RE: Prometheus(reż. Ridley Scott)- Wątek przedpremierowy - Galadh - 29-05-2012
(29-05-2012, 00:12)shamar napisał(a): (28-05-2012, 22:31)Galadh napisał(a): Lots of stuff is clearly missing, scenes have been clearly modified.
Some characters have their development cleary been cut from the move.
Co to ma znaczyć? Powywalali rzeczy, które były w trailerach?
Raczej widać, że są wybrakowane wątki itd.
Jeśli ktoś chce, to mogę potem zapodać mniej więcej całą fabułę filmu. Jestem spoilero-odporny, nie wadzą mi. Prawdę mówiąc nawet gdyby mi wadziły, to czytałbym je z grubsza bez emocji... Wiem natomiast, że kilka osób tutaj ma życzenie pozostać w bezpiecznej odległości od nich, także nie wiem, gdzie ewentualnie nimi błysnąć. Może faktycznie warto podzielić wątki?
Aha, mistyczne dziewczę z Twittera podobno kłamało, choć miało w paru miejscach rację.
I tak, najwyraźniej w marketingu Foxa pracują same kiepy. Klipy nieźle to wyeksploatowały.
RE: Prometheus(reż. Ridley Scott)- Wątek przedpremierowy - simek - 29-05-2012
Ja bym przeczytał tą fabułę - dawaj w spoilerze, jak ktoś nie chce czytać, to niech nie klika, po to jest taka funkcja na forum.
RE: Prometheus(reż. Ridley Scott)- Wątek przedpremierowy - Galadh - 29-05-2012
Brace yourselves.
Calutka fabuła.
Pierwsza scena, której towarzyszą nazwiska obsady to faktycznie geneza świata. Najpierw mamy ujęcie rodem z "Odysei", widzimy Ziemię w całej krasie. Obserwujemy ujęcia islandzkich krajobrazów. W pewnym momencie pada cień. Latający spodek, który okazuje się mieć lekko migdałowy kształt unosi się nad wodospadem. Obleczony w pelerynę Engineer idzie w stronę klifu, a statek odpala silniki i odlatuje. Obcy wypija z urny substancję powodującą widziane w trailerach defekty i zaczyna się dezintegrować. W przybliżeniu widzimy splatająca się nici zmieniającego się DNA. Cierpiący Engineer spada z klifu, już zupełnie łącząc się z wodą i dając życie nowym komórkom, po czym następuje tytuł filmu.
Shaw i Holloway prowadzą wykopaliska w Szkocji i znajdując kolejne malowidło dochodzą do wniosku, że nie ma mowy o przypadku. Jest to wspomnienie Shaw, które odczytuje stojący nad jej kriokapsułą David. Nadszedł czas na przebudzenie załogi. Pierwszą, która opuszcza stan hibernacji jest Vickers. Pyta Davida, czy wszyscy przeżyli lot, czyli mamy już foreshadowing do postaci Weylanda.
W wielu epicznych ujęciach widzimy zbliżający się do LV-233 statek. Mina Davida sugeruje co najmniej, że jest dzieckiem, a połów pod choinką był nader godziwy. Tymczasem załoga pożywia się, Millburn próbuje zaprzyjaźniać się na siłę, a Fifield powtarza, że wykonuje tylko swoją robotę. W końcu statek osiąga poziom atmosfery, ekipa zajmuje stanowiska i ostatecznie na prośbę Holloway'a lądują w dolinie. Janek widzi niepokoje pogodowe i proponuje im poczekać z wyprawą do świątyni, ale Holloway oczywiście nie chce o tym słyszeć.
