Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
Aliens (1986) reż. James Cameron - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3)
+--- Dział: Filmy zagraniczne (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-zagraniczne--12)
+---- Dział: Filmy Jamesa Camerona (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-Jamesa-Camerona--87)
+---- Wątek: Aliens (1986) reż. James Cameron (/Thread-Aliens-1986-re%C5%BC-James-Cameron--2684)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32


- Mefisto - 02-01-2008

Gieferg napisał(a):Mierzwiak & Mefisto :arrow: w taki sposób jak bronicie teraz Aliens można obronić również "Transformers".

Więc AVP też powinieneś łyknąc bez problemu.

sęk w tym, że TFy są durne od początku do końca i dzieją się w naszym świecie rzeczywistym. AvP podobnie.

Mental napisał(a):wielkość królowej tez jest dyskusyjna i zmienia sie w zależności od zapotrzebowania reżysera. będąc w gnieździe stwór wydaje sie wielki niczym Tyranozaur. hasając po bazie zmniejsza sie nieco. inaczej pewnie nie zmieściłby się w windzie i nie zjechał na sam dół.

Królowa w gnieździe była większa, bo była połączona z gniazdem m.in. za pomocą kokonu - gdy oderwała się od reszty, to chyba jasne, że stała się nieco mniejsza. Poza tym pierwsze wrażenie zawsze jest wyolbrzymiane Język

Cytat:aha, Mefisto, nie usprawiedliwiaj Camerona sformułowaniami "konwencja" czy "to jest sci-fi". takie gadanie działa na niekorzyść filmu. Cameron spierdolił i tyle. Mann też spierdolił Zakładnika (ostatnie 15 minut) i zostało mu to natychmiast wytknięte.

sęk w tym, że Collateral to także film dziejący się tu i teraz. Obraz sf można pod pewnymi względami tłumaczyć konwencją, tak samo jak pewne rzeczy w innych gatunkach. Ja go nie tłumaczę całkowicie, bo i owszem ostatnie 20 minut odstaje od reszty, ale pewne fakty jakich tu się czepiacie i wyolbrzymiacie, porównując do dzisiejszej rzeczywistości jest moim zdaniem głupim czepialstwem. Tak samo można się dojebać do pierwszego Aliena, Godfathera i KAŻDEGO INNEGO FILMU. I szczerze uważam, że ani to potrzebne, ani mądre (szczególnie zapodane w taki sposób, jak to zrobił freak). Co jak co, ale akurat film sf, o ile nie ma takiego kalibru jak 2001, można i trzeba traktować z dystansem. Oczywiście są bullshity większe (wspomniany Arnie, który przeżywa wybuch), które aż walą po gałach, ale generalnie TAK - pewne rzeczy można tłumaczyć konwencją.


- Anonymous - 02-01-2008



Szczęśliwy


- Mierzwiak - 02-01-2008

Szczęśliwy Szczęśliwy Szczęśliwy

Aktorstwo wymiata. Laska drze się że drzwi nie mogą się otworzyć, a dziewucha szarpie ją za rękaw szczerząc zęby. Boskie.


- Mental - 02-01-2008

Mefisto napisał(a):Tak samo można się dojebać do pierwszego Aliena, Godfathera

to sie dojeb :) zobaczymy, co z tego wyniknie.

Cytat:Oczywiście są bullshity większe (wspomniany Arnie, który przeżywa wybuch)

Arnie uchodzący calo z wybuchu to wcale nie taka bzdura. nie znamy faktycznej siły ładunku. to mogla być jakaś miniaturowa bombka, a nie zaraz mega luj wywołujący skażenie radioaktywne etc. w kazdym razie koncowka Predatora to pikus w zestawieniu z tym, co zrobil Cameron.


- Mierzwiak - 02-01-2008

Mental, bo taka prawda. Do wszystkiego można się przyczepić. Wiesz ile ważył T-Rex? Uważasz że dzieciaki wyszłyby cało z takiej zabawy samochodem w JP?


- Mental - 02-01-2008

wszystko zależy od tego, gdzie nadepniesz. T-Rex nie stanął centralnie na samochodzie, oglądałem te scenę dwa razy, żeby się upewnić. poza tym auto grzęzło w błocku. potężna warstwa błota amortyzowała nacisk.

generalnie chodzi o to, że Ripley a Aliens robi to, czego nie mógł zrobić cały oddział - rozwala w pojedynkę gniazdo, królową i bazę, po czym odlatuje w kosmos i happy end.


