![]() |
|
Captain America: The First Avenger (2011) - Wersja do druku +- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl) +-- Dział: Działy tematyczne (https://forumkmf.pl/Forum-Dzia%C5%82y-tematyczne--5) +--- Dział: Film a komiks (https://forumkmf.pl/Forum-Film-a-komiks--24) +---- Dział: MARVEL CINEMATIC UNIVERSE (MCU) (https://forumkmf.pl/Forum-MARVEL-CINEMATIC-UNIVERSE-MCU--54) +---- Wątek: Captain America: The First Avenger (2011) (/Thread-Captain-America-The-First-Avenger-2011--1811) |
RE: Captain America - The First Avenger. - Hitch - 14-11-2011 Ja to przedstawienie wyłączyłem jakiś miesiąc temu, kiedy na ekranie pokazali pierwszy raz hydrowe pozdrowienie. No myślałem, że uduszę się ze śmiechu i profilaktycznie przerwałem seans :) RE: Captain America - The First Avenger. - desjudi - 14-11-2011 i to jest chyba zdrowa reakcja :) hail hydra! RE: Captain America - The First Avenger. - Mefisto - 16-11-2011 (14-11-2011, 09:57)Hitch napisał(a): Ja to przedstawienie wyłączyłem jakiś miesiąc temu, kiedy na ekranie pokazali pierwszy raz hydrowe pozdrowienie. wow, czepiasz się takich detali w pg-13nowej adaptacji komisku - that's so not you (chamska, niczym nie ukryta złośliwość :P )! RE: Captain America - The First Avenger. - Hitch - 16-11-2011 A co ma do tego kategoria wiekowa i gatunek? Czepiam się twórców, że z nieskończonej ilości opcji wybrali tę żenującą do stopnia nakazującego wyłączenie filmu. Tam na serio mogło być cokolwiek innego, ale w ostatecznej wersji ostało się wyrzucanie obu zaciśniętych pięści w górę. Skoro nawet twórcom nie zależy na odpowiednio poważnym nakreśleniu głównego przeciwnika, to mi nie zależy na oglądaniu takiego ścierwa bez jakichkolwiek ambicji. RE: Captain America - The First Avenger. - military - 16-11-2011 Skoro fakt, że film to adaptacja, tłumaczy taką głupotę (nie widziałem filmu, ale sorry, to wygląda debilnie), to czemu nie zostawili równie debilnych skrzydełek na głowie kapitana? I czemu zmienili kostiumy tej organizacji? RE: Captain America - The First Avenger. - Hitch - 16-11-2011 Raczej brakuje podpisu "Kręcisz adaptację komiksu? Idź przykładem Tima Burtona i odejdź od oryginału, albo wyjdzie niezamierzenie śmieszne gówno". Także to nie było tak, że salutowanie przekreśliło seans. To był po prostu punkt, który skumulował za dużo próśb ze strony reżysera o wyrozumiałość. Myślę, że gdyby ta scenka została wycięta, minutę później coś innego by zadecydowało o przerwaniu tych tortur :) Miltonie, na filmie jeszcze dodatkowo krzyczą na całe ryje "heil Hydra" :) RE: Captain America - The First Avenger. - EL-Kal - 16-11-2011 Cytat:to czemu nie zostawili równie debilnych skrzydełek na głowie kapitana?Przecież miał skrzydełka, na kasku, w formie uwypuklonego logo. Wystarczy fanboyom? Zapewniam Cię, że tak. Hitch, krzyczą "Heil Hydra", bo Skull odcina się i ośmiesza Hitlera. Krzyczą "Heil Hydra", bo to Hydra, okultystyczno-naukowa jednostka, jest głównym wrogiem w filmie. Aż tak boli zawieszenie niewiary, skoro film jest a) ekranizacją komiksu, b) oddaje idealnie ducha czasu, w którym powstał? Przecież lata 40. i 50. w amerykańskiej popkulturze to czasy szalonych naukowców, amalgamów istniejących postaci historycznych. Cytat:"Kręcisz adaptację