Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
Miami Vice (2006) - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3)
+--- Dział: Filmy zagraniczne (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-zagraniczne--12)
+---- Dział: Filmy Michaela Manna (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-Michaela-Manna--65)
+---- Wątek: Miami Vice (2006) (/Thread-Miami-Vice-2006--130)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31


- Azgaroth - 21-08-2007

Dzięki Miami Vice poznałem Mogwai Uśmiech


- military - 07-10-2007

Poczytałem trochę wypowiedzi w tym wątku i bardzo zabawnie wygląda stopniowa zmiana opinii przez Mintaja. Uśmiech Ja jestem po połowie seansu i... I cóż, to, że obejrzałem tylko do połowy, powinno o czymś świadczyć. W zasadzie nie uważam tego filmu za zły - fabuła jest ok, gliniarze zachowują się jak gliniarze, jest realizm, zdjęcia wkur...zające swoim rozedrganiem, ale w sumie ładne, muzyka pasująca, obowiązkowa niepotrzebna scena miłosna, dobrzy aktorzy, niezłe widoczki, fajne szczegóły... Ale ten film kompletnie nie angażuje. Ot, jest gdzieś tam dwóch gliniarzy i mają zadanie do wykonania. A ja mam to gdzieś - tak samo jak mam gdzieś japońskich biznesmenów którzy właśnie wpierniczają sushi. Oni żyją w totalnym oderwaniu ode mnie, mają mnie gdzieś i ja ich również. I nic w tym dziwnego. Dlatego MV mnie absolutnie nie ciekawi. Mann podchodzi do widza tak jak jego bohaterowie do siebie nawzajem. Oni nie są najlepszymi kumplami, nie dbają przesadnie o tego drugiego - są partnerami, to tylko ich praca, odwalają to co powinni i już. Bez sentymentów. Sposób pokazania ich relacji bardzo mi się podoba, ale nie podoba mi się to, że widz też jest zupełnie olewany. To film zrobiony przez Manna dla Manna, który się najwyraźniej tematyką interesuje. Ja na to leję - wobec czego nie przyciąga mnie tu absolutnie nic. Dlatego MV ma u mnie i 10\10 (bo to film perfekcyjny), i 1\10 (bo mam go gdzieś).


- Mental - 07-10-2007

Cytat:bardzo zabawnie wygląda stopniowa zmiana opinii przez Mintaja.

zabawnie w jakim sensie? :)

Cytat:Oni nie są najlepszymi kumplami, nie dbają przesadnie o tego drugiego

oj dbają. ilość dyskretnych gestów w MV przebija wszystko, co dotychczas widziałem w kinie sensacyjnym. spojrzenie, pojedyncze słowo, skinienie głową, wszechobecny minimalizm. co do ruchów kamery: nie nazwałbym tego "rozedrganiem". kamera u Manna "przepływa" z punktu A do punktu B, ciągłe falowanie. Mann potrzebował 10 lat, żeby doprowadzić tę technikę do perfekcji.


- military - 07-10-2007

Mental napisał(a):zabawnie w jakim sensie? Uśmiech

"To gówno! No dobra, prawie gówno... No dobra, średniak w sumie... Eee, całkiem niezły, ujdzie. Hmm, fajny film. WIDZIAŁEM PO RAZ 62 I JEST ZAJEBISTY! " Uśmiech


- Mental - 07-10-2007

teraz to już dla mnie kanon.


- Jakuzzi - 18-10-2007

Z Miami Vice jest ciekawa sytuacja, bo ten film przy powtornym seansie oglada sie zwyczajnie lepiej. Kiedy juz czlowiek pozbedzie sie niepotrzebnych oczekiwan, skojarzen z serialem i tak dalej, zobaczy dobry film - kino sensacyjne pelna geba i dla doroslych (albo inaczej - nie dla nastolatkow). Dwie cechy szczegolne MV: wplyw kobiet na postepowanie niemal kazdego z bohaterow filmu oraz ewidentne przygladanie sie zdobyczom nowoczesnej techniki, jakby Mann chcial pokazac, jak duze znaczenie maja przerozne gadzety dla powodzenia policyjnych operacji.

