Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3)
+--- Dział: Ogólne dyskusje filmowe (https://forumkmf.pl/Forum-Og%C3%B3lne-dyskusje-filmowe--25)
+--- Wątek: Krótka piłka, czyli mini-recenzje (/Thread-Kr%C3%B3tka-pi%C5%82ka-czyli-mini-recenzje--1192)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170 171 172 173 174 175 176 177 178 179 180 181 182 183 184 185 186 187 188 189 190 191 192 193 194 195 196 197 198 199 200 201 202 203 204 205 206 207 208 209 210 211 212 213 214 215 216 217 218 219 220 221 222 223 224 225 226 227 228 229 230 231 232 233 234 235 236 237 238 239 240 241 242 243 244 245 246 247 248 249 250 251 252 253 254 255 256 257 258 259 260 261 262 263 264 265 266 267 268 269 270 271 272 273 274 275 276 277 278 279 280 281 282 283 284 285 286 287 288 289 290 291 292 293 294 295 296 297 298 299 300 301 302 303 304 305 306 307 308 309 310 311 312 313 314 315 316 317 318 319 320 321 322 323 324 325 326 327 328 329 330 331 332 333 334 335 336 337 338 339 340 341 342 343 344 345 346 347 348 349 350 351 352 353 354 355 356 357 358 359 360 361 362 363 364 365 366 367 368 369 370 371 372 373 374 375 376 377 378 379 380 381 382 383 384 385 386 387 388 389 390 391 392 393 394 395 396 397 398 399 400 401 402 403 404 405 406 407 408 409 410 411 412 413 414 415 416 417 418 419 420 421 422 423 424 425 426 427 428 429 430 431 432 433 434 435 436 437 438 439 440 441 442 443 444 445 446 447 448 449 450 451 452 453 454 455 456 457 458 459 460 461 462 463 464 465 466 467 468 469 470 471 472 473 474 475 476 477 478 479 480 481 482 483 484 485 486 487 488 489 490 491 492 493 494 495 496 497 498 499 500 501 502 503 504 505 506 507 508 509 510 511 512 513 514 515 516 517 518 519 520 521 522 523 524 525 526 527 528 529 530 531 532 533 534 535 536 537 538 539 540 541 542 543 544 545 546 547 548 549 550 551 552 553 554 555 556 557 558 559 560 561 562 563 564 565 566 567 568 569 570 571 572 573 574 575 576 577 578 579 580 581 582 583 584 585 586 587 588 589 590 591 592 593 594 595 596 597 598 599 600 601 602 603 604 605 606 607 608 609 610 611 612 613 614 615 616 617 618 619 620 621 622 623 624 625 626 627 628 629 630 631 632 633 634 635 636 637 638 639 640 641 642 643 644 645 646 647 648 649 650 651 652 653 654 655 656 657 658 659 660 661 662 663 664 665 666 667 668 669 670 671 672 673 674 675 676 677 678 679 680 681 682 683 684 685 686 687 688 689 690 691 692 693 694 695 696 697 698 699 700 701 702 703 704 705 706 707 708 709 710 711 712 713 714 715 716 717 718 719 720 721 722 723 724 725 726 727


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - first-pepe - 20-02-2026

(20-02-2026, 19:06)Mefisto napisał(a): Książka jest znana z przełomowego ukazania robotyki.

Here It Is Season 6 GIF by Friends - Find & Share on GIPHY


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Pelivaron - 20-02-2026

Dzisiaj generalnie zrobiłem sobie doskonały podwójny seans w kinie, bowiem przed pójsciem na ten nieszczęsny "Wichrowy wzgórek" Fennell, zobaczyłem film, który będzie - a raczej powinien być - "Kosmicznym meczem" współczesnych dzieciaków. Mowa o animacji "GOAT".



