Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
Zodiac (2007) - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3)
+--- Dział: Filmy zagraniczne (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-zagraniczne--12)
+---- Dział: Filmy Davida Finchera (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-Davida-Finchera--64)
+---- Wątek: Zodiac (2007) (/Thread-Zodiac-2007--304)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12


- soldamn - 18-06-2007

hurdy gurdy man leciał zarówno w scenie morderstwa jak i w ostatniej scenie gdy przesłuchują 1 ofiarę w 1991 roku.


film wyborny, ale mnie bardzo irytowała jedna sprawa - Fincher strasznie wielką wagę przykłada do faktografi i dat, a postacie się nic nie zmieniają. Graysmith ma jedynie tendencyjny nieogolony zarost, mimo iż z 30 latka zmienił się w 45 latka. Przyjmując nawet, że człowiek nie zmienia się aż tak z 30 na 40tke, to jego syn w scenie, jak robią "projekt" powinien być mieć już około 15-18 lat, a dalej jest małym dzieckiem.
no a szczytem jest scena przesłuchania!! zabójstwo w 1968 roku, przesłuchanie w 1991 a aktor co rozpoznaje Leighta ma nie więcej niż 25 lat(to chyba nawet ten sam aktor co w 1 scenie)


- Mental - 18-06-2007

zgadzam się tylko co do dzieci Graysmitha. metamorfoza pierwszej ofiary według mnie porażająca. ten aktor na końcu w ogóle nie wygląda jak wstydliwy młodzian z prologu. to jakiś zarośnięty dworcowy włóczęga. ja mu daje lekko powyżej 40.


- soldamn - 18-06-2007

raczysz żartować chyba? bo jak dla mnie to mu tylko dorobili zarost i troche zmenelili, a z twarzy dalej wygląda tak samo Uśmiech


- Mental - 19-06-2007

ja go nie poznałem. dla mnie bomba.


- Mush Room - 19-06-2007

Ja też na początku nie zajarzyłem co to za facet.


- Mental - 21-06-2007

uprzedzając nieco - Jakuzzi ocenił Zodiaca na 8/10 :)


- Mush Room - 21-06-2007

Chyba jestem jedyną osobą na tym forum, która dała temu filmowi 9 :)


- Mush Room - 24-06-2007

Kurde w ogóle to mi się posrało i Zodiac na dvd w Usa wychodzi 24 lipca a nie czerwca. bleeee.


- Jakuzzi - 25-06-2007

Liczylem na wiecej emocji. Wiem, ze reporterski, sledczy, paradokumentalny niemalze sposob przedstawienia historii narzucil w tej kwestii pewne ograniczenia, niemniej wole filmy mniej suche, bardziej sciskajace za gardlo.

Co jednak niesamowicie mi sie w Zodiaku spodobalo, to odwrocenie schematow rzadzacych tego typu gatunkiem. Sledztwo jest skrajnie nieefektowne, nuzace, meczace, niewdzieczne, nie daje jasnych rezultatow. Poza tym Fincher odwraca kamere i zamiast na pschypotatycznego morderce, kieruje ja na osoby pragnace obsesyjnie poznac jego tozsamosc, co jest zabiegiem moze nie oryginalnym patrzac z szerszej perspektywy, ale w kontekscie wspolczesnych kryminalow przynajmniej wartym odnotowania i docenienia. Kino wspolczesne zachlystuje sie bowiem hannibalopodobnymi maniakami, jak chociazby Jigsaw i inni mu podobni, wszyscy przescigajacy sie w swych zwyrodnieniach, efektownych mordach i niebywalej inteligencji, natomiast seryjny zabojca w Zodiak nie stoi w centrum, jest tylko pretekstem do ukazania kilku rzeczy, przede wszystkim niszczacej sily obsesji.

Ponadto filmowy Zodiak to postac w zaden sposob nieekscytujaca! To tylko, jak sie okazuje (co prawda nie do konca, ale zostawmy to na razie), 'zwykly', troche pieprzniety grubas, ktory bardziej szczesciu (a raczej pechowi scigajacych go) niz umiejetnosciom, moze zawdzieczac to, ze tak dlugo pozostawal nieuchwytny. Brak mu inteligencji czy oglady Lectera. Kluczowe w tej kwestii sa sceny przesluchania Leigha i mordu nad jeziorem. "Nie kombinujcie, kiedys uciekajac z wiezienia zabilem czlowieka". Ktory ze slynnych filmowych mordercow wypowiadal takie buraczane kwestie? Ktory z nich specjalnie dla mordu odziewal sie w tak wiesniacki, kiczowaty stroj? Ktory, szpiegujac swa ofiare, chowal sie rownie sprytnie za drzewem? Nie chce powiedziec, ze Zodiak to film przewrotny, ale z przyzwyczajeniami widza igra w sposob przepiekny.

