Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
Star Wars: Episode VIII - The Last Jedi (2017) reż. Rian Johnson - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: Działy tematyczne (https://forumkmf.pl/Forum-Dzia%C5%82y-tematyczne--5)
+--- Dział: Serie filmowe (https://forumkmf.pl/Forum-Serie-filmowe--21)
+---- Dział: GWIEZDNE WOJNY (https://forumkmf.pl/Forum-GWIEZDNE-WOJNY--56)
+---- Wątek: Star Wars: Episode VIII - The Last Jedi (2017) reż. Rian Johnson (/Thread-Star-Wars-Episode-VIII-The-Last-Jedi-2017-re%C5%BC-Rian-Johnson--3934)



RE: Star Wars: Episode VIII - The Last Jedi (2017) reż. Rian Johnson - srebrnik - 14-12-2017

Mam gdzieś w tyle głowy wrażenie, że mogę żałować tych słów na gorąco, bo to takie kino, które być może dojrzeje we mnie, ale trudno. Zbyt dużo emocji.

Będzie bez spoilerów, chociaż uważam, że sprawa jest na tyle złożona i skomplikowana, że spoilery nie byłyby żadnym problemem, bo to tego typu film, gdzie mimo dużych twistów, zupełnie o nie nie chodzi. No ale tak jak mówię – wypowiem się bez zdradzania fabuły.

Nie umiem nie szanować Johnsona za to co zrobił. Jakkolwiek uważam jego wyskok za nieudany, mam do tego szacunek. Tak wyraźny podpis w takim filmie? Wręcz nierealne.

Gdyby ktoś mi powiedział, że po miliardowej transakcji, w wyniku której Disney kupił LucasFilm, ktoś nakręci taki film jak „The Last Jedi”, to nie umiem opisać, jak bardzo bym mu nie wierzył. Delikatnie mówiąc. I nie chodzi tutaj kompletnie o rozwiązania fabularne, a o nastrój (chociaż bardzo niekonsekwentny w wielu momentach), podejście do bohaterów, skupienie się na nich, ich rozwoju. Jestem pod ogromnym wrażeniem, że Rian Johnson, chciał, przekonał kogo trzeba i finalnie zrobił ten film tak, jak go widzimy. Ok. To w sumie prawie koniec pochwał z mojej strony, bo teraz przejdę z „fajnie, że zrobił” do „jak zrobił”.

Główny problemem z absolutnie znienawidzonym przeze mnie „The Force Awakens” polegał na tym, że był to film kompletnie bez wyrazu. Zgrabnie napisany na pierwszy rzut oka, a w środku pełen bzdur i po prostu fatalnego scenopisarstwa (bohaterowie). Mało tego, że był zły sam w sobie, to jeszcze generował dwie poważne szkody. Jedną było ustawienie świata przedstawionego w tak kuriozalnym punkcie, że kontynuacja miała za zadanie bardziej wyjaśniać co się wydarzyło wcześniej, niż faktycznie kontynuować opowieść. Drugą natomiast, to że zostawiała bohaterów w takim miejscu ich przygód oraz rozwoju, gdzie wyjść na prostą było szalenie ciężko, a może nie dało się nawet tego zrobić w ogóle.

Pierwszym poważnym grzechem „The Last Jedi” jest to, że do świata Star Wars kompletnie nie pasuje postmodernizm, samoświadomość i autoironia. W tego typu historiach oczekuję jednak dużej dawki „immersji”. Chcę tak zwyczajnie dać porwać się przygodzie, wejść w świat przedstawiony. Nie ma więc gorszych narzędzi niż te wyżej przytoczone, żeby takiego zjawiska nie pozwolić widzowi uzyskać. Johnson stosuje to zresztą nie tylko na poziomie humorystycznym, ale również w kilku miejscach prowadzi bardzo mało subtelną polemikę z krytyką poprzedniego filmu, wciskając sceny, mające na celu tylko i wyłączenie wyjaśnienie pewnych delikatnie mówiąc niepopularnych rozwiązań fabularnych. Wybija mnie coś takiego z rytmu. Widzę wtedy zamysł, powód sceny a nie scenę. Takie rzeczy należy ubrać w opowieść. Tu jednak prosto w twarz dostajemy powiedziane dlaczego Kylo przegrał walkę z Rey, a Leia bardzo dosadnie odpowiada na brak reakcji na Chewbaccę po śmierci Hana.