Absolutnie film godny polecenia. Jestem fanem tego rodzaju animacji i po obejrzeniu "Goata" (w ogóle oryginalny tytuł jest cudowny!) od razu mam ochotę na powtórkę Spider-Manów i Zółwi Ninja. No, ale nieważne. Ważne, że film jest turbo efektowny, ADHD każdego gówniaka w kinie powinno zostać zaspokojone w stu procentach, dzieje się tutaj masa rzeczy. Film nie traci tempa, ma fajne poczucie humoru, nie jest nachalne, jest w punkt, polski dubbing wysokiej klasy, sporo fajnych gierek słownych. Główny bohater, którego da się lubić, masa świetnych postaci drugoplanowych, które wyróżniają się a nie są tylko tłem - pomysł, aby każde zwierzę korzystało ze swoich cech został wykorzystany, dla mnie MVP meczu filmu to postać antybohaterki będącej leopardką leopardem, którą miotają różne emocje i demony, fajna postać. Jest też co najmniej dwóch villainów, ze trzy comic reliefy. No generalnie nawalone tutaj wszystkiego, ale jakimś cudem to gra i buczy jak należy.

Aczkolwiek mówię, niektórzy mogą poczuć przesyt tym i go to zmęczy. Ja natomiast bawiłem się wybornie.

To jest film o świecie zwierząt, który powinien bić rekordy kasowe, a nie "Zwierzogród 2" :)


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - shamar - 20-02-2026

(20-02-2026, 19:58)Pelivaron napisał(a): [quote='simek' pid='889139' dateline='1771610087']
[quote='Pelivaron' pid='889138' dateline='1771609789']

Nieważne. Halle Berry ma 60 lat* zaraz,

*ja pierdole, Halle Berry kończy w tym roku 60 lat.


Co tam Halle. Emma to się dopiero trzyma zajebiście.

Zdjęcie 18+, dlatego wrażliwcy nie oglądać.



RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Debryk - 20-02-2026

(20-02-2026, 20:09)simek napisał(a): Można być ładnym nawet i do śmierci, co nie zmienia faktu, że kobiety swój szczyt mają w okolicach 25 roku życia maksymalnie.

Nie zgadzam się. A z niejednego pieca chleb jadłem. Z mojej obserwacji to jest to różnie, ale generalnie to prime time przypada na 25-32 lata. Oceniając figurę, jakość skóry, pupę (kształty) ramiona i nogi. Z cyckami jest zgoła inaczej, ale też jest masa czynników, w tym biologicznych, które - niestety - znacząco zakrzywiają postrzeganie. Ale jakby cycki wyeliminować z rachunku, to tak, wiek 25-32 to prime. 


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Bucho - 20-02-2026

Debryk mnie uprzedzil.

Jezeli chodzi o plodnosc to wiek ma znaczenie, ale jak ktos nie zamierza wkladac kobiecie probnika w picze, celem liczenia jajeczek w jajnikach to ta plodnosc nie ma az takiego znaczenia.

I tak, wiem, ze pewnie sa jakies badania, gdzie pytano facetow w okolicy kryzysu wieku sredniego, jaki wiek u kobiety powoduje u nich poranna sztyce i oni powiedzieli 18-26, czy cos...ale :)

Kobieta, kobiecie nierowna, albo jeszcze lepiej, masa dziewczyn zaczyna wygladac jak kobieta wlasnie gdzies dopiero po 25 roku zycia - biodra, pierdziocha, czy wyostrzajace sie rysy twarzy chociazby, ktore powoduja, ze mlodziencze pucki zastepuje seksowna zdzirowatosc. Jak dla mnie, wiekszosc najseksowniejszych kobiet, ktore spotkalem (znowu, KOBIET) bylo pomiedzy 25-33 rokiem zycia, bo Licealistki i studentki...no nie wiem, rzadko kiedy widze mlodke (nie wiem, 18-24) o ktorej moglbym powiedziec, ze ma w sobie cos seksownego, zazwyczaj co najwyzej platonicznie doceniam urode, ale to tyle.


No, ale kto co lubi, wiadomo.


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - shamar - 20-02-2026

[Obrazek: compose?aspectRatio=1.78&format=webp&width=1200]

The Royal Tenenbaums (2001)

Liczyłem, że to będzie film "dojebany do pieca". Wiecie, zgodnie z zasadą, że dany twórca zaczyna świetnie a im dalej to gorzej. Ale nie. Tu mamy odwrotną sytuację. To jest dopiero "kształtowanie się" wesoandersonizmów. I to jest zawód. Bo to bardzo zwyczajny i małoporywający film.

