Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
The Hurt Locker (reż. Kathryn Bigelow) - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3)
+--- Dział: Filmy zagraniczne (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-zagraniczne--12)
+--- Wątek: The Hurt Locker (reż. Kathryn Bigelow) (/Thread-The-Hurt-Locker-re%C5%BC-Kathryn-Bigelow--1137)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15


- Snuffer - 09-02-2010

Na większą krytykę zasługuje wstawienie Evangeline Lilly przed Fajnsem chociażby albo Pirsem ; )


- B2Ka - 09-02-2010

Czy ci debile na każdą okładkę muszą wpieprzyć informację o ilości nominacji i to na sam środek?


- Mush Room - 09-02-2010

slepy51 napisał(a):Występują: Uma Thurman, Colin Firth, Jeffrey Dean Morgan, Isabella Rossellini

o kurde, to jest dobre :)


- Wojzu - 10-02-2010

http://www.stopklatka.pl/wydarzenia/wydarzenie.asp?wi=62945&strona=dvd

Tutaj zdjęcie nowego projektu okładki, już ze zaktualizowaną listą Oscarowych nominacji, zamiast tych do Złotych Globów :razz:


- Pitero - 10-02-2010

Oczywiście nawet stopklatka musi napisać "faworyt Oscarów". Okej, mnie tez się podobał ten film, ale dla mnie faworytem wciąż pozostają "Bękarty wojny", i dlatego, że dostały tylko jedną nominacje mniej od Hurt Lockera tego w ogóle nie zmienia.


- simek - 10-02-2010

Faworytem jest Hurt Locker, bo dostał najwięcej wyróżnień od krytyków z poszczególnych stanów i nie zmienisz tego choćby Ci się ani jedna scena nie podobała.


- mariusz - 10-02-2010

Snuffer napisał(a):Na większą krytykę zasługuje wstawienie Evangeline Lilly przed Fajnsem chociażby albo Pirsem ; )
Fajns i Pirs zagrali tylko w jednej scenie, a Evangeline Lilly w aż dwóch, więc to akurat jest uzasadnione :wink:


- simek - 10-02-2010

Pearce to ten z prologu? W takim razie jak dla mnie on i Fiennes zagrali więcej niż Lilly. Poza tym Lilly się nie zauważa i równie dobrze jej rolę mogłaby zagrać moja koleżanka, natomiast epizod Fiennesa jest kapitalny i świetnie zagrany, a jego postać zapada w pamięć.


- Snuffer - 10-02-2010

Epizod Pearce'a jest też kapitalny, jak zresztą każda jego rola.
Ja sądzę że Mariusz żartował ; )


- gsarek - 10-02-2010

Pitero napisał(a):Oczywiście nawet stopklatka musi napisać "faworyt Oscarów". Okej, mnie tez się podobał ten film, ale dla mnie faworytem wciąż pozostają "Bękarty wojny", i dlatego, że dostały tylko jedną nominacje mniej od Hurt Lockera tego w ogóle nie zmienia.

Przyznam, że "Bękarty" mi się spodobały. Przede wszystkim dlatego, że Tarantino w końcu zrezygnował z inspiracji kinem klasy B (vide 'Kill Bill' i 'Grindhouse'), na rzecz ukłonu w stronę kina europejskiego (Renoir, Riefenstahl, Carne). Jednak po obejrzeniu 9 filmów nominowanych w kategorii najlepszy film (nie widziałem póki co 'Precious') to 'The Hurt Locker' zrobił na mnie największe wrażenie. Bigelow wykazała się niezwykłym zmysłem reżyserskim. Sceny rozbrajania ładunków świetnie oddają napięcie (genialnym posunięciem jest dodanie w obręb sekwencji mikro-zdarzeń podbijających dramaturgię). Ponadto zastosowała kilka frapujących rozwiązań formalnych. Utknął mi w pamięci anty-pojedynek snajperski na pustyni. Gdzież mu tam do efektownego hokus-pokus z 'Wroga u bram'. To pojedynek dwóch ludzi na psychicznej krawędzi z detalami rodem z filmów Leone (zbliżenia oczu).

Po obejrzeniu filmu zdałem sobie sprawę z niezwykłego wrażenie jakie wywołał. Mimo że jest filmem akcji (trzeba przyznać, że dzieje się całkiem sporo), oglądałem go jak kameralny dramat psychologiczny. Ta kobieta to jakaś czarownica ...


- simek - 10-02-2010

Cytat:anty-pojedynek snajperski na pustyni

Wiem o co Ci chodzi. Że głośne filmy przyzwyczaiły nas do innych pojedynków w takim stopniu, że jeśli teraz Bigelow pokazuje jak naprawdę wygląda naparzanie się dwóch snajperów to mówimy o tym anty-pojedynek, bo jakiś taki mało efektowny. Ale tutaj bądźmy rozsądni i nazywajmy pojedynki z Wroga u bram anty-pojedynkami, a te prawdziwe pojedynkami.


- gsarek - 10-02-2010

Być może użyłem złej metafory, niemniej chodziło mi w dużej mierze o odarcie 'pojedynku'/'anty-pojedynku' z jakichkolwiek atrakcji. Przemoc w kinie bardzo często stawała się spektaklem. Sam film jest spektaklem. W 'The Hurt Locker' konfrontacja na pustyni nie ma w sobie żadnego blichtru, protagoniści pozbawieni są heroizmu. Przedrostek 'anty' podkreśla zanegowanie hollywoodzkich wzorców, przy tworzeniu tego typu scen


- Bucho - 10-02-2010

simek napisał(a):Ale tutaj bądźmy rozsądni i nazywajmy pojedynki z Wroga u bram anty-pojedynkami, a te prawdziwe pojedynkami.


