Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
The Dark Knight Rises (2012) [temat spoilerowy] - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: Działy tematyczne (https://forumkmf.pl/Forum-Dzia%C5%82y-tematyczne--5)
+--- Dział: Film a komiks (https://forumkmf.pl/Forum-Film-a-komiks--24)
+--- Wątek: The Dark Knight Rises (2012) [temat spoilerowy] (/Thread-The-Dark-Knight-Rises-2012-temat-spoilerowy--2747)



RE: The Dark Knight Rises - wrażenia z seansu - Mierzwiak - 28-07-2012

Heh, nie zarejestrowałem tego. Jeszcze kilka dni i okaże się, że w TDK jest więcej powietrza niż sera ;)

Ciekawe czemu jeszcze nikt nie wspomniał o tym, że



RE: The Dark Knight Rises - wrażenia z seansu (BEZ SPOJLERÓW!) - Gal Anonim - 28-07-2012

(28-07-2012, 11:13)Mierzwiak napisał(a): W ogóle timeline trylogii też jest dziwny. Wychodzi na to, że Wayne był Batmanem tylko przez nieco ponad rok. Akcja Beginsa obejmuje ile, tydzień? TDK dzieje się rok później i akcja też zamyka się w kilku dniach. Następuje osiem lat przerwy i mamy jego powrót w TDKR. Nawet wliczając kilka miesięcy w więzieniu to zatrważająco krótki okres czasu bycia Batmanem.
Bo u Nolana Batman jest człowiekiem z krwi i kości. Czego oczekiwałeś? Prawdziwego bohatera kina akcji? W Begins Bruce bardzo chce bronić miasta i robi to przez rok, żeby Alfred się z niego nie śmiał, bo już mu się odechciało. Stąd w TDK w sumie tylko sobie pomyka i nawet nie chce mu się kryć, więc albo wjeżdża we wszystko czołgiem, albo rzuca się w chmary przeciwników licząc, że któryś go okaleczy na tyle, by ten miał wytłumaczenie dla porzucenia batmaństwa. W TDKR wreszcie mu się to udaje, ale lekko czuje się winny, gdy pojawia się Bane, więc bez problemu potwierdza swoją tożsamość Blake'owi (której zresztą nie ukrywał szczególnie, bo liczyl na taką okazję), niechętnie pomaga jemu, Gordonowi i Catwoman w ochronie Gotham, a potem oddaje mu miasto pod ochronę odchodząc. To nie taki prosty film rozrywkowy, Nolan nie kręci takich wesołych blockbusterów jakbys chciał! ;)




RE: The Dark Knight Rises - wrażenia z seansu - Cator - 28-07-2012

(28-07-2012, 11:42)military napisał(a): ABSOLUTNIE NIKT NIE UWAŻA TEGO ZA PODEJRZANE.

A kto powiedział, że nikt tego nie uznał za podejrzane? W filmie pada stwierdzenie, że z czasem mogą dowieść oszustwo, ale na chwilą obecną nie ma twardych dowodów. Poza tym atak na giełdę, skierowany był przeciw majątkowi wszystkich. To że podczas niego jeden milioner ekscentryk -który od dawna ma opinie wariata- traci majątek w skutek głupiej decyzji, może i sprawi, że ktoś będzie powątpiewał, ale nie sprawi, że wszyscy zaraz staną w obronie Wayne'a.
Poza tym, podejrzane to to by było, gdyby całość doprowadziła do upadku WE(bo jeżeli ktoś porwałby się na zabieg biznesowego szpiegostwa takiego kalibru, to tylko po to by zniszczyć konkurencję), ale efektem końcowym była tylko zmiana prezesa na stołku. Military, przesadzasz jak zwykle.


RE: The Dark Knight Rises - wrażenia z seansu - Mierzwiak - 28-07-2012

military nie przesadza. Ja np. tydzień temu oglądałem "Batman Forever" i przez 2 godziny śmiałem się tak, jakby mnie Joker Smilexem poczęstował, ergo bawiłem się lepiej niż na TDKR, a to znaczy tylko jedno - Batman Forever jest lepszym filmem! :)


RE: The Dark Knight Rises - wrażenia z seansu - military - 28-07-2012

Po pierwsze, jedna wzmianka o tym, że ktoś coś kiedyś być może, nie czyni tego wątku ani odrobinę mądrzejszym. Po drugie - to kolejny problem TDKR: gigantycznie nieprawdopodobne sytuacje są tu uzasadniane dosłownie sekundową wzmianką, którą można przegapić, jeśli się akurat mrugnie czy kichnie.


