![]() |
|
Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Wersja do druku +- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl) +-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3) +--- Dział: Ogólne dyskusje filmowe (https://forumkmf.pl/Forum-Og%C3%B3lne-dyskusje-filmowe--25) +--- Wątek: Krótka piłka, czyli mini-recenzje (/Thread-Kr%C3%B3tka-pi%C5%82ka-czyli-mini-recenzje--1192) Strony:
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31
32
33
34
35
36
37
38
39
40
41
42
43
44
45
46
47
48
49
50
51
52
53
54
55
56
57
58
59
60
61
62
63
64
65
66
67
68
69
70
71
72
73
74
75
76
77
78
79
80
81
82
83
84
85
86
87
88
89
90
91
92
93
94
95
96
97
98
99
100
101
102
103
104
105
106
107
108
109
110
111
112
113
114
115
116
117
118
119
120
121
122
123
124
125
126
127
128
129
130
131
132
133
134
135
136
137
138
139
140
141
142
143
144
145
146
147
148
149
150
151
152
153
154
155
156
157
158
159
160
161
162
163
164
165
166
167
168
169
170
171
172
173
174
175
176
177
178
179
180
181
182
183
184
185
186
187
188
189
190
191
192
193
194
195
196
197
198
199
200
201
202
203
204
205
206
207
208
209
210
211
212
213
214
215
216
217
218
219
220
221
222
223
224
225
226
227
228
229
230
231
232
233
234
235
236
237
238
239
240
241
242
243
244
245
246
247
248
249
250
251
252
253
254
255
256
257
258
259
260
261
262
263
264
265
266
267
268
269
270
271
272
273
274
275
276
277
278
279
280
281
282
283
284
285
286
287
288
289
290
291
292
293
294
295
296
297
298
299
300
301
302
303
304
305
306
307
308
309
310
311
312
313
314
315
316
317
318
319
320
321
322
323
324
325
326
327
328
329
330
331
332
333
334
335
336
337
338
339
340
341
342
343
344
345
346
347
348
349
350
351
352
353
354
355
356
357
358
359
360
361
362
363
364
365
366
367
368
369
370
371
372
373
374
375
376
377
378
379
380
381
382
383
384
385
386
387
388
389
390
391
392
393
394
395
396
397
398
399
400
401
402
403
404
405
406
407
408
409
410
411
412
413
414
415
416
417
418
419
420
421
422
423
424
425
426
427
428
429
430
431
432
433
434
435
436
437
438
439
440
441
442
443
444
445
446
447
448
449
450
451
452
453
454
455
456
457
458
459
460
461
462
463
464
465
466
467
468
469
470
471
472
473
474
475
476
477
478
479
480
481
482
483
484
485
486
487
488
489
490
491
492
493
494
495
496
497
498
499
500
501
502
503
504
505
506
507
508
509
510
511
512
513
514
515
516
517
518
519
520
521
522
523
524
525
526
527
528
529
530
531
532
533
534
535
536
537
538
539
540
541
542
543
544
545
546
547
548
549
550
551
552
553
554
555
556
557
558
559
560
561
562
563
564
565
566
567
568
569
570
571
572
573
574
575
576
577
578
579
580
581
582
583
584
585
586
587
588
589
590
591
592
593
594
595
596
597
598
599
600
601
602
603
604
605
606
607
608
609
610
611
612
613
614
615
616
617
618
619
620
621
622
623
624
625
626
627
628
629
630
631
632
633
634
635
636
637
638
639
640
641
642
643
644
645
646
647
648
649
650
651
652
653
654
655
656
657
658
659
660
661
662
663
664
665
666
667
668
669
670
671
672
673
674
675
676
677
678
679
680
681
682
683
684
685
686
687
688
689
690
691
692
693
694
695
696
697
698
699
700
701
702
703
704
705
706
707
708
709
710
711
712
713
714
715
716
717
718
719
720
721
722
723
724
725
726
727
|
RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - PropJoe - 19-12-2025 Nie wiem czy jest to lepszy film niż Marriage Story czy nawet Frances Ha, ale to właśnie The Squid and the Whale jest moim ulubionym jego filmem. I jednym z najśmieszniejszych nie będących czystą komedią ever. Daniels jest zajebisty. Muszę powtórzyć, bo widziałem ze dwa razy może nie dwadzieścia, ale dobre kilkanaście lat temu. RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - shamar - 19-12-2025 High Spirits (1988) Reż: N. Jordan Obsada: Peter O'Toole, Steve Guttenberg, Daryl Hannah, Beverly D'Angelo, Liam Neeson Wczoraj przypadkowo odkrylem istnienie tego filmu. I mnie to smuci, i raduje, jednoczesnie. Bo dlaczego film z taką obsadą jest zapomniany? A z drugiej: fajnie przypadkiem znalezc cos takiego. Odpowiadam na 1 pytanie: pewnie dlatego, że byl wpadką. 