Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3)
+--- Dział: Ogólne dyskusje filmowe (https://forumkmf.pl/Forum-Og%C3%B3lne-dyskusje-filmowe--25)
+--- Wątek: Krótka piłka, czyli mini-recenzje (/Thread-Kr%C3%B3tka-pi%C5%82ka-czyli-mini-recenzje--1192)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170 171 172 173 174 175 176 177 178 179 180 181 182 183 184 185 186 187 188 189 190 191 192 193 194 195 196 197 198 199 200 201 202 203 204 205 206 207 208 209 210 211 212 213 214 215 216 217 218 219 220 221 222 223 224 225 226 227 228 229 230 231 232 233 234 235 236 237 238 239 240 241 242 243 244 245 246 247 248 249 250 251 252 253 254 255 256 257 258 259 260 261 262 263 264 265 266 267 268 269 270 271 272 273 274 275 276 277 278 279 280 281 282 283 284 285 286 287 288 289 290 291 292 293 294 295 296 297 298 299 300 301 302 303 304 305 306 307 308 309 310 311 312 313 314 315 316 317 318 319 320 321 322 323 324 325 326 327 328 329 330 331 332 333 334 335 336 337 338 339 340 341 342 343 344 345 346 347 348 349 350 351 352 353 354 355 356 357 358 359 360 361 362 363 364 365 366 367 368 369 370 371 372 373 374 375 376 377 378 379 380 381 382 383 384 385 386 387 388 389 390 391 392 393 394 395 396 397 398 399 400 401 402 403 404 405 406 407 408 409 410 411 412 413 414 415 416 417 418 419 420 421 422 423 424 425 426 427 428 429 430 431 432 433 434 435 436 437 438 439 440 441 442 443 444 445 446 447 448 449 450 451 452 453 454 455 456 457 458 459 460 461 462 463 464 465 466 467 468 469 470 471 472 473 474 475 476 477 478 479 480 481 482 483 484 485 486 487 488 489 490 491 492 493 494 495 496 497 498 499 500 501 502 503 504 505 506 507 508 509 510 511 512 513 514 515 516 517 518 519 520 521 522 523 524 525 526 527 528 529 530 531 532 533 534 535 536 537 538 539 540 541 542 543 544 545 546 547 548 549 550 551 552 553 554 555 556 557 558 559 560 561 562 563 564 565 566 567 568 569 570 571 572 573 574 575 576 577 578 579 580 581 582 583 584 585 586 587 588 589 590 591 592 593 594 595 596 597 598 599 600 601 602 603 604 605 606 607 608 609 610 611 612 613 614 615 616 617 618 619 620 621 622 623 624 625 626 627 628 629 630 631 632 633 634 635 636 637 638 639 640 641 642 643 644 645 646 647 648 649 650 651 652 653 654 655 656 657 658 659 660 661 662 663 664 665 666 667 668 669 670 671 672 673 674 675 676 677 678 679 680 681 682 683 684 685 686 687 688 689 690 691 692 693 694 695 696 697 698 699 700 701 702 703 704 705 706 707 708 709 710 711 712 713 714 715 716 717 718 719


Krótka piłka, czyli mini-recenzje - slepy51 - 21-03-2024

Jest temat w dziale horrory. Shamar dał 4/10 ;)


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Pelivaron - 21-03-2024

(21-03-2024, 18:04)slepy51 napisał(a): Jest temat w dziale horrory. Shamar dał 4/10 ;)

Jak widać to nie jest film dla starych ludzi.

Dzięki za info o oddzielnym temacie. Film ten na to zasługuje. Petarda!


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - simek - 24-03-2024

The Voyeurs - przyjemne patrzydło z intrygującym pomysłem wyjściowym, ale z każdym kolejnym twistem jest coraz głupiej, a niestety jest ich tutaj sporo, więc na koniec lądujemy na niebotycznych poziomach głupoty i przesady. Sprawdza się jako reklamówka Sidney Sweeney, ale nie jej umiejętności aktorskich, które są dosyć liche, w przeciwieństwie do cycuszków. W ogóle trochę zaskoczyła mnie otwartość w pokazywaniu seksu, nagości, jest nawet ujęcie zużytej prezerwatywy :p Gdybym miał 15 lat to by mi się bardzo podobało, ale że mam ile mam, to ostatecznie jest to marne. 4/10


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - shamar - 24-03-2024

(21-03-2024, 18:04)slepy51 napisał(a): Jest temat w dziale horrory. Shamar dał 4/10 ;)

Wzialem do siebie uwagi o czestym wystawianiu 6/10 :)


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - OGPUEE - 24-03-2024

Wielkanocny tydzień czas zaczął!

