Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
Sequele "Avatara" (2022-2027?), reż. James Cameron - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3)
+--- Dział: Filmy zagraniczne (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-zagraniczne--12)
+---- Dział: Filmy Jamesa Camerona (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-Jamesa-Camerona--87)
+---- Wątek: Sequele "Avatara" (2022-2027?), reż. James Cameron (/Thread-Sequele-Avatara-2022-2027-re%C5%BC-James-Cameron--4673)



RE: Sequele "Avatara" (2022-2027?), reż. James Cameron - shamar - 30-07-2025

(29-07-2025, 21:54)Spoilerowo napisał(a): jedynka jednak miała piosenkę która zapada w ucho, kojarzy się z 2009 i Avatarem


NIE, NIE i jeszcze raz NIE.
Jak lubię Hornera to przeciez to DNO, krzyczące: jestem
uposledzoną, młodszą siostrą "My heart will go on", dejcie mi też Oscara™. No dejcie!"


RE: Sequele "Avatara" (2022-2027?), reż. James Cameron - Spoilerowo - 30-07-2025

no tak jest, dlatego kojarzy się z Avatarem i jej motyw wykorzystują chociażby w nowym trailerze

pisałem, że zapada w ucho, a nie, że to jest jakiś wybitny utwór


RE: Sequele "Avatara" (2022-2027?), reż. James Cameron - marsgrey21 - 30-07-2025

(30-07-2025, 09:22)slepy51 napisał(a): Ciebie może nie interesuje ale przecież swego czasu często można było przeczytać w różnych mniej lub bardziej wiarygodnych artykułach, że ludzie chodzą na "Avatara" do kina po kilka czy kilkanaście razy, żeby wyrwać się na te 3 godziny z otaczającego ich świata i poprzebywać trochę na Pandorze wśród tych kolorowych kwiatków właśnie. Chodziło o całe to immersyjne doświadczenie kinowe samo w sobie, a nie fabułę czy bohaterów.

Znowu ogólnik/opinia, nie fakt, nie idziesz na 3-godzinny film, w którym nic się nie dzieje (no taka panuje opinia tutaj), ale obrazki są ładne, musi ci się podobać akcja, musi cię angażować fabuła/postacie, choćby były proste i banalne, powtórzę jeszcze raz, Avatary > emsheu, dc i wszelkie inne blockbustery. 

Cameron powiedział w wywiadzie, że w A3 następi zmiana bohatera, głównym będzie Loak, ten niepokorny od wieloryba, to on będzie narratorem, no i dodał, że chce nakręcić 4 i 5, ale nie wyklucza, że komuś powierzy, podał za przykład Rodriguesa i Alita Battle Angel (bo nakręcił dokładnie według jego scenariusza), ale podkreślił, że to przykład, nie opcja.


RE: Sequele "Avatara" (2022-2027?), reż. James Cameron - Mefisto - 30-07-2025

(30-07-2025, 09:22)slepy51 napisał(a): Chodziło o całe to immersyjne doświadczenie kinowe samo w sobie a nie fabułę czy bohaterów.

No dokładnie, chodziło o 3D. Imax był wypełniony po brzegi przez kilka miesięcy - nigdy wcześniej ani później czegoś takiego nie widziałem.


RE: Sequele "Avatara" (2022-2027?), reż. James Cameron - Dr Strangelove - 30-07-2025

(30-07-2025, 12:37)marsgrey21 napisał(a): Znowu ogólnik/opinia, nie fakt, nie idziesz na 3-godzinny film, w którym nic się nie dzieje (no taka panuje opinia tutaj), ale obrazki są ładne, musi ci się podobać akcja, musi cię angażować fabuła/postacie, choćby były proste i banalne, powtórzę jeszcze raz, Avatary > emsheu, dc i wszelkie inne blockbustery. 
No więc też nie do końca szczególnie w przypadku "Avatara".
Ja też mogę potwierdzić (oczywiście nie robiłem żadnych badań na odpowiedniej próbie kinomanów), że miałem naprawdę wielu znajomych dla których głównym celem wizyty w kinie (czasami kilka razy) był kontakt z tym kolorowym światem. I cała reszta miała znaczenie trzeciorzędne.

Jasne, że jakby w kinie były same widoczki, to tyle ludzi by nie poszło, ale w przypadku tego akurat filmu jestem w stanie uwierzyć, że większość ludzi poszła tylko dla widoczków, a fabułę mieli w dupie.

