![]() |
|
Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Wersja do druku +- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl) +-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3) +--- Dział: Ogólne dyskusje filmowe (https://forumkmf.pl/Forum-Og%C3%B3lne-dyskusje-filmowe--25) +--- Wątek: Krótka piłka, czyli mini-recenzje (/Thread-Kr%C3%B3tka-pi%C5%82ka-czyli-mini-recenzje--1192) Strony:
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31
32
33
34
35
36
37
38
39
40
41
42
43
44
45
46
47
48
49
50
51
52
53
54
55
56
57
58
59
60
61
62
63
64
65
66
67
68
69
70
71
72
73
74
75
76
77
78
79
80
81
82
83
84
85
86
87
88
89
90
91
92
93
94
95
96
97
98
99
100
101
102
103
104
105
106
107
108
109
110
111
112
113
114
115
116
117
118
119
120
121
122
123
124
125
126
127
128
129
130
131
132
133
134
135
136
137
138
139
140
141
142
143
144
145
146
147
148
149
150
151
152
153
154
155
156
157
158
159
160
161
162
163
164
165
166
167
168
169
170
171
172
173
174
175
176
177
178
179
180
181
182
183
184
185
186
187
188
189
190
191
192
193
194
195
196
197
198
199
200
201
202
203
204
205
206
207
208
209
210
211
212
213
214
215
216
217
218
219
220
221
222
223
224
225
226
227
228
229
230
231
232
233
234
235
236
237
238
239
240
241
242
243
244
245
246
247
248
249
250
251
252
253
254
255
256
257
258
259
260
261
262
263
264
265
266
267
268
269
270
271
272
273
274
275
276
277
278
279
280
281
282
283
284
285
286
287
288
289
290
291
292
293
294
295
296
297
298
299
300
301
302
303
304
305
306
307
308
309
310
311
312
313
314
315
316
317
318
319
320
321
322
323
324
325
326
327
328
329
330
331
332
333
334
335
336
337
338
339
340
341
342
343
344
345
346
347
348
349
350
351
352
353
354
355
356
357
358
359
360
361
362
363
364
365
366
367
368
369
370
371
372
373
374
375
376
377
378
379
380
381
382
383
384
385
386
387
388
389
390
391
392
393
394
395
396
397
398
399
400
401
402
403
404
405
406
407
408
409
410
411
412
413
414
415
416
417
418
419
420
421
422
423
424
425
426
427
428
429
430
431
432
433
434
435
436
437
438
439
440
441
442
443
444
445
446
447
448
449
450
451
452
453
454
455
456
457
458
459
460
461
462
463
464
465
466
467
468
469
470
471
472
473
474
475
476
477
478
479
480
481
482
483
484
485
486
487
488
489
490
491
492
493
494
495
496
497
498
499
500
501
502
503
504
505
506
507
508
509
510
511
512
513
514
515
516
517
518
519
520
521
522
523
524
525
526
527
528
529
530
531
532
533
534
535
536
537
538
539
540
541
542
543
544
545
546
547
548
549
550
551
552
553
554
555
556
557
558
559
560
561
562
563
564
565
566
567
568
569
570
571
572
573
574
575
576
577
578
579
580
581
582
583
584
585
586
587
588
589
590
591
592
593
594
595
596
597
598
599
600
601
602
603
604
605
606
607
608
609
610
611
612
613
614
615
616
617
618
619
620
621
622
623
624
625
626
627
628
629
630
631
632
633
634
635
636
637
638
639
640
641
642
643
644
645
646
647
648
649
650
651
652
653
654
655
656
657
658
659
660
661
662
663
664
665
666
667
668
669
670
671
672
673
674
675
676
677
678
679
680
681
682
683
684
685
686
687
688
689
690
691
692
693
694
695
696
697
698
699
700
701
702
703
704
705
706
707
708
709
710
711
712
713
714
715
716
717
718
719
720
721
722
723
724
725
726
727
|
RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Krismeister - 12-12-2024 Zgadzam się co do Bones and All ale dodam, że film jest potwornie nudny, walczyłem ze snem przez całą drugą połowę. Już nie wiem co tam się zadziało ale nie kusi mnie sprawdzać. Szkoda, bo początek z ugryzieniem palca był spoko RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - nawrocki - 12-12-2024 Najlepszy film tego niesamowicie przecenianego gościa. :) RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - marsgrey21 - 12-12-2024 I pomimo flopów wciąż go ktoś finansuje. RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - PropJoe - 16-12-2024 (04-12-2024, 03:21)slepy51 napisał(a): Nie jest to w żadnym wypadku kino wybitne, ale robi to co tego typu obrazek robić powinien - wciąga i pozostawia po seansie z banią nie do końca pustą :) Jeśli to Clinta ostatni film, to wielkie brawa i lekki szok, że 94 letni gość potrafi jeszcze wykrzesać z siebie tę iskrę i dać nam coś takiego (...)W zasadzie mogę się po prostu podpisać. Nie wiem czy Clint będzie w stanie coś jeszcze nakręcić, ale jeśli to był jego ostatni film to nie tylko nie ma wstydu... Nic wybitnego, pewnie gdyby nie Clint to bym na to nawet nie spojrzał a tak to zaliczyłem udany seans. Gdybym miał się czepiać to głównie zdjęcia wyglądały jakoś tak dziwnie tanio, miały jakąś taką tandetną kolorystykę często. No i jednak przy filmie tak mocno opartym o scenariusz nie mogę do końca przejść bez komentarza obok motywu, w którym obrona nie idzie tropem, na który wpada w 5 minut na młoda ławniczka. 6/10 Kneecap - kilka tygodni temu biadoliłem tutaj, że brakuje mi obecnie filmów takich jak 24 Hour Party People i oczywiście to nie jest ten poziom, ale pod wieloma względami można Kneecap uznać za nawiązujący do takich tytułów jak Trainspotting, filmy Ritchie'ego czy właśnie 24 Hour... Oglądając nie wiedziałem, że bohaterowie grają samych siebie i nie wiem na ile historia jest wierna rzeczywistości, ale w skrócie jest to historia hip-hopowego trio z Irlandii Północnej rapującego po irlandzku, tym samym dokładając swoją cegiełkę do walki o irlandzką niezależność i przede wszystkim ocalenie języka. I właśnie takie podejście do tematów politycznych, narodowościowych, tożsamościowych jest chyba największym atutem filmu. Do tego, mimo, że bywa efekciarsko (przez moment na początku miałem obawę, że będzie zbyt cool na siłę), jest w tym sporo energii, humoru i czystej filmowej zabawy. Środek trochę bez pomysłu, ale i tak film leci na energii i świeżości na tyle dobrze, że nie nudziłem się ani przez chwilę. 7/10 i jeśli przy okazji się uda to z ciekawości rzuciłbym okiem na koncert Kneecap na przyszłorocznym Off Festivalu. The King of Kong: A Fistful of Quarters - przykurzony już trochę dokument o gościach, którzy bawili się w pobijanie rekordów w stare arcade'owe gry, w tym Donkey Konga. Poza zajrzeniem do środka typowo amerykańskiego środowiska dziwaków, film oferuje zaskakująco emocjonalną i emocjonującą historię niekoniecznie o graniu na automatach. 7/10 RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Rozgdz - 18-12-2024 Leatherheads (2008) Rany jaki ten film jest uroczo oldskulowy. Oczywiście mamy tutaj początki profesjonalnego futbolu i prohibicję, ale jakoś w stylu, grze aktorów, humorze.. jakoś mi się nasuwa takie "Pół żartem pół serio". Też mi się jakoś mocno przypomniał taki film jak "Bull Durham"/"Byki z Durham". Z dobrą obsadą, fajnie acz oldskulowo (i czasem slapstickowo) zagrane, przede wszystkim jednak zabawne. Nie napchane dowcipasami tylko... po prostu zabawne. Chciałoby się powiedzieć - dzisiaj się takich filmów nie robi. Ode mnie 8/10. RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - marsgrey21 - 21-12-2024 The Changeling (1980) Podobno jeden z najlepszych filmów o duchach... Okazał się prostym i przewidywalnym slow burnem i żałuje straconego czasu. 