Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3)
+--- Dział: Ogólne dyskusje filmowe (https://forumkmf.pl/Forum-Og%C3%B3lne-dyskusje-filmowe--25)
+--- Wątek: Krótka piłka, czyli mini-recenzje (/Thread-Kr%C3%B3tka-pi%C5%82ka-czyli-mini-recenzje--1192)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170 171 172 173 174 175 176 177 178 179 180 181 182 183 184 185 186 187 188 189 190 191 192 193 194 195 196 197 198 199 200 201 202 203 204 205 206 207 208 209 210 211 212 213 214 215 216 217 218 219 220 221 222 223 224 225 226 227 228 229 230 231 232 233 234 235 236 237 238 239 240 241 242 243 244 245 246 247 248 249 250 251 252 253 254 255 256 257 258 259 260 261 262 263 264 265 266 267 268 269 270 271 272 273 274 275 276 277 278 279 280 281 282 283 284 285 286 287 288 289 290 291 292 293 294 295 296 297 298 299 300 301 302 303 304 305 306 307 308 309 310 311 312 313 314 315 316 317 318 319 320 321 322 323 324 325 326 327 328 329 330 331 332 333 334 335 336 337 338 339 340 341 342 343 344 345 346 347 348 349 350 351 352 353 354 355 356 357 358 359 360 361 362 363 364 365 366 367 368 369 370 371 372 373 374 375 376 377 378 379 380 381 382 383 384 385 386 387 388 389 390 391 392 393 394 395 396 397 398 399 400 401 402 403 404 405 406 407 408 409 410 411 412 413 414 415 416 417 418 419 420 421 422 423 424 425 426 427 428 429 430 431 432 433 434 435 436 437 438 439 440 441 442 443 444 445 446 447 448 449 450 451 452 453 454 455 456 457 458 459 460 461 462 463 464 465 466 467 468 469 470 471 472 473 474 475 476 477 478 479 480 481 482 483 484 485 486 487 488 489 490 491 492 493 494 495 496 497 498 499 500 501 502 503 504 505 506 507 508 509 510 511 512 513 514 515 516 517 518 519 520 521 522 523 524 525 526 527 528 529 530 531 532 533 534 535 536 537 538 539 540 541 542 543 544 545 546 547 548 549 550 551 552 553 554 555 556 557 558 559 560 561 562 563 564 565 566 567 568 569 570 571 572 573 574 575 576 577 578 579 580 581 582 583 584 585 586 587 588 589 590 591 592 593 594 595 596 597 598 599 600 601 602 603 604 605 606 607 608 609 610 611 612 613 614 615 616 617 618 619 620 621 622 623 624 625 626 627 628 629 630 631 632 633 634 635 636 637 638 639 640 641 642 643 644 645 646 647 648 649 650 651 652 653 654 655 656 657 658 659 660 661 662 663 664 665 666 667 668 669 670 671 672 673 674 675 676 677 678 679 680 681 682 683 684 685 686 687 688 689 690 691 692 693 694 695 696 697 698 699 700 701 702 703 704 705 706 707 708 709 710 711 712 713 714 715 716 717 718 719


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - shamar - 04-02-2026

[Obrazek: images?q=tbn:ANd9GcR4j6eZiwoxsVGrJPr7Cv9...uh7XQ&s=10]

Eight Legged Freaks (2002)

ATAK PAJĄKÓW! Komedio-horror!
Ani to komedia bo NIC tu nie śmieszy. Ani horror bo to jebane PG-13. Mamy za to wymęczone nagromadzenie "akcji", gdzie setki CGI-pająków zabijają ludzi. Jest tego tak dużo, że najzwyczajniej NUŻY. Ciężko zresztą angazowac sie czymś na co wyjebane mają sami bohaterowie, nie? Bo dla nich tez nie ma żadnej grozy: posmieszkują, pogadają, postrzelają... choc w kolo APOKALIPSA i prawdziwa RZEŹ ich przyjaciol, sąsiadow. No ale skoro w tle przygrywa debilna slapstikowa muzyczka a same grozne pajączki wydają kreskowkowe dźwięki to można ich zrozumieć.