komiksu? Idź przykładem Tima Burtona i odejdź od oryginału, albo wyjdzie niezamierzenie śmieszne gówno". Pierdolollo, ale wybaczyć można, skoro miało się w ręku jeden komiks z Batmanem, komiksową adaptację jakiejś kreskówki z Cartoon Network. Film Burtona to najwierniejsza oryginałowi (umowna gangsterka, gotyk, który zresztą jest wpisany w historię Batmana, stąd takie lovecraftowskie nazwy jak GOTH-am albo Arkham, brutalny i bezkompromisowy do pewnego stopnia Batman, dokładnie tak, jak w komiksach lat 40.) ekranizacja przygód Batmana. RE: Captain America - The First Avenger. - Hitch - 16-11-2011 Uderz w stół, a odezwą się komiksiarze :) Nie obchodzi mnie co, jak, dlaczego i skąd, skoro to wygląda po prostu kretyńsko. Takie zachowanie nie ośmiesza Hitlera tylko wszystkich bad guyów w tym filmie. A śmieszny bad guy = zerowe zagrożenie = zero emocji = strata czasu. RE: Captain America - The First Avenger. - Mierzwiak - 16-11-2011 Nie obraź się, ale wyłączenie filmu z powodu gestu wykonanego na ekranie to największy absurd wszech czasów. Serio, spadłem z krzesła jak to przeczytałem. No ale ok, co kto woli, pytanie brzmi czy ograniczysz się tylko do takich rzeczy, czy będziesz się rozwijać w tym kierunku? Wyobrażam sobie np. wyłączenie filmu z powodu fryzury jednego z bohaterów, albo jakiegoś elementu scenografii. RE: Captain America - The First Avenger. - Mefisto - 16-11-2011 (16-11-2011, 08:16)Hitch napisał(a): A co ma do tego kategoria wiekowa i gatunek? Bardzo dużo, szczególnie w dzisiejszych czasach. O czymś takim, jak konwencja wspominał nie będę, bo Ci jeszcze żyłka pęknie ;) Cytat:Czepiam się twórców, że z nieskończonej ilości opcji wybrali tę żenującą do stopnia nakazującego wyłączenie filmu. Masz rację - trwająca kilka sekund mikroscenka z małoważnym gestem, który wykonują zastępy bezmyślnych pomagierów, to powód, żeby z miejsca przekreślić całą produkcję. Keep up da madafaking good work! RE: Captain America - The First Avenger. - Mr. ?? - 16-11-2011 "Śmieszny bad guy = zerowe zagrożenie = zero emocji = strata czasu" To idealnie pasuje do filmu typu Pocałunek smoka :). RE: Captain America - The First Avenger. - EL-Kal - 16-11-2011 Mam takie dwa problemy z "Kapitanem Ameryką". Pierwszy podobny do pogadanki swego czasu o tym, że "Batman Begins" jest niby prequelem Burtona. Ileż musiałem się natłumaczyć, że tak nie jest... Otóż wiele osób przekreśla film, mówiąc: "Kapitan Ameryka? Durnowata amerykańska propaganda z flagą powiewającą w tle". Jako komiks, Kapitan jest typowym tytułem lat 40. ? w historii komiksu okresu, w którym medium to miało jeszcze wiele kroków do pokonania. Wynikiem jest moralizatorstwo, nieco dydaktyki i prostolinijności. Tak zaadaptowany film może pomóc uświadomić przynajmniej niektórym widzom współczesnym, jak mocno twórczość komiksowa okresu wojny powiązana była ze społeczno-polityczną ideologią. Wszystko cacy, ale... Czy na pewno? Obejrzałem "Kapitana" jeszcze raz i wydał mi się może najbardziej antyamerykańskim filmem komiksowym w historii. Czy zauważył ktoś, że Rogers jest w tej machinie wojennej popychany, dostaje minimalną dawkę wiedzy o eksperymencie? A powstania Kapitana? Ma przecież miejsce dopiero, gdy Rogers świadomie i z premedytacją