![]() |
|
LOST (ABC, 2004-2010) - Wersja do druku +- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl) +-- Dział: Działy tematyczne (https://forumkmf.pl/Forum-Dzia%C5%82y-tematyczne--5) +--- Dział: Seriale (https://forumkmf.pl/Forum-Seriale--22) +--- Wątek: LOST (ABC, 2004-2010) (/Thread-LOST-ABC-2004-2010--77) Strony:
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31
32
33
34
35
36
37
38
39
40
41
42
43
44
45
46
47
48
49
50
51
52
53
54
55
56
57
58
59
60
61
62
63
64
65
66
67
68
69
70
71
72
73
74
75
76
77
78
79
80
81
82
83
84
85
86
87
88
89
90
91
92
93
94
95
96
97
98
99
100
101
102
103
104
105
106
107
108
109
110
111
112
113
114
115
116
117
118
119
120
121
122
123
124
125
126
127
|
- koronex1989 - 20-03-2010 Cytat:Wyspa sryspa. Alterospekcje przedstawiają alternatywną wersję wydarzeń i nie widzę ani jednego powodu dlaczego należałoby je łączyć z zatonięciem wyspy. Po cholerę i niby co ona ma do rzeczy? Ale byłby to wtedy niepotrzebny zapychacz a tego bym nie chciał. - Mierzwiak - 20-03-2010 Wyspa tonie, Jacob - cokolwiek się z nim stało - nie musi więc nikogo na nią sprowadzać, ergo -> nikt nie zostaje dotknięty, samolot się nie rozbija. To jedyne konsekwencje zatonięcia wyspy jakie w tym momencie widzę, ale to chyba logiczne. Jeśli jest coś więcej, czekam. koronex1989 napisał(a):niepotrzebny zapychaczNiepotrzebnym zapychaczem okazuje się być cały wątek Dharmy. Wiem że to wszystko ładnie się łączy i wzbogaca uniwersum serialu, ale z punktu widzenia tego co wiemy teraz, czyli Jacob, Man in Black, kandydaci, wydaje się to a) zapychaczem b) fabularną zmyłką. Mieliśmy odkrywanie kolejnych bunkrów, dowiadywaliśmy się co Dharma robiła na wyspie, było tajemniczo i intrygująco, ale w sumie po co to było skoro sendo serialu tkwi zupełnie gdzie indziej? - patyczak - 20-03-2010 "Wyspa sryspa. Alterospekcje przedstawiają alternatywną wersję wydarzeń i nie widzę ani jednego powodu dlaczego należałoby je łączyć z zatonięciem wyspy. Po cholerę i niby co ona ma do rzeczy?" Jak to co ma do rzeczy? To z czym byś łączył alternatywną wersję wydarzeń? Poza tym: - jarod - 20-03-2010 Teoria Albatrosa nieźle pomyślana, ale wykłada się na osobie Locke'a. Jak wiemy, po zaliczeniu przezeń gleby Jacob go wskrzesza. Zatem bez interwencji Jacoba John byłby albo martwy (gdyby upadek miał miejsce), albo pełnosprawny (gdyby odpuścił sobie tą aferę z tatusiem). - patyczak - 20-03-2010 "To jedyne konsekwencje zatonięcia wyspy jakie w tym momencie widzę, ale to chyba logiczne. Jeśli jest coś więcej, czekam." No ale są jakieś konsekwencje, nie:) A nie, że zatopienie wyspy nie ma nic do rzeczy:) - Ronaldinho - 20-03-2010 Do tej pory byłem święcie przekonany, że 6x09 jest o Richardzie, co wskazuje też na to dziwna nazwa odcinka, a pochodzi być może z Ameryki Południowej, a także była jakaś rozpiska na początku sezonu wskazująca czyjocentryczne będą odcinki i do dziewiątego odcinka to było rozpisane i tam właśnie stał Richard. Ale zobaczyłem sneak peek - który za bardzo nie wskazuje na XIX wiek :) Ale czytałem na Lostpedii, że jest wysoce prawdopodobne, że Ilana