Wlasciwie dobre (czy raczej poprawne) jest tu wprowadzenie, gdzie Noonan hoduje pająki. Ale to jest aż 10 minut filmu.

3/10


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - OGPUEE - 04-02-2026

(04-02-2026, 00:39)shamar napisał(a): Myślałem, że zdechł później bo na literach było nazwisko w ramce. Ale w USA najwyrazniej nie oznacza to zmarłego aktora.

Żył jeszcze, nawet po tym zrobił jeszcze jeden film z Herzogiem (Cobra Verde, w którym został zdubbingowany jeszcze) i kaszaniasty sequel Nosferatu. Gdzie też odwalał manianę.


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - shamar - 04-02-2026

My$lałem, że "Nosferatu w Wenecji" byl starszy.

PS: poczułem sie jak lewak :)


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Mefisto - 04-02-2026

Może jesteś krypto?


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - slepy51 - 04-02-2026

The Housemaid (2025)

Widziałem jakieś tam pozytywne opinie i w sumie nie wiem za co - chociaż nie, wróć, wiem za co ale absolutnie się z nimi nie zgadzam. Ogólnie to taki typowy współczesny film, który chyba miał nawiązywać do odnoszących sukcesy w latach 90-tych thrillerów erotycznych, ale ani to przesadnie wciągające czy trzymające w napięciu ani tej erotyki jakoś dużo - ot, jedna scena seksu, w której Sweeney może błysnąć "aktorsko" i to tyle. Fabuła niby zagmatwana i tajemnicza, ale tylko do pewnego momentu, bo przed trzecim aktem twórcy wykładają karty na stół i zapodają dwie mega długie retrospekcje, żeby każdy zrozumiał o co chodzi i kto tutaj tak naprawdę jest tym złym. Cały twist jest oczywisty i jeśli ktoś widział więcej niż dwa filmy w swoim życiu raczej nie powinien być zaskoczony tym bardziej, że po nim wjeżdża na pełnej PRZEKAZ, który jest kładziony widzowi do łba z subtelnością młota pneumatycznego.

Nie ma żadnych niedomówień, jakiejś choćby mgiełki tajemnicy - nie, wszystko zostaje wyjaśnione jak krowie na rowie i sprowadzone do kreskówkowego wręcz finału z kuriozalną ostatnią sceną zwiastującą sequel a być może nawet całą serię tego typu opowieści. Jeśli komuś bardzo się nudzi może od biedy sobie obejrzeć, bo aktorstwo jest na poziomie (bardzo dobra Seyfried) ale nie liczcie na coś choćby niezłego bo to właśnie taki typowy współczesny filmowy wytwór dla niezbyt wymagającego odbiorcy skręcony w taki sposób, żeby ten niezbyt wymagający odbiorca się nie pogubił w tych wszystkich zaskoczeniach i niespodziankach, jakie przyszykowali dla niego twórcy. Zdecydowanie bliżej "Pomocy domowej" do takiego typowego, zużytego kioskowego Harlequina niż reżyserskiej czy czysto filmowej maestrii "Nagiego instynktu".


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Pelivaron - 04-02-2026

Generlanie ksiażka miała dużo lepsze zakończneie, zdecydowanie bardziej satyfakcjonujące, bazowała na identycznych twistach. Seria ma trzy części, więc zgadza się - będzie sequel, nawet dwa. Ksiazka to typowe czytadło, które kupujesz na lotnisku bo zapomniałeś zabrać coś ze swojej półki, następnie je łykasz w trakcie lotu i zapominasz. Z niewiadomych mi względów owa seria stała się fenomenem popkulturowym i cyk - sukces.

Seyfried naprawdę dobra, zdecyowanie najlepszy punkt całej tej produkcji.


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - slepy51 - 04-02-2026

Pelivaron napisał(a):Ksiazka to typowe czytadło, które kupujesz na lotnisku bo zapomniałeś zabrać coś ze swojej półki, następnie je łykasz w trakcie lotu i zapominasz.