4/10


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Snappik - 21-02-2026

(20-02-2026, 18:27)Pelivaron napisał(a): Wichrowe wzgórza 2026

Gloryfikacja kurestwa, zdrady i patologicznych relacji. Nie czytałem książki, nie widziałem filmu z lat 90 ale jeśli one opowiadają o tym samym, no to mamy pięknego klasyka.

2/10 - bo obrazki ładne, jak z reklamy :)

Obejrzałem sobie z ciekawości cama bo jest niezłej jakości. Koszmarny film, a Barbie w roli głównej to potężny miscast. I jeszcze coś - tu nie ma ani grama cycka. Wszystko co dotyka seksualności, pożądania etc. - grają w ubraniach i sapią do kamery jak w tanim pornolu.

Z resztą opinii się zgadzam. Dodam, że to absolutnie NIEPOTRZEBNA wersja, mogli to nakręcić za 10x mniejszy budżet pod streaming.


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Pelivaron - 21-02-2026

Ale Elordi wkłada palce w rozbite jajko i bawi się żółtkiem. Ełotyzm:)


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - shamar - 21-02-2026

Jakie czasy, takie "9 i pół tygodnia"


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Scheckley - 21-02-2026

(21-02-2026, 19:01)Pelivaron napisał(a): Ale Elordi wkłada palce w rozbite jajko i bawi się żółtkiem. Ełotyzm:)

Dobrze, że nie chujem xD

Fabuła: baba bad boya r00chać musi, bo się udusi

Estetyka: Frankenstein
3/10


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Rozgdz - 22-02-2026

Jade (1995) reż William Fredkin



Eeech.. słabo pamiętałem ten film gdzieś z młodszych lat, że to coś w rodzaju "Nagiego Instynktu".. uch. Od razu - ten film z całą pewnością nie jest wersją oryginalną (bo to widać), udało mi się znaleźć że istnieje wersja reżyserska (ale nie wydana na nośnikach) dłuższa o 12 minut i z innym zakończeniem. Jeśli ktoś ją widział niech rzuci kilka słów.

Pierwsza mniej więcej godzina toczy się niespiesznie, ma bardzo fajny tajemniczy i zmysłowy klimat. Potem jest świetna scena pościgu mocno pachnąca "Bullitem". A potem.. wszystko się wali na pysk. JEBUT !!! Ile tu rzeczy się ze sobą nie zgadza to aż szkoda pisać. Wygląda to jakby ktoś wyciął ileś materiału, może dokręcił i dokleił coś na szybko, może pozmieniał kolejność scen.
Daleko nie szukając - Fiorentino wyraźnie gra "dziwkę z duszą" a nie zimną i wyrachowaną femme fatale którą wydaje się na początku. Dość szybko widzimy jej różne reakcje w różnych sytuacjach.. A to jest dobra aktorka i widać co ona gra. Tylko to się nijak w filmie nie spina. Kompletnie nie można zrozumieć o co jej w tych emocjach chodzi.
Ma np sceny seksu z mężem (Palminteri). I choć na pozór wydają się normalnym małżeństwem to mąż wydaje się dla niej wręcz aseksualny. Więc.. czemu np za niego wyszła skoro był ten główny bohater grany przez Caruso z którym dość wyraźnie nie ma takich problemów? Dla pieniędzy? I czemu w takim wypadku cały czas trzyma Caruso na dystans?
Nie to że dostajemy jakieś słabe wyjaśnienia. To bym kupił - ot, słabe scenopisarstwo. Nie dostajemy w ogóle żadnych.

Bym powiedział ze film do sceny pościgu włącznie to jakieś 8/10, może więcej. Potem to jakieś 1/10.

Całościowo ode mnie niech będzie 5/10


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Mefisto - 22-02-2026

(22-02-2026, 08:31)Rozgdz napisał(a): udało mi się znaleźć że istnieje wersja reżyserska (ale nie wydana na nośnikach)

W zeszłym roku wyszło UHD, są tam obie wersje.


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - OGPUEE - 22-02-2026

A ja byłem od was mądrzejszy, bo się nie katowałem jakimś harlekinem, gdzie wiadomo że on będzie słaby, i zamiast tego obejrzałem bajkową trylogię, bo pasuje mi tematycznie do lutego :).