Jeszcze pare rzeczy chcialbym w temacie napisac, ale poki co to tyle. ;)


- Mental - 25-06-2007

bardzo trafne spostrzeżenia Jakuzzi płodzi. płodny umysł :)


- Jakuzzi - 25-06-2007

Podoba mi sie tez sposob, w jaki Fincher przedstawia specyfike calego sledztwa, ze wszystkimi jego kuriozami i paradoksami, stawiajac je jednoczesnie jak gdyby w opozycji do filmowych sledztw, z ktorymi stykamy sie w kinie zazwyczaj.
Wezmy na przyklad scene przesluchania Leigha. Poszlaki w krotkim czasie kumuluja sie nam do tego stopnia, ze widz zastanawia sie, kiedy zakuja w koncu zbira w kajdany. Nawet domniemany Zodiak sam sobie nie pomaga. Najpierw mowi: 'nie jestem morderca, a nawet gdybym byl, to bym wam tego nie powiedzial'. Pozniej ni z gruchy, ni z pietruchy wywala, ze noze w jego samochodzie byly ubrudzone krwia dlatego, bo zabijal kurczaki.
Policjanci wymieniaja miedzy soba spojrzenia z niedowierzaniem. Cholera, mamy go - zdaja sie myslec.
W przecietnym kryminale morderca zapewne w cwaniacki sposob zbieglby w tym momencie z sali przesluchan, po czym nastabilby efektowny poscig na dachach budynkow czy zatloczonych ulicach.
U Finchera przesluchanie przerywa dzwiek zwiastujacy koniec przerwy: Leigh wraca do pracy, a gliny na komisariat - sprobuja uzyskac nakaz.

Wysmienity obraz skrajnie poszlakowego charakteru sledztwa daje nam koncowka. Jak dla mnie szczyt wszystkiego. Policjant pokazuje zdjecie Leigha niedoszlej ofiarze Zodiaka. Ta wskazuje jego twarz, mowi, ze to moze byc on. Policjant pyta o stopien pewnosci w skali od 1 do 10. Ofiara odpowiada: co najmniej 8.
Jestesmy wiec w skali od jeden do dziesieciu co najmniej na osiem pewni, ze zbrodniarzem byl Leigh. Ale to nie koniec. Fincher w napisach koncowych serwuje nam informacje, ze pozniejsze badania DNA jednego z dowodow Leigha wykluczaja. Przy okazji otrzymujemy kolejna, dosc wyrazna, opozycje do wspolczesnego kryminalu. Zodiak nie konczy sie skierowaniem kuli w leb mordercy. Final generuje jeszcze wiekszy metlik i niepewnosc.


- Mental - 25-06-2007

a zatem wypłukany z emocji niekonwencjonalny kryminał. widziane z wysokości policyjnego biurka śledztwo rzadko bywa spektakularne.

a co sadzisz o kobiecie z dzieckiem? czemu Fincher nie ciągnął tego motywu? ona jedyna widziała Zodiaca (?). jeżeli nawet przyjmiemy, że wydarzenie na międzystanowej nie miało znaczenia w ogólnej ekonomice policyjno-dziennikarskiego dochodzenia, to i tak należało widzowi przybliżyć powody zaniechania śledztwa. choćby przelotnie napomknąć, że kobieta jest niewiarygodna, kręci w zeznaniach etc etc. nie każdy czytał książkę Graysmitha od dechy do dechy.


- Jakuzzi - 25-06-2007

Szczerze mowiac cholera wie. Tez o tym myslalem i pierwsze wytlumaczenie jakie mi przyszlo do glowy bylo takie, ze przeciez ta kobieta mogla w ogole nie wiedziec, iz ma do czynienia z Zodiakiem. Ale takie wytlumaczenie wymaga poprawki, bo przeciez skoro ona nie wie, to skad Fincher wie? Moze byc wiec tak, ze faktycznie jest jakies wyjasnienie, ale tylko w ksiazce, albo wyjasnienia nie ma, a motyw ten zostal wciagniety do filmu tylko i wylacznie ze wzgledu na jago wartosci 'thrillerowe'. Co jak co, ale groza w tej scenie zbudowana jest kapitalnie.


- Mush Room - 25-06-2007

Czyli jednak nie znasz odpowiedzi na nurtujące nas pytanie :)

W każdym razie - dobrze, że w końcu pojawił się w tym temacie ktoś, kto ma coś więcej do powiedzenia na temat tego filmu niż dwie linijki tekstu.

Oprócz Mentala naturalnie :)


- Mental - 25-06-2007

napięcie w scenach morderstw budowane jest z niesamowitym wyczuciem, ba, scena przesłuchania grubasa to majstersztyk. prozaiczne ulokowanie twarzy osoby mówiącej w centrum kadru generuje taki prąd, że zwieracze puszczają. Fincher powinien wziąć na warsztat jakiś horror. obecnie to jałowa ziemia, więc tym bardziej jego aktywność na polu kina grozy mogłaby przyczynić się do wskrzeszenia gatunku. przypominam, że SE7EN otrzymało szereg nagród Academy of Science Fiction, Fantasy & Horror Films, w tym za najlepszy film, scenariusz i charakteryzację. to dowodzi, jak nieprzeciętną intuicją dysponuje Fincher, jeśli idzie o kreowanie nastroju grozy. pragnę również podkreslić :) że Alien 3 to obok The Thing Carpentera najbardziej kickassowy horror w historii kina.

moje marzenie: Thief w reżyserii Finchera.