- Mefisto - 02-01-2008

Mental napisał(a):to sie dojeb Uśmiech zobaczymy, co z tego wyniknie.

nie zrobię tego, powód możesz przeczytać wcześniej :>

Cytat:Arnie uchodzący calo z wybuchu to wcale nie taka bzdura. nie znamy faktycznej siły ładunku. to mogla być jakaś miniaturowa bombka

jasne Język pilot prawie się zesrał na widok "grzybka", pół lasu poszło w pizdu, ale to pikuś nie :>


- Mental - 02-01-2008

bez przesady - żadne tam pół lasu. zresztą ja traktuje samodestrukcje Preda w kategoriach: zacieram ślady, niszczę własne ciało, żeby nikt nie mógł poznać mojej tajemnicy, a nie "rozpierdalam pół planety, a wraz z nią innych łowców, którzy przybyli ze mną na polowanie".

Cytat:nie zrobię tego, powód możesz przeczytać wcześniej :>

i tak byś nie zrobił :) pewnych rzeczy zrobić sie po prostu nie da :)


- Mefisto - 02-01-2008

Mental napisał(a):zresztą ja traktuje samodestrukcje Preda w kategoriach: zacieram ślady, niszczę własne ciało, żeby nikt nie mógł poznać mojej tajemnicy, a nie "rozpierdalam pół planety, a wraz z nią innych łowców, którzy przybyli ze mną na polowanie".

to fajnie zacierasz ślady - lepiej nie rób tego w mieście, bo pomyślą, że terroryści kupili nową nuklearkę :>

Cytat:i tak byś nie zrobił Uśmiech pewnych rzeczy zrobić sie po prostu nie da Uśmiech

wszystko się da, więc uważaj czego sobie życzysz :>


- Mierzwiak - 02-01-2008

Mental ma rację, czepiamy się tej eksplozji Preda. Arnie przeżyłby i większy wybuch, w końcu skoczył za leżące drzewo.


- Mental - 02-01-2008

Arnie skoczył gdzieś poza kadr, co zazwyczaj sugeruje, ze zsunął się ze zbocza albo runął w przepaść. moim zdaniem przy odrobinie szczęścia mógł przeżyć taki wybuch.


- Mierzwiak - 02-01-2008

Czy możemy zatem uznać, że Ripley miała szczęście WISZĄC NAD KOSMOSEM*?

*Kandydat do kuriozum 2008, damn it! Szkoda że nie napisałeś tego jeszcze w zeszłym roku.


- Mental - 02-01-2008

niestety, ale nie możemy. WIDZIMY, co się dzieje, widzimy, że Ripley wisi "nad kosmosem", widzimy, że królowa trzyma ją za nogę, a robot trzyma za nogę królową. pomijam w tym momencie kwestie różnicy ciśnień. a ponoć Cameron to fizyk z wykształcenia :)

Arnie mógł sie ukryć w jakimś załomie skalnym, mógł zrobić wiele rzeczy. koniec końców - przeżył. cuda sie zdarzają (zwłaszcza w kinie akcji :)). Ripley nie miała prawa przeżyć.


- Mierzwiak - 02-01-2008

Mental napisał(a):WIDZIMY, co się dzieje, widzimy, że Ripley wisi "nad kosmosem", widzimy, że królowa trzyma ją za nogę, a robot trzyma za nogę królową
Ja widziałem co innego oglądając ten film dzisiaj. W ani jednym momencie Ripley nie wisi z Królową I ładowarką u nogi. Królowa trzyma ją już wcześniej, kiedy leży przygnieciona ładowarką. Ripley otwiera śluzę, ładowarka wypada i dopiero od tego momentu Królowa wisi uczepiona jej nogi. To też jest głupie (who cares?), ale nie wmawiaj mi, że wisi jej u nogi ładowarka. Może powinieneś sobie odświeżyć Aliens, huh?

freak_outXP napisał(a):Ripley strzelająca z biodra, gdy parę godzin wcześniej Hicks pokazywał jej jak krowie na rowie, że broń trzyma się opartą o ramie dwiema/dwoma rękami celując muszką/szczerbinką
Nie zapomniałeś przypadkiem że miała DWIE złączone bronie, a nie jedną?

