Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3)
+--- Dział: Ogólne dyskusje filmowe (https://forumkmf.pl/Forum-Og%C3%B3lne-dyskusje-filmowe--25)
+--- Wątek: Krótka piłka, czyli mini-recenzje (/Thread-Kr%C3%B3tka-pi%C5%82ka-czyli-mini-recenzje--1192)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170 171 172 173 174 175 176 177 178 179 180 181 182 183 184 185 186 187 188 189 190 191 192 193 194 195 196 197 198 199 200 201 202 203 204 205 206 207 208 209 210 211 212 213 214 215 216 217 218 219 220 221 222 223 224 225 226 227 228 229 230 231 232 233 234 235 236 237 238 239 240 241 242 243 244 245 246 247 248 249 250 251 252 253 254 255 256 257 258 259 260 261 262 263 264 265 266 267 268 269 270 271 272 273 274 275 276 277 278 279 280 281 282 283 284 285 286 287 288 289 290 291 292 293 294 295 296 297 298 299 300 301 302 303 304 305 306 307 308 309 310 311 312 313 314 315 316 317 318 319 320 321 322 323 324 325 326 327 328 329 330 331 332 333 334 335 336 337 338 339 340 341 342 343 344 345 346 347 348 349 350 351 352 353 354 355 356 357 358 359 360 361 362 363 364 365 366 367 368 369 370 371 372 373 374 375 376 377 378 379 380 381 382 383 384 385 386 387 388 389 390 391 392 393 394 395 396 397 398 399 400 401 402 403 404 405 406 407 408 409 410 411 412 413 414 415 416 417 418 419 420 421 422 423 424 425 426 427 428 429 430 431 432 433 434 435 436 437 438 439 440 441 442 443 444 445 446 447 448 449 450 451 452 453 454 455 456 457 458 459 460 461 462 463 464 465 466 467 468 469 470 471 472 473 474 475 476 477 478 479 480 481 482 483 484 485 486 487 488 489 490 491 492 493 494 495 496 497 498 499 500 501 502 503 504 505 506 507 508 509 510 511 512 513 514 515 516 517 518 519 520 521 522 523 524 525 526 527 528 529 530 531 532 533 534 535 536 537 538 539 540 541 542 543 544 545 546 547 548 549 550 551 552 553 554 555 556 557 558 559 560 561 562 563 564 565 566 567 568 569 570 571 572 573 574 575 576 577 578 579 580 581 582 583 584 585 586 587 588 589 590 591 592 593 594 595 596 597 598 599 600 601 602 603 604 605 606 607 608 609 610 611 612 613 614 615 616 617 618 619 620 621 622 623 624 625 626 627 628 629 630 631 632 633 634 635 636 637 638 639 640 641 642 643 644 645 646 647 648 649 650 651 652 653 654 655 656 657 658 659 660 661 662 663 664 665 666 667 668 669 670 671 672 673 674 675 676 677 678 679 680 681 682 683 684 685 686 687 688 689 690 691 692 693 694 695 696 697 698 699 700 701 702 703 704 705 706 707 708 709 710 711 712 713 714 715 716 717 718 719


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - shamar - 08-03-2026

Czyli ten film to nie jest "jeden z najgorszych filmów świata", jak twierdzą niektórzy na X?


Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Pitero - 08-03-2026

Nie jest to żadna rewelacja, ale obejrzeć można spokojnie. Największy atut to świetna obsada, której przewodzi wspaniała Buckley.

Wysłane z mojego CPH2481 przy użyciu Tapatalka


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - slepy51 - 09-03-2026

War Machine (2026)



Najnowszy hicior od Netflixa z Alanem Ritchsonem w roli głównej, który pewnie chciałby być "Predatorem" XXI wieku ale ani nie ma tutaj maestrii reżyserskiej Johna McTiernana, ani tak dobrego scenariusza, o obsadzie czy znakomitej oprawie muzycznej Silvestriego nawet nie wspominając; co gorsze, tytułowe zagrożenie kosmicznego pochodzenia również nie umywa się do tego z czym miała do czynienia eka najemników pod dowództwem Dutcha, w którego wcielał się Arnold. A skoro już wspomniałem o byłym gubernatorze Kalifornii to warto dodać, że choć Ritchson gabarytami jakoś mocno mu nie ustępuje, ba, aktorsko jest być może nawet mniej drewniany, tak jego ekranowa charyzma niestety blednie przy tej jaką posiadał austriacki kulturysta podrywający dziewczyny na kocyk (polecam lekturę jego autobiografii zatytułowanej "Pamięć absolutna").

