Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3)
+--- Dział: Ogólne dyskusje filmowe (https://forumkmf.pl/Forum-Og%C3%B3lne-dyskusje-filmowe--25)
+--- Wątek: Krótka piłka, czyli mini-recenzje (/Thread-Kr%C3%B3tka-pi%C5%82ka-czyli-mini-recenzje--1192)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170 171 172 173 174 175 176 177 178 179 180 181 182 183 184 185 186 187 188 189 190 191 192 193 194 195 196 197 198 199 200 201 202 203 204 205 206 207 208 209 210 211 212 213 214 215 216 217 218 219 220 221 222 223 224 225 226 227 228 229 230 231 232 233 234 235 236 237 238 239 240 241 242 243 244 245 246 247 248 249 250 251 252 253 254 255 256 257 258 259 260 261 262 263 264 265 266 267 268 269 270 271 272 273 274 275 276 277 278 279 280 281 282 283 284 285 286 287 288 289 290 291 292 293 294 295 296 297 298 299 300 301 302 303 304 305 306 307 308 309 310 311 312 313 314 315 316 317 318 319 320 321 322 323 324 325 326 327 328 329 330 331 332 333 334 335 336 337 338 339 340 341 342 343 344 345 346 347 348 349 350 351 352 353 354 355 356 357 358 359 360 361 362 363 364 365 366 367 368 369 370 371 372 373 374 375 376 377 378 379 380 381 382 383 384 385 386 387 388 389 390 391 392 393 394 395 396 397 398 399 400 401 402 403 404 405 406 407 408 409 410 411 412 413 414 415 416 417 418 419 420 421 422 423 424 425 426 427 428 429 430 431 432 433 434 435 436 437 438 439 440 441 442 443 444 445 446 447 448 449 450 451 452 453 454 455 456 457 458 459 460 461 462 463 464 465 466 467 468 469 470 471 472 473 474 475 476 477 478 479 480 481 482 483 484 485 486 487 488 489 490 491 492 493 494 495 496 497 498 499 500 501 502 503 504 505 506 507 508 509 510 511 512 513 514 515 516 517 518 519 520 521 522 523 524 525 526 527 528 529 530 531 532 533 534 535 536 537 538 539 540 541 542 543 544 545 546 547 548 549 550 551 552 553 554 555 556 557 558 559 560 561 562 563 564 565 566 567 568 569 570 571 572 573 574 575 576 577 578 579 580 581 582 583 584 585 586 587 588 589 590 591 592 593 594 595 596 597 598 599 600 601 602 603 604 605 606 607 608 609 610 611 612 613 614 615 616 617 618 619 620 621 622 623 624 625 626 627 628 629 630 631 632 633 634 635 636 637 638 639 640 641 642 643 644 645 646 647 648 649 650 651 652 653 654 655 656 657 658 659 660 661 662 663 664 665 666 667 668 669 670 671 672 673 674 675 676 677 678 679 680 681 682 683 684 685 686 687 688 689 690 691 692 693 694 695 696 697 698 699 700 701 702 703 704 705 706 707 708 709 710 711 712 713 714 715 716 717 718 719


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - shamar - 28-01-2026

Nie pisałem o Pillegim.


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Paszczak - 28-01-2026

Shamar jest wielkim fanem... Petera Berga.
Przyznaje, Królestwo było bardzo spoko. Ale osobiście Lone Survivor mnie rozczarował a Mile 22 było wręcz do dupy.


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Bucho - 28-01-2026

Mile 22 wylaczylem po 20+ minutach, nie dalo sie tego ogladac.

Deepwater Horizon jest calkiem spoko, ale ja mam slabosc do filmow o amerykanskich robolach. Patriots Day to natomiast jego najlepszy film.


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Mefisto - 28-01-2026

Patriots Day? Ten film, w którym Marky Mark mówi, że terrorystów pokonamy miłością? Mmkay.