4/10 RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Krismeister - 22-12-2024 Co do „Anory”. Jezus Maria co za wkurwiajcy, męczący i nudny film. Początek jeszcze był obiecujący mimo, że młody kacap już mnie wkurwiał ale od wejścia tych pożal się Boże kacapskich gangusów film staje się tak męczący, że już tylko czekałem aż się skończy. 2h20 minut? Myślałem, że z cztery. Główna bohaterka wkurwia, mimo że zagrana jest genialnie. Film w połowie już tak mnie nudził, że już tylko czekałem aż tutaj napiszę jak bardzo jestem rozczarowany, zmęczony i wkurwiony. Myślałem, że to „Strefa Interesów” była nudna ale tam ciężko było o rozrywkę, tutaj tylko sceny ze striptizem, muzyka i zdjęcia na plus, no i ruchanko fajne ale z młodym kacapem także w sumie w dupie to mam. 2/10, z kina wyszedłbym wkurwiony na maxa. Przypomniałem sobie, że ten gość zrobił również Floridę Project, na której również się wynudziłem i wkurwiałem patologią tam przedstawioną. RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - OGPUEE - 23-12-2024 Prócz tradycyjnego bożonarodzeniowego maratonu zdecydowałem w grudniu obejrzeć kilka przygodowych klasyków z lat 30. (i jeden z 40.), na które dawno miałem na celowniku: Czarownica (1935) - nie ten disneyowski badziew z Jolie, ale She z 1935 od Meriana C. Coopera. Odnośnie Walta Disneya, widać że musiał się on inspirować jednym outfitem tytułowej bohaterki przy kreowaniu złej królowej z Królewny śnieżki i siedmiu krasnoludów. Gahagan ma nawet podobny głos. Ale postać bardziej sympatyczna i można jej współczuć. Tu trochę scenarzystom nie udało sprzedać okrutnej władczyni, bo jedyny akt zła to kolektywne skazanie jaskiniowców na śmierć z racjonalnych jednak pobudek. I traktuje Leo szczerym uczuciem. Ciekawe, iż to była jedyna rola filmowa Gahagan. Całkiem spoko przygodówka w klimatach King Konga. Dobrym urozmaiceniem jest to, że zaginiony ląd znajduje się na kole podbiegunowym, mimo że stylistyka pseudoegipska i art deco tak zbytnio się nie kojarzą. Jest nawet dbałość o szczegóły, np. główny bohater będąc kilka dni w arktycznej głuszy ma kilkudniowy zarost. Są imponujące efekty specjalne jak rozwalający się lodowiec czy płomień życia. W ogóle filmu nie można odmówić widowiskowości, zważywszy że Cooper musiał się posiłkować gotowymi dekoracjami, a w ostatniej chwili odmówiono mu przydziału na kolorową taśmę. Zwłaszcza ceremonia nadania nieśmiertelności zachwyca rozmachem. 7/10 Lost Horizon (1937) - od lat się zabierałem i zabierałem, aż wreszcie się zabrałem. I dobrze, bo oglądam najnowszą i najkompletniejszą restaurację. Zresztą można dostrzec, jaki materiał został pierwotnie usunięty. I szkoda, że film nie zachował się całości. Zwłaszcza, że robi wrażenie i jest odprężający. Shangri-La faktycznie idylliczne i od razu chce się w takim miejscu zamieszkać, z daleka od tego trawiącego cywilizację szajsu. I nawet moralnie wątpliwa osoba zmienia nastawienie i postanawia się przydać społeczeństwu. Mnie co zaskoczyło, to że film promuje wartości chrześcijańskie, mimo egzotycznego settingu. Szczególnie, że klasztor ma modernistyczną architekturę, a Chang wspomina, iż nie ma wiodącej religii. Nawet yellowface H.B. Warnera nie przeszkadza, bo w kontekście filmu ma to sens, ponieważ tu są różni ludzie z różnych kultur i mogłoby wystąpić wymieszanie (pewnie jeszcze dzisiaj jest jedna kontrowersja, bo w jednym momencie jest sporo gołych