No widzisz, to by wiele tłumaczyło bo film jest taki sam, obejrzeć w trakcie lotu na telefonie i zapomnieć. Czyli w sumie można uznać, że to bardzo udana ekranizacja :)


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Pelivaron - 04-02-2026

[Obrazek: HAQrY0_WsAAG4de?format=jpg&name=large]

Send Help

Fajny film, po prostu. Trochę mało Sama Raimiego w tym wszystkim, ale jak już odepnie momentami wrotki to spoko - nawiązania do "Martwego zła" oczywiście musiały sie znaleźć, tak samo zresztą jak akcje rodem z b-klasowych produkcyjniaków.  Wtedy ten film jest najlepszy - kiedy jest groteskowy, przerysowany i daje możliwości do popisania się Rachel McAdams, bo ona w sumie niesie ten film. Mega sympatyczna rola, w której ja sam akurat Rachel bym w życiu nie widział, także fajnie, że nieco zrywa ze swoim emploi. Dylan O'Brien też ok, momentami całkiem zabawny, ale mam wrażenie, że akurat tę rolę mógł zagrać każdy.

Film najgorzej wypada wtedy, jak chce być satyrą na złych, białych, bogatych facetów, którzy w sumie chuja potrafią, są miękkim dydkiem robieni i jak jest problem to muszą szukać pomocy. Najlepiej u baby, wiadomo. Ruben Ostlund zrobił to jednak trochę lepiej. Strasze jest też CGI - katastrofa samolotu jest bolesna dla oczu, ale to i tak nic w porównaniu z dzikiem :D


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Mefisto - 04-02-2026

I kolejny bilet zaoszczędzony, dzięki :)


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Pelivaron - 05-02-2026

(04-02-2026, 23:44)Mefisto napisał(a): I kolejny bilet zaoszczędzony, dzięki :)

Idź na Szympansa. Zrobiony po bożemu animal attack ze wszystkimi zaletami i wadami gatunki :p


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Pelivaron - 09-02-2026

(08-12-2025, 21:55)Paszczak napisał(a): No Other Choice
Park Chan-wook przypomina że to on jest najlepszym koreańskim reżyserem, a nie jakiś tam Bong. NOC to adaptacja powieści Donalda Westlake'a której nie czytałem, ale satyryczne zacięcie filmu kojarzy się nieco z jego scenariuszem do Ojczyma, choć w bardziej jawnie komediowym wydaniu. Pracownik fabryki papieru zostaje po 25 latach wiernej pracy wywalony na bruk. Po roku desperackich poszukiwań nowej posady, chcąc za wszelką cenę utrzymać standard życia rodziny, postanawia fizycznie wyeliminować aroganckiego delikwenta zatrudnionego w najbardziej atrakcyjnej firmie w branży. Wcześniej jednak trzeba uśmiercić dwóch potencjalnych rywalów do przyszłego wakatu. Jako że z bohatera żaden zabójca, jego kolejne próby wywołują lawinę groteskowo-pokracznych wydarzeń, a fakt że na cel bierze typów równie zdesperowanych i nieszczęśliwych jak on sam sprawia że cała historia nabiera nieoczekiwanego patosu.
Mistrzowska czarna tragikomedia ze znakomitą rolą Lee Byung-huna (dla większości "Front Man" z jakiegoś "Squidward Game", dla mnie Storm Shadow) i nienachalnie popisową realizacją. Sekwencja zabójstwa pierwszej ofiary dorównuje poziomem śmieszno-strasznego spaprania atakowi na parkę kochanków w Martinie od Romero. Końcowa puenta jest idealna.
9/10

Strasznie odbiłem się od tego filmu - wynudziłem się jak mops. I teraz nie wiem czy to kwestia dnia, czy moich zawyżonych oczekiwań, bo szczerze pisząc był to mój kandydat numer jeden do tytułu roku. A tu zawód na całego. 