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Bucho - 28-01-2026

Dokladnie ten.

Jeden smieszny cytat calego filmu nie czyni, a w kontekscie historii nawet pasuje.


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - shamar - 28-01-2026

(28-01-2026, 01:23)Paszczak napisał(a): Shamar jest wielkim fanem... Petera Berga.

Szczególnie "Wielkiej Białej Pięści". Gdzie on i Wayans grali pięściarzy wagi ciężkiej.
Swoją droga antyBiały film :)


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Mefisto - 29-01-2026

(28-01-2026, 19:02)Bucho napisał(a): Jeden smieszny cytat calego filmu nie czyni, a w kontekscie historii nawet pasuje.

Cały film jest śmieszny w sumie, a ten cytat go jedynie podsumowuje.


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Pelivaron - 29-01-2026



Ostatni wiking (2025)

Uwielbiam kino Andersa Thomasa Jensena, chociaż w tym przypadku jest bardzo nierówny. Generalnie jest to film co najmniej dobry, gdzie znowu reżyser łączy rodzinne i społeczne traumy z przemocą podszytą absurdem. Jensen pozostaje tutaj wierny swojemu stylowi, czyli jest zabawnie, groteskowo i dramatycznie, ale mam wrażenie, że Jensen jest już w tym przewidywalny. Nie jest co prawda jeszcze Wes Anderson, bo jednak postacie u niego są zdecydowanie ciekawsze i sam styl nie jest aż tak hermetyczny. Natomiast samych postaci w tej historii jest za dużo.

To co natomiast sprawia, że ten film jest lepszy niż powiniene to Mads Mikkelsen - zdecydowanie jeden z najlepszych aktorów swojego pokolenia w ogóle (o ile nie najlepszy, obok Day-Lewisa). To jak on zajebiście gra neuroatypowego bohatera, to czapki z głów. Myślę, że gdyby obsadzono tutaj kogoś innego, to byłaby to tania karykatura.

Dla kogo jest to film? Na pewno dla fanów Jensena, którzy są świadomi specyficznej mieszanki humoru i brutalności. Dla widzów lubiących kino rozrywkowe prosto ze Skandynawii i nie mają problemów z tym, że film będzie chwilami nierówny.

6,5/10, poprzedni film Jensena, czyli "Jeźdźcy apokalipsy" podobał mi się bardziej.

PS Sam Mendes w życiu nie zrobi tak dobrego filmu o Beatlesach!!


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Bucho - 29-01-2026

(29-01-2026, 00:11)Mefisto napisał(a):
(28-01-2026, 19:02)Bucho napisał(a): Jeden smieszny cytat calego filmu nie czyni, a w kontekscie historii nawet pasuje.

Cały film jest śmieszny w sumie, a ten cytat go jedynie podsumowuje.


No widzisz. Mnie sie podoba i sie z toba zdecydowanie nie zgadzam, ale nie jestem po prostu takim macho cynicznym twardzielem jak Ty.

Przy czym istnieje temat, takze rozwin, co Cie w tym filmie smieszy, moze mnie przekonasz.


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Mefisto - 29-01-2026

Nie rozwinę, bo widziałem to raz - dekadę temu. Przy czym nie chodzi mi o realizację czy akcję, bo ta, z tego co pamiętam, była w porządku (nawet jeśli mocno telewizyjna i z obowiązkową trzęsawką kamery), ale o to, co się tam odpierdala na gruncie światopoglądowym. Śmieszna była więc choćby scena przesłuchania, jak i śmieszne są wnioski płynące z tego filmu, zawarte właśnie w przytoczonej wypowiedzi. No i popraw mnie, jeśli się mylę, ale absolutnie wszystkie służby w tym filmie pokazane są jako niekompetentne farfocle, które pod koniec dnia stać dokładnie tylko na to: gadki o miłości. Sorry, ale nie stało to ani obok Manna, ani choćby obok 44 minut. Ale to tyle krytyki na ten moment, gdyż - jak pisałem, musiałbym to na świeżo obejrzeć i ocenić także przez pryzmat minionej dekady (choć już wtedy był to film bardzo zachowawczy w porównaniu chociażby z Królestwem).