Balto (1995) - widziałem tylko początek na Polsacie, który dał lektora (gdy TVP jak zwykle w tych sprawach była rigczowa i dała dubbing).  

Co mogę pochwalić - nie jest to musical. W ogóle Amblimation ze wszystkich studiów animacji tych czasów najmniej małpowało renesans Disneya i miało własną tożsamość. Nic dziwnego, że to na jego bazie powstało Dreamworks Animation za czasów 2D. Niestety, w przeciwieństwie do Dreamworksa, Amblimation nie miało szczęścia do scenariuszy. Animację miały zajebistą, ale historie w najlepszym był średnie.

Oczywiście film jak to każda animacja inspirowana prawdziwymi zdarzeniami leje sikiem na zgodność historyczną. Balto jest w połowie Indiańcem tj. rdzennym psowatym, więc jest stygmatyzowany przez wszystkich (BTW nikt nie wpadł na odstrzelenie potencjalnie groźnego psa?) i historia z tego powodu jest dość oklepana (jest sobie szkolny bully, jakaś dupencja z sąsiedztwa lubiąca wyrzutka, który robi coś zajebistego i zyskuje szacun na dzielni). I tu jest wciskanie comic reliefów. Gąsior jeszcze trochę unikalny, bo trochę to zrzęda. Próbują niepotrzebnie dośmiesznić scenę jak Balto ma doła, a Borys stara go rozweselić w wyjątkowo nieadekwantym momencie. Phil Collins jako podwójny miś polarny też nic nie wnosi do fabuły. Mógł chociaż się przydać w walce z grizzlym.

Ale przyznam, że z całej trójki Balto ma najsolidniejszy scenariusz. Sporym wątkiem jest choroba u dzieci i jest moment, jak grabarz przygotowuje miniaturowe trumny. I film mądrze robi, pozbywając się comic reliefów na szmat czasu i heros sam uczestniczy w drodze po lekarstwa.
Przyznaję, że jak zaczyna podróż, to całość robi dramatyczna i wielokrotnie postacie są na granicy śmierci. No i będę powtarzać się, ale co mnie tam - film jest prześliczny. Co chwila miał pięknie pokolorowany krajobraz.

Na cda.pl jest TVP-owski dubbing. Który jest pół na pół. Arkadiusz Jakubik jako Balto to... dziwny wybór. Podobnie Jolanta Wołłejko z tym dojrzałym matczynym głosem jako Jenna. Chociaż ta sama reżyserka obsadziła Mirosława Zbrojewicza do roli pieska Kacpra (ostatniej roli, do której by się obsadziło Zbrojewicza) i Zbrojewicz okazał się strzałem w dziesiątkę. Zofia Gładyszewska dobrze wypada jako Miriam Margoyles. Olesiński jako te miśki polarne to od razu skojarzyły się z Dommelem, bo postacie wyglądają tak samo i Olesiński nadał im tą samą barwę głosu,. Przy okazji zauważyłem, że dubbingi robione przez TVP z reguły jak ognia unikają zatrudniania dzieci do ról dzieci (zarówno w serialach jak i pełnometrażówkach) i tylko dwa przypadki kojarzę - Sara Mülnder jako Pippi Langstrumpf i chłopak grający Culkina we Władcy ksiąg. Ciekawe z czego to wynika.

Reasumując - mimo pewnych bolączek, nadal to dobra animacja i jest to najlepszy film z Amblimation i szkoda, że tej wytwórni się nie ułożyło.

7,5/10

PS. Ciekawostka - jeden ziomek próbował saneczkować wilki, ale w tym przypadku psowaty BIOS był przestarzały:
[Obrazek: The_Wolves_of_North_America_%281944%29_L...Coyote.png]


Balto 2 - ciekawostka. W jedynce Borysa dubbingował Bob Hoskins, a w dwójce Charles Fleischer – obaj panowie byli w Króliku Rogerze. I inna ciekawostka. Prawdziwy Balto był wykastrowany, więc mógł zapomnieć o szczeniakach :). Dlaczego do cholery szczenięta nie wyglądają jak wymieszane? Wszystkie mają czerwona sierść jak Jenna, a tylko jedna córka przypomina Balta. I dlaczego Balto nie został przez nikogo adoptowany, skoro zyskał famę i doczekał się pomnika?

