- Ronaldinho - 14-05-2009
No ja na początku też się rozczarowałem lekko finałem, oczywiście przerwali w momencie, w którym najbardziej byśmy chcieli wiedzieć co się dalej wydarzy. Cały wątek Jacoba jest arcyciekawy i na pewno coś będzie więcej w szóstym sezonie, musi być. Odcinek był bardzo lostowy. Jutro rano obejrzę jeszcze raz, a potem jeszcze raz :)
- Mierzwiak - 14-05-2009
Skończyłem oglądać finał o 9:30 i nie mogę przestać o nim myśleć.
Odcinek to przełomowy dla serialu, bo po raz pierwszy ujawnia o co tu tak naprawdę chodzi, i nie ma znaczenia że wiele rzeczy wciąż nie jest jasnych.
Z początku miałem lekkie wątpliwości czy koniec 5 sezonu z 6 to aby nie za późno na takie rewelacje, tym bardziej że do końca już tylko 17 odcinków i czy finał nie sprawia że wszystko to co działo się na wyspie niejako traci sens. Nic bardziej mylnego. Flashbacki z finału nie służą wyłącznie wywołaniu przyjemnego dreszczyku u fanów, ale stawiają całą historię pasażerów lotu 815 w nowym świetle.
Odnośnie Jacoba: Piękny twist. To nie Jacob mieszkał w chatce, tylko jego Wróg. To on był uwięziony, to on wybrał Locke'a, to on potrzebował pomocy i to on pojawiał się pod postacią ojca Jacka. Przynajmniej na to wygląda.
Pytanie tylko dlaczego Ben myślał że to chatka Jacoba?
Ciekawe tylko czy Jacob wiedział że zostanie zabity, a jego Wróg uwolniony. Skoro to od niego pochodziły rozkazy dla Innych, to on musiał kazać wybudować lądowisko na mniejszej wyspie, a co za tym idzie wiedział że lot Ajira 316 wyląduje, a skoro tak, musiał wiedzieć że dzięki temu Wróg powróci w ludzkiej postaci. Obecność Ilany nie może być przypadkowa, może również Jacob powróci w nowym wcieleniu? Szósty sezon zapowiada się więc niesamowicie ekscytująco, 17 odcinków wydaje się być zbyt małą liczbą by to wszystko ogarnąć, ale wierzę w twórców, do tej pory nie zawiedli.
- Gal Anonim - 14-05-2009
Mierzwiak:
Mierzwiak napisał(a):- Jacob: They're coming. - o kogo chodzi?
Zapewne chodzi o Brada Williama Henke, Ilianę oraz ich paczkę. I odniosłem wrażenie, że i Jacob, i Wróg (Esau chyba nie, bo on miał być zdaje się bliźniakiem Jacoba) zaniepokoili się pojawieniem się tej ferajny. Może ani jeden, ani drugi nie jest tym dobrym? Działają samolubnie? Moze faktycznie to Henke i spółka są dobrzy?
Finał dobry. Trochę wzruszający, trochę majndfakujący. Dobra rzecz. Fajnie, że nie za dużo akcji.
Hurley rzucający nonszalancko podczas rozmowy z Jacobem: "Zabiłem troje ludzi." był rewelacyjny. :)
Ciekawe jest też to, że Jacob już raz faktycznie wskrzesil Johna Locke. Czy Locke wróci w podobny sposób? Kurde, nie chciałbym, żebyśmy już nie widzieli (przynajmniej przed finałem serii, gdzie na pewno w jakiejś formie się pojawi) prawdziwego Locke'a. Uwielbiam go. Szkoda, że on to nie on tylko Wróg.
Ciekawie jest. Cholernie ciekawie. Trzeba szybko zapomnieć o LOST, żeby czekanie do stycznia nie było tak męczące. :)
Zaraz posłucham podcastu z Vozzekiem. :)
- Mierzwiak - 14-05-2009
Crov:
Locke'a oczywiście zobaczymy jako "Esau", ale tak, szkoda byłoby już nigdy nie zobaczyć prawdziwego Johna, ale spokojnie, od czego są flashe :) A skoro przy flashach jesteśmy, nie wyjaśniono strzelaniny która wywiązała się między dwiema łodziami w 4 odcinku. Stawiam że to wydarzenie dopiero będzie mieć miejsce.