To już na starcie sprawia, że film nie posiada za bardzo atutów, którymi mógłby się w jakikolwiek sposób wyróżnić na tle podobnych mu produkcji. Australijczyk Patrick Hughes, autor przyzwoitego neo-westernu "Red Hill" i trzeciej części "The Expendables" (a także paru buddy movies skręconych dla Netflixa, z których pamiętam tyle, że je kiedyś widziałem i nic ponad to) to niestety nie jest jakiś reżyserski orzeł i choć jego warsztat sprawdza się tutaj całkiem nieźle to absolutnie nie sprawia, że można by "Maszynę do zabijania" w żaden sposób zapamiętać no chyba, że z tego pokracznie przetłumaczonego na polski tytułu. Jest tam jeden ciekawie zainscenizowany mastershot kręcony w trakcie jazdy jakiegoś pojazdu (obecnie to chyba taki standard we współczesnych akcyjniakach na streaming, ostatnio np. "The Wrecking Crew") ale poza tym nie ma tutaj nic, co wybijałoby się w jakikolwiek sposób poza zwyczajną przyzwoitość.

Fabularnie "War Machine" jest równie oryginalny co jego tytuł - przypomnę tylko, że blisko 10 lat temu był już tak samo nazwany film z Bradem Pittem, nakręcony, uwaga - również dla Netflixa. Skoro twórcom nie chciało się pokombinować nawet przy tym nie ma co oczekiwać by wymyślali jakieś cuda niewidy jeśli chodzi o zaprezentowaną tutaj historię - ot, eka kandydatów na Rangersów w trakcie ostatniej zaliczeniowej misji trafia na morderczego mecha z kosmosu i musi przeżyć by wrócić do bazy w celu poinformowania o napotkanym zagrożeniu dowództwo. Dodatkowo główny bohater ma jakąś podstawową filmową traumę do przepracowania (śmierć bliskiej mu osoby, o którą się obwinia, tego typu oklepane rzeczy) i nic więcej tutaj nie ma. Żadnych ciekawych pomysłów, ot, prosta akcyjka od początku aż do nakręconego w jakimś kamieniołomie finału przywodzącego na myśl bliźniaczą końcową bitkę z pierwszego (i drugiego bo były one praktycznie takie same i sklecone z tych samych ujęć) cormanowskiego "Carnosaura", która to z kolei nawiązywała do walki z T. rexem pokazanej w powstałym w 1960 roku "Dinosaurus!" w reżyserii Irvina S. Yeawortha Jr. - czyli jak widać nic nowego lub jak kto woli, kalka kalki.

I tak sobie ciągle narzekam ale dzięki tej prostocie ogląda się to wszystko bardzo przyzwoicie - sceny akcji są przejrzyste i spełniają swoje zadanie, mamy trochę fajnej pirotechniki, efekty wizualne mecha są na zadowalającym poziomie a całość choć raczej głupawa, to odpowiednio brutalna i całkiem przyziemna co sprawia, że można nawet trochę zżyć się z tymi naszymi ponumerowanymi bohaterami bez imion. Jasne, giną oni w standardowych odstępach czasowych i na sposoby, które raczej nie zdziwią nikogo, kto w swoim życiu oglądał kilka filmów akcji pt. "ekipa komandosów na misji z czymś walczy" ale nie o to tutaj chodzi. Ma być prosta rozrywka na przyzwoitym poziomie i można pokusić się o stwierdzenie, że "War Machine" pod tym względem sprawdza się całkiem nieźle.

