![]() |
|
Star Wars (temat ogólny) - Wersja do druku +- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl) +-- Dział: Działy tematyczne (https://forumkmf.pl/Forum-Dzia%C5%82y-tematyczne--5) +--- Dział: Serie filmowe (https://forumkmf.pl/Forum-Serie-filmowe--21) +---- Dział: GWIEZDNE WOJNY (https://forumkmf.pl/Forum-GWIEZDNE-WOJNY--56) +---- Wątek: Star Wars (temat ogólny) (/Thread-Star-Wars-temat-og%C3%B3lny--3640) Strony:
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31
32
33
34
35
36
37
38
39
40
41
42
43
44
45
46
47
48
49
50
51
52
53
54
55
56
57
58
59
60
61
62
63
64
65
66
67
68
69
70
71
72
73
74
75
76
77
78
79
80
81
82
83
84
85
86
87
88
89
90
91
92
93
94
95
96
97
98
99
100
101
102
103
104
105
106
107
108
109
110
111
112
113
114
115
116
117
118
119
120
|
RE: Star Wars (temat ogólny) - marsgrey21 - 03-12-2020 Nic się nie zgadza, w sequelach każdy robił co chciał bezpośrednio zaprzeczając temu co było ustanowione. Rey mogła użyć błyskawic mocy, pomimo tego, że była to "technika" Sithów którą należało użyć z intencją zabicia kogoś, a nie wyzwalała się tylko dlatego, że ktoś próbował intensywniej przyciągnąć do siebie jakiś obiekt. To samo tyczy się z zachowania przez Jedi świadomości po śmierci, wszystko zaczęło się od Qui Gona który miał inne spojrzenie na moc niż pozostali Jedi i dlatego nauczył się więcej niż oni i dowiedział jak połączyć się z mocą i wiedzę tą przekazał wyłącznie kilku osobom za ich życia, a pomimo tego w finale "The Rise of Skywalker" słyszymy wszystkich Jedi, włącznie z tymi którzy nie mogli zachować świadomości w mocy. Najbardziej irytowało mnie pojawienie się Mace Windu, uwielbiam tą postać, ale on był zupełnym przeciwieństwem Qui Gona, on nie wsłuchiwał się w wolę mocy i jego decyzje wpłynęły na upadek Anakina, a pomimo tego słyszymy jego głos który pojawia się tam wyłącznie ze względu na nostalgię. RE: Star Wars (temat ogólny) - al_jarid - 03-12-2020 Tak na marginesie, to, oczywiście nie broniąc cienkich jak dupa węża disnejowskich Star Warsów, niektóre ich grzechy, których czepia się gostek w tym wklejonym przez Lawrenca filmiku, są obecne już w filmach Lucasa. Na przykład jest tu mowa o tym, że dla Rey to takie niezwykłe, że okazuje się, że Jedi istnieli naprawdę, chociaż minęło zaledwie pięćdziesiąt ileś lat od czasu, gdy prężnie działali na wielu frontach w całej Galaktyce. No ale przecież już w "Nowej Nadziei" Han sam jest niedowiarkiem i zachowuje się, jakby Jedi byli jakimiś mitycznymi postaciami, chociaż od czasu ich działalności minęło ledwie dwadzieścia kilka lat. I chociaż przyjaźni się z Wookiem, który sam oglądał Jedi w akcji podczas Wojen Klonów. Tak że czepiać się disnejowskich sequeli jak najbardziej można, a nawet trzeba, ale niekonsekwencja w kreowaniu tego świata to już za Lucasa była duża (powiedziałbym nawet, że przy tworzeniu prequeli właśnie to był jego główny grzech, a nie nadmiar CGI czy harlequinowy romans Padme i Anakina). RE: Star Wars (temat ogólny) - Rozgdz - 03-12-2020 No, akurat w ostatniej części to się w sumie nie zgadzało ale tam widać że film był ostro przetasowany -poza wątkiem Kylo i Rey który został prawdopodobnie w oryginalnej formie i z bardzo niewielkimi zmianami. To nie są istotne rzeczy, zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę bardzo lekką i umowną konwencję tego filmu. Mace Windu raczej by się nie mógł pojawić bo to w sumie on zgubił Jedi łamiąc drogę Jedi - jak sam zauwazyłeś. Powinien gnić w piekle :p Ale największym WTF był głos Anakina. Naprawdę Anakin jako głos czy Duch Mocy nigdy nie powinien był się pojawić w tej Trylogii. To jest największy babol Sequeli :p
