Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
Star Wars: Episode VIII - The Last Jedi (2017) reż. Rian Johnson - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: Działy tematyczne (https://forumkmf.pl/Forum-Dzia%C5%82y-tematyczne--5)
+--- Dział: Serie filmowe (https://forumkmf.pl/Forum-Serie-filmowe--21)
+---- Dział: GWIEZDNE WOJNY (https://forumkmf.pl/Forum-GWIEZDNE-WOJNY--56)
+---- Wątek: Star Wars: Episode VIII - The Last Jedi (2017) reż. Rian Johnson (/Thread-Star-Wars-Episode-VIII-The-Last-Jedi-2017-re%C5%BC-Rian-Johnson--3934)



RE: Star Wars: Episode VIII - The Last Jedi (2017) reż. Rian Johnson - Maćko - 19-12-2017

Nawet zręczny film, ale mam wrażenie że razem z "Przebudzeniem Mocy" bardziej by mi się podobał gdyby nazwano to Star Wars: Episodes i poszczególne odcinki trwałyby po 20 minut. 
  • Luke jako wyrzutek? Pewnie! 
  • Pani Generał poświęcająca się dla Rebelii - czemu nie?
  • Wycieczka do kasyna? Ot materiał, na luźniejszy epizod.
Generalnie oba filmy działają na mnie bardziej na poziomie poszczególnych fragmentów, a zaskakująco słabo w odniesieniu do całości. Straszny pierdolnik się zrobił teraz gdy w epizodzie VII Abrams nawrzucał zagadek, a w VIII Rian postanowił to po swojemu zaorać.  Szanuję za odwagę, ale według mnie, za często robił to bez szacunku dla filmowej materii. Szczególnie uderzyło mnie to w momencie gdy Luke z nonszalancją wyrzuca miecz, który Rey przytargała przez pół galaktyki. Byłoby to fajne zagranie, ale w obrębie jednego filmu. W ramach jednej konwencji. A nie w chwili gdy buduje się napięcie i każe się czekać 2 lata na odkrycie, że pudełko z czekoladkami jest puste.

Lubię takie zagrania, ale składając te dwa filmy do kupy i próbując znaleźć wspólny mianownik jakoś kompletnie żadna część do siebie nie pasuje. To "odwracanie kota ogonem" jest zbyt to pośpieszne, gwałtowne i trochę wymuszone. Tym bardziej że interwał czasowy pomiędzy oboma epizodami powoduje powoduje taką kompresję fabuły, iż ciężko uwierzyć, że te wszystkie relacje zdążyły się zbudować (i zakończyć) w te kilkanaście godzin filmowego czasu.

Szczerze nie rozumiem m. in.:

W sumie cały wątek "rebelia - first order" jest do zaorania i napisania od nowa. Wątki toczące się wokół "mocy" są już dużo fajniejsze, ale te autoironiczne dygresje "hej, wiemy że jesteśmy w świecie gwiezdnych wojen" są strasznie denerwujące dla kogoś, kto ceni sobie gwiezdną sagę za prostolinijność. A tu co mamy? 

A chociażby:  
 

Rozprawka, rekonstrukcja i dekonstrukcja - czasami to trochę sztuka dla sztuki jak w momencie z żelazkiem. 

Najśmieszniejszy moment to Rey podnosząca kamienie za pomocą mocy, po tym jak Luke jej starał się wbić do głowy, że moc to nie tylko podnoszenie kamieni. LOL Oczko

---

W zasadzie mogę się domyślić o co chodzi gościom z Disneya i dlaczego dali przyzwolenie reżyserowi na takie numery. Tak jak Przebudzenie Mocy miało przypomnieć ludziom czym są Star Warsy i zadowolić jak największą liczbę osób, tak już Ostatni Jedi ma będzie chyba nowym początkiem czy też wypracowaniem modelu narracji wokół którego Disney chce tworzyć kolejne części. 

Jest tu sporo świetnie zaaranżowanych scen, ale i cała masa, którą chciałoby się jak najprędzej wyrzucić do kosza. Najgorsze, że po dwóch filmach bałagan fabularny jest nie mniejszy niż ten w prequlach, co tym bardziej zadziwia, że w nowej trylogii całkowicie pominięta jest warstwa polityczna. W powierzchownej warstwie jest to na szczęście przykryte dobrymi dialogami i smakowitymi ujęciami, ale w gdy już zaczynamy drążyć to cała konstrukcja fabularna mocno się chwieje. 

