Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
Avengers: Infinity War (2018) - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: Działy tematyczne (https://forumkmf.pl/Forum-Dzia%C5%82y-tematyczne--5)
+--- Dział: Film a komiks (https://forumkmf.pl/Forum-Film-a-komiks--24)
+---- Dział: MARVEL CINEMATIC UNIVERSE (MCU) (https://forumkmf.pl/Forum-MARVEL-CINEMATIC-UNIVERSE-MCU--54)
+---- Wątek: Avengers: Infinity War (2018) (/Thread-Avengers-Infinity-War-2018--4513)



RE: Avengers: Infinity War (2018) - temat spoilerowy - Kuba - 28-04-2018

No, ale to ja od początku chciałem Asgard.
Xandar byłby spoko jako dodatek (bo obie sceny być powinny), ale na pewno nie w zastepstwie.


RE: Avengers: Infinity War (2018) - temat spoilerowy - zombie001 - 28-04-2018

No tak, bo w tym prologu co dostaliśmy to było TYLE znanych postaci :)
Loki, Thor i zmęczony życiem Idris Elba.


Taki Jackson pewnie dałby prolog z Xandarem, a później i tak Thanosa łupiącego Asgardczyków, więc nie widzę żadnego problemu z tym, aby dać jedno i drugie.

Russo zaczęli od pokazania wyrżniętych Asgardczyków, co by później nie było pytań: jak to się stało, że "Black Pussy Order" ich wszystkich przeorało, a z BW/CA i Falconem nie mogą sobie dać rady :)

Teraz możemy sobie dopowiedzieć, że wszystkich rozwalił Thanos, bo jego dzieciaki to cieniasy*. Jak on w ogóle podbijał z nimi kosmos o.O


*Prócz Ebony Mawa. Ebony Maw to KOZAK. Szkoda, że ginie (?) w taki mało epicki sposób.


RE: Avengers: Infinity War (2018) - temat spoilerowy - Capt. Nascimento - 28-04-2018

Mierzwiak napisał(a):O czym ty piszesz???


Co kto ma w komiksach mnie nie obchodzi, to temat o filmie.

Na etapie 1 Guardiansów też nie było wiadomo, że Peter Quill jest synem Ego i być może jedyną osobą z całych Avengersów, która będzie mogła użyć Infinity Gauntleta (co było powiedziane w filmie).
Jeśli twórcy zasięgną w sprawie Draxa komiksu (a to bardzo prawdopodobne, biorąc pod uwagę, że od pierwszej części GOTG został wprowadzony jako ten słynny kosmiczny niszczyciel, co to ściga po całym wszechświecie Thanosa, a nadal nie miał okazji chociażby przybliżyć się do zemsty), to dość logiczna będzie jego furia i ujawnienie mocy, w której przyczyni się do śmierci Thanosa, samemu ginąc. Jego życiowym celem jest zabicie Thanosa.

Harlequinade napisał(a):Wyraziłeś się w sposób,, który sugeruje że większość kobiet nie jest w stanie oglądać 'mocnych' filmów bo mają dużo na głowie i nie wytrzymają. Jesli nie miałeś intencji atakować to zwracam honor, ale to jest forum z którego aż wali seksizmem więc to jest interpretacja którą przyjęłam.  Proszę nie nazywać mojej opinii "głupotą'.Kończę rozmowę bo jestem tutaj aby rozmawiać o filmiach i wyłącznie o filmach.


Nazwałaś moją opinię "żałosnym postem." ale prosisz by nie nazywać tej opinii "głupotą". I nie napisałem niczego z tego co napisałaś (w pogrubionej części tekstu).


RE: Avengers: Infinity War (2018) - temat spoilerowy - Mierzwiak - 28-04-2018

(28-04-2018, 12:35)zombie001 napisał(a): Prócz Ebony Mawa. Ebony Maw to KOZAK. Szkoda, że ginie (?) w taki mało epicki sposób.
No szkoda, Parker miał dobry pomysł ale dziwię się że mając takie moce Maw się nie uratował. Leia dała radę przyciągnąć się do statku to i on mógł :D


RE: Avengers: Infinity War (2018) - temat spoilerowy - Proteus - 28-04-2018

(28-04-2018, 10:03)Crov napisał(a): Ale abstrahując od faktu, że nie wiadomo, co odkręcą i dorkęcą w Avengers 4, to w Powrocie Jedi przecież wszystkie dołujące elementy zakończenia Imperium zostają odkręcone. Luke traci rękę, ale wraca silniejszy (z mechaniczną), Han zamrżony zostaje odmrożony, Leia zostaje uwolniona. Więc porównanie pod tym względem jest trafione.

Tak, przykłady które podałeś zostają "odkręcone", ale też zakończenie Imperium nie próbuje czerpać emocji z czegoś tak ciężkiego jak śmierć ważnego bohatera, czy śmierci tylu istot. Bardziej adekwatny do IW, byłby ten wspomniany przeze mnie przykład odkręcania zniszczenia Alderaaan, albo gdyby po pokonaniu Imperatora, Luke użył mocy by przywrócić do życia wszystkich rebeliantów, którzy zgineli podczas wojny z Imperium.

