![]() |
|
Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Wersja do druku +- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl) +-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3) +--- Dział: Ogólne dyskusje filmowe (https://forumkmf.pl/Forum-Og%C3%B3lne-dyskusje-filmowe--25) +--- Wątek: Krótka piłka, czyli mini-recenzje (/Thread-Kr%C3%B3tka-pi%C5%82ka-czyli-mini-recenzje--1192) Strony:
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31
32
33
34
35
36
37
38
39
40
41
42
43
44
45
46
47
48
49
50
51
52
53
54
55
56
57
58
59
60
61
62
63
64
65
66
67
68
69
70
71
72
73
74
75
76
77
78
79
80
81
82
83
84
85
86
87
88
89
90
91
92
93
94
95
96
97
98
99
100
101
102
103
104
105
106
107
108
109
110
111
112
113
114
115
116
117
118
119
120
121
122
123
124
125
126
127
128
129
130
131
132
133
134
135
136
137
138
139
140
141
142
143
144
145
146
147
148
149
150
151
152
153
154
155
156
157
158
159
160
161
162
163
164
165
166
167
168
169
170
171
172
173
174
175
176
177
178
179
180
181
182
183
184
185
186
187
188
189
190
191
192
193
194
195
196
197
198
199
200
201
202
203
204
205
206
207
208
209
210
211
212
213
214
215
216
217
218
219
220
221
222
223
224
225
226
227
228
229
230
231
232
233
234
235
236
237
238
239
240
241
242
243
244
245
246
247
248
249
250
251
252
253
254
255
256
257
258
259
260
261
262
263
264
265
266
267
268
269
270
271
272
273
274
275
276
277
278
279
280
281
282
283
284
285
286
287
288
289
290
291
292
293
294
295
296
297
298
299
300
301
302
303
304
305
306
307
308
309
310
311
312
313
314
315
316
317
318
319
320
321
322
323
324
325
326
327
328
329
330
331
332
333
334
335
336
337
338
339
340
341
342
343
344
345
346
347
348
349
350
351
352
353
354
355
356
357
358
359
360
361
362
363
364
365
366
367
368
369
370
371
372
373
374
375
376
377
378
379
380
381
382
383
384
385
386
387
388
389
390
391
392
393
394
395
396
397
398
399
400
401
402
403
404
405
406
407
408
409
410
411
412
413
414
415
416
417
418
419
420
421
422
423
424
425
426
427
428
429
430
431
432
433
434
435
436
437
438
439
440
441
442
443
444
445
446
447
448
449
450
451
452
453
454
455
456
457
458
459
460
461
462
463
464
465
466
467
468
469
470
471
472
473
474
475
476
477
478
479
480
481
482
483
484
485
486
487
488
489
490
491
492
493
494
495
496
497
498
499
500
501
502
503
504
505
506
507
508
509
510
511
512
513
514
515
516
517
518
519
520
521
522
523
524
525
526
527
528
529
530
531
532
533
534
535
536
537
538
539
540
541
542
543
544
545
546
547
548
549
550
551
552
553
554
555
556
557
558
559
560
561
562
563
564
565
566
567
568
569
570
571
572
573
574
575
576
577
578
579
580
581
582
583
584
585
586
587
588
589
590
591
592
593
594
595
596
597
598
599
600
601
602
603
604
605
606
607
608
609
610
611
612
613
614
615
616
617
618
619
620
621
622
623
624
625
626
627
628
629
630
631
632
633
634
635
636
637
638
639
640
641
642
643
644
645
646
647
648
649
650
651
652
653
654
655
656
657
658
659
660
661
662
663
664
665
666
667
668
669
670
671
672
673
674
675
676
677
678
679
680
681
682
683
684
685
686
687
688
689
690
691
692
693
694
695
696
697
698
699
700
701
702
703
704
705
706
707
708
709
710
711
712
713
714
715
716
717
718
719
|
RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Norton - 04-12-2024 Kilka dobrych filmów ostatnio widziałem, w zasadzie same mocne siódemeczki łamane na chude ósemki (gdzieniegdzie drobne spoilery). Kiss Me Deadly zaczyna się niczym klasyczny noir z gruboskórnym szpiclem oraz damulką w opałach i poprzez kilka płytkich dołków fabularnych i nieco nużący drugi akt dociera do zaskakującego finału. Kompletnie nie spodziewałem się kierunku, w jakim podąży historia i przedmiotu-powodu całej intrygi. Przebieg zdarzeń można zawrzeć w angielskim porzekadle "ciekawość zabiła kota". Główny bohater wchodzi w sam środek gry rozgrywającej się kilka poziomów ponad jego ograniczonym światkiem i ostatecznie uświadamia sobie, że był tylko nieistotnym pionkiem, a pewnych spraw lepiej nie tykać. Jeśli nawet w finale udaje mu się umnąć kostusze, to jest to zaledwie pyrrusowe zwycięstwo w obliczu strat personalnych i zerowych zysków. Dodatkowy smaczek: KMD wyraźnie zainspirował zarówno Tarantino (Pulp Fiction), jak i Spielberga (Raiders of the Lost Ark). Southern Comfort aka Dziewięciu Murzynków na bagnach Luizjany (chyba nawet mamy stosowny temat na forum). Nie podobało mi się kilka durnych decyzji poniektórych wojaków i pozostawienie przy życiu oczywistej dwójki. No, Hill mógłby może mometami jeszcze bardziej przykręcić śrubę i pogłębić uczucie osaczenia towarzyszące biednym żołnierzykom, ale dośc już narzekania, bo wszystko inne cacy. Tęskno mi do takich ekranowych twardzieli z tym ich bezkompromisowym sposobem bycia i szorstkim podejściem do towarzyszy (kiedyś to było, częśc 26324); duet Carradine - Boothe wymiata, Brion James zalicza świetny epizod, a dobre wrażenia podbija odmierzany w spazmatycznym tempie wieśniackiego muzykowania finał. Heavenly Creatures to zło w dziewczęcych łaszkach. W pewnym momencie poczułem przesyt Czwartym Światem i całym tym "sennym", nieco wykoślawionym ujęciem rzeczywistości, ale po wejściu napisów końcówych z uznaniem pokiwałem łbem. Dzięki zmyślnemu operowaniu kontrastami finał wali w głowę (przepraszam, naprawdę) jeszcze mocniej; straszniejszy niż większość nowych horrorów. Przerażacze są spoko (ale bez przesady), w Martwicy Mózgu mamy tylko jedną dobrą scenę, więc Niebiańskie Istoty z miejsca zostają moim ulubionym filmem Jacksona wychodzącego poza Śródziemie. Z nieco mniejszym entuzjazmem polecam Gaslight. Sprawnie budowany nastrój i świetna Bergman bledną nieco w obliczu nieznośnie przedłużanego metrażu i oczywistego, widocznego od początku motywu fabularnego. RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - simek - 04-12-2024 Something Wild - uwielbiam sytuacje, gdy film kupuje mnie od pierwszego ujęcia, w tym wypadku ocenę mógłbym wystawiać już po pierwszej minucie i ani trochę bym się nie pomylił: wszystko tutaj gra i trąbi od pierwszej klatki i o ile kapitalne początki filmów zdarzają się dosyć często, tak tutaj mamy cudowną jazdę przez prawie dwie godziny. Jazdę w której, nomen omen, dziką przyjemność czerpie się z niepewności w którą stronę rozwinie się historia, a ostrych zakrętów jest tutaj kilka, również pod względem klimatu filmu, czy nawet przynależności gatunkowej - jak może wiecie, nie wierzę w gatunki filmowe, więc i sam fakt żonglowania nimi w ramach jednego seansu nie jest plusem samym w sobie, ale tutaj Demme uprawia tą żonglerkę naprawdę po mistrzowsku. Mistrzowski jest również dobór piosenek: w napisach końcowych jest ich wymienionych podobno aż 49 i muszę przyznać, że to chyba jeden z najbardziej rozśpiewanych, rozmuzykowanych filmów jakie kojarzę, a które nie są stricte filmami muzycznymi, czy musicalem (w który jednak Dzika namiętność się zamienia w ostatnim ujęciu). Oprócz muzyki film