Szczerze mówiąc, bardzo mi się podobał. DVD-sequel, który nie jest musicalem?! Co to za herezja. Animacja jest... dobra. Żeby nie powiedzieć, bardzo dobra. W porównaniu z Pradawnymi lądami czy Amerykańskimi opowieściami to poziom wręcz kinowy. Często są przebitki na ładnie namalowane tła. No i szczeniaki sprzed okresu dojrzewania nie mają zaznaczonych cech płciowych typu rzęsy. I jak Szarka jest dojrzałą suką to jej rzęsy są symbolicznie zaznaczone. W ogóle pochwalę projektantów, że postacie poza owymi rzęsami, nie krzyczą że są babami, łącznie z tą lisicą startującej do wilczaka. I aż dziwne, że ktoś pamiętał o tym, że kruk jednak różni się od wrony i jego ogon jest w kształcie romba (bo na takie szczegóły nikt nie zwraca uwagi, a to wciąż sequel prosto na DVD).

A co z fabułą? Córka Balta ma kryzys egzystencjalny i nie wie, czy jest leśnym psem czy domowym wilkiem. I dość długo obserwujemy wędrówkę jej i ojca. I bardziej na doczepkę dali villaina, który dla odmiany ma uzasadnioną motywację i można rzec, że daleko mu do w pełni złego. I wyjątkowo dam pass, że znowu mamy wilczą watahę jako plemię, bo produkcję robili, gdy jeszcze David Mech nie obalił swego naukowego błędu (no i tutaj w watasze wszyscy są na równi). I też trochę wychodzi z poza pudełka, bo myśliwy strzelający do Szarki to nie jakiś białas z redneckowa, a randomowy Eskimos (w ogóle na tej Alasce jest sporo Inuitów, a wtedy nie naciskali na diversity. Nie muszę mówić, że tutaj diversity jest faktycznie dobrze odzworowane). A i małe szczekające tatałajstwo zostanie potraktowane kopem przez Borysa. Niestety, więcej jest scen z comic reliefami.

Za polski dubbing znów odpowiada TVP, ale wymienili wszystkich aktorów - zarzutów jak zwykle nie mam, i przyznam że Balto i Jenna są lepiej dobrani. I rany, Andrzej Bogusz podczas czytania creditsów mówi tak monotonnie, że aż amatorsko - słychać, że wiek dał o sobie znać. Nie dziwota, że to on był trzecim Gumisiem u kostuchy (i wielka szkoda, że gościówa od Widzę Głosy nie zrobiła z nim wywiadu). No i w oryginale kruk to faktycznie kruk, a nie wrona, więc tu plus #StopKruczyzacjiWronPrzezPolskichTłumaczy.

Więc tak. To całkiem udana vhs-owa kontynuacja kinowej animki. Coś co się rzadko zdarza.

7,5/10


Balto 3 - początek ma całkiem dobre tropy xenofiction, bo Balto i Jenna zastanawiają co to za dziwna istota, ten cały aeroplan. Wzorem sequeli Pradawnego lądu w końcu to jest musical z całą tą oprawą. I wzorem sequeli Pradawnego lądu też fabuła jest dość pretekstowa. I gdyby nie parę zapychaczy, to fabuły starczy na najwyżej 45 minut. Choć ma parę niezłych przemyśleń, jak przegrywanie z postępem technologicznym czy warto zachowywać pracę kosztem moralności. A i lotnik nie jest złolem. I do Balta podchodzi z respektem. A także nietuzinkowo za jedynego złego robi łoś, którego przedstawiono jakby chciano przekonać dzieci, że może jednak zdejmijmy z tego gatunku moratorium.

