![]() |
|
Filmowe marzenia - Wersja do druku +- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl) +-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3) +--- Dział: Ogólne dyskusje filmowe (https://forumkmf.pl/Forum-Og%C3%B3lne-dyskusje-filmowe--25) +--- Wątek: Filmowe marzenia (/Thread-Filmowe-marzenia--2930) |
RE: Filmowe marzenia - Gieferg - 22-02-2017 Cytat:Z Mikkelsenem w roli Wieśka i Evą Green w roli Yennefer :) Eva Green... mi tam w ogóle nie pasuje, ale lepsza ona niż Beckinsale, która niektórzy chcieliby widzieć w tej roli. Mikkelsen - mógłby być, ale ja bym widział w tej roli wyłącznie tego gościa:
RE: Filmowe marzenia - Dr Strangelove - 22-02-2017 Cóż: ![]() A tutaj nawet Ciri wiezie na koniku :)
RE: Filmowe marzenia - Gieferg - 22-02-2017 Niestety za bardzo go kojarzę z Le Chiffrem więc jak dla mnie przegrywa. RE: Filmowe marzenia - simek - 22-02-2017 Kuba napisał(a):naprawdę dobry, epicki, długi z wielkim budżetem film o feudalnej Japonii, z samurajami, ninja, mnichami...ale nie akcyjniak zwykły, ale coś co dogłębnie zanurzy się w kulturę, styl życia Japończyków, film który pokaże nam ich sposób myślenia, bushido, skupi się na kulturze, wierze a przy okazji i tak będzie epickim widowiskiem na miarę naszych czasów z genialną choreografią i muzyką, najlepiej kompletnie bez wpływów z ZachoduMasz Ostatniego Samuraja. Pewnie nie jest taki dobry jakbyś chciał, no ale spełnia większość wymagań. Grievous napisał(a):I chciałbym jeszcze za swojego życia doświadczyć takiego kulturowego fenomenu jakim było swego czasu "Star Wars". Nowy film który stanie się kompletnym gamechangerem.LotR jak najbardziej podpada pod kulturowy fenomen, nie widać na horyzoncie podobnie ambitnego i spełnionego, gigantycznego projektu filmowego. Nie wiem czy można trylogię Jacksona nazwać gamechangerem, raczej nie, ale wydaje mi się, że nic w przyszłości nie zmieni kina tak mocno jak SW, więc raczej płonne nadzieje. RE: Filmowe marzenia - Gieferg - 25-02-2017 W 1992 na 500-letnią rocznicę odkrycia Ameryki powstały dwa filmy o Kolumbie, w 2019 chętnie zobaczyłbym wysokobudżetowy film o podróży Magellana. RE: Filmowe marzenia - Phlogiston2 - 27-02-2017 Z chęcią zobaczyłbym jakiś porządny, nihilistyczny survival o Wyklętych - taki, który wywołałby ból dupy u nacjololi, jak i u warszafki. Coś bliskiego klimatem "Obławie" Kryształowicza, ale wolałbym coś bardziej surowego, bez bawienia się w chronologię a'la Tarantino RE: Filmowe marzenia - Kuba - 10-06-2017 Czytam "Bastion" Kinga i muszę przyznać, że to materiał na znakomite post-apo. Wizja Boone z 4 filmami każdy po 3h brzmi dobrze, ma swoje plusy i byłbym mega zadowolony jakby to zrealizowali. Ale moim zdaniem to materiał na serial dla Netflixa. Format całego sezonu od razu pasuje idealnie do tej powieści, a dzięki wielu epizodom nie trzeba by skracać wątków. Oczywiście duży budżet i gwiazdorska obsada (Boone zarzekał się, że ma masę obsadzonych gwiazd) z Matthew w roli Randalla Flagga rzecz jasna. W przypadku serialu na stanowisku showrunnera widziałbym własnie Josha (widać, że kocha materiał źródłowy i ma na to wszystko pomysł) a jako reżyserów Davida Finchera, Johna Hillcota, Miquela Sapochnika i (kompletnie odlatując) Villeneuve :P Jarałbym się. A ostatnio coraz bardziej marzy mi się seria filmów na podstawie twórczości Tolkiena w formie uniwersum, luźne nawiazania, postacie bez konkretnej kolejności i ścisłych powiązań. Adaptacja "Berena i Luthien", "Dzieci Hurina", coś o Bombadilu, wyprawa ojca Elronda czy film taki 2 godzinny będący zbiorem 2-3 różnych, oddzielnych historii (o Istarii, powstaniu świata itp) choć to materiał raczej na krótki mini-serial. RE: Filmowe marzenia - simek - 10-06-2017 Przewiduję, że jeszcze coś o Śródziemiu powstanie, możliwe, że nawet od samego Jacksona, wydaje mi się, że to zbyt duży potencjał komercyjny, żeby dał sobie spokój. Skoro ledwie pozytywnie odbierane wszystkie trzy części Hobbita