Parada wielkanocna (1948) - w zasadzie Wielkanoc aż tak nie jest tu istotna, poza początkiem gdy Fred Astaire podstępem podprowadza jakiemuś chłopczykowi fajnego pluszowego zająca dla swej laluni (i daremnie, bo lalunia daje mu kosza) i końcówka, gdy dostajemy ferię prezentów. Fabuła pretekstowa i służąca do piosenek i technicolorowych harców. Romans z kolei skojarzył mi się z My Fair Lady - doświadczony nauczyciel traktuje protagonistkę jako uczennicę, by pomiędzy nimi powstało uczucie. (przy czym Fred Astaire jest sympatyczniejszy od Rexa Harrisona). Zdecydowanie warto ujrzeć dla Judy Garland i Freda Astaire'a - zwłaszcza jego, gdyż dobijał się do 50-tki, a miał w sobie energię i mobilność godną dwudziestolatka. Oczywiście mamy do czynienia z klasycznym technicolorem i jest na co popatrzeć. Parada wielkanocna pozwoliła nawet na jeden efekt specjalny, gdy Astaire tańczy w zwolnionym tempie, a stojący za nimi tancerze ruszają się w normalnym tempie.

7/10


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - slepy51 - 24-03-2024

"Prey" (2024)

Kolejny survival w Afryce nakręcony małym kosztem z lwami w roli drapieżników, a drugi pod takim samym tytułem - w 2007 mieliśmy ciut lepszy "Prey" z Peterem Wellerem w jednej z ról. Tutaj ciekawostką na pewno jest obsada, bo w głównych rolach zobaczyć możemy niegdysiejszych bożyszczy nastolatków w osobach Ryana Phillippe, Emile'a Hirscha czy Meny Suvari. Kolejną jest fakt, że gość o nazwisku Dewil nakręcił film ku chwale Jezusa naszego pana. I to w sumie tyle z ciekawszych rzeczy, o których warto tutaj wspomnieć. Nie polecam.


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - OGPUEE - 25-03-2024

Hank i Mike - niby kanadyjski film, a od pierwszych minut czuć złego ducha, a nawet depresji, co wzmaga ziarnista taśma oraz chłodny filtr. Coś jest zabawnego widząc tych wszystkich stereotypowych roboli - prostych i wulgarnych – w tych różowiutkich puchatych kostiumach Zająca Wielkanocnego. A tytułowi bohaterowie cały czas chodzą w zajęczych kostiumach, w tym także podczas innych prac m.in. kurierzy czy szambiarze. Główni bohaterzy skojarzyli mi się z Dołkiem i Szczycikiem z Siedmiu krasnoludków: Historii prawdziwej - jeden to ponury buc bez chęci do życia, a drugi to pozytywny wesołek. A także nieco ze Smosh - dwaj dobrzy funfle, którzy do siebie nie pasują i jak trzeba to najchętniej by się pomordowali wzajemnie. Sporo jest tego mocno wrednego humoru - np. jeden z bohaterów był oskarżony o "sexual harrasment". Na czym polega? Dla jajec robi z ukrycia fotę pracującej przy kompie jakiejś babci ubranej w sweterek :D. Mimo depresji film próbuje nadać nadzieję wydarzeniom i główni bohaterowie dalej się lubić (nawet zaskakująco odnajdują się w pracy z dziećmi, którym nie przeszkadza że Zajączek to przeklinający palacz). Rozwiązanie sprawy z czarnym charakterem - nie spodziewałem się. Jak kogoś w Wielką Noc będzie mdlić od słodyczy, to jest to idealnie pikantna przyprawa.

6/10

BTW w Filmwebie faktycznie pracują analfabeci - opis brzmi "Hank i Mike to para najlepszych przyjaciół, którzy przebrani za króliczki wielkanocne przemierzają ulice wielkiego miasta wręczając...". W tej części Europy to są ZAJĄCE WIELKANOCNE, nie żadni imigranci z Iberii! #StopKrólicyzacjiWielkanocy


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Melvin27 - 28-03-2024

Aviator (2004)

Długo wzbraniałem się przed obejrzeniem tego filmu, z dwóch powodów: po pierwsze nie przepadam na biopicami, a po drugie to film trwa 160 minut co w połączeniu z gatunkiem trochę mnie odpychało.