8,5 miliona zarobku na 15 budzetu. Jakis bogacz zamierza przejąć stary irlandzki zamek. Wlasciciel, zeby odrobic dlugi postanawia szerzyc propagande o nawiedzeniu i straszyc zaproszonych gosci sztuczkami. Ale okazuje sie, ze tam naprawde straszy ;) To komedia paranormalna w stylu "Przerażaczy", "Ghostbusters" czy "Haunted House". Tyle, że slabsza. Taki sympatyczny typowy 80's filmik "do kotleta" w niedziele. Fajnie zobaczyc kilka znanych twarzy razem i niezlych efektow wizualnych (jak na 80s). Niby sredniaczek ale znam kilka filmow z tamtego okresu, ktore byly gorsze a są dzis "slawne". 6/10 A teraz nurtujące mnie dylematy. 1. Dlaczego niektore filmy są zapomniane? Nawet jesli nie są klocami. Przydalaby sie jakas strona z taką listą. Bo jak pisalem: wkurza mnie, ze przypadkowon trafiam na taki film o ktorym slysze 1 raz. a nie jest to jakas klasa D prosto na VHS. 2. Ciekawa jest tez kwestia aktorów, ktorzy wypadli z 1 czy nawet 2 ligii i teraz, jesli jeszcze grają to w okręgowce. Tu piję Guttenberga, ktory mial na koncie kilka znanych pozycji i PYK. Byl znikl. RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - OGPUEE - 20-12-2025 Folwark zwierzęcy (1954) - wreszciem nadrobił. Zacznę od słonia w pokoju, czyli mocnej ingerencji CIA w scenariusz. Jak dodanie kaczątka dla rozładowania tonu. A innych farmerów ukazano sympatycznie, bo nie chciano oburzenia rolników (a mówią, że to dziś mamy płatki śniegu). Choć i tak Jones z innymi wsiokami wygląda jak z twittów mieszczuchów burzących się na weto ustawy łańcuchowej. Czy fakt, że dano happy (?) end; zmiana ta mnie nie boli, bo jak pokazała historia, upadek dyktatury jest możliwy. I też podoba mi się jego rozwiązanie; zwierzęta zamiast patrzeć dumnie z triumfem i narracją typu "długo i szczęśliwie", to mają wypisywany wkurw na oczach w ciszy i napisy końcowe, co można dopowiedzieć, że nawet jak znowu przywrócą dawne zasady, to nowym przywódcom też się w dupach poprzewraca (co też pokazywała historia). Ale niektóre są naturalne (szczeniąt nie zabiera od cyca mamy i zamiast tego wymyślili, że szczenięta są sierotami. I też nie widzę problemu, by ze Snowballa zrobić mniej szlachetnego. Sam Orwell sugerował, że Snowball przy pełnej władzy również zmieniłby się w skurwysyna). I zawarto z książki narzekania drobiu, że "dwunogi są złe" jest gatunkistyczne w ich kierunku. A też mam wrażenie, że jednak oddaje sprawiedliwość książce, bo ton jest ponury i zachowano przesłanie, mimo kreski z Disneya czy Sojuzmultfilmu. Będąc przy realizacji, to jest to ładna robota jak to w tamtym okresie, a też pomaga ta szorstkość i brutalność ówczesnego kina brytyjskiego. Mimo, że 90% dialogów to narracja, to wiele scen opowiadanych jest obrazem. Prócz tego zaznaczyli coraz gorsze warunki bytowe na folwarku jak to że zwierzęta są wychudzone i widać im żebra. Przemoc jest tu widoczna, choć jako że to lata 50., to większość najdrastyczniejszych scen odbywa się za kadrem i też bardziej działa na psychikę. Ale mimo wszystko kategoria U była bardziej zasadna, bo mimo mroku i dwiema plamami krwi nie różni od reszty ówczesnych pełnometrażowych animacji, a dziecko mniej będzie straumatyzowane niż po innej brytyjskiej animacji o totalitarnych zwierzątkach. No i to najpewniej najlepsza ekranizacja książki. Film z 1999 roku był niby wierniejszy w wielu aspektach, ale szedł w sentymentalizm, a o nadchodzącej wersji Serkisa to już można szkoda gadać. 