Film bywa odważny i ciekawy, ale w całościowym ujęciu brakuje mi jakiegoś dłuższego i bardziej skrupulatnego rozstawiania pionków po scenariuszowej szachownicy.

6-7/10 to chyba uczciwa ocena dla obrazu, który w ponad dwóch godzinach chce zmieścić rewolucję, staroszkolną przygodę i elementy z typowego blockbustera, ale trochę niezbyt się to udaje mimo ambitnego podejścia.

Podobało mi się w sumie, ale na epizod IX jakoś kompletnie teraz nie czekam i podskórnie podejrzewam, że jak już opatrzą mi się te wszystkie twisty i wywrotki z tego filmu to może być tylko gorzej...


RE: Star Wars: Episode VIII - The Last Jedi (2017) reż. Rian Johnson - Dirk - 19-12-2017

W całej tej sytuacji z nową trylogią jeszcze jedna rzecz mnie irytuje, pośrednio powiązana ze sposobem w jaki potraktowano bohaterów OT. Cała kampania reklamowa TFA opierała się w zasadzie na pokazywaniu, że Disney chce przywrócenia Gwiezdnym wojnom tej magii, którą zatraciły przez prequele. Ogłoszenia o zatrudnieniu starej obsady, zdjęcia Abramsa z planu pokazujące Sokoła, czy wreszcie kadr z trailera "Chewie, we're home" jednoznacznie sugerowały czego powinniśmy oczekiwać - więcej tego samego, więcej przygód starych bohaterów, więcej klimatu, który emanował z części IV - VI.

Tymczasem obietnica ta - którą złożyli sami twórcy - nie tylko nie została spełniona, ale wręcz kilkakrotnie ją złamano. Gdyby od początku twierdzono, że robią coś po nowemu, po swojemu, to sytuacja byłaby nieco inna, a tak to sami sobie strzelili w kolano. Teraz jeszcze na dodatek mamy tą swoistą polemikę twórczą między Abramsem i Johnsonem, która wbija kolejny gwóźdź do trumny. A może nie? Może jest za tym całym fabularnym bałaganem jakiś większy zamysł?

Jeśli miałbym podać jeden powód, dla którego czekam na IX, byłaby to właśnie ciekawość, jak J.J. posprząta ten bajzel.


RE: Star Wars: Episode VIII - The Last Jedi (2017) reż. Rian Johnson - zombie001 - 19-12-2017

(19-12-2017, 23:14)Dirk napisał(a):  A może nie? Może jest za tym całym fabularnym bałaganem jakiś większy zamysł?

Ha! Marzyciel Uśmiech Jak może za tym kryć się większy zamysł, skoro pierwotnie IX miał robić ktoś jeszcze inny i to wciskając tam swoje pomysły? 
Lucas może jakiś tam koncept na tę trylogię naskrobał, ale Disney to wywalił do kosza i teraz ewidentnie nie ma konkretnego planu co z tym zrobić.


Co do złożonej obietnicy - cała główna trójka bohaterów powinna się pojawić jako postacie drugoplanowe w VII i tam spektakularnie "pożegnać" z widzami, oddając w VIII, w 100% , pałeczkę młodym. 


RE: Star Wars: Episode VIII - The Last Jedi (2017) reż. Rian Johnson - Dirk - 19-12-2017

(19-12-2017, 23:23)zombie001 napisał(a):
(19-12-2017, 23:14)Dirk napisał(a):  A może nie? Może jest za tym całym fabularnym bałaganem jakiś większy zamysł?

Ha! Marzyciel Uśmiech Jak może za tym kryć się większy zamysł, skoro pierwotnie IX miał robić ktoś jeszcze inny i to wciskając tam swoje pomysły? 
Lucas może jakiś tam koncept na tę trylogię naskrobał, ale Disney to wywalił do kosza i teraz ewidentnie nie ma konkretnego planu co z tym zrobić.
No niby racja, ale nie wierzę, że nie ma jakiejś koncepcji, choćby wyjątkowo bzdurnej. Na stole jest za duża kasa.

I ciekaw jestem, jaki był ten pierwotny zamysł Lucasa...

(19-12-2017, 23:23)zombie001 napisał(a): Co do złożonej obietnicy - cała główna trójka bohaterów powinna się pojawić jako postacie drugoplanowe w VII i tam spektakularnie "pożegnać" z widzami, oddając w VIII, w 100% , pałeczkę młodym. 

Dokładnie. Względnie pojawiać się na chwilę w poźniejszych częściach na zasadzie bardziej rozbudowanego cameo.