RE: The Dark Knight Rises - wrażenia z seansu - Gal Anonim - 28-07-2012

Nolan po prostu operuje subtelnościami w tym filmie.


RE: The Dark Knight Rises - wrażenia z seansu - Gieferg - 28-07-2012

Cytat:W ogóle timeline trylogii też jest dziwny. Wychodzi na to, że Wayne był Batmanem tylko przez nieco ponad rok. Akcja Beginsa obejmuje ile, tydzień?

Akcja Beginsa obejmuje jakieś 20 lat na dobrą sprawę :) Z czego oczywiście Batman występuje przez jakiś tydzień, potem mamy chyba pół roku do TDK , który znowu obejmuje z tydzień i na tym się kariera Batmana właściwie kończy (a więc z jaskini korzystał gdzieś z tydzień), po czym mamy 8 lat przerwy, Batman wraca na jakieś...dwa dni?
.

Hmmm, ten film traci z każdą chwilą :) Dzisiaj moja wczorajsza ocena wydaje mi się dość absurdalna :)


RE: The Dark Knight Rises - wrażenia z seansu - Snappik - 28-07-2012

Dlaczego zakładacie, że między BB a TDK Batman nie działał w ogóle? Na dobrą sprawę to w końcówce BB gacek mówi Gordonowi, że Gotham zostanie przywrócone do łask.

Nie stawiajcie tak absurdalnych zarzutów, nie każdy Batman musi mieć ciąg fabularny jak Year One, tak samo przecież było w Batman i Batman Returns, tam jakoś nie narzekacie, że akcja trwa przez okres świąteczny...


RE: The Dark Knight Rises - wrażenia z seansu - Gieferg - 28-07-2012

Cytat:Dlaczego zakładacie, że między BB a TDK Batman nie działał w ogóle?

Nikt czegoś takiego nie zakłada. Skąd w ogóle taki absurdalny pomysł?


RE: The Dark Knight Rises - wrażenia z seansu - Snappik - 28-07-2012

OK nie było pytania, źle odczytałem słowa Mierzwiaka ;)


RE: The Dark Knight Rises - wrażenia z seansu - simek - 28-07-2012

Taki se ten TDKR - spływa po mnie ta trylogia jako taka (chociaż BB to bardzo fajny film), nie spodziewałem się cudów i cudów nie było. Najlepsza scena filmu: znikająca kobieta kot i tekst Batmana, że teraz już wie jakie to uczucie :D

Muszę przyznać, że lepiej bawiłem się na Prometeuszu, chociaż film Scotta ma więcej głupot niż Nolana.


RE: The Dark Knight Rises - wrażenia z seansu - military - 28-07-2012

A tak w ogóle to rozumiem, że Bane miał mieć ok. 50-60 lat, tak? Bo w retrospekcji wyglądał na 25-30, a akcja dzieje się ok. 25-30 lat później. Niezły paker, musiał korzystać z tej samej diety co Sylwek.:)


RE: The Dark Knight Rises - wrażenia z seansu - Cator - 28-07-2012

(28-07-2012, 13:21)military napisał(a): Po pierwsze, jedna wzmianka o tym, że ktoś coś kiedyś być może, nie czyni tego wątku ani odrobinę mądrzejszym

Millitary, nie rozśmieszaj mnie. W tym co napisałeś o tym wątku nie ma nic konkretnego, nic co zaprzeczyło logikę tego motywu. Cały Twój zarzut opiera się na prostym: "to nie realistyczne, że nikt się nie skapnął". Tyle, że ich plan nie był nawet w połowie tak transparentny jak próbujesz go malować. Oto przebieg wydarzeń z punktu widzenia mieszkańców Gotham:
1 - przeprowadzony został brawurowy, otwarty atak terrorystyczny na giełdę, który z zewnątrz wygląda jak skok na kasę wszystkich(nikt nie wiedział, że celem był Wayne).
2 - w mniej więcej tym samym czasie Bruce, koleś uważany za nieodpowiedzialnego, rozwydrzonego wariata, który już wcześniej zdawał się podejmować kiepskie decyzje finansowe, nagle z głupoty traci kase,
3 - efektem tego jest tylko zmiana zarządu. Nie upadek firmy. Nie wykup WE przez konkurującą korporację. Tylko zmiana w zarządzie i przejęcie władzy przez kogoś innego. Na dodatek tym kimś nie była żadna osoba z zewnątrz, tylko koleś który i tak był już częścią Wayne Enterprises.