8/10 8½ - tyle się nasłuchałem, że film jest w przeróżnych topkach najlepszych filmów, w popkulturze jest często wymieniany i cytowany (np. u Tarantino i w polskiej popkulturze), że uznałem, iż zobaczę. Aż nadarzyła się okazja w kinie Pionier. Przyznam się. Przez pierwsze 45 min powstrzymywałem się od snu, wzmagana przez rwącą narrację. Co w sumie ratowało, to sprawne ręce reżysera i mimo europejskiego artyzmu i pójścia w psychologię, w gruncie to pogodny film. I z pewnym satyrycznym zacięciem, gdy w ostatnich minutach filmu intelektualista wystrzeliwuje pretensjonalny monolog, a Guido sam ma swoje przemyślenia w postaci obrazów. Muzyka, często pastisz klasyki, to wartość dodatnia. No i Fellini zadbał, żeby było na co popatrzeć. Niektóre ujęcia robiące wrażenie , zwłaszcza scena snu z ludzkim latawce, ścieżka do kardynała czy nocny wjazd na plan sajfaja. Taka ciekawostka – to pierwszy film, w którym Claudia Cardinale mówi własnym głosem; wcześniej była dubbingowana i od tej pory, po tym filmie Felliniego, już w ojczystym kinie mówiła własnym głosem (nie licząc kilku wyjątków). I w ogóle te wszystkie zagraniczne aktorki nagminnie grające we włoszczyźnie, normalnie dubbingowane, wypowiadają włoskie kwestie swoimi prawdziwymi głosami. Jedynie Aimée była dubbingowana, czego kompletnie nie słychać i jest pełna symbioza świetnego aktorstwa. Ogólnie to w sumie fabułą sprowadza do relacji głównego bohatera z różnymi kobietami w życiu - czy to aktorkami czy rozkładającym się związek z Luizą. W sumie mogę zrozumieć skąd taki kulcik. Do tego może nie wrócę, a także inne włoskie kino ambitne przypadało mi do gustu (jak Umberto D. czy Rocco i jego bracia). Ale może dam drugą szansę, no i nie zraził mnie do Felliniego, bo w planach mam inne jego filmy. 7,5/10 RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Mefisto - 21-12-2025 A czego jeszcze nie widziałeś? RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - OGPUEE - 21-12-2025 Łatwiej będzie wymienić co widziałem - czyli 8½ i "Toby Dammit" z Trzech kroków w szaleństwo. RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Norton - 21-12-2025 Sam wyżej od najbardziej oczywistych tytułów (8,5 i Dolcze Wita) stawiam te z Rzuljetą (Cabiria zdecydowanie na czele, La Strada nieco niżej), natomiast Amarcord to (kolejne) pół na pół: część dobrych pomysłów, część bezcelowego snucia się kamerą po twarzach. No i jak już rzucam na lewo i prawo tymi połówkami, to dodam, że Fellini zawsze był dla mnie w pół drogi pomiędzy cywilizowanym zachodem a nadętymi lachociągami w rodzaju Tarkowskiego czy innego Bergmana. W każdym razie wspomniane filmy z Masiną zdecydowanie plasują się po stronie dobra, więc w sumie nieśmiało je polecam w ramach kolejnego kroku w głąb kina Federico. Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Pitero - 21-12-2025 "The Squid and The Whale" to film do którego mam ogromny sentyment, choć nie oglądałem już dość dawno. Ma ciekawy polski tytuł "Walka żywiołów". I tu pierwszy raz widziałem Jesse Eisenberga, zdaje mi się. I to on jest dla mnie głównym bohaterem, to jego dramat jakim jest rozwód rodziców interesuje reżysera najbardziej. Choć najlepsi są i tak Daniels i Linney. Wysłane z mojego CPH2481 przy użyciu Tapatalka RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Mefisto - 21-12-2025 (21-12-2025, 00:58)OGPUEE napisał(a): Łatwiej będzie wymienić co widziałem - czyli 8½ i "Toby Dammit" z Trzech kroków w szaleństwo. Amarcord, Cabiria, La Strada zdecydowanie na pierwszy ogień zatem. Dolce vita trwa 3 godziny, więc jeśli nudziłeś się na 8 i pół, to tutaj masz tego po prostu więcej, bo generalnie gros filmów FF jest osadzone na snuciu się i relacjach z kobietami (ewentualnie relacjach kobiet, jak w Giulietta i duchy) :) Na deser proponuję Miasto kobiet, które jest bardzo sympatycznym i zabawnym podsumowaniem tej tendencji - taki Fellini w pigułce. RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - simek - 21-12-2025 (21-12-2025, 04:36)Mefisto napisał(a): Amarcord, Cabiria, La