Tym razem Borys jest w centrum uwagi. W sumie centrum powinien być syn Balta, bo przez pocztę lotniczą traci zatrudnienie jako psi listonosz i na tym polega cały konflikt. Wreszcie animacja dostosowała się do nośnika i tym razem jest średnia, a nawet słaba :). I nie tylko - gęś dostała subtelne najgorsze tropy akcentowania żeńskich atrybutów. Prócz nieśmiertelnych rzęs to jest nie tylko grzywki, a także pokaźny biust (mimo, że piersi to wyłącznie atrybut ssaków) i wcięcie talii. I parę jest wyborowych fuck-upów - jest dramatyczna scena z wodospadem, to leci sympatyczna jazzowa muza. Kek. Ale też się oglądało to bez większych boleści i najgorszym wypadku to przeciętniak. Co i tak jest wyczynem, jeśli chodzi o tanie i zbędne sequele do klasyków.

Co reżyser, to inna obsada w polskim dubie. Piotr Adamczyk z całej trójki chyba jest najlepszym wyborem. Ale Jenna już gorsza.

6/10


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Bucho - 22-02-2026

(22-02-2026, 08:31)Rozgdz napisał(a): Jade (1995) reż William Fredkin

Eeech.. słabo pamiętałem ten film gdzieś z młodszych lat, że to coś w rodzaju "Nagiego Instynktu".. uch. Od razu - ten film z całą pewnością nie jest wersją oryginalną (bo to widać), udało mi się znaleźć że istnieje wersja reżyserska (ale nie wydana na nośnikach) dłuższa o 12 minut i z innym zakończeniem. Jeśli ktoś ją widział niech rzuci kilka słów.

Pierwsza mniej więcej godzina toczy się niespiesznie, ma bardzo fajny tajemniczy i zmysłowy klimat. Potem jest świetna scena pościgu mocno pachnąca "Bullitem". A potem.. wszystko się wali na pysk. JEBUT !!! Ile tu rzeczy się ze sobą nie zgadza to aż szkoda pisać. Wygląda to jakby ktoś wyciął ileś materiału, może dokręcił i dokleił coś na szybko, może pozmieniał kolejność scen.
Daleko nie szukając - Fiorentino wyraźnie gra "dziwkę z duszą" a nie zimną i wyrachowaną femme fatale którą wydaje się na początku. Dość szybko widzimy jej różne reakcje w różnych sytuacjach.. A to jest dobra aktorka i widać co ona gra. Tylko to się nijak w filmie nie spina. Kompletnie nie można zrozumieć o co jej w tych emocjach chodzi.
Ma np sceny seksu z mężem (Palminteri). I choć na pozór wydają się normalnym małżeństwem to mąż wydaje się dla niej wręcz aseksualny. Więc.. czemu np za niego wyszła skoro był ten główny bohater grany przez Caruso z którym dość wyraźnie nie ma takich problemów? Dla pieniędzy? I czemu w takim wypadku cały czas trzyma Caruso na dystans?
Nie to że dostajemy jakieś słabe wyjaśnienia. To bym kupił - ot, słabe scenopisarstwo. Nie dostajemy w ogóle żadnych.

Bym powiedział ze film do sceny pościgu włącznie to jakieś 8/10, może więcej. Potem to jakieś 1/10.

Całościowo ode mnie niech będzie 5/10


Jezeli mowa o ero-thrillerach, a zwlaszcza z Linda Fiorentino to mocno polecam The Last Seduction. I jak skonczysz to od razu nadrabiaj filmografie Johna Dahla, zwlaszcza Red Rock West i Kill Me Again.


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Paszczak - 22-02-2026

Dahl to jeden z niekwestionowanych królów neo noir. The Last Seduction to ekstremalny przykład, nie kojarzę innego filmu tak ostentacyjnie zdominowanego przez femme fatale. Każdy samiec w tym filmie to zatracony piździelec.
Zarzucę czymś mniej oczywistym. Zrealizowany przez Dahla odcinek genialnego i haniebnie zapomnianego serialu (antologia adaptacji czarnych kryminałów) Fallen Angels. Nie ma serii telewizyjnej z bardziej wyjebaną w kosmos listą reżyserów.
Soderbergh.
Cuaron.
Bogdanovich.
TOM CRUISE ?!
Jakaś polska żydówa, mniejsza z tym.
TOM HANKS?!
KIEFER SUTHERLAND?!
Twórca najlepszego filmu o irlandzkiej mafii w Nowym Jorku w roku 1990 Phil Joanou.
Dahl zrealizował wyjebaną w kosmos adaptację opowiadania Mickeya Spillane'a. Bardzo wierną... jeśli nie liczyć ostatnich 10 sekund.