RE: Star Wars: Episode VIII - The Last Jedi (2017) reż. Rian Johnson - Huntersky - 20-12-2017

A ja czekam na info o przesunięciu premiery IX o rok/pół roku, żeby dać Abramsowi, Terrio i reszcie ghost writerów na napisanie czegoś interesujacego. Uśmiech


RE: Star Wars: Episode VIII - The Last Jedi (2017) reż. Rian Johnson - Dr Strangelove - 20-12-2017

No problem w tym, że dzięki Johnsonowi, ta historia jest w punkcie gdzie może zdarzyć się absolutnie wszystko.
I to wcale nie jest zaleta.
Skoro duch Yody może się pojawić i ot tak palić jakieś drzewko, to czemu na zabraniu First Order nie miałby się pojawić duch Luke`a, który pstryknąwszy palcami wykańcza cały zarząd.
Skoro skokiem w nadprzestrzeń można rozwalić jakiś gigantyczny okręt i pół towarzyszącej mu floty, to czemu Rebelia nie miałaby w ten sposób wykończyć reszty floty First Order. Wystarczy zbudować kilka latających pocisków z jakimiś osłonami i fiuuu...
Zresztą ciekawe w jakim miejscu zacznie się IX część. Bo na razie to cała Rebelia zmieściła się na pokładzie Falcona Duży uśmiech

No ale tak to jest jak się dwóch reżyserów bawi kto bardziej strolluje publikę.

Lubię zaskoczenia jak są robione z głową. I na przykład to, że rodzice Rey to jakiś margines mnie w ogóle nie rusza. Nawet całkiem fajne to jest. Wszyscy czekają na jakiegoś Mesjasza, a rzeczywistość jest przyziemna i banalna.
Po drugiej stronie mamy Snoke`a. Wreszcie się pojawił, widać, że to jakiś niewąski kozak, który z mocą potrafi wyczyniać cudawianki, no i zdążył wygłosić banalną przemowę "patrzcie jaki to jestem zły" i kopnął w kalendarz.

No ale jestem przekonany, że J.J. już tam siedzi i w najlepszym "lostowym stylu" wymyśla kolejne twisty.


RE: Star Wars: Episode VIII - The Last Jedi (2017) reż. Rian Johnson - Badus - 20-12-2017

Może wrzucą Thrawna albo Yuuzhan Vongów, by zrobić podkład pod kolejną trylogię ;]


RE: Star Wars: Episode VIII - The Last Jedi (2017) reż. Rian Johnson - Mierzwiak - 20-12-2017

(20-12-2017, 00:22)Dr Strangelove napisał(a): No problem w tym, że dzięki Johnsonowi, ta historia jest w punkcie gdzie może zdarzyć się absolutnie wszystko.
I to wcale nie jest zaleta.
Dokładnie. Ogromną zaletą OT jest to, że historia rozwijała się tam w pełni organiczny sposób. Lucas i scenarzyści nie wyciągali twistów z kapelusza, a te które miały miejsce tylko i wyłącznie służyły postaciom i fabule, tak w kontekście pojedynczych filmów jak i historii opowiadanej przez trylogię.

W przypadku TFA i TLJ oczywiście ciężko ocenić trylogię skoro mamy dopiero 2/3 jej, ale na ten moment mamy dziwną sytuację w której dwa filmy zamiast się uzupełniać a drugi być rozwinięciem pierwszego jest nim tylko w połowie, a w połowie jego zaprzeczeniem czy też olaniem.

Cytat:Skoro duch Yody może się pojawić i ot tak palić jakieś drzewko, to czemu na zabraniu First Order nie miałby się pojawić duch Luke`a, który pstryknąwszy palcami wykańcza cały zarząd.
Ta, a za 30 lat na jego zgliszczach powstanie jakiś kosmiczny KOD albo inna mroczna siła Uśmiech

---

Słówko o klasycznych bohaterach:

Co by nie mówić o potraktowaniu Luke'a, dostał on chociaż w tych filmach COŚ, podczas gdy co dostali Han i Leia?

Wyobrażacie sobie że w kontynuacji Blade Runnera spotykamy Deckarda w tej samej sytuacji co w filmie Scotta, znowu w płaszczu, znowu tropiącego replikantów? Nie na tym powinno to polegać.

Han i Leia są bierni, ich postaci sprowadzone zostały do wygłaszania ekspozycji i deklarowania tego co akurat przeżywają. A gdyby tak zobaczyć rozpad ich związku w obliczu zdrady Bena? Zobaczyć ich, strzelam, konflikt z Lukiem, cokolwiek co rozwijałoby, było ewolucją ich dawnych relacji jak i ich samych?