Nie jestem tym filmem jednak zafascynowany do tego stopnia, co Mental. Jest on dla mnie miedzy innymi zbyt powazny. I nie chodzi mi wcale o to, zeby przemieniac powazna sensacje w komedie sensacyjna albo ubogacac jej ekipe drugoplanowymi rozmieszaczami, majacymi rozladowac atmosfere, itp. Chodzi mi o to, ze odrobina humoru, chociazby zasrany zwykly sprosny zart, zrobilyby temu filmowi dobrze, poniewaz glowni bohaterowie przez bite dwie godziny sa albo skupieni, albo powazni, albo zamysleni, co podkreca 'kijowdupna' atmosfere i nie sprzyja realizmowi.
Po drugie, odnosze wrazenie, ze Mann chcial sobie tutaj troszeczke pofilozofowac, nadac filmowi niepotrzebnej glebi, te troszke zbyt dlugie zblizenia na twarze, itd...

Ale, jako sie rzeklo - porzadny sensacyjniak. I smakowity wizualnie. No ale to u Manna wlasciwie norma.


- Mental - 19-10-2007

Cytat: Jest on dla mnie miedzy innymi zbyt powazny

od jednego z krytyków usłyszałem kiedyś, że Prosty plan Sama Raimiego byłby lepszy, gdyby dodać szczyptę czarnego humoru. no cóż... kij w dupe temu krytykowi z bożej łaski:)

obok strony technicznej powaga MV to dla mnie największa zaleta filmu. to coś nowego, z czym jeszcze nie miałem okazji sie zetknąć. nawet hardcore'owo mroczne seven zawierało tu i ówdzie motywy humorystyczne. w MV pełna powaga i koncentracja przez dwie godziny. co sie dzieje, gdy Mann chce być śmieszny, najlepiej pokazuje Zakładnik - dostajemy wówczas żałosne sceny, które w ogóle nie pasują do całości. przemawiać językiem clownów i dowcipnisiów mogą bohaterowie Tarantino, ale kiedy Mann próbuje wpisywać się w te konwencje, odczuwam złość i zażenowanie. facet jest dla mnie ostatnim bastionem dorosłego, poważnego kina i nie chciałbym, żeby to się kiedyś zmieniło.

Cytat:Po drugie, odnosze wrazenie, ze Mann chcial sobie tutaj troszeczke pofilozofowac, nadac filmowi niepotrzebnej glebi

też to zauważyłem i tez mi sie to niem podoba. mniej więcej od czasów Zakładnika Mann zaczął przechylać się w stronę "życiówek". boje sie, żeby nie przegiął. gość najlepiej czuje się w poważnych klimatach i niech tak zostanie.


- Jakuzzi - 19-10-2007

Mental napisał(a):przemawiać językiem clownów i dowcipnisiów mogą bohaterowie Tarantino, ale kiedy Mann próbuje wpisywać się w te konwencje, odczuwam złość i zażenowanie. facet jest dla mnie ostatnim bastionem dorosłego, poważnego kina i nie chciałbym, żeby to się kiedyś zmieniło.

Bron Boze nie chcialbym, zeby Mann zaczal dodawac humorystyczne elementy, aby spelnic wymagania nastoletniej widowni. Facet sprawia wrazenie, jakby lal na wymagania wspolczesnego widza masowego i za to pelen szacun. Chodzi mi tylko o szczypte humoru, oczywiscie niezenujacego jak np. ostatnio u Tony'ego Scotta, dla chociazby minimalnego zluzowania lekko nadetej atmosfery. Nawet Brudny Harry rzucil od czasu do czasu zabawnym one-linerem. ;)


BTW - zauwazylem w MV dziure w scenariuszu i powaznie sie teraz zastanawiam nad tym czy nie zmieszac z blotem calego filmu. :)
Otoz w scenie pod prysznicem, w ktorej do kapiacego Tubbsa dolacza jego kobieta - Tubbs odwraca sie, aby kobieta namydlila mu plecy; ta mydli mu plecy, po czym Ricardo wychodzi spod prysznica, ale nie splukawszy uprzednio plecow! Z namydlonymi plecami spod prysznica wychodzi!


