Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3)
+--- Dział: Ogólne dyskusje filmowe (https://forumkmf.pl/Forum-Og%C3%B3lne-dyskusje-filmowe--25)
+--- Wątek: Krótka piłka, czyli mini-recenzje (/Thread-Kr%C3%B3tka-pi%C5%82ka-czyli-mini-recenzje--1192)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170 171 172 173 174 175 176 177 178 179 180 181 182 183 184 185 186 187 188 189 190 191 192 193 194 195 196 197 198 199 200 201 202 203 204 205 206 207 208 209 210 211 212 213 214 215 216 217 218 219 220 221 222 223 224 225 226 227 228 229 230 231 232 233 234 235 236 237 238 239 240 241 242 243 244 245 246 247 248 249 250 251 252 253 254 255 256 257 258 259 260 261 262 263 264 265 266 267 268 269 270 271 272 273 274 275 276 277 278 279 280 281 282 283 284 285 286 287 288 289 290 291 292 293 294 295 296 297 298 299 300 301 302 303 304 305 306 307 308 309 310 311 312 313 314 315 316 317 318 319 320 321 322 323 324 325 326 327 328 329 330 331 332 333 334 335 336 337 338 339 340 341 342 343 344 345 346 347 348 349 350 351 352 353 354 355 356 357 358 359 360 361 362 363 364 365 366 367 368 369 370 371 372 373 374 375 376 377 378 379 380 381 382 383 384 385 386 387 388 389 390 391 392 393 394 395 396 397 398 399 400 401 402 403 404 405 406 407 408 409 410 411 412 413 414 415 416 417 418 419 420 421 422 423 424 425 426 427 428 429 430 431 432 433 434 435 436 437 438 439 440 441 442 443 444 445 446 447 448 449 450 451 452 453 454 455 456 457 458 459 460 461 462 463 464 465 466 467 468 469 470 471 472 473 474 475 476 477 478 479 480 481 482 483 484 485 486 487 488 489 490 491 492 493 494 495 496 497 498 499 500 501 502 503 504 505 506 507 508 509 510 511 512 513 514 515 516 517 518 519 520 521 522 523 524 525 526 527 528 529 530 531 532 533 534 535 536 537 538 539 540 541 542 543 544 545 546 547 548 549 550 551 552 553 554 555 556 557 558 559 560 561 562 563 564 565 566 567 568 569 570 571 572 573 574 575 576 577 578 579 580 581 582 583 584 585 586 587 588 589 590 591 592 593 594 595 596 597 598 599 600 601 602 603 604 605 606 607 608 609 610 611 612 613 614 615 616 617 618 619 620 621 622 623 624 625 626 627 628 629 630 631 632 633 634 635 636 637 638 639 640 641 642 643 644 645 646 647 648 649 650 651 652 653 654 655 656 657 658 659 660 661 662 663 664 665 666 667 668 669 670 671 672 673 674 675 676 677 678 679 680 681 682 683 684 685 686 687 688 689 690 691 692 693 694 695 696 697 698 699 700 701 702 703 704 705 706 707 708 709 710 711 712 713 714 715 716 717 718 719


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Bucho - 25-01-2026

Typowy film Pratta jest typowy. Ile on juz takich generycznych netfiksiakow natrzaskal?


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Pelivaron - 25-01-2026

(25-01-2026, 16:59)Spoilerowo napisał(a):

No to jest nic innego, jak sztucznie pompowanie napięcia - równie dobrze oskarżony mógłby mieć tydzień, a nie 90 minut.

Co do tej pomocy? Ocieplanie wizerunku inwigilującego AI i pokazanie, że też ma "uczucia" :) <szur_mode_on>Kontynuujemy programowanie społeczeństwa za pomocą Hollywoodu :D </szur_mode_off>


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Spoilerowo - 25-01-2026

ale jak to się koncertowo pierdoli po początku, czyli typ trafia przed oblicze sędziego AI i ma sam 90 min odpierdolić całe śledztwo za wszystkich tzn. ma zrobić wszystko aby mu spadło kilka procent, bo po 90 min wyciągnie kopyta na krześle

dlaczego nie stworzono AI policjantów którzy mieliby dostęp do wszystkiego co sędzia AI? po co jej czynnik ludzki który działa w emocjach, chaotycznie? no tu akurat na krześle był policjant ale normalny człowiek?

przesadzone srogo z tą wizją AI aby skrócić procesy

w ogóle jaka logika = chłop przepity, alkohol jeszcze we krwi i ma się bronić przed potężną maszyną AI


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - zombie001 - 25-01-2026

(25-01-2026, 17:03)Bucho napisał(a): Typowy film Pratta jest typowy. Ile on juz takich generycznych netfiksiakow natrzaskal?