Han dostał chociaż scenę z synem, ale jednocześnie jest to jego pierwsza i ostatnia scena z nim. Leia żadnej nie miała i mieć już nie będzie i jedyne co nam zostaje to jej, jakżeby inaczej, puste słowa o synu i tym że to Snoke przeciągnął go na ciemną stronę. Nieistniejąca relacja, zerowy ładunek emocjonalny.

Dlatego cieszmy się że Luke dostał tu cokolwiek stawiającego jego postać wnowym,nawet jeśli wątpliwym świetle.


RE: Star Wars: Episode VIII - The Last Jedi (2017) reż. Rian Johnson - Kuba - 20-12-2017

Leia miała mieć dużą rolę w IX Epizodzie i tam swoje pożegnalne sceny, niestety, wyszło jak wyszło.
Gdybym był zwolennikiem teorii spiskowych powiedziałbym, że scena jej lotu została dorobiona jako jej jako takie pożegnanie, ale to nawet brzmi nie poważnie Język

Za to naprawdę dziwie się, że ktoś narzeka na sposób pożegnania Luka, który jest rewelacyjny bo i on jako bohater odpłaca za swoje grzechy i robi coś dużego, epickiego, w swoim stylu. A przy tym nieco ciekawszego niż wyrąbanie całego First Order.
Kwestia mocy duchów? Przypominam, że Yoda spalił drzewko w świątyni Jedi, więc teoretycznie miejscu gdzie Moc powinna być silniejsza, a może np. był jej specjalnym opiekunem i tam mógł a wszędzie indziej nie. Da się to wytłumaczyć.


RE: Star Wars: Episode VIII - The Last Jedi (2017) reż. Rian Johnson - Mierzwiak - 20-12-2017

(20-12-2017, 01:12)Kuba napisał(a): Leia miała mieć dużą rolę w IX Epizodzie i tam swoje pożegnanie.
Nie dostałem satysfakcjonującego rozwinięcia postaci Lei tylko dlatego że ktoś wymyślił sobie, że dopiero w trzecim filmie będzie miała rozbudowaną rolę. Pfff Uśmiech

Cytat:Gdybym był zwolennikiem teorii spiskowych powiedziałbym, że scena jej lotu została dorobiona jako jej jako takie pożegnanie, ale to nawet brzmi nie poważnie Język
Spokojnie, o tym samym pomyślałem w kinie. Fakt że każdy świadek tego wydarzenia ma wywalone na to co się stało jest zbyt podejrzany. Coś na pewno miało jej się stać (już pisałem jak denny to "wątek", postać znika na X minut żeby sobie poleżeć w łóżku po czym wraca. Po co to było?), ale podejrzewam że w pierwszej wersji filmu to niekoniecznie musiało być dokładnie to.


RE: Star Wars: Episode VIII - The Last Jedi (2017) reż. Rian Johnson - Kuba - 20-12-2017

Rozumiem kwestie nie rozwijania jej postaci Oczko Ale zważa, że każdy z nowych Epizodów poświęcony jest jednemu staremu bohaterowi o oddaniu mu jakiegoś tam hołdu, VII-Han, VIII-Luke, miała być Leia. W pierwszym przypadku wyszło średnio, w drugim świetnie. W przypadku Lei dostaniemy po prostu pogrzeb, pełen wzniosłych przemów, żałobnej muzyki i emocji (w zamierzeniu Język). Nawet nie zaprzeczę, że to sensowne pożegnanie w tej sytuacji.

Apropo Lei...tą teorie niszczy fakt, że nie miała jak inaczej przetrwać wybuchu na statku, chyba, że w pierwotnym zamierzeniu zniszczenia nie były aż takie.
Nie załapałem w samym filmie, to Kylo ostatecznie najpierw nie strzelił a potem strzelił czy to jakiś random?


RE: Star Wars: Episode VIII - The Last Jedi (2017) reż. Rian Johnson - Mierzwiak - 20-12-2017

Strzeliło kilka myśliwców które leciały razem z nim.

W TFA Kylo z błahych powodów demolował otoczenie a tutaj nie dostajemy jego żadnej reakcji na to że piloci prawie zabili mu matkę czego sam zrobić nie potrafił? Sposób w jaki film ucina ten wątek, po obu stronach, jest jedną z dziwniejszych rzeczy w nim.