Nie polecę nikomu tego filmu bo nie jest to nawet w swoim gatunku nic oryginalnego ale jeśli ktoś chce sobie obejrzeć jakiś w miarę przyzwoity obrazek, w którym ci raczej mniej zapadający w pamięć bohaterowie uciekają przed złym mechem z kosmosu to nie będzie to aż taki tragiczny wybór na wieczór - trzeba tylko dobrze wiedzieć, co i w jakim celu się ogląda by później nie było zawodu, "bo aktorstwo słabe, fabuła oklepana i film nie wymiecie Oscarów". No nie wymiecie (choć te nagrody i tak są już od dawna wystarczająco mocno skompromitowane) ale można trafić w dzisiejszych czasach dużo gorzej - przynajmniej nie ma tutaj popularnej obecnie marvelozy i głupkowatego śmieszkowania sabotującego każdy jeden dramatyczny moment jakimś samoświadomym żarcikiem - może i jest głupkowato czy mało oryginalnie ale też, pomimo podjętego tematu, całkiem przyziemnie i mimo wszystko szczerze.

Naciągane 6/10


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - raven.second - 09-03-2026

Whistle (2026) to, najprościej mówiąc, mieszanka Oszukać Przeznaczenie i Uśmiech się. Final Destination, bo ekipę ściga śmierć, Smile, bo owa śmierć "przenosi się" z ofiary na ofiarę w konkretnych warunkach - tutaj poprzez dźwięk meksykańskiego gwizdka śmierci. Sympatyczny horrorek, no, z fajną muzyką, jesiennym klimatem (jest nawet festyn z okazji Halloween!), nie drażni głupotą, nie jest długi, koncept ma na tyle ciekawy, że nie nudzi, gore co prawda cgi, ale znowu, sam pomysł i oś fabuły po prostu intryguje i wciąga, aczkolwiek przydałoby się tu wrzucić jakiegoś azteckiego czy innego indiańskiego demona śmierci, jak to było w której części VHS. Na minus końcówka, będąca bezczelnym plagiatem
6/10


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - shamar - 12-03-2026

[Obrazek: images?q=tbn:ANd9GcQnJhqjPjtYtm6cuhT1Caq...WI_Cg&s=10]

Shriek If You Know What I Did Last Friday the 13th (2000)
czyli "przecież mamy 'Scary Movie' w domu"

Zapowiedź 6. części wspomnianego filmu przypomniała mi o tym. To jest parodia "Scream" (oraz m.in. "I know what u did last summer) z tego samego roku, co "Scary Movie". Za 5 melonów i od razu do TV.

Zawsze byłem ciekawy tego innego podejscia. Inne a jednak podobne bo w koncu ciagle parodia tego samego, z podobnymi gagami, postaciami etc.
Ale czy rzeczywiscie to jest tak słabe jak mówią oceny? Jest GORSZE.

Narzekalem kiedys na "Milczenie Baranów", "Park Jajcarski" czy nawet "Scary Movie 5". Ale to jest gorsze i ogolnie chyba najgorsza parodia, którą widziałem. Żarty (czy raczej "żarty") atakują tu non-stop: w akcji, dialogach czy nawet pisane a żaden praktycznie NIE TRAFIA. Jedynie te "pisane" kilka razy mi siadły ale nie na zasadzie: "HAHA, jakie śmieszne" a "no, OK, wyszła im ta gra słów".

Oglądając to WSPÓŁCZUJESZ aktorom, że musieli grać te różne sceny.
Swoją drogą grają też marnie (Tom Arnold jako komik to odwieczna zagadka) choc jest jeden gość, ktory sie wybija i ktory pozniej trafil do kolejnych części... "Scary Movie".

PS: Ten film jest tak inteligentny, że zgadnijcie wobec czego kręcą się żarty przy gościu o nazwisku (ksywce?) Boner.

Rzadko daję jedynki ale chyba tu bylaby wskazana jako 1+/10 a moze byc laskawym i 2-/10?


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Pelivaron - 13-03-2026

(07-03-2026, 22:54)Pitero napisał(a): Panna młoda!

Za tydzień prawdopodobnie Jessie Buckley odbierze swojego pierwszego Oscara za rolę żony Szekspira. Ale nie obraziłbym się jakby dostała go też za rolę Narzeczonej Frankensteina. Jest w tym filmie tak samo wybitna jak w "Hamnecie", a oo rany, jak to zupełnie inna rola i jak kompletnie inaczej grana. Buckley krzyczy, tańczy, cały ekran zagarnia dla siebie, a jednak nie przeszarżowuje i nie popada w śmieszność ani na sekundę. Naprawdę, Jessie Buckley to GWIAZDA.