Jak zwykle scenarzyści wymiatają: Jacob wskrzesza Locke'a, "Locke" zabija Jacoba
- Gal Anonim - 14-05-2009
Ja juz sie nic nie zastanawiam. Szybko musze jakis serial zaczac ogladac, zeby zapomniec o LOST do stycznia. Najwazniejsze, zeby w nastepnej serii oryginalny Locke wrócił na dłużej i dalej był badass myśliwym. :)
Ciekaw jestem co tworcy zrobia po zakonczeniu serialu (oprocz liczenia worków z kasą, oczywiście). Następny ich serial będzie wiązął się z gigantycznymi oczekiwaniami, więc będzie im ciężko.
BTW: Najlepszy dialog sezonu? Dr. Chang i Hurley:
Dr. Pierre Chang: Your friend Faraday said that you were from the future. I need to know if he was telling the truth.
Hugo 'Hurley' Reyes: Dude, that's ridiculous.
Dr. Pierre Chang: What year were you born? What year?
Hugo 'Hurley' Reyes: Uh, 1931?
Dr. Pierre Chang: You're 46?
Hugo 'Hurley' Reyes: Yeah... Yes, I am.
Dr. Pierre Chang: So you fought in the Korean War?
Hugo 'Hurley' Reyes: There's... no such thing.
Dr. Pierre Chang: Who's the president of the United States?
Hugo 'Hurley' Reyes: ...All right, dude. We're from the future. Sorry.
:)
- Khet - 14-05-2009
Finał:
MASAKRA.
Ciężko pozbierać myśli.
Mnóstwo scen perełek, niektóre naprawdę świetnie nakręcone (np. kamera pokazująca plac odwiertów, a następnie zjeżdżająca w dół szybu).
Mnóstwo nawiązań do poprzednich sezonów, chociażby scena, gdy Sawyer i Jack idą na "5 minut" - okoliczności i przebieg niemal identyczne jak w finale 3 sezonu, z tym, że teraz to Jack dostał wpie**ol.
To co zrobiono z Juliet to szczyt chamstwa, świństwo i w ogóle nie mogłem uwierzyć w to co widzę. Zalany Charlie może się schować - naprawdę smutne ale jednocześnie wspaniale nakręcone sceny.
Kwestia innych Innych, Jacoba i (nie)martwego Locka to inna sprawa - cholera, będzie się działo od stycznia.
- Gal Anonim - 14-05-2009
Odnośnie Locke'a...
Hmm. Zastanawia mnie coś. Christian, prawdopodobnie "opętany" przez "Esau" kazał Locke'owi pozdrowić Jacka. To by oznaczało, że Christian mimo bycia "opętanym" także ma coś z osobowości Christiana. Czyżby tak miało być też z Locke'iem? Jego sympatyczny stosunek do Sun i nawet do Bena nie wydaje się być zły. Zwłaszcza, że jako "Esau" nie ma powodów do bycia miłym dla Sun. Równie dobrze mógłby ją olać i iść z Benem po Jacoba.
No i... Skoro to "Esau" (z początku odcinka) to nie powinien mieć problemów z dostaniem się do Jacoba - mógł iść prosto do niego, po próbie Bena. Wydaje mi się, że hmm "dusza" (?) Locke'a jest w jakiś sposób związana z "Esau", a nie jest to tylko "Esau", który przybrał postać Locke'a.