dziecięcych tyłków). A i tak dla wielu może się okazać całkiem progresywny. Główny bohater mimo że ewakuował białych z ogarniętych wojną Chin żałuje, że nie zrobił tego samego z lokalsami, którym też zagrażają rewolucjoniści. I jest tak zrezygnowany, że uważa porwanie przez bandytów za ciekawsze niż objęcie teki ministra. Zresztą świetna jest gra aktorksa Colmana - w jego postaci odczuwa się melancholię i brak sensu życiu. W scenach z Wielkim Lamą, gdzie gra jedynie oczami udaje się przekazać emocje. Podobnie z resztą. Nawet postacie kobiece są dobrze zagrane i się w nie wierzy (i też są dobrze napisane). Realizacyjnie miodzik. Zdjęcia, szczególnie nieprzyjaznej przyrody (lub imitowanej w studyjnych warunkach), cudowne, zwłaszcza że mamy do czynienia z faktycznym filmowaniem latających samolotów. I kilka kadrów też przywozi klimaty noir. I matte painting w większości niedostrzegalne. Zdecydowanie obowiązkowa pozycja dIa tych co chcą poznać amerykańskie kino i twórczość Capry. 10/10 RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Corn - 23-12-2024 Odnośnie Meriana C. Coopera, to ostatnio odkryłem, że jego synem jest Maciej Słomczyński i mi łeb rozjebało :D Żyjesz sobie w komunistycznej Polsce, a twój stary stworzył King Konga RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Dr Strangelove - 23-12-2024 (23-12-2024, 22:46)Corn napisał(a): Odnośnie Meriana C. Coopera, to ostatnio odkryłem, że jego synem jest Maciej Słomczyński i mi łeb rozjebało :DTo nie do końca jasna sprawa z tym ojcostwem. Czytałem kiedyś o tym kilka artykułów jak się dowiedziałem o tej sensacji i tam się córka Słomczyńskiego dość mocno sprzeczała z wujem (bratem Słomczyńskiego) czy to ojciec czy jednak nie ojciec. Chociaż Cooper chyba nigdy się tego nie wypierał. Tak na marginesie. W każdym razie ta historia Coopera, już abstrahując od ojcostwa albo jago braku, to fenomenalna rzecz, gotowy scenariusz filmowy :) RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - simek - 25-12-2024 The Thomas Crown Affair - świetny film, do tego mam wrażenie że dzisiaj nie do powtórzenia (tym bardziej ciekawy jestem remaku z Brosnanem). Teoretycznie nie powinno się to udać, bo filmy o bohaterach właściwie idealnych zazwyczaj słabują, a tutaj wyszło znakomicie i sam nie wiem dlaczego, zapewne to czar i autentyczność w byciu samcem alfa Stevena McQueena pomogły. Dobrze że takie filmy istnieją: dosyć proste opowieści o zajebistym złodzieju, które nie są żadnym moralitetem, nie pokazują pułapek czekających na zbyt pewnego siebie bogola, tylko po prostu pokazujące jak chłop bawi się życiem, a widz razem z nim. 8/10 i serduszko. Swoją drogą ten film to kolejny dowód na to jak kilka dekad temu ludzie szybciej się starzeli: McQueen ma tutaj raptem 37 lat, a przecież wygląda jak nobliwy, mocno doświadczony facet pod pięćdziesiątkę. Gdyby porządnie ogolić, ostrzyc i umalować Pitta czy Clooneya, to wyglądaliby młodziej niż McQueen wtedy. RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Corn - 25-12-2024 W sumie McQueen i reszta męskich aktorów tamtej epoki to mieli często takie życiorysy, że sami mogliby być podstawą jakiegoś filmu. To też na pewno odbijało się na ich wyglądzie. Dziś aktorzy są często z wyższych klas, upupiani artyści z bogatych domów to i wyglądają inaczej RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Dr Strangelove - 25-12-2024 (25-12-2024, 00:28)simek napisał(a): (tym bardziej ciekawy jestem remaku z Brosnanem).Niestety jest dużo