Strada zdecydowanie na pierwszy ogień zatem.Wałkonie to też bardzo dobry film. RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - OGPUEE - 21-12-2025 (21-12-2025, 01:50)Norton napisał(a): Fellini zawsze był dla mnie w pół drogi pomiędzy cywilizowanym zachodem a nadętymi lachociągami w rodzaju Tarkowskiego czy innego Bergmana.I sam Fellini był tego świadom, bo kiedy Samuel Zarkoff chciał wyciąć jeden fragment Toby'ego Dammita (bo był za długi i nie wnosił niczego do fabuły) na potrzeby usańskiej produkcji, to producenci krzyknęli "olaboga, to zamach na artystę". Ale gdy Fellini poznał sprawę, to bez problemów zgodził na owe cięcia, mówiąc, że chciałby by usańscy widzowie obejrzeli jego dzieło. RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - michax - 21-12-2025 Black Bag (2025) Po zabawie w horror David Koepp i Steven Soderbergh tym razem zabrali się za kino szpiegowskie w stylu Pan i Pani Smith tylko zrobione na poważnie, w klimatach jak z powieści Johna Lee Carre. Jest to film oparty na dobrych dialogach i świetnym aktorstwie, pozbawiony scen akcji (jest dosłownie jeden wybuch, który ma miejsce w Polsce), ale trzyma w napięciu co jest zasługą scenariusza, reżyserii oraz Michaela Fassbendera (cieszy że wrócił do grania w dobrych produkcjach, a to nie tylko ten film) i Cate Blanchett. Chce się oglądać tą parę na ekranie - działają, przynajmniej na mnie, hipnotyzująco. A co do Fassbendera to zaryzykowałbym, że to jest jedna z najlepszych ról w karierze i można ogłosić że facet się przebudził. Chyba najgorszy etap kariery ma za sobą bo to już któraś jego dobra rola. Niezly był w Killerze Finchera (wiem, jakie film ma opinie, ale ja doceniam jego występ) i w serialu Agencja gdzie gral trochę podobną rolę. Dobry też był w Kneecap ktory jest na HBO Maxie, taki trochę Trainspotting + irlandzki rap. Niszowa produkcja, ale fajna rozrywka, a piszę to jako osoba, którą rap w ogole nie interesuje, ani polski, ani amerykański, ani irlandzki. W sumie najsłabiej wypadl w komedii Waititiego o drużynie piłkarzy, którą wrócił do kina. Widocznie Michael po dłuższej przerwie musiał się rozkręcić, niczym sportowiec, z meczu na na mecz, a raczej z filmu na film, albo zmienił agenta i wybiera mu lepsze filmy (może agent sabotował mu karierę, że grał w padakach za padakami). A oprócz i też drugi plan błyszczy na czele z Pierce Brosnanem. Jest go mało, ale wyróżnia się na tle innych aktorów - tak mogłaby się rozwinąć kariera Jamesa Bonda. Podobały mi się też zdjęcia i muzyka. Jest to elegancka rozrywka. Ocena: 7+/10. Eenie Meanie (2025) Po trailerach spodziewałem się produkcji w stylu Barbie Driver, a bardziej jest to kino sensacyjne na poważnie z elementami dramatu. Samara Weaving zagrała jedną z lepszych dramatycznych ról w karierze i dobrze, że próbuje też występów w takich niszowych produkcjach, a nie tylko w thrillerach, horrorach i różnych dziwnych filmach, w których też wypada interesująco. Nie mam nic przeciwko horrorom i dziwnym filmom z Samarą, ale fajnie,że pojawia się w normalniejszych produkcjach. Karl Glusman też nieźle wypadł, choć gra irytującą postać, ale taki miał być. Pościgi też były całkiem niezłe. A co do zakończenia to było trochę zaskakujące, ale pasuje do tej produkcji, biorąc pod uwagę to jaka postacią jest chłopak Eenie. Ocena: 7/10. Love Hurts (2025) To jest komedia sensacyjna, którą ogląda się jak film napisany specjalnie dla Jackie Chana, ale przeleżał scenariusz w szufladzie wiele lat i teraz Jackie jest za stary by zagrać główną rolę, wiec obsadzono innego aktora. A widocznie nie tylko mnie Ke Huy Quan we Wszystko wszędzie naraz przypominał Jackie Chana, ale też producentom filmowym, bo w Miłość boli potwierdza to co o nim pomyślałem po tej oscarowej produkcji, że to klon Chana. Podobnie się bije, jest podobnie sympatyczny. Zostało