Han zostaje odmrożony, co nie umniejsza emocji z chwilowego kryzysu zamrożenia w karbonicie pod koniec Imperium i przyznałem już, że "śmierci" w końcówce IW, też nie są pozbawione własnych, chwilowych emocji (szczególnie, że są tak dobrze przedstawione. Zgon Petera - super), ale to jednak zupełnie inny kaliber emocji, niż oglądanie zgonów z świadomością, że to nie jest sztuczka, natomiast tutaj wzruszamy się jednym okiem, a drugim wyczekujemy następnego odcinka, w którym wszystko się wyjaśni, bo wiemy, że to pic na wode.

Cytat:Bo ty chyba sugerujesz, że odkręcą WSZYSTKIE śmierci. (Warto zauważyc, że postacie na końcu filmu nie giną tylko znikają z egzystencji, jak obiecał Thanos.) Ale, gdy mówimy o odkrecaniu zakończenia (albo przynajmniej, gdy robię to ja) to mowa właśnie o odkręcaniu zniknięcia połowy uniwersum, a nie śmierci Gamory, Lokiego, czy Heimdalla. Te postacie zapewne zostaną już martwe.

Ale ja pisałem stricte o zakończeniu, a nie o wcześniejszyczh zgonach. Oczywiście, że nie przywrócą wszystkich (to byłoby lamerstwo największego kalibru), ale na bank przywrócą zdecydowaną większość. Pomysł, że martwi pozostaną Gamora, Heimdall i Loki, był powtarzany od samego początku tego tematu, ale on nie rozwiązuje problemu ZAKOŃCZENIA, w którym "zgineli" naprawdę istotni bohaterowie (nie wspominając o reszcie populacji).


RE: Avengers: Infinity War (2018) - temat spoilerowy - OGPUEE - 28-04-2018

Dlatego ja zakończenie IW porównuję do końcówki Dragon Ball Super, gdzie
(28-04-2018, 12:01)Kuba napisał(a): Kurde, nie ma jeszcze żadnych płaczów, że większośc widocznych ofiar to Wakandczycy z Black Pantherą na czele? Co jest :D

A jest tu jakiś czarny na forum :)?


RE: Avengers: Infinity War (2018) - temat spoilerowy - Gal Anonim - 28-04-2018

(28-04-2018, 12:35)zombie001 napisał(a): No tak, bo w tym prologu co dostaliśmy to było TYLE znanych postaci :)
Loki, Thor i zmęczony życiem Idris Elba.
Wiadomo, lepiej, żeby pokazać jak morduje morze nołnejmów zamiast skupiać się na jego konfrontacji z postaciami, które znamy od 10 lat. ;)

Cytat:Taki Jackson pewnie dałby prolog z Xandarem, a później i tak Thanosa łupiącego Asgardczyków, więc nie widzę żadnego problemu z tym, aby dać jedno i drugie.
No jeżeli uważasz, że zawarcie w długim filmie dodatkowej, rozciągającej go sceny pozbawionej głównych bohaterów i nic do niego nie wnoszącej nie jest problem to oczywiście rozumiem.

(28-04-2018, 13:16)Proteus napisał(a):
(28-04-2018, 10:03)Crov napisał(a): Ale abstrahując od faktu, że nie wiadomo, co odkręcą i dorkęcą w Avengers 4, to w Powrocie Jedi przecież wszystkie dołujące elementy zakończenia Imperium zostają odkręcone. Luke traci rękę, ale wraca silniejszy (z mechaniczną), Han zamrżony zostaje odmrożony, Leia zostaje uwolniona. Więc porównanie pod tym względem jest trafione.

Tak, przykłady które podałeś zostają "odkręcone", ale też zakończenie Imperium nie próbuje czerpać emocji z czegoś tak ciężkiego jak śmierć ważnego bohatera, czy śmierci tylu istot. Bardziej adekwatny do IW, byłby ten wspomniany przeze mnie przykład odkręcania zniszczenia Alderaaan, albo gdyby po pokonaniu Imperatora, Luke użył mocy by przywrócić do życia wszystkich rebeliantów, którzy zgineli podczas wojny z Imperium.
Ale nic jeszcze nie odkręcono, więc może poczekajmy z krytyką i zastanawianiem sie czy porównania są IDEALNE, aż cokolwiek zobaczymy z Avengers 4? To po pierwsze.

Po drugie: nie wiem jak widzisz porównanie do Alderaan, którego znamy wlaściwie jedynie nazwe, do zniknięcia masy bohaterów, których znamy dobrze.