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Spoilerowo - 29-01-2026

[Obrazek: images?q=tbn:ANd9GcS2-eHGNxLoX17iSYQnc4m...MFK7LkRg&s]

Dumb Money (Inwestorzy amatorzy) 2023 reż. Craig Gillespie

film od reżysera m. in. I, Tonya i Cruella opowiada prawdziwą historię giełdowej rewolucji wokół akcji GameStop zestawiając drobnych inwestorów z bezwzględnymi rekinami Wall Street

w centrum opowieści znajduje się Keith Gill (Paul Dano) zwyczajny facet z klasy średniej, który postanawia zainwestować swoje oszczędności w akcje i zacząć relacjonować ten proces w mediach społecznościowych, a jego wpisy szybko przyciągają uwagę internetowej społeczności, w szczególności użytkowników reddita, co uruchamia lawinę zdarzeń nie do zatrzymania ponieważ jak wiemy kursy akcji GME wyjebało w tamtym czasie w górę

w obsadzie również Shailene Woodley, Seth Rogen i Sebastian Stan

film dla mnie lekki w formie, ale celny w treści, wyraźnie stawia na rozrywkę i prawie dwie godziny szybko mijają

można tutaj odnaleźć trochę z Big Short więc jak ktoś lubi ten klimat to polecam



RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - shamar - 31-01-2026

[Obrazek: images?q=tbn:ANd9GcR_j8cSUnjOvcnt9rmdJQE...i6wvd&s=10]

10 to Midnight

Psychopata morduje kobiety a policja prowadzi śledztwo i depta mu po gołych piętach.
Brzmi sztampowo? Ale nie jest. Nie do końca.
Bo ten film, bez spoilerow, ma kilka zaskakujacych rozwiazan..
Koleś grający psychola obsadzony idealnie. Taki miks Batemana/Batesa.
Charles Bronson jako policjant.
Ładna aktorka, ktorą gdzies juz widzialem, jako córka Bronsona.
I ten aktor, który gra dziadków bo wygląda jak dziadek a ma z 30 lat. No wiecie, ten wąsacz z "Kokonów".

Ej, gra też ojciec Julliete Lewis, ktorego gębe kojarzylem ale nie bylem pewny skąd.

7/10


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - OGPUEE - 31-01-2026

(31-01-2026, 11:10)shamar napisał(a): I ten aktor, który gra dziadków bo wygląda jak dziadek a ma z 30 lat. No wiecie, ten wąsacz z "Kokonów".
I Blair z carpenterowego The Thing.


Czarnoksiężnik z krainy Oz (1939) - pierwszy kontakt z krainą Oz i zarazem pierwszy obejrzany w całości film na TCM (jeszcze tym anglojęzycznym) i pamiętam, że zapadał w pamięć. Z adaptacji Oza obejrzanych w dzieciństwie znałem tą wersję i polski serial od Se-Ma-Foru (plus po tym randomowe odcinki The Oz Kids na Super RTL. I jeszcze The Wiz Lumeta na Polsacie). Chciałem ujrzeć to bardziej pod okiem krytycznym.

Są memicznie śmieszne momenty jak i czasem maniera aktorska Garland. I gdy Gladiola mówi, że tylko złe czarownice są brzydkie, to też kek, bo aktorka swe lata ma już za sobą :). I gdy czytam, że Zła Czarownica z Zachodu przerażała Amerykanów i była w rankingach najstraszniejszych elementów ich dzieciństwa, ja się pytam serio? Chyba to najbardziej stereotypowa wiedźma na świecie, że aż pasująca do spoofa. Nigdy jej się nie bałem, a jej rola sprowadza się do grożenia, że czego to ona nie zrobi Dorotce i jej funflom - a gdy przychodzi co do czego to ginie od oblania wodą; bardziej lamersko się nie da (swoją drogą jak ona musiała śmierdzieć). 

