![]() |
|
Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Wersja do druku +- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl) +-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3) +--- Dział: Ogólne dyskusje filmowe (https://forumkmf.pl/Forum-Og%C3%B3lne-dyskusje-filmowe--25) +--- Wątek: Krótka piłka, czyli mini-recenzje (/Thread-Kr%C3%B3tka-pi%C5%82ka-czyli-mini-recenzje--1192) Strony:
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31
32
33
34
35
36
37
38
39
40
41
42
43
44
45
46
47
48
49
50
51
52
53
54
55
56
57
58
59
60
61
62
63
64
65
66
67
68
69
70
71
72
73
74
75
76
77
78
79
80
81
82
83
84
85
86
87
88
89
90
91
92
93
94
95
96
97
98
99
100
101
102
103
104
105
106
107
108
109
110
111
112
113
114
115
116
117
118
119
120
121
122
123
124
125
126
127
128
129
130
131
132
133
134
135
136
137
138
139
140
141
142
143
144
145
146
147
148
149
150
151
152
153
154
155
156
157
158
159
160
161
162
163
164
165
166
167
168
169
170
171
172
173
174
175
176
177
178
179
180
181
182
183
184
185
186
187
188
189
190
191
192
193
194
195
196
197
198
199
200
201
202
203
204
205
206
207
208
209
210
211
212
213
214
215
216
217
218
219
220
221
222
223
224
225
226
227
228
229
230
231
232
233
234
235
236
237
238
239
240
241
242
243
244
245
246
247
248
249
250
251
252
253
254
255
256
257
258
259
260
261
262
263
264
265
266
267
268
269
270
271
272
273
274
275
276
277
278
279
280
281
282
283
284
285
286
287
288
289
290
291
292
293
294
295
296
297
298
299
300
301
302
303
304
305
306
307
308
309
310
311
312
313
314
315
316
317
318
319
320
321
322
323
324
325
326
327
328
329
330
331
332
333
334
335
336
337
338
339
340
341
342
343
344
345
346
347
348
349
350
351
352
353
354
355
356
357
358
359
360
361
362
363
364
365
366
367
368
369
370
371
372
373
374
375
376
377
378
379
380
381
382
383
384
385
386
387
388
389
390
391
392
393
394
395
396
397
398
399
400
401
402
403
404
405
406
407
408
409
410
411
412
413
414
415
416
417
418
419
420
421
422
423
424
425
426
427
428
429
430
431
432
433
434
435
436
437
438
439
440
441
442
443
444
445
446
447
448
449
450
451
452
453
454
455
456
457
458
459
460
461
462
463
464
465
466
467
468
469
470
471
472
473
474
475
476
477
478
479
480
481
482
483
484
485
486
487
488
489
490
491
492
493
494
495
496
497
498
499
500
501
502
503
504
505
506
507
508
509
510
511
512
513
514
515
516
517
518
519
520
521
522
523
524
525
526
527
528
529
530
531
532
533
534
535
536
537
538
539
540
541
542
543
544
545
546
547
548
549
550
551
552
553
554
555
556
557
558
559
560
561
562
563
564
565
566
567
568
569
570
571
572
573
574
575
576
577
578
579
580
581
582
583
584
585
586
587
588
589
590
591
592
593
594
595
596
597
598
599
600
601
602
603
604
605
606
607
608
609
610
611
612
613
614
615
616
617
618
619
620
621
622
623
624
625
626
627
628
629
630
631
632
633
634
635
636
637
638
639
640
641
642
643
644
645
646
647
648
649
650
651
652
653
654
655
656
657
658
659
660
661
662
663
664
665
666
667
668
669
670
671
672
673
674
675
676
677
678
679
680
681
682
683
684
685
686
687
688
689
690
691
692
693
694
695
696
697
698
699
700
701
702
703
704
705
706
707
708
709
710
711
712
713
714
715
716
717
718
719
720
721
722
723
724
725
726
727
|
RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - OGPUEE - 05-10-2025 (05-10-2025, 15:33)raven.second napisał(a): Wiedźmy (1990). Bardziej jak baśń, niż pełnoprawny horror, ale... no właśnie, ale. Gdybym to obejrzał za dzieciaka to pewnie miałbym koszmary, bo serio, design wiedźm (zwłaszcza głównej) jest świetny, sama koncepcja pozbycia się dzieciaków poprzez zamianę w myszki by ginęły z łap kotów czy w pułapkach, od trutek czy innych deratyzatorów również mocna... aż mam ochotę na coś w podobnym klimacie, z wiedźmami, czarownicami i innymi tego typu atrakcjami :) 7/10, a co.Scena z obrazem spokojnie by się znalazła w pełnoprawnym horrorze. W podobnym klimacie jest animowany Wielkomilud z 1989 r. (będący męskim odpowiednikiem Wiedźm), gdzie też są mroczne sceny. I polecam obczaić również Księżniczkę i chochliki, znacznie mniej mroczny animek, ale też mniej cukrząca baśń. A jak chcesz pełny mrok, to koniecznie Baśnie braci Grimm od Nippon Animation. Ich adaptacje Jasia i Małgosi, Sinobrodego, Kryształowej kuli i Starej wiedźmy z lasu to nightmare fuel pełną gębą (na youtube są wszystkie odcinki po polsku w wersji nieocenzurowanej). Pomiot Cronenberga za mną, a teraz przede mną znów Cronenberg za sprawą nocnego plemienia Barkera i przy okazji pierwsza amerykańska pozycja w tegorocznym spooktoberze: Nightbreed - ze wszystkich tytułów zgromadzonych na październik ten chciałem obejrzeć najbardziej. I jak większość tytułów, pierwszy raz oglądam. Oczywiście w wersji reżyserskiej, bo słyszałem że były młyny z wersją kinową. Jakby odniosło to sukces, to jestem pewien otrzymałby własny Saturday morning cartoon z linią zabawkową. BTW Potwory skojarzyły się mi z Little Monsters z Savage'em i Mandelem. Zwłaszcza jak Lori weszła do tabernakulum. Gdybym był młodszy, pewnie bym się zakochał, bo ma wszystko. Mrok, różnorakie bestie, element fantastyczny, walka z bigotami, którym należy się utylizacja. Z kolei muzyka Elfmana bardzo przywodzi na myśl Batmana. W sumie też mnie się podoba, choć widać, że to zaczątek czegoś większego. Ale z kolei reżyser postarał się, by stanowiło to jako tako zamkniętą całość. Główny hero zdecydowanie bezbarwny i to przykład, gdzie protagonista jest najsłabszym bohaterem i ciekawsza jest reszta. Aktorka Lori urocza i nie chce, żeby coś się jej stało. Przy okazji Cronenberga, zaskoczyłem się widząc go wymienionego jako aktora i to o dużej roli. Ludzie straumatyzowani jego twórczością (jak moja siostra po seansie Muchy) powinni być usatysfakcjonowani, bo gra złoczyńcę. Cronenberg widać, że nie jest aktorem, ale w przypadku to działa na korzyść, bo czuć że coś jest nie tak w tym kolesiu. I można szybko się domyśleć twistu, ale nie spodziewałem się, że tego co policja zrobiła po wyjściu Aarona z cmentarza. Komentarz społeczny jest ewidentnie widoczny, zwłaszcza najgorszymi postaciami są tu najbardziej wredne białe psiarskie, wzięte z koszmarów dindu. Ale jednocześnie Barker ma jakieś wyczucie i jednoznacznie nie wiąże nocnego plemienia z jakąś konkretną ciemiężoną grupą. Zaskoczyło, że ksiądz przymuszony do roboty, też okazał się dobry. Widać większy budżet, i choć nie mogę odmówić reżyserskiej ręki i znakomitej charakteryzacji, to są pewne niedociągnięcia w fx-ach, jak kilka kiepskich matte-paiting. Stop-motion też nie lepsze i jednak lepiej, że potwory odgrywali aktorzy, choć projektowani w większości na jedną modłę (czyli dwunogi). Ja zaliczam ten film do kategorii nieoszlifowanego diamentu. Nie ma rozczarowania, ale czuć że Barker chciał połapywać za dużo sroczych ogonów. 