Wczoraj jednak się przełamałem i dałem Scorsese szansę. No i w sumie to film mi się spodobał. Nie nudziłem się zbytnio choć oczywiście jakby trwało to mniej to nie miałbym z tym żadnych problemów.
Film sam w sobie spoko wygląda a Leo jest bardzo dobry w roli Hughesa, nigdy nie oglądałem Raya i nie wiem jak sprawił się tam Foxx ale myślę że jakby to DiCaprio zdobył wtedy Oscara to byłoby to zasłużone zwycięstwo.

7/10


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - slepy51 - 28-03-2024

"The Boys in the Boat" (2023)



Dramat sportowy ku pokrzepieniu serc i ogórków (głównie amerykańskich) wyreżyserowany przez znanego i lubianego George'a Clooneya. Film opowiada opartą na faktach historię juniorskiej załogi wioślarskiej ze Stanów, która podczas Igrzysk w Berlinie w 1936 roku zdobyła złoty medal czym wkurwiła samego Führera.

Pierwsze skojarzenie jakie miałem podczas oglądania to Steven Spielberg z tych jego bardziej familijnych produkcji - nie wiem, czy Clooney jakoś się na jego kinie wzorował, ale osobiście nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że Stefan mógłby coś podobnego skręcić gdyby zajął się takim tematem. I jest to jak najbardziej plus, bo ogląda się to świetnie m.in dzięki bardzo sprawnej reżyserii właśnie. Swoje dodaje też bardzo dobry i bardzo Williamsowy soundtrack Desplata.

Przyznam szczerze, że nigdy nie byłem fanem wioślarstwa ale tutaj podczas tych dwóch godzin trwania wkręciłem się w tę konkretną historię i choć domyślałem się, jak to się wszystko skończy to i tak kibicowałem tym chłopakom, w dużej mierze też dzięki mało opatrzonym twarzom zatrudnionym do głównych ról. Edgerton czy Guinness wiadomo, starzy wyjadacze i klasa sama w sobie, ale zupełnie nie odstają młodzi i takiego choćby Calluma Turnera widziałem pierwszy raz a wypadł naprawdę świetnie.

Oczywiście, nie jest to kino w żadnej mierze zaskakujące czy łamiące schematy, bardziej te schematy szanujące i nie wstydzące się tego - jako taka historia grupy underdogów, którzy wygrywają choć nikt na nich nie stawia sprawdza się świetnie i dla mnie trafi na pewno do czołówki podobnych produkcji. Ciepły, inspirujący a także podrywający do walki i podtrzymujący na duchu klasyczny obraz o sile przyjaźni - pewnie raz na jakiś czas sobie do niego w wrócę, bo do spółki z takim choćby "Miracle" z Kurtem Russellem na pewno wybija się spośród kilku innych obrazków o zbliżonej tematyce.

Bardzo dobra, nieskażona współczesnymi naleciałościami filmowa robota. Polecam fanom tego typu historii ale nie tylko bo myślę, że każdy znajdzie tutaj coś fajnego dla siebie.




RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Kryst_007 - 29-03-2024

Around the World in 80 Days (1956)

Nie wiem czy kino godne tych Oscarów, ale przyznać trzeba, że skala przedsięwzięcia imponuje. Za sam fakt, że postawiono na autentyczne plenery i jak często ekipa musiała zmieniać lokację oddaję pokłony. Wierzy się, że Phineas Fogg z towarzyszami serio okrążają świat, a nie teren studia filmowego i w to wszystko upchano kolosalne kwoty. Namacalne wydaje się niemalże wszystko. Powiem też, że absolutnie kocham tamte ujęcia nowoczesnej wówczas panoramy z kamery przymocowanej do jadącego pociągu.

David Niven się urodził by grać Phineasa Fogga. Angielski dżentelmen z nutką ekscentryzmu jak się patrzy. Szanuję także za nagromadzenie tylu legend kina nawet w najdrobniejszych rólkach (Marlene Dietrich, Frank Sinatra, Fernandel, Buster Keaton, John Gielgud, Peter Lorre, Cesar Romero etc.), choć bywa że to często cameo dla samego cameo. Niektórzy serio dostają tu lichą robotę i są po to by twórcy nie mogli się nachwalić kogo to nie zaciągnęli do obsady. Miewa problemy z tempem i wydaje się trochę na siłę rozciągnięty pod te 3h by móc z czystym sumieniem reklamować film jako widowisko, ale wciąż to świadectwo tamtej determinacji Hollywoodu, która już nie powróci.

