Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
Książki - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: Działy tematyczne (https://forumkmf.pl/Forum-Dzia%C5%82y-tematyczne--5)
+--- Dział: Książki (https://forumkmf.pl/Forum-Ksi%C4%85%C5%BCki--38)
+--- Wątek: Książki (/Thread-Ksi%C4%85%C5%BCki--70)



RE: Książki - military - 07-11-2016

Czytam sobie "Mordercę bez twarzy" niejakiego Henninga Mankella. Na okładce stoi: "Mistrz szwedzkiego kryminału". Jeśli to jest mistrz, to nie chciałbym poznać cienkich bolków.

Co za infantylna książka - sprawia wrażenie wydanej na fali popularności kryminałów, kiedy publikowano, co się da. Napisana stylem w najlepszym razie licealnym. Nie będzie to dosłowny cytat, ale bliski niemu:

"Kurt Wellinger zjadł śniadanie i pojechał na posterunek.
Czy nie przegapił jakiegoś ważnego szczegółu? Czy nie umknął mu jakiś istotny detal?
Kurt Wellinger rozmyślał o tym, czy nie zapomniał o jakiejś drobnostce, która mogłaby naprowadzić go na trop sprawców tej krwawej rzeźni.
- Dzień dobry - rzekł Kurt Wellinger do sekretarki.
- Dzień dobry - odrzekła sekretarka.
- Czy są nowe wiadomości? - zapytał Kurt Wellinger.
- Nie, ale przypominam, że masz dzisiaj to spotkanie ze świadkiem, które chciałeś zaaranżować - odparła sekretarka. - Pamiętasz?
Kurt Wellinger pamiętał."

BEZ KITU TAK JEST NAPISANA CAŁA TA KRETYŃSKA KSIĄŻKA. I ktoś to wydał. I to się sprzedało. I zostało przetłumaczone na inne języki. I powstała cała seria tych książek.

Dno to poziom, do którego ta grafomania nawet nie aspiruje. To jest... no nie wiem - jakaś pseudoliteracka wymiocina.


RE: Książki - Gieferg - 07-11-2016

Jak dla mnie za mało Kurta Wellingera.


RE: Książki - nawrocki - 07-11-2016

Ja tam się nie dziwię, w końcu tego typu literatura sprzedaje się najlepiej.


RE: Książki - Corn - 07-11-2016

A to nie był Kurt Wallander? Czy to inny cykl Mankela? :D


RE: Książki - patyczak - 07-11-2016

A ja tam lubię Kurta Wallandera ;)


RE: Książki - military - 07-11-2016

Wallander, Wallander.:) Pomyłka.


RE: Książki - und3r - 09-11-2016

(26-08-2016, 21:07)MichalWolomin napisał(a): Dzięki a co powiesz na "Dzienniki Gwiazdowe" ?

Osobiście bym zaczynał od Powrotu z Gwiazd, ponieważ jest to sf dość "typowe" (w znaczeniu: nie przesadnie dziwne, jak to czasem z Lemem bywa). Opowiadania o Pirxie są bardzo nierówne - niektóre są Genialne przez wielkie G, a niektóre po prostu "ok". Dzienniki bywają dziwne, na początek może nie podejść. To samo Cyberiada (arcydzieło gatunku jak dla mnie ale można się zrazić). Na pewno nie Solaris, nie Eden, nie Głos Pana. To są powieści "na potem". Niezwyciężony na start też jest OK, ale zacząłbym chyba od Powrotu lub ewentualnie znalazł w Necie jakiś ranking najlepszych opowiadań o Pirxie z krótkim opisem i na tej podstawie sprawdził, czy Lem to Twoja bajka.


RE: Książki - military - 28-11-2016

Dashiell Hammett, Sokół maltański - rewelacja, książka wręcz magnetyczna, hipnotyzująca, niepozwalająca się oderwać. Nieziemsko soczysta pod względem postaci i dialogów. Sama intryga, jak się zastanowić, trochę głupia i naiwna, ale ile w tym życia, energii, tajemnic, nieprzewidywalności. 10/10


RE: Książki - Strummer - 27-01-2017

Właśnie przeczytałem "Króla" Szczepana Twardocha i muszę przyznać, że jestem miło zaskoczony tą powieścią.

Autor potrafi w niezwykle sprawny sposób lawirować pomiędzy historycznym kontekstem dziejów naszego kraju oraz przepisami na fabułę, zainspirowanymi gatunkowymi kliszami.

Prozatorski kunszt Ślązaka, pozwala mu na swobodne żonglowanie motywami rodem ze słynnych sag gangsterskich, westernów, kryminałów klasy "B" i tak kochanych przez rodowitych twórców, wojennych/patriotycznych opowiastek. Twardoch wszystkie te elementy zgrabnie łączy w całość i serwuje nam mięsistą sensację z prawdziwego zdarzenia.

Na nagrodę "Nike" nie ma szans, ponieważ brak tu silenia się na socjologiczny komentarz, czy metafizykę "for dummies". Twardoch zapełnia stronice krótkimi, krwistymi zdaniami, które szkicują obraz przedwojennej Warszawy - krainy prostytutek, cwaniaczków i bandytów. W rzeczywistości "Króla" nie ma miejsca na sentymenty, ponieważ polemika światopoglądowa polega na kulce w łeb i wrzuceniu zwłok do rzeki.