No ale to akurat nie netfliksiak tylko Timur A.D. 2026. Niesamowite, że gość kiedyś tworzył rozrywkowe kino pokroju Dziennej/Nocnej Straży i Wanted, a skończył na czymś takim filmo-podobnym.

Co do samego Pratta to on raczej rozchwytywany nie jest w branży. 
Były te Marvele, wpadła mu marka z Dinusiami, czasami gdzieś głos podłoży i to chyba tyle. Jeszcze chwila i skończy karierę na tych serialach dla Amazona i sequelach rzeczy w których już zagrał. 

Jedyny Netflix Pratta to chyba ten film braci Russo i raczej trafił tam po znajomości z nimi, a nie z Netflixem :P


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Pelivaron - 25-01-2026

Chris Pratt to ciekawy przypadek bo jak dla mnie to on jest gdzieś po środku chada i ciumoka - ciężko go obsadzić w jakiejś roli sensownej, bo zawsze któraś ze skrajności się wybija.

Przed filmem poleciał zwiastun nowego filmu z Thorem - Crime 101. I tam widać że Hemswoth ma jakieś pierdyliard razy więcej charyzmy niż Pratt i od razu widać z kim masz do czynienia.

Także lepiej jakby Pratt znowu zrobił formę w postaci brzuchola i zaczął grać postacie w stylu Andyego Dwyera. Jako pelnoprawny aktor komediowy sprawdziłby się dużo lepiej.


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Pelivaron - 25-01-2026

Smashing Machine

Wreszcie nadrobiłem i pierwsza moja myśl po seansie jest taka, że Mark Kerr to za cholerę nie jest persona, która zasługuje na film biograficzny. To by się spradziło dużo lepiej, jako klasyczny film dokumentalny, a nie fabuła. Szczerze mówiac to już B.J. Penn byłby lepszym kandydatem do pełnokrwistego bohatera filmu fabularnego, a nie Kerr. Jon Jones to kolejny, który mógłby mieć fajną sportową biografię. Royce Gracie - pierwszym w historii mistrz UFC, który tłukł się z dużo większymi od siebie. Ba, nawet Mike Coleman, który był obecny w Smashing Machine jest ciekawszy - pierwszym w historii mistrz wagi ciężkiej UFC - od tego mogliby zacząć i poźniej pokazać jego upadek, aż to wskrzeszenia dawnego mistrza i tego turnieju Pride 2000, który wygrał. No, ale żadnego z nich nie mógłby zagrać Dwayne, więc...

Generalnie Smashing Machine zaczęło się naprawdę obiecująco i do pojedynku z Usykiem miałem w głowie myśl, że to będzie ten lepszy z filmów braci Safdie. No, ale niestety później przyszło jeszcze jakieś półtorej godziny. Absolutnie nieznoszę w tym filmie postaci Emily Blunt - toksyczne babsko będące czarnym charakterem. Normalnie takie osoby powinny iść do utylizacji i aż prosiłoby się, aby skończyła ona jak drzwi (i to dwa razy). Sama Emilka oczywiście do schrupania. Rola The Rocka fajna, na pewno lepsza niż chujowego Jordana nominowanego do Oscara. Sam look filmu, włącznie z walkami, jest bardzo dobry.

Myślałem, żeby dać temu filmowi 6/10, ale jednak daje oczko niżej. No niestety ta historia nie dowozi. Zero w tym mięsa, nie czuć tu żadnej dramaturgii. Jak w teorii coś fajnego się dzieje i Kerr zaczyna brać dragi to zostaje to olane - idzie na odwyk, od razu wychodzi i elo. No niezbyt to było ciekawe, niestety.

Smashing Machine fajnie się broniło na początku pojedynku, ale finalnie to "Marty Supreme" wygrywa przez ciężki nokaut w drugiej rundzie.