Doceniam jego wizualną formę, bo ta jest naprawdę mistrzowska, ale treść to już jeden wielki chaos. Jak dla mnie ten film jest przesadzony i zamiast ostrej satyry społeczno-ekonimicznej wychodzi takie chujwieco - niby czarna komedia, niby thriller, niby groteska, ale wszystko jakieś takie mało atrakcyjne. A wszystko z powodu ciulowych postaci - główny bohater i jego działania (i w sumie reszty też) są strasznie irytujące. Mnie ta jego nieporadność i cipkowatość doprowadzały do szewskiej złości, a te sceny konforntacji z rywalami o fuchę, niby okej, ale też jakoś tak przesadnie przeciągnięte, nie dające w ogóle satysfakcji. 

Strasznie nierówny film, który ekserymentuje z humorem i groteską, ale mu nie wychodzi. Imponuje formą, ale sama opowieść i postacie już raczej przeciętne. Przy "Parasite" to to nawet nie powinno być stawiane, bo to nie ten level :) 

5/10 max.


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - OGPUEE - 11-02-2026

(27-01-2026, 18:35)Pelivaron napisał(a): No ej, muzyka jest ładna, i zdjęcia są ładne, i aktorzy fajnie grają. No i nie ma czarnych.

Jak nie ma, jak są? Jak Szekspir irytuje się na nie przygotowanego aktora to siedzi jedna Murzynka (początkowo w zamgleniu). I na pokazie Hamleta jest kilku czarnych statystów, w tym jeden w loży vipowskiej.  Przy czym zero słowa od nich i obsada w 99.99% biała. I ci wszyscy Murzyni są w Londynie, mieście i światowym centrum. I jastrzębia Agnes gra myszołowiec, dziko żyjący jedynie w Meksyku, który jeszcze chyba nie był odkryty. I dubbinguje go też amerykański myszołów rdzawosterny. Dodatkowo mescalowa fryzura wydawała mi się za współczesna. Co wybijało z immersji, bo np. pamiętali o takich detalach jak to, że w czasach elżbietańskich role kobiece grali faceci.

I jak można domyśleć, byłem dziś na Hamnecie. W ramach projektu, w którym uczestniczę otrzymałem darmowe bilety na ów film, na którego rozważałem pójście. Wśród widowni słychać, że ciężki. Faktycznie, jest ten ciężar i surowość (i nie unika kwestii, że kiedyś śmiertelność wśród była wyższa), choć mnie pozostawało niewzruszonym i całość to taki ponury Zakochany Szekspir. No i niekiedy banalna była symbolika. Na pewno ciekawe podejście do biografii Szkespira, bo wzięli mało znany skrawek jego życia (i nie ma jakiej powszechnej świadomości jak wygladały początki jego teatralnej kariery). Mescal i Buckley wypadli dobrze w swych rolach, więc nic nowego nie napisze, ale bardzo dobrzy byli aktorzy dziecięcy, szczególnie tytułowy bohater i relacja z jego siostrą. No i aktor grający aktora grającego Hamleta też i jego szczere zaskoczenie zachwytem widowni teatru. Zdjęcia i realizacja generalnie OK, choć kolory zdawały się przytłumione.

Mówiąc szczerze, arcydzieła w tym nie widzę i bliższy jestem opinii simka.

6/10


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - shamar - 13-02-2026

Chinese Ghost Story 2 Chińskie Duchy 2

(18-06-2025, 08:19)raven.second napisał(a): W pierwszej części nie ma go aż wcale tak dużo i jest równoważony akcją i dramatem - w sequelu tego slapsticku jest dużo więcej. Zobaczymy, jak trzecia część, w tym tygodniu spróbuję obejrzeć :)


Byłem przekonany, że ktoś tu pisał, że dwójka jest lepsza niż jedynka. A tu widzę, że piszesz o trójce. Może mi się pojebało. A to? Wymęczyłem chyba na 4 razy. Jakbym nie wiedział, że to chińskie pomyslałbym , że japońskie.
Bo to jest tak odrealnione, tak niedorzeczne... Cały film dzieje się praktycznie w 1 miejscu. I ten "humor". Dla człowieka zachodu może być niestrawny.