Po trzezcie: to jest zamknięcie pewnego rozdziału. Absurdalne wydaje mi się czepianie się, że bohaterowie znikneli, bo wiemy, że to odkręcą - w taki sam sposób można się czepiać, że bohater przegrywa w jakimś momencie filmu, bo i tak wiemy, że wygra. Po co oszukiwać widza i mówić, że przegrywa, skoro potem i tak wygra? ;)

Cytat:Han zostaje odmrożony, co nie umniejsza emocji z chwilowego kryzysu zamrożenia w karbonicie pod koniec Imperium i przyznałem już, że "śmierci" w końcówce IW, też nie są pozbawione własnych, chwilowych emocji (szczególnie, że są tak dobrze przedstawione. Zgon Petera - super), ale to jednak zupełnie inny kaliber emocji, niż oglądanie zgonów z świadomością, że to nie jest sztuczka, natomiast tutaj wzruszamy się jednym okiem, a drugim wyczekujemy następnego odcinka, w którym wszystko się wyjaśni, bo wiemy, że to pic na wode.
No dobrze, to powiedz mi jak umniejsza zakończeniu IW to jak rozwiązali to w Avengers 4? :P Nie ma sensu pisać, że pic na wode, zupełnie inaczej niż z Hanem, bo przecież nie masz pojęcia co wydarzy się w nastepnym filmie i jak to zostanie rozwiązane.

W ogóle co to za pisanie, że odmrożenie Hana nie umniejsza kryzysowi zamrożenia w karbonicie. Dlaczego to inny kaliber emocji niż w IW? Skąd wiesz, co będą musieli poświęcić bohaterowie w A4, żeby przywrócić połowe świata? Przecież oczywiste jest, że bohaterowie będą musieli się namęczyć, żeby zwyciężyć, a nie że pstrykną palcami.

Zresztą podejrzewam, że większość A4 będzie o przywracaniu świata, podczas gdy Han wraca, o ile dobrze pamiętam, w pierwszej połowie Powrotu. :p


RE: Avengers: Infinity War (2018) - temat spoilerowy - Mierzwiak - 28-04-2018

(28-04-2018, 03:09)Proteus napisał(a): Ale nie zgadzam się z tym, że to zakończenie jest jak piszesz, czymś "czegoś w kinie jeszcze nie widzieliśmy", że to coś wyjątkowo dobrego.
Jeśli się nie zgadzasz to w jakim innym filmie bohaterowie przegrali NA TAKĄ SKALĘ? :)

Cytat:To jest po prostu cliffhanger, ze wszystkimi zaletami i wadami cliffhangerów.
Skoro tak to w czym problem? Ale tak jak pisałem: czegoś takiego jeszcze nie było więc tym ciekawszy jest to cliffhanger. Im większa skala problemu, tym większa ciekawość jak bohaterowie z tego wybrną, jakie znajdą rozwiązanie.

(28-04-2018, 12:36)Capt. Nascimento napisał(a): Na etapie 1 Guardiansów też nie było wiadomo, że Peter Quill jest synem Ego
Nie było wiadomo że jest konkretnie synem Ego, ale było wiadomo że jego ojcem był obcy i było wiadomo, że nie jest zwykłym człowiekiem o czym jest mowa w filmie. Motyw jego mocy w GOTG2 nie wziął się znikąd, został podbudowany w pierwszej części.

Cytat:i być może jedyną osobą z całych Avengersów, która będzie mogła użyć Infinity Gauntleta (co było powiedziane w filmie)
[Obrazek: giphy.gif]

Cytat:Jeśli twórcy zasięgną w sprawie Draxa komiksu...
To twoja spekulacja. W filmach Drax jest silnym, wytrzymałym kolesiem. Tyle. Apeluję o trzymanie się ich a opisy z wikipedii zostawić na inną okazję :)


RE: Avengers: Infinity War (2018) - temat spoilerowy - zombie001 - 28-04-2018

(28-04-2018, 13:37)Crov napisał(a): No jeżeli uważasz, że zawarcie w długim filmie dodatkowej, rozciągającej go sceny pozbawionej głównych bohaterów i nic do niego nie wnoszącej nie jest problem to oczywiście rozumiem.

Co ty masz z tym 'długim filmem'?
LotRy Jacksona są jeszcze dłuższe, a nie byłem nimi tak zmęczony jak IW.

A scena z Xandarem nie byłaby pozbawiona głównych bohaterów. Byłby tam przecież THANOS z  którego udziałem i tak toczy się większa część IW. Można było więc dać prolog z armią rozgramiającą Xandar (wprowadzenie Thanosa jako głównodowodzącego), a później tą z jego dziećmi, walczącymi z Asgardczykami. Na różnych polach pokazano by siłę tego teamu.


RE: Avengers: Infinity War (2018) - temat spoilerowy - Gal Anonim - 28-04-2018

Wszystko, co jest do powiedznia o Thanosie i jego ekipie w scenie na Xandarze jest powiedziane w innych scenach filmu. Xandar nie dość, że nie ma żadnych ważnych dla filmu bohaterów, to nie ma też większego znaczenia w kontekście reszty filmu. Jeżeli ewentualnie coś już wydłużać w filmie to scenę na statku Asgardczyków i rozpocząć ją wcześniej, żeby bardziej podkreślić ich cierpienie i bezradność oraz bezwzględność ekipy Thanosa.