jest wypełniony wprost toną zajebistych motywów, motywików, drobnych, fantastycznych szczegółów, czy zapadających w pamięć ról na drugim, trzecim planie - reżyseria to są jakieś himalaje pod względem rzemiosła. Wciąż biję się z myślami, ale na dzisiaj muszę stwierdzić, że delikatnie zawiodła mnie końcówka, która trochę niweczy realistyczne poczucie, że ta historia mogłaby przytrafić się każdemu na rzecz bardziej sensacyjnych tonów i chyba niepotrzebnej kulminacji, a następnie happy endu - wolałbym, żeby historia pozostała skromniejsza i żeby zakończyła się bardziej niejednoznacznie, ale w sumie nie wiem czy to wada, czy bardziej moje preferencje co bym chciał zobaczyć. Bądź co bądź jest to zaledwie rysa na brylancie - cudowny film, jeden z tych po których było mi przykro, że się skończył :) Daję mocarne 9/10 bo daaaawno żaden seans nie dał mi takiej przyjemności, bo wiecie, w większości wybitne filmy są smutne, ponure, opowiadają o jakiejś tragedii, a znaleźć film, który równocześnie jest znakomity i daje niesłychaną radość, to prawdziwa perła. Teraz już rozumiem czemu P.T Anderson wymienia Jonathana Demmego jako jednego ze swoich idoli i wzór do naśladowania, bo tutaj rzeczywiście widać pewne podobieństwa w reżyserskim stylu i idzie poznać skąd inspiracja dla klimatu z Inherent Vice, czy Licorice Pizza. Czas poznać dorobek Demmego nieco dokładniej, głównie Melvina i Howarda i może powtórzyć Milczenie Owiec, bo lata temu zupełnie mnie nie urzekło. RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Snappik - 05-12-2024 Paddington w Peru - nie jest to tak sprawne reżysersko jak jedynka i błyskotliwe jak dwójka, ale to wciąż kawał fajnego filmu dla małolatów. Bawiłem się na tym lepiej niż na drugim Gladiatorze, ba nawet końcówka pomimo swojej przewidywalności wzbudza więcej emocji niż pasztet Scotta. Warto obejrzeć przede wszystkim sceny z Olivią Colman, bo to co ona odpaliła w tej produkcji to jest coś fantastycznego :) Banderas też pokazał, że nawet gdy jego rola sprowadza się do złola i odebrania czeku, to jest w stanie wykrzesać z siebie coś więcej. A zakończenie jest idealne, nie zmieniłbym w nim ani sekundy. Mimo jednak pochwał jest tutaj kilka dłużyzn oraz nietrafionych gagów. Najsłabsza częśc trylogii, ale i tak jest solidnie. 6+/10 Krótka piłka, czyli mini-recenzje - zombie001 - 05-12-2024 A jak wypada zastępstwo za Hawkins? Gryzie mnie mocno ten recast. No i do tej pory nie rozumiem czemu King oddał to komuś innemu do reżyserowania :/ Wysłane przy użyciu Tapatalka RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Snappik - 05-12-2024 Hawkins lepsza bez dwóch zdań. Ogólnie czuć w trzeciej części, że robił ją ktoś inny, bo (przynajmniej mi) brakowało trochę tej około-rodzinnej magii, a wszystko co się tyczy Brownów to gag za gagiem (zwłaszcza z postaci granej przez Bonneville'a zrobiono większego fajtłapę). A szkoda, bo potencjał tu był na coś dojrzalszego, bo tonem i humorem zjechało to chyba level niżej w kategorii wiekowej. Nie mniej, wszystko co związane jest z misiem podnosi dość mocno ocenę. RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Mefisto - 05-12-2024 A jak dubbing? Czy oglądałeś z napisami? RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Pelivaron - 06-12-2024 Anora Co za męczący film, głównie za sprawą głównej bohaterki i darcia jej ryja. Sama postać też straszna. Jeszcze pierwsza godzina jest znośna ale jak już wjeżdżają