RE: Star Wars (temat ogólny) - marsgrey21 - 03-12-2020 Brak Anakina tylko potwierdza jak bardzo Disney nie wiedział co robi. RE: Star Wars (temat ogólny) - Rozgdz - 03-12-2020 No nie, właśnie tam przy starciu Rey/Palpatine jest głos Anakina. A nie powinno go być. RE: Star Wars (temat ogólny) - marsgrey21 - 03-12-2020 Nie powinno być głosu Anakina, powinien być Anakin w formie ducha mocy razem z Obi-Wanem, Yodą i Lukiem, Rey powinna zginąć, a Kylo przeżyć jako ostatni Skywalker, ale niestety tak się nie stało. Wczoraj Johnson na twitterze na pytanie o to czy rozważał użycie Anakina zamiast Yody w The Last Jedi, powiedział, że tylko przez krótką chwilę, bo Yoda jako mistrz Luke'a tematycznie bardziej pasował w tamtej scenie, co jest dla mnie śmieszne, bo tak naprawdę ten cały motyw stoi na glinianych nogach. Luke pomimo tego, że zawiódł Kylo, do ostatniej chwili go prowokuje i ośmiesza przed wszystkimi wokół, nie zachowuje się tak jak powinien, a relacja mistrz uczeń na linii Luke - Rey w ogóle nie istnieje. Pomijając jak to zostało napisane, to w The Last Jedi obserwujemy zniszczonego i załamanego Luke'a, tego który ocalił przed ciemną stroną własnego ojca i jak niby tematycznie w tym momencie nie pasuje to by pojawił się Anakin i przypomniał Luke'owi o tym i zrewanżował mu się pomocą... Ale co ja tam wiem przy takich tęgich mózgach jak Johnson czy Abrams. RE: Star Wars (temat ogólny) - Lawrence - 03-12-2020 (03-12-2020, 22:29)al_jarid napisał(a): Tak na marginesie, to, oczywiście nie broniąc cienkich jak dupa węża disnejowskich Star Warsów, niektóre ich grzechy, których czepia się gostek w tym wklejonym przez Lawrenca filmiku, są obecne już w filmach Lucasa. Na przykład jest tu mowa o tym, że dla Rey to takie niezwykłe, że okazuje się, że Jedi istnieli naprawdę, chociaż minęło zaledwie pięćdziesiąt ileś lat od czasu, gdy prężnie działali na wielu frontach w całej Galaktyce. Ale nawet w tym filmiku właśnie jest ten zarzut tłumaczony. I zresztą sam mogę się do tego zarzutu odnieść. Han kwestionuje istnienie Mocy, jeden z oficerów Imperium, mówi o czarnoksięskich sztuczkach i antycznej religii. I to się wszystko zgadza, ale nikt nie kwestionuje, że w ogóle Jedi nie istnieli. Gdyż coś takiego w tych filmach nie pada. Można to trochę porównać do procesów sekularyzacji, czy też jak dla wielu postrzegane są różne religijne rytuały. Czyli można mówić, że dla niektórych Jedi to to trochę jak np. niektórzy mówią o księżach "sukienkowi". Albo też jeżeli weźmiemy za przykład samurajów, gdzie można mówić, że już jako takich nie ma, ale nikt nie kwestionuje, że Samurajów nie było. W Nowej Nadziei bardziej kwestionowany jest mistycyzm Jedi i ich wierzenia niż ich samo istnienie. Zresztą Kathleen Kennedy sama przyznaje, że wyszła z tą "prowokacyjną ideą", aby zrobić z Luke'a Skywalkera mit: Oczywiście to jest debilna idea. Ale właśnie to całe traktowanie Luke'a jako mitycznej istoty, czy też właśnie całego zakonu Jedi, wynika z nieudolnej próby kopiowania Nowej Nadziei, gdzie chcą stworzyć to samo poczucie tajemniczości otaczającej to co się