- Mush Room - 14-05-2009
a nie pomyśleliście ludzie, że może to jacob jest bad guy, a esau to ten dobry?:)
- Gal Anonim - 15-05-2009
No pewnie, dobro zatryumfowało 17 odcinków przed końcem serialu. :)
- BezcelowyAlbatros - 15-05-2009
Gdzieś, kiedyś wyczytałem, że hieroglify z podziemi Świątyni (z odcinka, w którym Ben idzie pod "sąd") przedstawiały pana podziemnego świata Anubisa i "demona" na jego usługach, zwanego Apopisem. W tym kontekście to, czego dowiedzieliśmy się w ostatnich odcinkach tego sezonu nabiera pewnego sensu. Zauważyliście fragment tkaniny, który wyniosła Iliana z dawnej chatki Jacoba? Pokazała go i powiedziała, że teraz mieszka w niej ktoś inny. Na tkaninie też był, o ile mnie wzrok nie zawodzi Anubis. Jak widzieliśmy Czarny Dym (aka Apopis) sprzyjał planom nie-Locka, więc tu chyba jest wszystko jasne?
Wynika z tego, że konflikt z Jacoba z tym Esau (czy jak go tam zwać) postrzegać chyba należy, jako element odwiecznej walki - wiem, banał - dobra, ze złem. Światła z Ciemnością, itp. Czym więc jest Wyspa w tym przypadku? Polem gry dla bogów? Szachownicą, na której pionkami są ludzie (m.in. dobrze znani nam bohaterowie?). Trochę mi się to wszystko nie podoba, muszę przyznać.
Jacob wydaje się niemal wszechmocny. Jestem ciekaw, czy potrafi podróżować w czasie i spotykał Rozbitków w przeszłości, by wywołać jakiś efekt, o którego skutkach wiedział, czy spotkania z nimi odbywały się na podobnej zasadzie, jak w przypadku Richarda. Spotkanie z Lockiem po jego wypadku, to jeszcze jeden dowód na to, że w tej grze to Jacob jest "panem Życia".
A'propos końcówki: wiecie, co bym sobie z chęcią obejrzał w przyszłym sezonie? Ano to, jak zmieniło się życie Rozbitków, gdy nie doszło do katastrofy. I jak - tak naprawdę - niewiele to zmieniło w ich przeznaczeniu (chodzi mi o to, że niektórzy i tak by się spotkali, inni zakochali a jeszcze inni zmienili), ale tak nie będzie, bo to jest temat na 5 sezonów, co najmniej. ;)
EDIT: Wiecie, co mnie zastanawia? Dlaczego ten Esau potrzebował Ricardusa, żeby znaleźć Jacoba? Locke, rozumiem, że tego nie wiedział, ale wydaje mi się, że taki drugi "niemal-wszechmocny", jak Esau powinien to wiedzieć (zwłaszcza, że wiedział masę innych rzeczy). Wiem, że na poczekaniu można wymyślić masę wyjaśnień, ale trochę mi to nie gra.
- Gal Anonim - 15-05-2009
BezcelowyAlbatros napisał(a):Wynika z tego, że konflikt z Jacoba z tym Esau (czy jak go tam zwać) postrzegać chyba należy, jako element odwiecznej walki - wiem, banał - dobra, ze złem. Światła z Ciemnością, itp. Czym więc jest Wyspa w tym przypadku? Polem gry dla bogów? Szachownicą, na której pionkami są ludzie (m.in. dobrze znani nam bohaterowie?). Trochę mi się to wszystko nie podoba, muszę przyznać.
No to chyba jest oczywiste. Czerń i biel od zawsze była ważnym elementem serialu. Jeden z nich jest dobry, drugi zły. Obaj spierają się od lat o ludzi - Jacob wierzy, że są dobrzy, a Wróg odwrotnie. Na to wskazuje tekst do Jacoba, który obserwuje Black Rock, o tym ze ludzie przyplyna i sie powyniszczaja.
Cytat:EDIT: Wiecie, co mnie zastanawia? Dlaczego ten Esau potrzebował Ricardusa, żeby znaleźć Jacoba? Locke, rozumiem, że tego nie wiedział, ale wydaje mi się, że taki drugi "niemal-wszechmocny", jak Esau powinien to wiedzieć (zwłaszcza, że wiedział masę innych rzeczy). Wiem, że na poczekaniu można wymyślić masę wyjaśnień, ale trochę mi to nie gra.