Tak więc starasz się nam wmówić, że "oczywistą oczywistością" jest to, że ludzie od razu wpadli by na pomysł, że ktoś postanowił przeprowadzić zajebiście ryzykowny, atak terrorystyczny w samym centrum największego miasta w Stanach, na oczach całego świata w biały dzień, po to by nieodpowiedzialny dziwak(czyli ktoś kto w oczach ludu, jest jak najbardziej zdolny do przetrwonienia majątku) stracił posadę, którą zajmie jego kolega z pracy. Teoria, że Dagget(który i tak był wysoko postawionym członkiem rady) chcąc wykopać Wayne'a z firmy, wynajął najemników którzy dokonaliby misji, której nie byłaby w stanie wykonać Al Kaida, funkcjonowałby w Gotham jako teoria spiskowa dla debili. Gdyby Wayne probówał wytłumaczyć się atakiem ludzie myśleliby, że rozwydrzony debil stracił fortunę i próbuje usprawiedliwić się szczęśliwym zbiegiem okoliczności.

(28-07-2012, 13:21)military napisał(a): gigantycznie nieprawdopodobne sytuacje są tu uzasadniane dosłownie sekundową wzmianką, którą można przegapić, jeśli się akurat mrugnie czy kichnie.
Teraz to już zaczynasz być zabawny i próbujesz sztucznie stworzyć argument na swoją racje. Oni w ogóle nie musieli nawet wrzucać tej sekundowej wzmianki ponieważ 1 - jest to szczegół. 2 - Twój zarzut wobec tego szczegółu nie trzyma się kupy. A to, że coś przegapiłeś, to tylko i wyłącznie Twój problem. W filmie powiedziane jest to wyraźnie. Zresztą dodatkowe dopowiedzenia i wyjaśnienia nie były potrzebne wobec takiej drobnostki. Zachowujesz się jakby w jednym zdaniu ktoś przemycił najważniejszy twist fabularny potrzebny do poprawnego zrozumienia filmu. A tak w ogóle, to sporo napisałeś już A, to jestem ciekaw czy możesz teraz z miejsca podać mi jakikolwiek inny sensowny przykład "nieprawdopodobnych sytuacji uzasadnianych dosłownie sekundowymi wzmiankami".

Znalazłeś jakiś szczegół(który w żaden sposób nie jest błędem scenariusza) i próbujesz zrobić z tego dowód na nie wiadomo jaką głupotę filmu. TDKR ma dziury, ale ta(i parę innych które wymieniłeś) nią nie jest. Tak przy okazji: to jest podejście które prezentujesz przy ocenie wielu filmów czy gier. Znajdujesz jakieś pierdoły, tak nieistotne, że ich twórcy nawet pewnie o nich nie pomyśleli i robisz z nich argument za lub przeciw. Zachowujesz się przy tym, jakbyś właśnie znalazł jakąś super mega głupotę, świadczącą o idiotyzmie wszystkich tych którym się to podobało, lub którzy tego nie zauważyli. Jeszcze śmieszniejsze jest to wtedy gdy Twoje czepialstwo, okazuje się być pozbawione sensu(jak w omawianym tu przypadku), lub zupełnie nieistotne. A zdarza Ci się to dość często, pomimo żelaznej logiki z jaką do wszystkiego podchodzisz.
Tak przy okazji: tym śmieszniejszy teraz wydaje mi się sposób w jaki, pare miesięcy temu opieprzałeś ludzi w wątku o Prometheuszu, za to, że czepiają się szczegółów które nie mają wpływu na film.



RE: The Dark Knight Rises - wrażenia z seansu - Hitch - 28-07-2012

Najlepsza tekst filmu to Bane wpadający na giełdę.

Garniturek: To jest giełda. Nie ma tu żadnych pieniędzy, które można by ukraść!
Bane: To po co wy tu jesteście?


RE: The Dark Knight Rises - wrażenia z seansu - leMur - 28-07-2012

Teraz przypomniał mi się jeszcze jeden nieszczęsny motyw. O tożsamości Batmana powinni wiedzieć wszyscy. Po pierwsze dlatego, że znał ją Bane i się z tą informacją specjalnie nie krył. Podczas pierwszej walki z Batmanem mówi na głos: Mr. Wayne. Ponadto, otwiera przejście do zbrojowni w budynku Wayne'a, zdejmuje mu maskę... Generalnie, setki lub tysiące ludzi - czyli zbiry Bane'a - powinni wiedzieć o tym, kim jest/był Batman. To, że na końcu nikt nie zna jego tożsamości, jest śmieszne.