3/10


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - OGPUEE - 16-02-2026

Królowa Śniegu (1967) - The Walt Disney Company jednak nie było pierwsze, jeśli chodzi o bezczelne aktorskie remake'i swych animacji. Tak jak z wyścigiem w kosmos pierwsi byli Sowieci. Przecież ten film to kopia animacji Sojuzmultfilmu powstałej dekadę wcześniej. Królowa w obu wersjach wygląda tak samo (ma skubana nawet ten sam kożuch, gdy zabiera Kaja) i osobowością jest zimną suczą, Gerda też to blondynka w podobnym outficie, towarzyszy jej czarny kruk (zamiast wrony siwej jak w oryginale) będący na sterydach (bo sięga jej do ciała, gdy w naturze kruk to jest wielkości kurczaka), strażnicy pary książęcej też mają XVI-wieczne mundury. Zdziwiło mnie, że nie było tego w polskich kinach, bo produkcja radziecka, a sama treść baśni nikogo nie gorszy (i wspomniana wcześniej animacja była w polskich kinach).

Ale też swoje dodaje. Bo jest dodatkowy złol w postaci zimnego handlowca dostarczającego lód Królowej Śniegu i będący w nią w zmowie (i też dobry aktor). I tu ważną postacią jest nauczyciel-gawędziarz, który chyba miał być awatarem Andersena, ale film nigdy nie mówi wprost. I obaj mają nawet swashbucklerowy pojedynek. OK. Generalnie szkielet fabuły jest dość wierny fabule. I wyczuwam podprogowy smrodek propagandowy, bo chociażby królewna wzięła za narzeczonego z ludu i cały czas to podkreślają (i to narzeczony jest tym mądrzejszym, a królewna choć o dobrym sercu, jest głupiutka i naiwna). A każdy bogaty lub z królewskiej krwi jest albo zły bądź godny pożałowania :).

Co trzeba przyznać radzieckim baśniom filmowym, to twórcy podchodzili do tego profesjonalnie i dostarczali dobry produkt zamiast machnąć ręką "bo to dla dzieci". Piękne plenery Estonii imitujące Skandynawię i efekty specjalne jak zwykle zapierają dech w piersiach. No prawie, te kukły kruków przypominają te przeklęte pelikany z O dwóch takich, co ukradli księżyc. I inspirowali się serialami kinowymi o Supermanie, bo w scenach lotu i jazdy reniferem posiłkują się animacją. I parę jest rysunkowych efektów jak w PRL-owskim Panu Kleksie. Trochę lepiej wykonywali animatronikę renifera, choć ten też urwał z dark ride'u z objazdowego lunaparku. I też starali się, żeby dorośli też mieli frajdę z seansu (bo film familijny=/=tylko dla dzieci) i parę mrugnięć - jeden z zbójów ma w swej kanciapie rysunki ładnych pań, a inny wygląda jak gejowska wersja pewnego austriackiego polityka. Czego nie mogę przyznać to czasem tempo, bo np. sugerują jakieś wielkie napięcie i rywalizację bajarza z handlowcem, a wątek ten nie ma żadnego rozwiązania. I też końcowa konfrontacja z Królową Śniegu dość zrobiona na łebkach - królowa obrzuca śnieżycą dzieci - ściemnienie - i nagle wszyscy happy, Gerda i Kaj wracają szczęśliwi. Sojuzmultfilm rozwiązał finał w bardziej satysfakcjonujący dla mnie sposób. No i jednak Sojuzmultfilm to najlepsza ekranizacja baśni.

Wracając jeszcze do Disneya... królewna, której narzeczonego Gerda pomyliła z Kajem, ma na imię Elsa. Dokładnie jak królewna z historii inspirowanej Królową śniegu ;).

7/10


Królowa Śniegu (1986) - w dzieciństwie był to szok. Królowę śniegu znałem wówczas tylko z wersji Sojuzmultfilmu, a ten film oglądałem w kółko i jak zapowiedzieli w TV, to (jak to dziecko) rzuciłem się do seansu. I tu nagle mrok, połowa filmu bez dialogu rodem z psychodramy, Kaj będący pod wpływem Królowej nosi jakiś BDSM-owy kostium i toczy pojedynek z misiotaurem.