Do placówki rusza wyprawa składająca się z wielu osób. David zostaje w tyle, próbując odczytać starożytne pismo i uruchamiając w końcu hologramy, a Fifield wypuszcza próbniki. Próbniki i hologramy rozbieganych SJ prowadzą wszystkich w kierunku głównej komnaty z kamienną głową; przypadkowo podczas otwarcia zaplombowanych drzwi w przedsionku dostaje się tam jakieś robactwo i przez kontakt z mazią transformuje potem w węże. Hologram biegnącego SJ pada przy drzwiach i zamykające się wrota urywają mu głowę... Fifield na widok pozbawionego głowy ciała zaczyna panikować i przeklinać, mówiąc, że nie po tu tu przyleciał i dogaduje się z Millburnem - razem wychodzą, chcąc wrócić na statek. Tak czy siak, reszta załogi dociera do samej komnaty z głową i w podziwie obserwuje znalezisko, gdy w końcu dociera informacja o zbliżającej się nawałnicy. David wynosi stamtąd zawartości jednej z urn, a Shaw biega z głową SJ pod pachą. Ledwo udaje im się wjechać pojazdami do statku, ale Shaw upuszcza bańkę i zostaje lekko ranna w trakcie odzyskiwania jej, na szczęście David ratuje i ją.
Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie to, że na pokładzie wszyscy orientują się, że nie ma Millburna i Fifielda, którzy rzecz jasna zabłądzili w świątyni. Janek radzi im poczekać tam do kolejnego dnia, aż do przybycia ekspedycji ratunkowej. Rzecz jasna panowie nie są urzeczeni tym pomysłem i rżną w skafandry ze strachu. Zdaje się, że to dopiero oni znajdują skupisko ciał SJ. Po chwili Millburn wpada na kobrę będącą wynikiem aktywności załogi i resztę już znamy - łamie mu ona rękę, Fifield ją przecina, ale obrywa kwasem po twarzy, a tymczasem Millburn poznaje tajniki oralnego stosunku z wężem, który go masakruje. Urywa się kontakt z nimi obu.
Tymczasem na statku David odbiera przez wizjer polecenie od śpiącego Weylanda, który nakazuje mu zainfekować kogoś zawartością urny. Trafia na Hollowaya, w stosunku do którego android nosi podobno urazę i podczas rozmowy przy piwku dolewa mu czegoś. Jakoś w tym samym czasie Vickers ciska też Davidem o ścianę, a ten przekazuje jej, że Weyland jest niezadowolony z dotychczasowej pracy zespołu. Vickers jest zdaje się wkurzona, że nie wie dokładnie co planuje Weyland i nie może kontrolować wyprawy. Potem Holloway i Shaw odbywają rozmowę i wychodzi na jaw jej bezpłodność. Uprawiają seks, a rano Holloway zauważa w oku coś nieludzkiego...
Druga eskapada do świątyni ma charakter ratunkowy. Niewiele z tego wychodzi, bo po Millburnie zostają zwęglone zwłoki, z których wyskakuje kobra, ale nie atakuje zespołu (jego zwłoki znajduje Ford z najemnikami) i wpływa do mazi. Tymczasem Holloway dostaje ataku i zaczyna objawiać się infekcja. Wszyscy wracają na statek, ale rampę zastępuje im Vickers. Holloway akceptuje swój los i sam prosi ją o śmierć w płomieniach, wchodząc w nie majestatycznie.
W tym miejscu jednym nie jestem na 100% pewien, jak rozwija się akcja, ale zdaje się, że Shaw mdleje, a po przebudzeniu atakuje Ford i najemnika, zdając sobie sprawę, że oto dokonał się "cud" i jest w ciąży. Ucieka do C-sec i sama przeprowadza na sobie zabieg, przez co rodzi się kalmar. Po tym kuśtyka po korytarzach i traci przytomność w pomieszczeniu, w którym przed chwilą przebudzono Weylanda. Shaw po odzyskaniu przytomności tłumaczy Weylandowi, że źle zinterpretowali malowidła. Tymczasem Janek zauważa, że funkcjonalność odzyskała kamera w kombinezonie Fifielda i jest przy statku. Jeden z randomowych techników otwiera rampę i widzi skulonego jak skorpiona koleżkę, który na jego oczach kończy transformację i rozpętuje piekło, dostając się do hangaru. Do którego wchodzą akurat Shaw, Weyland, David, Ford i główny najemnik. Opuszczają statek pojazdem, a tymczasem Janek i Chance spalają w końcu Frankenfielda.