RE: Avengers: Infinity War (2018) - temat spoilerowy - Mierzwiak - 28-04-2018

Tak, dodajmy do filmu jeszcze więcej niepotrzebnych w nim scen.


RE: Avengers: Infinity War (2018) - temat spoilerowy - zombie001 - 28-04-2018

Cytat:Xandar nie dość, że nie ma żadnych ważnych dla filmu bohaterów, to nie ma też większego znaczenia w kontekście reszty filmu.

Całkiem spora część bohaterów, których wrzucono do tego filmu nie ma żadnego znaczenia, w kontekście całości, a jednak twórcy mieli na to wywalone. W większości to albo easter-eggi, albo tło, które na końcu rozpływa się przez pstryknięcie palcami. Przecież ten film spokojnie mógłby też i się obyć bez Kolekcjonera, ale patrz, jednak jest.

Cytat:Wszystko, co jest do powiedznia o Thanosie i jego ekipie w scenie na Xandarze jest powiedziane w innych scenach filmu.
Owszem, ale ja akurat nigdzie nie napisałem, że zostało to zrobione dobrze i że nie można by tego było zrobić lepiej. I Xandar jednak stał się częścią tego uniwersum. Widzieliśmy go w GotG. Widzieliśmy tam Nova Corps. Według mnie można było wrzucić do filmu choćby 5-minutowy prolog, rozpoczynający pochód Thanosa po Kamyki. Zwłaszcza, że zdecydowana większość filmu i tak skupia się na kosmosie.


A to czy te sceny byłyby zbyteczne, czy też nie, to już inna kwestia.
Niepotrzebne sceny stają się niepotrzebnymi przez średnich scenarzystów, których zatrudnia się do pisania filmu, który ma być zwieńczeniem 10 lat pracy różnych ludzi.


Już przy przy CW styl pisania Markusa/McFeely'ego i ta ich specyficzna wybiórczość (np. czego w danym momencie użyć, czego nie, o czym zapomnieć, że w ogóle istnieje) mi się nie podobał. W IW też to jest widoczne - ot, zbitek lepiej lub gorzej napisanych scenek, z których próbowano skleić spójną i kompletną fabułę.  Cały ten ich scenariusz jest pełen różnego typu baboli. Choćby walka na Tytanie podczas której Thanos zapomina, że nosi IG z 4 kamieniami (w tym space, który może się dowolnie przemieszczać).  Bleeh.



Grevious napisał(a):Strange miał tylko jedną wizję przyszłości w której wygrywają - ta w której oddaje kamień Thanosowi.

Raczej nie chodziło tyle o oddanie kamienia i przegranie, co o uratowanie Tony'ego Starka aka. jedynego człowieka we wszechświecie mającego środki, ambicie i motywacje, aby naprawić ten cały bajzel.

I tutaj zgadzam się akurat z Krową. Jeśli któryś z bohaterów miałby umrzeć w tym uniwersum na amen, to powinien być Stark.
To od niego zaczęła się ta przygoda.
To on prawie zginął w Avengersach, ratując NY.
To on w "A:AoU" miał wizję swojej osoby, pośród martwych przyjaciół.
To na jego rękach w "A:IW" 'ginie' Spider-mana.
To w końcu jego Thanos traktuje jak równy równego.
I to właśnie jego śmierć, mogłaby stanowić świetne lustrzane odbicie dla Szalonego Tytana. Kosmita, który poświęcił wszystko (ale czy na pewno!) dla realizacji chorej wizji vs. człowiek, który naprawdę poświęca wszystko, w tym samego siebie, dla uratowania swoich przyjaciół - tych jeszcze żywych, jak i tych 'martwych'.


RE: Avengers: Infinity War (2018) - temat spoilerowy - Gal Anonim - 28-04-2018

(28-04-2018, 15:12)zombie001 napisał(a):
Cytat:Xandar nie dość, że nie ma żadnych ważnych dla filmu bohaterów, to nie ma też większego znaczenia w kontekście reszty filmu.

Całkiem spora część bohaterów, których wrzucono do tego filmu nie ma żadnego znaczenia, w kontekście całości, a jednak twórcy mieli na to wywalone. W większości to albo easter-eggi, albo tło, które na końcu rozpływa się przez pstryknięcie palcami. Przecież ten film spokojnie mógłby też i się obyć bez Kolekcjonera, ale patrz, jednak jest.
Nie wiem o jakich bohaterach mówisz - bo chyba nie o tych, których przygody śledzimy od lat? I co z tym Kolekcjonerem, którego funkcja w historii jest jasna (jest zmyłą) i pojawia się w tle jednej sceny w epizodzie?

