![]() |
|
Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Wersja do druku +- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl) +-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3) +--- Dział: Ogólne dyskusje filmowe (https://forumkmf.pl/Forum-Og%C3%B3lne-dyskusje-filmowe--25) +--- Wątek: Krótka piłka, czyli mini-recenzje (/Thread-Kr%C3%B3tka-pi%C5%82ka-czyli-mini-recenzje--1192) Strony:
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31
32
33
34
35
36
37
38
39
40
41
42
43
44
45
46
47
48
49
50
51
52
53
54
55
56
57
58
59
60
61
62
63
64
65
66
67
68
69
70
71
72
73
74
75
76
77
78
79
80
81
82
83
84
85
86
87
88
89
90
91
92
93
94
95
96
97
98
99
100
101
102
103
104
105
106
107
108
109
110
111
112
113
114
115
116
117
118
119
120
121
122
123
124
125
126
127
128
129
130
131
132
133
134
135
136
137
138
139
140
141
142
143
144
145
146
147
148
149
150
151
152
153
154
155
156
157
158
159
160
161
162
163
164
165
166
167
168
169
170
171
172
173
174
175
176
177
178
179
180
181
182
183
184
185
186
187
188
189
190
191
192
193
194
195
196
197
198
199
200
201
202
203
204
205
206
207
208
209
210
211
212
213
214
215
216
217
218
219
220
221
222
223
224
225
226
227
228
229
230
231
232
233
234
235
236
237
238
239
240
241
242
243
244
245
246
247
248
249
250
251
252
253
254
255
256
257
258
259
260
261
262
263
264
265
266
267
268
269
270
271
272
273
274
275
276
277
278
279
280
281
282
283
284
285
286
287
288
289
290
291
292
293
294
295
296
297
298
299
300
301
302
303
304
305
306
307
308
309
310
311
312
313
314
315
316
317
318
319
320
321
322
323
324
325
326
327
328
329
330
331
332
333
334
335
336
337
338
339
340
341
342
343
344
345
346
347
348
349
350
351
352
353
354
355
356
357
358
359
360
361
362
363
364
365
366
367
368
369
370
371
372
373
374
375
376
377
378
379
380
381
382
383
384
385
386
387
388
389
390
391
392
393
394
395
396
397
398
399
400
401
402
403
404
405
406
407
408
409
410
411
412
413
414
415
416
417
418
419
420
421
422
423
424
425
426
427
428
429
430
431
432
433
434
435
436
437
438
439
440
441
442
443
444
445
446
447
448
449
450
451
452
453
454
455
456
457
458
459
460
461
462
463
464
465
466
467
468
469
470
471
472
473
474
475
476
477
478
479
480
481
482
483
484
485
486
487
488
489
490
491
492
493
494
495
496
497
498
499
500
501
502
503
504
505
506
507
508
509
510
511
512
513
514
515
516
517
518
519
520
521
522
523
524
525
526
527
528
529
530
531
532
533
534
535
536
537
538
539
540
541
542
543
544
545
546
547
548
549
550
551
552
553
554
555
556
557
558
559
560
561
562
563
564
565
566
567
568
569
570
571
572
573
574
575
576
577
578
579
580
581
582
583
584
585
586
587
588
589
590
591
592
593
594
595
596
597
598
599
600
601
602
603
604
605
606
607
608
609
610
611
612
613
614
615
616
617
618
619
620
621
622
623
624
625
626
627
628
629
630
631
632
633
634
635
636
637
638
639
640
641
642
643
644
645
646
647
648
649
650
651
652
653
654
655
656
657
658
659
660
661
662
663
664
665
666
667
668
669
670
671
672
673
674
675
676
677
678
679
680
681
682
683
684
685
686
687
688
689
690
691
692
693
694
695
696
697
698
699
700
701
702
703
704
705
706
707
708
709
710
711
712
713
714
715
716
717
718
719
720
|
RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - OGPUEE - 27-01-2025 (26-01-2025, 22:43)Bibliomisiek napisał(a): Ale fakt, że, poza jednym, nie wypadają tu dobrze. Ten jeden też nie wypada korzystnie. RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - al_jarid - 27-01-2025 Jak to nie? Przecież to poczciwy, przyjacielski pieseł. Co mi trochę psuło odbiór, to to, że przez 95% czasu rzeczywiście nie ma tu za bardzo antropomorfizacji, no ale czasem jednak się pojawia (zwierzęta sterujące łódką, kot zatykający uszy, żeby nie słyszeć "chrapania" kapibary), a można było jednak być konsekwentnym do końca. A tak poza tym, to w warstwie fabularnej nie dzieje się tu wiele. Takie kino drogi, ale bez jakichś specjalnych przygód. Za to jest nastrój, klimat i fantazyjne widoki. A także symbolika, z której widz bardziej ogarnięty ode mnie z pewnością wyciągnie coś wartościowego dla siebie. RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - OGPUEE - 28-01-2025 (27-01-2025, 09:41)al_jarid napisał(a): Jak to nie? Przecież to poczciwy, przyjacielski pieseł.Ale jest tak samo głupi jak reszta jego kompanów i niezbyt odpowiedzialny. M.in. zabiera jedną z zabawek króla Juliana, po czym zawraca kuper sekretarzowi i w afekcie przyczynił do jednej nieprzyjemności, którą można było uniknąć. Karmazynowy pirat - po wszelakich przygodówek z czasów młodości mego dziadka, tym razem poszło na przygodówki z czasów mojego taty. A dokładnie jedną. Bo w końcu przypomniałem sobie Karmazynowego pirata, którego się oglądało nagranego z TVP2 na VHSie. Ewidentnie komedia, nie traktuje na serio, bo w pierwszej scenie Vallo (czyli tytułowy karmazyn) łamie czwartą ścianę. W finale to piraci używają jakichś elementów takielunku niż faktyczną broń i wiele skutków wybuchów i rozprawiania się z wrogami wygląda z Looney Tunes. Sami piraci to też bardziej ludki z Piotrusia Pana niż faktyczne bandziory. Też dużym plusem, że to autorskie IP bez opierania na istniejącej powieści Sabatiniego czy innego McCulleya. Mimo prześmiewczej wymowy (a nawet dozy steampunku!), twórcy pamiętają żeby w innych aspektach byli poważni. Stawka ma swoją wysokość, padają zaskakująco śmierci, kibicuje się tym dobrym z wyzwolenia się okowów Hiszpanów, a baron Gruda to wyjątkowa kreatura, której życzy wiele złego. Nawet postać kobieca nie jest nudnym dodatkiem i jest damą w opałach tylko wtedy, gdy wymagają okoliczności. Dość niecodzienne starcie z głównym złym w filmach płaszcza i szpady, które nie polega na pojedynkowaniu się, a ten dobry używa strategii. No i główny bohater to nie jakiś Jack Sparrow i wierzy się, że to kompetentny lider. Zresztą Burt Lancaster niesie ten film na barkach swoją charyzmą i swoimi zdolnościami akrobatycznymi. Jak spektakularny przelot Burta na linie. Prócz Burta jaśnieje Nick Cravat jako niemy pomagier i badass na swoich warunkach. Generalnie realizacja jest wysokim poziomie. I ma zajebisty motyw muzyczny, który do tej pory pamiętam z dzieciństwa. I pozytywne wspomnienia zachowane. 8/10 Płomień i strzała - Burt Lancaster miał w swej filmografii jeszcze jeden film płaszcza i szpady. To rzucę okiem. Momentami przypomina późniejszego Karmazynowego pirata - m.in. i tu występuje Nick Cravat jako niemy pomagier Burta. I też lekki obraz, choć bardziej poważny. A sam film to trochę lombardzki Wilhelm Tell. Tu też głównym bohater jest łucznik mający syna oraz zatarg z lokalnym możnowładcą będącym znienawidzonym tyranem. I dzięki łuczniczym umiejętnością pokonuje złoczyńców i wyzwala ludzi. Zaskakująco główny bohater ma syna, bo zwykle w tego typu filmach bohater to kawaler. Ale nie martwcie się, wątek romansowy z główną postacią kobiecą musi być. Trochę szkoda, bo mogliby wyjść na przekór, zwłaszcza że do niej zaleca markiz mający zatarg z głównym złym. I ów markiz dokonuje face-heel turn, który w moim odczuciu mogli darować. Ale z drugiej strony nieco urozmaicili finał, bo Dardo (grany przez Burta) mimo bycia góralskim myśliwym i wyćwiczonym człowiekiem, nie jest dobrym szermierzem (w końcu jest ze stanu chłopskiego i jego docelową bronią jest łuk, więc logicznie że nie ma doświadczenia z mieczem) i musi polegać na strategii. Fajne, że postarano się o grę aktorską. Postać Lancastera pokazuje się z bardziej wrażliwej strony i aktor udowadnia, że prócz zdolności kaskaderskich ma zdolności aktorskie. O ile nie mam co przyczepić się do realizacji, tak moim zdaniem nominacja do Oscara za zdjęcia raczej na wyrost. I nie wiem czy to kwestia taśm, ale technikolor wypadł tu bladziutko. Spoko przygodówka, ale wolę Karmazynowego pirata. 