w Ke Huy'u coś z uroku jaki roztaczał będąc dzieckiem gdy grał w Goonies i Indiana Jones 2, a jako dorosły facet jest w tej komedii sensacyjnej taki sam jak w każdym filmie i w serialu, w którym wystąpił po Wszystko wszędzie naraz, czyli przesympatyczny, nawet jak gra tak jak tutaj gościa od brudnej roboty, który postanowił zmienić swoje życie, czym podpadł swojemu bratu, to ciężko go nie lubić. Nieźle zrealizowane mordobicia, jest trochę humoru. Jedyna różnica w porównaniu z filmami z Chanem jest taka, że jest bardziej brutalnie i krwawo, ale jak na debiut reżyserski to wyszło nieźle, a Quan wypadł przyzwoicie, trzyma film na swoich barkach. Ocena: 6/10. Shelby Oaks (2025) To jest horror pełen schematów, które w kinie grozy widzieliśmy wiele razy, wiec może dziwić, że akurat pasjonat kina jakim jest Chris Stuckmann nie próbował zrobić czegoś nowego tylko zainspirował się różnymi produkcjami (m in Blair Witch Project, Dziecko Rosemary, Egzorcysta, serial Detektyw, Hereditary, widziałem też echa w scenie z babcią w domu 3 serią Twin Peaks i długo można wymieniać). Youtuber poszedł w klisze kina grozy więc każdy domyśli się w którą stronę fabuła pójdzie, jak film się zakończy. Ale trzeba przyznać, że potrafi Stuckmann stworzyć klimat, utrzymać napięcie w czym pomaga zdjęciowiec. Wiec jakbym za coś miał pochwalić film to za zdjęcia, reżyserię niektórych scen, w których pokazuje Stuckmann, że jest lepszym reżyserem niż scenarzystą oraz główną rolę Camille Sullivan.Zdecydowanie lepszymi filmowcami, którzy wyszli z youtube są bracia Philippou od Talk to Me i Bring Her Back. Ale mimo tego, że wyszło średnio to kibicuję kolejnym filmom Stuckmanna jeśli nie zniechęci go średnie przyjęcie debiutu filmowego przez jego kolegów po fachu. Ale tak całościowo lepszą historią jest opowieść za kulis o powstawaniu filmu, czyli historia Stuckmanna (należał do światków Jehowy), jego miłości do kina, zbiórka na film, dołączenie Neon i Mike Flanagana do projektu. Ocena: 5/10. Chciałbym zobaczyć recenzję filmu Chrisa Stuckmanna od Chrisa Stuckmanna. Splitsville (2025) Pozytywne zaskoczenie, bo nie dość że podobała mi się córka Dona Johnsona w jednej z głównych ról, za którą nie przepadam, to film jako całość mnie miło zaskoczył. Może to nie było jakieś świetne granie, ale dobrze wypadła nie tylko Dakota, bo równie dobrzy są Adria Arjona, Kyle Marvin i Michael Angelo Covino. Kyle jest też scenarzystą, a Michael reżyserem i stworzyli bezpretensjonalną rozrywkę, która mnie rozbawiła wiele razy. Słyszałem, że scena bójki dla wielu jest najlepsza i zgadzam się, ale to nie jest jedyny zabawny moment w tej komedii dla dorosłych. Ocena: 7/10. The Last Showgirl (2024) Trudno nie porównywać produkcji z Pamelą Anderson z Zapaśnikiem z Mickeyem Rourkem, Jest to film podobnie chropowaty, surowy i ma realistyczne zacięcie. No i ma dobrą dramatyczną rolę gwiazdy Słonecznego Patrolu, którą powinienem napisać, że odkupiła się tą rolą, tylko że to nie jest prawda, bo jest duża różnica między Pamelą Anderson a Rourke. Mickey to dobry aktor, który się pogubił i Zapaśnik pozwolił mu wrócić do Hollywood (inna sprawa jak tą szansę wykorzystał bo zniknął znowu). A nie przypominam sobie, żeby kiedykolwiek gwiazda Słonecznego Patrolu zagrała w latach 80 i 90 nawet nie taką rolę po której by można powiedzieć, że ma talent komediowy, czy dramatyczny tylko, że jest przyzwoitą aktorką. Pamela to zupełne przeciwieństwo Rourke. Więc nie można mówić o odkupieniu Pameli skoro takiej roli nie miała, jest to jej pierwsza dobra rola i trochę późno taka rola przyszła,bo nie sądzę by nagle dostawała interesujące propozycje za propozycjami. Ale tak czy inaczej nie odstaje aktorsko od reszty obsady, czyli Jamie Lee Curtis (mała rola, ale pamięta się), Kiernan Shipka (fajnie że gra nie tylko w lekkich produkcjach), Bille