Tak jak mówiłem - podejrzewam, że to ciągle jest Locke pomieszany z Wrogiem. "Esau" nie ma powodu dbać o Sun i powinien wiedzieć, gdzie jest Jacob. Jest po prostu opętany, tak jak Christian, który również ma przejawy swojej osobowości. Z drugiej strony - ciało Christiana zniknęło, a ciało Locke'a nie. To sprawia wrażenie, jakby "Esau" po prostu udawał Locke'a, tak jak Dym (Wróg?) udawał Yemiego i resztę ludzi. Tylko dlaczego Locke musiałby być martwy?
- BezcelowyAlbatros - 15-05-2009
Crov napisał(a):Tylko dlaczego Locke musiałby być martwy?
Ponieważ, jak już się mówiło, Esau nie ma władzy nad żywymi - jedynie nad umarłymi (Anubis).
- Mierzwiak - 15-05-2009
Losto-narzekacze to ogólnie ciekawy przypadek (żeby było jasne, Solo, mówię ogólnie, chociaż w jakimś tam stopniu się do nich zaliczasz). Potrafią tylko narzekać na kolejne tajemnice, ale jakoś w ogóle nie zauważają ile rzeczy już się wyjaśniło.
Po tym co pokazano w finale 5 sezonu można zadać i tysiąc pytań, ale jednocześnie nie było jeszcze odcinka w którym aż tak bardzo odkryto karty. Jak już pisałem pod tym względem The Incident jest więc przełomem.
Wczoraj od próby rozgryzienia tego wszystkiego rozbolała mnie głowa więc daję sobie spokój z zastanawianiem się dlaczego jedne zwłoki znikają a inne nie, czy Esau to dym i kim do diabła jest Christian. Jestem pewny że w ciągu tych 17 odcinków wszystkie elementy układanki wskoczą na swoje miejsce.
EDIT: Chociaż dorzucę słówko na temat Jacoba i Esau. Osobiście byłby ostrożny do sprowadzania ich konfliktu do pojedynku dobra i zła. Tylko dlatego że Esau chce zabić Jacoba nie znaczy, że jest zły, ani też że Jacob jest tym dobrym. To raczej konflikt dwóch różnych postaw wobec ludzi i wobec wyspy (co bardzo ładnie ukazuje początkowy dialog na plaży). Nie zdziwię się jeśli faktycznie ci dwaj okażą się bogami.
- Anonymous - 15-05-2009
Mierzwiak napisał(a):Losto-narzekacze to ogólnie ciekawy przypadek (żeby było jasne, Solo, mówię ogólnie, chociaż w jakimś tam stopniu się do nich zaliczasz). Potrafią tylko narzekać na kolejne tajemnice, ale jakoś w ogóle nie zauważają ile rzeczy się wyjaśniło.
Z mojego punktu widzenia, czyli osoby która widziała tylko 4 pierwsze sezony, to jednak nie zgodzę się. I nie mówię tutaj tylko i wyłącznie o niewyjaśnionych zagadkach, a wręcz o wątkach porzuconych. No bo na przykład: kwestia tajemniczego dymu. Ani słowa o tym w 4 sezonie. Albo miś polarny. Zebrałoby się tego więcej. Ok, widzę, że w 5 sezonie coś o tym się mówi, ale nie w 4. Inna sprawa, to że można mieć już dość, gdy twórcy zaczeli zwyczajnie przesadzać: przesuwanie wyspy, zabawy z czasem, Jacob i te sprawy. Jeśli - jak to ktoś tu napisał - serial w finale zbacza w klimaty alegoryczne, to dlaczego dopiero teraz? To pójście na łatwiznę w stosunku do pierwszych sezonów, bo w ten sposób można wyjaśnić wszystko. innymi słowy - wciąż mam silne wrażenie, że twórcy zaczynając serial, nie mieli pojęcia jak go skończą. I w 4 sezonach to widać.
[ Dodano: Pią Maj 15, 2009 13:29 ]
Mierzwiak napisał(a):Nie zdziwię się jeśli faktycznie ci dwaj okażą się bogami.
No i to byłoby jednym z absurdów.
