Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
Troja. I nowe kino sandałowe. Itd. Itp. - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3)
+--- Dział: Filmy zagraniczne (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-zagraniczne--12)
+--- Wątek: Troja. I nowe kino sandałowe. Itd. Itp. (/Thread-Troja-I-nowe-kino-sanda%C5%82owe-Itd-Itp--133)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7


Troja. I nowe kino sandałowe. Itd. Itp. - Kakapo - 31-12-2005

Ostatnio tak sobie pomyślałem: dlaczego bitwy we "Władcy pierścieni", gdzie biorą udział orkowie i komputerowe trolle, są o wiele bardziej pasjonujące i realistyczne niż, dajmy na to, wielka bitwa w "Aleksandrze", gdzie nie ma ani trolli, ani orków, ani olifantów, ani Nazguli? Może chodzi o historię, chęć kibicowania bohaterom? Może. Faktem jest, że "Gladiator" i "Władca" rozbudziły w Hollywood uśpioną przez lata miłość do mieczy, ścierających się ze sobą wielkich armii, oblężeń, rydwanów/powozów/koni, pałaców/zamków/twierdz/namiotów/drewnianych koni. Problem polega na tym, że w związku z tym 'przebudzeniem' nie powstało nic wybitnego. Dostaliśmy "Troję", "Króla Artura", wspomnianego już "Aleksandra"... Jak widać, porażkę poniósł i artysta Stone, i rzemieślnik Petersen.


Na początek wkleję wypowiedź z dyskusji o najgorszych filmach, która 'zainspirowała' mnie do założenia tego tematu:

Arrakin napisał(a):Popieram (już nie pamiętam kogo - dop. Kakapo) - dobry. Mile mnie zaskoczył, bardzo ciekawe podejście do mitu zostało zaprezentowane. Natomiast aktorstwo jest słabą stroną w dużej mierze - Pitt popisał się tylko i wyłacznie wizualnie a Bloom i Kruger warci siebie - zadne z nich nie zbudowalo ciekawej postaci. Bana niezły, natomiast jego bohater już znacznie mniej ciekawy;
Ciekawe podejście do mitu? Wg. mnie sens wojny trojańskiej jest widoczny dopiero w momencie, gdy wpleciemy w grę bogów i historię całych pokoleń. Miłość Heleny i Parysa jest jedynie skutkiem ubocznym tragedii rodu Atrydów, a jeszcze wcześniej - Pelopidów. Aby to zrozumieć, trzeba znać mity, bowiem kontekst jest znacznie szerszy, niż zwykłemu szarakowi może się wydawać. "Iliadę" i otaczające ją opowieści (od Tantala do Orestesa) można odczytać jako zmaganie się ludzi z czymś, co już z góry zostało założone (chociażby omawiany w liceum fragment pożegnania Hektora i Andromachy!), czyli z przeznaczeniem. To nie jest zwykła jatka o bitwie pomiędzy stereotypowymi, drewnianymi postaciami - niezależny wojownik, dowódca armii, zakochany książę tchórz, a na dokładkę para spasionych królów-idiotów.

Ale nie o to mam do pana Petersena pretensje. Proszę bardzo, może sobie upraszczać, kopać materiał literacki, mi nic do tego. Ale dlaczego, jeżeli chce opowiedzieć jedynie prostą, do bólu przewidywalną opowieść o wielkiej wojnie, bierze na warsztat jeden z największych mitów kultury europejskiej? Czy nie może umieścić akcji gdzie indziej, jeżeli nawet nie chce mu się trzymać historycznej wiarygodności (patrz: egipskie posągi w świątyni Apollina, zbroje z zupełnie innej epoki itd.)? Przecież historia zdrady i poszukiwania miłości poza więzami małżeńskimi to schemat sięgający czasów na długo przed potopem. Nie dało się tego wcisnąć gdzie indziej? Przecież nazwisko Brada Pitta i Orlando Blooma tak czy inaczej przyciągnęło by miliony widzów.
Ale nie. On musiał wsiąść w łapy wojnę trojańską. Zrobić z Agamemnona i Menelaosa spasłych pajaców. Z Parysa wrażliwego, idealnego młodziana. Achillesa ubić (z niewiadomych powodów; nigdzie tak na prawdę nie ma mowy o pięcie) dopiero podczas zdobywania miasta. I na dodatek zarżnąć Agamemnona, co też jest dziwne, bo jego dalsze losy są chyba dosyć znane - a tak mi się przynajmniej wydawało... Proponuję panu Petersenowi nakręcić sequel, pt. "Klitajmestra na bezrobociu" i część trzecią, "Orestes idzie po zasiłek"...