Drugim i to znacznie poważniejszym grzechem jest gigantyczny bałagan. Historia w TLJ jest w sumie prosta do streszczenia – ktoś chce się czegoś dowiedzieć, ktoś chce coś zdobyć, ktoś chce uciec, a ktoś chce gonić. I gdyby po prostu tak zostało, to może byłoby nieźle. Jednak film jest tak niezgrabny, tak nielogiczny i to na poziomie rozwiązań fabularnych (otwarcie z samotnym samolocikiem) jak i w kwestii postaci (relacja Finna z koleżanką to czysty ABSURD – caps lock konieczny). No właśnie, niezgrabny – to słowo klucz.

Wątek Luke'a to coś w czym czuję niesamowicie ogromny potencjał. Jego wątpliwości, strach, szczątki nadziei, wszystko bardzo interesujące w zamyśle. Natomiast w wykonaniu to kuriozum. Raz tak, raz nie. W sumie to nie wiadomo o co mu chodzi, czego chce i jaki ma być efekt czegokolwiek. Ogromnie w tym szkoda Hamilla, który daje tu aktorski popis, wręcz niespotykany dotąd w serii. Rey to jest scenariuszowa katastrofa. Bardzo nie pomaga jej w tym Daisy Ridley, która momentami wręcz wygląda na znudzoną i przebywającą na planie za karę. Jeżeli ktoś chciałby bronić rozpisania tej bohaterki, to radziłbym najpierw zastanowić się nad jej całościową historią, począwszy od TFA. Czy jest tu jakakolwiek logika? Czy naprawdę wszystko można uzasadnić naiwnością i ślepą wiarą? O mocy nie chcę nawet słuchać, bo to odpowiedź równie banalna, jak napisanie deus ex machiny, jaką jest ta bohaterka. Gdyby jednak jedna taka postać to było za mało, to na ratunek przybywa robocik BB8, który jest już w ogóle „rozwiązaniem każdego problemu” w formie czystej. W zasadzie mając go w załodze bohaterowie mogą wygrać każdą bitwę w każdej sytuacji. Najlepiej zdecydowanie wypada w tym zestawie Kylo Ren, który jest tak nieoczywistym „czarnym charakterem”, że aż dziw w jakim filmie przyszło go oglądać. Nadal wiele jest bałaganu w tym co mu zaserwowano, a sceny jego najważniejszych rozmów bywają bardzo niezręczne, ale jest to ogromny atut filmu, na czele z Adamem Driverem, który stara się jak może wykreować postać z prawdziwego zdarzenia. I to skutecznie. O reszcie bohaterów szkoda mówić, bo lepiej gdyby ich w ogóle nie było. Film o relacji Kylo-Rey-Luke mógłby być czymś rewelacyjnym. Może pary zabrakło, bo zachciało się jeszcze dowalić to wszystko dookoła? Szkoda.

Mimo, że nie jestem w żadnym wypadku fanem Gwiezdnych Wojen, to jednak nie mogę przejść obojętnie obok tego, co TLJ robi z głównymi bohaterami sagi. Rola Lei w fabule, ale i w samej rebelii jest tak bardzo irytująca, jak tylko może być. Broni tego trochę jej całościowy character arc, jednak nadal męczy mnie oglądanie na ekranie postaci, którą wszyscy traktują jak ikonę, a ona doskonale sobie z tego zdaje sprawę. Przy okazji to właśnie tej bohaterki dotyczy absolutnie fatalny duży zwrot fabularny, który nie dość, że sprawdza się fatalnie w scenariuszu, to jeszcze okrutnie źle wygląda wizualnie.