Poza tym: Bane informuje ludzi o tajnej umowie zawartej pomiędzy Batmanem i Gordonem. Przecież publiczne ujawnienie tożsamości Wayne'a byłoby logicznym ruchem, idealnie pasującym do planu! Wszak Wayne należał do elity finansowej Gotham, przeciwko której odbyła się cała rebelia. Ujawnienie tego, że przedstawiciel miejscowej śmietanki przyczynił się do przymknięcia większości mieszkańców Blackgate, byłoby LOGICZNYM posunięciem... Czemu Bane nie ujawnił tożsamości Batmana?


RE: The Dark Knight Rises - wrażenia z seansu - Hitch - 28-07-2012

No akurat w momencie czytania listu nie należał już do elity. Ba, nie miał nawet prądu w chałupie :)


RE: The Dark Knight Rises - wrażenia z seansu - Mierzwiak - 28-07-2012

(28-07-2012, 14:59)leMur napisał(a): Czemu Bane nie ujawnił tożsamości Batmana?
Bo nie miało to znaczenia? Bo i tak nie było go w Gotham? Bo, jak zakładał, Wayne zgnije na dnie tej studni? Nie wiem. Ale może lepiej się stało, mielibyśmy kolejny wątek do ekspresowego rozpracowania.




RE: The Dark Knight Rises - wrażenia z seansu - Mefisto - 28-07-2012

(28-07-2012, 03:51)Proteus napisał(a): Tutaj jest tak samo. Krwi nie ma(właściwie to pod tym względem TDKR jest jeszcze bardziej sterylny niż poprzednik), ale nadal mamy oblężenie miasta i ciężar z tego wynikający

No właśnie nie jest, poczytaj dokładnie posty. Ciężar jest, ale tylko gdy zawiesi się wiarę naprawdę wysoko (np na moście ;)

(28-07-2012, 03:51)Proteus napisał(a): A czepianie się kamery uciekającej przed akcjami Hardy'ego to już szczyt bezsensu. W niektórych przypadkach takie sugestywne ukazywanie przemocy, działało nawet na korzyść filmu. Jak na przykład w scenie

Owszem, w niektórych przypadkach, ale nie w każdym. A przywołana przez Ciebie scena robiła by znacznie większe wrażenie, gdyby nie fakt, iż koleś krzyczał podczas łamania karku - WTF?

Cytat:Druga sprawa to to, że filmy Nolana poddawane są jakiejś dziwnie skrupulatnej i dokładnej lustracji. Nie ma tu naprawdę więcej elementów wymagających zawieszenia niewiary, niż w innych blockbustrach.

Nie są bardziej, niż inne filmy - luknij do tematu o nowym Spider-manie choćby, gdzie też masz sporo zarzutów. Jest ich mniej, bo i film jest bardziej komiksowy, klarowniejszy, nie tak ciężki w wymowie, a przy tym nie ma w nim tylu baboli. Zresztą, co powtarzam już jak mantrę, Nolan sam jest sobie winien - po kiego chuja wybrał bowiem ultramegarealistyczne podejście do Gacka, po czym zapełnił miałkimi, naiwnymi i zupełnie nierealistycznymi rzeczami?

(28-07-2012, 10:53)Phil napisał(a): W tym filmie brakuje wszystkiego. Dobrego poczucia humoru

Ej, z humorem się nie zgodzę - jest jak najbardziej ok.


RE: The Dark Knight Rises - wrażenia z seansu - leMur - 28-07-2012

Cytat:Bo nie miało to znaczenia?

A jakie znaczenie miało ujawnienie spisku Batmana i Gordona? Odkrycie tej umowy nie miało żadnych konsekwencji dla fabuły. Gdybyś ominął scenę ujawniania spisku, NIC by się w tym filmie nie zmieniło. Jeden z wielu wątków z dupy prowadzących do niczego.

No ale OK, przyjmijmy, że Bane nie mówi wszem i wobec, kim jest Batman. I TAK WSZYSTKIE JEGO ZBIRY O TYM WIEDZĄ. Taka plotka rozniosłaby się błyskawicznie nie tylko wśród nich, ale w ogóle po całym Gotham.

Jakbym był jednym ze zbirów wynoszących bezwładne ciało Batmana, zrobiłbym mu zdjęcie komórką i wstawił na fejsa :]


RE: The Dark Knight Rises - wrażenia z seansu - Mierzwiak - 28-07-2012

No, nawet Mefi to przyznaje. Moim zdaniem humor jest tu akurat najlepszy ze wszystkich trzech filmów, chociaż konkurencję ma w zasadzie tylko w postaci Beginsa.