Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
King Kong (1933/1976/2005) - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3)
+--- Dział: Filmy zagraniczne (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-zagraniczne--12)
+--- Wątek: King Kong (1933/1976/2005) (/Thread-King-Kong-1933-1976-2005--370)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12


RE: "King Kong" Petera Jacksona - Juby - 17-01-2014

(16-01-2014, 17:19)Mierzwiak napisał(a): Wersja 76 to gówno niemiłosierne.

Ale ma dobrą muzykę i krwawe zakończenie i oglądałem w dzieciństwie i mi się dalej podoba:




;)


RE: "King Kong" Petera Jacksona - zombie_sidekick - 17-01-2014

Czy tylko ja wolę rozpierduchę na wyspie od rozpierduchy w mieście? :) Po prostu lubię "przygodę w nieznanym", potworki, robaczki, pająki - owszem, obrzydliwe to, ale fascynujące. Jak na starych filmach przygodowych w otoczeniu bohaterów znajduje się masa trzecioplanowych wypełniaczy kadru, to już mi się gęba śmieje, że zapewne zginą w kreatywny sposób :)


RE: "King Kong" Petera Jacksona - Mierzwiak - 17-01-2014

(17-01-2014, 16:00)zombie_sidekick napisał(a): Czy tylko ja wolę rozpierduchę na wyspie od rozpierduchy w mieście? :)
Nie. Ja nie lubię rozpierduchy w mieście bo prowadzi do nieuniknionego, swoją drogą to gdybym ja robił Konga, dobrzy ludzie wywieźliby go z powrotem na wyspę, a odchodzący do dżungli goryl obejrzałby się za Anne ten ostatni raz <beczy> :D




RE: "King Kong" Petera Jacksona - Mefisto - 17-01-2014

King Konga to Verhoeven powinien zrobić - wtedy wszystko byłoby, jak należy: tubylcy zgwałciliby główną bohaterkę, a następnie nago paradowałaby przez resztę filmu (bo, bez kitu, na chuj małpie kobieta w ciuszkach), natomiast sam Kong byłby bezlitosny, odgryzałby głowy i poza lizaniem swej nowej lalki barbi z każdego robił by miazgę. I to byłby film, a nie ciepłe kluchy, w których Jackson onanizuje się robaczkami.


RE: "King Kong" Petera Jacksona - simek - 17-01-2014

No, za takiego Konga to bym i zapłacił, coby w kinie zobaczyć :D


RE: "King Kong" Petera Jacksona - shamar - 17-01-2014

Nigdy mi się to specjalnie nie podobało. Za dużo średniego CGI, zbyt wystylizowane. Za długie i przesadzone.

Najlepsza wersja? "Mighty Joe Young (1998)". Lepiej się ogląda i małpa wygląda lepiej.

Co do wersji 1997 - jedyne plusy to cycki Lange, które, "już zaraz" miały wyskakiwać spod kiecki. Sama jej postać sprawiała wrażenie upośledzonej psychicznie.


RE: "King Kong" Petera Jacksona - Proteus - 17-01-2014

Co do akcji na wyspie, moment zejścia Serkisa wymiata.



RE: "King Kong" Petera Jacksona - Gieferg - 17-01-2014

A strzelanie z karabinu maszynowego do robali na Brodym to jeden z największych idiotyzmów jakie Jackson tu zaserwował.


RE: "King Kong" Petera Jacksona - Mierzwiak - 17-01-2014

(17-01-2014, 19:13)shamar napisał(a): "Mighty Joe Young (1998)" (...) małpa wygląda lepiej.
Dzwońcie po pogotowie, umieram ze śmiechu!




RE: "King Kong" Petera Jacksona - shamar - 18-01-2014

(17-01-2014, 21:23)Mierzwiak napisał(a):
(17-01-2014, 19:13)shamar napisał(a): "Mighty Joe Young (1998)" (...) małpa wygląda lepiej.
Dzwońcie po pogotowie, umieram ze śmiechu!

Jeszcze raz. Małpa WYGLĄDA LEPIEJ. To jest moje ostateczne zdanie. Tu nawet nie ma czego porównywać.

W "MJY" wygląda jak... powiększona małpa. Powiększona małpa wstawiona do filmu.
W "KK", nawet jeśli graficy odwalili dobrą robotę przy samej małpie, to już w interakcji z otoczeniem i samym otoczeniu wali animkami.






