![]() |
|
Parada banału - Wersja do druku +- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl) +-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3) +--- Dział: Ogólne dyskusje filmowe (https://forumkmf.pl/Forum-Og%C3%B3lne-dyskusje-filmowe--25) +--- Wątek: Parada banału (/Thread-Parada-bana%C5%82u--807) |
- military - 30-05-2008 Ale po Psach Tarantina widac bylo jeszcze te plansze w jakichs 20 filmach, nie mowiac o polskich klasykach: Klan, Zlotopolscy itp. :) Tez mnie to podpisywanie bohaterow wkurza. - Tyler Durden - 30-05-2008 Mental, ja nie chcę nic mówić, ale pewien włoski reżyser, już 40 lat temu wstawił plansze przypasowujące twarze trójki bohaterów do przydomków wymienionych w tytule, i to o zgrozo dwa razy, na początku i na końcu filmu :) - Mierzwiak - 30-05-2008 Mental napisał(a):dlaczego 30 lat temu widownia kumala, kto jest kto, a dzisiaj trzeba ja naprowadzac planszami? to chyba najlepszy dowod na koniecznosc przedefiniowania pojecia ewolucji. przynajmniej w sferze kina.Marzy mi się dzień, w którym wchodzę na forum i nie widzę kolejnego ględzenia w stylu "20 lat temu to coś tam". Może oglądam za mało filmów albo mam słabą pamięć, ale podpisywanie postaci kojarzę tylko z dwóch filmów - Wściekłe psy właśnie i Kill Bill. Oba to filmy Tarantino, który lubi tego typu zabiegi. Po co od razu wstęp do eseju na temat "ewolucji" kina - nie rozumiem. - military - 30-05-2008 Snatch, Bullfighter, Kill Bill, Reservoir Dogs i jakis polski syf co go nie chce pamietac - wszystkie te filmy maja podpisanych bohaterow. A pewnie jest jeszcze masa takich, ktorych nie widzialem. Co za duzo to niezdrowo... - Mental - 30-05-2008 chocby przyklad wczorajszy - brazylijski film policyjny Tropa De Elite. plansze z napisami w rodzaju: MARCUS (teraz, drogi widzu, bedziesz ogladal ryj Marcusa), MAX (o, a teraz dla odmiany Max)... - Mierzwiak - 30-05-2008 military napisał(a):Snatch, Bullfighter, Kill Bill, Reservoir Dogs i jakis polski syf co go nie chce pamietac - wszystkie te filmy maja podpisanych bohaterow. A pewnie jest jeszcze masa takich, ktorych nie widzialem. Co za duzo to niezdrowo...To nie banał, tylko zrzynanie z Tarantino. Chociaż znając życie on skądś to pewnie zaczerpnął, ale to jego wszyscy kopiują. Nie ten temat moim zdaniem, tym bardziej że to po prostu drobny zabieg formalny. - Indroman - 01-06-2008 Mental napisał(a):film Kubricka z poczatku lat 60 o grupie kolesi, ktorzy jumaja utarg z wyscigow konnych obyl sie bez plakietek w rodzaju: "Ksywka tego bohatera to ZIELONY". nie minelo 30 latek, Tarantino nakrecil Pieski i co widzimy? plakietki z ksywkami, zeby glupi widz nie pomylil ryja ZIELONEGO z ZOLTYM. Po to reżyser ma mózg, by rodziły się w nim pomysły. Osobiście nie dość, że mi takie "plakietki" nie przeszkadzają to jeszcze np. w Snatch nadały filmowi konsekwentnego klimatu "pół serio". Chyba film nie musi być od początku do końca taki zasadniczy, hę ? No ale przejdę do moich typów na banały: - piloty do TV w filmach wymagają przy wyłączaniu odbiornika nie tylko naciśnięcia przycisku, ale także energicznego wstrząśnięcia urządzeniem. Wszystko po to by podreślić gest wyłączania. Na szczęście ostatnio coś już rzadko spotykam ten element w nowym kinie. - kompletnie