freak_outXP napisał(a):Przypominam też, że gdy Marines wylądowali na tym księżycu, to Ripley cała się trzęsła i srała w gacie. Tak, rzeczywiście _raz_ strzelała w filmie podczas ostatniej potyczki Marine z Obcymi, ale to było na zasadzie "strzelam tam gdzie wszyscy; dostaję broń, bo mało nas zostało i każdy musi walczyć o swoje życie i ubezpieczać kolegę tak, jak umie", a nie "potrzebuję 15. minut żeby znaleść, dotrzeć i odbić Newt, rozwalić jaja, robotnice, facehuggery, wkurzyć królową, wysadzić gniazdo w powietrze oraz wrócić cała i zdrowa windą na platformę, potem jeszcze jak znajdę czas to obije królową na Sulaku po mordzie i wypierdzielę ją przez śluzę, przyda się trochę krzepy w łapie, bo przewiduję małe komplikacje. Hasta la vista, baby!".
Niezły monolog. Ale bezcelowy. Wciąż nie rozumiesz, prawda? Szła ratować dziecko. Tylko to się dla niej liczyło. Albo odleci z tej planety z Newt, albo w ogóle.

Co do reszty rzeczy które napisałeś, mam nadzieję że nie oglądałeś Gwiezdnych Wojen, a jeśli tak, to błagam: nie pisz o tych filmach.


- Mierzwiak - 02-01-2008

freak_outXP napisał(a):A Ty mi nie pisz o realizmie i konwencji, którą Cameron łamie pod koniec. Chodzi o to, że nie umawiamy się, że będzie tak, a potem łamiemy tę/tą umowę 20 minut przed zakończeniem filmu.
Nigdzie nie pisałem o realizmie. A konwencja finału jest dla mnie taka sama jak reszty filmu. Jedne rzeczy są bardziej, inne mniej naciągane.

Cytat:Cameron mógłby być bardziej subtelny w tym przypadku.
Na przykład? Miałaby się po Newt teleportować? Albo wskoczyć w wehikuł czasu i zapobiec porwaniu dziewczynki przez Aliena?


- Mefisto - 02-01-2008

Mental napisał(a):Arnie skoczył gdzieś poza kadr, co zazwyczaj sugeruje, ze zsunął się ze zbocza albo runął w przepaść. moim zdaniem przy odrobinie szczęścia mógł przeżyć taki wybuch.

moim zdaniem Arnie po prostu spierdolił na chwilkę z filmu w ogóle Duży uśmiech
wypił sobie kubek kawy, po czym akurat wyszedł zza jakiegoś drzewa, gdy kręcili następną scenę :>

Mental napisał(a):widzimy, że królowa trzyma ją za nogę, a robot trzyma za nogę królową.

że co? jaki robot? masz na myśli ładowarkę? wywaliło ją w pierwszej chwili Język

freak_outXP napisał(a):konwencji, którą Cameron przecież sam łamie, bo najpierw mamy film "Oddział USMC kontra stado Obcych", a na końcu "Jeden kontra Wszyscy".

sugerujesz, że wszyscy powinni zostać wybici albo przeżyć? innego rozwiązania tego czepialstwa nie widzę

Cytat:Przypominam też, że gdy Marines wylądowali na tym księżycu, to Ripley cała się trzęsła i srała w gacie.

to nie był księżyc - owszem srała, bo cholernie bała się obcego po poprzednim spotkaniu. Ale jeśli wiesz, co to jest przemiana bohatera, to powinieneś zrozumieć film. Bo Ripley w Aliens ma dokładnie taką przemianę, za którą stoi postać Newt i Hicksa. Nic nie jest tu debilizmem.

Cytat: "potrzebuję 15. minut żeby znaleść, dotrzeć i odbić Newt, rozwalić jaja, robotnice, facehuggery, wkurzyć królową, wysadzić gniazdo w powietrze oraz wrócić cała i zdrowa windą na platformę, potem jeszcze jak znajdę czas to obije królową na Sulaku po mordzie i wypierdzielę ją przez śluzę, przyda się trochę krzepy w łapie, bo przewiduję małe komplikacje. Hasta la vista, baby!".

hę? nie wiem czy wiesz, ale ona nie miała żadnego planu - chciała tylko odbić Newt i gotowa była poświęcić wszystko, aby to się udało. Cała królowa, jaja, facehuggery to wszystko to, co napotkała po drodze. Rozumiem, że wg Ciebie powinna była wejść do pustego gniazda z grupą 50 marines, żeby to w ogóle miało jakiś sens?
Poza tym królowę obiła już na Sulaco, kiedy było po wszystkim - ale przecież byłoby normalne dla Ciebie, gdyby po tym wszystkim dała królowej rozjebać Newt sama zamykając się w jakiejś kabinie?