Zrozumcie. Nie chodzi mi już nawet o to, że film jest nudny, muzyka Hornera to jakieś żałosne zawodzenie, a z aktorów poziom trzymają jedynie Eric Bana/Hektor i Sean Bean/Odyseusz. Najbardziej w tym filmie nie podoba mi się to, że akcja mogłaby rozgrywać się zupełnie gdzie indziej i być niemal identyczna, jednocześnie nie raniąc wielkiego mitu naszej kultury. I tyle. Kręcenie "Troi" z podejściem: "zrobim super mega hiper rozwalankę o dzielnych wojownikach, nie mamy pomysłu na ukazanie bogów, więc ich wywalimy, a publiczność i tak się nie skapnie" było zwyczajnie bez sensu. Bo historii o walce o miłość jest przecież na pęczki i, jak już napisałem, miłość Heleny i Parysa była jedynie skutkiem ubocznym, szybkim zabiegiem dokonanym przez bogów. I o to tam chodziło. W "Troi" chodzi tylko o to, by pokazać klatę Pitta i średnio emocjonującą walkę Achilles/Hektor. I pochwałę dla Blooma, który znowu (tym razem z ciemnymi kędziorami), chwyta za łuk.


- Mefisto - 31-12-2005

i tak oto proszę państwa mamy kolejnego czepialskiego :D
Jako, że mi się Troja podobała, toteż i będę jej bronił.
Aktorzy wg mnie byli bardzo na poziomie, poza Heleną i Parysem. Spaśli pajace ? To już mówisz o aktorach chłopie, nie o postaciach. A zarówno Cox, jak i Gleeson byli bardzo smakowici w swoich rolach. Cholera, nawet Pitt był niezły.
Bitwy Ci się nie podobają ? To może konkretniej, bo ja nie widzę w nich nic złego, a wręcz uważam za bardzo dobre z majstersztykiem w postaci walki Achillesa z Hektorem na czele.
Co do bogów to bardzo dobrze było, że ich nie było, bo wtedy zrobiła by się z tego telenowela Klan, którą zresztą ten cały Olimp był. Przeznaczenie ? Przecież Achilles wyraźnie się z nim zmaga, jako człowiek, który jest teoretycznie niezwyciężony. Nie ma nic o jego pięcie ? Mylisz się. Reżyser pięknie z tego wybrnął pokazując, że ta cała pięta to mit zrodzony z przypadku. W końcu Ach. zdołał wyjąć z siebie wszystkie strzały Parysa, oprócz tej, która ugodziła w piętę. I tak go znaleziono.
W końcu zarzut, że mogło to się dziać gdzie indziej. Może i mogło, ale czy znasz inną tak wielką potyczkę o kobietę, z której można by było zrobić widowisko ?
Inna sprawa, że aktorzy za to odpowiedzialni, a więc Krueger i Bloom dali dupy i trudno było uwierzyć w ich miłość. A zresztą filmowy Agamemnon samo porwanie wykorzystał jako dobry pretekst do zdobycia Troi.
Oczywiście, gdyby wpleść w to wszystko, jak mówisz, całą otoczkę historyczno-antyczną, to z pewnością film nabrał by wielu innych wymiarów, ale bez tego radzi sobie bardzo dobrze. Po prostu duże hollywoodzkie widowisko, chwilami zawodzące, ale oglądające się, podobnie jak znienawidzony przez większość Alexander, bardzo dobrze.