7/10 RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Paszczak - 05-10-2025 OGPUEE napisał(a):Zaskoczyło, że ksiądz przymuszony do roboty, też okazał się dobry.Jak widziałeś wersję reżyserską to właśnie nie bardzo, bo jest wyznaczony na głównego antagonistę niedoszłego sequela. A w komiksowej kontynuacji zretconowali go na seryjnego mordercę hipisów. Ciekawostka: w powieści ksiądz został w finale potwornie okaleczonym inwalidą, a głównym złym kolejnej (również niedoszłej) powieści miał być szeryf, który w filmie... Najzabawniejsze że Barker zamierzał kontynuować obydwie wersje jednocześnie. Nic dziwnego, że w karierze nie udało mu się zakończyć żadnej serii (Imajica się nie liczy). Nightbreed oczywiście uwielbiam, Ol' Button Face to jeden z najbardziej zakurwistych wizualnie antagonistów wszechczasów, a czego by nie mówić o aktorstwie Davida, monolog o 'filth breeding filth' sprzedał całkowicie. RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Rozgdz - 06-10-2025 (04-10-2025, 01:48)slepy51 napisał(a): "Play Dirty" (2025) (04-10-2025, 03:33)michax napisał(a): - Play Dirty (2025) Hmm.. Zaciekawiony zerknąłem bo fajne nazwiska, także w epizodach.. no i.. zdecydowanie nie zgadzam się z Moimi Szacownymi Forumowymi Kolegami ^^ Pierwsza rzecz, nie widzę tu żadnych prób nadania własnej tożsamości czy szwów. To jest typowy "shanoblackowy" i "lethaweaponowy" produkt. Widać że po prostu próbowano tutaj zrobić "następną Zabójczą Broń" i już przy lekko bondowym openingu raczej rzuca się w oczy ze Black i Wahlberg chyba liczyli na rozpoczęcie nowej (dochodowej) franczyzy. Są też tutaj np takie rzeczy jak duet białego i czarnego czy scena ze skoczkiem-samobójcą która pomimo zupełnie innego kontekstu bardzo mocno zapachniała mi pierwszą LW. Black łączy też rzeczy poważne z humorkiem dokładnie tak jak w LW. Druga rzecz, z Marky Markiem oglądałem w ostatnich latach "The Union", "Uncharted', "Spenser Confidential". No i nie pamiętam już szczegółów tych ról ale jednak mam mocne wrażenie że choć Wahlberg nie przeobraża się kompletnie aktorsko to jest tutaj wyraźnie poważniejszy, bardziej skupiony i stonowany. Jest humor związany z jego postacią ale nie jest to humor wymagający głupkowatości od postaci, to warto mocno zaznaczyć. Co prawda nie ocieka testosteronową charyzmą twardziela i jest pozbawiony zadziorności (to zdecydowanie "siła spokoju") ale już na starcie Black wali widza łopatą w ryj ze to jest gość po którym nie widać jego (już legendarnej) reputacji i jak ktoś go ocenia tylko po wyglądzie to może się naciąć. Natomiast znakomicie wypada jako ten gość którego wszyscy darzą sympatią/ufają mu. Co jest dużą choć niepodkreśloną częścią tej postaci. Dzięki Wahlbergowi wszystkie te relacje są całkowicie wiarygodne. Aczkolwiek i tak film kradnie zadziorna Rosa Salazar :p No i to prowadzi do kolejnej rzeczy - czy "tutejszego" filmowego Parkera można polubić "bez aktora" ? Oczywiście. To absolutnie klasyczny uczciwy twardziel z zasadami. Nie strzela w plecy, nie krzywdzi niewinnych, zabijać zabija masowo ale.. w samoobronie, z zemsty, w sprawach honoru. Jest twardy bo żyje w twardym świecie i ma do czynienia z twardymi ludźmi ale to "dobry chłop". Bez większych przeróbek mógłby być rewolwerowcem lub szeryfem na Dzikim zachodzie, policjantem, żołnierzem lub samurajem-roninem. Sceny akcji są kreatywnie pomyślane i bardzo "lethalweaponowe" choć faktycznie to CGI kłuje w oczy i odbiera sporo przyjemności. Film mnie nawet wciągnął, całkiem sporo razy się zaśmiałem, fajnie było zobaczyć np Petę Wilson czy Shalhouba i cały czas byłem ciekawy co będzie dalej z wątkiem Rosy Salazar. Podsumowując - całkiem solidne patrzydło