RE: Star Wars: Episode VIII - The Last Jedi (2017) reż. Rian Johnson - Kuba - 20-12-2017

Może przesadzam z tym, ale chyba Kylo poczułby kiedy Leia by umarła. W końcu jak widzimy ma w sobie baaardzo dużo Mocy (w ogóle, czytałem wywiad, albo streszczenie wiadomości z książki - Leia była pierwszym uczniem Luka, pomógł jej w nauczeniu się posługiwaniu Mocą, ale tylko trochę) plus jest związana z Renem więc na pewno poczułby jej odejście. Więc mógł wiedzieć, że żyje.
Albo po prostu Johnson nie zwrócił na to uwagi.
Faktycznie, jak patrzę z perspektywy czasu w filmie jest jeszcze więcej mniejszych błędów, wpadek czy nielogiczności....mimo to nadal Rian broni ten film kilkoma mocnymi elementami i mimo oczywistych wad chyba nigdy go nie znienawidzę jak co poniektórzy.


RE: Star Wars: Episode VIII - The Last Jedi (2017) reż. Rian Johnson - Mierzwiak - 20-12-2017

Ja go nie znienawidzę bo TFA mnie uodporniło, więc teraz mam już wywalone - raz nie dostałem Star Wars na jakie czekałem, więc już więcej na to nie liczę. Co nie znaczy że nie zamierzam siedzieć cicho i nie chwalić tego za co uważam że pochwały się należą i gnoić za całą resztę Język

PS. Niech The Last Jedi cieszy się tytułem najbardziej kontrowersyjnego (uuuuu!) filmu serii póki może. Premiera Solo coraz bliżej :]


RE: Star Wars: Episode VIII - The Last Jedi (2017) reż. Rian Johnson - Capt. Nascimento - 20-12-2017

Film nazywa się "The Last Jedi" i pasuje to idealnie jako historia Luke'a, który po walce z sobą wreszcie zbiera się w sobie na ostatni zryw heroizmu, ratując Rebelię i dając nową nadzieję galaktyce, po czym odchodzi w spokoju.

To naprawdę ładny motyw, taki aż nieco ponad Star Warsy.


Myślę, że chaotyczność fabuły, nierówności, nietrafiony momentami humor, parę postaci i wątków z...nikąd (i donikąd ani po nic) przesłania wielu osobom naprawdę mocne strony nowego epizodu.

Z mojej strony, gdybym miał "naprawić" TLJ (które i tak bardzo mi się podobało), to wyciąłbym 75% wątku Finna i chinki, tak jak ktoś już powiedział zmienił ten cały motyw z kasynem na kosmiczne Casino Royale - znaczy się kosmiczny poker. W TFA Han Solo absolutnie nie powinien zginąć i tu spotkałby się z Luke'iem. Rolę tej całej Holdo przejąłby generał Ackbar, co dałoby więcej emocji. Kylo Ren próbuje zabić Hana Solo, a przypadkowo ginie też Leia.
To właśnie przelewa czarę goryczy Luke'a i motywuje go do wyjścia z jaskini i powstrzymania w pojedynkę First Order i uratowania Rebelii (by potem odejść tak samo jak tu). Rey PRZYJMUJE ofertę Kylo Rena i razem chcą stworzyć nowy, lepszy świat... Tu aż się kusiła scena taka jak ta:





Oczywiście patrzą przez szyby statku kosmicznego, na wybuchającą flotę First Order / oddziałów Huxa lub tych najwierniejszych Snoke'owi - już po jego śmierci. On sam nie zginąłby w tak banalny sposób, a po POWAŻNEJ walce z Reyem i Kylo, gdy Snoke zakazuje swoim ochroniarzom brać udział w walce (pewny zwycięstwa).

Poe przejmuje dowodzenie nad Rebelią, jednocześnie uważając czyn Rey za zdradę... tak samo jak Finn - uważaliby to za cios w plecy.

Na koniec okazuje się, że Han Solo przeżył i chce się zemścić na Kylo (przede wszystkim za śmierć Lei). I już jest podbudowa pod kolejne Star Warsy.


RE: Star Wars: Episode VIII - The Last Jedi (2017) reż. Rian Johnson - Kuba - 20-12-2017

Jezus dokładnie. Idealny opis Duży uśmiech

A tak pozostając przy samym TLJ. Ja bym bardzo chętnie widział na koniec połączenie sił Rey i Kylo. Ale no cóż....