Btw. To u Twardocha, a nie u Tarantino mamy prawdziwych "bękartów". Przedstawiciele narodu żydowskiego są bowiem w tej książce zgrają psychopatów, równie(o ile nie bardziej) okrutnych, jak ich pro-hitlerowscy oponenci.


RE: Książki - bardamu - 05-02-2017

Czy znacie może autorów podobnych do Franzena?


RE: Książki - Arahan - 05-02-2017

Strummer to jest aż tak dobre? Morfina mi się bardzo podobała.


RE: Książki - Bibliomisiek - 05-02-2017

(05-02-2017, 14:56)bardamu napisał(a): Czy znacie może autorów podobnych do Franzena?

John Updike i Philip Roth (może poza "Kompleksem Portnoya") - im obu Franzen sporo zawdzięcza.


RE: Książki - bardamu - 05-02-2017

Dzięki za odpowiedź. A czy u Zadie Smith lub Don DeLillo znajdę elementy podobne do twórczości Franzena?


RE: Książki - Strummer - 07-02-2017

(05-02-2017, 15:58)Arahan napisał(a): Strummer to jest aż tak dobre? Morfina mi się bardzo podobała.

Tak. To naprawdę świetna sprawa. Twardoch jest jednym z nielicznych polskich pisarzy, którzy wiedzą jak posługiwać się naszym językiem. To stylista, ale w staroszkolnym, szorstkim stylu, odbiegającym od nieudanych eksperymentów przedstawicieli lokalnej (często okołowarszawskiej) awangardy.

Co do Franzena - polecam twórczość jego kumpla Davida Fostera Wallace'a. Niesamowite rzeczy. Serio.


RE: Książki - bardamu - 07-02-2017

Oczywiście znam i doceniam Wallace'a, jednak jego twórczość to zupełnie inna liga, trochę nawet odklejona od rzeczywistości. Czekam na "Niepamięć" w tym roku.


RE: Książki - Mierzwiak - 08-02-2017

Warto się zabierać za wszystkie sześć książek z serii Diuna?


RE: Książki - Dirk - 08-02-2017

Czytałem "Diunę" i "Mesjasza Diuny".
I o ile pierwsza mi się bardzo podobała i niemalże chłonąłem stronę po stronie, to "Mesjasz..." mnie kompletnie odrzucił. Krótszy, gorszy, brzydszy i generalnie strasznie ciężko było mi przez to przebrnąć. Niby autor ten sam, ale różnica w poziomach kolosalna. Dlatego skończyłem przygodę z tym cyklem na drugiej części.

Są jeszcze prequele, ale tam palce maczał niejaki Kevin J. Anderson, a jego twórczość znam z książek "Star Wars" i też podziękuję.


RE: Książki - zdzichon - 08-02-2017

Pewnie, że warto. Mesjasz to lekki spadek formy, ale to nadal jeden z najlepszych cykli SF. Wielki, niesamowicie skomplikowany, żyjący świat. Akcja dziejąca się na przestrzeni tysięcy lat. Świetne postacie i pojedynki na słowa.


RE: Książki - Dr Strangelove - 08-02-2017

(08-02-2017, 10:29)Mierzwiak napisał(a): Warto się zabierać za wszystkie sześć książek z serii Diuna?

Akurat masz proste zadanie.
Dla mnie pierwsza książka była najlepsza. Potem mniej, lub bardziej powolny zjazd w dół. Chyba przez 6 tomów przebrnąłem, a już te ostatnie tomy o kobiecych zakonach to była prawie tortura.
Więc jak spodoba Ci się pierwszy to próbuj dalej. Jak zacznie przynudzać to bez wyrzutów sumienia możesz odpuścić.


RE: Książki - Albertino - 09-02-2017

Pierwszy tom jest wybitny i ten przeczytać trzeba - kolejne już mu nie dorównują, ale ciekawie rozwijają świat i fabułę. Wciąż pozostaje to prawdopodobnie jedna z najbardziej epickich rzeczy w fantastyce jakie dane mi było przeczytać. Poziom książek jest różny, ale trzeba przyznać Herbertowi, że pisząc je miał jaja i był całkiem ambitny. Według mnie najsłabszy poziom prezentują tomy 2 i 3, choć drugi ma interesujące założenie, gorzej chyba z wykonaniem. Z kontynuacji najbardziej lubię tom 5, nie uważam aby był torturą - najgorsze według mnie są "Dzieci Diuny" i jak się przez nie przebrnie, to już bardzo łatwo przeczytać do końca. A według mnie warto, bo nigdy nie schodzi to do poziomu jakiejś żenady, jest co najwyżej dosyć dziwacznie (kto czytał Boga Imperatora, ten wie) a wizja Herberta jest na tyle unikatowa, że niektórych rozwiązań z tej serii w zasadzie nie da się napotkać nigdzie indziej, choć niektórzy próbowali.

Podobno kontynuacje synalka są straszne i grafomańskie; nie wiem, nie testowałem ich na sobie.