7/10


Shane (1953)

Podpisuję się pod Nortonem i Cornem. Ten bachor jest wkurwiający na maksa. Nie znoszę go, sprawia że osoby nielubiące dzieci są sympatyczniejsze w mych oczach, a gdy tylko kadr skupia się na jego otępiałej facjacie to mam ochotę wymierzyć rewolwerem w ekran. W ogóle to jego zapatrzenie się w Shane'a oglądało mi się momentami niezręcznie. Czasem się zastanawiałem czy pociąg Matyldy do Leona Zawodowca nie był inspirowany Joeyem i Shanem xDDDD

A sam western? Raczej jeden z tych co nie postarzały się z klasą. Ot zdjęcia ładne, choć to zasługa otaczającej ekipę przyrody. Fabułka niestety naiwna i mocno mi obojętna. Wiele momentów za bardzo infantylnych. Sama tytułowa postać też na mnie zrobiła zerowe wrażenie i gość nie posiada tego magnesu, który mieli ci wszyscy tajemniczy kowboje Eastwooda. Film kradnie mu Jack Palance, który choć pojawia się na ekranie mało i jego villain nie jest mega interesujący na papierze, to gość był ładunkiem elektryzującej charyzmy. Wolałbym więcej scen z nim, niż z gadatliwym piskliwym gówniakiem.

5/10


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Corn - 29-03-2024

Cytat:Sama tytułowa postać też na mnie zrobiła zerowe wrażenie i gość nie posiada tego magnesu, który mieli ci wszyscy tajemniczy kowboje Eastwooda.
Alan Ladd to był super aktor kina Noir, ale w westernach to on się w ogóle nie odnajdował. Rzuć okiem na This Gun for Hire z jego noirowych czasów.


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Kryst_007 - 29-03-2024

Dzięki. Będzie trzeba rzucić okiem. Tak właśnie przeglądałem filmografię Ladda i poza tym Shanem to mocno zapomniane kino. Większość tytułów nawet nie przetłumaczona na polski. Ciekawe w sumie czy jego życiowy film nie byl przed nim skoro tak wcześnie zmarł.


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Norton - 29-03-2024

Shane (i dzieciak) powinien "mieć" taki koniec:



De Wilde przed śmiercią zrehabilitował się nieco występem w wybornym Hudzie (polecam kolejny raz).

---

Obejrzałem ostatnio Duraka/Durnia Yuriego Bykova (porównywanego czasem do Smarzola twórcy Majora). Z Wojtkiem współdzieli tendencję do używania szufli, przy czym u Jurka pewna łopatologia (paradoksalnie) wzmacnia surowość przekazu poprzez dodatkowe podbicie poziomu rosyjskiej beznadziei. Filmwebowi "krytycy" oczywiście czepiają sie rzeczonej łopaty, a ja znowu mam wrażenie, że gdyby kacapów zamienić na czarnych, to czytalibyśmy bzdety w stylu "odkrywczego ujęcia ludzkiej natury". :)

W każdym razie tytułowym durniem jest hydraulik próbujący zapobiec zawaleniu się bloku. Zwraca się o pomoc do lokalnych władz i... no, nietrudno przewidzieć dalszy przebieg zdarzeń. Siła tkwi w prostocie, autentyczności i głęboko zakopanym humaniźmie (nawet u nakreślonych grubą krechą złoczyńców). Nie wiem no, może to jakiś filmowy fetysz, w każdym razie lubię te smutne, brudne, mroczne ruskie dramato-horrory w stylu Ładunku 200 z bohaterami zmierzającymi do samozagłady w oparach wszechobecnej deprechy. Polecam (zwłaszcza, jeśli widziało się wcześniej i polubiło Majora), ale z zastrzeżeniem: nie nastawiajcie się na odkrywczą, subtelną opowieść.