Podobny problem dotyka teraz Luke'a. Patrząc przez pryzmat całej serii, ani razu nie widzę tego wielkiego Jedi. Kiedy wydaje się w pewnym momencie, że TLJ ma naprawić tę sytuację, to wszystko okazuje się trochę ściemą. W efekcie dostałem podobny zawód, jaki wywołał we mnie Nolan z Batmanem, który przeszedł z „Begins” do TDK pozostawiając tak naprawdę poza ekranem okres świetności bohatera. Tutaj jest jednak pod tym względem znacznie gorzej.

Ma jednak ten film w sobie coś intrygującego. To chyba mnie najbardziej boli. Bardzo starałem się angażować w skomplikowane podejście do życia Luke'a Skywalkera. Schizofrenia scenariusza jednak zabiła we mnie wszystkie dobre odczucia wobec tego wątku.

Nie liczyłem na wielkie dzieło, ale mam wrażenie, że obejrzałem bałaganiarski film. Nie do końca wiedzący o czym ma być. Fakt faktem odważny, ale jednak nie dociśnięty wystarczająco, a w zasadzie ledwo co. Samo oryginalne i autorskie podejście to za mało. To bardzo fajnie, że takie było, ale nie poszło za tym nic.

Dodam na koniec, że w filmie pojawia się wizualnie jedna z najpiękniejszych scen w całej serii. Chodzi mi o zderzenie statków kosmicznych rozegrane bez dźwięku. Absolutna rewelacja.

Baaardzo na gorąco napisałem tę opinię, więc jest jak jest.


RE: Star Wars: Episode VIII - The Last Jedi (2017) reż. Rian Johnson - Badus - 14-12-2017

Poe Dameron powinien siedzieć w areszcie Oczko


RE: Star Wars: Episode VIII - The Last Jedi (2017) reż. Rian Johnson - Arahan - 14-12-2017

Krótko bo późno. Przebudzenie to syf. Rian ma jaja. Spoiler napisany, a zobaczony to dwie różne rzeczy.
9/10 i serduszko. Emocje! Emocje! I po raz 3 emocje.
Minus za sceny w mieście kasynie. Oklaski po seansie.


RE: Star Wars: Episode VIII - The Last Jedi (2017) reż. Rian Johnson - srebrnik - 14-12-2017

Mam w ogóle trochę podobne wrażenie po tym filmie, jak po "Guardians of the Galaxy vol. 2". I tu i tam chodzi głównie o bohaterów. Fabuła to w zasadzie jakieś szczątki, a tak naprawdę na pierwszym miejscu są ich relacje i ich rozwój. Jak dla mnie to można było pójść w 100% w tym kierunku i byłoby lepiej. Jednak ogólnie chodzi mi o to, ze to taki film, gdzie albo się poczuje, albo nie. Ja w tym wątku Luke'a chciałem czuć, ale jednak zbyt go zasypano wszystkim dookoła i nie potrafiłem.


RE: Star Wars: Episode VIII - The Last Jedi (2017) reż. Rian Johnson - Arahan - 14-12-2017

Bym zapomniał. Są w tym filmie dwie sceny, które miażdżą. Pierwsza to chyba najlepsza z całej sagi. Ta że statkiem. Druga to podpalenie pewnego drzewa przez pewną postać Uśmiech

Nieodziewałem się. Odważny film. Rian musiał naprawić to, co zapatrzony, a wręcz zaślepiony OT Abrams spieprzył i wyszło mu świetnie.


RE: Star Wars: Episode VIII - The Last Jedi (2017) reż. Rian Johnson - Mefisto - 14-12-2017

"Ta ze statkiem" - żeś się kurwa rozpisał xD Która ze statkiem? Ta ze skokiem? Jeśli tak, to zgoda.
Natomiast co do drzewa, to nie wiem, co było słabsze - sam fakt, że ta postać się pojawia, czy że w takiej kiepskiej formie.


RE: Star Wars: Episode VIII - The Last Jedi (2017) reż. Rian Johnson - Arahan - 14-12-2017

Ta że skokiem Uśmiech
Kiepskiej formie?


RE: Star Wars: Episode VIII - The Last Jedi (2017) reż. Rian Johnson - Huntersky - 14-12-2017

Czy spoilery wypadają lepiej w filmie niż na papierze? Tak.
Czy sama idea, która za nimi idzie staje się przez to lepsza? Nie.