7/10 RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - PropJoe - 28-01-2025 Przyznaje się bez bicia, że czytam te twoje krótkie i dłuższe piłki raczej wyrywkowo, głównie dlatego, że to nie moje klimaty i nie mi oceniać pióro (kolega może się wypowie), ale nie myślałeś nigdy / próbowałeś wyjść z tą swoją ewidentną i oryginalna zajawką poza forum? Nie wiem, może nawet jakąś książkę napisać? Pewnie to mało komercyjnie atrakcyjna nisza, ale nie takie rzeczy się publikuje. Gdyby mieć na to jakiś pomysł, niekoniecznie zbiór mini recenzji... RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Mefisto - 29-01-2025 No przecież miał prelekcje chociażby :) RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - PropJoe - 29-01-2025 No wiem, że wrzucał... W sumie mój poprzedni post wygląda mi teraz jakbym się wymądrzał i udzielał rad a bardziej byłem w sumie ciekaw czy OGPUEE działa jakoś szerzej poza forum. Bo tutaj się chłopak marnuje... ;) RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - OGPUEE - 29-01-2025 Działam w jednym stowarzyszeniu popkulturowym. I w jego ramach wrzucam recenzje na portalu internetowych (głównie nowszych tytułów). Co do książkowego wydania czegokolwiek, chodzi mi to po głowie, ale bardziej fikcja. Wiele rzeczy chciałbym, ale jedną z przeszkód jest mój słomiany zapał (i drzewiej popełniłem parę życiowych błędów). RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Debryk - 29-01-2025 Obejrzałem, totalnie przez przypadek, trzy filmy na raz z Simonem Peggiem. I parę innych przy okazji. Shaun of Dead Film Wrighta z roku 2004 Pastisz na filmy zombie, dziejący się gdzieś na prowincji w Anglii. Powiem tak: w ciul nieśmieszne. Kilka gagów, owszem, jest i nawet mogłem poczuć ten vibe, ale to wygląda jak skecz przeciągnięty do maksymalnych granic, z powtórkami dla zasady. Co było fajne, ale wyszło w kolejnej produkcji, to zabawa montażem i użycie sporej ilości cięć w błahych scenach nie mających znaczenia. Daję 3/10 Hot Fuzz też Wright, rok 2007 Tu przynajmniej jest jakiś scenariusz. Ci sami aktorzy, a historia jest tonę lepsza sama w sobie, a przy tym Wright robi konkretną jazdę z montażem. I Simon Pegg dosłownie stworzony do tej roli. Całość zlatuje niesamowicie szybko i dała mi kupę radochy. 7/10 będzie uczciwie. Ale zestawiając te dwa filmy, czyli Shaun i Fuzz, fajnie można zobaczyć, jak Wright rozwinął ten pok*rwiony montaż i jak zrobił z niego ciekawe narzędzie narracyjne. Ready Player One Spielberg w roku 2018. WOW. To jest "świeży film", a myślałem że to jakieś 2005 czy coś. Stosowną opinię dałem w temacie. Nie wiem po co ten film powstał, bo jest dość głupi. Ale jako fan-service działa. 5/10 Wallace i Gromit: Zemsta Pingwina, z roku 2024, w reżyserii Crossinghama i Parka Kolejna odsłona przygód Wallace, genialnego inżyniera i jeszcze mądrzejszego psa, Gromita. Niesamowite, jak chłopaki z Aardmana potrafią bawić się konwencjami, serwując w sumie odgrzewany kotlet, ale robiąc z tego małe dzieło, które samo w sobie jest po prostu super. I jeszcze bardziej niesamowite jest, że trzymają w ryzach swoją historię - pełną banalnych rozwiązań - i przedstawiając ją w mega interesujący sposób, bez odchodzenia od założeń postaci. Bo i Wallace i Gromit po prostu są tacy, jak zawsze. Co było ciekawe dla mnie, to że w tej odsłonie odeszli od wielu pobocznych postaci, a sama historia skupia się na nich. Ofc, jest policjantka i szef wydziału, ale są tłem. Wielkie brawa za całość. Końcowa sekwencja na moście to całkowity odlot techniczny i scenariuszowy, ale też pojawił się homage do Aliens 2 znacznie wcześniej. Kurde, dobre to, dobre. 