- Glut - 19-10-2007

Tak robią tylko prawdziwi twardziele. :)


- military - 19-10-2007

Jakuzzi napisał(a):BTW - zauwazylem w MV dziure w scenariuszu i powaznie sie teraz zastanawiam nad tym czy nie zmieszac z blotem calego filmu. Uśmiech
Otoz w scenie pod prysznicem, w ktorej do kapiacego Tubbsa dolacza jego kobieta - Tubbs odwraca sie, aby kobieta namydlila mu plecy; ta mydli mu plecy, po czym Ricardo wychodzi spod prysznica, ale nie splukawszy uprzednio plecow! Z namydlonymi plecami spod prysznica wychodzi!

Jak już chcesz być złośliwy, to chociaż rozróżniaj dziury scenariuszowe od błędów w montażu. Oczko Dziurą by było, gdyby znalazł się pod tym prysznicem, mimo że w poprzednim ujęciu było jasno powiedziane, że w jego domu tego prysznica nie ma.


- romeck - 19-10-2007

Glut napisał(a):Tak robią tylko prawdziwi twardziele. Uśmiech
No właśnie. Uśmiech

Po umyciu zębów połykają resztki pasty, które zostały w buzi, a po goleniu zamiast opłukać twarz, wycierają wszystko w ręcznik. Uśmiech

A Jakuzzi zamiast brać przykład, to się czepia. Uśmiech


- Jakuzzi - 19-10-2007

military napisał(a):Jak już chcesz być złośliwy, to chociaż rozróżniaj dziury scenariuszowe od błędów w montażu. ;)

Hm, widze faceta, ktory z namydlonymi plecami wychodzi spod prysznica.
Gdzie tu kurde jest blad w montazu? ;)


- military - 19-10-2007

Fuckt. Masz rację. Przejrzałem właśnie scenariusz MV i tam stoi:

Scenariusz do Miami Vice napisał(a):TUBBS wchodzi pod prysznic ze swoją ŻONĄ.

ŻONA
Namydlić ci plecy, Ricardo?

TUBBS
No.

ŻONA mydli TUBBSOWI plecy, a następnie TUBBS

O

I to jest ta dziura.


- Jakuzzi - 19-10-2007

Zbyt zawile jest to dla mnie. Czytaj: nie czaje. ;)


- military - 19-10-2007

Niemalże palcem wskazałem dziurę w scenariuszu, a ten wciąż nie czai... Uśmiech Dobra, będzie jaśniej

Cytat:TUBBS wchodzi pod prysznic ze swoją ŻONĄ.

ŻONA
Namydlić ci plecy, Ricardo?

TUBBS
No.

ŻONA mydli TUBBSOWI plecy, a następnie TUBBS

[Obrazek: eye_hole_paper.gif]



- Mental - 19-10-2007

laska, która myje Tubbsowi plecy, nie jest jego żoną:)


- Glut - 19-10-2007

To nie jest błąd, Tubbs po prostu oglądał Dzień Świra.

http://youtube.com/watch?v=m1ooYF56TWA


- Jakuzzi - 19-10-2007

Chyba juz wiem o co ci chodzi :), tlumacze w takim razie, ze zwrotu dziura w scenariuszu uzylem nie w sense stricto, tylko w sensie largo, ktory obejmuje swoim zakresem rowniez omskniecia, nielogicznosci, niescislosci, i tym podobne. ;)


- Mefisto - 19-10-2007

Mental napisał(a):laska, która myje Tubbsowi plecy, nie jest jego żonąUśmiech

pewnie dlatego wyszedł Uśmiech W ogóle to pewnie spodziewał się tam zastać Crocketta Duży uśmiech


- military - 19-10-2007

Nadużycie semantyczne - rozumiem, nie ma sprawy. Uśmiech Kiedyś zdarzyło mi się powiedzieć przechodzącej kobiecie, że ma krzywe nogi - w zasadzie chodziło mi o to, żeby ją poinformować że przyczepił jej się do spodni papierek, przez który cień jej nóg się tak dziwacznie wykrzywiał, co zwróciło moją uwagę - no i użyłem skrótu myślowego. Potem dostałem po ryju, ale nie wiem czemu - jej wina że nie zrozumiała. Uśmiech