kreskówkowi gangsterzy z Armenii robi się źle. Ale i tak od Anory dużo gorszy jest irytujący młodu rusek. Podobał mi się montaż, momentami miałem wrazenie oglądania bieda wersji Uncut Gems, więc jakiś tam plus. Zdjęcia fajne, piosenki fajne, cycuszki są, młoda sie stara i świeci tyłkiem ile się da - generalnie ma niezłą charyzmę i jest okej dopóki nie zaczyna skrzeczeć. Nie wiem jak tam konkurencja oscarowa, jak nie ma za dużej to niech dostanie, za fizyczny aspekt swojej roli :) Złota Palma dla tego filmu kuriozalna. Poprzednie filmy Bakera kilka leveli wyżej. 5/10 RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - PropJoe - 06-12-2024 To zdjęcia w końcu fajne czy ok? :P Który Baker w takim razie dobry, bo widziałem tylko The Florida Project i się nudziłem? Red Rocket? RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Snappik - 06-12-2024 (05-12-2024, 23:58)Mefisto napisał(a): A jak dubbing? Czy oglądałeś z napisami? W kinie nie ma chyba wersji z napisami. Generalnie głosy dobrane ok, dialogi są zrozumiałe, ale u jednej "powracającej" postaci z dwójki zmieniono aktora: RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Pelivaron - 06-12-2024 (06-12-2024, 01:22)PropJoe napisał(a): Który Baker w takim razie dobry, bo widziałem tylko The Florida Project I się nudziłem? Red Rocket? No ja najbardziej lubię "The Florida Project" (dałem 8/10) Później "Mandarynka" (dałem 7/10). No i "Anora". "Red Rocket" mam do nadrobienia i może w ten weekend to zrobię. EDIT: "Red Rocket" jest na Netflix, więc na bank oglądam :) RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Mefisto - 06-12-2024 (06-12-2024, 08:45)Snappik napisał(a): W kinie nie ma chyba wersji z napisami. W CC były wybrane seanse, przynajmniej jakoś tydzień czy dwa temu. Teraz faktycznie nie ma. A Red Rocket zdecydowanie najlepszy. RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Pelivaron - 06-12-2024 Byłem dzisiaj w kinie na pewnym filmie. Dobrym filmie. O dziwo. Tym filmem jest "Wicked". Jestem w szoku, jak dobre to było - serio! Możliwe, że wszystko z powodu moich oczekiwań, które były po prostu żadne. Chyba obejrzałem kilka miesięcy temu jakiś teaser albo zwiastun i stwierdziłem, że to będzie crapp. Paskudny wizualnie, przypominało mi to jakąś nie wiem "Alicję w Krainie Czarów" albo tego "Oza" z Milą Kunis, do tego Ariana Grande w obsadzie (wtedy LOL, teraz WOW). Później zaczęły napływać informacje, że to może być kandydat do Oscara, co oczywiście kwitowałem uśmiechem i myślą, że Universala pojebało. A tu zonk. Film trwa 2h40m, ale zleciało jak z bicza. Co prawda film łapie w pewnym momencie zadyszkę, kiedy dwie główne bohaterki stają się psiapsiółkami (żaden to spoiler, info jest zawarte w opisach jak coś), ale chwilę później znowu wraca na dobre tory i serwuje bardzo dobry i emocjonujący trzeci akt, który został okraszony piosenką "Defying Gravity", która idealnie gra i buczy w finale. Nie spodziewałem się, że sama historia będzie tak wciągająca i tak dramatyczna. Postacie Glindy i Elphaby fantastycznie się uzupełniają i są fantastycznie zagrane. O ile Cynthia Erivo nie zaskoczyła mnie wcale, tak Arianka już mocno - szapo ba dla niej bo odnalazła się perfekcyjnie, jako zadufana w sobie narcyzka, jej ruchy (szczególnie odrzucanie włosów do tyłu, lol) urocze i czasami wręcz zabawne. Świetna jest. O tym, że jest to dobry musial niech świadczy fakt, że mam ochotę posłuchać piosenek na