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - slepy51 - 29-03-2024

"Anaconda" (2024)



Chiński rimejk filmu Luisa Llosy z 1997, łączący w sobie także elementy jego sequela i trochę własnych wesołych pomysłów. Cała historia jest w sumie taka sama jak w oryginale, tylko że zamiast grupy filmowców mamy ekipę beznadziejnych cyrkowców (ogólnie pierwsze pół godziny filmu to bardzo kiepska komedia z masą żenującego humoru).

Film kopiuje fabułę oryginału ale nie tylko, mamy też masę scen czy nawet pojedynczych ujęć odwzorowanych praktycznie 1:1 - jedyna różnica to oczywiście komputerowe efekty, które są tutaj trochę lepsze ale dziwne byłoby, gdyby po niemal 30 latach miało to wyglądać inaczej. Ataków węży jest od groma, praktycznie od samego początku widzimy CGI gady w całej okazałości, niestety nagromadzenie kretynizmów i głupot jest tutaj także o wiele większe niż w filmie Llosy. Poważnie, jeśli ktoś myśli, że tamten film był idiotyczny i kiepsko zrealizowany, niech obejrzy sobie jego chińską przeróbkę.

Tutaj nawet skośnooki odpowiednik bohatera granego przez Joha Voighta jest jeszcze bardziej złowieszczy i przerysowany niż Sarone z tamtego filmu - już w pierwszej scenie odcina kolesiowi głowę nożem i wrzuca ją do rzeki, bo typ chciał od niego wyciągnąć więcej kasy za transport. Ogólnie cały film to "Anaconda" z 1997 roku tylko na sterydach i podkręcona do 11 - wszystko jest tutaj większe i dużo bardziej idiotyczne, niestety brakuje klimatu i uroku tamtego filmu.

Pochwalić można w sumie tylko realizację, która jest jak najbardziej ok i choć nie jest to poziom oryginału (tam zdjęcia Billa Butlera, muzyka Randy'ego Edelmana i efekty animatroniczne Walta Contiego do dziś robią wrażenie), to jednak ładne naturalne plenery i raczej niemały budżet robią swoje. Warto też dodać, że twórcy nie mogą się zdecydować, jaki wąż jest głównym antagonistą - tytuł filmu to "Anaconda", wszyscy bohaterowie mówią ciągle o anakondach, jednak w jednej linijce dialogu nagle pojawia się pyton siatkowy a miejsce akcji jak i wygląd gada też jak najbardziej wskazywałoby na pytona. Nic, są to szczegóły, które nie mają i tak żadnego wpływu na poziom samego obrazka.

A ten jest mimo wszystko bardzo niski, przyznam szczerze, że o ile do oryginału lubię sobie wrócić raz na jakiś czas i pomimo wielu jego wad bardzo go lubię, tak tutaj cały czas męczyłem się podczas seansu i ledwo dotrwałem do napisów końcowych. Jasne, jest to lepsze i bardziej oglądalne niż wszystkie sequele "Anacondy" wyprodukowane dla Syfy razem wzięte, ale nie jest to specjalnie wielkie osiągnięcie, gdyż tamte filmy były naprawdę tragicznie złe. Ten jest z kolei zupełnie niepotrzebny i po prostu słaby. Nie polecam.


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - OGPUEE - 29-03-2024

(29-03-2024, 18:23)slepy51 napisał(a): tytuł filmu to "Anaconda", wszyscy bohaterowie mówią ciągle o anakondach, jednak w jednej linijce dialogu nagle pojawia się pyton siatkowy a miejsce akcji jak i wygląd gada też jak najbardziej wskazywałoby na pytona.

Pewnie oryginalny chiński tytuł brzmiał inaczej i zagraniczny dystrybutor dał Anakondę z lenistwa.

Barabasz (1961) - Barabasz zawsze wydawał mi się intrygujący. Ot, jakiś łachmyta uwolniony kosztem Jezusa. Ale informacje o byciu buntownikiem i bojownikiem o wolność dawały inne światło i można było zrozumieć, czemu Żydzi chcieli uwolnić kogoś takiego, a nie jakiegoś hipisa. I nigdy jakoś nie wydawał się zły i też nic nie miał do Jezusa, nawet w Pasji, gdzie faktycznie był ukazany jako ewidentny łajdak. W Biblii był fragment o tym, że Barabasz udał się na ukrzyżowanie Jezusa.