sprzeciwia się rozkazom. Jak na postać o takiej ksywie, Rogersowi bliżej do współczesnego, zgorzkniałego bohatera Marvela - ani razu nie mówi o amerykańskich wartościach, ani razu nie widzimy powiewającej flagi, a najbardziej waleczni członkowie Howling Commando to nie-Amerykanie. "Nie chcę walczyć z nazistami, wkurzają mnie silniejsi wyżywający się na słabszych". Nie mówiąc o bardzo ironicznych scenach ze Star Spangled Manem i napisami końcowymi, złożonymi z propagandowych obrazków, ale to już jest jasne i widoczne. Myślę, że "Captain America" to całkiem sprawna ironia, bo ukryta. Mam nadzieję, że ten wątek kontynuowany w "Avengers". Druga sprawa - oglądając film drugi raz, zauważyłem, że początek narzuca filmowi raczej mroczny ton, podobnie z końcówką, która pokazuje widzowi przytłaczające zdjęcia współczesnego molocha miejskiego. Cała historia wojenna Capa jest jakby "imagine story", baśnią opowiadaną w świecie filmowego Marvela, a nie pełnoprawnym "tak właśnie było!". Świadczą o tym chociażby filtry obrazu. Podtrzymuję. Magia film. 8/10 RE: Captain America - The First Avenger. - Anielski_Pyl - 16-11-2011 Cytat:To idealnie pasuje do filmu typu Pocałunek smoka :) Ty chyba oszalałeś ;) Tcheky Karyo to wspaniały bad guy w każdym filmie. Zobacz sobie też Dobermana i pierwszych Bad Boys. Red Skull został skopany w scenariuszu niemiłosiernie, a fakt, że mimo to daje radę, to jedynie zasługa niezrównanego Hugo Weavinga. RE: Captain America - The First Avenger. - DrunkenMaster - 17-11-2011 Zgadzam się w pełni z Anielski_Pyl w kwestii Tcheky Karyo. W Crying Freeman też świetnie zagrał. RE: Captain America - The First Avenger. - Proteus - 11-05-2012 Obejrzane w ramach nadrabiania zaległości, przed Avengers Nigdy nie trzymałem w rękach, ani jednego komiksu o Kapitanie Ameryka, mimo tego uważam, że chyba nie ma drugiego bohatera Marvelowskiego, który miałby w sobie tak duży potencjał na zajebistą opowieść. Pomimo swojej pozornej absurdalności, Cap ma za plecami cały potencjał historii i wyjątkowości USA do wykorzystania. Sam motyw superbohatera na zawsze zaszufladkowanego jako posterboy supermocarstwa, zmagającego się ze zmieniającym światem, oraz zderzeniem jego własnych(często naiwnych) ideałów z rzeczywistością, aż kipi od możliwości. Oczywiście łatwo przy tym popaść w pretensjonalność i silić się na nie wiadomo jakie wyroki, na temat natury USA, jednak gdyby zrobić to z wyczuciem, mogłoby wyjść z tego coś naprawdę wyjątkowego. Wprawdzie Joe Johnston w swoim filmie do tej wyjątkowości się nie zbliża, jednak widać, że jest świadomy konwencji i ma z nią dużo frajdy(w przeciwieństwie do Thora). Cap' to nadal film robiony pod Marvelowską taśme, jednak z wystarczającą ilością własnego klimatu i stylu. Całość ogląda się naprawę przyjemnie. Czuć klimat staro-szkolnej przygody(Johston jest twórcą Rocketeera) i zabawy komiksową stylistyką. Klimaty WWII, jak najbardziej na plus. Wprawdzie Evans nie emanuje taką charyzmą jak Hemsworth, jednak jego bohater mimo wszystko porywa, a oglądając film, Steve Rogers obchodził mnie dużo bardziej niż Thor. Tommy Lee Jones, Neal McDonough i Stanley Tucci też dają radę. Na minus raczej nijaka Peggy Carter i rozczarowujacy Johann Schmidt(choć to raczej