gorzej. Brosnan tam w sumie jest niezły i robi co może, ale główna rola żeńska? Brrr... RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Bucho - 26-12-2024 (25-12-2024, 00:28)simek napisał(a): Dobrze że takie filmy istnieją: dosyć proste opowieści o zajebistym złodzieju, które nie są żadnym moralitetem, nie pokazują pułapek czekających na zbyt pewnego siebie bogola, tylko po prostu pokazujące jak chłop bawi się życiem, a widz razem z nim. 8/10 i serduszko. Czemu mnie nie dziwi, ze taki wlasnie film spodobal sie Simkowi. Simek - genius, billionaire, playboy, philanthropist :) (25-12-2024, 00:47)Dr Strangelove napisał(a):(25-12-2024, 00:28)simek napisał(a): (tym bardziej ciekawy jestem remaku z Brosnanem).Niestety jest dużo gorzej. Brosnan tam w sumie jest niezły i robi co może, ale główna rola żeńska? Brrr... Sama intryga nawet ok, Brosnan, tak jak piszesz, calkiem spoko, ale wlasnie, ta rola Russo. W sumie ja lubie jako aktorke, ale slabo tam z chemia, a 45 Russo pokazujaca cycki to jakis slaby zart. Ona jest zreszta dla mnie aseksualna z samego zalozenia, co w moich oczach nawet pasowalo do jej postaci w Zabojczej Broni, ale tutaj wypada to wszystko fatalnie. Nie mowie, ze tu powinna byc jakas mlodka prosto z Bonda, ale raczej ktos z charakterem i mocnym, odrobine ostrym seksapilem - Linda Fiorentino bylaby swietna w tej roli. Cos czuje, ze niedlugo wersja z Brosnanem stanie sie jeszcze lepsza: https://deadline.com/2024/09/michael-b-jordan-thomas-crown-affair-remake-movie-1236083693/ RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Snappik - 26-12-2024 (19-12-2024, 04:48)Rozgdz napisał(a): Carry-On (2024) Jak dla mnie raczej meh. Działający na podobnym schemacie Phone Booth z Farrelem robił to 20 lat temu o wiele lepiej i z większą dawką emocji. Tutaj w sumie na koniec nawet nie skapnąłem się, że już jest po wszystkim, bo wystarczy wziąć łyk herbaty aby przegapić kluczową akcję. Stawianie tego obok Die Hard to obraza dla tego drugiego. McClane nie miał technicznych możliwości, aby szybko uniemożliwić terrorystom opanowanie Nakatomi Plaza (przewaga liczebna tych drugich była niepodważalna), a Edgerton z kolei ma wszystko pod ręką aby przerwać akcję w zarodku, ale scenariusz nakazuje mu zachowywać się jak idiota (zwłaszcza w scenach w toalecie) więc Bateman zamiast ginąć po 30 minutach jest nawet relatywnie blisko spełnienia swojej misji. Film trzyma niezłe tempo, nie nudzi, można obejrzeć wieczorem zwłaszcza w okresie świątecznym, a od Edgertona bije czasami taki fajny vibe Roberta Patricka z Terminatora 2. Natomiast PG-13 zabija potencjał takich produkcji na wstępie. I na deser: - kariera Logana Marshalla Greena zjechała chyba mocno, skoro musi chwytać tak miałkie i krótkie role - możesz robić film w duchu akcyjniaków z lat 80tych, ale i tak musisz wrzucić scenę z gównianym CGI połączonym z równie gównianym mastershotem. Bo przecież nie możesz rozwiązać takiej akcji inaczej.... 5/10 RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Debryk - 27-12-2024 Carry-On w reżyserii Jaume Collet- Serry z roku 2024. Netfix Film zareklamowała mi recenzja, porównująca tę produkcję do "Die Hard". Włączyłem, oglądam - jest świetnie, serio świetnie. A potem reżyser wywraca stolik i cały plan wpizdu. Fabuła jest prosta: nieokreślona grupa terrorystów zamierza rozwalić ludzi w samolocie na zlecenie Kogos-tam, za pomocą bomby chemicznej. W tym celu, aby bagaż wszedł na pokład, porywają członka rodziny jednego z gości robiących odprawę