Na te rozważania odpowiada De Laurentiis i Fleischer. Barabasz to człowiek mająca świadomość, że jest złą osobą i nie wie co myśleć o tym całym Chrystusie i cały czas myśli o tym nawiedzeńcu. Nawet Piłat stwierdza, że szkodliwsze było ułaskawienie Barabasza, bo ten to bandzior zagrażający porządkowi państwa, a Jezus to wariat będący krótkotrwałym lokalnym problemem. W pewnym momencie Barabasz otrzymujący kolejne razy od losu oskarża Jezusa o to, że specjalnie dał się ukrzyżować. Prócz scenariusza dużo daje też Anthony Quinn w roli głównej.

Co do filmu, z racji bycia włoszczyzną może więcej pozwolić na więcej niż USA, mniej teatralności, a więcej surowości i naturalizmowi. Zaskakująco tu jest dużo cichych momentów. I na duży plus nie ma wątku miłosnego! Love interest Barabasza występuje tylko na początku, a potem zostaje ukamieniowana. Nie żeby, ze jest źle napisany czy co - jest dobrze prowadzony i jest dobra aktorka, ale gdzie indziej zajmowałby połowę filmu. Zdecydowano warto ujrzeć w okresie wielkanocnym. Swoją drogą to zdziwiony jestem, że Blu Ray ma jakość z DVDRipa - oni te taśmy filmowe trzymali w najbardziej zapleśniałej piwnicy z bakteriami?

8/10


The Robe - pierwszy film w CinemaScope za mną. Dziwne, że za zdjęcia otrzymał tylko nominację zważywszy na to, że to jeden z pierwszych filmów panoramicznych w Ameryce. Film zresztą korzysta z bogactwa rozmachu i człowiek tęskni za dawnym rozmachem Hollywoodu, gdzie jedynym ułatwieniem w stylu CGI były dorysówki (które w tym w filmie akurat niezbyt dobrze się zestarzały). Co ja zauważyłem poro ściemnień jakby twórcy myśleli przyszłościowo i robili to specjalnie pod przerywniki reklamowe :).

Co do historii, to dość wiarygodnie przedstawiono drogę duchową Marcellusa i hipotetyczne dzieje Sukni z Trewiru. Plus początkową niechęć Cesarstwa Rzymskiego do chrześcijan, pod względem duchowym, jak i religijnym. Jak w dwóch pierwszych Ben-Hurach nie widać twarzy Jezusa. Richard Burton poprawny, ale szczególne brawa należą do Victora Mature'a, który już samą mimiką potrafi oddać emocje i można uwierzyć jego przemianę duchową. Tu wątku romansowego jest więcej, w tym filmie działa i widz jest usatysfakcjonowany jego zakończeniem.

Ben-Hur i Dziesięcioro przykazań to nadal czołówka starych filmów okołobiblijnych, ale spokojnie i ten film warto ujrzeć, zwłaszcza za przełom techniczny. 

PS. Na początku narrator mówi, że niewolników jest więcej od Rzymian (#StopBarbaryzacjiRzymu ~Gregorius Braunus). 

8/10


Demetriusz i gladiatorzy - dopiero teraz dowiedziałem się, że The Robe ma sequel, który zaczyna w tym samym miejscu, co kończyła się jedynka... więc obejrzę. O ile o The Robe miałem jakieś pojęcie, to o ty filmie nic nie wiedziałem. Całość ogląda się jak odcinek Ja, Klaudiusz - więcej dworskich intryg i walki (dopiero Neron zaczął się szurać do chrześcijan).

Ustępuje na każdym kroku - rozmach jest mniejszy, film krótszy (bo trwa niewiele ponad półtorej godziny zamiast ponad dwóch) i historia mniej zajmująca. Nawet Victor Mature, choć wciąż dobry, sprawia wrażenie, że mniej mu się chce. Nie podoba mi się nagła zmiana głównego bohatera. Wiem, że chcieli dać wątpiącego bohatera i wystawionego na próbę, ale w ciągu drogi przebytej przez dwa filmy Demetriusz staje się mocno out of character. Z kolei zauważyłem, że jako chrześcijanin odmawia zabicia człowieka, ale w walce z tygrysami nie szczędzi sztyletów - w sumie Jezus nie wspominał nic o zwierzętach. Co mogę pochwalić to grę aktorską Jaya Robinsona. Już w The Robe jego Kaligula to była odrażająca, której należy cios w nos, ale tu wznosi się na wyżyny.