luzują mnie sceny tuż przed np. napadem na bank, gdzie stoją kolesie za murem i nagle jeden do drugiego: "pamiętasz plan?", po czym zapytany klepie po kolei co i jak będą robić. Sztuczka oczywiście dla widza, który musi się dowiedzieć co i jak ma przebiegać. - policjant goni niedobrego pana i w wyniku pościgu trafia do dużego kompletnie pustego pomieszczenia lub w inne miejsce gdzie w każdą stronę mamy około 10 - 15 metrów wolnej przestrzeni. Kamera ląduje tuż za ramieniem policjanta - ten kręci się dookoła jakieś 3-4 razy zastanawiając się, w którą stronę dalej pobiec. W pewnym momencie obraca się znów plecami do kamery by w następnej sekundzie dostać w łeb łopatą od niedobrego pana. Cóż... policjant widzi tyle na ile kąt widzenia kamery pozwala :) - rozbrajające jest także "dwuetapowe grożenie bronią". W sytuacji, gdy być może za chwilę w ciągu ułamków sekund policjant będzie musiał pociągnąć za cyngiel nie podejmuje od razu desperackiego kroku odbezpieczenia broni. Przeprowadza natomiast pojedynek psychologiczny z niedobrym panem na groźby i deklaracje o chęci oddania strzału w jego kierunku, tudzież informuje o śmiertelnych skutkach nie podporządkowania się policyjnym procedurom aresztowania. Dopiero w momencie gdy w 50% przypadków policjant mógłby łyknąć kulę w czoło następuje oczekiwana chwila i broń zostaje odbezpieczona. Niedobry pan wie w tym momencie, że żarty się skończyły i stać do rana w ten sposób nie będą. O ile takie historie można jeszcze jakoś tłumaczyć takimi, a nie innymi przepisami (nie wiem czy w policji są takie wytyczne) o tyle przykład ten można dopasować także do terrorystów i innych kolesi, których procedurki nie obowiązują. - filmy ścigankowe typu "Szybcy i Wściekli" mogą pochwalić się sporym nagromadzeniem uproszczeń mających na celu podkręcenie emocji. Niekończąca się ilość biegów to jeden z najbardziej ewidentnych bzdetów. Zapierniczają kolesie po 280 km/h, ale zawsze w zanadrzu mają jeszcze ten jeden bieg, który i tak za chwilę okaże się być tym przedostatnim. Z tym wiąże się kolejna bzdura, bo okazuje się, że w ułamku sekundy po zmianie biegu auto odskakuje przeciwnikowi z nienaturalną wręcz skutecznością, co przy takich prędkościach nie jest możliwe nawet w F1. Do tego oczywiście dorzucę ogólny trend do "tasowania" się samochodów w tego typu filmach jakby jechały z prędkością 50, gdzie dociśnięcie gazu faktycznie mogłoby powodować nagły przyrost momentu obrotowego, mocy i oczywiście prędkości. Zresztą osobną kwestią jest zmienianie biegu na niższy przy maksymalnej prędkości na dłuuuugiej prostej. W jakiś magiczny sposób to również powoduje zwiększenie prędkości auta :) - Ronaldinho - 02-06-2008 A z moich obserwacji wynika, że praktycznie zawsze ludzie wchodzący czy do swojego czy do obcego domu/mieszkania w serialach/filmach nie zdejmują butów, oprócz Ala Bundy'ego, który buty zdejmuje przed siąściem na kanapę, ale też po samym wejściu do domu tego nie robi. A jakie jest wasze zdanie na ten temat? - Tyler Durden - 02-06-2008 Nasze zdanie jest takie, że wynika to z tego, iż najczęściej tak właśnie się robi na zachodzie. Wręczanie gościom już na progu kapciuszków to polski zwyczaj :) - simek - 02-06-2008 W zimie też? Bo w polskich