wina scenariusza, niż samego Weavinga). Red Skull to postać tak fantastycznie przerysowana, że porządne jej wykorzystanie, idealnie spięło by przygodową, komiksową stylistykę filmu. Z postacią Kapitana Ameryki nadal można cuda zrobić. Autonomiczny film o Stevie Rogersie, wolny od ograniczeń stajni Marvel Films, nakręcony przez sprawnego reżysera, ze scenariuszem napisanym przez kogoś świadomego potencjału i czującego materiał źródłowy, nadal pozostaje w sferze filmowych marzeń, na które nie ma szans. Trudno. "The First Avenger" Johnstona, to wystarczający second-best. Najlepszy Marvel po pierwszym Iron Manie i X2? 7/10 z potencjałem na więcej. Btw - czy forumowi komiksiarze mogą polecić, jakiś porządny tom o Kapitanie, od którego warto zacząć? RE: Captain America - The First Avenger. - Gal Anonim - 13-05-2012 (11-05-2012, 04:21)Proteus napisał(a): Btw - czy forumowi komiksiarze mogą polecić, jakiś porządny tom o Kapitanie, od którego warto zacząć?Ultimates - seria 1 i 2 (volume 1 & volume 2). Tamten Cap jest trochę inny od tego z filmu i normalnych komiksów, bo to trochę inne uniwersum, ale jest rewelacyjną postacią - takim Clintem Eastwoodem z supermocami. Mega rzecz, zwłaszcza, że przy okazji kapitalnie prezentuje powstanie Avengers (tu: Ultimates). Idealny komiks rozrywkowy, a przy tym całkiem dojrzały i inteligentny. LINK: Moj tekst o Ultimates No i Captain America - seria 5 (volume 5) Eda Brubakera. To już normalny Captain America, ten oryginalny. Brubaker pisze komiks szpiegowski z Capem w roli głównej. LINK: Dwie recenzje pierwszego tomu tej serii - moja i znanego również z łam KMF, Gamarta (pomimo mojej dość chłodnej opinii na temat pierwszego tomu, seria jako całość jest warta polecenia) RE: Captain America - The First Avenger. - Arahan - 13-05-2012 Obejrzane przed jutrzejszym seansem Avengers w ramach nadrabiania zaległości (został tylko Iron Man 2) i muszę powiedzieć, że świetnie się bawiłem. Podobało mi się zwłaszcza pokazanie kapitana jako typowo propagandowej marionetki. Ogólnie film oglądało się b. przyjemnie, ale miałem wrażenie, że fabuła pędzi do przodu i to bardzo. Z jednej strony ok bo nie było dłużyzn, ale z drugiej trochę raziło. Na minus Red Skull bo było go tyle co wcale, a liczyłem, że Hugo pociągnie tę postać. Nie mniej film bardzo udany i świetna końcówka. 7/10 RE: Captain America - The First Avenger. - Gieferg - 15-07-2012 Chyba ma coś wspólnego z komiksem: http://www.amazon.com/Captain-America-Vol-Winter-Soldier/dp/0785116516 RE: Captain America - The First Avenger. - Mr. ?? - 15-07-2012 Bucky powraca jako Winter Soldier. Może trzecią część nazwą CA: Crossbones lub CA: Taskmaster :) :). RE: Captain America - The First Avenger. - Gal Anonim - 15-07-2012 (15-07-2012, 11:26)Phil napisał(a):Trochę za szybko na powrót Bucky'ego, imo. W trzeciej części byłoby spoko, ale teraz nie. Mogli po prostu dać Bucky'ego w tle z retrospekcjami z WWII. Choc moze po prostu dadzą Winter Soldiera i w trzeciej części ujawnia go jako Bucky'ego - tak byłoby lepiej. Ja w pierwszej chwili (i czytajac zagraniczne newsy) myslalem, ze to i Thor to zapowiedz jakichś animacji (zwlascza, ze Marvel lubi ostatnio robic animowane adaptacje historii z komiksów, vide Planet Hulk). |