Dobrze się ogląda, ale nic się nie straci jeśli nie zaliczy się seansu. Uważam, że The Robe nie potrzebowała kontynuacji. 

6/10


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - slepy51 - 30-03-2024

OGPUEE napisał(a):Pewnie oryginalny chiński tytuł brzmiał inaczej i zagraniczny dystrybutor dał Anakondę z lenistwa.

Tu nie chodzi o sam tytuł a o to, co gadają wszyscy w tym filmie - w napisach cały czas pojawiają się anakondy (dodam, że napisy angielskie są oryginalnie wklejone w obraz razem z tymi chińskimi), a pyton pada raptem w jednej linijce dialogu tylko jeden, jedyny raz i to dodatkowo w tym samym dialogu, w którym wcześniej nazywany jest karmazynową anakondą (później zresztą też). Dodatkowo tak jak pisałem, cały film to dosyć wierny rimejk "Anakondy" z 1997 roku do tego stopnia, że nawet niektóre linijki dialogów są przeniesione z niej jeden do jednego.

Co do wyglądu węży to też jest różnie, w większości przypadków, tak jak pisałem, kształtem łba i ubarwieniem przypominają pytony tygrysie, ale trafiają się też takie osobniki, które jak najbardziej kolorystycznie są podobne do anakondy zielonej ale też choćby ogromnego pytona królewskiego. Mamy więc tutaj jedno wielkie pomieszanie z poplątaniem i to samo jest w przypadku żywych węży, które także widzimy dosyć często na ekranie - jasne, w większości są to bardzo popularne w tamtych rejonach kobry, pytony birmańskie czy połozy tajwańskie, ale jest masa innych, powrzucanych tam zupełnie przypadkowo i od czapy.

Absolutnie nie jest to więc ten przypadek, że Chińczycy nakręcili coś zupełnie niezwiązanego z pierwowzorem a dystrybutor dał taki tytuł tylko dlatego, żeby film się lepiej sprzedał.


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - OGPUEE - 30-03-2024

Dwa telewizyjne tytuły w jeden dzień (bo z powodu obchodów urodzin siostrzeńca nie miałem czasu czegoś obejrzeć we wtorek) w ramach mego wielkanocnego maratonu:

Nawet nie wiesz, jak bardzo Cię kocham: Wyjątkowa Wielkanoc - żeby nie było, że zmieniam się w mohera to musi być ta jedna produkcja o Zającu Wielkanocnym. Na ten tydzień mam wybrany jeden film o zajęczakach, ale nie ma nic wspólnego z zmartwychwstawaniem czy szukaniem jajek. Odcinek specjalny całkiem sympatycznego serialu animowanego o małym zającu i jego ojcu (matka nieobecna, prawdopodobnie wyszła po marchewki). I owy zajączek w Wielkanoc chce udowodnić istnienie leucystycznego jelonka, którego rzekomo widział.

Chwalić Brytyjczyków, że dali właściwe zwierzę patronujące Wielkiej Nocy - czyli zająca szaraka. Tak, można się zastanawiać skąd dzikie zwierzęta mogą wiedzieć o Wielkiej Nocy (no dobra, zające akurat powinny wiedzieć), która tutaj symbolizuje nadejście wiosny/nowego życia i jak upleść koszyczki na święconkę (tutaj to forma podarków), a przyrodniczy autyzm każe narzekać na nierealistyczne idylliczne stosunki pomiędzy zwierzętami. Ale sam serial (i ów specjał) jest dość uroczy, a jednocześnie bardzo kompetentny i wartościowy, że nie wypada narzekać. Nawet voice acting jest dość dobry i młode grają dzieci (tak jak w dubbingu jestem za totalną różnorodnością/wiekiem, tak jestem zdania że dzieci powinny dubbingować dzieci). Zwłaszcza, że w zalewie większości animowanego szamba to jest perełka. Dałbym jedno czepialstwo - skoro to odcinek wielkanocny, to w miejsce jelonka dałbym zająca bielaka, który znany jest z białego futerka podczas zimy (i można byłoby przymknąć na artystyczne licencje przyrodnicze), zwłaszcza, że autor oryginalnych książeczek zrobił jedną, w której ów młody zając zaprzyjaźnia się z białą rówieśniczą zajęczycą.