ma podobne właściwości jak Richard. - patyczak - 20-03-2010 A to pewne, że Jacob ożywił Johna? Może po prostu go dotknął, a Locke był żywy:) - Mierzwiak - 20-03-2010 jarod napisał(a):Teoria Albatrosa nieźle pomyślana, ale wykłada się na osobie Locke'a. Jak wiemy, po zaliczeniu przezeń gleby Jacob go wskrzeszaW pracy John ma na biurku zdjęcie z Cooperem i ma go zaprosić na ślub. Nie sądzisz że to nieco dziwne utrzymywać ciepłe stosunki z kimś kto wywalił cię z okna? Nigdzie nie jest powiedziane że John miał dokładnie taki sam "wypadek", najwyraźniej było mu przeznaczone zostać inwalidą i mogło się to stać na dziesiątki sposobów. patyczak napisał(a):No ale są jakieś konsekwencje, nie:) A nie, że zatopienie wyspy nie ma nic do rzeczy:)Ty i ja mówimy o prostym ciągu przyczynowo skutkowym, inni tutaj zdają się sugerować coś więcej albo niewłaściwie formułują swoje przemyślenia ;) - jarod - 20-03-2010 Istnieje taka ewentualność. Ale w dialogach kilkukrotnie podkreślone zostało, że przeżycie upadku z ósmego piętra można traktować juko cud. EDIT O, widzę, że Mierzwiak rozwiał wszelkie wątpliwości. W takim wypadku nie mam więcej zastrzeżeń do albatrosowej teorii. - patyczak - 20-03-2010 W sumie teoria Albatrosa jest bezsensowna:D O ile rozumiem, uważa on, że Jacoba czas się nie ima. Czyli jeżeli został zabity w teraźniejszości przez Bena, to tak jakby zginął w każdym czasie (jak to brzmi?:P). Czyli nie mógł dotknąć rozbitków itd. Ale wtedy trzeba założyć, że Jacoba nie było od początku i nie było nawet tej rozmowy Jacoba z czarną koszulą nad brzegiem morza. Stawiam, że nie powinno być także palczastej statuy, którą widzieliśmy na zatopionej wyspie. A sama wyspa w ogóle powinna zostać zniszczona na długo przed przybyciem na nią Dharmy. Poza tym, jeżeli przyjmiemy, że Jacob porusza się wzdłuż czasu, to dlaczego nie ma poruszać się po równoległych liniach czasowych? Skoro zginął i nie ma go w jednej linii czasowej (teraz tej, którą nazywamy alternatywną), to nie powinno być go także w innych. Ale rozbitkowie są jednak na wyspie, bo zostali "dotknięci" :) Nie wiem czy ktoś zrozumie, co chciałem napisać:P Bo brzmi to bardzo skomplikowanie:P - elilhrairrah - 20-03-2010 Spoiler na spoilerze... Póki co w alternatywnej linii lostowicze, czegoś nie tracą, w czymś się nie gubią. Jacob przecież odwiedził swoich kandydatów w różnych okresach ich życia. Sawyer, Kate byli jeszcze dziećmi, ale Jack był u progu kariery chirurga, Lockea po jego wypadku. Hugo i Sayida odwiedził natomiast gdy ci już wrócili z wyspy. Nie można zatem powiedzieć, że to wtedy Jacob "rozdwoił" bieg wydarzeń. Hugo przecież był szczęściarzem zanim spotkał Jacoba i w ogóle nie w tej linii czasowej. Tak samo Sayid. Co do Lockea też można mieć wątpliwości, że coś szło inaczej, zanim spotkał Jacoba. Wygląda bowiem na to, że wcale nie jest w złych stosunkach z ojcem(no chyba, że mu przebaczył... Jacob go uratował i wtedy mógł nawet chodzić, albo spadł ale z zupełnie innego powodu...). Odnośnie Kate, trudno powiedzieć że cokolwiek dla niej się stało inaczej. Natomiast Sawyer i Jack rzeczywiście