Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
Bohemian Rhapsody (2018) - historia grupy Queen - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3)
+--- Dział: Filmy zagraniczne (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-zagraniczne--12)
+--- Wątek: Bohemian Rhapsody (2018) - historia grupy Queen (/Thread-Bohemian-Rhapsody-2018-historia-grupy-Queen--4654)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9


RE: Bohemian Rhapsody (2018) - historia grupy Queen - Kuba - 05-02-2019

Jestem tego świadom i naprawdę mi z tego powodu przykro.
Może gdyby recenzje były faktycznie tragiczne i nie było tych wszystkich absurdalnych nagród..ehh. Może ktoś kiedyś (pewnie nie za życia Maya) zrobi o nich miniserial.To pewnie ma więcej sensu niż nowy film. Kompletnie bym się nie obraził jakby opowiadał właśnie o Mercurym w trakcie walki z chorobą + retrospekcje.


RE: Bohemian Rhapsody (2018) - historia grupy Queen - shamar - 06-02-2019

Kuba napisał(a):Do filmu nie pasuje też zaskakująco dobra rola Maleka. Absolutnie nie spodziewałem sie cudów, głównie dlatego, że Freddie był niesamowicie charakterystyczną i charyzmatyczną postacią a sam Malek miał nie śpiewać.

Co? Nie spodziewaleś się cudów bo... miał nie śpiewać? A jakby śpiewał to byłoby lepiej?
Co za nonsens.

A co do sekwencji z Live Aid. Można se w dupe wsadzić odbiór tej sceny nawet jak masz 100 cali telewizor i supernaglosnienie.


Bohemian Rhapsody (2018) - historia grupy Queen - srebrnik - 06-02-2019

Moim zdaniem można se w dupę wsadzić muzykę Queen, jeżeli się nie było na minimum dziesięciu koncertach z Freddym w składzie.


----

Już nawet nie staram się zrozumieć Twoich postów. To jest niemożliwe.


RE: Bohemian Rhapsody (2018) - historia grupy Queen - Kuba - 06-02-2019

(06-02-2019, 01:34)shamar napisał(a):
Kuba napisał(a):Do filmu nie pasuje też zaskakująco dobra rola Maleka. Absolutnie nie spodziewałem sie cudów, głównie dlatego, że Freddie był niesamowicie charakterystyczną i charyzmatyczną postacią a sam Malek miał nie śpiewać.

Co? Nie spodziewaleś się cudów bo... miał nie śpiewać? A jakby śpiewał to byłoby lepiej?
Co za nonsens.

A co do sekwencji z Live Aid. Można se w dupe wsadzić odbiór tej sceny nawet jak masz 100 cali telewizor i supernaglosnienie.

Przypomne ci jak kiedyś dostaniemy twoją super szczegółowa i ambitną recenzje ASiB czy innego Marvela po seansie na TVNie ;)
- jesteś ostatnią osobą która ma prawo by czepiać sie kto jak ogląda
- film żeby być zajebisty musi działać w każdych warunkach, Dunkierka np. nadaje sie tylko tam więc u mnie ocena poleciała. Nie mówie ze kino nie wpłynełoby na ocene pozytywnie, ale gdyby ta scena była tak świetna to działałaby też w domowych warunkach (patrz BR2049)


Nie wiem czy byłoby lepiej jakby śpiewał. Średnio sie zapatrywałem na wizje Maleka latające po scenie poruszającego bezdźwięcznie ustami i głos Freddiego. Zwłaszcza, że nie spodziewałem sie po nim charyzmy. Wyszło bardzo dobrze.
już pisałem coś na temat aktorów śpiewających piosenki swoich bohaterów podajac za przykład Phoenixa/Casha.


RE: Bohemian Rhapsody (2018) - historia grupy Queen - Gieferg - 06-02-2019

Film w porządku. Fabularnie dość miałki, niezgodności z faktami pomijam, na plus to, że pokazali przynajmniej trochę procesu twórczego, z czym w tego typu produkcjach różnie bywa. Sekwencje koncertowe udane. Żabiooki robi co może i w sumie można powiedzieć, że zalicza udany występ, gorzej, że wizualnie jest co najwyżej karykaturą Freddiego i parę razy nie mogłem się powstrzymać od śmiechu na jego widok. Reszta zespołu w porządku. Klimat niezły. "Walk the Line" poza zasięgiem.

7/10


RE: Bohemian Rhapsody (2018) - historia grupy Queen - shamar - 06-02-2019

(06-02-2019, 08:20)Kuba napisał(a): - jesteś ostatnią osobą która ma prawo by czepiać sie kto jak ogląda

Smarkacz mi (znowu) wrzutki robi?
Nie pozostaje mi nic innego jak ignorować.


RE: Bohemian Rhapsody (2018) - historia grupy Queen - Kuba - 06-02-2019

Strzelam w ciemno, że jestes starszy maks 5 lat. Więc pozdro z tym żałosnym tekstem i czepialstwem (marudzić o to ze "smarkacz" sie go czepia chyba mógłby tutaj tylko Gieferg lub Danus)


RE: Bohemian Rhapsody (2018) - historia grupy Queen - Huntersky - 06-02-2019

Chciałeś napisać "30 lat" :)


RE: Bohemian Rhapsody (2018) - historia grupy Queen - Kuba - 06-02-2019

Kurde...mi te 5 lat wydawało sie już przesadą :/


RE: Bohemian Rhapsody (2018) - historia grupy Queen - Corn - 06-02-2019

Shamar mentalnie ma 70 pare lat więc nie byłbym taki do przodu ;)


RE: Bohemian Rhapsody (2018) - historia grupy Queen - Gieferg - 06-02-2019

Mentalnie to Shamar ma z 15 :P
A tak to pewnie po 30-tce.