- Kakapo - 31-12-2005

Mefisto napisał(a):i tak oto proszę państwa mamy kolejnego czepialskiego :D
Po co jest forum?
Mefisto napisał(a):Jako, że mi się Troja podobała, toteż i będę jej bronił.
Fajnie. Robi się gorąco.
Mefisto napisał(a):Spaśli pajace ? To już mówisz o aktorach chłopie, nie o postaciach. A zarówno Cox, jak i Gleeson byli bardzo smakowici w swoich rolach. Cholera, nawet Pitt był niezły.
No właśnie mówię o postaciach. Agamemnon i Menelaos nie byli półgłówkami. Petersen zrobił z nich czarne charaktery numer 1. Sprowadził do poziomu barbarzyńców, którzy nic, tylko by jedli i dla zabawy podbijali bardziej cywilizowane ziemie. Geneza wojny była zupełnie inna i zmieniała postać rzeczy. Nie chodziło tylko ziemie...
A co do Pitta, to nie rozumiem, co znaczy słowo 'nawet'. Nie lubie faceta (bo ma plastikową twarz) ale aktor z niego dobry, może nie wybitny, ale mam do niego szacunek, chociażby za występy w "Se7en" i "Fight Clubie". Nie napisałem też, że Achillesa zagrał słabo. Wg. mnie byłby niezły, gdyby scenariusz mu na to pozwolił.
Mefisto napisał(a):Bitwy Ci się nie podobają ? To może konkretniej, bo ja nie widzę w nich nic złego, a wręcz uważam za bardzo dobre z majstersztykiem w postaci walki Achillesa z Hektorem na czele.
Walka Achillesa z Hektorem była średnia, bo nie wzbudziła we mnie żadnych emocji. Może gdyby muzyka dawała mocniejszego kopa, to coś z tego by było, bo widziałem, że Bana i Pitt solidnie ćwiczyli.
A bitwa, podczas której ginie Partokles... No, poziom adrenaliny też mi nie skoczył. Więc to chyba mówi samo za siebie. Gdzie tu do poezji "Gladiatora".
Mefisto napisał(a):Co do bogów to bardzo dobrze było, że ich nie było, bo wtedy zrobiła by się z tego telenowela Klan, którą zresztą ten cały Olimp był.
UDAJĘ, ŻE NIE PRZECZYTAŁEM.

...

Nie oglądam Klanu, ale... Lubiczów do Olimpijczyków porównywać? Ludzie, trzymajcie mnie, za ręce, nogi i głowę, bo nie wytrzymam.

...

Nie chodziło mi o to, aby sfilmować bogów, wsadzić ich w środek akcji... Wystarczyło by, gdyby się o tym mówiło. Np. żeby Parys opowiedział o złotym jabłku. Przecież bohaterowie tej historii to potomkowie, dzieci bogów (Helena!!!).
Mefisto napisał(a):Przeznaczenie ? Przecież Achilles wyraźnie się z nim zmaga, jako człowiek, który jest teoretycznie niezwyciężony.
Chodzi ci o paplanie mamusi stojącej po kolana w wodzie? Fakt, iż Achilles jest niepokonany, został bardzo słabo zaakcentowany. O wiele bardziej rozbudowano wątek Bryzeidy i historię o tym 'jaki-to-ten-Agamemnon-jest-wredny'.
Mefisto napisał(a):Nie ma nic o jego pięcie ? Mylisz się. Reżyser pięknie z tego wybrnął pokazując, że ta cała pięta to mit zrodzony z przypadku. W końcu Ach. zdołał wyjąć z siebie wszystkie strzały Parysa, oprócz tej, która ugodziła w piętę. I tak go znaleziono.
I tak nikt tego nie zauważył. Achilles pada na trawnik, sto strzał w klacie, wygląda jak jeż, dostaje w piętę... Gdyby nie związek frazeologiczny 'pięta Achillesa', to 90% tych, co się kapnęli, że to przez tą piętę kopnął w kalendarz, dołączyłaby dumnie do, dajmy na to, 80% publiczności, która nawet tej ostatniej strzały nie zauważyła... Z resztą, jeżeli patrzeć na "Troję", jako dzieło niezależne... Dżizas, przecież nigdzie nie zostało wyjaśnione, dlaczego Achilles ma taką wrażliwą tą piętę. A powinno. Reżyser NIE MOŻE polegać na tym, że widz już wie, że mamusia go w Styksie zanurzyła.
Mefisto napisał(a):W końcu zarzut, że mogło to się dziać gdzie indziej. Może i mogło, ale czy znasz inną tak wielką potyczkę o kobietę, z której można by było zrobić widowisko ?
Można by zrobić to w każdym kręgu kulturowym. Np. wśród Celtów. Lub Wikingów. Lub Egipcjan. Lub nawet Maorysów (hehe, nie, to ostatnie to już żart).