mogli się "przemienić" właśnie po spotkaniu Jacoba(chociaż to ostro naciągane). Ponadto, żyją Miles i Charlotte urodzeni przecież na wyspie, którzy jednak opuścili ją zanim bomba wybuchła(czego skutków tak naprawdę nie znamy). Podobnie Ben i jego ojciec żyją, którzy przecież wyspy nie opuszczali. Wyspa nie mogła zatonąć bezpośrednio po wybuchu. Musiałoby to dać czas uciec reszcie. Albo wyspa zatonęła jeszcze wcześniej, co na dzień dzisiejszy wydaje mi się mniej prawdopodobne - nie wiąże się to z ich poczynaniami gdy byli "cofnięci". Trochę też nie chce mi się wierzyć, że istnieje jeszcze jakieś inne niezależne od nich zdarzenie, które by rozczepiło bieg wydarzeń, żeby nie było powiązane z ich ingerencją w przeszłości(najpewniej wybuchem bomby). Po prostu wybuch pociągnął za sobą łańcuch wydarzeń, który doprowadził do zatonięcia wyspy. Jasne jest też to, że skoro pozmieniali losy wielu ludzi to i zmiany nie będą polegać tylko na tym, że wylądują spokojnie w LA. Więc pewnie jest też trochę tak jak mówił Faraday, że poza stałymi, są też zmienne. Tylko, czemu nie miałoby istnieć wielu alternatywnych linii?;) Ciekawe też, czy w alternatywny świat jest pozbawiony tych nadnaturalnych sił. Może wyspa jest w innym wymiarze, bramą do tego równoległego świata... :P Koncepcja, że oto lostowicze w alternatywnej wersji mają okazję dokonania właściwych wyborów. ... cóż mimo dość spójnego wytłumaczenia pozostaje mi nieprzyjemny posmak tandety, naiwności i głupoty. Który mnie irytuje, że tak to może się skończyć, że o kant dupy potłuc ich wszystkie wysiłki bo ich dublerzy w jakiejś innej rzeczywistości będą się mieli trochę lepiej... EDIT: Wróóć. Może to nawet nie brzmi tak głupio, jeśli nie patrzy się na to przez pryzmat happy endu. Może taki Jacob i Locke szafują obietnicami bo wiedzą, że gdzieś tam, coś tam. Oszukując przy okazji tego delikwenta, że obietnica dotyczy dokładnie jego a nie jakiegoś jego dublera z równoległego świata. - BezcelowyAlbatros - 20-03-2010 Jeśli chodzi o czas wszystko jest skomplikowane i próba poukładania tego może przyprawić o ból głowy :) Ja tu nie snuję jakichś teorii, tylko na podstawie tego, co twórcy nam podsuwają - w mniej lub bardziej oczywistych sygnałach - zakładam, że to, co widzimy w linii zwanej obecnie alternatywną jest tym, co nastąpiło po zabiciu Jacoba przez Bena. Myślę, że ten moment mógł być przerwaniem jakiejś pętli przyczynowo - skutkowej, w obrębie której Jacob operował. Wiem, że zaczyna brzmieć to coraz bardziej niedorzecznie, ale wydaje mi się, że kluczowe są tu słowa Milesa, który tłumaczy Benowi, że Jacob byl do końca pewny, że Linus go jednak nie zabije. Między Jacobem i Facetem w Czerni toczy się jakaś gra, której reguł nie rozumiemy. Załóżmy, że zgodnie z teorią celu i przeznaczenia wszystko rozgrywa się na jakiejś quasi-boskiej przestrzeni, która jest w zasadzie zamkniętą pętlą czasową. Jacob stara się za wszelką cenę bronić Wyspę i jednocześnie zatrzymać na niej Faceta w Czerni, a ów wprost przeciwnie - najchętniej widział był Wyspę pod tonami wody i pragnie z niej się wydostać. Są