9/10


The Easter Promise (1975) - Jean Simmons jako zgorzkniała celebrytka, która w Wielkanoc znajduje sens życia z pomocą czterech dziewczynek. Niby sprawia wrażenie nakręconej przez jakieś amerykańskie TV Trwam, bo wszystko relatywnie grzeczniutkie, dziecięce protagonistki noszą się jak u wiekowej cioci na imieninach (akcja dzieje się w latach 40., ale wątpię, by wtedy tak się ubierali), ale ku memu zdziwieniu zero wtrętów o Bogu, kościele etc. Bardziej to uniwersalna powiastka na temat pomagania bliźniego, a Wielkanoc to głównie tło, choć przewijają tamtejsze amerykańskie tradycje.

Dzisiaj pewnie uznane jako problematyczne i źle starzejące, bo wszyscy biali, a ojciec przy wspólnym śniadaniu kurzył papierosa przy córce :). Produkcja zdecydowanie z pozycji tych zapomnianych, ale ponad poziom tej przeciętności wynosi Simmons, która dała z siebie wszystko i widać postać z krwi i kości. Plus te dwadzieścia lat po The Robe Simmons nieźle się zestarzała i dobrze wygląda. Zresztą reszta aktorów też daje radę, także dziewczynki były przyzwoite. A mimo ciężkich tematów całkiem to ciepła produkcja i czuć w niej szczerość.

6/10


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Bucho - 31-03-2024

(29-03-2024, 23:40)OGPUEE napisał(a): Barabasz (1961) - Barabasz zawsze wydawał mi się intrygujący. Ot, jakiś łachmyta uwolniony kosztem Jezusa. Ale informacje o byciu buntownikiem i bojownikiem o wolność dawały inne światło i można było zrozumieć, czemu Żydzi chcieli uwolnić kogoś takiego, a nie jakiegoś hipisa.


Przy czym to wlasnie ten hipis, a nie Barabasz obalil potege Rzymu :)

Natomiast fakt, Zydzi chcieli i nadal chca nie duchowego, ale fizycznego, politycznego Mesjasza, na wylacznosc dla nich samych i dla ich rasistowskiej etno-nacjolskiej psychozy. Na tej samej zasadzie Niemcy dostaly Adolfa, ta sama szajba. I Zydzi historycznie oglaszali Mesjasza zreszta wielokrotnie, co konczylo sie tradycyjnie dla nich katastrofa i ostrym wpierdolem:

https://www.tiktok.com/@romantribune/video/7205909370977176878

Na tej samej zasadzie Niemcy dostaly Adolfa, ta sama szajba.

Chrzescijanstwo (zydowska sekta) w swym uniwersalizmie odrzucilo zydowski fundament cywilizacyjny, natomiast Talmudysci odrzucili Chrystusa na rzecz bycia rasa Panuff. Jak im idzie to widzimy, takze wypatrujmy Antychrysta, bo Zydom ciagle sie marzy globalna dominacja, a ta musi zostac zwieczona odbudowa swiatyni i wybraniem Mosziacha, ktory z zalozeina bedzie przeciwstawienstwem Chrystusa. I teraz tak, ja wiem, ze to pierdolec do potegi, ale wytulmacz to religijnym Zydom.


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - OGPUEE - 31-03-2024

(31-03-2024, 02:51)Bucho napisał(a): Przy czym to wlasnie ten hipis, a nie Barabasz obalil potege Rzymu :)
Bardziej to podbił ten Rzym i długofalowo przekonał do swej idei. 

Dziś ostatni dzień tygodnia wielkanocnego, po śniadaniu i spędzeniu mszy w wiedeńskiej katedrze była pora na utwierdzenie się jaki film wielkanocny jest najlepszy


I moja polecajka filmowa na przyszłą Wielkanoc (albo jeszcze dzisiejszą):
https://betoniarka.net/najlepsze-filmy-wielkanocne/


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Capt. Nascimento - 01-04-2024

Missisipi w ogniu

Ależ rewelacyjny film. Zdecydowanie moja ulubiona rola Gene Hackmana, w ogóle obsada jest świetna - młodziutki Willem Dafoe, Brad Dourif, Michael Rooker, zaskakująco urodziwa Frances McDormand, Ned z Dnia Świstaka jako przywódca KKK.

Przypomina mi trochę drugą część Elitarnych - umiejętnie łączy kino sensacyjne z pokazaniem politycznej skali wydarzeń. Przez 2 godziny nie spowalnia nawet na moment, cały czas trzyma w napięciu.

9+/10