- Anonymous - 31-12-2005

Cytat:muzyka Hornera to jakieś żałosne zawodzenie,
to fakt, jest lepszy soundtrack do tego filmu ale nie wykorzystany. Mogli dziady chociaż na DVD dac go do wyboru :x

Jak dla mnie film tak 3/5 (6/10) nie więcej.
Bitwy ładne ale co z tego?
Pojedynek Achilles vs hektor też niby ładny ale jakoś dziwnie zmontowany (jakieś taki skoki płynności w nim są, nie wiem o co chodzi ale dziwnie wygląda).

Troja skutecznie mnie zniechęciła do tego typu filmów, z kina wyszedłem z uczuciem przejedzenia wielkimi bitwami itp itd. Po Troi już nie miałem ochoty na oglądanie kolejnych Królow Arturów czy Aleksandrów. Za to do bitew z LOTRa (i w ogole LOTRa) chętnei powracam (może to moje zamiłowanie do fantasy i Tolkiena 8) pewnie tak)

Zasadniczo rozumiem autora tematu, mozna do tego filmu odnieśc hasło: "wiele hałasu o nic" Podobnie zreszta z kolejnymi superprodukcjami tego rodzaju. O niebo lepsze wrażenie zrobił na mnie obejrzany kilka miesięcy wcześniej Ostatni samuraj (8/10) miał też swoje wady ale przy Troi był arcydziełem.

mefisto napisał(a):z majstersztykiem w postaci walki Achillesa z Hektorem na czele.
O tym już wspominałem, widziałem tą scenę i w kinie i w TV na jakimś zachodnim kanale jak pokazywali fragmenty filmu za kazdym rzem odnosząc wrażenie że coś jest z nią nie tak chociaż gdyby nie brać tego pod uwagę to jest ciekawsza niż wszystkie bitwy w tym filmie. Ale miała jeszcze jedną duża wadę - z góry znany wynik...

Cytat:Reżyser pięknie z tego wybrnął pokazując, że ta cała pięta to mit zrodzony z przypadku.
To mi się akurat podobalo :)


Kakapo napisał(a):Dżizas, przecież nigdzie nie zostało wyjaśnione, dlaczego Achilles ma taką wrażliwą tą piętę. A powinno. Reżyser NIE MOŻE polegać na tym, że widz już wie, że mamusia go w Styksie zanurzyła.

Z filmu nie wynika wcale żeby mial jakoś szczególnie wrażliwą piętę więc nei widze sensu żeby wyjaśniać dlaczego miała być wrażliwa. Tutaj to był po prostu przypadek - dostał w piętę i tyle, nie umarł od tej strzały więc neima o czymmówić.

Cytat:Można by zrobić to w każdym kręgu kulturowym. Np. wśród Celtów. Lub Wikingów. Lub Egipcjan. Lub nawet Maorysów (hehe, nie, to ostatnie to już żart).
Tu chyba pytania nie zrozumialeś :? mefisto pytał czy znasz jakąś inną tak znaną potyczkę (a raczej wojne o kobietę), np w kręgach kulturowych ktore wymieniłeś. Bo ja nie znam.


- Kakapo - 31-12-2005

Gieferg napisał(a):
Kakapo napisał(a):Można by zrobić to w każdym kręgu kulturowym. Np. wśród Celtów. Lub Wikingów. Lub Egipcjan. Lub nawet Maorysów (hehe, nie, to ostatnie to już żart).
Tu chyba pytania nie zrozumialeś :? mefisto pytał czy znasz jakąś inną tak znaną potyczkę (a raczej wojne o kobietę), np w kręgach kulturowych ktore wymieniłeś. Bo ja nie znam.
Ale skoro chodzi tylko o bitwę, kilka patetycznych dialogów i płonące miasto, to i historia nieważna. Możnaby coś samemu spłodzić. Np. historię o celtyckiej królewnie. Wyszłoby na to samo, a nie byłoby się do czego przyczepić. i Homer nie przewracałby się w grobie (choć i tak nie wiadomo, czy on to napisał ;).


- Mefisto - 31-12-2005

Kakapo napisał(a):Po co jest forum?

do dyskusji, nie do narzekania - pamiętaj, że to tylko amerykańskie widowisko, a nie bóg wie co


Cytat:No właśnie mówię o postaciach. Agamemnon i Menelaos nie byli półgłówkami. Petersen zrobił z nich czarne charaktery numer 1. Sprowadził do poziomu barbarzyńców, którzy nic, tylko by jedli i dla zabawy podbijali bardziej cywilizowane ziemie.