i ten pracownik lotniska ma przepuścić bagaż. Do pewnego momentu jest cudownie w każdym calu: zdjęcia, aktorstwo i przede wszystkim logika scenariusza. A potem to wszystko zostaje spłukane w kiblu. I choć już na starcie są pewne zgrzyty logiczne i tarcia z realizmem, jest to na granicy tolerancji. A potem - w scenie ze snajperem w vanie - wszystko zaczyna być kompletnie durne, sztuczne i przerysowane. Ten film ziszcza chyba wszystkie bolączki współczesnego kina: nie posiada własnego kręgosłupa, tylko kopiuje go z klasyki 80ties (stąd porównanie pewnie do Die Hard) i przy tym skręca w rejony dziwnego SF udającego realizm. Do tego Netflix zaserwował chyba najgłupszy twist ever w postaci porwanego kolesia w Vanie no i najgłupsze rozwiązanie w filmie też jest z Vanem (snajper). Mało tego, jest policjantka czekoladowa, która jest wybitna w każdym względzie ale jest SFC i sama wbija na lotnisko, sama podejmuje decyzje odnośnie całego LAX aby na koniec posłuchać czarnowłosej laski i sobie odpuścić. Kretynizm od sceny ze snajperem goni kretynizm. Nie da się zawiesić niewiary i przejść obojętnie obok głupot takich jak biegający sobie i złażący ze służby pracownik taśmy, czy śmierć policjanta ale no, powiedzmy, tutaj to jeszcze przełknąłem, ale jak sobie już ten Van podjechał by ubić babkę, a jeszcze dalej NIKT nie zauważył braku szefa zmiany, zaś Theo MUSI użyć broni, choć nie musiał... nie stężenie niedorzeczności wywaliło poza skalę. I normalnie, tak do podjazdu Vana dałbym 8/10 bo akcja buduje się świetnie, tak od tego momentu wszystko leci na twarz i daję marne 3/10 Widows w reżyserii Steva McQueen, z roku 2018 Slow burner o tym, jak cztery babki mają za zadanie obrobić "coś", bo ich zmarli mężowie obrobili mafię i mafia ma chęć odzyskać kasę. Stawką jest życie tej czwórki. Niezbyt mocny to film, ale z pewnością dobry. Podobało mi się zawiązanie akcji w ciągu 3 minut na starcie a potem powolne, mozolne budowanie napięcia przed skokiem. Skokiem na "nie wiadomo co" bo reżyser umiejętnie chowa cel napadu aż gdzieś tak do trzeciego aktu. Kobitki, wszystki, są fajne za wyjątkiem Davis bo ona pasuje tutaj jak pięść do nosa i jeszcze tworzy związek z białym praciwocym kolesiem w podeszłym wieku, co jest chyba najmniej wiarygodnym elementem filmu, tak na marginesie. Jak ktoś spodziewa się akcji i strzelanin, to się odbije od filmu niczym rybka w akwarium: tutaj wszystko jest budowane bardzo powoli, nie ma rozwoju postaci bo widzimy ich już przed faktem dokonanym, a one muszą odnaleźć się w ciągu kilku dni w nowej rzeczywistości. W tle przygrywa jakaś intryga polityczna, a gdy wypływa w trzecim akcie, wiele wątków ładnie się spina. Film ma kilka problemów z wyważeniem akcentów no i ta cholerna Davis, ale tak poza tym, to dobra produkcja mająca swój własny kręgosłup i pomysł na siebie. 7/10 to będzie uczciwa ocena, bo jednak sam napad, jest jakby wisienką na torcie tej długiej podbudowy. Emily the Criminal / Na złej drodze w reżyserii Johna Pattona Forda, z roku 2022 Dostępny jako nowość na Netflixie film opowiada historię babki o imieniu Emily, która po studiach boryka się z problemami finansowymi i trafia na złą drogę. Dostaje zlecenie od grupki ludzi, którzy o nic nie pytają i ładnie płacą. Jako, że Emily ma w sobie coś "złego", nowa ścieżka życia związana z przestępstwem zaczyna ją fascynować. Film jest cholernie minimalistyczny, z doskonałym napięciem zbudowanym przy użyciu gestów czy spojrzeń albo dialogów. Postać grana przez