działo wcześniej. RE: Star Wars (temat ogólny) - Rozgdz - 03-12-2020 Rey w życiu nie powinna zginąć (no, w zasadzie zginęła w sumie ) skoro jej wątek z Kylo jest odwróceniem i naprawieniem realacji Anakina i Padme ![]() Anakin nigdy się nie powinien pojawić bo: ![]() Gościu w czarnym stroju, hełmie i masce, z odpowiednim głosem, dowodzący Szturmowcami - to Vader. Emocjonalny gość z dłuższymi włosami, szramą na ryju, sceną z gołą klatą - to Anakin. Kylo Ren to Anakin+ Vader. Wstawiając w sequele Anakina masz de facto dwóch Anakinów. Trochę creepy. Luke.. Ok. Czyli Miszcz Jedi bierze jako ucznia Nową Wielką Nadzieję Białych (Stara Trylogia i Prequele). Miszcz się gdzieś ukrywa na zadupiu (Stara Trylogia) a kiedyś miszczował innej Wielkiej Nadziei która popchnął na Ciemną Stronę i która obrała innego Ciemnego Miszcza i zniszczyła Świątynię Jedi wybijając wszystkich tam (Prequele) Miszcz zginie w walce z owym Mrocznym Uczniem popełniając w gruncie rzeczy rodzaj samobójstwa (Stara Trylogia) Ale w tej wersji nie zacznie walki, poświęci się dla innych aby jego śmierć miała jakiś sens (a nie po prostu strzeli samobója) i szczerze przeprosi owego Ucznia za swoje błędy. Hm ^^ RE: Star Wars (temat ogólny) - marsgrey21 - 03-12-2020 Obi-Wan i Yoda do ostatniej chwili namawiają Luke'a do zabicia Vadera, bo uważają, że to jedyne wyjście. Luke jest najlepszym Jedi (nie uwzględniam tutaj sequeli) zaraz po Qui Gonie, w finale Return of the Jedi, opiera się prowokacjom, słucha mocy i współczuje ojcu, to współczucie sprawia, że Anakin powraca na jasną stronę, a teraz pojawia się pytanie, gdzie to współczucie Luke okazuje Kylo? Luke w konfrontacji z nim nawet nie traktuje go jak rodziny, zachowuje się jak przeszarżowany Han z Nowej Nadziej bez przerwy prowokując go każdym słowem i gestem, nawet jego ostatnie słowa brzmią pogardliwie. RE: Star Wars (temat ogólny) - szopman - 03-12-2020 Tak to się robi! RE: Star Wars (temat ogólny) - marsgrey21 - 03-12-2020 Jestem naiwniakiem i nawet po TLJ wierzyłem, że można z tego bagna jeszcze wyjść, ale Abrams postanowił w nim zanurkować... Ile dałbym za to, by pojawił się Anakin i miał krótką konfrontację z Palpatinem w której zobaczylibyśmy to jak Sith pragnący nieśmiertelności podtrzymuje się przy życiu w gnijącym ciele i jak Jedi staje się wszechpotężny po śmierci, ale to nie w Disney Wars. RE: Star Wars (temat ogólny) - Wolfman - 03-12-2020 (03-12-2020, 22:29)al_jarid napisał(a): Tak że czepiać się disnejowskich sequeli jak najbardziej można, a nawet trzeba, ale niekonsekwencja w kreowaniu tego świata to już za Lucasa była duża (powiedziałbym nawet, że przy tworzeniu prequeli właśnie to był jego główny grzech, a nie nadmiar CGI czy harlequinowy romans Padme i Anakina). Otóż to. Równa pochyła w dół, retconowanie, brak konsekwencji - to w zasadzie dziej się od Prequeli, a być może nawet od Special Edition gdyby czepiać się tych drobnych zmian z 97 roku. A czy gwałt na Gwiezdnych Wojnch robi sam George Lucas, Filoni, Abrams czy Johnson - nie ma to dla mnie żadnego znaczenia. (03-12-2020, 23:15)marsgrey21 napisał(a): Obi-Wan i Yoda do ostatniej chwili namawiają Luke'a do zabicia Vadera, bo uważają, że to jedyne wyjście. Tutaj (prawie) całkowita zgoda, choć imo Luke jest tak naprawdę jedynym prawdziwym Jedi, jeśli liczyć OT + Prequele lub samo OT. Głównie z powodów które