Ocena: ?/10, za tydzień seans w IMAX-ie. Język Ale jest dużo lepiej niż TFA.


RE: Star Wars: Episode VIII - The Last Jedi (2017) reż. Rian Johnson - Mefisto - 14-12-2017

(14-12-2017, 03:00)Arahan napisał(a): Kiepskiej formie?

Ten CGI wygląd był strasznie słaby. Rozumiem, że "kukiełka" już uległa zniszczeniu czy coś, ale... no po prostu nie dość, że pojawia się z dupy, to jeszcze nie szło patrzeć na tę postać.


RE: Star Wars: Episode VIII - The Last Jedi (2017) reż. Rian Johnson - Arahan - 14-12-2017

Ale wiesz, że to była kukiełka? Nawet specjalnie platformy budowali. Dla mnie było ok, a sama scena świetna.
Swoją drogą, Kylo to cholernie ciekawa postać. Rey też mocniej polubiłem. Podjęła słuszna decyzję. Zresztą Kylo mógł kłamać odnośnie jej rodziców. Piegi mi nie przeszkadzały.
Fajna gadka postaci Del Toro o wojnie i X-Wing na hologramie.


RE: Star Wars: Episode VIII - The Last Jedi (2017) reż. Rian Johnson - Paszczak - 14-12-2017

AHAHAHAHAHAHAHAHAHAHA!!!
(wyrzucone z siebie głosem Jokera-Hamilla)
Co ja właśnie kurwa obejrzałem?
Jeśli miałbym podsumować ten film jednym słowem, byłoby to "bezwstydny".
TFA było dziełem pozbawionego wyobraźni beztalencia próbującego zrobić kompetentne SW.
TLJ wydaje się być popisem utalentowanego i inteligentnego twórcy starającego się za wszelką cenę rozerwać na strzępy markę. Jakaż piękna jest to katastrofa.
Rian dostaje ode mnie tytuł największego trolla w Galaktyce. A że spora część tego trollowania wymierzona jest w twór Abramsa, nie mogę nie czuć doń pewnej sympatii.
Jako część sagi ten film jest katastrofalny. Gdyby nie moja nienawiść do J.J., byłoby mi go szczerze żal że musi nakręcić kolejną część po tym jak jego kolega przejechał się po całym SW walcem drogowym.
Zrobił to przy tym bardzo sprawnie i nie licząc paru niesamowicie irytujących elementów (skośny pasztet, fioletowa Dern) bawiłem się na tej grotesce naprawdę nieźle. Zresztą nawet wady są tu chwilami tak wyolbrzymione, że wydają się wręcz zamierzone - jak ten komiczny, społecznie uświadomiony wtręt w Kasynie, za jednym zamachem obejmującym krytykę czerpania zysku z wojny, znęcania się nad zwierzętami i wykorzystywania dziecięcej siły roboczej. To jeszcze żenada czy już satyra?
Poza tym wiele rzeczy jest tu autentycznie dobrych. Rey i zwłaszcza Finn wypadają o niebo lepiej (choć tego drugiego ściąga w dół skośny pasztet), Hamill i Serkis są po prostu świetni, a finałowa batalia wygląda super - i jest jeszcze bardziej radośnie absurdalna niż reszta filmu.
Aha, pierdolnik będący tłem politycznym nowej trylogii tylko się powiększa (dzięki takim scenom jak ta na statku handlarza bronią), zamiast się porządkować.
Nawet nie wiem jak toto ocenić. SW: EVIII muszę przyznać 3/10. Ale Kosmiczne Jaja 2: Wal Się Disney oceniam na 8-9/10.


RE: Star Wars: Episode VIII - The Last Jedi (2017) reż. Rian Johnson - Mefisto - 14-12-2017

(14-12-2017, 03:08)Arahan napisał(a): Ale wiesz, że to była kukiełka? Nawet specjalnie platformy budowali. Dla mnie było ok, a sama scena świetna.