Ale generalnie okazało, że niespecjalnie się zestarzał i jak już - to z godnością. Przede wszystkim realizacja - może matte painting czasem pachnie malunkami w dziecięcych szpitalach, manczkinowe kwiaty są z plastiku, a wprawne oko dostrzeże elementy studyjne. Ale czuje się, że Kraina Oz to magiczne miejsce z innego wymiaru. Długie ujęcie na Kraj Manczkinów, jak i cała oprawa utworu Ding Dong The Witch is Dead robią piorunujące wrażenie do dziś. No i feeria technikolorowych barw aż jest przecudna. Charakteryzacja jest świetna nawet do dzisiaj. Wierzy się, że Strach na wróble to strach na wróble czy Blaszany Drwal jest z blachy, a ogon Tchórzliwego Lwa porusza w górze po różnych stronach zamiast majtając się po podłodze. Oprawa muzyczna też zajebista i każda z piosenek. No, prawie. Solowa piosenka Lwa zbędna i zapychająca. Wiele też smaczków, jak jeden z parobków stwierdza, że kiedyś postawią mu pomnik, to w Oz jako Blaszany Drwal pojawia się w formie nieruchomej figury. Czy jak roni łzę, to jest ślad rdzy. Albo inny parobek sugeruje, by napluć Gulch i jej odpowiednik zostaje pokonany cieczą.

Świetna też gra aktorska, głównie dlatego że trio grające towarzyszów Dorotki patrzyło z pogardą na Garland, a jedyna jej serdeczna osoba na planie to była Margaret Hamilton grająca Złą Czarownicę i tą szmatę Gulch mającą układy z policją i prokuraturą. I aż dziwne, że film wyszedł, bo z tego co czytałem to na planie był ostry clusterfuck już na etapie scenariusza (jest jakiś dokument/książka opisująca całe kulisy powstania Czarnoksiężnika z krainy Oz?).

I szczerze żałuję, że nie widziałem ostatnich wznowień w polskich kinach jak leciały, bo warto ujrzeć na większym ekranie. No i próg wejścia jest zaskakująco łatwy. Może nie jestem obiektywny, bo mam słabość do filmowych baśni, ale jak na niemal 90-letni film nadal imponuje rozmachem i obecny przeciętny widz za to go doceni.

9/10

 
Błękitny ptak (1940) - Fox też chciał zrobić swojego Czarnoksiężnika z krainy Oz i ma. Również jest czarno-biały prolog kontrastujący z kolorową krainą fantasy, która wydaje się snem na jawie. I co ciekawe - inkorporował parę odrzutów z Czarnoksiężnika MGM-u. Główną rolę gra Shirley Temple, pierwotnie typowana na Dorotkę, a villainem jest Gale Sondergaard, pierwotnie typowana na Złą Czarownicę z Zachodu. Aha, i obie wersje planował zekranizować Disney w formie animowanej, ale większe studia go ubiegły w zdobyciu praw. I będąc przy Disneyu, to tu jedną z głównych ról gra Eddie Collins, czyli Gapcio z Królewny Śnieżki.

Widać, że to cash-in, co widać po przejściu z czerni i bieli na kolor, i oczywiście dużo gorzej. W Ozie mieliśmy podbudowę - dom Dorotki opada w ciszy, ta wstaje i kieruje się do drzwi, również w ciszy. Jest napięcie. I gdy Dorotka otwiera drzwi w jej czarno-białym domu, na oścież ukazuje się piękna technikolorowa kraina witana uroczą muzyką. A tu Myltyl żegna się z matką i następuje ściemnienie. I z natychmiastowym rozjaśnieniem taśma staje kolorowa, bo tak było w Oz.