I choć film nie dowozi całkowicie, zawodzi trochę bo przewidywalny i narracja też szwankuje w połowie filmu, to dla roli Buckley warto poświęcić wypad do kina.

Lubiłem podczas oglądania wyobrażać sobie, że to sequel "Frankensteina" Del Toro bo w sumie czemu miałby nim nie być? Czasowo się zgadza, a Bale gra i wygląda podobnie jak Elordi. Co do reszty obsady to wszyscy właściwie nikną bo cały film należy do Buckley. Wyróżnia się tylko Penelope Cruz w roli pani detektyw, bo Saarsgard i Gyllenhaal to chyba zagrali dla uprzejmości z wiadomych względów.

Ocena 7+/10. Plusik za genialną scenę tańca w klubie, szkoda, że taką krótką.

Wysłane z mojego CPH2481 przy użyciu Tapatalka

Lol

Byłem dzisiaj w kinie. Ten film to paskudne dziwadło będące jednocześnie feministycznym bełkotem o tym jak biali faceci krzywdzo, gwałco, molestujo, zabijajo i smiejo się z kobiet.

Formalnie ten film jest natomiast jak potwór Frankensteina - posklejany z różnych gatunków w jedno przez co jest nieznośnym do oglądania brzydactwem. Całość dopełnia przeszarzowane aktorstwo Bale'a i Buckley, których rolę są równie nieznośne jak ten film.

Nie dziwię się, że to odniosło sromotną porażkę, bo to dziwadło będące filmowym feministycznym gniotem. Ludzie już chyba mają dosyć takiego kina. Śmieszne, że to facet, czyli Lanthimos zrobił najlepszy femi-movie ostatnich lat a nie np Gerwig (jej chujowa do granic możliwości Barbie) czy teraz Gyllenhaal.

Gówno do potęgi n-tej.

Ps a ta scena tańca to jedna z najbardziej cringe'owych (w złym tego słowa znaczeniu, bo bywa też spoko cringe) rzeczy roku. Jak można to w ogóle chwalić xD


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - slepy51 - 13-03-2026

Pelivaron napisał(a):Śmieszne, że to facet, czyli Lanthimos zrobił najlepszy femi-movie ostatnich lat a nie np Gerwig (jej chujowa do granic możliwości Barbie) czy teraz Gyllenhaal.

Czemu śmieszne? Gość jest po prostu kompetentnym reżyserem, a tych pań nikt nigdy nie powinien wpuścić za kamerę.


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Rozgdz - 13-03-2026

"Barbie" to komedia dla dzieci a nie femi-movie..


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Bucho - 13-03-2026

(12-03-2026, 10:54)shamar napisał(a): Rzadko daję jedynki ale chyba tu bylaby wskazana jako 1+/10 a moze byc laskawym i 2-/10?


Chcialem pisac ostatnio, ze nowy SM wyglada barzdiej jak Shriek. Dowiedzialem sie o tym szrocie, gdy na jakims pchlim targu odkopalem plytke DVD-R1 z tym filmem. Absolutnie fatalna rzecz, ktora prawie zablokowalem kupiony za 20 funtow odtwarzacz DVD znanej i lubianej marki Bush :)


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - slepy51 - 13-03-2026

"Rozgdz napisał(a):"Barbie" to komedia dla dzieci a nie femi-movie..

Ta, z pewnością...




RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Pelivaron - 13-03-2026

(13-03-2026, 17:11)Rozgdz napisał(a): "Barbie" to komedia dla dzieci a nie femi-movie..

XD

W ogóle :)



W tej "Pannie Młodej" nie ma ANI JEDNEJ pozytywnej postaci męskiej. Nawet jak jak jakaś jest spoko, to finalnie się okazuje, że jednak nie, bo albo kłamał albo zaciągnął do łóżka. Już od pierwszych minut wiadomo jaki będzie to film, gdzie mamy jachikś oblechów, krzy opowiadają wulgarne i seksistowkie dowcipy o ostrygach, siłą przytulają i macają ładnie dziewczyny. A to pierwsze 5 minut.