9/10 RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Melvin27 - 29-01-2025 Magnolia (1999) Mega film, z rodzaju takich które powstają rzadko. Trzy godziny które może nie mijają mega szybko ale też w ogóle nie nudzą. Ten film jest fascynujący, jest tutaj tak wiele szczegółów i aspektów które na 1000% przeoczyłem, ale w sumie to po to się robi powtórki. Film o przypadku, przeznaczeniu, miłości, szczęściu ale przede wszystkim o życiu. Niesamowicie zagrany, z mnóstwem mniej lub bardziej znanych aktorów w większych i mniejszych rolach. 10/10 RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - shamar - 29-01-2025 (28-01-2025, 23:39)PropJoe napisał(a): Nie wiem, może nawet jakąś książkę napisać? O Disneyu/animacjach. Ogolnie są jakies fajne ksiazki o kinematografii Hollywood? Ale chodzi mi bardziej o bogato ilustrowane albumy a nie same sciany tekstu. RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Dr Strangelove - 29-01-2025 The Apprentice - 2024 Skusiła mnie tematyka i dwie nominacje aktorskie, ale film jest raczej średni i letni. No tu sam reżyser sobie strzelił w kolano, bo postać Trumpa w dzisiejszych czasach jest tak zmitologizowana przez wszystkie strony, że ciężko było tu zrobić coś ciekawego i odkrywczego. No więc nasz Donek oczywiście ma potężne ego, uważa się za Mesjasza i zbawcę Ameryki, jest wredny, nie ma uczuć, ludzi traktuje przedmiotowo i chyba nie wiadomo czy jest to prawdziwy Trump, czy to wszystko autokreacja i maska z którą on już nie potrafi zerwać. Brzmi znajomo? No i film jest dokładnie jak artykuł z "Guardiana". Nie żebym Trumpa chciał bronić, że go hurr durr szkalujo. Po prostu jak ktoś cokolwiek o nim czytał w "liberalnych mediach" to już film widział. No ale jest to postać tak jednoznaczna, że zupełnie nieciekawa. Co by o nim nie mówić to jednak jest to fenomen ostatnich kilkudziesięciu lat i w sumie diabli wiedzą jak to się stało, że jest gdzie jest i jakie miał życie. Jak były kłopoty to dzwonił do Cohna, ten kogoś szantażował i załatwiał sprawę. Stan nie jest zły w tej roli, ale też nie jest to nic specjalnego. Strong to raczej duży zawód. Przez cały film jest chujem z kamienną twarzą. Bardzo możliwe, że taki naprawdę był, ale znowu, co mnie to? Lata temu oglądałem "Anioły w Ameryce" gdzie postać Cohna grał Pacino i na pewno byłą to dużo ciekawsza kreacja. Nie wiem jak ocenić, bo nie jest to jakiś zły film, nie jest głupi, ale całą historia jest banalna zaludniona banalnymi postaciami. Może taki był właśnie zamysł? Tak na marginesie, to zdecydowana większość filmów biograficznych jest dla mnie po prostu nudna. Trzeba jakiegoś artysty pokroju Formana i niebanalnego podejścia, żeby wyszło arcydzieło. Z drugiej strony "Amadeusz przecież nie jest biografią, więc no tego, xD z tego wywodu. Niech będzie 5/10 RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - shamar - 30-01-2025 Za namową (po "Shadow") odświeżyłem "Dicka Tracy" i (06-10-2022, 23:23)Kryst_007 napisał(a): The Rocketeer (1991) Mogę się w sumie podpisać. Tyle, że te 30 lat temu pewnie nie przeszkadzała mi NAIWNOŚĆ i umowność w tym filmie. Bo teraz cały czas miałem ten odrzut w psychice, że przecież on spaliłby sobie DUPĘ Dick'a Tracy zapamiętałem jako kiepski i... ciągle taki jest. Ktoś wcześniej pisał, że z dobrej strony pokazuje się kilku znanych aktorów i wymienił m.in. Hoffmana. A przecież Hoffman tu niczego nie pokazuje i jest totalnie zmarnowany. Scenografia/zdjęcia to perełki ale cała historia jest zbyt infantylna. Niektóre sceny wręcz bolą od niedorzeczności np. ta, gdzie policja napierdala w auta gangsterów choć WIE, że tam jest zakładniczka. No ja jebię. 