Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
Parada banału - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3)
+--- Dział: Ogólne dyskusje filmowe (https://forumkmf.pl/Forum-Og%C3%B3lne-dyskusje-filmowe--25)
+--- Wątek: Parada banału (/Thread-Parada-bana%C5%82u--807)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22


- Hannibal - 11-06-2008

Wszyscy ludzie w USA mają takie same dzwonki w komórkach. Gdy 5 gości stoi razem i nagle zadzwoni telefon to wszyscy sięgają po swoje komórki.
Można to też wytłumaczyć tak, że są tacy głupi że nie wiedzą jaki dzwonek ustawili.


- Mierzwiak - 11-06-2008

O tym że numery telefonów składają się tylko z 7 cyfr, z czego trzy to 555 chyba nie trzeba wspominać (chyba że ktoś o tym pisał, nie pamiętam).

Inne banały około telefoniczne:
- zapisywanie numerów na serwetkach
- wyrywanie stron z książek telefonicznych w budkach


- Mefisto - 11-06-2008

Mierzwiak napisał(a):- zapisywanie numerów na serwetkach

banałem jest raczej nagminne zmazywanie się numerów z tych serwetek, szczególnie jeśli jest to numer do miłości życia ;)


- kwasibor - 11-06-2008

Amerykańskie garnizony i więzienia mają ze sobą wiele wspólnego:

- w każdym jest sierżant/strażnik sadysta uwielbiający znęcać się fizycznie i psychicznie nad grupą głównych bohaterów.
- wśród żołnierzy/więźniów znajduje się Grupa Trzymających Sztamę twardziel, uwielbiająca dyktować w garnizonie/więzieniu własne warunki, i spuszczająca grupie głównych bohaterów regularny wpierdol.
- w grupie głównych bohaterów jest jedna wrażliwa jednostka, nieprzystosowana do panujących w garnizonie/więzieniu warunków, która najchętniej biegałaby po umajonej kwieciem łące wśród ptaszków i motylków. Gość zresztą ciągle opowiada o najszczęśliwszych chwilach swego dzieciństwa, przytaczając takie mniej więcej obrazki. To właśnie ten typ bohatera dostaje największe baty od sierżanta/strażnika i Grupy Trzymającej Sztamę. Grupa głównych bohaterów stara się go zresztą jakoś chronić, ale koleś albo zostaje skopany na śmierć, albo wiesza się w kiblu.

W filmach więziennych obowiązkowe są sceny widzeń gdzie bohater rozmawia:
- przez szybę- ze swoją dziewczyną, żoną, matką
- przez kratę -z prawnikiem
- bezpośrednio- ze swoją córką lub gliną prowadzącym śledztwo w jakiejś związanej z więźniem sprawie. W ostatnim wypadku, jeżeli towarzyszy im strażnik, więzień zaatakuje rozmówcę.

W filmach "garnizonowych" oprócz strażnika sadysty pojawia się jeszcze postać sierżanta "dam wam wycisk bando panienek" instruktora. Facet bardzo głośno krzyczy na bohaterów i każe biegać wokół poligonu z rękoma w górze. Bohaterowie z początku go nienawidzą, ale szybko okaże się że ów sierżant to tak naprawdę dusza człowiek, któremu bardzo zależy na tym aby chłopaki wrócili z akcji w takim samym stanie liczbowym, w jakim się na nią wybrali. Łapią więc z nim nić porozumienia.
W ostatnich scenach filmu sierżant zasalutuje bohaterom. Da im tym znać że żywi do nich szacunek, że jest z nich dumny, i tak naprawdę ma o nich jak najlepsze zdanie- wiadomo bowiem że prawdziwi mężczyźni nie mówią nikomu takich rzeczy wprost. Bohaterowie świetnie to rozumiejąc wyprostowują się, poprawiają mundury, i odsalutowują. W tle leci ckliwa muzyczka podkreślająca nastrój tej magicznej chwili, tak ważnej w życiu każdego, prawdziwego, twardego, amerykańskiego żołnierza. Kamera wznosi się i pokazuje dumnie łopoczący na wietrze sztandar...


- wanski - 21-06-2008

Kiedy bohater wybiera w telefonie numer i już po sekundzie rozmawia, jakby ten po drugiej stronie odebrał jeszcze w czasie pierwszego sygnału! Tak jest zazwyczaj, wrr. Przecież nikt normalnie nie czeka przy telefonie, aż ten zadzwoni...


- Mefisto - 21-06-2008

powiedz to mojemu listonoszowi :D


- military - 22-06-2008

A kojarzycie takie sceny, glownie z filmow mega-akcji typu gniotow Baya, w ktorych ludzie w miescie obserwuja przelatujace im nad glowa mysliwce? Albo ogolnie jakiekolwiek ujecie, w ktorym ktos przelatuje nad ludzmi tuz nad ziemia? (Sparodiowano to niezle w Hot Shots). Zwykle wtedy z gardel obserwatorow wydobywaja sie ochy i achy, albo ludziska kucaja i zaraz wstaja i kontynuuja egzystencje. Otoz ostatnio nad centrum miasta, dosc nisko przelecialy dwa mysliwce - a ja bylem w samym srodku tej "akcji", tzn. tuz pod nimi. Ludzie prawie sie powywracali, a szyby ledwo utrzymaly sie w oknach. Przez piec minut nikt nic nie slyszal, taki byl huk a po nim echo. Kiedy odzyskalismy sluch, jedyne co wydobywalo sie z gardel to siarczyste wiazanki. Jesli wiec w filmie np. zolnierze z radoscia machaja do pilota, ktory smignal im nad glowa zeby zbombardowac wroga pozycje - to glupota i banal. Tak naprawde staliby ogluszeni przez dobra chwile.