Lourd. Można się zastanawiać na ile objawił się po wielu latach talent aktorski Pameli, na ile to zasługa Gia Coppoli (tak, z tych Coppoli), a na ile była Pamela po prostu sobą na planie, bo gra artystkę, która odchodzi w zapomnienie, starzeje się, uroda i seksapil dawno przeminęły i nie ma talentu, co idealnie do Anderson pasuje. Warto też wyróżnić Dave Bautiste, który pokazuje kolejny raz, że rozwija się jako aktor i wypadł wiarygodnie w roli wycofanego i wrażliwego faceta. Obok Johna Ceny to najlepiej rozwijający się aktor, który kiedyś był wrestlerem. Ocena: 7/10. Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Pitero - 22-12-2025 Jay Kelly Miałem dzisiaj wolne i nie wiedziałem za bardzo co obejrzeć więc dałem szansę filmowi Baumbacha. Choć opinie niektórych tutaj nie zachęcały, szczególnie porównania do dziwacznego "Białego szumu", poprzedniego filmu reżysera, który mnie srogo rozczarował. I okazało się, że nie było wcale tak źle. Zresztą ciężko było mi uwierzyć, że taki gwiazdor jak Clooney pozwoliłby sobie zagrać w czymś kiepskim. Nie jest to oczywiście poziom "W chmurach" albo "Spadkobierców" ale i tak oglądało się w miarę bezboleśnie. Uwierały mnie jedynie sceny konfrontacji Kelly'ego z tłumem fanów bądź zwykłych ludzi, którzy go rozpoznawali bo ileż można. Ale pewnie było to potrzebne reżyserowi by pokazać, że naprawdę jest to gwiazdor pokroju Clooneya :) Dlatego nie uważam długaśnej sceny w pociągu za najlepszą w filmie. Najbardziej podobała mi się cała sekwencja ze świetnym Billym Crudupem i sceny z młodym Jayem stawiającym pierwsze kroki w branży. Clooney, jak zawsze klasa sama w sobie, Sandler przekonująco mu partneruje jako wycofany i smutny menadżer, zaskakujący wybór w jego filmografii. Na drugim planie wyjątkowo cała plejada innych znanych twarzy jak Dern, Keough, Broadbent i inni. Ocena: 7/10 Wysłane z mojego CPH2481 przy użyciu Tapatalka RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - simek - 22-12-2025 (22-12-2025, 00:23)Pitero napisał(a): I okazało się, że nie było wcale tak źle. Zresztą ciężko było mi uwierzyć, że taki gwiazdor jak Clooney pozwoliłby sobie zagrać w czymś kiepskim. Nie jest to oczywiście poziom "W chmurach" albo "Spadkobierców" ale i tak oglądało się w miarę bezboleśnie.Skoro "w miarę bezbolesny" Jay Kelly dostaje 7, co "oczywiście" nie jest poziomem W chmurach i Spadkobierców, które rozumiem, że mają okolice 9? To co mają u ciebie prawdziwe arcydzieła? 12? 13? :D RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Mefisto - 22-12-2025 (21-12-2025, 05:54)simek napisał(a): Wałkonie to też bardzo dobry film. Nie no, większość filmów FF trzyma poziom. Ale od paru można się odbić z uwagi na artyzm i rozcieńczoną narrację. Mnie osobiście Giulietta zmęczyła (oglądałem względnie niedawno), ale też i w sumie chyba taka miała być, skoro to kolejna artystyczna wiwisekcja związku. Więc trzepią sobie czasem ci wielcy reżyserzy konia na taśmie, a widz niespecjalnie ma się do tego jak odnieść, bo też i go to niezbyt interesuje. Wałkonie z kolei to film dość "leniwy" - ponownie zamierzenie - więc jak nie trafisz z nastrojem to się możesz nudzić momentami. Dla mnie to taki przeciętny Fellini, ot idealne 6/10, może z plusem za bezpretensjonalny obraz świata, którego już nie zobaczymy. RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - slepy51 - 22-12-2025 (14-12-2025, 09:26)raven.second napisał(a): Bestia z 1996 to bardzo fajny animal attack, niby trzygodzinny moloch o atakującej kałamarnicy, ale wcale nie czuć metrażu. Potwór zaskakująco dobrze zrobiony, może trochę byt mało galaretowaty jak na mój gust, ale nie znam się na tych mackowatych zwierzakach, podobnie sam "twist" daje radę, choć teraz, po seansie, mogłem się go spodziewać :) Pełna zgoda, uwielbiam ten film, powtarzam go sobie co jakiś czas i za