RE: Bohemian Rhapsody (2018) - historia grupy Queen - simek - 06-02-2019

(06-02-2019, 11:48)Gieferg napisał(a): Żabiooki robi co może i w sumie można powiedzieć, że zalicza udany występ, gorzej, że wizualnie jest co najwyżej karykaturą Freddiego i parę razy nie mogłem się powstrzymać od śmiechu na jego widok.
Dokładnie moje myśli. Rami to dobry aktor, robi co może, ale żaden aktor nie przeskoczy raz, że kiepskiego scenariusza, dwa, że złego castingu - on po prostu nie powinien dostać tej roli.

No ale jak widać sukces jest: góry kasy zarobione, deszcz nominacji jest, więc jeszcze ktoś gotów pomyśleć, że to dobry film - to najbardziej boli :(


RE: Bohemian Rhapsody (2018) - historia grupy Queen - zdzichon - 07-02-2019

Dla mnie ten film to instant guilty pleasure. Niby widze jego wady, tez uważam że Rami jest za drobny, ale bawiłem się przednio.


RE: Bohemian Rhapsody (2018) - historia grupy Queen - shamar - 07-02-2019

Przy całym przypierd... się do tego, że wygląda niezbyt trafnie w wielu scenach są też takie, gdzie wygląda prawie jak wykapany Mercury. To prawie zawsze sceny, gdzie oświetlenie pada tak, że widać wyłupiastości gał.

Ale już jego głos i sposób mówienia to klasa przez duże K.


RE: Bohemian Rhapsody (2018) - historia grupy Queen - Snappik - 03-03-2019

Freddy był unikalny, genialny, ale nierozumiany i przez to samotny. Szkoda, że film poświęca temu aspektowi 2 minuty. Właściwie to mogę podpisać się pod stwierdzeniem, że cała produkcja nie ma na siebie pomysłu. Twórcy po prostu odfajkowują kolejne fakty z życia Mercury'ego i jadą dalej, zapominają jednak że fabuła to nie pocztówka i wypadałoby opowiedzieć COKOLWIEK. Można to było zrobić na wiele sposobów - od prezentacji tarć w zespole, rozstania na czas solowej kariery, przez dzikie imprezy zakrapiane alkoholem oraz narkotykami, po biseksualizm Freddy'ego. Film (nie)zgrabnie tych kontrowersji unika, pokazuje je ale tak aby czasem nikt się tym nie emocjonował. Muzycznie i wizualnie się broni, sama sekwencja Live Aid jest zrobiona z pazurem i dobrze zagrana przez Maleka (czy jednak jest to rola warta Oskara? Wątpię), tylko no właśnie... to taka pocztówka - ładnie wygląda, ale znam ją na pamięć z Youtube'a. Mogę więc stwierdzić, że te ostatnie 25 minut jest daremne bo nie wnosi nic konkretnego poza fajną sceną-błyskotką. Ale de facto cały film taki właśnie jest - niby opowiada o Queen, ale robi to po łebkach i bez iskier.

2 tygodnie temu obejrzałem A Star is Born i mimo, że film Coopera opowiada fikcyjną historię muzyczną to ma w sobie serducho oraz ciekawszych bohaterów, których Bohemian Rhapsody może po prostu zazdrościć.

5+/10

[Obrazek: bohemian-rhapsody-drugi-1180x541.jpg]


RE: Bohemian Rhapsody (2018) - historia grupy Queen - Pelivaron - 16-03-2019




Bohemian Rhapsody (2018) - historia grupy Queen - PropJoe - 16-03-2019

Zajebisty materiał. Właśnie obejrzałem i sam chciałem wrzucić. Wśród czysto techmicznych aspektów chyba najgorszy element tego dzieła. Ta analizowana scena rzeczywiscie stanowi spluniecie w twarz sztuce montażu.


RE: Bohemian Rhapsody (2018) - historia grupy Queen - Kuba - 17-03-2019

Bardziej kuriozalny jest pomysł Queenów z...zrobieniem sequelu :D


RE: Bohemian Rhapsody (2018) - historia grupy Queen - shamar - 17-03-2019

To nie jest ich pomysł. Zwykły fake news


RE: Bohemian Rhapsody (2018) - historia grupy Queen - Rozgdz - 07-01-2024

Wreszcie obejrzane.
Hm. W sumie o członkach zespołu się niemal nic nie dowiedziałem, Freddiego było niby dużo ale też w sumie miałbym problem powiedzieć coś o nim tylko z tego filmu.. I jakoś te wątki/sprawy są po prostu nieciekawe. Ale.. kurczę.. "sceny drużynowe" są naprawdę dobre. Nagrywanie utworów (Galileo!), wymyślanie przebojów, koncerty, kłótnie, docinki, rozmowy. Wybijanie szyby :p Jakimś cudem wypada to bardzo fajnie i jest tu sporo autentycznej energii i chemii.
Dobrze mi się to oglądało dzięki tym scenom właśnie, aż się zdziwiłem.
7/10