serialach/filmach to wygląda tak, że choćby nie wiem jak waliło mokrym śniegiem na polu, to jak już ktoś pojawia się w drzwiach to wygląda, jakby kurtke i buty założył tuż przed progiem, więc nic dziwnego, że nie musi butów ściągać :) - Indroman - 05-06-2008 Ronaldinho napisał(a):A z moich obserwacji wynika, że praktycznie zawsze ludzie wchodzący czy do swojego czy do obcego domu/mieszkania w serialach/filmach nie zdejmują butów, oprócz Ala Bundy'ego, który buty zdejmuje przed siąściem na kanapę, ale też po samym wejściu do domu tego nie robi. A jakie jest wasze zdanie na ten temat? No ale wyobraźmy sobie scenę, w której czekamy na ważny dialog, bo koleś się 5 minut rozbiera :) Np. przychodzi z deszczu, odkłada parasol, kurtkę, czapkę chowa do rękawa, po czym jeszcze rozwiązuje glany, zakłada kapcie i jeszcze chodzi po mieszkaniu (domu?) gospodarza pytając np. "te ściany sam malowałeś?" albo "panele są klejone czy zatrzaskowe?" :D Rzuciła mi się przy okazji inna bzdura, która jednak musi istnieć w filmie, bo szlag by widza trafił. Zawsze jest tak, że jak jeden dzwoni do drugiego to tamten jest bezwarunkowo dyspozycyjny. Odbiera i rozmawiają. Nigdy problemów z zasięgiem, albo, że nie odebrał bo siedział na tronie. Wyjątek stanowią sceny, w których oczywiście musi nie odebrać, bo inaczej fabuła filmu się walnie, więc np. policjanta nigdy nie ma na stanowisku by odebrać telefon od ściganej przez mordercę ofiary. - Cassel - 05-06-2008 A propos policjantów, jest coś, co chyba trochę podpada pod banał, ewentualnie ograny chwyt. Jest sobie jakiś wyższy rangą oficer. Do jego biura przyprowadzają na rozmowę kogoś niepokornego, konfliktowego albo kogoś, kto właśnie coś przeskrobał. Najczęściej jest to gliniarz, eksgliniarz, wojskowy (lub eks), kryminalista (lub eks) albo w ogóle jakiś desperat wyznaczony "na ochotnika" do zadania specjalnego. Siedzą po obu stronach stołu. W którymś momencie (często na samym początku) oficer teatralnym gestem wyjmuje teczkę, otwiera ją i jakby od niechcenia (czasem nawet nonszalancko odchyla się do tyłu) zaczyna czytać dane faceta po drugiej stronie stołu. Pełen zestaw danych zazwyczaj wygląda tak: data i miejsce urodzenia, pełne imię i nazwisko, imiona rodziców, ważniejsze szkoły, przebieg służby, lista odznaczeń bojowych (zazwyczaj robiąca wrażenie), lista wykroczeń i konfliktów z przełożonymi (wrażenie jeszcze większe), lista więzień, wyroki i tak dalej. Delikwent słucha tej litanii ze znudzoną miną, przewraca oczami w geście "tak, wiem, sporo tego", ewentualnie cmoka ze zniecierpliwieniem, jakby mówiąc "no i co z tego, wiem, co nabroiłem" itd. Ale â nie przerywa. Nigdy nie walnie pięścią w stół, wołając "co to ma być, k..., jestem na spowiedzi? wiem, gdzie się urodziłem!". Najwidoczniej cały ten rytuał służy jedynie temu, aby sylwetkę takiego gościa przybliżyć widzowi. (No i słusznie â ja osobiście spadam z krzesła, kiedy słyszę, że twardziel ma na koncie Medal Honoru, trzy Purpurowe Serca i 15 lat za wsadzenie jakiemuś generałowi w dupę jego własnego cygara). - Mefisto - 05-06-2008 Indroman napisał(a):No ale wyobraźmy sobie scenę, w której czekamy na ważny dialog, bo koleś się 5 minut rozbiera :) Np. przychodzi z deszczu, odkłada