w stylu "Lethal Weapon", z chęcią obejrzę sequel jeśli takowy powstanie. Ode mnie 7/10 RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - shamar - 07-10-2025 (09-05-2013, 01:15)Paszczak napisał(a): Monster Squad (...) (01-11-2023, 02:14)OGPUEE napisał(a): The Monster Squad (...) Obawiałem się tego filmu przez lata. Bo czułem, że to będzie w UJ infantylne (i niedorzeczne). I słusznie. Ale z drugiej strony: akcje jak te wypisane powyżej. One podnoszą ocenę. Ale ja dam tylko 6/10 RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - simek - 07-10-2025 CODA - podchodziłem jak pies do jeża, odpaliłem z obowiązku, aby zlikwidować dziurę na liście obejrzanych laureatów głównego Oscara, spodziewałem się wszystkiego najgorszego i może ze względu na te niziutkie oczekiwania, to całkiem mi się podobało. Oczywiście sama historia jest na poziomie Hallmark TV (Oscar za scenariusz adaptowany to większe kuriozum niż Oscar za film), ale na szczęście aktorstwo i kilka fajnych scen wynoszą film na wyższy poziom (czyli z przeciętnego na niezły), Kotsur nawet zasłużył na swojego Oscara, fajna rola, chociaż idealnie pasująca pod Oscary. Historia jest zbyt schematyczna, a reżyseria zbyt przezroczysta żebym dał chociażby 6, ale takie 5+/10 niech ma. Ależ Oscary 2022 to była bieda - właściwie każdy nominowany w głównej kategorii film mnie na swój sposób wkurwia jak o nim pomyśle :p RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Paszczak - 07-10-2025 Zawsze i wszędzie będę bronił Licorice Pizza, a i Nightmare Alley było spoko bezpretensjonalną rozrywką. Ale tak, West Side Story i Dune to dwa koszmary o których istnieniu chciałbym zapomnieć. RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - slepy51 - 08-10-2025 "Good Boy" (2025) Czekałem na ten film bo bardzo podoba mi się myk jaki wymyślił sobie pan reżyser - motyw, że historię o nawiedzonym domu i duszku obejrzymy z perspektywy psa wydawał się być samograjem, oczywiście jeśli byłby jakiś ciekawy pomysł na jego pokazanie. Niestety, tego tutaj raczej zabrakło i choć nie jest to zły film to jednak mimo wszystko jest to jakieś tam rozczarowanie. Doceniam trud włożony w nakręcenie tego obrazka (całość zajęła ponad 400 dni zdjęciowych) ze względu na totalną jego niszowość - otóż reżyser kręcił film ze swoim własnym psem, który wcześniej nie miał żadnego doświadczenia "aktorskiego". I Indy, bo tak się ów siamel nazywa jest tutaj znakomity a dzięki pokazaniu akcji z jego perspektywy całość jest początkowo dosyć świeża i sprawia wrażenie oglądania czegoś nowego. Niestety z czasem zaczyna wkradać się nuda bo sama historia, którą opowiada reżyser niczym nie zaskakuje i jest tak schematyczna, jak tylko może być. Co jest o tyle rozczarowujące, bo film trwa niewiele ponad 70 minut a psi aktor robi co może, żeby przykuć nas do ekranu swoim występem no i z czysto filmowego punktu widzenia jest to wszystko bardzo sprawnie pokazane. Inna sprawa, że sceny grozy niczym ciekawym nie zaskakują a finał choć dosyć przewrotny, to pozostawił mnie tylko z uczuciem zmarnowanego potencjału. Wielka szkoda, bo liczyłem na sporo więcej ale mimo wszystko kibicuję temu filmowi, bo dla samego Indy'ego warto go zobaczyć. RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Norton - 08-10-2025 Drobne spoilery nadchodzą. Tumbbad dołącza do październikowych rozczarowań, ALE... bez jarzma oczekiwań można w sumie całkiem przyjemnie spędzić te sto minut seansu. Zestawienie z Labiryntem Fauna wydaje