Punkt kulminacyjny - wymieniona piątka ląduje (niektórzy znowu) w pomieszczeniu pilota i David budzi Engineera. Weyland każe mu spytać się, jak może ocalić go przed starczą śmiercią. Okazuje się, że David zdążył jakoś nauczyć się ich języka, ale obcy olewa go, zaskoczony obecnością ludzi. Tymczasem Shaw dostaje z kolby od najemnika, bo zagłusza Weylanda, każąc Davidowi zadać te "wszystkie ważne pytania". SJ podchodzi do Davida i bada go, nagle wpadając w szał i urywając mu głowę, którą przy okazji kasuje Weylanda. Ford i najemnik po chwili lądują rozpłaszczeni na ścianie. Aha, Engineer NIE MA żadnych zdolności telepatycznych itd. Shaw ucieka. Obcy daje sobie z nią spokój, nagle orientując się, że w sumie wypadałoby dokończyć przerwane niegdyś dzieło i polecieć na Ziemię, by ją zniszczyć. Podpowiem w tym miejscu, że derelict leciał chyba właśnie na Ziemię, by zniszczyć życie, ale obcy stracili wcześniej kontrolę nad placówką i sławny SJ musiał zorientować się, że ma w sobie jakiś organizm i wylądował na planecie z "Aliena". Natomiast obecny Engineer prawdopodobnie wpadł w szał na widok androida...
No tak, Shaw skacze nad otwierającym się szybie, zwiastując krzykiem rychły koniec świata. Janek z ekipą podejmuje decyzje o kolizji i tony stali oraz szkła spadają na ziemię, ale przedtem Vickers ratuje się podem ratunkowym. Po to, by po chwili zostać przygniecioną nowym derelictem. Shaw bada wrak Prometeusza, gdzie bodaj stwierdza zgony/wpada na rozwinięte dziecko przypominające ośmiornicę o palisadzie zębisk. Pojawia się tam lekko zwęglony SJ, kroczący niczym Jason z Piątku Trzynastego. Shaw raczy go ciosem z topora, przez co obcy kuśtyka, aż w końcu wpada w pułapkę Shaw, tzn rozrywki dostarcza mu jej dziecko.
Zostaje kilka minut filmu, w trakcie których Shaw biegnie do derelictu, gdzie odkrywa nadal żywego Davida. Pytanie brzmi, czy została po nim tylko głowa czy też jakoś się poskładał. Tak czy owak, zapewnia, że ze względu na świeżo zdobytą wiedzę jest w stanie zapewnić jej powrót na Ziemię, ale ta odmawia, wiedząc, jakie zagrożenie może to nieść. Zamiast tego postanawiają polecieć do Raju, czyli do domu Engineerów (obecna planeta to ich główny depozyt broni). Tymczasem nieszczęsny SJ rodzi chestburstera, który nie wygląda do końca jak znany nam Alien, ma nieco inną posturę i układ głowy.
Prometheus 2: Przygody Shaw i głowy Davida?
Aha, Vickers faktycznie jest córką Weylanda.
RE: Prometheus(reż. Ridley Scott)- Wątek przedpremierowy - raven.second - 29-05-2012
Przeczytałem, nie wszystko oczywiście, chcąc zostawić sobie trochę niespodzianki. Jest bardzo dobrze, materiał na klimatyczny scifi jest, solidna obsada jest, świetna muzyka jest, dobry reżyser jest...