Ooo, widzę, że jest dokument -> https://www.filmweb.pl/film/The+Smashing+Machine-2002-505716


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Dr Strangelove - 25-01-2026

Hidden Agenda (1990) - Ken Loach

Zobaczyłam na Amazonie i obejrzałem. Całkiem przyzwoity film, stara, dobra, rzemieślnicza robota. Lubię Loacha, chociaż to rasowy lewak, ale jak już coś kręci to zawsze warto obejrzeć choćby dla aktorstwa, reżyserii i tego niepodrabialnego w sumie poczucia autentyczności i naturalności. U niego zawsze cała historia jest wiarygodna i nie ma odczucia, że ogląda się teatr telewizji a aktorzy tylko udają postacie z filmu.
Sama historia dotycząca Irlandii Północnej, polityki, brytyjskiego imperializmu, cynicznych polityków (Irlandia byłaby piękna gdyby nie Irlandczycy) i politycznej intrygi nie jest specjalnie odkrywcza, ale ogląda się bardzo przyjemnie.

Plus Brian Cox, Frances McDormand a także młodziutka żona Neda Starka i Barristan Selmy w prochowcu.
Uczciwe 7/10


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Bucho - 25-01-2026

(25-01-2026, 20:32)Pelivaron napisał(a): Chris Pratt to ciekawy przypadek bo jak dla mnie to on jest gdzieś po środku chada i ciumoka - ciężko go obsadzić w jakiejś roli sensownej, bo zawsze któraś ze skrajności się wybija.


O, to, to własnie!


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - shamar - 26-01-2026

[Obrazek: shocker1.jpg]

Shocker (1989)

Craven robi ripoff Cravena a oryginalny plakat oddaje jakość tego filmu. Porównując np. do tych polskich (?) od Vision. A może jest celowy? Bo ten film ciężko nazwać horrorem. Wes bawi się w pastisz ale nieudolnie.
Pamiętałem, że ten film był przeciętny ale jest gorzej. Nie wiem czy to próba wykreowania "Nowego Koszmaru" przez brak innych pomysłów?
Na plus większość efektów (i sama ich pomysłowość), które ciągle mogą robić wrażenie a co dopiero w 1989. Ma to też niezły klimat i historia. Ale wykonanie, aktorstwo (szczególnie ten główny typek, którego widziałem w kilku filmach) reżyseria to jakiś koszmarek. Nic nie trzyma się kupy. Totalna niekonsekwencja i chaos, żeby tylko pokazać "fajerwerki".

4/10


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Pelivaron - 26-01-2026

Blue Moon

Rodzaj kina, którego szczerze nienawidzę, czyli kino gadane, gdzie gadają w górnolotny sposób na nudne tematy. Do tego wali taką nieszczerością i kalkulanctwem twórców, że to czuć od pierwszych dialogów wypowiedzianych przez Ethana Hawke'a. Kino gadane w najgorszym możliwym wydaniu: teatralne, pretensjonalne, traktujące o najważniejszych emocjach, a jednocześnie całkowicie z nich wyzbyte. Ethan Hawke robi, co może, ale tego bohatera nie sposób w jakikolwiek sposób polubić czy mu współczuć, to posąg wypluwający setki słów bez większej treści. A na koniec zostaje zfrendzonowany, co mnie strasznie rozbawilo :D
Kino, nad którym mają spuszczać się krytycy. I nic więcej.

Ethan Hawke miał być tym, który sprzątnie Oscara Chalametowi (i w sumie po cichu na to liczyłem bo mina młodego byłaby pewnie cudowna przy wyczytywaniu nazwiska Hawke'a), ale szczerze mówiąc to tu nawet nie ma się nad czym zastanawiać. Chalamet zagrać w sto razy lepszym filmie i stworzył sto razy lepszą kreację. Dlatego Oscar dla DiCaprio! Albo jeszcze lepiej - Moury, chociaż jego film mam dopiero przed soba.




RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Pelivaron - 27-01-2026

HAMNET

Byłem w kinie. Nie płakałem, ale miałem ciarki. Film arcygenialny, emocjonalnie wyniszczający, spektakularnie zagrany. To jest skandaliczne, że z powodu rasowych nominację dostaja Jordan, Wunmi Mosaku i o zgrozo Delroy Lindo, a pomijani są Paul Mascal w swojej roli życia i przede wszystkim Jacobi Jupe, czyli chłopiec, który zagrał tytułowego Hamneta. To jest niepojęte jaką łatwość mają w hameryce przy wyszukiwaniu dziecięcych talentów - chłopak odjebal performance roku i nie widzę lepszej męskiej roli od niego. Akademia powinna się zastanowić nad wprowadzeniem dziecięcego Oscara, bo to smutne, że Lindo dostaje nominację a on nie. Mascal i dzieciak wybitny, ale to i tak nic przy Jessie Buckley - totalnie uważałem, że to jakaś przehajpowana rola, ale już od pierwszych minut było wszystko jasne. Tutaj jest wszystko od intensywnośći po subtelności, autentyczność tej postaci i jej dramatu jest porażająca. Ma 2-3 takie momenty, że ja nie wiem czy to nie powinno być wymieniane wśród najlepszych kobiecych ról XXI wieku. Nie wiem czy z tych najnowszych czasów, przebija to Emmę Stone w "Biednych istotach", ale jest co najmniej na tym samym poziomie.

Wizualnie ten film jest piękny, dopracowany do perfekcji. Przedstawienie natury i epoki przez Żala godne najważniejszych laurów.

W ogóle Oleszczyk na FW popełnił taki komentarz:

Cytat:"Zapłakany Szekspir". Przepraszam, ale ja nie dołączam. Wpychanie cebuli pod nos to nie to samo, co subtelność w wywoływaniu wzruszenia. Zhao każe nam patrzeć na Państwa Szekspirów, jakby byli parą współczesnych influencerów; ona ma kanał "Matka Ziemia", on "Unleash the Poet Within". Zachowania, emocje, wizja teatru i sztuki, wszystko tu jest z "dziś", nic nie jest z czasów Szekspira. Słyszałem szlochy na sali -- ale jako ktoś, kto nie raz płakał na "Hamlecie", zachowuję dystans wobec tej pop-psychologii na jakiej jest zbudowany ten film. A co do roboty technicznej: tak, zdjęcia świetne, aktorzy wybitni, robota pierwszorzędna. Boję się, że to celujące wypracowanie na temat "Co Szekspir miał na myśli pisząc Hamleta" zgarnie Oscara "Grzesznikom"... (P.S. Naprawdę wybitnym filmem o żałobie rodziców pozostaje dla mnie "Manchester by the Sea" -- porównajcie scenę Affleck/Williams z tamtego filmu z "Hamnetem"; ten kontrast chyba streszcza mój problem z filmem Zhao.)

I ja np. rozumiem jego punkt widzenia, ale wg mnie ten film ma być osadzony w epoce, ale był jednocześnie przefiltrowanym przez współczesne emocje, które będą zrozumiałe dla dzisiejszego widza. Oleszczyk chyba chciał film, w którym pokazaliby jak Szekspirowie przeżywali żałobę w swojej epoce. Bohaterowie "Hamneta" funkcjonują bliżej współczesnych kodów emocjonalnych i jest to świadomy skrót, który pozwala wejść w tę historię. Do tego Klołi Ziało interesuje uniwersalność emocji plus "Manchester by the Sea" (również wybitny film o żałobie) konfrontuje żałobę brutalnie, a Ziało tworzy kino bardziej kontemplacyjne.

I jeszcze jedna ważna rzecz, która podnosi ocenę do góry. "Hamnet" pokazuje, że można robić kino w epoce elżbietańskiej, gdzie na drugich planach (albo i pierwszych - Anna Boleyn lubi to) co drugi nie musi być opalony.


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Mefisto - 27-01-2026

(27-01-2026, 17:05)Pelivaron napisał(a): Bohaterowie "Hamneta" funkcjonują bliżej współczesnych kodów emocjonalnych i jest to świadomy skrót, który pozwala wejść w tę historię.

OK, nara.


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Dr Strangelove - 27-01-2026

(27-01-2026, 17:05)Pelivaron napisał(a): Wizualnie ten film jest piękny, dopracowany do perfekcji. Przedstawienie natury i epoki przez Żala godne najważniejszych laurów.
Ale nominacji do Rycerzyka nie dali :D
Za to musiała dostać jakaś Indianka za "Sinners". Słusznie?


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - simek - 27-01-2026

Nie mam porównania, bo Hamnet chyba jutro mnie czeka, ale Sinners pod względem zdjęć to tak sobie, już lepsze kostiumy, scenografia, muzyczka, ale nie zdjęcia.