No to nie mam pojęcia, co zrobili, że tak brzydko wyglądała. Niestety na chwilę obecną trudno o screeny porównawcze, ale stary >>>> nowy.
A Del Toro był spoko, ale pasował do fabuły jak pięść do nosa, czyli w sumie jak... większość rzeczy w tym filmie.


RE: Star Wars: Episode VIII - The Last Jedi (2017) reż. Rian Johnson - Arahan - 14-12-2017

Acha, jeszcze jedna scena. Leia stojąca przed wrotami, kiedy widać jej tylko oczy...
Zgoda film jest chaotyczny, ale budzi emocje, jest oryginalny i odważny, a do tego piękny.


RE: Star Wars: Episode VIII - The Last Jedi (2017) reż. Rian Johnson - Pelivaron - 14-12-2017

Obejrzałem i w sumie od samego filmu większe emocje odczuwałem oglądając zwiastun Avengers: Infinity War przed seansem.

Nie wiem, przy okazji premiery Przebudzenia mocy czułem jakiś dreszczyk, po wyjściu z kina miałem ciary i miałem wrażenie, że obejrzałem coś wielkiego (aczkolwiek gdy emocje opadły opinię lekko skorygowałem), ale tutaj? Raczej meh. No fajne to było, momentami wręcz epickie, ale emocji nie czułem absolutnie żadnych - zabrakło mi tu sceny, która sprawiłaby, że poczułbym wspomniane ciary na plecach.

Na ten moment 6-7/10. Jesli miałbym wybierać film, do którego wolałbym wrócić to wybieram tak bardzo hejtowane tutaj TFA Uśmiech


RE: Star Wars: Episode VIII - The Last Jedi (2017) reż. Rian Johnson - Paszczak - 14-12-2017

Cytat:Zgoda film jest chaotyczny, ale budzi emocje, jest oryginalny i odważny, a do tego piękny.

Święte słowa. J.J. opróżnił basen, a piękny Rian wpadł na oryginalny pomysł by odważnie skoczyć doń na główkę szczerząc przy tym zęby.


RE: Star Wars: Episode VIII - The Last Jedi (2017) reż. Rian Johnson - Pelivaron - 14-12-2017

Ogólnie to co w tym filmie jest odważnego? Odważne to by było, jakby odwalili Rey



RE: Star Wars: Episode VIII - The Last Jedi (2017) reż. Rian Johnson - Paszczak - 14-12-2017

Odważne było, że



RE: Star Wars: Episode VIII - The Last Jedi (2017) reż. Rian Johnson - Mefisto - 14-12-2017

Swoją drogą czy zauważyliście, że tak mocno kreowana na kolejną silną kobiecą postać na miarę swoich czasów, Rey w co drugiej scenie... płacze. I to bez powodu.


RE: Star Wars: Episode VIII - The Last Jedi (2017) reż. Rian Johnson - Pelivaron - 14-12-2017

Apropo kobiet to pierwsze co mi się zrzuciło to:




RE: Star Wars: Episode VIII - The Last Jedi (2017) reż. Rian Johnson - szopman - 14-12-2017

Ok, jestem już po i w końcu mogę się wypowiedzieć w tym temacie Uśmiech
Póki co mam mieszane, mocno mieszane odczucia. Nawet nie potrafie na dzień dzisiejszy ocenić tego filmu, zdecydowanie potrzebuje jeszcze 1-2 seansów aby wyrobić sobie jakąś konkretniejszą opinie o tym filmie.
Zacznę może od tego co mi się w E8 podobało:
A teraz to co nie do końca mi się podoba w E8:
Bardzo jestem ciekaw jak poprowadzą losy bohaterów w E9. JJ, nie spi**dol tego.
Tylko ja się zastanawiam jak mogłyby wyglądać prequele gdyby nakręcił je Rian? Albo przynajmniej gdyby wyprodukował je Disney?

Po 1. seansie nie potrafie stwierdzić do końca jak oceniam ten film. Napewno podobał mi się bardziej od PT. Napewno jest to najoryginalniejsza cz. SW od czasów OT, może nawet od '80. Ale czy podobał mi się lepiej niż TFA i RO, tego na dzień dzisiejszy jeszcze nie wiem Uśmiech Powtórka obowiązkowa ; )