Btw, czekamy na narzekanie jaki to disnejowski i kolorowy gówniany Prometeusz jest i kto nie pójdzie do kina :P
RE: Prometheus(reż. Ridley Scott)- Wątek przedpremierowy - military - 29-05-2012
Jak myślicie, czy przed polską premierą pojawi się jakiś konkretny, oglądalny pirat?:)
RE: Prometheus(reż. Ridley Scott)- Wątek przedpremierowy - Craven - 29-05-2012
Dwa miesiące to masa czasu.
RE: Prometheus(reż. Ridley Scott)- Wątek przedpremierowy - simek - 29-05-2012
Na R5 nie ma raczej co liczyć, ale jak kogoś nie rażą szczególnie kamerówki to na pewno coś znajdzie dla siebie. Tylko oglądnięcie kamerówki pewnie niewiele się będzie różnić od przeczytania powyższego opisu :) Ja się napalam na IMAXa, wyjebane 3D, jakość obrazu, efekty, aktorstwo, klimat, fabuła jest hen hen daleko...
RE: Prometheus(reż. Ridley Scott)- Wątek przedpremierowy - Super8 - 29-05-2012
(29-05-2012, 15:40)simek napisał(a): Na R5 nie ma raczej co liczyć, ale jak kogoś nie rażą szczególnie kamerówki to na pewno coś znajdzie dla siebie. Tylko oglądnięcie kamerówki pewnie niewiele się będzie różnić od przeczytania powyższego opisu :) Ja się napalam na IMAXa, wyjebane 3D, jakość obrazu, efekty, aktorstwo, klimat, fabuła jest hen hen daleko...
Nie sposób się z Tobą nie zgodzić.
To co zrobił polski dystrybutor z datą premiery zakrawa o pomstę do nieba. Ich durne tłumaczenie, że zaczyna się EURO 2012 i, że marne będzie zainteresowanie kinem po prostu bardzo mnie rozśwcieczyło. Ale taki life.
Jak będzie jakaś dobra kopia, to ją ŚWIADOMIE ściągnę i obejrzę, a płytę DVD z filmem wyślę jako prezent dla dystrybutora. Tak for fun, aby ironicznie ukarać ludzi odpowiedzialnych za ustawienie premiery Prometeusza na 20 lipca. Mam nadzieję, że to ich trochę obudzi.
Tak - jest mi bardzo przykro z powodu tak odległego D1 filmu, na który czekam z wypiekami na twarzy od momentu, kiedy pojawiła się pierwsza informacja i pierwsze zdjęcie promocyjne o kręceniu Prometeusza. ;(
RE: Prometheus(reż. Ridley Scott)- Wątek przedpremierowy - Proteus - 30-05-2012
Pierwsza recka z pomidorów.
http://www.hollywoodreporter.com/review/prometheus-review-ridley-scott-charlize-theron-michael-fassbender-330414
RE: Prometheus(reż. Ridley Scott)- Wątek przedpremierowy - Craven - 30-05-2012
Znajomy który był totalnie nahajpiony zawiódł się równie totalnie:
NO SPOILER AS USUAL
I don't know how to say it so I'm just going to throw it out there. It's really bad.
I don't know what happened but it did happened.
I was ready. Hyped. Excited. And it just failed miserably. Is it me? Probably.
Right off the bat I'll talk about the goods.
It's visually extraordinary. But at the same time how could it not be?
Ridley Scott is a master visualist and the level of details is astonishing.
Cinematography, editing, it's all there.
Marc Streitenfeld score is pretty powerful. His first great score.
Casting-wise, Idris Elba is the one who shine the most.
I'd say he's the one I remember because let me tell you this:
Prometheus is supposed to be a 17-crew members but I wonder if there is 17 actors...
Many of them are just there. You get the clichés. A lot.
Charlize Theron character is interesting. There is a little surprise regarding her character.
But she really isn't bring much. She is the character screenwriter use to move things forward.
But she has some moments.
Michael Fassbinder is good. But honestly I don't see the big deal.
Lance Henriksen and Ian Holm were so much more subtle...
Now let's bring the script(s). Why?
Because there is two projects in Prometheus. Two different goal.