Ale za to są to ciekawe czarne charaktery


Cytat:A co do Pitta, to nie rozumiem, co znaczy słowo 'nawet'.


Nawet w sensie jak na taki film i taką rolę


Cytat:Gdzie tu do poezji "Gladiatora".

A czemu od razu musi być poezja Gladiatora ?

Mefisto napisał(a):Nie oglądam Klanu, ale... Lubiczów do Olimpijczyków porównywać? Ludzie, trzymajcie mnie, za ręce, nogi i głowę, bo nie wytrzymam.

Nie porównuję bogów do lubiczów, ale strukturę opowieści o nich do telewizyjnej telenoweli, bo tak to niestety wygląda. Każdy śpi z każdym, każdy knuje przeciw każdemu, nie ma to końca, a często i sensu.

Cytat:Nie chodziło mi o to, aby sfilmować bogów, wsadzić ich w środek akcji... Wystarczyło by, gdyby się o tym mówiło. Np. żeby Parys opowiedział o złotym jabłku. Przecież bohaterowie tej historii to potomkowie, dzieci bogów (Helena!!!).

To by dopiero wyszedł film, którego nie zrozumiałoby 80% widzów. A tak mamy przyczynę i skutek i wymiar jak najbardziej ludzki.

Cytat:Chodzi ci o paplanie mamusi stojącej po kolana w wodzie? Fakt, iż Achilles jest niepokonany, został bardzo słabo zaakcentowany. O wiele bardziej rozbudowano wątek Bryzeidy i historię o tym 'jaki-to-ten-Agamemnon-jest-wredny'.

nie, chodzi mi o masę innych scen, w których biorą Achillesa za niepokonanego i w domyśle nieśmiertelnego

Cytat:I tak nikt tego nie zauważył. Achilles pada na trawnik, sto strzał w klacie, wygląda jak jeż, dostaje w piętę...


To, że Ty nie zauważyłeś to nie oznacza wcale, że cały świat też to przeoczył, co potwierdza choćby post Gieferga.

Cytat:Dżizas, przecież nigdzie nie zostało wyjaśnione, dlaczego Achilles ma taką wrażliwą tą piętę.

Bo nie miał wrażliwej pięty, właśnie to pokazał reżyser. Achilles w tym filmie nie jest tak naprawdę nieśmiertelny i niezwyciężony, to ludzie wokół niego tak myślą (patrz jego dialog o zbroi) - ginie normalnie od strzał, jak każdy człowiek, jeno zdołał sobie wyjąć wszystkie prócz tej, która trafiła w piętę. No już jaśniej nie można.

Cytat:Można by zrobić to w każdym kręgu kulturowym. Np. wśród Celtów. Lub Wikingów. Lub Egipcjan. Lub nawet Maorysów (hehe, nie, to ostatnie to już żart).

jak już powiedział Gieferg, chodziło mi o wojnę o kobietę i to na taką skalę


- Anonymous - 31-12-2005

Kakapo napisał(a):
Gieferg napisał(a):
Kakapo napisał(a):Można by zrobić to w każdym kręgu kulturowym. Np. wśród Celtów. Lub Wikingów. Lub Egipcjan. Lub nawet Maorysów (hehe, nie, to ostatnie to już żart).
Tu chyba pytania nie zrozumialeś :? mefisto pytał czy znasz jakąś inną tak znaną potyczkę (a raczej wojne o kobietę), np w kręgach kulturowych ktore wymieniłeś. Bo ja nie znam.
Ale skoro chodzi tylko o bitwę, kilka patetycznych dialogów i płonące miasto, to i historia nieważna. Możnaby coś samemu spłodzić. Np. historię o celtyckiej królewnie. Wyszłoby na to samo, a nie byłoby się do czego przyczepić. i Homer nie przewracałby się w grobie (choć i tak nie wiadomo, czy on to napisał ;).
Otóz historia ważna.
Czy sądzisz że gdyby Jackson zamiast ekranizowac LOTRa zrobił sobie film swojego pomysłu w ktorym byłyby wielkie bitwy i orki to byłby to taki sam sukces? Część ludzi idzie do kina własnie dltego że przyciaga ich znana nazwa, dlatego na pewno więcej poszlo by na "Troję" niż na jakąś "wojnę o celtycką królewnę" zresztą to że tak jest zostało potwierdzone powstaniem kolejnych filmów niemal jakby z tej samej "serii" czyli "Król Artur". "Aleksander" itd. Znana historia przyciąga.