parasol, kurtkę, czapkę chowa do rękawa, po czym jeszcze rozwiązuje glany, zakłada kapcie i jeszcze chodzi po mieszkaniu (domu?) gospodarza pytając np. "te ściany sam malowałeś?" albo "panele są klejone czy zatrzaskowe?" :D niekoniecznie, że przytoczę chociaż Glengarry Glen Ross - Jack Lemmon wchodzi do mieszkania prosto z deszczu, rozbiera się, odkłada parasol, etc. i w tym momencie już trwa dialog - wygląda to jak najbardziej naturalnie i, co ważne, jest filmowe - Don Vito - 10-06-2008 Możliwe że było Kiedy facet mówi swojej dziewczynie/znajomej/żonie komplement, to jeśli powie "ładne buty/zegarek/sukienka/cokolwiek innego" to ten element odegra jakąś rolę w filmie. Jeśli kobieta nie ma takiego elementu garderoby, to dziewczyna usłyszy "ładnie dziś wyglądasz". Urzędnik, którego główny bohater próbuje przekonać do jakiejś nietypowej inicjatywy, zgodzi się dopiero, gdy główny bohater obieca mu sławę. Jeśli chcesz kupić telefon na kartę, wystarczy pójść do sklepu i powiedzieć "telefon na kartę proszę". Sprzedawca nie będzie zadawał żadnych pytań, tylko szybko zapakuje Ci telefon. - Negrin - 10-06-2008 Czy ktoś już wspomniał, że to jest wątek pod tytułem "Dlaczego film jest filmem"? :P - Mefisto - 10-06-2008 jeśli głównym bohaterem jest mężczyzna i ma on łazienkę do dyspozycji, to możemy być niemal pewni, że zacznie się golić - co więcej, z pewnością w pewnym momencie zatnie się on, robiąc znaczące "syyy!", co będzie zwiastunem dalszych, złych wydarzeń lub pozostałością po nich. Do tego rana z pewnością będzie jeszcze potem widoczna i zacznie nagle krwawić przy śniadaniu, czytaniu gazety, rozmowie, innej czynności. A i tak główną winą należy obarczyć samego bohatera, który jak dupa zwykle goli się pod włos :lol: - military - 10-06-2008 Mefisto napisał(a):A i tak główną winą należy obarczyć samego bohatera, który jak dupa zwykle goli się pod włos :lol: A jak sie ma golic? Tak zeby zostawic sobie warstwe szarego zarostu wygladajacego jak kacowy efekt czterodniowego picia? :P - Mefisto - 11-06-2008 no może i się zapędziłem - to w sumie zależy od prywatnych predyspozycji :) - Martinipl - 11-06-2008 Znanazłem inny banał... Kiedyś (za małolata) to mi się nawet podobało, ale teraz jest... banalne. - w filmie, w którym wystepuje jakiś macho-pan-wpierdziel, zawsze gdy jest jakikolwiek problem, to wszyscy chcą mu od razu wpierdzielić ( bez próby dialogu), ale okazuje się, że to oni zbiorą lanie... - jak macho-pan-wpierdziel zleje pięciu śmiałków, to na koniec wyskoczy trzech najsilniejszych w knajpie i dostaną tak samo wpierdziel, tych pierwszych pięciu... - przedmioty codziennego urzytku, takie jak butelki, krzesła, stoły sa tak króche, że wystarczy sie o nie oprzeć, aby się rozpadły w drzazgi. - samochody sa kuloodporne, i można z łatwościa się za nimi chować, unikając tym samym trafienia... - Mierzwiak - 11-06-2008 Martinipl napisał(a):- jak macho-pan-wpierdziel zleje pięciu śmiałków, to na koniec wyskoczy trzech najsilniejszych w knajpie i dostaną tak samo wpierdziel, tych pierwszych pięciu...Bardziej prawdopodobne że po pokonaniu piątku na pozostałych trzech nasz twardziel tylko spojrzy (lub rzuci jakiś tekst) a oni rzucą trzymane butelki i nogi od krzeseł i natychmiast zwieją. |