3/10 Co do "Shadow" już pisałem chyba. Także świetny wizualnie ale to największy plus. 4/10 Pozostała mi jeszcze powtórka "Fantoma" ale tego nie mogę znaleźść w przyzwoitej kopii, na razie. RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - OGPUEE - 31-01-2025 Scaramouche (1952) - od dawna się interesowałem jako, że zawiera jeden z najdłuższych pojedynków na miecze w historii kina. Pierwsza uwaga. Jak w Więźniu Zendy Granger wyglądał jak królewicz z disneyowskiego Kopciuszka, to w tym filmie wygląda dokładnie jak Gaston z disneyowskiej Pięknej i Bestii; nawet głos ma podobny. Nie uwierzę, że twórcy Pięknej i Bestii się tym filmem nie inspirowali. Zawsze miałem słabość do XVIII wieku, więc wystrój filmu mnie urzeka. Pomaga w tym technicolor. Oczywiście są niedoróbki jak najbardziej chamski bluescreen jaki widziałem czy momentami widoczne dorysówki. Zaletą jest trwający przez długi czas build-up do finałowego pojedynku. Co do głównego dania przyznam, spodziewałem się więcej tj. większej werwy jak w Znaku Zorro z 1940 r., ale nie jest źle i towarzyszą temu emocje. A sama walka nie jest przekombinowana jak np. w Prequel Trilogy. Świetna gra aktorska - Andre jako czarujący gigachad, który z biegiem wydarzeń przestaje być nietraktującym niczego poważnie lekkoducha. Czy markiz będący najbardziej aroganckim i wyniosłym ćwokiem, w którego ubiciu kibicuje się głównemu bohaterowi. A piszę "świetna", gdyż podobno Granger na planie był wkurwiającym bucem, którego miało ochotę zabić, gdy Ferrer był skromnym dżentelmenem. I miło widzieć stary film, gdzie wątki romansowe i obiekty miłosne nie są do kitu. W sumie czegoś mi brakowało. Ale tak jak główny bohater w końcówce nie wiem czemu. 7,5/10 RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Pelivaron - 01-02-2025 Towarzysz / Companion Bardzo spoko film, ale na początek chuy w krzyż dystrybutorom, którzy wypuścili na światło dziennie zwiastuny tego filmu. W domu pewnie bym ich nie zobaczył, ale do ich obejrzenia zostałem w sumie zmuszony będąć na różnych seansach w kinie, gdzie trailery hulały w od kilku dobrych tygodni. Dlatego daję resztę w spoilerach, bo moze ktoś trailera nie widział, a chciałby się przjeść. Bo warto! Spokojnie 7/10 PS Sophie Thatcher po prostu do schrupania :) RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Debryk - 02-02-2025 Patriota z roku 2000, w reżyserii Emmericha Film kompletny. Zawiera nie tylko jedna z najlepszych scen batalistycznych ever, ale rozmach i skala rozsadza mózg. DO tego jest okrutnie brutalny i niczego nie koloryzuje, jest taki no powiedziałbym szczery jeśli chodzi o pokazanie wojny. Co prawda pojawia się dobry Murzyn, ale akurat jest to rozsądne pokazanie postaci. Jedyna stronk female character ma krótką przemowę, że normalnie aż pali się do walki, a potem ją spalili w kościele wraz z dzieciakami i starszyzną. Niesamowite kreacje Issacsa, Gibsona, Wilkinsona i reszty ekipy. Zajebiste zdjęcia, dźwięk i muzyka - technicznie to perełka. Historia po prostu rusza i działa. 