- Kakapo - 31-12-2005

Gieferg napisał(a):
Kakapo napisał(a):
Gieferg napisał(a):
Kakapo napisał(a):Można by zrobić to w każdym kręgu kulturowym. Np. wśród Celtów. Lub Wikingów. Lub Egipcjan. Lub nawet Maorysów (hehe, nie, to ostatnie to już żart).
Tu chyba pytania nie zrozumialeś :? mefisto pytał czy znasz jakąś inną tak znaną potyczkę (a raczej wojne o kobietę), np w kręgach kulturowych ktore wymieniłeś. Bo ja nie znam.
Ale skoro chodzi tylko o bitwę, kilka patetycznych dialogów i płonące miasto, to i historia nieważna. Możnaby coś samemu spłodzić. Np. historię o celtyckiej królewnie. Wyszłoby na to samo, a nie byłoby się do czego przyczepić. i Homer nie przewracałby się w grobie (choć i tak nie wiadomo, czy on to napisał ;).
Otóz historia ważna.
Czy sądzisz że gdyby Jackson zamiast ekranizowac LOTRa zrobił sobie film swojego pomysłu w ktorym byłyby wielkie bitwy i orki to byłby to taki sam sukces? Część ludzi idzie do kina własnie dltego że przyciaga ich znana nazwa, dlatego na pewno więcej poszlo by na "Troję" niż na jakąś "wojnę o celtycką królewnę" zresztą to że tak jest zostało potwierdzone powstaniem kolejnych filmów niemal jakby z tej samej "serii" czyli "Król Artur". "Aleksander" itd. Znana historia przyciąga.
Tylko że we "Władcy" historia i bohaterowie byli WAŻNI. Efekciarstwo nie przesłoniło zmagania się dobra ze złem. Frodo pozostał Frodem, Aragorn Aragornem, Gollum Gollumem, Gandalf Gandalfem. Tymczasem w "Troi" tylko Achilles jest Achillesem a Hektor Hektorem, bo reszta postaci została zgnieciona, spłaszczona lub uległa dziwnej metamorfozie. We "Władcy" zostało jądro opowieści, jej znaczenie (no, może poza Arweną i Faramirem, ale to detale), tymczasem w "Troi" z "Iliady" i mitów opiewających wojnę trojańską zostały tylko zarysowane wątki Ach. i Heleny/Parysa. Akcenty rozłożono zupełnie inaczej. Petersen chwycił się mitologii tylko po to, by przerobić ją na własny użytek. Więc, równie dobrze, mógł pozamieniać imiona i przenieść akcję gdzie indziej. Bo, tak jak już napisałem, nazwiska takie jak "Pitt" czy "Bloom" i tak by ludzi przyciągnęły.


- Anonymous - 31-12-2005

Cytat:Tylko że we "Władcy" historia i bohaterowie byli WAŻNI. Efekciarstwo nie przesłoniło zmagania się dobra ze złem.
Zdania są podzielone, ja się akurat zgadzam, ale całkiem sporo ludzi mówi to samo o LOTR co ty o Troi. To subiektywna ocena każdego z osobna, ale trzeba to wziąśc pod uwagę. Dla kogoś historia w LOTR tez może być okaleczona i zdeformowana. Spotykalem się z takimi opiniami.

Cytat: Petersen chwycił się mitologii tylko po to, by przerobić ją na własny użytek. Więc, równie dobrze, mógł pozamieniać imiona i przenieść akcję gdzie indziej. Bo, tak jak już napisałem, nazwiska takie jak "Pitt" czy "Bloom" i tak by ludzi przyciągnęły.
Nie do końca masz rację. Bo widzisz mnie nie przyciągnęły nazwiska Pitt czy Bloom. Przyciagnęła mnie Troja. A ponieważ nie wydaje mi się żebym był pod tym względem jakimś wyjątkiem (bo parę innych jeszcze osób znam, ktore zainteresowały się filmem bo był oparty na Iliadzie) to jednak historia MA znaczenie. Nieistotne że się ją zniekształca. Znaczenie ma nadal. Tak więc wojna trojańska była dobrym haczykiem, na który złapało się tez sporo osób które już po jego połknięciu zorientowały się że to wszystko może wyglądało smakowicie (np na trailerach) ale już wcale tak dobrze nie smakowalo, akurat byłem jedną z tych osob i straciłem po Troi apetyt na tyle by na kolejne tego rodzaju przynęty już się nie łapać.

