Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
Bohemian Rhapsody (2018) - historia grupy Queen - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3)
+--- Dział: Filmy zagraniczne (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-zagraniczne--12)
+--- Wątek: Bohemian Rhapsody (2018) - historia grupy Queen (/Thread-Bohemian-Rhapsody-2018-historia-grupy-Queen--4654)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9


RE: Bohemian Rhapsody (2018) - historia grupy Queen - Szaman - 18-09-2018

Chodziło mi o to, że cały ten wokal brzmi jak z playbacku, a nie jak nagranie koncertowe. Przez to fimowy Freddie sprawia wrażenie śpiewania z taśmy.


RE: Bohemian Rhapsody (2018) - historia grupy Queen - Mierzwiak - 18-09-2018

To ogólnie wygląda jak bal przebierańców gdzie każdy coś tylko udaje. A fe.


RE: Bohemian Rhapsody (2018) - historia grupy Queen - shamar - 18-09-2018

Wygląda dobrze w aspekcie wizualiów. Mercury, mimo kiepskiego wyglądu może być zagrany dobrze. May to prawie klon wizualny i głosowy. Jestem już znacznie mniej sceptyczny bo widać, że poruszą też temat choroby.


RE: Bohemian Rhapsody (2018) - historia grupy Queen - shamar - 04-10-2018

Jestem coraz bardziej kupiony co do tego filmu ale piszę to z perspektywy dawnego fana. Po prostu, fajnie zobaczyć na ekranie to, o czym tylko się czytało.




RE: Bohemian Rhapsody (2018) - historia grupy Queen - shamar - 04-10-2018

Jestem coraz bardziej przekonany do tego filmu ale piszę to z perspektywy dawnego fana. Po prostu, fajnie zobaczyć na ekranie to, o czym tylko się czytało.




RE: Bohemian Rhapsody (2018) - historia grupy Queen - shamar - 19-10-2018






RE: Bohemian Rhapsody (2018) - historia grupy Queen - PropJoe - 24-10-2018

https://theplaylist.net/bohemian-rhapsody-review-20181023/

Cytat:But what’s most astonishing about this version of Mercury’s life is that it’s so utterly sexless. (...) Where McCarten’s script and Singer/Fletcher’s direction really fails Mercury’s memory is in only devoting a brief postscript to the final six years of the musician’s life, where he had a committed relationship with another man and struggled with – and ultimately succumbed to – AIDS.

Czyli niestety bez zaskoczenia. Szkoda.


RE: Bohemian Rhapsody (2018) - historia grupy Queen - shamar - 24-10-2018

Co niestety? Czyli zamiast filmu o muzyce powinni się skupić na jego homoseksualizmie?


RE: Bohemian Rhapsody (2018) - historia grupy Queen - Gieferg - 24-10-2018

Taki "Skazany na bluesa" był filmem o narkomanie, a nie o muzyku - jednak wolałbym zobaczyć film o muzyku.


RE: Bohemian Rhapsody (2018) - historia grupy Queen - Snuffer - 24-10-2018

Oni tam wymyslili, ze niby wystep na Live Aid byl motywowany diagnoza Freddiego. LOL.


RE: Bohemian Rhapsody (2018) - historia grupy Queen - PropJoe - 24-10-2018

(24-10-2018, 15:27)shamar napisał(a): Co niestety? Czyli zamiast filmu o muzyce powinni się skupić na jego homoseksualizmie?

No jeśli robili biopic muzyka to równie ciekawe co muzyka jest dla mnie to bio. Nie, nie tylko homoseksualizm, ale też choroba. Szczególnie w przypadku tej konkretnej postaci. Nie chodzi już nawet o to, co najwyraźniej pominęli tylko raczej, że z jakichś powodów (nie wiem, może artystycznych i może film będzie super) pominęli ważny aspekt jego życia. Dla mnie i chyba nie tylko równie ciekawy co muzyka. To nie jest film o Queen, tylko o Mercurym.


RE: Bohemian Rhapsody (2018) - historia grupy Queen - shamar - 24-10-2018

A Mercury to był znany dlatego, że był bi oraz, że miał HIV? ;)

Jest coś (jak dla kogo) gorszego - z recenzji wynika, że to przeciętny, zapobiegawczy film-laurka, który zadowoli fanów ale już nie przeciętnych widzów. Że to film "nie na miarę" osób o których opowiada.
No ale cóż... sporo głosu mieli May i Taylor a oni woleli laurkę, którą ogladać mogą dzieci.