się dość celne, o ile skupimy się na wizualiach i fabule zahaczającej o baśń/przypowieść. W odróżnieniu od dzieła Del Toro, warstwa społeczno-polityczna odpoczywa sobie gdzieś tam w tle i ma marginalne znaczenie, bo wszystko kręci się wokół głównego bohatera mnożącego pieniądze. Zdobywanie kolejnych złotych monet wiąże się z pewną starą legendą uwzględniającą pradawne bóstwa, mączne figurki i zabawę w kotka i myszkę z piekielnym pomiotem. Poza opowiastko o chciwości niszczącej kolejne pokolenia nie ma tu w sumie zbyt wiele miechą, natomiast sprawna ręka reżysera i momentami kapitalne zdjęcia mocno przykrywają fabularne niedostatki. Smiesznie/nieporadnie (na boliłudzką modłę) jest tylko w dwóch momentach: gdy jakiś indyjski wyjec przeciągle zawodzi, opowiadając o tym, co widzimy na ekranie, i kiedy na tymże ekrania pojawia sie napis o szkodliwości palenia fajek. Niespodziewane motywy komediowe zawsze w cenie, natomiast nie otrzymałem tego, czego rzeczywiście oczekiwałem; zero strachu, zero dreszczy, zero uczucia niepokoju. Null. Nie przerazi mnie przecież jakiś czerwonawy diabełek z koroną/diademem na głowie (acz jego legowisko zmyślnie zaprojektowane, przez chwile poczułem echo alternatywnego Silent Hill). 5/10, chociaż pewnie zasługuje na więcej, a ja narzekam, bo nie musiałem zmieniać bielizny. No i niestety wypada mi kontynuować temat rozczarowań, bo obejrzałem w końcu Empty Mana. Naprawdę mocno doceniam próbę wzniesienia się ponad konwencjonalne straszydło i udaną żonglerkę gatunkową... aż do upuszczenia wszystkich piłeczek w ostatnich 20-30 minutach. Z wszystkich dostępnym na widnokręgu ścieżek twórca obrał tę prowadzącą do SzTampy (Floryda). Finał neguje zasadność głównego wątku i podważa logikę niektórych scen (naguska w saunie). Istnieje druga opcja: to wszystko jednak nie było na niby, protagonista został zmanipulowany, a ja wyszedłem na durnia, próbująć punktować błędy logiczne, no ale wątpie, bo to z kolei stałoby w sprzeczności z tą upośledzoną woltą/tłystem. Ech, jak ja nie lubię tych halucynacji z niedożywienia... Przełknąłbym nawet coś kompletnie z czapy w stylu kiczowatej potyczki z jakimś Dagonem, ale nie to... rozwiązanie przemielone w owrzodzonych trzewiach Holy na tysiąc sposobów. To mógł być jeden z najlepszych horrorów tej dekady, gdyby nie ta końcówka... Podium liderów bez zmian: Smile, Smile 2, The Dark and the Wicked, a Empty Man plasuje się nieco dalej, mniej więcej obok Bring Her Back. 8/10 za pierwsze trzy ćwierci, pała za finał, ostatecznie 6/10 i żał z nie w pełni wykorzystanego potencjału. Teraz pora poleciec w (Mordercze) Kuleczki. RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - OGPUEE - 08-10-2025 Po odwiedzeniu Christine u Medium, wracam do krótkiej piłki, a tam: Ganja & Hess - słyszałem, że to jakiś klasyk, który rok temu włączono do National Film Registry. W roli głównej Ben z Nocy żywych trupów. Zdecydowanie ciekawostka. Bardziej to jakiś eksperyment filmowy i odnoszę wrażenie, że w sumie nie wie czym chce być. Wątek wampiryczny prawie nie występuje i skupia się na relacji miłosnej obojgu tytułowych bohaterów. Występ pastora w sumie niepotrzebny. Ganja to wredne babsko, od razu idzie w ślinę z Hessem, przedmiotowo traktuje jego lokaja... nic dziwnego, że jej pierwszy mąż zwariował i myślał o samobóju. Co pochwalę, to aktorstwo. Marlene Clark nie dość, że ładna to daje popis umiejętności aktorskich (zwłaszcza monolog o jej matce). I skoro to był niezależny