwości co Harmon. Usunięcie wspomnianego wcześniej Milcha byłoby katastrofalne dla "Deadwood" bo drugiego takiego scenarzysty jak David to ze świecą szukać. Ten facet ma wyjątkowy styl i zainteresowania nie tylko na tle Westernu i tego co ten konkretny gatunek prezentuje w telewizji, ale jako scenarzysta w ogóle. Nie mógłbym tego samego powiedzieć o Harmonie. Zabawy popkulturą, meta-żarty? To że był pierwszym, który zastosował je na taką skalę o niczym nie świadczy. Tego rodzaju humor to chleb powszedni dla dzisiejszych scenarzystów/satyryków i teraz gdy wszyscy wiedzą, że jest to jeden z głównych elementów serialu, emulowanie/kopiowanie/kontynuowanie tego nie będzie żadnym problemem.

W przypadku Harmona praktycznie jedyną prawdziwą osobliwością jest to jego podejście do świata i postaci jakie prezentował, ale i to można sprawnie poprowadzić, a wątki bohaterów zgrabnie zakończyć jeżeli nowy writer ma łeb na karku. Zwłaszcza, że tej wspomnianej przez Ciebie mizantropii, tego Harmonowskiego podejścia, nie uważam za na tyle wyjątkowe, by nie znalazł się scenarzysta, który nie mógłby się z tym utożsamić. I o tym pisałem wcześniej. Tak, wkład Harmona w "Community" jest wyczuwalny, wyraźny, ale jako, że nie jest on żadnym twórczym geniuszem i dla mnie nie reprezentuje swoją twórczością jakichkolwiek unikalnych cech jako scenarzysta, to nie sądzę by skuteczne zastąpienie go było niemożliwe, czy nawet szczególnie trudne. Podałeś dobre przykłady z HIMYM i Friends, które są dużo bardziej generyczne do "Community", jednak ta różnica między serialami, choć znacząca i wyczuwalna, sama w sobie nie musi być koniecznie kłopotliwa w kontynuacji, przez kogoś innego. Podejście Harmona do Community to w końcu nie jest jakaś nieprzenikniona tajemnica. Wszystko zależy od tego kogo wsadzili na jego stołek.

W tym momencie jeszcze raz podkreślę, że nie znaczy to iż uważam nową ekipę za właśnie ten odpowiedni miks talentów. Wręcz przeciwnie, na razie nie zapowiada się najlepiej. Ale szczególnej, konkretnej wtopy też jeszcze nie było.

Cytat:Jak to nie? Cały ten serial to coś, czego nie było wcześniej w komediach. M.in. dlatego, że był nieprzewidywalny. W jednym odcinku dostaliśmy historie o zombie, w drugim spokojny osobisty odcinek w barze, w innym paradokument, a w jeszcze innym film akcji. Żaden inny serial komediowy czegoś takiego nie robił w popularnej tv. Więc jak można to kontynuować? "Community" to jest kontrolowany chaos wydostający się z głowy Harmona i spółki. Jak możesz odkryć elementy, które tworzą chaos?

Sorry Crov, ale teraz to podałeś przykład czegoś co stanowi najmniejszy problem dla nowej ekipy. Tak jak wspominałem wcześniej, to że Harmon jako pierwszy wprowadził zabawę popkulturą na taką skalę, nie znaczy, że ta zabawa sama w sobie jest czymś niezwykłym. Tego rodzaju humor wykorzystujący gotowe schematy popkultury, to małe piwo dla dzisiejszych scenarzystów. Zwłaszcza, że ten miks o którym piszesz, to prawdziwa kopalnia pomysłów, prawdziwa piaskownica do zabawy, która stanowi nieograniczone źródło motywów dla poszczególnych odcinków. Wykorzystanie czegoś takiego to pikuś. To o czym piszesz to nie żaden "kontrolowany chaos wydostający się z głowy Harmona" (już sama ta kwestia pokazuje jak bardzo przeceniasz możliwości tego kolesia), to jest zwykła zabawa gotowymi, ogranymi, popkulturowymi stereotypami, których jest na pęczki. Bo niby co trudnego jest w wykorzystaniu/parodiowaniu gotowych schematów jak odcinki Law&Order, czy charakterystyczne formaty znanych filmów? "jak moge odkryc elementy, które tworzą chaos?" - gimme a break.