- Mierzwiak - 22-06-2008

Cholera, temat się rozrasta, więc nie wiem czy to nie będą powtórki:

-- pełne sztucznego napięcia powolne zbliżanie się do szafy, otwarcie, po czym niespodzianka! szafa jest pusta. Albo wyskakuje z niej kot przy akompaniamencie głośnego i nagłego uderzenia muzyki.
-- gdy bohater(ka) ma wejść do strasznego, mrocznego budynku, przed wejściem zawsze przystaje, a kamera ślicznie pokazuje nam budynek.


- Mefisto - 06-08-2008

jeśli w filmie pada zdanie o czyichś zdolnościach/poświęceniu/charakterze (najczęściej: (s)He's good), tudzież pada pytanie o to jak głęboko dana afera/spisek/cokolwiek innego sięga albo też jak trudna jest dana misja/zadanie/osiągnięcie jakiegoś celu, to odpowiedzą, którą usłyszymy na 90% będzie: "You have no idea".
Pozostały procent zajmują z reguły: "You wouldn't/won't believe", "Very (deep, dangerous, annoying, etc.)" albo przeciągłe i wypowiedziane z przekąsem "Oh, yes..."


- simek - 14-04-2009

Jeśli bohater filmu interesuje się filozofią, to żeby to pokazać zawsze reżyser wkłada mu do ręki "Tako rzecze Zaratustra" Nietzschego. Sądze, że gdybym interesował się filozofią, to Nietzsche poszedłby na pierwszy ogien, potem czytałbym mniej znanych, ale oczywiście według filmowców filozofia=czytanie Nietzschego, czemu akurat on? Pewnie tylko dlatego, że jest najbardziej znany.


- Negrin - 14-04-2009

simek napisał(a):oczywiście według filmowców filozofia=czytanie Nietschego, czemu akurat on? Pewnie tylko dlatego, że jest najbardziej znany.
A jest? Naprawdę bardziej charakterystycznych filozofów niet?


- Gal Anonim - 14-04-2009

Ja coś nie mogę sobie przypomnieć żadnego filmu, w którym bohater wspominałby coś o Nietzschem. ;) Zresztą jest masa znacznie bardziej znanych filozofów niż on.


- Mierzwiak - 14-04-2009

Nie kojarzę konkretnego tytułu, ale Nietzsche przewija się w filmach dość często.

Ja tam przerzucam się na Johna Locke'a:)


- simek - 14-04-2009

Wg mnie jakby spytać kogoś o jakąkolwiek filozoficzną książkę to "Tako rzecze Zaratustra" będzie na czele. No bo co innego? "Uczta" Platona, czy "Polityka" Arystotelesa są mniej cool. Zresztą nie ja wybieram jakie książki mają czytać bohaterowie filmów, tylko zauważam, że prawie zawsze jest to Nietzsche.

Na pewno jest tego więcej, ale ja zwróciłem na to uwagę po "Little miss sunshine", gdzie mamy zamkniętego w sobie chłopaka, który robi za mądrego bo czyta Nietzchego, oraz "Skins" w którym najbardziej luzacka, kozacka i w ogóle postać czyta po szkole "Tako rzecze zaratustra"


- Negrin - 14-04-2009

Owszem, przewija się, ale raczej ze względu na treść. W Nietzschem lubią się zaczytywać różne podejrzane albo pseudoindywidualne filmowe typy.


- simek - 14-04-2009

No tak, sprowadza się to do prostego schematu - jesteś ponury, więc czytasz bezwzględnego Nietzschego. Jesteś zdolniachą o szerokich horyzontach, więc czytasz Nietzschego, żebym mieć się potem czym chwalić.


- Negrin - 14-04-2009

simek napisał(a):czytasz Nietzschego, żebym mieć się potem czym chwalić.
Mhm. Vide Kevin Kline w "Rybce zwanej Wandą".

Jeny, prawda jest taka: w filmach rzeczy takie jak to, co czyta bohater, mają w sposób superskrótowy i odwołujący się do opanowanych przez widza stereotypów scharakteryzować bohatera. Dlatego skrótem do filozoficznego ponuractwa jest Nietzsche, a nie... jakiś inny ponuracki filozof, o którym nie słyszałem, bo nie znam się na filozofii, więc nie wiedziałbym nawet, że jest ponuracki. Proste.


- Mush Room - 14-04-2009

co nie zmienia faktu, że simek ma rację :)


- Never Fuck With Me - 14-04-2009

Mierzwiak napisał(a):O tym że numery telefonów składają się tylko z 7 cyfr, z czego trzy to 555 chyba nie trzeba wspominać (chyba że ktoś o tym pisał, nie pamiętam).

Na KMF czytałem, że po jakimś filmie z Marilyn Monroe jakiś facet otrzymywał ciągle telefony od fanów filmu, w którym to ten numer przypadkowo się znalazł. Odtąd wprowadzają takie numery, by nie były czasami prawdziwe


- simek - 14-04-2009

Ja z numerami nie zauważyłem żadnej reguł. Jak sobie reżyser chce to zdarzają się 4 cyfrowe, a jak trzeba to 7, 8, czy 9.