Cytat:Niepotrzebne sceny stają się niepotrzebnymi przez średnich scenarzystów, których zatrudnia się do pisania filmu, który ma być zwieńczeniem 10 lat pracy różnych ludzi.
Paulo Coelho. ;) Nie wiem co to ma niby znaczyć. To jakiś absurdalny przytyk tylko po to, żeby być złośliwym na siłe. Xandar jest niepotrzebny w tym filmie, więc go nie ma. Proste. Że jakby scenarzyści byli lepsi to by wcisnęli Xandra i wymyslili, dla niego funkcje? Pewnie jakby potrzebowali wypełnić czas ekranowy to by może go wcisneli i pewnie wymyślili dla niego funkcję. Ale, że nie był potrzebny to nie wymyślili dla niego funkcji i to go nie wcisnęli. :D

Cytat:Już przy przy CW styl pisania Markusa/McFeely'ego i ta ich specyficzna wybiórczość (np. czego w danym momencie użyć, czego nie, o czym zapomnieć, że w ogóle istnieje) mi się nie podobał.
To nie jest żadna "specyficzna wybiórczość" tylko element umiejętnego pisania historii: pokazujesz to, co jest ważne dla historii i jej emocji. A, że tobie nie podoba się, co zdecydowali się pokazać twórcy - no spoko, szanuje to. Szkoda, że coś ci się nie podobało.

Cytat: W IW też to jest widoczne - ot, zbitek lepiej lub gorzej napisanych scenek, z których próbowano skleić spójną i kompletną fabułę.
Zbitek scenek, z których próbowano sklecić spójną fabułe, ale wklejmy do niego jeszcze jedną pięciominutową scenę, która nijak nie jest potrzebna. Ok. :P

(Sorry, wiem, że to zabrzmiało jak Mierzwiak - a przynajmniej, gdybym wiedział jaki Mierzwiak ma głos to bym jego głos właśnie słyszał czytając tę moją ostatnią odpowiedź. :P)

(Boże, zamieniam się w Mierzwiakaaa! :P "My child is a Mierzwiak"! Aaaaa! Sory, odstawilem kawę parę dni temu i to pewnie efekty. ;p)


RE: Avengers: Infinity War (2018) - temat spoilerowy - Grievous - 28-04-2018

Cytat:Że jakby scenarzyści byli lepsi to by wcisnęli Xandra i wymyslili, dla niego funkcje?

Akurat funkcja by się znalazła - GOTG akurat całkiem przypadkowo znaleźli się w tej samej części kosmosu w której Thanos zmasakrował Asgardczyków. Lepszym uzasadnieniem byłby ich pościg za nim po destrukcji Xandardu.

Cytat:Raczej nie chodziło tyle o oddanie kamienia i przegranie, co o uratowanie Tony'ego Starka aka. jedynego człowieka we wszechświecie mającego środki, ambicie i motywacje, aby naprawić ten cały bajzel.

No ale o to właśnie chodzi. Strange nie oddaje kamienia - Thanos zabija Starka i tak czy siak ten kamień zdobywa. Strange oddaje kamień - Stark żyje by móc to wszystko odkręcić.


RE: Avengers: Infinity War (2018) - temat spoilerowy - Gal Anonim - 28-04-2018

(28-04-2018, 15:40)Grievous napisał(a):
Cytat:Że jakby scenarzyści byli lepsi to by wcisnęli Xandra i wymyslili, dla niego funkcje?

Akurat funkcja by się znalazła - GOTG akurat całkiem przypadkowo znaleźli się w tej samej części kosmosu w której Thanos zmasakrował Asgardczyków. Lepszym uzasadnieniem byłby ich pościg za nim po destrukcji Xandardu.
Przecież właśnie w poście, który cytujesz napisałem, że funkcja by się znalazła. :) Jakby musieli to by się funkcja znalazła. Jakby w filmie musiałby być Xandar to np. statek asgardczyków rozbiłby się na Xandarze i tam byłaby podwojna rzeźnia. Albo to na Xandar, a nie Knowhere poleciał Thanos.

Ale nie musiał być to go nie ma. :D

A Guardians nie znalezli się przypadkowo przy Asgardczykach tylko całkiem celowo do nich lecieli. O czym zresztą jest ich pierwszy dialog w filmie.


RE: Avengers: Infinity War (2018) - temat spoilerowy - Huntersky - 28-04-2018

Fuck, to jest taki film na który muszę iść drugi raz. A potem dokładnie go przestudiować klatka po klatce jak wyjdzie już dobry rip :D


RE: Avengers: Infinity War (2018) - temat spoilerowy - Proteus - 28-04-2018

Odpowiem na wszystko, ale wpierw powtórzę coś co pisałem kilka razy w poprzednich postach, ale co może nie zostało wystarczająco podkreślone. Ja nie mam jakiegoś dużego "problemu" z tym zakończeniem. Ba, pisałem już, że jako cliffhanger jest jednym z lepszych i nawet w moim pierwszym, biadolącym poście pisałem, że mi przejdzie i że bardziej chodziło o osobiste rozczarowanie tym, że nie dostaliśmy tej mega hardcorowej opcji (lub nawet jej połowy), która była sugerowana, niż o to, że to co dostaliśmy było słabe czy nie (nie było).