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Pelivaron - 27-01-2026

(27-01-2026, 18:24)Dr Strangelove napisał(a):
(27-01-2026, 17:05)Pelivaron napisał(a): Wizualnie ten film jest piękny, dopracowany do perfekcji. Przedstawienie natury i epoki przez Żala godne najważniejszych laurów.
Ale nominacji do Rycerzyka nie dali :D
Za to musiała dostać jakaś Indianka za "Sinners". Słusznie?

Dla mnie najlepsze zdjęcia w tym roku to "Hamnet" oraz "Sny o pociągach" - oba bardzo ładnie pokazują świat, którego już nie ma i uchwycają piękno natury. I teraz faktycznie widzę, że "Hamnet" nie ma nominacji. To jest serio jakiś scam - kurwa, "Frankenstein" dostał za swój netflixowy look, a "Hamnet" nie. 

"Sinners" zdjęciowo jest wg mnie dobre i akurat tej nominacji bym nie negował, można ją obronić - są absurdalniejsze wyróżnienia dla tego tytułu od tego. 

(27-01-2026, 18:28)simek napisał(a): Nie mam porównania, bo Hamnet chyba jutro mnie czeka, ale Sinners pod względem zdjęć to tak sobie, już lepsze kostiumy, scenografia, muzyczka, ale nie zdjęcia.

To koniecznie napisz co myślisz, bo ten film mocno chyba podzielił polską publiczność. Jedni nazywają go pięknym (ja), inni crowd pleaserem :) Mam dziwne przeczucie, że bedziesz tym drugim :D 

(27-01-2026, 17:40)Mefisto napisał(a):
(27-01-2026, 17:05)Pelivaron napisał(a): Bohaterowie "Hamneta" funkcjonują bliżej współczesnych kodów emocjonalnych i jest to świadomy skrót, który pozwala wejść w tę historię.

OK, nara.

No ej, muzyka jest ładna, i zdjęcia są ładne, i aktorzy fajnie grają. No i nie ma czarnych.


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Mefisto - 27-01-2026

Czarnych łykam w kinie od dzieciństwa - wszystko zależy od kontekstu wszak. Ale nic mnie tak nie wkurwia w obecnym kinie jak wpieprzenie się ze współczesnym myśleniem do "światów, których już nie ma", bo to jest dokładnie ich wypaczenie.


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Pelivaron - 27-01-2026

(27-01-2026, 20:34)Mefisto napisał(a): nic mnie tak nie wkurwia w obecnym kinie jak wpieprzenie się ze współczesnym myśleniem do "światów, których już nie ma", bo to jest dokładnie ich wypaczenie.

Rozumiem. Rozkminiam sobie teraz ten film i postać Szekspira jest niekiedy takim "starym" bohaterem. Próbuje tłumić emocje, ucieka w pracę i przetwarza stratę poprzez sztukę oraz symbolikę. Problem zaczyna się w finale, który przez wielu fanów filmu jest bezkrytycznie wychwalany, a dla mnie wydaje się wyraźnie przehajpowany i myślę, że do niego sporo sapów ma też Oleszczyk w kontekście kreowania świata. Publiczny, zbiorowy upust żałoby - zwłaszcza w wykonaniu żony Szekspira - to gest raczej nie do pomyślenia w czasach elżbietańskich i właśnie tam film najmocniej wchodzi we współczesne myślenie. Mimo wszystko mam wrażenie, że Szekspir jest bliżej tamtych realiów niż jego żona, choć i u niego emocje nie zawsze pozostają w sferze tłumienia.

No, ale to film, który kręciła baba, więc... 


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - simek - 27-01-2026

Póki co obejrzałem Blue Moon i zasadniczo zgadzam się z Pelivaronem, że to przegadany film o niczym. To znaczy te gadki są miejscami spoko, parę razy się nawet uśmiałem, ale to powinna być jedna sekwencja w większym filmie, a nie cały film! Hawke'owi nie dałbym nawet nominacji, prędzej Scottowi (zresztą on zgarnął aktorską nagrodę w Berlinie).
Ciekawsze od filmu było te kilkanaście minut, gdy czytałem o tym czemu w Nowym Jorku podczas wojny przygaszali światła - coś co jest tylko sygnalizowane w napisach końcowych, a ja bym chętniej o tym obejrzał film :p
Złe to nie było mimo wszystko, dam 5/10