- Jakuzzi - 25-06-2007

W zasadzie wszystkie cztery sceny, o ktorych jakis czas temu pisales, to majstersztyki. ;)
Mi caly czas we lbie siedzi przede wszystkim mord nad jeziorem. Dziwna to scena: Fincher tak miesza w niej klimaty, ze niewiadomo, czy sie usmiechac, czy bac. Fantastyczny pomysl z opisywaniem tego, co robi Zodiak, przez obserwujaca go z koca dziewczyne (lacznie przede wszystkim z sama tej obserwacji koncowka: 'O Boze, on ma bron'). No i jest wlasciwie najszersza mozliwoscia na lepsze poznanie zabojcy - zamiast przerazajacego, zlowieszczego geniusza zbrodni dostajemy w zasadzie jego karykature. Mimo iz final jest wstrzasajacy.


- Mush Room - 25-06-2007

Tak, właśnie ta scena budziła moje wątpliwości co do tego, jak mam się na niej czuć. Robił z niej wręcz komedię, ba nie ma w niej nic przerażającego a Zodiak jest przedstawiony jako osoba... no jako zwykły zwyrol, nie jako geniusz zbrodni.

Może powodował też to wszystko całkowity brak podkładu muzycznego, nic oprócz ćwierkających ptaków i szumu jeziora.

Właściwie ta komedia jest przez chwilę. Początek, o którym wspominasz jest naprawdę intrygujący, a wszystko co dzieje się od momentu w którym Zodiak go wiąże jest mistrzowskie.

"skąd mam wiedzieć, czy masz naładowaną broń, jeśli mnie ktoś zapyta?"

I ujęcie, jak pokazuje mu kulę - BOSKIE. Proste, ale zapada w pamięć.


- Rozalia - 28-06-2007

No więc i ja wczoraj wybrałam się do Poznania celem obejrzenia Zodiaca. Seans na 11:00. W kinie 7 osób oprócz mnie. Bilet kupowałam jako pierwsza i pani zapytała " nie bedzie sie pani bała sama na sali? to ponoć przerazajacy film!". Ludzie w kinie kulturalni. Jadłam popcorn (jak zawsze Język).

Pisząc trywialnie - film bardzo mi się podobał. Sceny morderstw boskie. Druga scena - ta nad rzeką - faktycznie miała w sobie coś z farsy, ale przez to zakończenie jej było po prostu wbijające w fotel i przerazajace.
Co do filmu to zleciał zdecydowanie za szybko. Trwał ponad 2,5 h a jak dla mnie moglby trwać drugie tyle, bo czułam po prostu niedosyt. Tyle watkow bylo mzona jeszcze rozwinąć, tyle historii pociagnac dalej. Tez mnie dziwi pominiecie wątku porwanej kobiety z dzieckiem. POza tym cała ta sprawa z telefonami do Graysmitha - mozna bylo to tez rozwinąć.
Choc z drugiej strony to jednak film na podstawie ksiazki, wiec Fincher nie mogl w nim zawrzec co tam tylko chciał. Choc chyba chcialabym aby nakrecil jakąs swoją wolną interpretacje historii Zodiaca, w ktorej moglby puscic wodze fantazji i "powchodzic" glebiej w nierozwiazane wątki filmu Duży uśmiech

MIja juz ponad doba a ja caly czas mysle o filmie i wkurzam sie ze nie moge go obejrzec ponownie juz teraz. Wkurza mnie tez fakt, ze nigdy sie nie dowiem, jak to bylo z tym Zodiakiem wrrrr

Co do nierosniecia syna Graysmitha to mi sie wydaje ze to juz był inny syn niz ten z poczatku filmu, syn z tą Melanie czy jak jej tam bylo. Bo wyprowadzajac sie wziela go tez ze sobą a nie brałaby przeciez dziecka niebedacego jej dzieckiem?


Ogolnie "co najmniej 8" Uśmiech


- Mental - 28-06-2007

widzisz, Jakuzzi :) dziewczyna wybrała Poznań, a nie zasrany Toruń :)

takie pytanie: bardzo często można usłyszeć, że Zodiac to "najdojrzalsze dzieło Finchera". jak mam to rozumieć? że najlepiej nakręcone? (nie zgadzam się) że najlepiej zagrane? (nie zgadzam się) że najbardziej stonowane, wyważone? (nie zgadzam się) o co w końcu chodzi z tą dojrzałością?


- Jakuzzi - 28-06-2007

Odejscie od wizualnych, formalnych eksperymentow i mocniejsze skoncentrowanie sie na fabule. Plus niespieszna narracja, przypatrywanie sie bohaterom... Tak bym ja to rozumial.