niskobudżetowiec, to sądziłem że była naturszczykiem, zwłaszcza że trochę się ogląda to jak dokument. A nie był jej pierwszy występ, i już miała ładną karierę aktorską. Choć był kręcony na biednej kamerce, to przynajmniej kamerzysta był kompetentny i faktycznie wygląda to jak film. I są dobre zdjęcia: W sumie przez formę skojarzył mi się z Martinem. Muzyka też pasująca do klimatu, zwłaszcza hipnotyzujące afrykańskie chórki. Afrocentryzm wydaje się szczery. Obok oryginalnego Shafta to był mój jedyny kontakt z blaxploitation i jest to ciekawe doświadczenie oglądać afroamerykańskie kino, ale bez BLM, we wuz kangs, zwalania wszystkiego na białe diabły. No i promowanie pozytywnych wzorców, bo koleś wykształcony i tego samego wymaga od nastoletniego syna. Raczej nie wrócę do tego i nie moja bajka, ale mogę zrozumieć skąd kulcik. 6/10 EDIT: Smile (2022) - zachęcony opiniami, że straszy, uznałem ujrzeć to. Spodziewałem się więcej ale, muszę przyznać, że faktycznie to straszy. Z początku pastelowe kolory dają ten vibe zbliżającej się grozy. A uśmiechy są tu autentycznie niepokojące. Więc człowiek się nastawia na grozę, która wszystkim działa, bo przede wszystkim robi to znienacka - jak przesłuchiwanie taśmy. Przy scenie z telefonem w nocy sam podskoczyłem (sam jumpscare był nieoczywisty). Na co miałbym narzekać, to los sierściucha przewidywalny, bo w horrorach zwierzęta nie są bezpieczne (a rozwiązanie było nieoczywiste). I mogli darować "straszny głos" uśmiechającej się istoty w scenie z terapeutką. Świetna rola Sosie Bacon. Z chęcią ujrzę sequel. Choć obawiam się, że może być repetetywne, zwłaszcza że ogłosili już trójkę. 8/10 RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Paszczak - 08-10-2025 Z blaxploitation w wersji horrorowej poleciłbym raczej Sugar Hill z 1974. RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - michax - 09-10-2025 (08-10-2025, 01:39)slepy51 napisał(a): "Good Boy" (2025) Jeszcze ciekawszym pomysłem wydaje się być film z taką samą fabułą, ale z perspektywy kota, pokazanie jak ma wywalone na pana i kociak robi co chce:D RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - slepy51 - 09-10-2025 "Steve" (2025) Taka brytyjska i bliższa rzeczywistości wersja "Młodych gniewnych". Cillian Murphy aktorsko wybitny, ogólnie granie wszystkich bez wyjątku na bardzo dobrym poziomie, za to sama historia - no cóż, rozumiem co reżyser miał na myśli ale strasznie ciężko się to ogląda i to nie tylko ze względu na ten zamierzony, ekranowy chaos. Po prostu ci wszyscy "zagniewani młodociani" to jest tak skrajna patologia, że ja naprawdę miałem głęboko w dupie, co się z nimi stanie. Może brak mi empatii czy jak to tam się teraz nazywa ale kompletnie nie interesował mnie ich los bo każdy bez wyjątku był po prostu odrażający, z kolei nauczyciele nad niczym nie panowali i sami mieli różne swoje problemy (Steve). Fajnie to jest nakręcone, z czysto filmowego punktu widzenia nie można tutaj absolutnie nic zarzucić - krytycy i studenci filmoznawstwa pewnie będą się zachwycać ale dla mnie to taki strzał na raz. "aka Charlie Sheen" (2025) Ten 2-odcinkowy mini dokument z kolei mocno polecam, za bardzo nawet nie ma o czym pisać tylko jak ktoś nie widział usiąść i obejrzeć, znakomita rzecz. RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - raven.second - 09-10-2025 Po Creepshow jakoś tak nabrałem ochoty na kolejny film tego typu i wybór padł na Tales of Halloween z 2015, ale ostrzegam, to półtoragodzinna antologia