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Pelivaron - 27-01-2026

(27-01-2026, 21:58)simek napisał(a): Póki co obejrzałem Blue Moon i zasadniczo zgadzam się z Pelivaronem, że to przegadany film o niczym. To znaczy te gadki są miejscami spoko, parę razy się nawet uśmiałem, ale to powinna być jedna sekwencja w większym filmie, a nie cały film! Hawke'owi nie dałbym nawet nominacji, prędzej Scottowi (zresztą on zgarnął aktorską nagrodę w Berlinie).
Ciekawsze od filmu było te kilkanaście minut, gdy czytałem o tym czemu w Nowym Jorku podczas wojny przygaszali światła - coś co jest tylko sygnalizowane w napisach końcowych, a ja bym chętniej o tym obejrzał film :p
Złe to nie było mimo wszystko, dam 5/10

Przede wszystkim to powinien być film o Rogersie i Hammersteinie, a ten cały Larry Hart co najwyżej powinien być jakąś postacią drugiego, albo i nawet trzeciego planu, który uprzykrzałby życie Rogersowi swoim smętnym pierdoleniem o dupie maryny i tym jaki jest zajebisty, a Hammerstein słaby - bo te jego gadki w sumie były głównie o tym.


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - michax - 28-01-2026

(25-01-2026, 20:32)Pelivaron napisał(a): Także lepiej jakby Pratt znowu zrobił formę w postaci brzuchola i zaczął grać postacie w stylu Andyego Dwyera. Jako pelnoprawny aktor komediowy sprawdziłby się dużo lepiej.

Teść Arnold i jego córka się na to nie zgodzą :) 

Akurat w pon na Napisach Końcowych była analiza filmografii Pratta i wyszło że najlepiej radzi sobie w dubbingu, ale tyle zarobił na MCU i dinozaurach, że może grać wtopę za wtopą (choć ja akurat lubię, ten film sf o podróżach w czasie Amazona z Yvonne Strahovski, wiem niepopularna opinia)  

(26-01-2026, 13:23)shamar napisał(a): Shocker (1989)

 Wes bawi się w pastisz ale nieudolnie.
Pamiętałem, że ten film był przeciętny ale jest gorzej. Nie wiem czy to próba wykreowania "Nowego Koszmaru" przez  brak innych pomysłów?
Na plus większość efektów (i sama ich pomysłowość), które ciągle mogą robić wrażenie a co dopiero w 1989. Ma to też niezły klimat i historia.  Ale wykonanie, aktorstwo (szczególnie ten główny typek, którego widziałem w kilku filmach)

Przecież mordercę gra Skinner z Archiwum X. 


Ja wciąż mam sentyment do tej produkcji, taka rzeczywiście próba Nowego Koszmaru albo Krzyku, za nim zrobił Scream tylko gorsza, ale i tak nieźle się bawiłem gdy powtarzałem po latach. Z tych słabszych filmów Cravena to jeden z moich ulubionych. 

(26-01-2026, 19:33)Pelivaron napisał(a): Blue Moon

Rodzaj kina, którego szczerze nienawidzę, czyli kino gadane, gdzie gadają w górnolotny sposób na nudne tematy. 

Akurat Linklater umie w kino gadane i to bardzo (tak, chodzi mi o wiadomą trylogię z Hawke i Delpy, ale nie tylko).

(27-01-2026, 21:58)simek napisał(a): Póki co obejrzałem Blue Moon i zasadniczo zgadzam się z Pelivaronem, że to przegadany film o niczym. To znaczy te gadki są miejscami spoko, parę razy się nawet uśmiałem, ale to powinna być jedna sekwencja w większym filmie, a nie cały film! Hawke'owi nie dałbym nawet nominacji, prędzej Scottowi (zresztą on zgarnął aktorską nagrodę w Berlinie).
Ciekawsze od filmu było te kilkanaście minut, gdy czytałem o tym czemu w Nowym Jorku podczas wojny przygaszali światła - coś co jest tylko sygnalizowane w napisach końcowych, a ja bym chętniej o tym obejrzał film :p
Złe to nie było mimo wszystko, dam 5/10

Trochę jestem zasmucony tymi opiniami, bo wcześniej słyszałem właśnie same dobre, tak samo jak o "Nowej Fali" też dobre opinie słyszałem, bo dwa filmy Linklatera poleciały w 25 roku.