Spotify, a "Defying Gravity" na pewno dodaje do playlisty. Do tego zdziwiło mnie jak DOBRZE ten film wygląda. Zwiastuny pod tym względem kłamały - na dużym ekranie efekty komputeorwe są znośne. Wiadomo, ze do perfekcji brakuje (zwierzątka nie są szczytem CGI) i czuć ten greenscreen, ale nie jest on aż tak chamski plus z racji tego czego się spodziewałem, jestem w pełni zadowolony. Żeby nie było - nie jest to doskonałe. Tak jak piszę chociaż tempo jest świetne, to łapie to w pewnym momencie zadyszkę. Jonathan Bailey, czyli aktor grający Fiyero jest marny i ma chyba najgorszą piosenkę ze wszystkich, Jeff Goldblum trochę niewykorzystany, ale liczę, że w kontynuacji dadzą mu już większe pole do popisu. Nie wiedzieć też czemu liczyłem na nieco głębszą relację Elphaby z siostrą. No, ale to taki szczegół. Na razie 7,5/10. Idę drugi raz, bo mam zamiar z babą swoją iść. I wtedy pewnie zdecyduję czy bardziej 7 czy 8. RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Norton - 06-12-2024 Jestem rozdarty w kwestii Oczu Węża. Ambiwalentne odczucia najlepiej obrazuje dylemat dotyczący roli Nicka Cage'a - nie wiem, czy jest tak wspaniale eskpresyjny, czy też grzęźnie w mule nadmiernego szarżowania. Szpanuje też De Palma za kamerą, ale akurat jego kuglarstwo (długie ujęcia itp.) kupuje w 100%. Problem stanowi (znamiennie u schyłkowego Briana) skrypt. Spory potencjał na neo-Rashomona podlanego konspirą i dylematem moralnym psuje moim zdaniem obrana "struktura" opowieści; na "wysokości" drugiego aktu otrzymujemy odpowiedź na pytania "kto?" i "jak?" (bez większych zaskoczeń), co zarzyna 90% potencjału dramaturgicznego i przez blisko połowę filmu czekamy bez większego entuzjazmu na zakończenie. Szkoda, bo do momentu wyłożenia kart na stół byłem usatysfakcjonowany. Pół na pół, średniacha, trochę dobra wymieszanego z bolesnymi wywrotkami. Dygresja sentymentalna/relatywizowanie: na "dzisiejsze" czasy dziełko De Palmy i tak daje radę. Równo dekadę po premierze Snake Eyes jakiś gość podjął próbę opowiedzenia podobnej historii, nakręcił Vantage Point i poległ z kretesem. Na szybko jeszcze o dwóch tytułach: Panienki z Rochefort to baaaaaardzo przyjemna baja, przy której wyłączasz część mózgu odpowiedzialną za myślenie i podziwiasz feerie barw oraz pląsające dziewuszki (szkoda nieco ostatniej sceny, lekki posmak gorzkości dodałby nieco charakteru lodom polanym lukrem), a Ostatnie Kuszenie Chrystusa to najlepszy film o popularnym w niektórych kręgach cieśli z Nazaretu. Nikt nie ujął tematu lepiej (okej, Zeffirelli odwalił dobrą robotę, ale stworzył "tylko" ekranizację części Nowego Testamentu), podejmując polemikę przy jednoczesnym uszanowaniu (w uproszczeniu) kwestii wiary. Spokojnie topka Scorsese, spoooooore zaskoczenie. RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Krismeister - 07-12-2024 (06-12-2024, 20:46)Pelivaron napisał(a): Byłem dzisiaj w kinie na pewnym filmie. Dobrym filmie. O dziwo. Tym filmem jest "Wicked". Zastanawiałem się, teraz już nie, namówiłeś :) RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Bucho - 07-12-2024 (06-12-2024, 23:06)Norton napisał(a): Jestem rozdarty w kwestii Oczu Węża. Ambiwalentne odczucia najlepiej obrazuje dylemat dotyczący roli Nicka Cage'a - nie wiem, czy jest tak wspaniale eskpresyjny, czy też grzęźnie w mule nadmiernego szarżowania. Szpanuje też De Palma za kamerą, ale akurat jego kuglarstwo (długie ujęcia itp.) kupuje w 100%. Problem