RE: "King Kong" Petera Jacksona - Gieferg - 29-01-2014

Strzeliłem sobie w tygodniowym odstępie po seansie Kong Jacksona i Konga'76. Garść spostrzeżeń:

Chyba najbardziej dająca o sobie znać różnica - u Jacksona mamy, powiedzmy romantyczną miłość, Kong rzuca smutne, tęskne spojrzenia, mamy patrzenie sobie w oczy, zabawę na zamarzniętym jeziorku itp. itd. Również Driscoll robi maślane oczy, a Ann Darrow to nieśmiała dziewczyna, która dostała szansę spotkać swojego idola i zaraz się w nim zakochuje. Tymczasem w filmie z 1976 seksualne napięcie wiszące w powietrzu da się kroić nożem. Dwan w przeciwieństwie do Ann sprawia wrażenie najaranej nimfomanki. Zachowuje się tak, że gdyby w pewnym momencie zaproponowała załodze gangbang na pokładzie, nie byłoby to zbytnio zaskakujące, z kolei Kong jest tu perwersem z żądzą wypisaną w oczach, co chwila szczerzącym zębiska w dwuznacznym uśmieszku, który zdaje się przez większość czasu główkować nad tym jak by ją tu wyruchać mimo różnicy w gabarytach. Z kolei Jack Prescott w przeciwieństwie do Jacka Driscolla nie wydaje się być taki do końca pewnych uczuć względem Dwan i w sumie trudno mu się dziwić zważywszy na to jak się ta kobieta zachowuje, oczywiście mimo to pomysł spędzenia z nią nocy w kajucie mu pasuje (i to też nic dziwnego:)). Na końcu filmu mamy ich osobno na dwóch wieżach WTC (podczas gdy u Jacksona razem na ESB), a gdy są już z powrotem na dole Jack rezygnuje z próby przedostania się do otocznej reporterami Dwan jakby mówiąc "Masz swoje pięc minut, baw się dobrze" - bo Dwan w przeciwieństwie do Ann Darrow szuka rozgłosu i sławy i nie ma problemu z wzięciem udziału w całej szopce z uwięzionym Kongiem.

Co do strony wizualnej - Kong'76 ma taki plus, że kręcono go w plenerze i dzięki temu ma parę ładnych i "prawdziwych" widoczków, minus jest taki, że jest ich nie za dużo i bardzo mocno zaznacza się kontrast między nimi, a scenami ewidentnie studyjnymi, gdzie mamy namalowane niebo oraz miniatury. Póki tego typu sceny są typowo nocne, nie jest źle. Pierwsze pojawienie się Konga czy niemal cała akcja w mieście wypadają całkiem w porządku. Gorzej ze scenami gdzie Kong "zabawia się" z Dwan albo zrzuca ekipę poszukiwawczą w przepaść ze zwalonego drzewa. No i wielki wąż robiący za zamiennik dinozaurów wypada raczej żenująco. Szkoda że u Jacksona praktycznie cała wyspa jest zrobiona na potrzeby filmu bo fajnie byłoby zobaczyć porządnie zrobionego Konga w prawdziwych, naturalnie się prezentujących plenerach.

Sam Kong jako facet w kostiumie nie jest zły, w ogóle mi nie przeszkadzało że nie porusza się jak goryl. Po prostu w przeciwieństwie do wersji Jacksona to nie jest wielki goryl, a jakiś bliżej nieokreślony małpolud (i to nie wynik zaniedbania tylko świadomej decyzji - początkowo próbowano bardziej małpich ruchów i zdecydowano się z tego zrezygnować). Dwie różne koncepcje, obie mi pasują.

Wersja z 1976 to jedyna w której pokazuje się podróż powrotną z wyspy, co prawda jak zwykle pominięto kwestię załadowania Konga na statek (z tym, że w latach 70-tych mogli by to zrobić np przy pomocy helikopterów), ale przynajmniej mamy tu wyraźnie pokazane, że nie wiozą go stateczkiem, którym wcześniej przypłynęli, tylko wielkim tankowcem.

Słowo o końcowej konfrontacji - u Jacksona mamy widowiskowe zakończenie na Empire State Building (czyli jak w oryginale) ale skrojone pod PG-13 (czytaj: bezkrwawe), emocje wywoływane są raczej poprzez fakt, że ginący Kong był wcześniej przedstawiony jako nieszczęśliwie zakochany i w tych końcowych scenach Jackson dalej na tym jedzie, z dobrym skutkiem zresztą. Napalony małpolud z filmu Guillermina nie jest w stanie wzbudzać takich emocji w ten sam sposób, no ale za to ginie (dośc szybko zresztą) bryzgając krwią, szatkowany pociskami minigunów. To na plus. Za to z końcówką filmu z 1976 jest taki problem, że scenom na dachu WTC brak jakiegokolwiek poczucia wysokości, brak ujęć, przy których by się ją odczuwało i tutaj Jackson jest bezkonkurencyjny.

Kong'76 ma też oczywiście lepsze tempo (w końcu o godzinę krótszy*), choć samego Konga widzimy po raz pierwszy niewiele wcześniej niż w wersji Jacksona bo gdzieś między 50-tą, a 60-minutą.

Obydwa filmy dobrze mi się oglądało, starszej wersji (ktorą ostatnio widziałem blisko 20 lat temu) dodatkowo pomógł sentyment, ale na pewno nie jest to zły film, a jak na czasy w których powstał efekty też całkiem udane (zresztą nagrodzone oscarem). Z kolei Kong'05, którego kiedyś wręcz nienawidziłem zyskuje u mnie z każdym seansem, z tym że już wyżej nie podskoczy.