Dodam jeszcze że w ciagu ostatnich 3 lat najgorszymi filmami jakie obejrzałem w kinie były właśnie Troja i Matrix:Rewolucje .


- Kakapo - 31-12-2005

Gieferg napisał(a):
Cytat:Tylko że we "Władcy" historia i bohaterowie byli WAŻNI. Efekciarstwo nie przesłoniło zmagania się dobra ze złem.
Zdania są podzielone, ja się akurat zgadzam, ale całkiem sporo ludzi mówi to samo o LOTR co ty o Troi. To subiektywna ocena każdego z osobna, ale trzeba to wziąśc pod uwagę. Dla kogoś historia w LOTR tez może być okaleczona i zdeformowana. Spotykalem się z takimi opiniami.
Ale Jackson zachował wierność powieści. Petersen zrobił z prawie wszystkimi bohaterami to, co Jackson z Faramirem.
Cytat:Nie do końca masz rację. Bo widzisz mnie nie przyciągnęły nazwiska Pitt czy Bloom. Przyciagnęła mnie Troja. A ponieważ nie wydaje mi się żebym był pod tym względem jakimś wyjątkiem (bo parę innych jeszcze osób znam, ktore zainteresowały się filmem bo był oparty na Iliadzie) to jednak historia MA znaczenie. Nieistotne że się ją zniekształca. Znaczenie ma nadal. Tak więc wojna trojańska była dobrym haczykiem, na który złapało się tez sporo osób które już po jego połknięciu zorientowały się że to wszystko może wyglądało smakowicie (np na trailerach) ale już wcale tak dobrze nie smakowalo, akurat byłem jedną z tych osob i straciłem po Troi apetyt na tyle by na kolejne tego rodzaju przynęty już się nie łapać.
TY się nie złapałeś na Pitta i Blooma, ale ty jesteś na forum KMF-u, więc można zaryzykować i stwierdzić, że należysz do tego wąskiego grona publiczności, które pamieta nazwiska aktorów i umie czytać (to brzmi brutalnie ale taka jest prawda).
Historia jest zniekształcona. Odpowiedzmy sobie na pytanie numer 1: jakie przesłanie ma "Troja"? Ano że miłość jest ważna. I że piękne jest życie buntownika. I że czasami warto jest iść na pojedynek, który jest z góry przez ciebie przegrany.
Mitologia sięga głębiej. Miłość Heleny/Parysa to nie tylko zdrada, ale i efekt kłótni Olimpijczyków. Jej charakter też jest inny, bo Helena tak na prawdę wybrała Menelaosa z 50 innych kandydatów, więc musiała coś do niego czuć... A dylemat Hektora? Hektor czuje, że jest marionetką. W mitologii bohaterowie pozbawieni są w większym stopniu wolności. Achilles nie tylko walczy o sławę (jest jednym z tych, którzy mają WYBÓR), ale i zmaga się z boskim dziedzictwem. Agamemnon nie rusza po ziemię, ale by odzyskać honor. Z honorem w tamtych czasach nie było tak jak dzisiaj...
Wg. mnie za historię wojny trojańskiej powinien się za ileś tam lat wziąść ktoś wybitny. I najlepiej walnąć od razu 5 części, od Tyestesa i Atreusa do Orestesa. To jest bardzo filmowa historia, po co ją przeznaczać dla amerykańskich nastolatków chrupiących rozkosznie popcorn?