wymieniłeś. RE: Star Wars (temat ogólny) - Rozgdz - 04-12-2020 (03-12-2020, 23:15)marsgrey21 napisał(a): Obi-Wan i Yoda do ostatniej chwili namawiają Luke'a do zabicia Vadera, bo uważają, że to jedyne wyjście. No, ale i Obi-Wan i Yoda się mylą. Mylą się również w prequelach gdy postanawiają tam zabić Anakina. Obi-Wan nigdy nie zrozumiał swoich błędów - a to właśnie przecież on stworzył tego "ostatecznego Dartha Vadera". Obi-Wan stworzył Vadera - Luke stworzył Kylo Rena. Obi-Wan mógł walczyć o Anakina a zamiast tego wybrał walkę z Anakinem. I tym "spalił" swoją więź z nim, nie mógł go już uratować. Luke również mógł walczyć o Bena który wciąż był na rozdrożu - zamiast tego popchnął go w ciemność, jak Obi-Wan. Ale się zreflektował Patrząc na swoja mechaniczną rękę i wspominając przeszłość. Tą przeszłość: 4.36 - 4.51 Gdy spojrzał na mechaniczną rękę swoją i ojca i zrozumiał jak bardzo są podobni.. i wyłączył miecz. Luke spalił swoją możliwość i sam już nie może uratować Kylo. Ale, jak mówi Lei : Luke wie że on nie może, przez swoje błędy. Ale jest przecież ktoś inny, z baardzo bliską więzią z Kylo.. kto nie ma do niego zamkniętej drogi.. i kto wciąż może to zrobić ![]() To jest jej zadanie. Jest to wszystko bardzo skrótowe, tutaj się zgodzę. Ale podobnie skrótowo w tej serii nakreślono np rodzinę Solo - Bena, Hana i Leię, i wiele innych rzeczy. Jego starcie z Kylo jest jednak totalnie pacyfistyczne i nastawione tylko na jego opóźnienie. A powodem dla którego Kylo daje się opóźnić jest jego zapiekła nienawiść ponad wszytko do Luke'a. Aby zatrzymać Kylo Luke musi to wykorzystać. Czyni to jednak wielkim wysiłkiem, poświęcając życie -raczej ciężko go podejrzewać o chęć drwin z kogoś za kogo pokutuje przez lata. Luke popełnił podobny błąd co inni przed nim - ale on to zrozumiał. I przeprosił
RE: Star Wars (temat ogólny) - marsgrey21 - 04-12-2020 Cały wątek Luke'a atakującego Kylo jest szyty grubymi nićmi i wymuszony przez Johnsona. Anakin który od samego początku był manipulowany przez Palpatine'a i traktowany jak narzędzie przez innych Jedi żyjąc w ciągłym strachu i presji pomimo tragedii związanej ze śmiercią matki którą przeczuwał starał się żyć jak Jedi i ignorować złe wizje dotyczące Padme, a w ostateczności szukać pomocy wśród ludzi którzy mu od początku nie ufali. Luke w finałowej próbie wyruszył ocalić ojca tylko dlatego, że to była jego rodzina i choć Vader mu udowadniał na każdym kroku, że się myli, to pomimo prowokacji nie dał się złamać czym wygrał wszystko. I to wszystko po to by wiele lat później ze zdziwieniem zobaczyć ciemną stronę w umyśle śpiącego bratanka i nie szukać w nim światła, choćby najmniejszego, tylko rozważać jego zabicie. Bratanka którego sam przyjął ze świadomością, że jest rozdarty i potrzebuje pomocy. Anakin nie reagował impulsywnie pomimo wizji, a Luke, najbardziej pozytywnie myślący bohater już tak? Dla mnie w "The Last Jedi", nawet po pojawieniu się na Crait, dalej zachowuje się jak zupełnie inna postać, wszystkie te prowokacyjne gesty, ton z jakim mówi nie ma nic wspólnego z Lukiem jakiego znam z OT. Swoją drogą, w sieci widziałem kiedyś alternatywną scenę spotkania Lei i Luke'a, gdzie Leia ze łzami w oczach mówi, że straciła syna, na co Luke odpowiada z łamiącym się głosem, że tak nie jest. Pomimo tak emocjonalnej gry ze strona Fisher i Hamilla, Johnson wybrał ujęcie w