Nie ma za co dzifki.


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - samuuel - 22-02-2026

Paszczak, gruba ta lista reżyserów i myślę, że Kiefer mógł dowalić do pieca

Kur*a, Dahl mi się jeszcze nie napatoczył w neo-noirach, będę musiał koniecznie nadrobić, bo liczę, że w tym gatunku złapię jeszcze jakieś arcydzieło.


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Rozgdz - 23-02-2026

The Last Seduction chyba kiedyś widziałem ale też już niemal nic z tego filmu nie pamiętam. Lindę pamiętam, zresztą jak z "Jade". W ogóle Linda Fiorentino to chyba taki mój młodzieńczy filmowy crush :p  Podobała mi się bardzo w każdym filmie :p


A "trafiło" to mnie chyba tutaj ;)




RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Pelivaron - 24-02-2026

Kopnęłabym cię, gdybym mogła / If I Had Legs I'd Kick You

Krytyc piejo z zachwytu, że to "Uncut Gems" tylko, że o macierzyństwie. Taki z tego "Uncut Gems", że zasnąłem w kinie. Film jest już w sklepikach, więc sobie dokończyłem w domu i z tego co widzialem to komara przyciąłem około 35 minut przed zakończeniem. Zasnąłem w trakcie kolejnej sesji terapeutycznej głównej bohaterki, a obudziłem się na napisach końcowych jak światła były już na maksa odpalone i ludzie wychodzili.

No, ale trzeba oddać twórczyni, że ten film to w takim razie IMMERSJA na 1000%. Z każdą kolejną minutą byłem zmęczony co najmniej tak bardzo jak główna bohaterka i podobnie, jak jej oko mi się zamykało.

W ogóle nie wiem dlaczego porównuje się ten film z "Uncut Gems". Że to niby takie samo intensywne przeciążenie sensoryczne i emocjonalne? No nie wiem, chyba tylko dla "mama na 100%", "zawód matka" i "mama na pełen etat" na Facebooku i krytyków Filmwebu.

Całość oczywiście w tonie arystycznej symoboliki, której jest tutaj w ciul i jeszcze więcej. Tylko Rose Byrne szkoda, bo jej rola na pewno robi wrażenie i jest godna zobaczenia. Ale cały film totalnie nie mój vibe - odbiłem się mocno.


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Norton - 24-02-2026

Seans My Fair Lady „dokonał" niebywałego: pozwolił mi znielubić postać graną przez ikonę klasy i wdzięku, wspaniałą Audrey Hepburn. Jej Eliza to wrzaskliwa wieśniara bez szkoły, prostackie babsko nadające się wyłącznie na kompost. Można zakrzyknąć: ale przecież tak ma być! Chodzi o przemianę prostej dziewuchy w dystyngowaną damę. Odpowiadam: historia o Kopciuszku działa, bo (między innymi) tytułowa panienka z marszu wzbudza sympatię. Jęczącą idiotkę ma się za to ochotę szarpnąć za włosy i wrzucić do rynsztoka, z którego próbuje się wydostać. Osiągnięto tu coś w teorii arcytrudnego (powtarzam): zohydzono bohaterkę mającą w zamierzeniu zaskarbić sobie sympatię widzów, graną przez Hepburn (rany boskie). Jestem pod niemałym wrażeniem tej wielopoziomowej katastrofy i fuszerki w wykonaniu kwestii fundamentalnej dla tego typu opowieści. Człowiek wkurza się w zasadzie od początku, a tu jeszcze prawie trzy godziny cierpień. Gdy już durne kaczątko przemienia się w wytwornego łabędzia, to jest jeszcze gorzej — następuje zwielokrotnienie nudy (idącej dotychczas ramię w ramię z irytacją). Do gleby dociska całość pan profesur; mogła to być przeciwwaga dla Odrij i jaśniejszy punkt programu, niestety koleś jest równie fatalny. Czy nie miał czasem personifikować słabo skrywanych fantazji twórców o dominującym samcu rozstawiającym babę po kątach, traktującym ją jak istotę niższego szczebla? Higgins to kompletny burak, a jego perwersyjnie złośliwe podejście do uczennicy nie jest ani interesujące, ani przyjemne, ani nawet zabawne. Absolutna klęska filmowa, nie mogę wyjść z podziwu nad skalą dokonanych zniszczeń. To jest może i gorsze od powstałego kilka lat poźniej Olivera. Narzekamy na wybory Akademii w tym wieku, ale już w połowie (no, okolicach) poprzedniego nagradzano takie gnioty (kosztem, na przykład, Doktora Strangelove'a). Z trójki zwycięskich musicali z lat 60. ratują sie tylko Dźwięki muzyki. A, właśnie. My Fair Lady to podobno musical. Podobno, bo motywy muzyczne są dramatycznie mdłe, zrobione na odwal się. Trochę wcześniej powstała Deszczowa Piosenka, nieco później wspaniały Skrzypek. Dało się? Dało. Pies trącał to łajno. 3/10.