Kong 2005 - 8/10
Kong 1976 - 7/10

PS. najbardziej zwalone od strony technicznej ujęcie w filmie z 1976 roku - Dwan trzymana przez Konga na tle jakichś krzaków, tragedia. Serio nie dało się tego nagrać rzeczywiście dając w tle jakieś krzaki, zamiast tego nieudolnego składania?


* ale istnieje także wersja 3-godzinna: http://www.movie-censorship.com/report.php?ID=520761


RE: "King Kong" Petera Jacksona - zombie_sidekick - 30-01-2014

Mnie w filmie z 1976 roku najbardziej podobała się końcówka - napisy nałożone na film, który wciąż trwał. Ludzie robili fotki Kongowi etc. No i bijące serce...


RE: "King Kong" Petera Jacksona - Megaloceros_____ - 31-01-2014

(29-01-2014, 07:50)Gieferg napisał(a): No i wielki wąż robiący za zamiennik dinozaurów wypada raczej żenująco.

Nie widziałem co prawda wersji z 1976, ale w filmie z 1933 też był wielki wąż. No i wogóle zarówno u Coopera jak i Jacksona poza Kongiem i dinozaurami na Wyspie Czaszek było tyle różnych stworów że jeżeli w 1976 jest tylko wielki wąż to to wypada co najmniej lichutko. Co prawda byłoby to bardziej logiczne bo bohaterowie interesowali się tylko Kongiem olewając dinozaury i masę równie interesujących stworzeń ale King Kong to nie Park Jurajski czy filmy o Obcym czy Predatorze, to opowieść na tyle bajkowa czy wręcz absurdalna że można takie głupotki mu spokojnie wybaczyć, a liczy się widowiskowość.


RE: "King Kong" Petera Jacksona - Gieferg - 31-01-2014

Wersja z 1976 nie jest specjalnie bajkowa (szczególnie jak ją porównać z wersją Jacksona). Jest po prostu wyspa, na której żyje wielka małpa. W jednej scenie wyskakuje jeszcze ten wąż i to tyle jesli chodzi o elementy fantastyczne. No chyba że ktoś uzna za taki stale utrzymującą się wokół wyspy mgłę. Dodatkowo ekipa nie płynie na wyspę żeby kręcić film, tylko szukają złóż ropy.


RE: "King Kong" Petera Jacksona - slepy51 - 31-01-2014

Megaloceros napisał(a):Nie widziałem co prawda wersji z 1976, ale w filmie z 1933 też był wielki wąż.

W filmie z '33 roku nie było żadnego wielkiego węża. Był elasmozaur, który zachowywał się jak wąż i dusił Konga:

[Obrazek: Elasmosaurus%2Bchoking.jpg]

Wąż morski (stworzony na bazie szkieletu brontozaura z jedynki) pojawia się za to w sequelu pt. "Son of Kong" z tego samego roku:

[Obrazek: rr_kingsbrontop5.jpg]

No i w skośnookim "King Kong Escapes" z 1967 pojawia się wąż morski (który w końcu wygląda jak wąż ;)), tyle że tam walka z nim odbywa się w wodzie:

[Obrazek: tumblr_mgxmzxEcfL1s2jfn0o1_500.jpg]


RE: "King Kong" Petera Jacksona - Mefisto - 31-01-2014

Oczy Konga na tej ostatniej fotce - bezcenne :)


RE: "King Kong" Petera Jacksona - Grievous - 27-07-2014

Jeszcze przed kilkoma dniami powtórzyłem sobie klasyk z 1933, a tu Universal i Legendary zapowiadają prequel "Skull Island". Na SDCC był też zaprezentowany teaser, którego pewnie nigdy nie ujrzymy. Premiera ustalona na listopad 2016 r.


RE: "King Kong" Petera Jacksona - Mierzwiak - 27-07-2014

Znaczy się będzie to prequel filmu Jacksona, z tak samo wyglądającą wyspą i tym samym designem Konga (Kongów?), czy może coś na kształt reboota?

Dziwny projekt, szczerze mówiąc nie wiem co tu jeszcze można pokazać, skoro film Jacksona oferował wręcz nadmiar atrakcji. No i kiedy to ma się dziać, bohaterami będą tubylcy, a może będzie to film niemy, wychodzący naprzeciw nowej serii o Planecie Małp?


RE: "King Kong" Petera Jacksona - Gieferg - 27-07-2014

A może bohaterami będzie jakaś inna ekipa, która dotrze tam wcześniej, mało kto z niej przeżyje i zachowa to co widział dla siebie? Albo i nie - Denham o wyspie skądś musiał wiedzieć.



RE: "King Kong" Petera Jacksona - Mierzwiak - 27-07-2014

Z nową ekipą byłby to remake King Konga, tylko że bez finału w mieście :) Osobiście oczekiwałbym historii dziejącej się znacznie dawniej, gdy na wyspie żyło więcej gigantycznych małp, i w sumie ma to jakiś tam potencjał. Patrząc na te wszystkie ruiny można sobie wyobrazić, że żyła tam jakaś cywilizacja, że wyspa była czymś na kształt Atlantydy.

Z ciekawości czekam na więcej szczegółów.