którym Leia wręcz z akceptacją mówi, że Bena już nie ma. Nigdy nie zrozumiem co tu się odjaniepawliło z tym filmem. RE: Star Wars (temat ogólny) - Lawrence - 05-12-2020 Cóż sam Mark Hamill przyznał, że on gra w tym filmie Jake'a Skywalkera to już nawet nie ma potrzeby co po raz setny tłumaczyć debaty, że postać w The Last Jedi nie ma nic wspólnego z Lukiem Skywalkerem, którego znamy i kochamy. Chociaż sam Mark Hamill w paru miejscach starał się ratować co się da. I to, że np. puszcza oko do C-3PO to akurat reakcja Hamilla, który zwrócił uwagę Johnsonowi, że tyle razy wspólnie przeszedł z tym droidem, że nie może go całkowicie ignorować. A niektórzy mówią, że Rian Johnson i J.J. Abrams zaprzeczają sobie nawzajem tymi filmami. A jednak mieli wspólny tok myślenia. U J.J. Chewbacca po śmierci Hana, olewa Leię i przechodzi obok niej bez reakcji. To i naturalnym, że Luke powinien olać C-3PO. RE: Star Wars (temat ogólny) - Rozgdz - 06-12-2020 Luke po prostu tym razem "wchodzi w buty" Obi-Wana. Obi też niby był taki mądry, szlachetny, chciał dobrze, był znacznie bliżej Anakina niż Luke do Kylo, itd. I co? :p Anakin nie przeszedł na Ciemną Stronę i nie został na niej dzięki manipulacjom Palpatine'a. Chciał pomóc Windu pojamać Palpatine'a ale ten złamał drogę Jedi. Gdyby Mace Windu postąpił jak powinien - cała ta historia by się nie wydarzyła.. Gdy Padme poleciała go ratować - wróciłby dla niej i odszedłby z nią. Bo ona była powodem dla którego wszystko to robił. Ale zakradł się Obi ze swoimi morderczymi zamiarami co wyczuł Anakin i pomyślał że Padme jest przeciwko niemu. I się "rozleciał". Obi był dla Anakina Mistrzem, ojcem i przyjacielem. Anakin go kochał ale i Obi (łamiąc reguły Jedi) kochał Anakina - co powiedział (no homo )Obi-Wan zawalił wszystko co można było zawalić i stworzył Darha Vadera. A mógł uratować Anakina. Naprawdę mógł - i to na dwa sposoby. Dokładnie to wszystko jest w Prequelach ![]() Luke to tylko postać i w tej Trylogii pełni inna rolę niż w "swojej". To nie jest nic czego by nie robił George Lucas. On nie uznawał "świętych krów" w swojej Sadze. Mark Hamill dostał duży prezent tą rolą i postacią bo mógł się przypomnieć i "wygrać". I .. no :. Widać że to wykorzystał, przecież ^^ O sequelach i konkretnie TLJ mówi/pisze się różne rzeczy. Ale Rian Johnson swój wątek główny (czyli Kylo/Rey/Luke) zbudował ściśle z wątków Starej Trylogii i Prequeli i nie wprowadził w sumie żadnych rewolucji (co zarzucają krytycy a podkreślają jako plus zwolennicy). Nawet "dobrą dziewczynę" zakochaną w mordercy mieliśmy już DWA RAZY (bo oryginalnie Han strzelił pierwszy :p ) Właściwie Johnson znakomitym rozumieniem niuansów z Prequeli budzi moje podejrzenia że miał "konsultanta" .. którego tożsamości nietrudno się domyślić ![]() Jego jedyną "rewolucją" jest w sumie scena seksu. Jak ktoś nie zauważył (a niemal nikt nie zauważa :p ) w TLJ jest scena seksu. Czy można w Star Wars zrobić niezauważalną scenę seksu ? Ano, można ![]() W trzeciej części widać ingerencje Myszki Miki ale filmy sobie nie zaprzeczają. Nawet gdzieniegdzie można zauważyć co tutaj mogło być a zostało zmienione Przez trzy filmy mamy parę młodych bohaterów płci przeciwnej którzy albo się okładają mieczami albo dowiadują czegoś o sobie albo wpatrują w siebie emocjonalnie. W Prequelach Anakin był gotów na wszystko aby ocalić Padme. O to mu