![]() |
|
Książki - Wersja do druku +- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl) +-- Dział: Działy tematyczne (https://forumkmf.pl/Forum-Dzia%C5%82y-tematyczne--5) +--- Dział: Książki (https://forumkmf.pl/Forum-Ksi%C4%85%C5%BCki--38) +--- Wątek: Książki (/Thread-Ksi%C4%85%C5%BCki--70) Strony:
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31
32
33
34
35
36
37
38
39
40
41
42
43
44
45
46
47
48
49
50
51
52
53
54
55
56
57
58
59
60
61
62
63
64
65
66
67
68
69
70
71
72
73
74
75
76
77
78
79
80
81
82
83
84
85
86
87
88
89
90
91
92
93
94
95
96
97
98
99
100
101
102
103
104
105
106
107
108
109
110
111
112
|
RE: Książki - Pelivaron - 28-07-2021 (30-05-2021, 20:30)nawrocki napisał(a): Pieśń bogini Kali - debiutancka książka Dana Simmonsa. Właśnie skończyłem czytać i w sumie nie wiem co myśleć po finale. Z jednej strony czuję lekki niedosyt, ale z drugiej cieszę się, że autor nie poszedł w jakąś nadmierną hollywoodzkość. A była przecież ku temu sposobność w finałowym akcie. Cała fabuła, albo inaczej, cała intryga faktycznie bardzo pretekstowa i chyba Simmonsowi bardziej zależało na pokazaniu Kalkuty, jako obskurnego miejsca, gdzie nikt nigdy nie chciałby trafić. I to mu się udaje, bo jego opisy robią wrażenie i czytając ma się przekonanie, że to miejsce jest zwykłym ściekiem. Tak jak napisałeś, dobra rozrywka w nieco egzotycznych klimatach :) RE: Książki - nawrocki - 02-08-2021 "Pop. 1280" Jima Thompsona, czyli powieść, którą swego czasu ekranizować miał Lanthimos (ten projekt jeszcze żyje?), zostanie wydana po polsku jako "Pottsville". Premiera 11 sierpnia.
RE: Książki - Bucho - 02-08-2021 (25-04-2021, 18:56)Scheckley napisał(a): Swietna recenzja, dodane do listy zakupow (ok) RE: Książki - Dr Strangelove - 02-08-2021 Też się przymierzam bo okres uwielbiam i właśnie ten aspekt militarny (który uwielbiam) zwykle dominuje. Jakby ktoś był chętny na trochę inne spojrzenie na epokę napoleońską to polecam "Napoleon i jago marszałkowie" Macdonella. To w sumie taki zbiór anegdot i historyjek o marszałkach, ale dla mnie jedna z tych książek, które mogę otworzyć w dowolnym miejscu i po prostu poczytać 10 czy 40 stron, prawie znając na pamięć. RE: Książki - Bucho - 02-08-2021 Dzieki za info, rzuce okiem. RE: Książki - Scheckley - 03-08-2021 ![]() Po przeczytaniu „Burzy” Jamesa Ellroya, mogę stwierdzić, że „II kwartet LA” to dobry powrót autora do Los Angeles sprzed kilkudziesięciu lat. Niestety tylko dobry, co i tak stawia go o lata świetlne przed innymi pisarzami.
Podobnie jak w „Perfidii” mamy do czynienia z piętrowymi, nachodzącymi na siebie intrygami oraz interesami poszczególnych bohaterów. Muszę przyznać, że gąszcz szczegółów, imion, nazwisk, miejsc i czynów stworzony przez Ellroya jest męczący. Męczący jednak w dobrym znaczeniu tego słowa, bowiem zmusza czytelnika do myślenia razem ze śledzonymi przez niego postaciami. Czasami wpada się na dobre tropy, a czasami jest się zwodzonym do ślepego zaułka.
Galeria bohaterów jest dosyć szeroka, na czele z sierżantem policji Los Angeles Dudleyem Smithem, który nadal usiłuje zarobić na wojennych spekulacjach, jego rywalem ambitnym kapitanem policji Billem H. Parkerem czy idealistycznie nastawioną młodą kobietą Kay Lake. Nie odkryję tutaj koła, gdy stwierdzę, że Ellroy potrafi tworzyć skomplikowane postacie, unurzane w otaczającym je bagnie. Czasami sam łapałem się na tym, że miałem dość tej całej degrengolady i robiłem sobie przerwy od lektury, by jednak po jakimś czasie do niej wrócić. W moim odczuciu, czytaniu Ellroya nie towarzyszy, jakaś katharsis a po prostu czysta ulga, że jakoś przebrnęliśmy przez te bagno ludzkiego występku.