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Corn - 13-03-2026

Barbie to przede wszystkim reklama zabawek przebrana za feministyczny film. Jest to zmyślna subwersja wizerunku marki, bo teraz kupując barbie nie wspierasz już nieosiągalnej sylwetki czy życia tylko siostrzeństwo i feminizm. 10/10 w skali Tikkum-Olam


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Rozgdz - 13-03-2026

Kufa, tak jakby w familijnych filmach dla dzieciaków nigdy nie było że trzeba być dobrym w ogóle, dbać o zwierzątka, dbać o środowisko, szanować dziewczynki , kochać mamę i tatę, i w ogóle :p

"Barbie" jest filmem stworzonym dla reklamowania marki, ma formę komedii dla dzieciaków i miał sprytną strategię sprzedażową podpietą pod "femizm antypatriarchat" (plus Barbiehaimer) co było uzupełnione całą masa filmowych tricków. Bo "mał być hit".


.. tyle że każdy kto oglądał film uważnie i wie co w nim powiedziano i przedstawiono - wie że to tylko komedia dla dzieciaków. Pewnie, były całe epistoły, chyba np w "Napisach końcowych" długo gadali "co to tam naprawdę znaczy" ale takie rzeczy dowodzą tylko - paradoksalnie - że większość ludzi nie potrafi uważnie oglądać filmów :p


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Pelivaron - 13-03-2026

To, że Ty oglądasz filmy dupą i później wmawiasz innym, że to robią to jedno. Drugie to to, że film może być komedią i produktem sprzedającym markę, jednocześnie nie wyklucza tego, że zawiera komentarz społeczny. To, że "Barbie" jest chujową komedią dla dzieci, nie zmienia to faktu, że jest dodatkowo też chujową satyrą na role płciowe oraz kulturę patriarchalną. Jakbyś uważnie oglądał i słuchał dialogów to byś wiedział bo postacie mówią to wprost, co zresztą pokazałem jedną sceną - ale tak to jest jak się ogląda dupą albo nie powiedzieli tego na youtube na kanałach, którym daje sie suba.

Dla Rozgdza pewnie Szczęki nie są filmem o rekinie, tylko filmem o turystyce nad morzem, ale to trzeba uważnie oglądać, żeby zauważyć.


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Rozgdz - 13-03-2026

Ok, dobra.

Jak Barbie może być czymś takim skoro w Barbielandzie odpowiednikiem mężczyzn "z naszego świata" - są Barbie. Bo to one od zawsze "mają władzę i "traktują Kenów jak powietrze". To Kenowie pełnią rolę "kobiet".

Gdzie jest "krytyka mężczyzn" za postępowanie wobec kobiet skoro każdy Ken żyje właściwie tylko dla swojej Barbie, dba o nią, kocha ją i by ją nosił na rekach przez kałuże (nawet jak udaje twardziela i niby że nie). To Barbie są pokazane jako "wredniejsza płeć".

Gdzie jest ta "krytyka patriarchatu " skoro w filmie "patriarchat" polega na tym że Kenowie - odpowiednik kobiet - obejmują władzę i używają jej.. głownie po to aby się troszczyć o Barbie (pamiętając ze Barbie o Kenów specjalnie nie dbały). Czyli czy jest "matriarchat" czy "patriarchat" - i tak rządzą Barbie, tyle że raz wprost a raz pośrednio.

Gościu który wprowadza "patriarchat" - czyli Gosling - nie robi tego z żadnych innych powodów niż taki żeby Barbie (Robbie) wreszcie go jakoś zauważyła i pokochała. Czyli popisuje się przed dziewczyną.

Wszystko co napisałem jest w filmie.


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Pelivaron - 13-03-2026

Wow, stary, właśnie opisałeś mechanizm, który ten film krytykuje. "Barbie" celowo odwraca role i w Barbielandzie to Barbie mają władzę, a Kenowie są dodatkiem. To jest lustro dla świata ludzi. Wątek Kena polega na tym, że odkrywa "patriarchat" w wydaniu Barbie i kompletnie go nie rozumie, tak jak ty nie rozumiesz tego filmu. No i cały paradoks polega na tym, że Twoja interpretacja opisuje wydarzenia z filmu, tylko pomija to, że one są napisane jako satyra.

