![]() |
|
Silence of the Lambs (1991) i inne filmy o psycholach SPOILERY - Wersja do druku +- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl) +-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3) +--- Dział: Filmy zagraniczne (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-zagraniczne--12) +--- Wątek: Silence of the Lambs (1991) i inne filmy o psycholach SPOILERY (/Thread-Silence-of-the-Lambs-1991-i-inne-filmy-o-psycholach-SPOILERY--374) |
- kyle - 03-03-2010 B2Ka, Glut - dziękuje bardzo, już poprawiłem. Nie ma ludzi nieomylnych;) - Artemis - 03-03-2010 Gdybym była adminem, dostałbyś bana B2ka napisał(a):Lepsze od Julii Roberts jest chyba pomylenie thrillera z traileremRównie dobrze mógłbyś powiedzieć, że samochody są w życiu ważniejsze niż kobiety - Phlogiston2 - 03-03-2010 Jizes, kyle zabierz się za edycję, bo Julia Roberts nadal straszy... Edit. Teraz dobrze:) - Artemis - 03-03-2010 Gorzej niż Jame Gumb w swym kobiecym kombinezonie. - kyle - 03-03-2010 Mówiąc "prosta idea" miałem na myśli, to że tego typu film jak 7 prędzej czy później powstałby w ciągu 50 lat (być może gorzej zrealizowany: mniej wyostrzony itd.), natomiast z milczeniem owiec jest inaczej, gdyby nie świetna książka to tego typu pomysł na film szybko by nie powstał. ---- Swoją drogą: ciekawe jak w książce przedstawiono lukę w scenariuszu o której pisał Mental. - Mental - 03-03-2010 kyle napisał(a):mniej wyostrzony itd. sugerujesz, że operator ustawiłby niewłaściwie ostrość w kamerze? np. zamiast nastaw manualnych w pierścieniu, wybrałby tryb ciągłego śledzenia ostrości z aktywnymi wieloma polami autofocusa? - kyle - 07-03-2010 "mniej wyostrzony" - to przenośnie, chodziło mi o bardzo drastyczne przedstawienie zbrodni popełnianych w imię "dobra". - Joe Chip - 12-03-2010 Według ankiety. Kolejność podobania mi się. Numer 1 - Psychoza - wybitny - chyba najważniejszy thriller w historii gatunku Numer 2 - Milczenie owiec - wybitny - za narrację godną dramatów Szekspira i takąż charakterystykę postaci Numer 3 - M-Morderca - wybitny - sugestywny klimat paranoi i przejmujący Peter Lorre Numer 4 - Siedem - bardzo dobry - najlepszy Fincher, kawał dobrej rozrywki Numer 5 - a co to jest? Powinien być tu "Angst". - RandoMan - 04-07-2010 Nie zdążyłem się wypowiedzieć w tym temacie, teraz to nadrobię. Przede wszystkim nie potrafię ustosunkować się do tego, czy "Milczenie owiec", czy "Siedem" jest dla mnie lepszym filmem. Oba te dzieła, choć z tego samego gatunku i o zbliżonym schemacie są od siebie krańcowo odmienne, głównie przez zupełnie inne rozłożenie akcentów. W "Milczeniu..." śledztwo schodzi na dalszy plan - widz stosunkowo szybko poznaje i poszukiwane i jego modus operandi. Nacisk tu położono bardziej na relacje na linii Starling - Lecter. To ich rozmowy film napędzają, to na "popisy" tego duetu widz czeka najbardziej. W "Siedem" największy akcent położono na śledztwie - na ukazywaniu kolejnych makabrycznych zbrodni Johna Doe. Najważniejsza jednak jest tu sama końcówka - gdy widz (i bohaterowie) poznają prawdziwą, tak przecież niepozorną, postać mordercy, czuyć wręcz niedowierzanie - że niby takie coś? W sumie jaką postać ma przyjąć alegoryczny Szatan na ziemi, skoro jego archetypowy wizerunek demona z rogami i ogonem śmieszy już chyba nawet najbardziej ortodoksyjnych katolików? Szatan ma dwa wyjścia - albo dać wyraz swojej wiedzy nabranej przez tysiąclecia istnienia i ucharakteryzować się na arystokratycznego erudytę (jak Woland w "Mistrzu i Małgorzacie" Bułhakowa, albo właśnie Lecter), albo stać się dosłownie "hjednym z nas" - bezimiennym maluczkim (John Doe w "Siedem"). Przy czym mnie ta druga perspektywa dużo bardziej przeraża. Barney wszak wyraźnie mówi w "Hannibalu" - "he prefers the meat of the rude. Free roaming cattle, as he calls it" (chyba, cytuję z pamięci). Łatwiej mu przez to kibicować - bo każdy z nas w życiu zna chamów, arogantów, prostaków. Bp każdemu z nas choć raz w życiu przeszła myśl "a żeby tego kolesia szlag trafił". Bo będąc na kiepskim koncercie z flecistą grającym nie do rytmu, chciałbym, by pojawił się doktor i zjadł jego grasicę popijając wyśmienitym cianti. Doe przeraża, bo jego MO nie jest takie czarno-białe: wszyscy są winni, każdy może stać się jego ofiarą. Ja też. A nawet Mental. Zwłaszcza Mental :) SPOILER Jest taka piękna scena w filmie "8MM", gdy Tom Welles w końcu zrywa Maczecie maskę z twarzy. Postawny, brutalny morderca - gwałciciel okazuje się być safandułowatym grubasem w pinglach. Widząc zdumienie Wellesa mówi: "co cię tak dziwi? Kogo się spodziewałeś zobaczyć?" PO SPOILERZE Ta scena podkreśla też główne przesłanie "Siedem" - najbardziej przerażające jest zło ukryte w codzienności. Parę razy tu w dyskusji (skądinąd świetnej - naprawdę warto ją przerobić na artykuł) pojawił się termin "psychopata". Nie pasuje on w ogóle do Lectera, a do Johna Doe tylko pod pewnymi warunkami (sprzecznymi np. z interpretacją Mentala). Główną cechą psychopatii jest zupełny brak empatii (to, że psychopaci znakomicie udają częstokroć zachowania "społeczne" to już inna para kaloszy). Lecter psychopatą nie jest - psychopatii się nie nabywa, ją się "ma" od urodzenia (a w "Hannibal Rising" dokładnie nakreślony jest moment, pod wpływem którego Lecter zaczął zabijać). Poza tym Hannibal darzy pewnych ludzi sympatią (Clarice, czy Barney'a), podchodzi emocjonalnie do sztuki (do czego psychopaci nie są zdolni) etc. Psychopaci nie mają żadnych zasad moralnych - nie rozumieją sensu ich istnienia (i nie chodzi tu o jakies uniwersalne prawdy moralne, ale nawet te całkowicie osobiste). Lecter ma swoją moralność (nie uniwersalną, ale swoją własną), co potwierdza cytat o "bydle". John Doe też nie jest psychopatą JEŻELI naprawdę wszystko to, co robił robił z przeświadczenia, że jest narzędziem Boga. Istnieje natomiast możliwość, że to wszystko gra (i wtedy byłby psychopatą - psychopaci są mistrzami w manipulacji). Zresztą wydaje mi się, że Fincher zostawił tą kwestię każdemu widzowi do rozpatrzenia indywidualnie. Gdy - Stanisław - 05-07-2010 Doprawdy nie rozumiem, jak można "siedem" stawiać wyżej od "milczenia owiec". W tym przypadku akademicy mieli absolutną rację - "milczenie" to oscarowy wielki szlem, z kolei "siedem" dostało jedną nominację za montaż. - Mental - 05-07-2010 w czerwonym smoku hopkins zagrał lepiej niz w milczeniu. w ogóle ostatnio zaczynam postrzegać milczenie w kategoriach filmu pretensjonalnego. ja ci puszcze mega psychologiczną gadkę, ty mi odpowiesz tajemniczo i będzie głębia. - Stanisław - 05-07-2010 Hopkins zagrał lepiej w "czerwonym smoku"? Pierwsza połowa gniota "hannibala" lepsza? A niby gdzie w "hannibalu" albo "czerwonym smoku" takie błyskotliwe dialogi, jak te w "milczeniu" (np. w rozmowie o zapachu miejsc intymnych albo w genialnej scenie z panią senator na lotnisku)? Gdzie w "hannibalu" albo "czerwonym smoku" tak świetnie wyreżyserowane sceny, jak np. ta, w której buffalo bill się "stroi"? No i przede wszystkim "milczenie owiec" ma świetne smaczki humorystyczno-socjologiczne, których próżno szukać w innych filmach z serii. - Joe Chip - 05-07-2010 "Milczenie owiec" jest lepsze od "Siedem". Kropka. :razz: Po drugie jedyną jeszcze dobrą częścią serii o Lecterze to "Manhunter". Reszta do klopa. - Sana - 06-07-2010 Stanisław napisał(a):Doprawdy nie rozumiem, jak można "siedem" stawiać wyżej od "milczenia owiec". W tym przypadku akademicy mieli absolutną rację - "milczenie" to oscarowy wielki szlem, z kolei "siedem" dostało jedną nominację za montaż. ... i dostalo o pare nominacji za malo, bo śmiem twierdzić, że to najlepszy thriller jaki powstał do tej pory na kuli ziemskiej. Wszystkie dreszczowce powstałe "przed" są igraszką, wszystkie "po" są marną imitacją. - Snuffer - 06-07-2010 Proszę nie kontynuować w tym temacie dyskusji o Toy Story. - Joe Chip - 06-07-2010 Cytat:Najlepszą częścią serii o Lecterze Hopkinsie jest pierwsza połowa Hannibala. Kropka. Czuje się przekonany. Mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę iż nie masz racji. :wink: - Joe Chip - 06-07-2010 Mało mnie interesują jakieś kulty. To po prostu wybitny film i na jego klasę pracuje całość a nie tylko Hopkins, przede wszystkim scenariusz skupiający się nie tyle na Lecterze co na szerszym spojrzeniu na społeczność w którym toczy się akcja filmu, mnogość dobrze zarysowanych postaci. "Hannibal" i "Czerwony Smok" to sequele bazujące na kulcie Hannibala-Hopkinsa co im tylko zaszkodziło. Niby po "Hannibalu" można się było tego spodziewać lecz efekt był daleki od doskonałości. Naprawdę nie dało się wymyślić lepszej fabuły o losach kanibala? Wrzucać kiczowatego Oldmana-potwora i inne w tym guście pomysły? Komercyjne popeliny nie mające w sobie nic z psychologicznej intensywności pierwszej części z Anthonym. "Manhunter" dał dobry początek a "Milczenie" wyniosło to na wyższy level. Stety czy niestety mylisz się. :wink: - Joe Chip - 07-07-2010 Tak, to prawie tak tandetne jak utuczenie grubasa na śmierć w "Seven". :wink: A tak serio jak tak było w książce to trudno lepiej wyobrazić sobie nakręcenie tej sceny. Pominąć się raczej nie dało. - Artemis - 07-07-2010 Milczenie owiec to pojedynek charakterów i rozkminy nt. tożsamości polane groteskowo-makabrycznym sosem. Ta przesada albo fascynuje, albo irytuje - ale to już kwestia estetycznych upodobań, mnie akurat kręcą długaśne rzęsy odklejające się od powiek źle zakonserwowanej głowy:) Pozbawione klimatu rzemiosło w rodzaju Czerwonego smoka smakuje jak sałatka ze styropianu i awokado. Ralph Fiennes może pucować buty Tomowi Noonanowi w może nie doskonałym, ale doskonale klimatycznym Manhunterze:) RE: Milczenie owiec vs Siedem [S P O J L E R Y] - Martinipl - 21-05-2012 @ Mileczenie Owiec. Któryś tam seans i te same emocje. Gra młodziutkiej Foster jest fenomenalna, tak jakby spotkała prawdziwego Lectera, a ten zaś - w osobie Hopkinsa - hipnotyzuje swoją teatralnością, balansującą w każdym zdaniu pomiędzy teatralnością a grozą. Film, mimo kilku "brzydkich patentów" (teraz pewnie, w nowych czasach byłby za to flame war, ale pieprzyć to), jest arcydziełem. Wolna narracja, ciekawa zagadka (albo nawet kilka zagadek przewijających się przez ręce przyszłej agentki), doskonałe dawkowanie napięcia, praca kamery, muzyka i czarny charakter - połączenie szaleńca, zboka i diabła w jednym. Scena, kiedy Sarah widzi krew w studni i zaczyna wrzeszczeć a ten ją przedrzeźnia... fuck, doskonałe. Damme zrobił film doskonały. 10/10 |