- Gal Anonim - 15-05-2009
Mierzwiak napisał(a):Wczoraj od próby rozgryzienia tego wszystkiego rozbolała mnie głowa więc daję sobie spokój z zastanawianiem się dlaczego jedne zwłoki znikają a inne nie, czy Esau to dym i kim do diabła jest Christian. Jestem pewny że w ciągu tych 17 odcinków wszystkie elementy układanki wskoczą na swoje miejsce.
Tak, wiem, też tak myślę. Ale jednak moja sympatia do Locke'a zmusiła mnie do refleksji. :)
Mierzwiak.
Co do Dym = Esau to Vozzek69 też tak twierdzi. Sam takie odniosłem wrażenie, ale nie byłem pewien po końcu odcinka.
Mierzwiak, czy twórcy gdzieś zapewniali, że Dym pojawi się w finale (bo o tym coś wspominałeś)? Bo jeżeli tak to dla mnie bez wątpienia Esau = Dym. Czy Jacob dotykając bohaterów wybierał swoich 'graczy' na szachownicę?
Cytat:EDIT: Chociaż dorzucę słówko na temat Jacoba i Esau. Osobiście byłby ostrożny do sprowadzania ich konfliktu do pojedynku dobra i zła. Tylko dlatego że Esau chce zabić Jacoba nie znaczy, że jest zły, ani też że Jacob jest tym dobrym. To raczej konflikt dwóch różnych postaw wobec ludzi i wobec wyspy (co bardzo ładnie ukazuje początkowy dialog na plaży). Nie zdziwię się jeśli faktycznie ci dwaj okażą się bogami.
Tak, ale jednak motyw dobro/zło, czerń/biel, były mocnymi elementami serialu i istnieje duże prawdopodobieństwo, że jednak któryś z nich jest dobry. Aczkolwiek nie zdziwiłbym się, jakby okazało się, że to np bracia, którzy po prostu rywalizuja ze soba czy coś.
- Mierzwiak - 15-05-2009
Solo napisał(a):No bo na przykład: kwestia tajemniczego dumy. Ani słowa o tym w 4 sezonie.
W 4 sezonie pojawiła się bardzo ważna informacja - że Dym można w jakiś sposób przywołać. I to wystarczy. Od początku serialu informacje o nim są bardzo powoli dawkowane z prostej przyczyny - najwyraźniej jest on nierozerwalnie związany z istotą serialu, czyli tym czym jest wyspa.
Solo napisał(a):Albo miś polarny
Wyjaśnione na początku 3 sezonu. Dharma prowadziła badania na zwierzętach (w tym na miśkach polarnych) w stacji Hydra.
Tyle ode mnie. Nie zamierzam nikogo przekonywać do oglądania, strata czasu. Zamiast tego wolę delektować się jednym z najlepszych dzieł sci-fi z jakim miałem do czynienia.
Crov: no właśnie, Cuse i Lindelof mówili że w finale dowiemy się czegoś nowego na temat dymu. Skoro tak, to wyjście jest faktycznie tylko jedno.
Pozostaje tylko jedna kwestia - dlaczego mimo że Esau był uwięziony, mógł poruszać się po wyspie w formie dymu.
- Anonymous - 15-05-2009
Mierzwiak napisał(a):W 4 sezonie pojawiła się bardzo ważna informacja - że Dym można w jakiś sposób przywołać. I to wystarczy. Od początku serialu informacje o nim są bardzo powoli dawkowane z prostej przyczyny - najwyraźniej jest on nierozerwalnie związany z istotą serialu, czyli tym czym jest wyspa.
Ok, być może nieuważnie oglądałem. Mimo wszystko, czy naprawdę wierzysz, że twórcy serialu potrafią z tej całej masy przefantazjowanych pomysłów złóżyć spójną całość?
Mierzwiak napisał(a):Wyjaśnione na początku 3 sezonu. Dharma prowadziła badania na zwierzętach (w tym na miśkach polarnych) w stacji Hydra.