Łap -> https://pl.wikipedia.org/wiki/Satyra


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Rozgdz - 13-03-2026

Chodzi generalnie o to że film stawiając sprawy na głowie ani nie krytykuje mężczyzn, ani nie "bonusuje" kobiet ani nie mówi nic o patriarchacie. Niczego nie krytykuje, niczego nie wskazuje, te wszystkie rzeczy nie mają tu żadnego znaczenia, są po prostu "obudową". Natomiast dzieciaki zrozumieją ten film świetnie. Bo to po prostu film dla nich. I tyle :p


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - OGPUEE - 13-03-2026

(13-03-2026, 18:32)Pelivaron napisał(a): W tej "Pannie Młodej" nie ma ANI JEDNEJ pozytywnej postaci męskiej. Nawet jak jak jakaś jest spoko, to finalnie się okazuje, że jednak nie, bo albo kłamał albo zaciągnął do łóżka.

Nawet Frank? Cóż...
[Obrazek: MV5BOTQ2ZGM3YjAtYjkwNC00MGY1LTlhOGYtYzNh...@._V1_.jpg]


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - shamar - 14-03-2026

[Obrazek: images?q=tbn:ANd9GcTz_k0PbPN81GwDQa9QgLn...0pxuQ&s=10]

Silent Night, Deadly Night (2025)

Oryginał to był prosty slasher z fajnym twistem. Twistem, ktory wyroznial ten film na tle 1000 innych.
Co robisz rimejkując to 40 lat pozniej? Rozpierdalasz ten twist na samym początku, zmieniasz praktycznie cały scenariusz, osobowość głównego bohatera, dodajesz postaci, usuwasz postaci, dodajesz kretynskie sceny ( w tym: lewacką, jak z jakiejś parodii), dziwne zwroty akcji (nieobecne w oryginale)... Nie chcę spoilerować ale JA PIERDOLĘ.

2+/10


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Norton - 14-03-2026

Polecam dwa powojenne tytuły: A Matter of Life and Death oraz Kind Hearts and Coronets. Pierwszy wspaniale żongluje gatunkami, sprawdzając się jednocześnie jako uroczy romans, zabawna komedia i (nakręcony z rozmachem) film fantasy. Dodatkowo tkwi w nim sporo dziwacznych, nieoczywistych motywów, skutecznie utrudniających osadzenie w sztywnych szablonach. Niektórych razić może melodramatyczny, nieco „naiwny" emocjonalny finał, mnie jednak kupił w pełni jako adekwatne zwieńczenie tej sympatycznej bai (kontekst historyczny wzmacnia przekaz i zgrabnie łączy się z przedstawionymi motywami). David Niven od zawsze był jednym z moich ulubionych filmowych dżentelmenów, ale tutaj jeszcze lepiej wypada facet nazwiskiem Livesey. Gra główną rolę w (ponoć równie dobrym) The Life and Death of Colonel Blimp od tego samego duetu reżyserskiego (Łucznicy Powell i Pressburger nakręcili też świetnie Trzewiki) i to będzie pewnie moja następna podróż do lat 40.

Szlachectwo zobowiązuje to zupełnie inna bestia. „Niewygodna" moralnie czarna komedia rozdzierająca szponami krytyki gustowny obraz brytyjskiej arystokracji*, niewpadająca wszakże w pułapkę nieuczciwego sądzenia; bohater mszczący rodzinne krzywdy jest tutaj znacznie gorszym indywiduum od swoich krewnych. Bez mrugnięcia okiem, z zimnokrwistą konswekwencją realizuje plan eksterminacji, likwidując kolejnych członków książęcego rodu (co ciekawe wszystkich gra kapitalny Obi Wan-Kenobi/Alec Guinness). Cholernie to wszystko „nieprawomyślne" (zwłaszcza biorąc pod uwagę rok produkcji), mroczne i cyniczne. Humor serwuje się tu na chłodno, z kamienną twarzą i monotonnym głosem narratora-terminatora, co idealnie pasuje do tonu odpowieści; niektóre komentarze czy przemyślenia niszczą (chociażby „I was sorry about the girl, but found some relief in the reflection that she had presumably during the weekend already undergone a fate worse than death" albo „It is so difficult to make a neat job of killing people with whom one is not on friendly terms"). Rewelacyjne, zaskakujące kino. Park Chan-wook mógł się nieco inspirować w trakcie tworzenia No Other Choice.

* Wybaczcie (celową) grafomanię, bawię się w tego pulchnego fajansiarza z Filmwebu.