aż DZIESIĘCIU opowiastek, spośród których żadna nie jest dobra, a tylko kilka jest średnich. Na ogromny plus metraż poszczególnych szortów, bo nie trwają aż tyle by człowieka wkurzyć, no i naprawdę jest tutaj różnorodność tematyczna: od absurdu z morderczą, krwiożerczą i potworną dynią czy skrzywioną wersją Jasia i Małgosi (z perspektywy czarownicy), poprzez krwawą kłótnię sąsiadów o dekoracje czy demonicznego (dosłownie) dzieciaka, aż po slasher gdzie główną rolę gra morderca i odwrócone home invasion z dzieciakami w roli głównej i kilka innych, mniej lub bardziej interesujących. Ogólny pomysł super, do oglądania na imprezie z piwkiem i w gronie znajomych pewnie się sprawdzi, ale niezbyt polecam, tanio to wszystko wygląda, niektóre segmenty po prostu nudzą, brak też jakiegoś motywu przewodniego, czy klamry (chyba, że uznajemy “w mieście dzieją się dziwne rzeczy” za coś takiego). 3/10. RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - OGPUEE - 09-10-2025 (09-10-2025, 00:33)michax napisał(a):(08-10-2025, 01:39)slepy51 napisał(a): "Good Boy" (2025) Przypomniałeś mi o jednym takim filmie, też o straszaku z perspektywy koteła: RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Mefisto - 09-10-2025 (09-10-2025, 14:48)slepy51 napisał(a): "Steve" (2025) RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - michax - 09-10-2025 (09-10-2025, 14:48)łslepy51 napisał(a): "Steve" (2025) Co do dokumentu o Sheenie nie oglądałem, ale słyszałem w jednej recenzji , że jest wątek o dilerze Sheena, który w pewnym momencie tak się przestraszył tym co się z nim dzieje, że zrobił mu interwencje, żey wyszedł z nałogu, czyli gość który zarabiał na aktorze, dawał mu narkotyki w pewnym momencie walczył o to by wyszedł z nałogu , jak musiało być z nim źle. A też pojawił się ostatnio w podcaście Davida Duchovnego. A trzeba przyznać , wnioskuję to po kilku odcinkach (kiedyś był np Downey Jr), że Mulder zadaje ciekawe pytania i umie słuchać. A co do reżysera Steve'a to rok temu zrobili razem z Murphy "Small Things Like These" (u nas na C+), który podobno jest jeszcze lepszym filmem. RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - slepy51 - 09-10-2025 michax napisał(a):słyszałem w jednej recenzji , że jest wątek o dilerze Sheena, który w pewnym momencie tak się przestraszył tym co się z nim dzieje, że zrobił mu interwencje, żey wyszedł z nałogu Słyszałeś, że gdzieś dzwoni ale nie wiedziałeś, w którym kościele ;) Motyw z interwencją był taki, że matka zadzwoniła do Charliego żeby ten przyjechał na urodziny ojca (i to było jakoś na początku kariery tego pierwszego) i tam zamiast własnej imprezy urodzinowej Martin zorganizował mu interwencję :) Z kolei z dilerem historia była taka, że oni razem sobie imprezowali i ćpali no i po namowach znajomych, kiedy już wszyscy wiedzieli, że Charlie i tak nie przestanie ćpać gość zaczął mu ogarniać coraz słabszy crack i wydarzyło się coś, czego nikt się nie spodziewał, bo po jakimś czasie Charlie sam stwierdził, że już go to nie bawi i nie sprawia mu frajdy i sam z siebie przestał ćpać :) Ale najlepiej samemu obejrzeć, bo to po prostu znakomity dokument. RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - raven.second - 10-10-2025 Szkoła czarownic (1996): fajna młodzieżówka o licealnym kręgu czarownic. Może trochę naiwne i kiczowate, ale cztery młodociane wiedźmy w liceum i zachłyśnięcie się mocą naprawdę spoko się ogląda, no i nasuwa skojarzenia z Buffy czy inną radosną twórczością lat dziewięćdziesiątych. 