każdym razem ogląda się go tak samo dobrze, warto też wyróżnić świetnych Williama Petersena i Larry'ego Drake'a i pochwalić praktyczne efekty (animatronikę i miniatury), które posłużyły do wykreowania olbrzymiej kałamarnicy. Jak w jednym z wywiadów wspominał twórca scenariusza J.B White, który dosyć wiernie zaadaptował powieść Benchleya, jak na tamte czasy obrazek miał dosyć duży budżet około 13 mln dolarów i na ekranie to po prostu widać. Nie mógłbym nie wspomnieć też o super muzie Dona Davisa, który skomponował do "Bestii" niezwykle charakterystyczny soundtrack, moim skromnym zdaniem niczym nie ustępujący tym z najlepszych filmów w podgatunku. No i australijska wioska rybacka Patonga jako Grave's Point wypada znakomicie i dosyć malowniczo. I ciekawostka: RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Pitero - 22-12-2025 (22-12-2025, 11:39)simek napisał(a):W chmurach i Spadkobiercy to jedno i i drugie solidne 8/10 i serduszka na filmwebie :)(22-12-2025, 00:23)Pitero napisał(a): I okazało się, że nie było wcale tak źle. Zresztą ciężko było mi uwierzyć, że taki gwiazdor jak Clooney pozwoliłby sobie zagrać w czymś kiepskim. Nie jest to oczywiście poziom "W chmurach" albo "Spadkobierców" ale i tak oglądało się w miarę bezboleśnie.Skoro "w miarę bezbolesny" Jay Kelly dostaje 7, co "oczywiście" nie jest poziomem W chmurach i Spadkobierców, które rozumiem, że mają okolice 9? To co mają u ciebie prawdziwe arcydzieła? 12? 13? :D Wysłane z mojego CPH2481 przy użyciu Tapatalka RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - shamar - 23-12-2025 ![]() Venom(2005) Luizjana, voo-doo, zombie, dosyć brutalny i krwawy, całkiem klimatyczne, nikt nie wkurwia NIEDORZECZNOŚCIĄ postaci. Tymczasem: IMDB - 4,7/10 FW - 4,7/10 Nie wiem CZEMU. Może miałem lepszy dzień, czy raczej noc, bo oglądało mi się całkiem dobrze. 6+/10 RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - simek - 23-12-2025 Trochę się tego nazbierało w ostatnich dniach: Do the Right Thing - zwlekałem z seansem, podchodziłem jak do jeża, a okazało się, że niesłusznie, bo Lee jednak umiał zrobić świetne, szczere kino. Kapitalna reżyseria i tempo, dobre aktorstwo i zaskakująco uczciwe przedstawienie tematu konfliktów rasowych. Jestem na tak, 8/10 Malcolm X - schematyczna, ale dobra biografia, jak zwykle świetny Denzel, solidny scenariusz, szkoda, że pod koniec robi się hagiografia, że zęby bolą. 7/10 The Gambler - intrygujący film, bo ma mnóstwo świetnych pomysłów, dobrze, niejednoznacznie skonstruowanego tytułowego bohatera (bardzo dobra rola Wahlberga), ale jakieś to wszystko takie niedogotowane, wątki pojawiają się i znikają w dziwaczny sposób, poza tym raz jest realistycznie, a raz jak z taniego filmu gangsterskiego. Mimo wszystko podobało mi się, jest w reżyserii Wyatta coś fajnego. 6/10 To Die For - obsada jak marzenie: Kidman, Phoenix, Cassey Affleck i zwłaszcza Nicole gra jedną z lepszych ról w karierze. Zaczyna się to ciekawiej niż rozwija, bo na koniec robi się dosyć prosta sensacyjna historyjka, a liczyłem na coś poważniejszego i mroczniejszego. W ogóle liczyłem, że film będzie odważniejszy, bardziej bezkompromisowy, a jest ostatecznie dosyć grzecznie. Mimo wszystko ok, dam 6/10 Battle of Britain - to jest ten klasyk? Trzymałem na liście do obejrzenia licząc na to, że to jakaś perełka lat 60., a jest niestety słabo. Wyobrażam sobie dyskusje o scenariuszu, gdzie padają różne propozycje na fabułę, ale twórcy nie mogą się dogadać z producentem, który w końcu uderza ręką w stół: -aa w dupie mam te wasze pomysły, pokażcie po prostu potyczkę po potyczce i będzie git, wyciągnęliśmy setkę samolotów z muzeum - sceny powietrzne zrobią cały film! -panie producencie, ale film musi mieć jakąś fabułę?! -eh, no dobra, to włóżcie wątek jakiegoś żołnierza i jego kobiety, ale nic więcej! W efekcie mamy