Z tego co pamiętam, to nie było mowy o niedźwiedziach polarnych, choć chyba w 3 sezonie pokazano wykopaliska na jakiejś pustyni, gdzie natrafiono na szkielet misia. Zreszta ten zabieg jest typowym przykładem efekciarstwa - skoro Dharma robiła eksperymenty na zwierzakach, to czy eksperymenty na misiach polarnych miały jakiejś uzasadnienie? Bo dlaczego nie na fokach, albo nosorożcach? Miś polarny nie ma sensownego uzasadnienia.
Mierzwiak napisał(a):Nie zamierzam nikogo przekonywać do oglądania, strata czasu. Zamiast tego wolę delektować się jednym z najlepszych dzieł sci-fi z jakim miałem do czynienia.
Nie chcę być przekonywany, chcę jednak poznać odpowiedzi na kilka pytań, w sumie chciałbym jakoś zakończyć i podsumować moją znajomość z serialem.
- BezcelowyAlbatros - 15-05-2009
Crov:
Crov napisał(a):Czy Jacob dotykając bohaterów wybierał swoich 'graczy' na szachownicę?
Właśnie nie wiem, czemu miały służyć te spotkania Jacoba z Rozbitkami. Z niektórymi spotkał się w czasach dość odległych w stosunku do punktu wyjściowego (czyli katastrofy samolotu) a z innymi naprawdę późno (Hugo, Sayid). W przypadku niektórych ingerencja Jacoba była naprawdę kosmetyczna (Kate, Sawyer), w przypadku innych naprawdę spora (Sayid, Hugo, John) a już spotkania z Jackiem (batonik Apollo) to już w ogóle nie umiem uzasadnić. Naprawdę nie wiem, po co to było. W chwili obecnej nie potrafię znaleźć żadnego logicznego wyjaśnienia tych spotkań. Dziwne to - dla mnie największa zagadka finalu.
- Khet - 15-05-2009
Pozostając w temacie, ale też zostawiając w tyle Lockowo-dymowe gdybania, jak myslicie;
Co stało się, kiedy Juliet walnęła w bombę?
Wg. Faradaya złoża pod Łabędziem to ta sama energia, jak ta znajdująca się pod Orchideą. Można założyć (biorąc pod uwagę znajomy rozbłysk na końcu), że lostowicze ponownie zostaną odesłani w przyszłość? W końcu, bądź co bądź, nie należą do 77 roku i kolejny "przeskok" mógł znowu oddziałać tylko na nich.
Nie wiem na ile jest to banalne, na ile naciągane, a na ile przewidywalne, ale jak dla mnie ma poniekąd sens. Zastanawiam się, czy w tym odniesieniu "They're coming" nie dotyczyło właśnie bohaterów.
Jeden ze scenarzystów stwierdził zresztą, że Juliet pojawi się również w 6 sezonie, więc możliwe, że przeżyłaby, gdyby do kolejnego przeskoku jednak doszło.
Cytat:Zreszta ten zabieg jest typowym przykładem efekciarstwa - skoro Dharma robiła eksperymenty na zwierzakach, to czy eksperymenty na misiach polarnych miały jakiejś uzasadnienie? Bo dlaczego nie na fokach, albo nosorożcach? Miś polarny nie ma sensownego uzasadnienia.
Piszesz to specjalnie, czy naprawdę nie widzisz jakie farmazony tworzysz?
- BezcelowyAlbatros - 15-05-2009
Mierzwiak:
Mierzwiak napisał(a):Pozostaje tylko jedna kwestia - dlaczego mimo że Esau był uwięziony, mógł poruszać się po wyspie w formie dymu.
Mi tu pasuje teoria o tym, że Dym (aka Apopis) jest na usługach Esau (aka Anubis). Jeszcze raz przywołam wzmiankowany hieroglif pod Światynią. Tam jest dokladnie pokazane - Anubis i istota, podobna do smugi dymu, tudzież smoka, czy węża (cechy te są na tej ilustracji połączone). Nie łączyłbym Dymu z Esau. Po prostu ten drugi jest istotą nadrzędną, potężniejszą, aczkolwiek w jakiś sposób uwięzioną przez Jacoba (?). Poszukajcie sobie teorii egipskiej, o której mowię - wtedy wszystko staje się nieco jaśniejsze.
|