Cytat:Np. jak oni budują ten reaktor, że uszkadzając system chłodzący wywołuje się eksplozję termonuklearną ?

STARY O CZYM TO DO MNIE MÓWISZ? Nikt nie uszkodził reaktora - była tylko mowa, że może to się stać. Mogło to się stać, bo Marines używali specjalnych naboi, które były na tyle silne, że przebiłyby powłokę. Nikt nie budował tego reaktora z myślą "cholera, obcy nas zaatakuje, może marines będą rozrabiać - chodźcie pierdolniemy 50 metrową ścianę wokół reaktora, tak na wszelki wypadek" To była cholerna kolonia z cholernymi cywilami, którzy terraformowali planetę.

Cytat:Przecież to nie jest bomba wodorowa na Miłość Boską! Reaktory się tak konstruuje, że jakakolwiek komplikacja i cechy fizyczne i chemiczne reaktora powodują zatrzymanie reakcji. Nawet jakby - przez analogię do reaktorów jądrowych, a raczej pojedyńczego, słynnego już na całym świecie RBMK-1000 z Czarnobyla z bardzo paskudną cechą "sprzężenia zwrotnego dodatniego", który produkukowali i esploatowali/ują tylko w Rosji i państwach byłego ZSRR ze względów ekonomicznych - reakcja trwała dalej, to by się skończyło najwyżej rozwaleniem reaktora w konwencjonalnym wybuchu, wyciekiem paliwa do wód gruntowych i przeniknięciem skażonej wody (tej od chłodzenia czy też tej, która przyjmuje energię cieplną, którą oddaje turbogeneratorowi) do ekosystemu np. jako radioaktywna para wodna w powietrzu. To implikuje drugi bullshit, bo cały teren w chwili lądowania Ripley w procesorze powinien być skażony.

Zdezorientowanyhock: Zdezorientowanyhock: Zdezorientowanyhock:
słuchaj - chcesz się popisać wiedzą, to stwórz parę ciekawych definicji na wikipedii albo pomóż dzieciom w Afryce, a nie z takimi teoriami do filmu sf

Cytat:Oddział Marines to był jakiś niedorobiony. Niezdyscyplinowany (odprawa na Sulaco - zachowują się jak gimnazjaliśći; jakby słuchali uważnie Ripley, to by im to zapewne w niejednym przypadku uratowało życie), nieprzygotowany (akcja w procesorze, który jest reaktorem termojądrowym, a oni nie mają odpowiednich kombinezonów, dozymetrów czy nawet kawałka błony fotograficznej do pomiaru radiacji, a o tym, że nie mogą używać ostrej amunicji dowiadują się W CZASIE TRWANIA MISJI), źle przeszkolony (bo jak mieli walczyć, gdy im sierżant odebrał amunicję, gdy w tym momencie było tylko dwóch żołnierzy wyposażonych w miotacze płomieni ?

po 1: nikt nie powiedział, że to był najlepszy oddział Marines
po 2: to miała być rutynowa misja, więc zachowywali się, jakby to mieli w dupie - ot, znowu ratujemy durnych kolonistów
po 3: Gorman był ich nowym dowódcą, świeżo po przeszkoleniu i to z jego błędów stało się to, co się stało
po 4: nie planowali urządzać sobie wakacji w reaktorze, więc nie mieli odpowiednich narzędzi. W Black Hawk Dawn żołnierze nie brali ze sobą wody, jedzenia i masy sprzętu który wydał im się zbędny, bo "zaraz wracamy". Czy to znaczy, ze film był debilny?
po 5: JAKBYŚ OGLĄDAŁ FILM UWAŻNIE, to byś wiedział, że za całą operacją stała firma WY i Burke, którzy po prostu celowo wjebali marines


Cytat:nie pisząc już o Hudsonie, który nie wiem skąd się urwał, z choinki chyba - taki człowiek nie przeszedłby testów psychologicznych i odsunięty z dala od pierwszej linii przygotowywałby zupki chińskie w kantynie.