On one hand you have this quest for our origins and you have the Alien connection.
None of them succeed and get the proper treatment.
Every time the film try to elevate himself and raise question it fail.
Mostly for overuse of clichés, plot point and characters that you've seen before.
They make so many dumb decisions you wonder how they got hired in the first place.
But the worst is some of the events make no sense whatsoever and lead just nowhere.
The script is falling apart at such level I asked myself:
"Really Ridley? That's your comeback into the genre?
Did you even READ the f*****g script????"
And on top of that the Alien thing, connection, prequel, whatever,
is just a tool to get people in the theater...it's worthless.
It's like something that was added after and they tried to tie everything together.
At the end, it's a film more preoccupied with ship landing
and CGI and gross-out moments than say, characterization and smart storytelling.
It's a pretty box full of candy to fill the void.
It was in 3D and yes the depth was there and you had some stuffs coming at ya.
But I just didn't care to notice.
Finally I just want to say this:
Congrats Ridley, you f*****g up the Alien legacy with this Prometheus.
You slapped a pricetag on it and that is...that.
Good luck with the Prometheus franchise if there is any.
RE: Prometheus(reż. Ridley Scott)- Wątek przedpremierowy - Gal Anonim - 30-05-2012
A tu, dla odmiany, macie opinie ludzi, którzy potrafią pisać po angielsku ;)
http://www.slashfilm.com/early-buzz-ridley-scotts-prometheus/
RE: Prometheus(reż. Ridley Scott)- Wątek przedpremierowy - Craven - 30-05-2012
Jak na francuzika daje radę :P
RE: Prometheus(reż. Ridley Scott)- Wątek przedpremierowy - rogaluz - 30-05-2012
Można odnieść wrażenie, że puszczali dwie wersje filmu (ale obie były wizualnie piękne).
Już niebawem wszystkiego się dowiemy, jeszcze tylko miesiąc, a potem jeszcze 20 dni!
RE: Prometheus(reż. Ridley Scott)- Wątek przedpremierowy - Bucho - 31-05-2012
(30-05-2012, 21:57)Crov napisał(a): A tu, dla odmiany, macie opinie ludzi, którzy potrafią pisać po angielsku ;)
Nie zalapales co autor mial mna mysli? :)
RE: Prometheus(reż. Ridley Scott)- Wątek przedpremierowy - Bucho - 31-05-2012
Recka z Empire:
http://www.empireonline.com/reviews/reviewcomplete.asp?FID=137119
RE: Prometheus(reż. Ridley Scott)- Wątek przedpremierowy - shamar - 02-06-2012
RE: Prometheus(reż. Ridley Scott)- Wątek przedpremierowy - slepy51 - 02-06-2012
"Prometheus" has landed...
I tyle by starczyło za mini reckę. Film niestety słaby w ciul, długimi momentami niezamierzenie smieszny i ogólnie totalnie rozczarowujący. Szkoda :-(
RE: Prometheus(reż. Ridley Scott)- Wątek przedpremierowy - unknown - 02-06-2012
...i teraz przez póltora miesiąca będziemy musieli znosić takie wyczerpujące recenzje.
Pomóż nam chociaż i określ w skali od 1-10 gdzie nowy film Scotta się mieści na skali między "Blob zabójca" a "Avartar".
Wyczuwam, że w filmie nie było cooltwardego Langa popijającego kawę przed zwaleniem brutalną siłą Świętego w huj Drzewa, którego upadek symbolizował nadmierną emisję CO2?
RE: Prometheus(reż. Ridley Scott)- Wątek przedpremierowy - slepy51 - 02-06-2012
No niestety, o słabych wysokobudżetowych filmach raczej rozpisywać mi się nie chce, takze wybacz.
RE: Prometheus(reż. Ridley Scott)- Wątek przedpremierowy - unknown - 02-06-2012
W takim razie daruj sobie puszczanie niezobowiązujących bąków.
|