Cytat:To zawsze głupie pytanie. Sory. A czy mógłbyś powiedzieć, że gdybyś urodził się w innej rodzinie to kochałbyś rodziców? No nie wiem. Może mógłbym. Nie mam pojęcia. I ma to żadne znaczenie. Nazwij to więc klapkami na oczach, czy marudzeniem fanboja
Nie jest głupotą kwestionowanie swoich wniosków, gdy wiadomo, że istnieje tak wpływowy czynnik zewnętrzny jak wspominana wcześniej sugestywność. Właśnie dlatego wolę wstrzymać się z definitywną oceną, by uniknąć klapek fanboya. Sam mam zarzuty co do nowych odcinków, pewnie w dużym stopniu pokrywające się z Twoimi, po prostu mam też wątpliwości czy są to faktyczne słabości nowej ekipy, czy po prostu tak jak połowa fanów strzeliłem focha na NBC. Thats it.

I jeszcze co do wcześniejszych uwag:

Cytat:Ale chodzi o to, że Harmon walczył o te odcinki, bo wychodziły od niego. I ekipy ludzi, którzy najwyraźniej podobnie jak on myśleli/czuli ten show. To nie jest tak, że te odcinki powstawały, powstawały, a potem nagle komuś u góry sie nie podobało i Harmon musiał walczyć. Właśnie o to mi chodzi: że nie będzie o co walczyć, a nie że ktoś nie będzie walczył.
Ale ja pisałem o tym, że takie odcinki mogą z powodzeniem być wymyślane przez nową ekipę. Bo co jak co ale akurat do pitchowania epizodów do których tutaj się odnosisz (czyli unikalnych odcinków skoncentrowanych w całości wokół odniesień do popkultury), nie potrzeba Dana. Patrz - fragment o "kontrolowanym chaosie w głowie Harmona". Taki stuff z powodzeniem mogą pisać nowi scenarzyści i według zapowiedzi, tych momentów nie powinno brakować w tym sezonie, szczególnie, że tego rodzaju zabawy uważane są w sumie za charakterystyczny dla serialu "thing"/gimmick, którego fani oczekują, a studio o tym wie.

Cytat:Gdyby tak było to zostawiliby Harmona na miejscu. Przecież ludzie, którzy zwrócą uwagę na jego brak to właśnie ci fani. A oni go wycięli i serwują serial dalej, jakby nigdy nic. Nie dla fanów - dla przeciętnego widza.
Tak jak pisałem, nikt nie podejrzewa włodarzy NBC o inteligencję. Już wcześniej w przypadku swoich innych telewizyjnych tworów, popełniali oni głupoty i decyzje kierowane wątpliwym PR'em, które nie miały sensu i za które obrywało im się od widzów. Zapewne sądzili, że mogą skapitalizować tę popularność bez potrzeby ciągłego użerania się z Danem.

Cytat:Ale "Community" nie jest sukcesem. Ma wiernych fanów - ekstra. "Firefly" też ma.
Zależy jak definiujesz tutaj sukces. Popularność "internetową" też można spieniężyć i wykorzystać w budowaniu marki stacji. Kłóciłbym się również o to, że dzięki staraniom fanów i olbrzymiej aktywności w necie, statusem "Community" stoi jednak kilka pięter nad "Firefly".

Cytat:Od tego są dyskusje, żeby dyskutować. ;)
Tylko, że tą naszą to by się w sumie przydało przeprowadzić gdzieś tak w połowie sezonu, albo pod koniec. Pewnie się okaże, że niepotrzebnie toczę pianę z pyska, bo scenarzyści w końcu dadzą dupy. Dobra kurwa idę spać. :)