Co docenię to to, że bije od tego mądrość. Np. jak Mytyl przeprasza za chamstwo, to matka kwituje że to puste słowa, bo jutro powtórzy swe zachowanie. Albo segment z dziadkami i o tym jak powinno załatwiać sprawy jeszcze za życia. Lub że zbytnie spędzanie w luksusach nie jest zdrowe. I jak na film jednak dla dzieci podniósł dawną kwestię, że dzieci mogą nie dorastać do dorosłości, która i tak bywa ciężka. Nawet widzę odwołania do nastrojów II wojny światowej i kwestii tego zaciąganie do armii wpływa na rodziny. Realizacyjnie też jest dobrze, zwłaszcza postać Światła jest konsekwentnie oświetlana i na pewno nie oszczędzano na scenografii. Jak już zgapiali od Oza, to przynajmniej nie żydzili na rozmach i nawet dzisiaj ogląda się to dobrze, zwłaszcza sekwencję w świecie nienarodzonych dzieci. Też plus, że Amerykanie wykorzystali element swojej fauny jako nadnaturalny element, bo nie kojarzę by w Europie występował dziko jakiś w pełni niebieski ptak (jak np. błękitnik czy modrosójka w Ameryce Pn.).

A propo 20th Century Fox to chyba była jedyna duża wytwórnia nie zarządzana przez czapeczkowych, bo Shirley i jej rodzina modli sie przed posiłkiem :). I podczas poszukiwań na cmentarze widać wyraźnie ukrzyżowanego Jezusa. I szacun za proprzyrodnicze przesłanie, bo ojciec Mytyl strofuje ją za kłusownictwo na drobnych ptaszkach. A też potrafi być memicznie, bo wróżka się czepia, że nie dzieci jej nie otworzyły drzwi, gdy pukała. A sama wygląda jakby mieszkała w piernikowej chatce i szukała naiwnych gówniaków na pieczeń. Akcja dzieje się w Niemczech, a wszystkie postaci mają niezrozumiałe imiona przypominających transkrypcję bełkotania. Może oni z Bawarii? Albo skoro to adaptacji belgijskiej operetki, to może dlatego.

Tak zdałem sprawę, że chyba nigdy nie widziałem w całości filmu z Temple. Jedynie fragment Małego pułkownika na TV4. Temple jest tu starsza i mniej urocza, bo w tym filmie gra samolubną małpę, która nie lubi się dzielić z innymi (i też dobrze gra). I przez to ma więcej osobowości niż jej w zasadzie mało wnoszący do fabuły jej braciszek. Drugim najjaśniejszym punktem jest Sondergaard. Zdecydowanie nie pasowała do Złej Czarownicy, bo prezentuje inny typ charyzmy; a idealnie oddała behawior kota.

Kiedyś to i mockbustery potrafił być lepsze.

7/10


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Scheckley - 31-01-2026

Na Czarnoksiężniku z Krainy Oz byłem w kinie i kurczę to taki feel good movie at it finest, wyszedłem z uśmiechem na twarzy. Kolory, te nasycienie nimi ekranu robią wrażenia zwłaszcza z dziejszymi filtrami, a co do Wiedźmy, że nie straszy - cóż dzieciaki to oglądały pewnie w wieku 5-8 lat czy coś więc pewnie ich strach był uzasadniony, a i sam wygląd stereotypowej czarownicy też chyba pochodzi de facto z filmu.



RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Kryst_007 - 31-01-2026

(31-01-2026, 21:39)OGPUEE napisał(a): Świetna też gra aktorska, głównie dlatego że trio grające towarzyszów Dorotki patrzyło z pogardą na Garland

To to akurat raczej dementowana wielokrotnie bzdura. Ray Bolger nawet się przyjaźnił z Judy, mówili o sobie w superlatywach i chętnie razem pokazywali publicznie aż do jej śmierci w 1969.