Stąd też pewnie sukces 2 części, bo po latach chcieli to powtórzyć mimo, że fabuła (z tego co wiem, bo filmu nie widziałem) znowu dupy nie urywa delikatnie mówiąc.


RE: Sequele "Avatara" (2022-2027?), reż. James Cameron - al_jarid - 31-07-2025

(29-07-2025, 12:58)Dr Strangelove napisał(a):
I dlatego mamy s-f, gdzie można popuścić wodze fantazji. Kameron popuścił tak (he he he), że ludzie polecieli w kosmos i spotkali innych...

LUDZI!!!

(29-07-2025, 23:32)Dr Strangelove napisał(a): Przecież to jedno z najnudniejszych uniwersów jakie można wymyślić. Tam dosłownie nie ma nic ciekawego, Te niebieskie kotki to po prostu cywilizacja ludzi na niskim poziomie rozwoju. Tylko, że mają ogony, są wysocy no i są niebiescy.

Człekokształtni, tak samo tworzą jakąś prostą cywilizację, samce chcą zdobyć samice, a jak jest fajna to inne samce zazdroszczą. Tworzą jakieś klanowe społeczności, zbierają owoce, zakładają osady, polują, jeżdżą na konikach...


Prawda. Narzekałem na to już piętnaście lat temu w swojej okrutnie rozwlekłej recenzji, która wisi pewnie jeszcze gdzieś na Film.org.pl (i pewnie z mojej dzisiejszej perspektywy byłaby teraz w niemałej części siarowata - zwłaszcza w tych fragmentach, gdzie próbowałem być zabawny).

Prawda jest taka, że James mógł puścić wodze fantazji, ale machnął na to ręką i dał nam niebieskich Indian - z indiańskimi fryzurami, ubiorami, łukami, konikami i nawet hamakami. Generalnie fauna Pandory jest bardziej fantazyjna - zwierzęta mają więcej par oczu niż jedną, więcej kończyn, zewnętrzne narządy oddechowe. Na'vi nie mają niczego tak "nieziemskiego". Nie wyglądają na gatunek, który powstał w tym samym ekosystemie - choć film tak mocno podkreśla, że są z nim jednością. Nie przypominają innych pandorskich istot, a bardziej istoty ziemskie. Oczywiście wyjaśnienie tego zaskakującego zjawiska jest takie, że z bardziej ludzkimi kosmitami widz bardziej sympatyzuje, a Żejk Suli może na luzie romansować z księżniczką, która nie będzie niepokoić widza dodatkową parą oczu czy rąk. Co najwyżej dajmy jej ogon i kocie rysy twarzy, to nam załatwi "obcość".


Co więcej, nawet ta kombinacja "niebieska skóra + zwierzęce pyski + indiańska kultura" nie była już wtedy niczym świeżym. Oto Nelvaanianie z "Wojen klonów" - tych z 2003 roku:


[Obrazek: avatar5.jpg]



Lubię też w kontekście "Avatara" z przymrużeniem oka przywoływać to, co pisał Lem w swojej "Fantastyce i futurologii" w roku 1970:


"[...] w szczególności można przepowiedzieć z bardzo wysokim prawdopodobieństwem, że utwór prawiący o "humanoidach", co się od ludzi różnią barwą skóry (przeważnie są niebiescy) oraz ilością palców u rąk [...], zasługuje na bezzwłoczne odłożenie."


Zresztą w innym miejscu Lem praktycznie opisuje fabułę "Avatara" i już wtedy, na 40 lat przed premierą tego filmu, uważa jego schemat fabularny za oklepany:


"Istnieje klasa utworów, których sytuacja pierwsza jest taka: na pewnej planecie mieszkają istoty rozumne, co nie chcą mieć z ludźmi nic wspólnego. Jakąś poprzednią ekspedycję odprawiły z niczym albo nawet jej członków pozabijały - czy jeszcze inaczej manifestują swoją niechęć wejścia w porozumienie z ludźmi. Zarazem ludziom na nim nadzwyczaj zależy, a to ponieważ na tej planecie rośnie pewien grzybek, którego wywar odmładza, albo są tam minerały mające dar leczenia nowotworów - bądź wreszcie bezcenna substancja, której własności autor nawet nam nie wyjaśni. Jest to zresztą dość racjonalne, ponieważ ani walor, ani jakość tej pożądanej rzeczy nie mają dla akcji najmniejszego znaczenia. [...] Może tym, który umie się dogadać z tubylcami, jest humanista [...], współczujący im i przez to zmuszony walczyć na dwa fronty: trudności ma zrazu nie tylko z krajowcami, ale często ze swą "generalską" zwierzchnością. Czasem osobnik ten nawet przegrywa walkę Ziemian o skarby, ale to dlatego, że przechodzi na stronę tuziemców: uznaje ich racje za dobre, a ludzkie - za złe. Czasem okazuje się wręcz aktywnym zdrajcą ziemskich konkwistadorów, bo staje na czele tubylczych wojsk [...], by odeprzeć mogły najeźdźców."


RE: Sequele "Avatara" (2022-2027?), reż. James Cameron - marsgrey21 - 31-07-2025

Ciągle słyszę, że mógł wymyślić coś lepszego, więc zapytam się was, co takiego miał wymyślić, by was zadowolić? Co wam siedzi w umysłach?

Piszecie, że Avatar nie jest "niczym świeżym", kreatywność nie polega tworzeniu czegoś nowego od zera, bo to niemożliwe, bo nie wymyślisz już koła, możesz je tylko zmodyfikować, kreatywność polega na łączeniu pomysłów i nadawaniu im nowego kontekstu. Powiedzieć, że losowa rasa z Wojen Klonów to jest dosłownie Na'vi, bo mają wielkie oczy, jednocześnie ignorując cały świat Avatara, od fauny i flory po cywilizację i wszystkiego, co je łączy to argument z dupy.

Nie trzeba być geniuszem, by zobaczyć, że Cameron "chciał" stworzyć Indian w kosmosie i o dziwo ten przestarzały pomysł z lat 90 się sprzedał, sprzedał jak nic innego, bo świat wygląda obco, a jednocześnie znajomo, dlatego obcy mają dwie nogi i dwoje rąk, a nie są jakimiś Moebiousowymi ufoludkami, by połaskotać umysły koneserów. Valerian i miasto tysiąca planet miało wszelkie możliwe rasy obcych i co? Chujów sto, okropny flop. No więc co, Cameron geniusz? Ludzie zbyt głupi, by zrozumieć, jak banalny świat stworzył? A może stworzył atrakcyjny wizualny i konsekwentnie zbudowany?

Avatar to prosta baśń sci-fi, czy Lem miałby uznanie dla robota z przyszłości uczącego się kochać (T2), czy uznałby to za chałę? Bo to kluczowe pytanie.


RE: Sequele "Avatara" (2022-2027?), reż. James Cameron - shamar - 31-07-2025

(31-07-2025, 11:34)al_jarid napisał(a): "

Zresztą w innym miejscu Lem praktycznie opisuje fabułę "Avatara" i już wtedy, na 40 lat przed premierą tego filmu, uważa jego schemat fabularny za oklepany:


"Istnieje klasa utworów, których sytuacja pierwsza jest taka: na pewnej planecie mieszkają istoty rozumne, co nie chcą mieć z ludźmi nic wspólnego. Jakąś poprzednią ekspedycję odprawiły z niczym albo nawet jej członków pozabijały - czy jeszcze inaczej manifestują swoją niechęć wejścia w porozumienie z ludźmi. Zarazem ludziom na nim nadzwyczaj zależy, a to ponieważ na tej planecie rośnie pewien grzybek, którego wywar odmładza, albo są tam minerały mające dar leczenia nowotworów - bądź wreszcie bezcenna substancja, której własności autor nawet nam nie wyjaśni. Jest to zresztą dość racjonalne, ponieważ ani walor, ani jakość tej pożądanej rzeczy nie mają dla akcji najmniejszego znaczenia. [...] Może tym, który umie się dogadać z tubylcami, jest humanista [...], współczujący im i przez to zmuszony walczyć na dwa fronty: trudności ma zrazu nie tylko z krajowcami, ale często ze swą "generalską" zwierzchnością. Czasem osobnik ten nawet przegrywa walkę Ziemian o skarby, ale to dlatego, że przechodzi na stronę tuziemców: uznaje ich racje za dobre, a ludzkie - za złe. Czasem okazuje się wręcz aktywnym zdrajcą ziemskich konkwistadorów, bo staje na czele tubylczych wojsk [...], by odeprzeć mogły najeźdźców."