stanowi (znamiennie u schyłkowego Briana) skrypt. Spory potencjał na neo-Rashomona podlanego konspirą i dylematem moralnym psuje moim zdaniem obrana "struktura" opowieści; na "wysokości" drugiego aktu otrzymujemy odpowiedź na pytania "kto?" i "jak?" (bez większych zaskoczeń), co zarzyna 90% potencjału dramaturgicznego i przez blisko połowę filmu czekamy bez większego entuzjazmu na zakończenie. Szkoda, bo do momentu wyłożenia kart na stół byłem usatysfakcjonowany. Pół na pół, średniacha, trochę dobra wymieszanego z bolesnymi wywrotkami. Dygresja sentymentalna/relatywizowanie: na "dzisiejsze" czasy dziełko De Palmy i tak daje radę. Równo dekadę po premierze Snake Eyes jakiś gość podjął próbę opowiedzenia podobnej historii, nakręcił Vantage Point i poległ z kretesem. Moga byc spoilery!!! Tez ostatnio sobie powtarzalem, robiac sobie smaka na mocno nierowna filmografie De Palmy. Filmu nie widzialem pewnie z dobre cwierc wieku, takze pamietalem w zasadzie tylko pojedyncze elementy. Technicznie to nadal kawal wybornej zabawy w kino ala De Palma, ale scenariusz jest mocno nierowny. Szarzujacego Cage'a kocham, bo idealnie pasuje do tej postaci, gdzie ten pierwszy kwadrans na jednym ujeciu to jest dla mnie rezyserko-aktorski miod. Zreszta, lubie Cage'a w tych jego szalenstwach 80/90 (zanim stal sie autoparodia), gdzie ogladasz film i nie wiesz, czy dac mu zlota Maline, czy jednak Oscara. Film odrobine siada podczas rozmowy z bokserem, a potem jest sztos az do samego finalu, ktory akurat lezy, gdzie to cale Deus ex machina jest wrecz groteskowe*. Przy czym fajnie, ze dalej mamy ten zabawny epilog zwiazny z "bohaterstwem" postaci NC. Co do zbyt szybkiego pokazania kto jest zlolem...patrzac na obsade i to, ze mamy lata 90. to bylo do przewidzenia, a sam twist jest pokazany fajnie, bo postac jest dobrze poprowadzona, po czesci przez energie Cage'a. Inna kwestia, ze twist nie jest tutaj dla twistu, bo to film w duzej mierze o zdradzie, zaufaniu, wartosciach, cenie ludzkiej duszy, a wiec ona musi miec okazje wybrzmiec, a wiec rozumiem decyzje rezysera, choc nie do konca mu sie to udalo. Dzieki temu mamy natomiast zajebista scene wyscigu w szukaniu dziewczyny, szczyt rezyserkiego kunsztu De Palmy. Na minus masa dupereli, w zasadzie blacha historia, a jednak rozbuchana w elemencie jej wagi i skali, a takze pomysly rodem z jakiejs komedii pomylek - na wpol slepa lasia, bo ktos jej zdepnal okulary. Mocno nierowne to wszystko, ale dobry tydzien po seansie ciagle mysle o tym filmie, bo ciagle masa w nim dobra. Odrobine naciagane 7/10 *Wersja alternatywna to w ogole wpisuje sie w ten koncept jeszcze bardziej, ale w tym przypadku mialoby to wiecej sensu, bo byloby bardziej symboliczne i ten palec Bozy bylby wrecz doslowny, co pasowaloby do tego filmu. Tylko wtedy nie byloby sadowego epilogu. I saw the footage of the original ending as it was presented in the De Palma documentary from 2015 (which I believe is the source of the footage in this video) last night. His commentary on it is rather interesting - he explains that this ending was created due to his belief that in order to resolve such deep corruption as depicted in the film's story, the "hand of God" would literally have to come down and destroy it. Hence, the tidal wave killing Kevin by crushing him under the Powell Millenium globe while Rick and Julia survive. For my money, at least, while it may be a literal deus ex machina