[Obrazek: march111968.jpg]


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - samuuel - 31-01-2026

(31-01-2026, 21:39)OGPUEE napisał(a): Z adaptacji Oza obejrzanych w dzieciństwie znałem tą wersję i polski serial od Se-Ma-Foru (plus po tym randomowe odcinki The Oz Kids na Super RTL.
Jako dziecko pamiętam serial animowany, który leciał na niemieckojęzycznym kanale i była bardziej niepokojąca. To chyba była ta z 1990-1991, czy też mogło to być coś innego?


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - OGPUEE - 31-01-2026

Mnie się nie pytaj, mnie pewnie na świecie jeszcze nie było (bądź nie miałem dostępu do niemieckich kanałów). Jeszcze typowałbym anime z końcówki lat 80., bo one mają tendencję do bycia mroczniejszymi (vide Pinokio z 1972 r.), choć ono leciało w Polsce z dubbingiem (był nawet fragment na tubie).

(31-01-2026, 21:53)Scheckley napisał(a): a co do Wiedźmy, że nie straszy - cóż dzieciaki to oglądały pewnie w wieku 5-8 lat czy coś więc pewnie ich strach był uzasadniony
Wiesz, z tego samego okresu pochodzi disneyowska Królewna Śnieżka i tam postać czarownicy (jak i towarzysząca oprawa) była dużo straszniejsza i do tej pory można odczuć ten niepokój. No i sam widziałem tę wersję Oza w dzieciństwie jako, ja wiem, 5-latek i nie wzbudziła uczucia strachu.

A przy okazji witaj Kryst! Mam nadzieję, że będziesz wpadać częściej.


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Paszczak - 31-01-2026

OGPUEE napisał(a):(jest jakiś dokument/książka opisująca całe kulisy powstania Czarnoksiężnika z krainy Oz?).
Jest taka książka. Nazywa się, nie uwierzysz, The Making of Wizard of Oz.
Bardzo przyzwoita skądinąd.


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - simek - 01-02-2026

Hamnet - czytam sobie pochwalne recenzje i mam wrażenie, że inny film widziałem, albo że wszyscy zachwyceni dostali jakąś wersję reżyserką, gdzie rzeczywiście Zhao mówi o przeżywaniu żałoby coś więcej niż zbliżenia na smutne twarze Buckley i Mescala, a o relacji sztuka-życie prywatne coś więcej niż fochy Agnes, że ja tu płaczę, a ty robisz karierę Londynie. W finale jest to wkładanie emocji widzom łopatą do głowy, co niekoniecznie jest w filmach złe, ale musi przynajmniej działać, a ja wspólnie z dziewczyną siedzieliśmy w kinie kompletnie niewzruszeni.
Ładnie film wygląda, to prawda: te nominacje za scenografię, kostiumy zasłużone, brakuje nominacji dla Żala, bo zdjęcia są o klasę lepsze niż chociażby we Frankensteinie, aktorsko: no Buckley ładnie, niech ma tego Oscara, ale to wcale nie jest żadna wybitna rola, poza tym skoro ona, to czemu nie równie dobry Mescal? W każdym razie wg mnie kuleje reżyseria, nie pomagają w tym banalne symbole jak jama w lesie czy odczuwające niepokój pszczoły: co ta Zhao zapytała ChataGPT "kręcę hollywoodzki film o tragedii i żałobie, jakiej symboliki mogę użyć żeby każdy debil zrozumiał, a krytycy bili brawo uszami?" i dostała odpowiedź "proponuję wielką, czarną jamę w lesie, zrób na taką otchłań kilka zbliżeń, dodaj niepokojącą muzykę i będzie git. A jak jeszcze potem pokażesz na premierze Hamleta podobną otchłań w dekoracji to worek nominacji gwarantowany!"
Najlepsze w Hamnecie jest kilka scen z dziećmi, ta relacja bliźniąt jak z jakiegoś lepszego filmu, niestety trwa to kilka minut, a przez całą resztę mamy tani melodramat.
Anachronizmy są naprawdę ostatnim problemem filmu, w sumie to w ogóle nie są problemem, tych jest mnogość i leżą tam gdzie napisałem.
5/10