jakieś reguły, jak już wspomniałem, ale chyba istotne jest to, że żaden z nich nie wie tego, co robi drugi. Czyli mamy odwieczną walkę, etc. Wszystko, co oglądaliśmy do tej pory działo się dlatego, ze wszystko toczyło się zgodnie z przewidywaniem Jacoba - on może wybierać figury, opuszczać Wyspę i podróżować, również w czasie. Działania Mężczyzny w Czerni ograniczają się do Wyspy, ergo może używać tylko tych "figur", które "sprowadził" Jacob. Jego problemem było to, żeby zadziałać tak, aby Jacoba najzwyczajniej w świecie wykiwać. Udało mu się. Teraz: mamy świat bez Jacoba, krąg zostaje przerwany a Mężczyzna w Czerni ma coraz więcej kart atutowych. Możliwe, że oglądamy pierwsze w... cholera, jak to określić... historii powtarzającego się cyklu, jego przerwanie. Zmianę. A "the variable" to było wmachinowanie Bena w zabicie Jacoba. Jak widzimy w alterspekcjach tego się raczej (w tym serialu) naprawić nie da i będzie "na wierzchu" "Czarnego. - BezcelowyAlbatros - 20-03-2010 elilhrairrah napisał(a):Po prostu wybuch pociągnął za sobą łańcuch wydarzeń, który doprowadził do zatonięcia wyspy. A ja jestem coraz bardziej skłonny przychylić się do wniosku, że to Incydent zniszczył Wyspę. To jest tak cholernie poplątane, że nie może być innego, niż najprostsze rozwiązanie. Nie tylko alternatywna rzeczywistość, ale pętla czasowa w jej obrębie z paradoksem w środku. Ja pierdykam! :) Historia znana z sezonów 1 - 5 to historia, w której głowica Jugheada wybuchła, bo 815 rozbił się na Wyspie --> potem rozbitkowie cofnęli się w czasie i zapobiegli wyładowaniu elektromagnetycznemu, takoż zapobiegli zatonięciu Wyspy. Sceny "wyspiarskie" z obecnego sezonu mieszczą się w obrębie tej pętli. Historia z alterspekcji z sezonu 6 - samolot się nie rozbił. Nie było tego, co widzieliśmy w sezonie 5 --> Jughead nie znalazł się w szybie --> Incydent nastąpił. Wyspa zatonęla. 815 nie mógł się na niej rozbić. Mówiłem, alternatywna pętla. O, matko! :) EDIT: Wciąż podtrzymuję to, że sam wybuch / Incydent / zatonięcie Wyspy nie jest kluczowe. To tylko skutek tego, że Jacob nie był w stanie wprowadzić odpowiednich "poprawek", tudzież nie rozstawił "figur na szachownicy". - Gal Anonim - 20-03-2010 Mierzwiak napisał(a):Wyspa tonie, Jacob - cokolwiek się z nim stało - nie musi więc nikogo na nią sprowadzać, ergo -> nikt nie zostaje dotknięty, samolot się nie rozbija. To jedyne konsekwencje zatonięcia wyspy jakie w tym momencie widzę, ale to chyba logiczne. Jeśli jest coś więcej, czekam.Efekt motyla anyone? Zresztą cytat, który zamieścił patyczak (full wywiad) tylko potwierdza to, co pisałem cały czas. Zatopienie Wyspy spowodowało powstanie osobnej rzeczywistości, w której pchnięte jednym "nic nie znaczącym" wydarzeniem (no bo przecież jedna tropikalna Wyspa w te, czy we wte - nie może to mieć wpływu na resztę świata, no nie? No nie?) w życiu naszych bohaterów pojawiły się nowe zmienne. Moim zdaniem osobna linia czasowa nie łączy się już z tym, co dzieje się na Wyspie i zabicie Jacoba prowadzi do czegoś zupełnie innego. Sądzę, że ostatecznie może być tak, jak niektórzy sądzą - LAX-timeline będzie Happy Endem, podczas gdy w Głownej Linii dostaniemy jakiś kopiący po jajach depresyjny koniec. jarod napisał(a):Teoria Albatrosa nieźle pomyślana, ale wykłada się na osobie Locke'a. Jak wiemy, po zaliczeniu przezeń gleby Jacob go wskrzesza. Zatem bez interwencji Jacoba John byłby albo martwy (gdyby upadek miał miejsce), albo pełnosprawny (gdyby odpuścił sobie tą aferę z tatusiem).No tak, ale w alternatywnej rzeczywistości to chyba nie ze względu na Coopera Locke jest kaleką. Albatros napisał(a):Możliwe, że oglądamy pierwsze w... cholera, jak to określić... historii powtarzającego się cyklu, jego przerwanie.Nawet na pewno. W końcu Dymek mówi, że wreszcie znalazł dziurę w pętli. Cytat:Historia z alterspekcji z sezonu 6 - samolot się nie rozbił. Nie było tego, co widzieliśmy w sezonie 5 --> Jughead nie znalazł się w szybie --> Incydent nastąpił. Wyspa zatonęla. 815 nie mógł się na niej rozbić. Mówiłem, alternatywna pętla. O, matko!Ma to sens, ale ostatecznie nie robi większej różnicy w teorii. Grunt, że Wyspa zatonęła. - Mierzwiak - 21-03-2010 Zapomniałem o największym babolu 6 sezonu - sprowadzenie Sun do roli statystki która albo pyta się o Jina, albo... pyta się o Jina. - BezcelowyAlbatros - 21-03-2010 Ja się nad tym trochę zastanawiałem. Może to trochę naciągane, ale może właśnie dzięki Sun, Widmore dostał się na Wyspę. Pamiętam, że oni w jakieś układy wchodzili wcześniej, więc może ona ma przy sobie coś w rodzaju GPS'a?... Nie zmienia to jednak faktu, że jest tak, jak zauważył Mierzwiak - wcześniej Michael, a teraz ona ma najbardziej chyba irytującą rolę. - elilhrairrah - 21-03-2010 Raczej dzięki Eloise z którą się potem spotkał. - BezcelowyAlbatros - 21-03-2010 Pewnie masz rację. Bardzo bym chciał, żeby z tym, że Sun jest na Wyspie wiązało się coś więcej. Wątpię, ze to ona jest Kandydatką. Jin już lepiej pasuje... może nawet jest idealnym zastępcą Dogena :) - Ronaldinho - 22-03-2010 BezcelowyAlbatros, raczej masz rację, w swoich rozważaniach. Obstawiałem Desmonda, że przybędzie on z Widmorem, wciąż mam taką nadzieję i myślę, że to on jest zamknięty na pokładzie łodzi podwodnej, to byłby drugi raz, gdzie: a) Desmond zostanie znaleziony na łodzi. (Finał drugiego sezonu) b) Desmond jest zamknięty. (Swan) A poza tym Desmond musi się jeszcze pojawić, a już raczej nikt z zewnątrz nie dołączy do końca sezonu. Być może też jak rozmawiałem z kolegą, doczekamy się retro Faceta w Czerni, a jego namiastką są słowa o tym, że miał matkę. Ciekawy też wątek, że Jacob i Man in Black to może być jedna i ta sama osoba podzielona na skrajne dobro i skrajne zło lub mogą to być bracia. - Hitch - 24-03-2010 9 Twórcy nie kłamali i dostaliśmy jedną, wielką, świetną, całkiem nieźle zrealizowaną retrospekcję osadzoną w XIX w. Richard to fajna postać i szkoda, że tak późno dostał swój odcinek. Na minus wprowadzenie zawierające rozmowę Bena z Lapidusem. Dialogi całkowicie na odpierdol. Pomijając też fakt całkowitej zbędności tego prologu. Większego kopa epizod by dał, jakby zaczął się od razu w XIX wieku, nawet bez "previously on Lost". |