Wśród postaci wyróżnia się na pewno Joan Conville – młoda porucznik marynarki Stanów Zjednoczonych, która na skutek splotu różnorodnych okoliczności wpada w sidła Smitha i Parkera, i trafia do policji Los Angeles. Napisana z werwą bohaterka, praktycznie ciągnie na swoich plecach dwie trzecie powieści, wprowadzając element chaosu do świata nakreślonego w „Perfidii”. Jak przyznał Ellroy była ona częściowo wzorowana na jego matce, z którą łączyła go dość burzliwa relacja, której kres przyniosło zamordowanie jej przez nieznanego sprawcę, gdy James miał dziesięć lat. Niestety wraz akcja ulega stagnacji – pionki zostały już rozstawione, czekamy na ostatni ruch, który sprawia wrażenie nieco wysilonego. Upatruje korzeni tego wrażenia w tym, że Ellroy chciał nam dać wielkoskalową historię w stylu „Amerykańskiego spisku”, którą jednak musiał upchać siłą rzeczy lokalizując akcję w Los Angeles. Wypady do Meksyku rozciągają nieco perspektywę, jednak aż trudno uwierzyć w serwowane przez Ellroya rewelację – faszystowsko-komunistyczny spisek mający na celu ustawienie jego uczestników po wojnie dzięki złotu zdobytemu w czasie napadu w 1931 r., na pociąg przewożący je z mennicy w San Francisco do LA.
Co ciekawe Ellroy dokonuje tutaj ostatecznej wiwisekcji postaci Dudleya Smitha, którą uznaje za swojego ulubionego stworzonego przez siebie „bohatera”. Tutaj Smith jest młodszy niż w „I kwartecie LA”, zdaje się porywać na okazję, którym wbrew własnym przekonaniom nie jest w stanie sprostać. Przekonany o własnej nieomylności i sile w pewnym momencie staje się marionetką w spisku, którego zdaje się nie dostrzegać przez większość akcji powieści by na jej koniec wrócić do status quo – Smith musi wymyśleć się na nowo by przetrwać.
Podsumowując, powieść jest warta przeczytania. Obowiązkowa pozycja dla fanów Ellroya i miłośników Ameryki l. czterdziestych dwudziestego wieku. RE: Książki - Pelivaron - 05-08-2021 Szczęki (Peter Benchley) W pytkę książka. Dawno nic mi się tak dobrze nie czytało. Są co prawda dwa słabsze wątki, które w sumie są niepotrzebne (otóż wątek mafijny i romansowy), ale reszta jest kapitalna. Już nie pamiętam dokładnie, ale Spielberg chyba z nich zrezygnował w filmie (w weekend mam zamiar sobie przypomnieć) i wyszło to na dobre. Tak czy siak, jak debiutować to właśnie w takim stylu jak Peter Benchley. Przygoda pełną gębą z dwoma fantastycznymi postaciami - Brodym i Quintem. Aż szkoda, że ta druga postać pojawia się tak późno w tej opowieści bo w pewnym momencie kradnie całe show. Najlepsze są jednak opisy ataków rekina, niestety nie jest ich tak wiele, jakbym chciał, ale jak już się pojawiają to jest to dynamiczne i mięsiste. Zapominam o wątku mafijnym i romantycznym, w pamięci zostawiam sobie rekina i jego iście slasherowe wejścia oraz finałowy pojedynek. Nie czytałem nigdy żadnej książki z gatunku animal attack, ale jakbyście mieli coś fajnego do polecenia to dawać :) RE: Książki - nawrocki - 05-08-2021 "Cujo" Kinga. A jak lubisz książkową c-klasę, to Guy N. Smith napisał o morderczych krabach jakieś 450 książek. :) RE: Książki - Pelivaron - 05-08-2021 O właśnie, Cujo. Muszę w końcu nadrobić. Przy kolejnym zamówieniu na pewno wrzucę do koszyka :) RE: Książki - Paszczak - 05-08-2021 Martin Cruz Smith (ten od Parku Gorkiego) napisał niezłą powieść