10/10 RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - OGPUEE - 02-02-2025 (20-01-2025, 21:25)Norton napisał(a): Wake in Fright to ponury, brudny i odpychający fresk przedstawiający zezwierzęcone twory człowiekopodobne gdzieś na zapomnianym przez Boga skrawku antypodów.No i namówiłeś i dzisiaj obejrzałem. Przy okazji nawet nie wiedziałem, że miało to premierę kinową w Polsce i była to pełna wersja, w tym niesławione polowanie na (właściwie dręczenie) kangura. Choć spodziewałem się bardziej odpychającego filmu po opisie. Oczywiście czuje się ten brud Outbacku, w czym jest zasługa ładnej fotografii. I kangury są zabijane na żywca i nawet twórcy musieli wydać oświadczenie na końcu. Muzyka dość niepokojąca. Yabba jest spokojnym i bezpiecznym miejscem. Dość serdecznie odnoszą się do magisterka, mimo że nie pasuje do tego miejsca. I szanują wykształconych. Nawet można zostawić na kilka dni walizki i nikt niczego nie ukradnie. A główny bohater wpada w kłopoty z własnej winy i sam czuje się lepszy. Z drugiej strony reżyser mógł wpaść w pułapkę i ukazać mieszkańców Yabby jako totalnych karykaturalnych patusów, którzy już na wstępie spod byka by patrzyli. Ja bym określił to jako najlepszy spot antyalkoholowy, bo to on ciągnie wszystkich w dół i jest sprawcą całego zła w filmie. A także czasem warto krakać tak samo jak te wrony, w który się weszło, bo niekoniecznie się od różnisz. 7/10 Ja z kolei ujrzałem inny nieprzyjemny film z Imperium Brytyjskiego. Też dnia dzisiejszego: Kes - W swojej recenzji Lassie (2005) pytałem, czy Yorkshire serio jest tak depresyjne. Cóż, Kes udowadnia, że tak. Dobrze, że są polskie napisy bo za Chiny Ludowe bym nie zrozumiał co oni tam ślōnskogodkajo. Kolejny film o silnej więzi dziecka ze zwierzakiem. Choć bardziej to o znalezieniu pasji w niesprzyjającym środowisku. Najbardziej pogodny tu był soundtrack.Przy też ta patola jest ukazana naturalnie. Billy jest przymułem, ale ma paczkę kumpli i belfrowie (sfrustrowani i nietraktowani poważnie przez uczniów) szurają się po równo do wszystkich. i relacje z matką ma OK. I tylko brat jest dupkiem. I potem jedyny przyzwoity belfer go chwali za wykład o sokolnictwie i wszyscy się zaciekawiają. I każdy przechodzień spogląda z zaciekawieniem na Kesa. Gdyby to był polski film, to pewnie wszyscy by jebali Billy'ego za pasję, wszyscy wyglądali jak z horroru (mimo, że ludzie też tu nie są przystojni. Jeden chłopczyk to ma dosłownie zepsute zęby rodem ze stereotypów) i byliby okrutni, że aż karykaturalni, każdy miał nałóg i byłoby nakręcone w chłodnym filtrze, żeby widz domyślił się, że ma się smucić. I przyznać trzeba, że w połowie trwania Kes ma w sobie jakąś nadzieję. Plus Kes zaskakująco zawiera w sobie szczyptę humoru. Aż do pewnego momentu. Zakończenie nie zaskoczyło mnie - głównie dlatego, że zaspoilerowałem sobie; ale film od początku był smutny i zdziwiłbym, gdyby skończyłoby inaczej. I można się domyśleć kiedy brachol przyszedł pod szkołę i z niepokojem jak bohater się czeka na punkt kulminacyjny. Odnośnie tego, reżyser do kulminacyjnej sceny „zapomniał” coś powiedzieć, i rozpacz dzieciaka była autentyczna. I także kazał na żywo lać dzieci trzcinką, by ich reakcja była jak najprawdziwsza :). Ale trzeba przyznać Bradleyowi, że faktycznie dobrze gra, zwłaszcza w szkolnym wykładzie. Film momentami wygląda jak reportaż. Trochę brakuje faktycznego zakończenia, bo człowieka zastanawia co dalej. Warto obejrzeć, zwłaszcza że całkiem jest ponadczasowy. Już w 1969 r. pojawiło się narzekanie, że obecne pokolenie jest stracone i nic z niego nie będzie, bo mają te gadżety i muzykę i chowają w dobrobycie :). 