Z tym co mamy licze po prostu na to, że motywacje Rena będą inne. Chce żeby poszedł drogą którą sam sugerował, czyli odrzucił Sith, odrzucił Jedi, podział na Strony Mocy. Chcę aby osiągnął w jakiś sposób równowagę, kontrolował się a podbijał Galaktykę z w miarę sensownych pobudek czyli: "podbije świat i zaprowadzę na nim ład i porządek, nie pozwolę aby kiedykolwiek powstali Sithowi i Jedi na nowo" . Bo jeśli będzie po prostu podbijał Galaktykę, niszczył zabijał, mordował i "Hail Supreme Leader" to cóż....kompletne zaprzeczenie tej postaci :/
Pociesza mnie, że już w TFA Abrams świetnie zbudował Kylo więc może odpowiednio poprowadzi ten wątek dalej.


RE: Star Wars: Episode VIII - The Last Jedi (2017) reż. Rian Johnson - Mierzwiak - 20-12-2017

(20-12-2017, 01:45)Capt. Nascimento napisał(a): Myślę, że chaotyczność fabuły, nierówności, nietrafiony momentami humor, parę postaci i wątków z...nikąd (i donikąd ani po nic) przesłania wielu osobom naprawdę mocne strony nowego epizodu.
Tak mocne że swoim opisem w zasadzie spuściłeś scenariusz (podstawę każdego filmu!!!) TLJ w toalecie? Uśmiech

Ja myślę że kilka świetnych scen i pomysłów przysłania niektórym to, że jest to bardzo niekompetentnie opowiedziana "historia". Jeśli scenariusz nie jest ważny, to co jest?


RE: Star Wars: Episode VIII - The Last Jedi (2017) reż. Rian Johnson - Capt. Nascimento - 20-12-2017

No właśnie stąd jest wyjście na dwie wersje:

A) beznadziejna, koszmar, idiotyzm... którego się obawiam. Kylo jednak jest zły (uuu) i buduje nową, pierdyliard razy większą gwiazdę śmierci (nazwaną galaktyką śmierci), która jednym strzałem niszczy po 100 planet naraz. Poe, Rey i Finn muszą go powstrzymać! Rey szkoli w międzyczasie duch Luke'a i na koniec pokonuje Reya na miecze, by w chwili jego śmierci stwierdzić "kurczę, on nie jest taki w 100% zły", a Poe strzela w "tajny defekt gwiazdy śmierci", gdzie jedna rakieta wystarczy by ją zniszczyć, a że to statek matka, to wybuchają wszystkie statki First Order.
W finale na imprezie ku chwale zwycięzców tańczy przy hucznej muzyce Jar Jar Binks, rodzina Ewoków i duch Haydena Christensena.

B) Kylo nie jest zły. Naprawdę chce stworzyć lepszy świat (ale nie na zasadzie XV Rzeszy, ani "zbuduję lepszą galaktykę na ruinach starej galaktyki", czy jakiejś innej psychozy). Stąd można już iść w każdą stronę i są fajne możliwe motywy.


RE: Star Wars: Episode VIII - The Last Jedi (2017) reż. Rian Johnson - Mierzwiak - 20-12-2017

Naprawdę uważasz że są tylko dwie możliwości kontynuowania tego filmu, w tym jedna tak żenująca że nie napisałbym czegoś takiego nawet jako zamierzonego suchara? Okej...


RE: Star Wars: Episode VIII - The Last Jedi (2017) reż. Rian Johnson - Kuba - 20-12-2017

I jeszcze jedno. Niech Luke spełni swoją obietnice, niech nawiedza Kylo nie Rey, niech go męczy, prowokuje, rozmawia, zmusza do refleksji, rozprasza. Rey może spotkać ducha Yody/Kenobiego (ten drugi ma sens jesli np. Rey okaże sie jego wnuczką).

A w finale nie obraziłbym sie jakby Galaktyka jakoś przetrwała (oczywiscie), ale pod rządami kogos nowego (moze byc nowa postać) bez Senatu Republiki bo stwiedzą, że to sie nie sprawdza, przegra wiec i teoretycznie Rebelia i First Order. Za to Rey i Kylo opuszczą Galaktyke aby nie mieszać się w życie maluczkich.

A pewnie skończy sie strzałem z blastera w plecy Kylo, od Huxa płaczliwym zjednaniem sie z Moca i rozmowa z Rey a potem gigantycznym zwycięstwem nad First Order.


@Mierzwiak, jasne, jest ich wiele, ale te dwie są chyba najbardziej oczywiste. Acz da sie tu bardzo dużo zrobić jeszcze.