Hudson odliczał już dni do końca służby - a tu nagle masa krwiożerczych obcych robi mu z kolegów żelatynę. Nic dziwnego, że wyszedł z niego tchórz. Oczywiście Ty byś zapewne zachował się niczym Napoleon - w to nie wątpię, bo kazdy gnojek potrafi ruchać na odległość wszystko co się rusza :roll:

Cytat: Licznik amunicji w karabinach powinien służyć nie widzowi, tylko walczącemu tą bronią żołnierzowi - to tak, jakby ktoś czytał pisany przez siebie list na głos, ujęcie rodem z filmów Wajdy.

jesteś coraz lepszy - jak dojdziesz do tego, że takiej fryzury, jaką ma Ripley nie nosi się w przyszłości, to daj mi znać :roll:

Cytat:Dlaczego Ferro - po całej akcji z wysadzaniem APC - wylądowała na niepewnym taktycznie obszarze z pałętającymi się wokół wraży monster ?

dlatego, że to miała być rutynowa misja - Ferro nic nie wiedziała o obcych wokół, a Spunkmeyer chciał się odlać - jeszcze coś?

Cytat:a nie może dać swojemu żołnierzowi przenośnego urządzenia nadawczo-odbiorczego, żeby mógł np. ze statku matki ściągnąć DROPSHIPa albo zamówić wsparcie ogniowe z orbity. I nie trzeba by było posyłać Bishopa ch*j wie gdzie.

wszystko było w APC, który uległ zniszczeniu - CHCESZ SIĘ CZEGOŚ DOCZEPIĆ, to zacznij od siebie i własnej znajomości filmu, bo z nią kiepściutko


- Mental - 02-01-2008

Mefisto napisał(a):Nikt nie budował tego reaktora z myślą "cholera, obcy nas zaatakuje, może marines będą rozrabiać - chodźcie pierdolniemy 50 metrową ścianę wokół reaktora, tak na wszelki wypadek"

:) :) :)

Cytat:moim zdaniem Arnie po prostu spierdolił na chwilkę z filmu w ogóle Very Happy
wypił sobie kubek kawy, po czym akurat wyszedł zza jakiegoś drzewa, gdy kręcili następną scenę :>

ja sie poddaje. to mnie rozwaliło w drobny mak :) Mefisto, twoje zdrowie!

EDIT

a freak_outXP zajebiście pisze i dobrze mi sie czyta jego teksty. oczywiscie nie ze wszystkim sie zgadzam, ale liczy sie krytycyzm, a nie ślepa miłość.

freak_outXP napisał(a):Chodzi o to, że nie umawiamy się, że będzie tak, a potem łamiemy tę/tą umowę 20 minut przed zakończeniem filmu.

właśnie o to sie rozchodzi. pięknie napisane.

Cytat:Moja ocena Aliens: 9/10.

moja też.


- wierzbowski - 02-01-2008

A L I E N S u mnie ma 10/10 jak na film z 1986r po dziś dzień wymiata, ogladałem go kilka razy w kinie za łepka niezapomniane wrażenia teraz mam go na DVD kinowke i reżyserską Uśmiech


- Mierzwiak - 03-01-2008

Mental napisał(a):liczy sie krytycyzm, a nie ślepa miłość
Nie myl krytycyzmu z krytykanctwem. Kolega - poza kilkoma drobnymi wyjątkami - uprawia tu jakiś pseudonaukowy bełkot, przy okazji nierozumiejąc prostej jak drut i oczywistej motywacji bohaterki.

Druga sprawa, kto tu ślepo kocha Aliens? Bo ja nie. Wiem że są w tym filmie mniejsze lub większe bzdury, ale nie mam zamiaru z tego powodu lecieć do mamy z płaczem.


- Mental - 03-01-2008

w całej tej dyskusji chodzi o ostatnie 20 minut. nie mogę wystawić 10/10 filmowi, który przeistacza się nagle w Rambo III. powiem więcej i dosadniej: przez to, że Cameron spierdolił, ofiara Vasquez, Gormana, Hudsona i innych wydaje mi się daremna. przecież wystarczyło wejść do gniazda z giwera i zrobić bonanze. to jest to, o czym pisał freak_outXP - złamanie umowy. ustalmy sobie coś: Aliens to nie From Dusk Till Dawn Rodrigueza, gdzie w połowie filmu bez ostrzeżenia pojawiają się wampiry.