8/10 RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Norton - 02-02-2025 No patrz, zachęciłem do Wake in Fright, a sam przypomniałem sobie ostatnio Kesa. Kapitalny, acz niesamowicie dobijający w wymowie, rozwalający w puch skrawki nadziei, o której pisałeś. "Z tego nic dobrego nie będzie" jako motto. Od stuprocentowej deprechy ratuje całość mecz w gałę na wuefie (śmiałem się, jakbym oglądał Monty Pythona). W sumie nie wiem, dlaczego w tej chwili przypomniał mi się inny brytyjski film z tamtej dekady - Samotność Długodystansowca. Nie ma zbyt wiele punktów wspólnych z dziełem Loacha, niemniej polecam. Słowa-klucze: więzienie, godność, konformizm. Nadrobiłem ostatnio Wzgórze Nadziei i mam do napisania, co następuje: nie jest to coś wielkiego, ale rozwala 90% obecnego kina. Tak, to kolejne narzekanie z serii "kiedyś to było". Nie chciałem spoilerować. No, w każdym razie książka lepsza, a film ogląda sie dla bohaterów pobocznych - jurnego klechy w wykonaniu nieodżałowanego PSH, pijaczka o twarzy Gleesona czy rezolutnej Bridget Jones (w epizodach również Matylda z Leona Zawodowca, Strach na Wróble i ten brzdękacz z The White Stripes. Główny wątek (jak kocha, to poczeka) oczywiście nudny i płaski, ale w sumie taki to materiał literacki. Nie mogę też oczekiwać, że reżyser Angielskiego Pacjenta sprawi, że zacznę się przejmować dominującym motywem miłosnym. A teraz zasiadam do Memoir of a Snail. W ogóle nie interesowała mnie ta animacja, a potem zorientowałem się, że stworzył ją pan od Mary i Maxa. Nie chcę się nastawiać na coś równie wspaniałego, ale niech to, kierwa, będzie wspaniałe. RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Debryk - 04-02-2025 Nowhere 2023r, Netflix, w reżyserii Alberta Pinto Cast Away w wersji hiszpańskiej. Podeszli do tematu w nieco inny sposób: fabuła dzieje się w jakiejś fikcyjnej rzeczywistości, w której Hiszpania jest ogarnięta przez jakiś Reżim, który doprowadza półwysep do głodówki. Para ludków (kobieta jest w ciąży) wydaje wszystkie pieniądze, aby uciec do Irlandii. W kontenerze. Na starcie akcja dzieje się kameralnie, ale nawet sporo jej jest. Potem mamy tylko tę babkę w ciąży w kontenerze, na środku oceanu. Napiszę tak: jest to przegięte bo babka fajne rzeczy robi i jest dosłownie Hanksem 2, ale nadal wszystkie rozwiązania serwowane przez nią są logiczne i do zrobienia, także od tej strony mam satysfakcję. Aktorka wcielająca się w rolę Hanksa jest momentami bardzo dobra i serio daje radę trzymać ten film na swoich ramionach. Do tego od strony czysto technicznej też jest dobrze. Fuck, że my w Polsce takich produkcji nie zrobimy. Ogólnie jestem bardzo na tak, ale są dwa mankamenty które mi przeszkadzają. Wszelkie ruchy z telefonem na morzu czy tam oceanie powinny były wylecieć ze scenariusza bo akurat to jest ciulowe zagranie a nawet dwa razy użyte jako zapychacz. A drugi taki, że jednak momentami, zwłaszcza w trzecim akcie, się to ciut dłuży i ucięcie paru minut w samotni wyszłoby na dobre. Ogólnie, 6,5/10 leci ode mnie. RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Melvin27 - 04-02-2025 The Hill (1965) Pierwszy wspólny film Lumeta i Connery'ego, który był wtedy na szczycie Bondowskiej popularności. I trzeba od razu powiedzieć że wyszło im arcydzieło. Film opowiada o życiu w brytyjskim obozie karnym dla żołnierzy kontrolowanym przez paru sadystycznych dowódców, których ulubionym zajęciem jest torturowanie więźniów przez wysyłanie ich na tytułowe wzgórze. No i przez dwie godziny oglądamy jak nasza grupa głównych bohaterów próbuje sobie poradzić w tych okolicznościach i w piekielnym afrykańskim upale, przy okazji walcząc o chociaż odrobinę szacunku i przyzwoitości ze strony dwóch szalonych kolesi na szczycie łańcucha pokarmowego. Film jest świetnie zagrany, oczywiście sam Szkot też jest bardzo dobry ale chyba jednak wolałem jego występ parę lat później w "Agresji". Tutaj, show kradnie raczej Harry Andrews. Mocno polecam, 9/10 RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Bibliomisiek - 04-02-2025 (04-02-2025, 08:23)Melvin27 napisał(a): The Hill (1965) BTW to ekranizacja świetnej powieści. |