Klimatem przypomina to Legendę Ridleya Scotta. Podobnie oniryczna baśniowa oprawa z artystycznym sznytem. Jak i sporo nightmare fuelu. I tak jak tam wizualnie się nie zestarzało i nadal ogląda się zajebiście. Też lata 80. odcisnęły swe piętno - rozbójnicy wyglądają jak uczestnicy Jarocina (i mają nawet ze sobą rockową piosenkę), a tytułowa królowa ma pokaźną trwałą. No i aktorsko też jest dobrze. Dzieci grające Gerdę i Kaja obsadzone perfekcyjnie i czuje się ich miłość, a aktor w roli Kaja (zdaje się, że on w filmie powiedział tylko jedno słowo) oddał to postępujące ochłodzenie. Satu Silvo w roli tytułowej odpowiednio chłodna i demoniczna, a reszta aktorów dla odmiany szarżuje w ten fajny sposób.

I jak teraz powtarzam to faktycznie podbijają mrocznością. Czarownica z ogrodem w oryginalnej baśni była mimo wszystko dobrą (albo przynajmniej neutralną) postacią - tu jest to pełnoprawny villain robiący Gerdzie Czarnego łabędzia. A rozbójnica choć święta nie była w oryginale, to pozbawili jej dobrych cech (no, prawie) i Gerda sama ucieka z obozu zbójów. Co też trochę przesłaniu oryginału, że każdy napotkany może okazać dobro innej osobie. Ogólnie fabuła dość swobodnie przekształcona, jaki uproszczona. Nie ma motywu z rozbitym lustrem i Kaj nie zachowuje się jak palant, a zostaje bezczelnie porwany, bo ma jej wydobyć mcguffin do rządzenia światem, więc praktycznie to generyczne fantasy. A, i jest symboliczny udział renifera. I też czasem tempo zawodzi.

Mimo wszystko zawsze doceniam jak jakaś ekranizacja znanej klasyki odpina wrotki i robi szaleńczą jazdę, bo przez to zapada w pamięć. Zwłaszcza jak twórca ma artystyczne ambicje (podobne przypadki to radziecki Bambi Bondarczukowej czy Alicja Švankmajera). Jak się Kryst znowu się odzywa, to nalegam by nadrobił tą Królową śniegu. Jest dostępna na rosyjskich odpowiednikach jutubach (a w dzisiejszych czasach piractwo to żadne złodziejstwo). A w/w utwory też polecam ujrzeć.

7/10


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Pelivaron - 17-02-2026

Crime 101 (2026)

Trochę film widmo, o którym chyba mało kto slyszał i mało kto wie, bo promocja jest praktycznie zerowa. Wielka szkoda bo to niezła, oldschoolowa sensacja zrobiona po bożemu! Nikt o tym filmie nie mówi a obsada to też jest złoto: Thor, Hulk, Storm, Joker, Nick Nolte (który wygląda jakby go posklejali taśmą i można odnieść wrażenie, że się zaraz rozpadnie), Jennifer Jason Leight (ona to chyba została wycięta, bo jak mrugniesz to możesz przegapić lol) i Paul Adelstein, czyli legendarny Paul Kellerman z "Prison Break". No i truskawką na torcie jest anioł w ciele kobiety, czyli Monica Barbaro. 

Rytm poszczególnych scen jest wspaniały, potęgowany przez dźwięk ryku silników i atmosferę chłodnego profesjonalizmu, który na myśl przynosił mi kino Michaela Manna czy "Drive" Refna. Pościgi samochodowe to perełka i nieco żałuję, że nie wybrałem się do IMAX-a (a pierwotnie taki miałem plan, jednak terminowo się to nie zgrało). Pod względem akcji i realizacji to jest naprawdę eleganckie kino, które spokojnie mogloby być klasykiem i gdyby nakręcił je wspomniany Mann, to bym się nie zdziwił. W filmie nawet pada dialog o Steve'a McQuinnie i tym, że ulubionym filmem Thora z nim jest "Bullit", co jest bardzo wymowne w kontekście "Crime 101", który ewidentnie ma ambicje na bycie współczesnym klasykiem gatunku.