Tak więc generalnie podoba mi się to zakończenie. Podoba mi się cliffhanger, czuję emocje in the moment i BARDZO podoba mi sie ostatnie ujęcie Thanosa, który dokonał swego (no i wolę chwilowe "zwycięstwo" villaina z podłozem na kolejne filmy, niz pokonanie go w jednym tytule). Po prostu gdybym wiedział, że chociaż połowa z tych ważnych zgonów, nie była chwilową zmyłką, to bym pewnie rozsypywał płatki kwiatów, przed każdym krokiem jaki stawiałby Kevin Feige, albo byłbym jak Ci heraldzi tej złotej królowej z GOTG2, którzy rozkladali przed nią dywan.


(28-04-2018, 13:57)Mierzwiak napisał(a): Jeśli się nie zgadzasz to w jakim innym filmie bohaterowie przegrali NA TAKĄ SKALĘ? :)

Mierzw, chodzi właśnie o to, że oni nie do końca, prawdziwie przegrali na tą skalę. Bo to nie są straty w ludziach i porażki, z którymi pozostali przy życiu bohaterowie będą musieli sobie radzić, tylko je odkręcić, tak jakby nie miały one miejsca. I tu jest chyba zasadnicza różnica.

Hipotetyczny przykład. Wyobraz sobie jakąś sajfajową, popkulturową trylogię. W ostatnim akcie środkowej części, dochodzi do wielkiej kosmicznej bitwy pomiedzy siłami zła i dobra. Dobzi wygrywają, bohaterowie kopią tyłki, flota przymierza jest bliska ostatecznego zwycięstwa. I nagle w ostatniej chwili, głowny villan naciska przycisk magicznej deus-ex machiny i cała flota dobrych wylatuje w powietrze. Setki statków flagowych, fregat i myśliwców eksploduje. Kilku bohaterów pobocznych, a nawet jeden czy dwóch głównych, ginie tragiczną śmiercią. Totalny opad szczęki. Pozostali przy życiu bohaterowie stoją w stanie osłupienia. Ostatnia scena to pozbawione muzyki ujęcie na dryfujące w kosmosie szczątki statków i zwłoki. Napisy końcowe. I to byłoby w pełni mocne zakończenie, jeżeli widz oczekiwałby, że te straty to prawdziwe straty i że następna część trylogii będzie opowiadać o tym jak garstka pozostałych przy życiu bohaterów, będzie starać się teraz po tej tragedii, z dramatycznie umniejszonymi siłami, próbować pokonać dużo silniejszego teraz wroga.

My wiemy, że w ostatniej części i tak będzie happy end, ale happy end nie oznacza, że ci którzy stracili życie by doprowadzić do zwycięstwa, dostaną respawna. Tak jak pisałem - Imperator został pokonany, ale Alderaan, setki rebeliantów, Obi-Wan, Yoda, Anakin i inni, nadal są martwi. Są częścią poświęcenia, jakie trzeba było złożyć, przed zwycięstwem.

Natomiast w IW to jest "przegrana NA TAKĄ SKALĘ", nieco w cudzysłowiu. Bo nie chodzi jedynie o to, że bohaterowie będą musieli sobie radzić z taką tragedią, tyle, że jej prawdziwy trzon, to co stanowi o tym, że jest tragedią, zostanie odkręcone. To jest chwilowa przeszkoda/płotek do przeskoczenia, a nie prawdziwa tragedia NA TAKĄ SKALĘ, która będzie mieć prawdziwe, permanentne efekty jakie powinna mieć tragedia.

Podkreślę, że to nie oznacza, że sam proces odkręcania nie może być fajną, emocjonującą przygodą (nigdzie anie przez moment nie pisałem, zę Avengers 4 ma być do dupy), ale jeżeli wiemy z góry, że zdecydowana większość tych bohaterów w taki czy inny sposób, zmartwychwstanie, to nie można do końca mówić o końcówce IW, jako prawdziwej, emocjonalnej przegranej.

Cytat:Im większa skala problemu, tym większa ciekawość jak bohaterowie z tego wybrną, jakie znajdą rozwiązanie.

Z jednej strony tak, z drugiej ta ciekawość byłaby dużo, dużo większa gdyby Ci bohaterowie musieli radzić sobie ze skalą śmierci i zniszczenia i dojść do jakiegoś happy endu, pomimo niej, niż próbować ją magicznie odkręcić, tak jakby nie miała miejsca.


@Crov


Cytat:Po drugie: nie wiem jak widzisz porównanie do Alderaan, którego znamy wlaściwie jedynie nazwe, do zniknięcia masy bohaterów, których znamy dobrze.