zarobiły koło miliarda dolców, to wpakowanie 200 mln w kolejny film z cyklu wydaje się bardzo sensownym biznesem. RE: Filmowe marzenia - Kuba - 10-06-2017 Wszystko jest kwestią praw - w tej materii póki żyje Christopher możemy zapomnieć (nie kibicuje mu szybkiego pożegnania, nic z tych rzeczy). Sądzę, że jego następcy będą bardziej otwarci, zwłaszcza jak w grę wejdą spore pieniądze które na Chrisa nie podziałaja, ale na innych już może tak. RE: Filmowe marzenia - zombie001 - 10-06-2017 (10-06-2017, 13:37)Kuba napisał(a): "Bastion" KingaRozumiem Finchera, Hillcoata czy Villeneuve'a, ale kurna.. co takiego Sapochnik zrobił, żeby się nim tak jarać o.O W porywach 4 dobrze wyglądające odcinki "GoT"? Pfffffff.. RE: Filmowe marzenia - Kuba - 10-06-2017 Nie tylko. A nawet jak patrzymy na samo GoT to zrobił 3 rewelacyjne odcinki pod każdym wzgledem. Wpisałem go z uwagi na to, że to reżyser typowo serialowy, zazwyczaj idealnie wstrzeliwuje się w formułe serialu i robi epizody ponad standardowy poziom. RE: Filmowe marzenia - Kryst_007 - 10-06-2017 Przeczytałem cały ten temat i niektórymi pomysłami na film jestem zachwycony, a szczególnie tym Geminiego o Jezusie, przemierzajacycm USA na Harleyu. Znając życie to jednak demokratyczne Hollywood za nic w świecie nie sfinansowałoby takiego filmu uderzającego w Obamę. A co do moich marzeń, to też mam ich parę: - Film opowiadający historię faceta w średnim wieku, który jest właścicielem dobrze zarabiającej firmy i ma piękną, dużo młodszą od siebie żonę. Jego szczęście zakłóca moment, gdy wracając wcześniej z pracy nakrywa zdradzającą go małżonkę... z kobietą. Zrozpaczony facet, wyrzuca ją z domu, po czym udaje się do pobliskiego baru utopić swoje smutki w alkoholu. Tam spotyka paru innych pokrzywdzonych przez los facetów, którzy zapraszają go na alkoholową eskapadę nocną, a następnie będąc po pijaku terroryzują pobliskie okolice. Myślę, że to materiał na naprawdę porządnego reżysera, specjalistę w tworzeniu gęstej atmosfery - robota dla kogoś w rodzaju Toma Forda, bądź braci Coen (ale bardziej w stylu "To nie jest kraj dla starych ludzi") - Zmysłowy thriller, którego główną bohaterką jest ceniona malarka, mieszkajaca w Nowym Jorku. Jej prace pokazują nagie osoby z poprzestawianymi kończynami (np. noga w miejsce głowy, lub odciete kończyny w dziurze w miejcu brzucha) i są one wystawiane w galeriach sztuki. Ma wszystko: ładny apartament z widokiem na Manhattan, bliską (choć trochę zazdrosną o sukcesy) przyjaciółkę - także malarkę oraz przystojnego kochanka, jednak mimo wszystko sława zaczyna ją gorzko męczyć. Nagle w okolicy Manhattanu dochodzi do mordów inspirowanych jej twórczością i ta artystka zaczyna się z tym coraz gorzej czuć, a do tego targają ją wyrzuty sumienia za dostarczenie inspiracji dla mordercy. Myślę, że na stołku reżyserkim Ford mógłby też zrobić z tego coś pięknego! - Koniecznie jakiś sci-fi z pod ręki Paula Thomasa Andersona. Patrząc na jego styl w połączeniu z tym gatunkiem musi wyjść arcydzieło na miarę "2001" czy "Blade Runnera. Może to być coś z książek Philipa K. DIcka ("Ubik" od blisko 50 lat ubiega się o ekranizację), lub nawet coś z motywem podróży kosmicznej. Byleby tylko jeszcze w formacie 2.35 : 1 i z muzyką Jonny'ego Greenwooda. Nie zaznam spokoju, dopóki Anderson nie nakręci choćby jednego sci-fi. - Biografia George'a Gershwina. On zasługuje na własne arcydzieło. Widzę to jako film zrealizowany w czerni i bieli z wieloma sekwencjami ilustrowanymi przez "Błękitną rapsodię" czy "Amerykanina w Paryżu" oraz naciskiem na klimat lat 30. Ponoć Scorsese marzył, by nakrecić taki film w latach 80, ale pieniędzy mu brakowało. Nie miałbym nic przeciwko gdyby miał do tego wrócić po nakręceniu "Irishmana". Ponadto Damien Chazelle to dla mnie idealny wybór na posadzenie go za sterami. Chłopak ma już doświadczenie w jazzowym kinie muzycznym, a za niedługo będzie miał najprawdopodobniej w kinie biograficznym, więc po "First