7/10. RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Norton - 10-10-2025 Dotychczas "straszny" październik rozczarowuje miałkością, takoż (w zgodzie z jakąś kosmiczną nie-logiką) najbardziej przerażający okazazał się "horror" pozbawiony elementów nadprzyrodzonych. "Dotyka" kwestii przyziemnych, dla niektórych boleśnie znajomych. Z przedstawicielami dysfunkcyjnej rodziny styczność miała zapewne większość z nas i można sie tylko cieszyć, jeśli akurat dzięki przychylności fortuny nie jesteśmy członkami takowej. Wtedy ewentualnie zastanawiamy się, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami domu sąsiadów (o ile ciekawskie/plotkarskie z nas gnojki). Przeważnie jednak lepiej nie wiedzieć, jakie potwory mieszkają w pobliżu... i to nie pod łóżkiem czy w kanałach, ale po drugiej stronie ogrodzenia. Maszkary niszczące najważniejszą komórkę społeczną na tyle, by ich ofiary nie były w stanie wygrzebać się z gruzów. Bardziej dociekliwy widz użyje swych obserwacji jako pretekstu do rozmowy o opresyjnym patriarchacie, ale będzie to tylko dodatkowa warstwa skryta za straszliwym dramatem ludzkim. Jeśli spytacie, dlaczego posługuję się ogólnikami, to śpieszę z odpowiedzią: lepiej nie znać niczego więcej prócz tytułu: Kisapmata. Trudny, mocny, świetny twór, z pewnością nigdy więcej go nie obejrzę. RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - OGPUEE - 10-10-2025 Wczoraj były Roboty śmierci, i normalnie byłby dziś Smile, ale na szczęście niespodziewanie leciał na HBO3 i tym samym zwolnił się slot. załapał się więc film, który mocno rozważałem w tym roku, a są to: Cztery muchy na szarym aksamicie - tym razem Dario Argento w normalnym trybie, zamiast finału straszdziernika. Na początek zajebisty trailer: Giallo ten jest niecodzienny. Tym razem to główny bohater kogoś zabił i jest stalkowany przez świadka. Dziwnie się ogląda w Argentowym filmie Buda Spencera, zwłaszcza że ten głównie to występował w komediach sensacyjnych i podświadomie czeka się, aż zacznie okładać zbirów plaskaczami. Szczególnie, iż jego funfel-informator też by się znalazł w tamtym kinie, czy gamoniowaty listonosz. Albo dom pogrzebowy, gdzie sprzedają najbardziej fikuśne trumny, jakie żem widział. Ale elementy wyraźnie humorystyczne o dziwo nie wpływają na resztę mięsa. Bo ten Argento wydaje się taki niedopieczony. Przede wszystkim intryga leży i kwiczy. W tego typu filmach ważne jest kminienie, kim jest sprawca jakie motywy stały za zbrodnią. Mówiąc szczerze, typowałem kuzyneczkę żony. A gdy pojawia się rozwiązanie, to motywacja stalkera jest nagła i z dupy i nic na to nie wskazywało. Albo wątek tego zniewieściałego detektywa, który na pewno jest ciepły, też jest zbędny i w zasadzie widz nie dowiaduje się niczego, może poza informacją o wariatkowie. Ale, żeby nie było, że krytykuję to pochwalę parę rzeczy. Jak to u Argenta z tego okresu, świetnie nakręcony. Szczególnie początek, gdy są przeróżne ujęcia pod różnymi kątami instrumentów muzycznych. I ten kadr świetny: ![]() No i zapis czasów, bo jeden gość gada o publicznych egzekucjach w Arabii Saudyjskiej, a potem protagonista ma zwizualizowane nawracające się koszmary. Dzisiaj to byłoby niemożliwe, bo od razu podniósł by się krzyk, że faszyzm się odradza. I jedyny to film, gdzie chodzący wolnym krokiem killer ma tu sens, ponieważ ofiara sama się spowalnia i uniemożliwia szybką ucieczkę. Zdecydowanie najsłabszy z Argenta z ery giallo. naciągane 6/10 |