Alderaan było bardziej porównaniem do zgonu połowy wszechświata. Chodziło o przykład zgonu olbrzymiej ilości ludzi, któych nie znamy. O ciężar i koszty wojny. Tak samo jak śmierci rebeliantów, którzy zgineli podczas tej wojny.

Poza tym Alderaan rzuciłem jedynie jako przykład zgonu w SW. Możesz go równie dobrze zastąpić jakąkolwiek inną śmiercią z tego uniwersum. Np. powiedzmy, że Imperator został pokonany i teraz Luke ma magiczne gizmo, by przywrócić do życia swojego ojca, sprawić by Obi Wan wrócił, by Yoda żył, itp.


(28-04-2018, 13:37)Crov napisał(a): Ale nic jeszcze nie odkręcono, więc może poczekajmy z krytyką i zastanawianiem sie czy porównania są IDEALNE, aż cokolwiek zobaczymy z Avengers 4? To po pierwsze.

Ale kto pisze o idealnych porównaniach? Bo boję się, że teraz dyskusja zostanie sprowadzona do tego czy zakończenia IW i IK są idealnie symetryczne/porównywalne, podczas gdy to nie ja wystosowałem to porównanie i nigdzie nie twierdziłem, że są adekwatne (wręcz przeciwnie).

Cytat:Po trzezcie: to jest zamknięcie pewnego rozdziału. Absurdalne wydaje mi się czepianie się, że bohaterowie znikneli, bo wiemy, że to odkręcą - w taki sam sposób można się czepiać, że bohater przegrywa w jakimś momencie filmu, bo i tak wiemy, że wygra. Po co oszukiwać widza i mówić, że przegrywa, skoro potem i tak wygra? ;)

No właśnie nie, jako że emocjonalny impact śmierci bierze się z jej nieuchronnej permanentności.  Jeżeli bohater dostaje wpierdol w środku filmu, a my i tak wiemy, że on wygra po koniec, to nie umniejsza to emocjom jakie wynikają z tego chwilowego wpierdolu, bo to są nadal problemy bohatera i oglądamy jak bohater próbuje radzić sobie z nimi radzić (i powtarzam już któryś raz, że zgadzam się, że na tej samej zasadzie, zakonczenie IW ma własne emocje, bo nawet jeżeli my wiemy, że Spiderman wróci, to dramat jaki np. Stark chwilowo przeżywa z powodu jego "zgonu", jest prawdziwy).

Natomiast śmierć jest straszliwa w swoich konsekwencjach i emocjonalnie mocna, własnie dlatego, że jest ostateczna. Jeżeli scenarzysta chce zaczerpnąć pełną emocjonalną siłę z śmierci, to musi to być właśnie śmierć z permanentnymi efektami. Jeżeli oglądasz czyjś zgon na ekranie, ze świadomością, że ta postać zaraz wróci i że nie będzie permanentnych efektów, to prawdziwy ciężar, tego zgonu jest wydmuszką tego czym byłby w innym przypadku.

Jeszcze raz powtarzam, że nie uważam, że te sceny pozbawione były emocji "in the moment", ale to był inny poziom i kaliber emocji, niż oglądanie zgonów, które nie śmierdzą na kilometr sztuczką"



Cytat:No dobrze, to powiedz mi jak umniejsza zakończeniu IW to jak rozwiązali to w Avengers 4? :P Bo przecież nie ma sensu pisać, że pic na wode, zupełnie inaczej niż z Hanem, bo przecież nie masz pojęcia co wydarzy się w nastepnym filmie i jak to zostanie rozwiązane.

Rozwiązanie A4 (niezależnie od tego jakie by nie było) nie umniejszy zakończeniu IW jako mocnemu cliffhangerowi, ale umniejszy dramat jaki wynika ze śmierci, które okazują się nie być prawdziwymi zgonami. Zwłaszcza, że my to wiemy już teraz, w sensie wiemy, że nie ma chuja, że Spidey czy Tchalla nie powrócą.


Cytat:W ogóle co to za pisanie, że odmrożenie Hana nie umniejsza kryzysowi zamrożenia w karbonicie. Dlaczego to inny kaliber emocji niż w IW? Skąd wiesz, co będą musieli poświęcić bohaterowie w A4, żeby przywrócić połowe świata?

?

Chyba nie zrozumiałeś tej części mojej wypowiedzi, albo ja nie rozumiem o co Ci chodzi powyżej. Bo najpierw pytasz "co to za pisanie", że odmrożenie Hana, nie umniejsza kryzysowi w karbonicie, tak jakbym sugerował gdzieś, że IW jest pod tym względem gorsze. A przecież ja jak byk, w tym samym zdaniu napisałem, że według tej samej zasady według, której zamrożenie Hana w Imperium działa, "smierci" bohaterów w IW, też działają i też wywołują dramat i emocje. Po prostu to jest zupełnie inny kaliber emocji, niż w przypadku gdyby te śmierci były prawdziwe.