Man" jest to idealny temat dla niego. - Marzę o takim obyczajowym filmie, dziejącym się w środowisku nastolatków lat 50-60, czyli w stylu "American Grafitti", Hughesa lub Linklatera. Opowiadał by kilka wątków o młodzieńcach, którzy w ostatnich dniach przed ukończeniem liceum mają jednodniowe przygody lub problemy - jeden chłopak nie może znaleźć sobie partnerki, z która spędzi resztę życia, drugi nie ma pojęcia co chce robić w przyszłosci, sportowiec znajduje portfel z pieniędzmi i cały dzień spędza na poszukiwaniu własciciela, będąc jednoczśnie kuszony przez los, czy go nie zatrzymać. Są jeszcze dwie dziewczyny, które chcą przed dorosłością być niegrzeczne i m.in. kradną samochód. Wątki miałyby się kolejno kończyć tak: chłopak po rozmowie z trenerem, przekonuje się że kiedyś trafi na tą "jedyną", drugi odkrywa w sobie poetyckie zdolności, mięśniak odnajduje adres, ale wkłada portfel do skrzynki pocztowej i odjeżdża, nie chcąc rozgłosu, natomiast dziewczyny dochodzą do wniosku, że bycie niegrzecznymi było fajne, ale nie powinny wiecej tego robić. Cały film bylby alternatywą, na te wszystkie kretyńskie komedie pokroju "American Pie". - Przypomniał mi się pomysł na scenariusz o reżyserze, który kiedyś był pełnym pasji i miłości do kina zapalonym tworcą, dziś kręci kino tylko pod Oscarowe nominacje. Wtem zaczyna być dreczony przez wytwory wyobraźni w postaci swoich ulubionych reżyserów (Kubrick, Hitchcock, Scorsese itd.), którzy przypominają mu z jakiego powodu zawsze chciał osiągnąć, to co osiagnął. Taki obraz nie tyle byłby świetny, co po prostu ważny. Wielu marnujących się tworców, jak chociażby Spielberg mogłoby się po czymś takim otrząsnąć z Oscar-baitowej rutyny - Na koniec kino drogi o dwójce przyjaciół, przemierzajacych Stany Zjednoczone, słuchajac w trakcie jazdy cadillaciem amerykańskie hity muzyczne II poł, XX w. - Jefferson Airplane, Led Zeppelin, Dela Shannona, Janis Joplin, Bobby Darina i wielu innych wykonawców. Innymi słowy - takie "Sideways" z rockiem zamiast wina ;) RE: Filmowe marzenia - Pelivaron - 14-01-2018 Jestem świeżo po seansie "Klienta" Asghara Farhadiego i ogólnie facet jest niesamowity w sposobie budowania napięcia. Ze zwykłej wydawać by się mogło obyczajowej historii potrafi zrobić coś na miarę prawdziwego thrillera, który spokojnie potrafiłby zawstydzić przedstawiciela tego gatunku. I to jest własnie moje filmowe marzenie na dzisiaj. Chciałbym, aby Asghar Farhadi nakręcił jaki rasowy thriller z hollywoodzką obsadą . Mogłaby to być nawet jakaś ekranizacja. EDIT. Ok, możliwe, że niebawem to marzenie zostanie spełnione :D http://www.novela.pl/na-goraco/ricardo-darin-javier-bardem-i-penelope-cruz-w-filmie-asghara-farhadiego/ RE: Filmowe marzenia - Phlogiston2 - 07-02-2018 Serial o Jerozolimie w klimatach "Rzymu" od HBO, skupiający się na grze o władze między Pilatem, Sanhedrynem a Herodem, gdzie Jezus byłby w pierwszym sezoie postacią epizodyczną, w następnym wysunąłby się na drugi plan, a cała inba z procesem, śmiercią i zmartwychwstaniem(i może liznąć upadek Piłata parę lat później) w trzecim sezonie. RE: Filmowe marzenia - simek - 07-02-2018 W ogóle Jezus i jego wpływ na świat tuż po śmierci to kompletnie niewykorzystany w kinie temat. Oczywiście było mnóstwo filmów stricte o nim, w tym jakieś 2-3 dobre, ale to perspektywa o jakiej piszesz miałaby potencjał. RE: Filmowe marzenia - Kuba - 07-02-2018 To ja bym obejrzał filmu o Bogu, nie o Jezusie a o Bogu jako istocie wszechpotężnej i wspaniałomyślnej, ale także okrutnej, bezwzględnej i kontrowersyjnej :P RE: Filmowe marzenia - al_jarid - 07-02-2018 Pod warunkiem, że Boga nie będzie znowu grał Morgan Freeman. RE: Filmowe marzenia - patyczak - 07-02-2018 Nie wyobrażam sobie takiego filmu w poważnej, niekomediowej formie :D RE: Filmowe marzenia - Pelivaron - 07-02-2018 Głupszego pomysłu dawno nie słyszałem :D RE: Filmowe marzenia - yacajackowski - 07-02-2018 Dlatego to mógłby być dobry film! |