the way De Palma describes it (albeit one that is foreshadowed the entire film) I think it makes thematic sense for this to be the way it ends. He does not explicitly spell this out, but Kevin being killed by the symbol of his co-conspirator's business empire does come off as rather poetic justice, too. RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - shamar - 07-12-2024 This is Spinal Tap Ponoć kultowe, ponoć świetne, ponoć. Bo nie wiem w którym miejscu. Jak na kogos kto zna biografie kilku rockowych zespolow nie widze tu niczego odktywczego. Jest kilka zabawnych żartow z gatunku ale to... tyle. Muzyka tez sie nie broni. 4/10 Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Pitero - 09-12-2024 Schmidt - oj, długo zbierałem się za nadrobienie tego klasyka. Pamiętam jeszcze gdy premierą widziałem w kinie zwiastun. Tak więc właściwie od premiery ponad 20 lat temu (!), o tym filmie wiedziałem ale dopiero teraz go obejrzałem. Nigdy jakoś nie miałem okazji go obejrzeć w telewizji, na streamingu go nie ma. Dopiero udało mi się kupić Dvd na Allegro w przystępnej w końcu cenie. Nicholson odbierając Globa za rolę w dramacie powiedział, że myślał że to komedia. I coś w tym jest, gdyż sami musimy sobie odpowiedzieć czy oglądaliśmy bardziej komedię czy dramat. Owszem, są tutaj sceny na których szczerze się śmiałem (cała rola Kathy Bates to powinien być komediowe złoto). Ale w gruncie rzeczy to bardzo smutny film o staruszku, którego doświadcza tragedii życiowej (śmierć żony), nie cieszy się emeryturą i nie może pogodzić się z wyborem córki w kwestii wyboru swojego przyszłego męża. Tylko listy, które pisze do afrykańskiego chłopca, którego wspomaga charytatywnie dają mu jakieś poczucie spełnienia i szczęścia. Od razu zapomina się, że gra Nicholson, a widzi się Schmidta. Co na pewno nie było łatwe, zdając sobie sprawę jak znany jest to aktor. Gra z początku z rezerwą, na spokojnie, by w końcu nagle wybuchnąć (scena na parkingu, konfrontacja z córką na tarasie). Komediowo również wypadł bezbłędnie, zwłaszcza w scenie z łóżkiem wodnym pękałem ze śmiechu. I jedno z najpiękniejszych i najbardziej wzruszających zakończeń filmowych jakie widziałem. 8/10 Wysłane z mojego CPH2481 przy użyciu Tapatalka RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Mefisto - 09-12-2024 Dear Ndugu... - klasyka :D RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Pelivaron - 12-12-2024 Bones and All Najgorszy film Guadagnino z jakim miałem okazję obcować. Wątek kanibalistyczny tak jakby dodany na siłę i równie dobrze mogłoby go nie być. W zasadzie pomimo tego, że jest on słaby to w jakimś tam stopniu wyróżnia ten film. W innym wypadku dostałbym przeciętne romansidło w ramach kina drogi z niesamowicie irytującymi bohaterami. Chalamet chalametuje, ale w taki zły sposób. Nie wiem czy taki był pomysł na tę postać, czy on po prostu jest znużony pracą przy tym filmie, ale generalnie zero życia w gościu. To miało być takie intymne i powolne kino w stylu Jarmuscha (trochę jego twórczość przychodziła mi do głowy w trakcie seansu), ale wyszły jakieś bieda popłuczyny. Przeciętne - 5/10. Natomiast Rylace daje radę i ten wątek miał fajny potencjał. PS byłem święcie przekonany, że w filmie gra Zendaya. RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Kryst_007 - 12-12-2024 "Jestem miłością" jest jeszcze gorsze. Wierz mi, poza paroma ujęciami apetycznego żarełka nic nie pamiętam z tego filmu. |