W Stanach byłby pozwik jak nic.


RE: Sequele "Avatara" (2022-2027?), reż. James Cameron - marsgrey21 - 31-07-2025

Lem opisuje archetyp, a nie krytykuje, każdy twórca korzysta z nich, nawet Lem.


RE: Sequele "Avatara" (2022-2027?), reż. James Cameron - al_jarid - 31-07-2025

(29-07-2025, 23:32)Dr Strangelove napisał(a): Powiedzieć, że losowa rasa z Wojen Klonów to jest dosłownie Na'vi, bo mają wielkie oczy, jednocześnie ignorując cały świat Avatara, od fauny i flory po cywilizację i wszystkiego, co je łączy to argument z dupy.

Nie wielkie oczy, ale niebieską skórę + zwierzęce pyski + indiańską kulturę. Proszę nie upraszczać!
A tak całkiem serio, to ja wcale nie uważam, że film musi być oryginalny, żeby był dobry, i jakby mi się podobał, to bym się nie czepiał. "Avka" się czepiam, bo mnie swego czasu srodze rozczarował, nie tyle opowiadając oklepaną historię, ale robiąc to w sposób, który dla mnie był nieangażujący. Ale ten odbiór to pewnie też częściowo dlatego, że Cameron zawsze należał do moich ulubionych reżyserów i miałem wysokie oczekiwania. Plus przygotowywał ten film przez ponad dekadę, więc spodziewałem się, że mając tyle czasu, dostarczy coś specjalnego, a tu nie.


RE: Sequele "Avatara" (2022-2027?), reż. James Cameron - Dr Strangelove - 31-07-2025

(31-07-2025, 12:12)marsgrey21 napisał(a): Ciągle słyszę, że mógł wymyślić coś lepszego, więc zapytam się was, co takiego miał wymyślić, by was zadowolić? Co wam siedzi w umysłach? 
A nie wiem. Jakbym zobaczył to bym może zaaprobował Uśmiech
Kto tu zarabia miliardy, ja czy Kameron?

Natomiast ja nie uważam "Avatara" za zły film. Oczywiście, że większość współczesnych blockbusterów to szrot. Tylko co z tego?
Całe to niebieskie uniwersum po mnie spływa po prostu. Ładne widoczki mnie nie podniecają, historia jest sztampowa do bólu więc zobaczyłem pierwszą część i mi to w zupełności wystarczyło.
5/10 po co mam się zagłębiać w ten świat, tym bardziej, że i dwójka i wszystko wskazuje na to że trójka też to będzie to samo. Tylko zamiast latających smoków są jakieś wieloryby.

A że gwiezdne wojny są sztampową historyjką? Kurde, nigdy bym się nie domyślił. 
Najwyraźniej wolę Gwiezdne Niszczyciele niż niebieskie koniki.

(31-07-2025, 12:12)marsgrey21 napisał(a): Avatar to prosta baśń sci-fi, czy Lem miałby uznanie dla robota z przyszłości uczącego się kochać (T2), czy uznałby to za chałę? Bo to kluczowe pytanie.
Myślę, że jeśli znasz twórczość Lema i jego poglądy na popkulturę/s-f, to pytanie powinno być retoryczne a odpowiedź oczywista Uśmiech


RE: Sequele "Avatara" (2022-2027?), reż. James Cameron - marsgrey21 - 31-07-2025

No bo to jest retoryczne pytanie Oczko That's the point, po co przywoływać Lema który wyszczałby się na wszystkie wielbione nawet przez tutejszą elity blockbustery?


RE: Sequele "Avatara" (2022-2027?), reż. James Cameron - Dr Strangelove - 31-07-2025

No wiesz, wychodzę z banalnego założenia, że jak mam dobrą literaturę s-f albo dobre filmy s-f, to po co mam oglądać coś tak miałkiego jak "Avatar"?
Więc Lem jest tu tak samo na miejscu, jak powiedzmy Has, przy dyskusji o polskim filmie. Jako punkt odniesienia Duży uśmiech


RE: Sequele "Avatara" (2022-2027?), reż. James Cameron - Gieferg - 31-07-2025

Zdecydowanie wolę oglądać Avatara niż jakiekolwiek Star Warsy.
No i SW się dla mnie już skończyło. Ostatnie co obejrzałem w tym temacie to film o Solo (którego już prawie nie pamiętam), a wracać będę (chyba, bo w sumie nie pamiętam kiedy ostatnio to zrobiłem) wyłącznie do dwóch pierwszych trylogii i Rogue One. No ale ja nigdy nie przepadałem za tym światem, tak naprawdę to Zemsta Sithów mnie przekonała, by wracać do całości (ale ep. VII i VIII skutecznie wybiły mi z głowy jakiekolwiek chęci do śledzenia co z tym dalej robi Disney).