Pojedynki w EATG byly ok. Hollywoodzkie, z klimatem i niezlym jajem. Taki fragment snajperski swietnie sie sprawdzil w Hurt Locker, ale gdyby Zajcew w filmie lezal sam przez 1,5 filmu czekajac i celujac, to by troche zawialo nuda (co jest powiedzmy wzgledne) a sam film wygladalby zdziebko inaczej.


- gsarek - 10-02-2010

Zgadzam się, istotna jest tutaj konwencja. Wróg u bram to hollywoodzki blockbuster, The Hurt Locker to kino stawiające na realizm.


- mariusz - 11-02-2010

Oglądałem ostatnio Daleką północ (North Country, 2005), w którym Jeremy Renner zagrał niezłego sukinsyna molestującego Charlize Theron.

Jeśli zaś chodzi o The Hurt Locker i te epizody aktorskie to porównując epizod Fiennesa i Lilly wyraźnie widać jaka jest różnica między grą aktorską a występem aktorskim.

Warto też zwrócić uwagę na epizod Davida Morse'a w scenie, w której pyta głównego bohatera ile bomb rozbroił, a ten odpowiada, że ponad 800. David Morse zagrał to w sposób niejednoznaczny, z jednej strony widać że był pod wrażeniem, ale z drugiej strony chyba do końca mu nie uwierzył. W dodatku scena ta wyglądała jak aktorska improwizacja.


- Craven - 11-02-2010

mariusz napisał(a):Oglądałem ostatnio Daleką północ (North Country, 2005), w którym Jeremy Renner zagrał niezłego sukinsyna molestującego Charlize Theron.
Czy to będzie Offtopik jak spytam czy są cycki? :P
A tak na serio to niedawno widziałem go w House M.D. gdzie ma pocieszną rolę rockowego ćpalucha.

mariusz napisał(a):Jeśli zaś chodzi o The Hurt Locker i te epizody aktorskie to porównując epizod Fiennesa i Lilly wyraźnie widać jaka jest różnica między grą aktorską a występem aktorskim.
Nie każdy może być Michaelem Cane. Nie żebym bronił Lilly, ale uważam, że po prostu niektórzy aktorzy mają "naturalne fory" bo po prostu natura ich obdarzyła ciekawą kombinacją wyglądu głosu itd.
Choć zagadką dla mnie jest np. Kevin Spacey, który jest całkowicie przeciętnym homo sapiens a jednocześnie świetnie się go ogląda w zwyczajnych rolach.

mariusz napisał(a):Warto też zwrócić uwagę na epizod Davida Morse'a w scenie, w której pyta głównego bohatera ile bomb rozbroił, a ten odpowiada, że ponad 800. David Morse zagrał to w sposób niejednoznaczny, z jednej strony widać że był pod wrażeniem, ale z drugiej strony chyba do końca mu nie uwierzył. W dodatku scena ta wyglądała jak aktorska improwizacja.
Tia m.in. do tej sceny zarzuty mają prawdziwi saperzy mówiąc, że liczba jest totalnie z dupy.


- Pitero - 11-02-2010

simek napisał(a):Faworytem jest Hurt Locker, bo dostał najwięcej wyróżnień od krytyków z poszczególnych stanów i nie zmienisz tego choćby Ci się ani jedna scena nie podobała.

Nie zrozumieliśmy sie, i to z mojej winy. :wink: Wiem, że "The Hurt Locker" to faworyt, ale trochę mnie wkurza, że w mediach i prasie Basterdsi nie są nazywani też faworytem mimo tylko jednej nominacji mniej.


- Artemis - 11-02-2010

Bo bycie faworytem w oscarowym wyścigu nie oznacza ilości nominacji...

Bardzo rozsądnie o nagrodach - Koleś z Ofilmie


- mariusz - 11-02-2010

Craven napisał(a):Nie żebym bronił Lilly, ale uważam, że po prostu niektórzy aktorzy mają "naturalne fory" bo po prostu natura ich obdarzyła ciekawą kombinacją wyglądu głosu itd.
Nie twierdzę, że Lilly jest złą aktorką, bardzo dobrze gra w Lost-ach, ale w Hurt Lockerze zagrała bez wyrazu, jakby była zła na reżyserkę, że dała jej tak małą rolę.

Craven napisał(a):m.in. do tej sceny zarzuty mają prawdziwi saperzy mówiąc, że liczba jest totalnie z dupy.
Możliwe, że Bigelow powiedziała Rennerowi, aby podał jakąkolwiek wysoką liczbę, a on walnął te 800 i David Morse zareagował śmiechem. W dodatku spojrzał za siebie jakby czekał aż reżyserka powie "Akcja stop! Jeremy, nie przesadzaj!"

Craven napisał(a):
mariusz napisał(a):Oglądałem ostatnio Daleką północ (North Country, 2005), w którym Jeremy Renner zagrał niezłego sukinsyna molestującego Charlize Theron.
Czy to będzie Offtopik jak spytam czy są cycki? :P
Nie ma. Charlize Theron i tak zbyt często się rozbierała i w końcu uznała, że co za dużo to niezdrowo.


- Rodia - 20-02-2010

Wszyscy, którzy filmu nie widzieli - dziś wieczorem będzie emisja na Canal + :)