Aubrey Plazę jest wykreowana doskonale, jej reakcje, akcje czy pomysły są mega realistyczne i sprzedaje ona każdą scenę w iście mistrzowski sposób. Do tego dochodzą ciekawe zdjęcia i dynamiczne sekwencje napierdalanek ze złolami. Ale zaraz, Emily też jest zła! I to mi się najbardziej podoba: film nie próbuje jej wybielać, tylko pokazuje jej pogrążanie się w przestępczym procederze do samego końca. Bo ona jest zła i taką pozostanie. Coś świeżego, w stylu kina Europejskiego, ale też z nutką kina skandynawskiego. Fajne to, mocne, miejscami się dłuży ale w ten pozytywny sposób. Bardzo miłe zaskoczenie i z serduszkiem daję 7/10 RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Pelivaron - 27-12-2024 All of Us Strangers Od dawna się czaiłem na obejrzenie, a Krismeister wrzucił w swoim TOPku rocznym to stwierdziłem, że fakyt, nadszedł dzień dzisiejszy. Nie będę ukrywał - wiązałem spore nadzieję i miałem wysokie oczekiwania. Film niestety okazał się być niesamowice męczącym snujem z turbo irytującym głównym bohaterem, który zamknął się w swojej bańce i nie szukał pomocy w poradzeniu sobie ze swoją traumą. Zresztą zakończenie pięknie podsumowuje cały film - poczytałem i sporo krytyków uważa, że jest złe, a wg mnie jest bardzo dobre i to dobra klamra dzięki, której nie ma sensu mu współczuć. Sam dokonuje tego wyboru, a finałowe sceny powinny być dla niego strzałem obuchem przez łeb. Jasne, można sobie tłumaczyć "depresja to, depresja tamto", ale najwidoczniej koleś nie chce pomocy. Lubi być samotny, lubi cierpieć i żyć w wyimaginowanym świecie. Andrew Scott był taki se, dużo lepiej wypadł wg mnie Mescal, który potwierdza, że to jest jego kino. Gość powinien grać właśnie role ciepłych kluch - "Normalni ludzie", "Afterun", to są jego filmy - a nie charyzmatycznych liderów, których czyny i przemowy mają zatrząść Koloseum :) Zresztą obu panów (a w zasadzie trzech, bo jest jeszcze Jamie Bell) godzi Claire Foy, która jest najlepszą częścią obsady i sceny z jej udziałem są najlepsze. Generalnie doceniam film za walory techniczne - zdjęcia są fajne, muzyka dobra, niektóre przejścia montażowe "robią" robotę, Claire Foy jest fajna i film ma w mojej opinii satysfakcjonujące zakończenie, ale jako całość to jest bida. Jest wuchta lepszych filmów, ktore poruszają temat depresji i samotności, i robią to zdecydowanie lepiej. Chociażby wspomniane "Aftersun", też z Mescalem. 4/10 RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Dr Strangelove - 27-12-2024 Triangle of Sadness - 2022 Wczoraj leciało na jakimś ale kino poprzedzone strasznie banalną dyskusją ekspertów. A że Złota Palma i ogólny splendor to postanowiłem dać szansę. Co oczywiście okazało się błędem. Co za miernota. Banalny pomysł i równie banalne wykonanie, bez żadnego jaja, drapieżności, nudne jak flaki z olejem. Ani to śmieszne, ani odkrywcze. Nie wiem za co ktoś tu dał "Złotą Palmę", co pokazuje jak nisko upadła ta nagroda. Ten koleżka jak widzę ma już dwie te Palmy. Ten poprzedni film to też takie badziewo? RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - PropJoe - 27-12-2024 Force Majeure moim zdaniem najlepszy, The Square dużo gorszy niż Triangle of Sadness, który z tego co pamiętam umiarkowanie mi się podobał. Przynajmniej częściowo. Ale ogólnie zgadzam się, że gość jest strasznie przereklamowany. RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Dr Strangelove - 27-12-2024 A to w porządku, dzięki za cynk, skreślam gościa w takim razie z dalszego oglądania :) |