Avatar jak sztampowy by nie był, wciąż działa na poziomie emocjonalnym, a to dla mnie zawsze istotny plus, który w dużym stopniu neutralizuje wszelkie wady. A gdy dodac do tego zrealizowaną na poziomie nieosiągalnym dla większości współczesnych twórców stronę wizualną, zwyczajnie nie ma opcji, żebym to olał.


RE: Sequele "Avatara" (2022-2027?), reż. James Cameron - Żółte Krzesło - 31-07-2025

(31-07-2025, 11:34)al_jarid napisał(a):
(29-07-2025, 23:32)Dr Strangelove napisał(a): Przecież to jedno z najnudniejszych uniwersów jakie można wymyślić. Tam dosłownie nie ma nic ciekawego, Te niebieskie kotki to po prostu cywilizacja ludzi na niskim poziomie rozwoju. Tylko, że mają ogony, są wysocy no i są niebiescy.

Człekokształtni, tak samo tworzą jakąś prostą cywilizację, samce chcą zdobyć samice, a jak jest fajna to inne samce zazdroszczą. Tworzą jakieś klanowe społeczności, zbierają owoce, zakładają osady, polują, jeżdżą na konikach...


Prawda. Narzekałem na to już piętnaście lat temu w swojej okrutnie rozwlekłej recenzji, która wisi pewnie jeszcze gdzieś na Film.org.pl (i pewnie z mojej dzisiejszej perspektywy byłaby teraz w niemałej części siarowata - zwłaszcza w tych fragmentach, gdzie próbowałem być zabawny).

Wciąż wisi: https://film.org.pl/a/avatar-james-cameron-i-al-jarid-ida-do-kina-154318

Pamiętam, jak czytałem to przed laty. To jest bardziej analiza niż recenzja. Najbardziej mnie bawił fikcyjny dialog z Cameronem na sali kinowej.


(31-07-2025, 14:23)Gieferg napisał(a): Avatar jak sztampowy by nie był, wciąż działa na poziomie emocjonalnym, a to dla mnie zawsze istotny plus, który w dużym stopniu neutralizuje wszelkie wady.

No dla mnie właśnie nie działa, bo wbrew zamiarom reżysera zawszę staję po stronie ludzi. Film stara się jak może, aby mnie przekabacić na stronę Na'Vi, ale moja reakcja, jak na złość, jest odwrotna: budzi się we mnie szowinista gatunkowy i zaczynam kibicować ludziom. Uśmiech


RE: Sequele "Avatara" (2022-2027?), reż. James Cameron - Rozgdz - 31-07-2025

(31-07-2025, 14:23)Gieferg napisał(a): Avatar jak sztampowy by nie był, wciąż działa na poziomie emocjonalnym, a to dla mnie zawsze istotny plus, który w dużym stopniu neutralizuje wszelkie wady. A gdy dodac do tego zrealizowaną na poziomie nieosiągalnym dla większości współczesnych twórców stronę wizualną, zwyczajnie nie ma opcji, żebym to olał.

To.

Jest chyba jakiś powód dlaczego bywa to atrakcyjne. Za dzieciaka zaczytywałem się Karolem Mayem, parę lat temu zaliczyłem serię chyba wszystkich filmów o Winnetou pod rząd. "Tańczącego z wilkami" tez lubię a swego czasu się zachwyciłem (choć dawno już do niego nie wróciłem).



Strona techniczna w tych filmach służy do uczynienia tego wszystkiego wiarygodnym. Można powiedzieć Cameron mówi "patrz, przyroda jest piękna i zadziwiająca". I uważam że robi to wszystko z wielkim serduchem i udaje mu się to sprzedać widzowi.

Trochę to tylko jakby dziwne że ludzie potrzebują dzisiaj takiego rozbuchanego widowiska z akcją na obcej planecie aby się zachwycić/wciągnąć w tak proste/oczywiste/podstawowe rzeczy.