Swoją drogą - ciekawe jak różne biografie były odbierane przez fanów różnych muzyków. Np. taki The Doors.

-------------------------------------------------

PS - film ma 2h15minut. Gdybyś chciał dramę o dziwce walącej (i walonej) się na różnych orgiach a później chorujacej na HIV, przez kilka lat, musiałbyś dołożyć ze 30 minut. Czy to byłoby ciekawe? Pewnie tak ;)

Ale jak wspomniano - takiego "Skazanego" w którym było za dużo ćpania a za malo o muzyce


RE: Bohemian Rhapsody (2018) - historia grupy Queen - yawning - 25-10-2018

Final trailer



RE: Bohemian Rhapsody (2018) - historia grupy Queen - shamar - 25-10-2018

Streścili cały film...

Poza tym, w necie jest już trochę spoilerów i... ponoć oni RZECZYWIŚCIE przesunęli powstanie WWRY kilka lat w przód.


RE: Bohemian Rhapsody (2018) - historia grupy Queen - Mierzwiak - 26-10-2018

Sam natknąłem się dzisiaj na spoiler:

:/


RE: Bohemian Rhapsody (2018) - historia grupy Queen - OGPUEE - 04-11-2018

Recka, która potwierda wszelkie obawy nt. filmu. Bez zaskoczenia.



RE: Bohemian Rhapsody (2018) - historia grupy Queen - shamar - 05-11-2018

Nie da się słuchać tego histeryka. Bredzi jak potłuczony bo prawie wszyscy wymieniają sceny muzyczne/koncertowe jako najlepsze.


I znowu jest ogólny rozstrzał krytycy jedno a ludzie drugie. A u tych 95% to wysokie oceny.


RE: Bohemian Rhapsody (2018) - historia grupy Queen - zombie001 - 05-11-2018

Bohemian Rhapsody
(26-10-2018, 00:48)Mierzwiak napisał(a): Sam natknąłem się dzisiaj na spoiler:

:/

Lol :) "Bohemian Rhapsody" chyba kończy się w innym momencie. 

No, ale zawsze jest szansa, że to zobaczymy w "Bohemian Rhapsody 2", które może też teraz nakręcą, skoro film tyle hajsu kręci. 


RE: Bohemian Rhapsody (2018) - historia grupy Queen - shamar - 05-11-2018

Nie nakręcą. Chociaż znając ich zamiłowanie do kasy...


RE: Bohemian Rhapsody (2018) - historia grupy Queen - simek - 06-11-2018

Zgodnie z przewidywaniami - średniawka. Podczas seansu przepełniało mnie właściwie tylko uczucie żalu że projekt z Baron Cohenem nie doszedł do skutku, bo to aż przykro że taki świetny zespół i wokalista dostali taki przeciętny film. Niestety jest to po prostu rekonstrukcja kilku scenek z historii Queen, nikt nie postarał się o sklecenie z tego porządnej fabuły filmowej, ten film nie ma na siebie żadnego pomysłu oprócz takiego, że muzyka wszystko poniesie. Niby trochę niesie i ogląda się to z jakąś tam przyjemnością, jest porządnie nakręcony, ale ogólnie to przeciętność.
Rami Malek - robi co może, nawet powiedziałbym że wywiązuje się z powierzonego zadania całkiem nieźle, no ale on kurde w ogóle nie pasuje na Freddiego. Najlepiej wypadają sceny gdy ma okulary i widać go z daleka :p wtedy jest w miarę podobny.
To że film jest na maksa ugrzeczniony, to oczywista oczywistość, odniosłem nawet wrażenie że reżyser sprzedaje taki dydaktyczny przekaz, że wszystko się sypie przez homoseksualizm i ćpanie Mercury'ego, ale jak tylko przeprosi i zacznie znowu śpiewać to znowu jest pięknie.
Dałbym 5, ale jak się tak rozpisałem, to chyba bardziej na miejscu będzie 4/10.

Aha - najlepsza sekwencja filmu to oczywiście Wembley, no ale co się dziwić, skoro po prostu puścili prawdziwego Freddiego, a Malek trochę poskakał po scenie.