Przy Dragonheart również miałem cierpieć, płacąc frycowe za nieobejrzenie tego wtedy, gdy powinienem (jako dzieciak pod koniec ubiegłego wieku). Negatywne nastawienie może i zadziałało jak powinno (tj. przekornie), bo nieźle się bawiłem. Ponad przeciętność wynosi tę prościutką historyjkę relacja Quaida ze smoczkiem i przemiany charakteru tego pierwszego. Nie ma tu żadnego zaskoczenia, wszystko zrobione jakby od linijki — dobry ma wątpliwości i miota sie w moralnej szarzyźnie, ale w końcu robi, co należy, zły jest wstrętny, wredny i brzydki, a biedakom trzeba pomóc w rewolucji — ale mało co zgrzyta, bo takie to szczere, od serca (hehe), a i jeszcze momentami autentycznie zabawne. Słabym punktem fatalnie obsadzony David Thewlis (aktor wyborny [Naked!]). W zamierzeniu miał to być paniczyk-ciulik, ale przy tej charakteryzacji (i fizys) wyszła karykatura. Z kwestii pobocznych: w trakcie seansu mózg wziął sobie wolne, bo nie rozponałem Lucjusza Malfoya (gdy służył Lupinowi) i baaaaardzo długo nie mogłem połączyć nazwiska Briana Thompsona z cholernie chakterystyczną twarzą filmowego złoczyńcy. Michax pewnie wystawiłby mi dwóję z egzaminu wiedzy o X-Files (dla nieuświadomionych: Obcy-łowca nagród), sprać brutalnie trzcinką i kazał (w ramach pokuty) przez miesiąc oglądać mecze Świątek. Anyłej — po prostu fajne to smocze serce. Kiedyś było lepiej. 6/10.

Po obejrzeniu Sentimental Value „naszła" mnie dygresja: gdyby papa Bergman kręcił tego typu filmy, to może jego kino szczerze lubiłby ktoś jeszcze poza studentami filmoznawstwa. Teoria zapewne kontrowersyjna, ale nie zależy mi na popularności. W każdym razie dzieło Triera nie jest niczym wielkim; sprawia wrażenie lekko niedogotowanego, jak gdyby twórca przekręcił gałkę na 70% i ukontentowany pokiwał głową. Chciałoby się nieco głębszego zanurzenia w rodzinny konflikt miast ślizgania się po powierzchni. Całkiem to subtelne i delikatne, ale przez to (niestety) nie do końca angażujące. Aktorsko bardzo dobrze, ale bez opadu szczeny. Statuetkę wręczyłbym wyłącznie Lilleaas — z głównego kwartetu ma do zagrania najbardziej zniuansowaną postać i z klasą oraz (powtórzenie) subtelnością robi swoje. Stellan jest spoko, ale nie na nagrody (swoją drogą umieszczenie go w kategorii drugoplanowej nieco wątpliwe, bo dostaje sporo czasu ekranowego). 6-7/10, pewnie warto obejrzeć poprzednie filmy Joachima (ponoć lepsze). 6-7/10.


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Mefisto - 24-02-2026

(24-02-2026, 15:33)Norton napisał(a): Pies trącał to łajno. 3/10.

Dżizas, ktoś tu miał naprawdę zły dzień xD