To co sprawi, że "Crime 101" takowym klasykiem nie zostanie, to kulejący scenariusz, który calkowicie wypierdala się w finale, gdzie bohater od poczatku jest budowany jako metodyczny i pełen dyscypliny profesjonalista (co jest absolutnie wspaniałe i Thor idealnie się do takiej roli nadaje ze swoim potężnym głosem), aby w finale - bez większego spoilerowania - odjebać fuszerę (i tutaj chodzi mi o sposób jego działań, a nie tego co się wydarza na ekranie, po prostu logika jego działań nie pasuje do reszty jego historii). No ten scenariusz jest nie dogotowany, postać policjanta granego przez Ruffalo jako pomysł jest super, ale też czegoś tam brakuje. I w zasadzie o wszystkim mogę tak napisać bo na papierze to wygląda dobrze, a w filmie brakuje jakiegoś puzzla. Kurde, Barry Keoghan - możliwe, że w najlepszej swojej roli - jest ciekawy, ale też jako koncept, a nie sama postać, która mimo to potrafi wnieść sporo ożywienia na ekranie. Tak, jak wspomniałem gra tutaj też ledwo oddychający Nick Nolte w świetnej epizodycznej roli, która też niestety gdzieś znika i jest bardziej rolą czysto kontrukcyjną, elementem istniejącym bardziej z potrzeby scenariusza niż samego świata. A szkoda, bo ja chciałbym więcej na ekranie postaci Nolte'a.

No, ale mimo wszystko film naprawdę solidny. Na ekranie dzieje się dużo, ale ma to jakiś taki senny klimat. Film jest paradoksalnie nieco ślamazarny, troche jak te stare sensacyjniaki z lat 70. Mimo wszystko polecam, bo to fajny film! 

PS dodałem tutaj zwiastun, ale go usunąłem po ponownym obejrzeniu. Ja pierdole, zdradza pół filmu - nawet pada w nim tekst o tym McQuinnie lol.


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - shamar - 17-02-2026

Widzialem chyba wczoraj reklamę na FB, gdzie tez odnosili sie do "dawnego kina".


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Krismeister - 17-02-2026

Również wybrałem się do kina dzisiaj nie znając żadnego zwiastuna ani nic i bawiłem się bardzo dobrze. Piękne zdjęcia, ładne pościgi. Muzyka dodaje napięcia. Hemsworth super, nawet w scenach gdzie odgrywa zawstydzonego ultra chada. Ruffalo też mi się bardzo podobał. Hallie Berry istna żyleta. Spokojne 8/10.

Nie zgodzę się jednak, że główna postać jest taka super zorganizowana. Przecież gdyby nie celował do niego frajer to film skończyłby się po 10 minutach.


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Pelivaron - 17-02-2026

(17-02-2026, 21:25)Krismeister napisał(a): Nie zgodzę się jednak, że główna postać jest taka super zorganizowana. Przecież gdyby nie celował do niego frajer to film skończyłby się po 10 minutach.

Oczywiście, że jest. Każdy plan napadu jest przemyślany i zaplanowany od A do Z. Frajer, który do niego celował? Miało go tam nie być. 


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Krismeister - 17-02-2026

Ale jednak siedział niewzruszony widząc spluwę, w sumie czy mógł dużo zrobić… No ale Hemsworth to chodząca charyzma i tak. Nie widziałbym takiego Evansa w tej roli za nic.


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Pelivaron - 17-02-2026

No chłop rezygnował z przemocy, wszystko miał zaplanowane na tyle, że nawet jego ofiary nie miały, jak zamrugać, więc na pewno go to lekko zdziwiło.

Zgodzę się natomiast, co do Berry - gorąca babcia.