o morderczych nietoperzach - Skrzydła Nocy. Jak lubisz c-klasę ale nie chcesz zniżyć się do poziomu Smitha (który jest, bądźmy szczerzy, koszmarny) to Ślimaki Shauna Hutsona. Nawet film był. Cujo oczywiście obowiązkowy, top 3 Kinga, top 1 powieści podpisanych nazwiskiem Kinga. RE: Książki - Danus - 05-08-2021 "Bestia" tego samego autora czyli Petera Benchleya. Tylko tutaj zamiast rekina mamy Kalamarnice Olbrzymia. RE: Książki - Pelivaron - 06-08-2021 Dzięki za polecajki. (05-08-2021, 17:04)Danus napisał(a): "Bestia" tego samego autora czyli Petera Benchleya. Problem z książkami Benchleya jest taki, że poza "Szczękami" są nie do dostania w polskim przekładzie, a już a pewno nie w dobrym stanie. Niestety mój fetysz czytelnika jest taki, że muszę mieć nową książkę. Chciałem jego "Głębię", ale dopóki nie będzie wznowienia to nie przeczytam :D Fajnie, jakby Vesper się zainteresowało tym autorem ;) RE: Książki - yacajackowski - 06-08-2021 (06-08-2021, 07:39)Pelivaron napisał(a): Niestety mój fetysz czytelnika jest taki, że muszę mieć nową książkę. Uff... Nie tylko ja jestem dziwny RE: Książki - nawrocki - 06-08-2021 Mam tak samo. Co więcej, nadal czytam tylko i wyłącznie w papierze. :) RE: Książki - Pelivaron - 06-08-2021 "Gambit królowej" oraz "Człowieka, który spadł na ziemię" przeczytałem w formie e-booka na tablecie. Chciałem zrobić test przed decyzją o zakupie Kindle'a. Raz zdarzyło mi się przesłuchać audiobooka. Nie dla mnie, wolę jednak trzymać cegłę w ręce. RE: Książki - yacajackowski - 06-08-2021 Nie ma to jak papier. Przeczytałem World War Z na tablecie i nigdy więcej. Ebook nigdy żadnego nie "miałem w rękach". RE: Książki - Kluski - 06-08-2021 No to u mnie odwrotnie, słucham głównie audiobooków a czytam w pracy na kompie. RE: Książki - nawrocki - 06-08-2021 Próbowałem zarówno czytników, jak i audiobooków - nope, zdecdydowanie nie dla mnie, raczej nigdy nie dam rady się przestawić na taką formę. Poza tym nie mniejszą radość od przeczytania jakiejś książki sprawia mi jej widok na półce. Nawet ładnie wydany gniot jakoś mniej boli (choć dzięki dobrej selekcji przez lata udawało się generalnie takowych unikać) :) RE: Książki - Kluski - 06-08-2021 Tracicie dużo czasu w drodze do/z pracy, na przystankach itp. ;) Audiobooki są świetne, o ile nie słuchasz naprawdę wymagającej literatury. Ja teraz nie potrafię sobie wyobrazić podróży bez lektora, który mi czyta różne historyjki w międzyczasie. Czasem jak odwiedzam jakieś miejsce w którym już byłem przypominają mi się różne fragmenty książek, których tam słuchałem. RE: Książki - nawrocki - 06-08-2021 Jedyne książki, jakie przesłuchałem w audiobookach to wszystkie tomy Harry'ego Pottera - kiedyś włączałem sobie do poduszki. Nie zliczę, ile razy wybudził mnie z półsnu drący ryja Fronczewski, ale mimo to dobrze wspominam. :) Potem kilkukrotnie próbowałem poznawać w ten sposób inne książki, nie dałem rady więcej niż parę rozdziałów. E-booków kilka przeczytałem, ale to były książki a) na które szkoda było pieniędzy b) nie wydane w Polsce c) trudno dostępne w Polsce, bo mały nakład i żadnych dodruków. Ale i tak odczuwałem irracjonalny dyskomfort, nie mogąc przewracać kartek. :) Na szczęście obecnie rynek trochę się rozrósł i wszystko co mnie interesuje predzej czy pozniej ukazuje się na papierze. |