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - OGPUEE - 01-02-2026

Za siedmioma górami - tak jak założyłem w grudniu, w tym roku planuję obejrzeć kilka radziekich filmów fantasy. I na pierwszy ogień idą dwa najwcześniejsze filmy Aleksandra Roua. Mniej bajkowego klimatu charakteryzujące późniejsze filmy Roua, a bardziej dojrzalsze fantasy dla szerszej demografii. Widać tu w sumie podprogowe nawiązania do II wojny światowej, bo trzeba walczyć z obcym najeźdźcą i wiodącym przesłaniem jest miłość do ojczyzny, większa od tej wobec rodziców.

Większość fabuły to remiks różnych postaci z rosyjskich bajek, bo występują tu Nikita Garbiskóra i Maria Moriewna, a sama fabuła jest oryginalna. Też jest posmak orientu, bo sidekickiem Nikity jest jakiś Ali Baba chcący wykraść latający dywan. I część akcji dzieje na bliskowschodnim kraju. Wspomniany Ali Baba wygląda jak Douglas Fairbanks w Złodzieju z Bagdadu.

Jest podbudowa pod Kościeja Nieśmiertelnego, którego dość długo nie pokazują. Nawet w początkowych napisach, gdy są podobizny postaci i kto je gra, to nie pokazują jego ohydnego lica. No i potrafi być przerażający, zwłaszcza jego wejście. Choć dla mnie najlepszy wygląd Kościeja jest z Królewny żabki, to ten zapada pamięć i pasuje do opisów, jak i rozważań naukowców, że ma pierwowzór w jednym kipczackim wodzu, gdyż jego armia ma taki wschodni vibe. Przydałoby się temu filmowi jakiś Blu-Ray, bo film imponuje realizacją - makiety, matte-painting, fantazyjnie ucharakteryzowane postacie. Też przydałoby się troszkę czasu filmowego, bo gdy Nikita wchodzi do komnaty złego, to nagle zjawiają się na szczerym polu i stają do wielkiej bitwy. No i wyczuwa się smrodek propagandowy.

7/10

 
Zaczarowany świat - raz widziałem na jakimś rosyjskim kanale dziecięcym. Ten Rou jest lżejszy i bardziej uniwersalny, pewnie dlatego że Za siedmioma górami powstał w czasie wojny, a ten w 1939 roku. Więc jest większy nacisk na komedię, bo narzeczone braci Iwana zachowują się jak siostry Kopciuszka i są paskudami. A owi bracia nie chcą się żenić, bo skończą jak Al Bundy :). I mają rację. Fajnie, że starsi bracia, choć zgodnie z baśniowymi kliszami lenie i gorszy sort od Iwana, to nie są złoczyńcami i mają z bratem dobre relacje (i potrafią ocenić czyjeś zamiary).

Druga połowa bardziej przygodowa i odbywająca się w większości bez słów, ogląda jak film niemy. I pojawia się też kilka straszydeł. Tu też jest rozmach, zwłaszcza domena Żmija Gorynicza, ale pierogi wielkoruskie zawsze o to dbały. Gorynycz trochę śmiesznie się prezentuje na dzisiejsze czasy. Ale na dzisiejsze czasy całkiem progresywny, bo tytułowa Wasylisa choć ma zostać uratowana, to nie siedzi z założonymi rękoma i w finale to ona toczy bój z Babą Jagą. No i wyczuwam chęć zgodności z prikazem ideologicznym, bo Wasylisa, Iwan i jego rodzina to chłopi i oni są najszlachetniejszymi postaciami.

Ten film bardziej mi się podszedł, ale trochę słabsze u niego tempo.

7/10