chodziło. Ale Padme zginęła. Przeżył, ale stracił wszystko na czym mu zależało, zawiódł na całej linii. Ale Kylo Ren już nie ![]() A w sumie podkreślę fanowskim filmikiem (w końcówce autora/autorkę niestety poniosło ale w sumie filmik dokładnie pokazuje o co chodzi w Sequelach :p ) RE: Star Wars (temat ogólny) - marsgrey21 - 06-12-2020 Powiem tylko tyle by odnotować różnicę pomiędzy Lukiem, a Jake'iem jak go sam nazwał Mark. Luke nie potrafił zabić ojca, bo szukał w nim najmniejszego śladu światła i nie mógł odpuścić próby uratowania go, Jake szukał najmniejszego śladu ciemności w zagubionym nastolatku i rozważał zabicie go pomimo tego, że to była jego rodzina. Jeśli komuś to pasuje to spoko, ja tego nie akceptuje. RE: Star Wars (temat ogólny) - OGPUEE - 06-12-2020 (06-12-2020, 20:03)marsgrey21 napisał(a): Luke nie potrafił zabić ojca, bo szukał w nim najmniejszego śladu światła i nie mógł odpuścić próby uratowania go Także w scenie, gdzie omal nie poszatkował Vadera, gdy ten zasugerował, żeby Leia wstąpiła na Ciemną Stronę ?
RE: Star Wars (temat ogólny) - marsgrey21 - 06-12-2020 Cała idea trzeciego aktu w RotJ polega na kuszeniu Luke'a, prowokowaniu go przez zarówno Imperatora jak i Vadera i choć Luke patrzy jak rebelianci są atakowani przeważającymi siłami wroga, a także jest poinformowany o tym, że Leia, Han i Chewie wpadli w pułapkę nie wpada w panikę i stara się zachować spokój i nie atakuje Vadera, tylko się broni. Zachwianie wiary w zwycięstwo w kulminacyjnym momencie to naturalny rozwój w kontekście motywu kuszenia go, koniec końców Luke odrzuca całkowicie ciemną stronę i jest to jedne z najbardziej satysfakcjonujących scen jakie kiedykolwiek widziałem. Z resztą co tu porównywać, samobójcza misja w celu ratowania ojca gdzie na szali znajduje się życie niezliczonych żołnierzy i bliskich przyjaciół vs śpiący bratanek który nie zrobił dosłownie nic złego. RE: Star Wars (temat ogólny) - Wolfman - 06-12-2020 (06-12-2020, 22:20)marsgrey21 napisał(a): Z resztą co tu porównywać, samobójcza misja w celu ratowania ojca gdzie na szali znajduje się życie niezliczonych żołnierzy i bliskich przyjaciół vs śpiący bratanek który nie zrobił dosłownie nic złego. Dokładnie. W RoTJ Luke na krótką chwilę pękł, ale w kontekście psychologicznych tortur jakie przechodził, skrajnie niekorzystnej dla niego sytuacji, manipulacji Imperatora i nikłych szans na powodzenie zarówno jego 'prywatnej' misji jak i misji przyjaciół i całego sojuszu. Mimo to zdołał się opanować i dokonał czegoś wielkiego. W świątyni Jedi, gdzie on jest Grand Masterem, gdzie jest absolutnym panem sytuacji, niezrównanym mistrzem z ogromnym bagażem doświadczeń - ulega emocjom i przez chwilę ma zamiar targnąć się na życie swojego bratanka co wywołuje kaskadę gównianych wydarzeń... To jest tak cholernie naciągany motyw, że dziwi mnie to, że nadal nad tym debatujemy. Luke'a zaorano bo tak było najwygodniej stworzyć cierpiącym na niemoc twórczą leniom z Disneya backstory Kylo Rena. Skywalker w Sequelach nie jest postacią opartą na naturalnym, konsekwentnym rozwoju postaci wyhartowanej na przełomowych wydarzeniach z czasów Galaktycznej Wojny Domowej. On jest pacynką uszytą na potrzeby Emo Rena - mającą usprawiedliwiać Bena i jego skrajnie niedojrzałe, miejscami psychopatyczne wręcz zachowanie rozchwianego emocjonalnie nastolatk...trzydziestolatka ;v |