RE: Sequele "Avatara" (2022-2027?), reż. James Cameron - simek - 31-07-2025

(31-07-2025, 17:09)Żółte Krzesło napisał(a): No dla mnie właśnie nie działa, bo wbrew zamiarom reżysera zawszę staję po stronie ludzi. Film stara się jak może, aby mnie przekabacić na stronę Na'Vi, ale moja reakcja, jak na złość, jest odwrotna: budzi się we mnie szowinista gatunkowy i zaczynam kibicować ludziom. Uśmiech
Mi się wydawało, że każdy tak ma Uśmiech


RE: Sequele "Avatara" (2022-2027?), reż. James Cameron - Mefisto - 31-07-2025

(31-07-2025, 17:10)Rozgdz napisał(a): Jest chyba jakiś powód dlaczego bywa to atrakcyjne. Za dzieciaka zaczytywałem się Karolem Mayem, parę lat temu zaliczyłem serię chyba wszystkich filmów o Winnetou pod rząd. "Tańczącego z wilkami" tez lubię a swego czasu się zachwyciłem (choć dawno już do niego nie wróciłem).

Tak, nazywa się ksenofilia Uśmiech
Widzimy ją na każdym kroku w polskiej polityce oraz u fajnopolaków. W kinie, wobec Indian jest też obecna od dekad, romantyzując ich wizerunek znacznie bardziej niż ten kowbojski.


RE: Sequele "Avatara" (2022-2027?), reż. James Cameron - Gieferg - 31-07-2025

Żółte krzesło napisał(a):No dla mnie właśnie nie działa

To nie oglądaj. Cameron płakał nie będzie.

Jeśli jakieś uniwersum do mnie nie trafia i nie mam dobrego powodu by do niego wracać, to je zlewam. Co innego jak zrobią słabe filmy o czymś, co mnie akurat interesuje (jak Alien), wtedy jakoś muszę przecierpieć (albo nawet naprawić, jak w przypadku Wiedźmina), ale że jakieś Star Warsy, Diuny czy inne Pottery okażą się cienkie - nie oglądam i ogólnie pierdzę w ich kierunku. Uniwersum Avatara też mi w sumie wisi i powiewa, ALE uważam, że zrobione jest na tyle sprawnie, że chętnie obejrzę tyle części ile będę mógł.

Cytat:Za dzieciaka zaczytywałem się Karolem Mayem, parę lat temu zaliczyłem serię chyba wszystkich filmów o Winnetou pod rząd.
Też łyknąłem sporo tych filmów, ale bardziej na zasadzie "bo to Winnetou", a nie "bo są dobre" (czyli coś jak z Wiedźminem). Na dobrą sprawę to lubię może ze dwa filmy (Winnetou I i W Dolinie śmierci - więcej o tym tutaj ---> https://filmozercy.com/wpis/nostalgiczna-niedziela-66-winnetou ). Tak naprawdę najlepszy znany mi film o Winnetou... nie jest o Winnetou tylko o kolesiu który ewidentnie stanowił inspirację dla tej postaci: https://filmozercy.com/wpis/nostalgiczna-niedziela-170-zlamana-strzala-1950


RE: Sequele "Avatara" (2022-2027?), reż. James Cameron - Rozgdz - 31-07-2025

(31-07-2025, 17:50)Mefisto napisał(a):
(31-07-2025, 17:10)Rozgdz napisał(a): Jest chyba jakiś powód dlaczego bywa to atrakcyjne. Za dzieciaka zaczytywałem się Karolem Mayem, parę lat temu zaliczyłem serię chyba wszystkich filmów o Winnetou pod rząd. "Tańczącego z wilkami" tez lubię a swego czasu się zachwyciłem (choć dawno już do niego nie wróciłem).

Tak, nazywa się ksenofilia Uśmiech
Widzimy ją na każdym kroku w polskiej polityce oraz u fajnopolaków. W kinie, wobec Indian jest też obecna od dekad, romantyzując ich wizerunek znacznie bardziej niż ten kowbojski.

Chyba nie do końca o to chodzi. Generalnie czesto romantycznie przedstawia się "życie blisko natury". Z bardziej "naszego' podwórka to byłaby książka Thora Heyerdahla "Wyprawa Kon-Tiki" a w Polsce mamy nasze "Lato leśnych ludzi" Marii Rodziewiczówny Oczko