![]() |
|
In The Line Of Fire (reż. Wolfgang Petersen) - Wersja do druku +- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl) +-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3) +--- Dział: Filmy zagraniczne (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-zagraniczne--12) +--- Wątek: In The Line Of Fire (reż. Wolfgang Petersen) (/Thread-In-The-Line-Of-Fire-re%C5%BC-Wolfgang-Petersen--1200) |
In The Line Of Fire (reż. Wolfgang Petersen) - Mental - 14-04-2009 rozmowa telefoniczna: malkovich: I have a rendezvous with death, and so does the president, and so do you if you get too close. eastwood: You have a rendezvous with my ass, motherfucker! o co chodzi: morderca z idei (malkovich wypowiada u petersena linijkę, którą później pożyczy od niego sam spacey - "You are still alive because I have allowed you to live" - w ustach doe brzmiące: "You're only alive because I didn't kill you") zamierza stuknąć prezydenta, o czym powiadamia jednego z agentów secret service (eastwood). ów ochroniarz jest stary jak dąb, kumple z pracy pokpiwają sobie z niego. gdy biegnie obok prezydenckiego kadilaka, omal nie dostaje zawału. to on był szefem ochrony za kennedy'ego, trapią go teraz wyrzuty sumienia, że nie wziął wówczas na siebie kuli. pojedynek między nim a człowiekiem-kameleonem stanowi ozdobę filmu. aktorsko wygrywa malkovich - jego interpretacja zawodowego zabójcy, wyruchanego przez system i przełożonych, to normalnie majstersztyk - ale tylko i wyłącznie dlatego, że eastwood gra konsekwentnie swoje, czyli postać użerającego się z całym światem (i z własnym wiekiem) indywidualisty, więc już choćby z tego powodu w konfrontacji z malkovichem wypada "słabiej". puenta mini-recki nie powinna nikogo zaskoczyć: na linii ognia to film świetnie sfotografowany, znakomicie zmontowany, pierwszorzędnie zagrany, wyreżyserowany bez fajerwerków stylistycznych, ale niezwykle pewną ręką, no i oparty na wzorcowo skomponowanym pod względem dramaturgicznym scenariuszu (nobliwa jankeska szkoła pisania skryptów się kłania: klarowana i spójna intryga, natłok szczegółów, kapitalnie zarysowane i spolaryzowane charaktery). jedyne, co w nim zgrzyta, to tradycyjnie rene russo, sztywna jak manekin i udająca niedostępną jak niegdyś hollywoodzkie divy. na reszcie mucha nie siada. amerykański klasyk pierwszej połowy lat 90, najlepszy film w dorobku wolfganga petersena i jeden z najciekawszych filmów eastwooda, w których nie parał się reżyserką.
- Mental - 14-04-2009 rękodzieło malkovicha - składak z tworzywa sztucznego, lekki jak piórko, można go spokojnie przemycić przez wykrywacz metali na lotnisku. ładowany jak strzelba, czyli łamiemy lufe i wpychamy do komór dwie kule. wszelkie metalowe części (sprężyny) pakowane osobno: identyczny gadżet pojawi sie parę lat później w moim ulubionym dwuczęściowym odcinku x-filesów, mianowicie tempus fugit (tytuł epizodu drugiego: max), opowiadającym o tajemniczej katastrofie lotniczej (a dokładniej: przechwyceniu samolotu pasażerskiego przez inny "samolot"). - Donia Agata - 14-04-2009 No cóż, nic dodać nic ująć. Zgadzam się ze wszystkim. Ten film można by polecić operując tylko tymi trzema nazwiskami - Petersen, Malkovich i Eastwood. Panią Russo można by dyplomatycznie przemilczec. :). Bardzo trafnie opisałeś na czym polegał jej udział, zresztą nie tylko w tym filmie. :) Malkovich jak zawsze - góruje, ale on tak już ma, ludzie którzy z nim grają muszą się z tym liczyć, że to on zawsze będzie na pierwszym planie, chocby grał w epizodzie. Wątek uwiedzenia pracownicy banku - cudowny. - Mefisto - 14-04-2009 świetny film. muzyka Morricone składa się tu na dobrą sprawę jedynie z dwóch tematów (głównego i miłosnego), a i tak wymiata:) |