właściwie kinową rekonstrukcję bitwy, a nie pełnoprawny film. Znane twarze przewijają się przez ekran, ale nie mają niczego konkretnego do zagrania: brytyjscy żołnierze, urzędnicy i politycy przy pracy, robią wszystko z iście angielską flegmą i właściwie niczego nie przeżywają. Gdyby nie wybuchy i pokazanie kilku śmierci, to możnaby pomyśleć, że pokazano ćwiczenia, a nie wojnę. Może powinienem docenić te zdjęcia lotnicze? No nie wiem, dosyć szybko zaczęły mnie nudzić, jest ich za dużo, są zbyt monotonne. Wymęczyłem ten film, dlatego 4/10 Enemy of the State - Szacun za to jak bardzo proroczy okazał się to film, jednak sądziłem, że to dużo poważniejsza produkcja, a to takie typowe najntisowe cuda na kiju :) Kupa zabawy, ale jeszcze więcej głupotek. Daję 6/10 Materialists - Ciekawy jest rozstrzał ocen, dominują takie, że łee cóż to za dziwaczny kom-rom, dialogi jak u robotów i wydumane problemy, ale i z drugiej strony zachwyty też są (spodobały mi się takie etykietki: antykomrom dla milenialsów po terapiach albo 2025: Odyseja romantyczno-matematyczna), więc nie czuję się aż tak dziwnie, bo... bardzo mi się podobało! Wydaje mi się, że spory wpływ na ocenę ma to, czy widzowi udało się zrozumieć, polubić bohaterów, bo widzę sporo opinii, że nie da się ich lubić, że chemia zerowa, a ja miałem dokładnie przeciwnie: Dakota kupiła mnie od pierwszych minut i uważam, że to fantastyczna rola, powinna za nią zgarnąć nominację do Oscara, chemia z Pascalem i Evansem (jego najlepsza rola w życiu, bo jedyna dobra) wg mnie wzorowa. Przy dialogach wreszcie miałem poczucie, że nie oglądam postaci filmowych, tylko normalnych ludzi. Kłuje tylko trochę ten happy end, to znaczy on mógłby być, ale może w trochę mniej sztampowy sposób. Sam jestem zdziwiony jak bardzo mi się podobało, no ale niezbyt widzę sens w dyskutowaniu z własnymi odczuciami, więc niech będzie 8/10 RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Mefisto - 23-12-2025 (23-12-2025, 22:25)simek napisał(a): The Gambler - intrygujący film, bo ma mnóstwo świetnych pomysłów, dobrze, niejednoznacznie skonstruowanego tytułowego bohatera (bardzo dobra rola Wahlberga), ale jakieś to wszystko takie niedogotowane, wątki pojawiają się i znikają w dziwaczny sposób, poza tym raz jest realistycznie, a raz jak z taniego filmu gangsterskiego. Mimo wszystko podobało mi się, jest w reżyserii Wyatta coś fajnego. 6/10 Obejrzyj oryginał. RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Pelivaron - 25-12-2025 Wielka powódź / Daehongsu (2025) Ja wigilijny wieczór przed tv spedziłem dosyć nietypowo, czyli obejrzałem katastroficzny - przynajmniej tak myślałem - film prosto z Korei Południowej, który okazał się być filmem science-fiction z propagandowym przekazem na temat ekologii i niżu demograficznego w Korei. Generalnie zaczyna się mega dobrze - zalana koreańska metropolia, woda sięgająca wysokich pięter, matka z dzieckiem muszą wspinać się coraz wyżej bo inaczej lipa. No, ale niestety jakoś w połowie film przestaje być filmem katastroficznym i następuje fabularna wolta, tak kurewsko niefajna wolta, że ja chce się utopić w trakcie tej powodzi. Okazuje się, że cała ta katastrofa, czyli uderzenie meteorytu w Antarktydę, który powoduje wielką powódź to Także lipa, ja tam bym wolał klasyczny disaster movie, a nie pseudoambitny film science-fiction. Efekty specjalne są nienajgorsze, żadne nie wiadomo, co ale nie kuleją jakoś mocno, pierwszy akt jest bardzo dobry i składa jak się okazuje obietnicę bez pokrycia. Nie dajcie się nabrać, bo zamiast katastrofy dostaniecie ideologiczną przypowieść o skutkach kryzysu klimatycznego i demograficznego, a także perspektywę świata, gdzie macierzyństwo staje się funkcją systemu, a nie osobistym wyborem. Ode mnie 4/10. PS gdyby to nie było netflixa, to jankesi jebli by swój remake, na 1000%. |