A sam film 9/10. Nie pamiętam już kiedy ostatnim razem byłem na czymś dwa razy w kinie, ale tu chyba sobie zrobię powtórkę.


RE: Avengers: Infinity War (2018) - temat spoilerowy - Gal Anonim - 28-04-2018

(28-04-2018, 16:21)Proteus napisał(a): A przecież ja jak byk, w tym samym zdaniu napisałem, że według tej samej zasady według, której zamrożenie Hana w Imperium działa, "smierci" bohaterów w IW, też działają i też wywołują dramat i emocje. Po prostu to jest zupełnie inny kaliber emocji, niż w przypadku gdyby te śmierci były prawdziwe.
W sensie, gdyby umarli prawdziwi ludzie? :P No to się zgadzam. ;) No okej, to jest inny kaliber niż jakby naprawdę zabili Hana albo naprawdę zabili połowę Wszechświata (ale -w wypadku IW - nie oznacza to, że mniejszy, bo nie znamy tego, co się wydarzy dalej). Tak czy siak, z tym gradacją i krytyką warto poczekać jednak na A4.

Cytat:Jeżeli oglądasz czyjś zgon na ekranie, ze świadomością, że ta postać zaraz wróci i że nie będzie permanentnych efektów, to prawdziwy ciężar, tego zgonu jest wydmuszką tego czym byłby w innym przypadku.
Tak i nie. Bo funkcja śmierci w opowiadaniu historii jest bardziej złożona. Ciężko o tym dyskutować w polowie historii. Ciężar zgonu jako zgonu może być mniejszy, ale to nie znaczy, że ciężar jako element historii bedzie mniejszy. Tak, jak wspominałem w przypadku Visiona, dla mnie ciekawym elementem bylby wlasnie motyw powrotu Visiona, który nijak nie czuje tego do Scarlet Witch, co czuł. Nie wiem czy umiejętnie przekładam to, co mam na myśli na literki. :P Sory.


RE: Avengers: Infinity War (2018) - temat spoilerowy - Proteus - 28-04-2018

Btw. Co sądziliście o ostatniej bitwie na Wakandzie?

Wprawdzie trochę brakowało mi tak efektownego współdziałania bohaterów jak w CW (chociaż potyczka z Thanosem na Tytanie to zrekompensowała), ale zrobiło na mnie wrażenie to jak Russo udało się sprawić, że armia CGI crittersów momentami wyglądała na autentycznie niebezpieczną.

Była autentyczna siła, energia i drapieżność w niektórych ujęciach, jak te zębate chujki z mocarnym impetem rozbijały się o bohaterów i napierdalały ich zębami. Sprawiały wrażenie czegoś mega agresywnego, pełnego energii, co autentycznie może zrobić krzywdę, zamiast CGI spritów, które znikają po dotknięciu bronią.

Sama aranżacja tej bitwy, może nie była jakoś super pomysłwowa, ale na poziomie reżyserii poszczególnych ujęć, ta bitwa miała "kinetyczność" i pierdolnięcie. Tribalowy chant wojowników Wakandy, też był spoko.

Btw. Te crittersy wyglądały jak Genestealery z 40k :)


RE: Avengers: Infinity War (2018) - temat spoilerowy - Mierzwiak - 28-04-2018

Proteus, nie chce mi się bawić w cytowanie, więc odpowiem ogólnie i najkrócej jak się da:

1) rozumiem twoje stanowisko i zarzut, ale nie wydaje mi się zasadne porównywanie Infinity War do każdego innego filmu, ponieważ nie każdy film jest częścią ogromnej serii i otwartą historią, nie w każdym filmie jest magia i kosmiczny Kamień dający kontrolę nad czasem co już samo w sobie jest sygnałem czego można się spodziewać :)

2) Sam przywołałem przykład Imperium, tak, ale tylko po to by pokazać że droga do zwycięstwa na wojnie okupiona bywa przegranymi bitwami. To mogą być bitwy różnego rodzaju: zamrożony i porwany kompan albo śmierć połowy wszechświata :)

Jeśli, jeśli da się przywrócić do życia połowę populacji wszechświata (czy Kamień Duszy zebrał je wszystkie przy okazji? Hmm?), to przecież nie wiemy jak to mogłoby się stać. Przez zwykłe cofnięcie czasu, czy w inny sposób? Czy ludzie będą pamiętać swoją śmierć, tak jak ich bliscy? Bo jeśli tak to byłoby to ciekawsze niż proste i w sumie słabe cofnięcie wydarzeń do odpowiedniego momentu by zapobiec zagładzie.

Wakanda? Ma super momenty: wejście Thora, Rocketa i Groota, wymianę zdań między Thorem i Capem, Rocketa i Bucky'ego, I am Groot i I am Steve Rogers no i w końcu przybycie Thanosa, ale poza tym meh.

Robale były OK, ale nie wiem po cholerę one skoro w Nowym Jorku ich nie było. I dobrze, bo ekipa i ludność miasta miałaby przesrane...