- Anonymous - 31-12-2005

kakapo napisał(a):Odpowiedzmy sobie na pytanie numer 1: jakie przesłanie ma "Troja"? Ano że miłość jest ważna. I że piękne jest życie buntownika. I że czasami warto jest iść na pojedynek, który jest z góry przez ciebie przegrany.
Mitologia sięga głębiej. Miłość Heleny/Parysa to nie tylko zdrada, ale i efekt kłótni Olimpijczyków.
często (a raczej zwykle) tak bywa że film nie sięga tak głeboko jak literatura.
czy LOTR jacksona sięga do całej mitologii Tolkienowskiej? Valarów, majarów i całej reszty? W książce znajdziemy tego więcej, nie ma w filmie wspominanego Morgotha (nie licząc tego jak Legolas w EE określa Balroga Balrogiem od morgotha ale cóz to znaczy dla widza niezaznajomionego z ksiązką?), w zasdzie byłbym skłonny powiedzieć że filmowy LOTR również bardzo wiele z warstwy historyczno-mitologicznej traci. Ale nie sądze by było to z jakąś duża szkodą dla filmu. ekranizacja dzieła tak obszernego jak Władca Pierścini czy Iliada nie ma żadnch szans na spełnieanie takich samych funckji jak oryginal ani na to by ogarnąc jego calokształt. Coś pod nóz pójśc musi. Sadzę że wybór Petersena nie był najgorszy, co czywiście nie zmienia faktu że w filmie zdecydowanie czegoś brakowalo przez co nie przypadł mi do gustu.

Cytat: To jest bardzo filmowa historia, po co ją przeznaczać dla amerykańskich nastolatków chrupiących rozkosznie popcorn?
Odpowiedź jest jak sądzę banalna.
Dla pieniędzy.
Troja odniosła kasowy sukces więc tworcy mogą się cieszyć a inni probowac to z lepszym (rzadziej) lub gorszym (częsciej)skutkiem nasladować.

Cytat:Wg. mnie za historię wojny trojańskiej powinien się za ileś tam lat wziąść ktoś wybitny. I najlepiej walnąć od razu 5 części, od Tyestesa i Atreusa do Orestesa.
Jasne że byłoby fajnie. Ale to utopia, nie widzę szana na to by to sie moglo stac.


- military - 01-01-2006

Troja była planowana jako popcornowe widowisko; tak samo na podstawie wielkich dzieł literatury robi się popcornowe widowiska (choćby ekranizacje Dicka). I nic w tym złego, każdy ma swoją wizję tego, jak pokazałby książkę. Dlatego ogólnie lubię ekranizację - bo pokazują, co dla reżysera w powieści było najważniejsze; pokazują subiektywne podejście do dzieła. A że nie są czasem zbyt do pierwowzoru podobne? No i dobrze, bo raz że jak się chce dokładnie znać książkę, to się ją czyta a nie ogląda filmy na podstawie, a dwa że Troja nie była NA PODSTAWIE, lecz NA MOTYWACH utworu Homera, więc nie można twórcom nic zarzucić.

Inna sprawa, że film Petersena jest beznadziejny. Słaba gra aktorska, brzydka scenografia, fatalna muzyka, no i ten irytujący przesadyzm - podczas bitew wojsk Agamemnona jest pokazanych tyle, że nie było szans, aby zmieścili gdzieś na nabrzeżu swój obóz. Błędów logicznych jest w ogóle dość dużo, ale nie będę wymieniał, bo film widziałem dość dawno (a nie chce mi się do tego koszmarku wracać). Gdyby to się chociaż przyjemnie oglądało...

Jeśli chodzi o motyw pięty Achillesa, to uważam iż wszystko zostało dobrze pokazane, przy pierwszym oglądaniu widać dokładnie o co z tym chodzi i nie ma problemu ze zrozumieniem przesłania (demitologizacji).


- Kakapo - 01-01-2006

military napisał(a):Troja była planowana jako popcornowe widowisko; tak samo na podstawie wielkich dzieł literatury robi się popcornowe widowiska (choćby ekranizacje Dicka). I nic w tym złego, każdy ma swoją wizję tego, jak pokazałby książkę. Dlatego ogólnie lubię ekranizację - bo pokazują, co dla reżysera w powieści było najważniejsze; pokazują subiektywne podejście do dzieła. A że nie są czasem zbyt do pierwowzoru podobne? No i dobrze, bo raz że jak się chce dokładnie znać książkę, to się ją czyta a nie ogląda filmy na podstawie, a dwa że Troja nie była NA PODSTAWIE, lecz NA MOTYWACH utworu Homera, więc nie można twórcom nic zarzucić..
Mi chodziło bardziej o tą bolesną hollywoodzką rzeczywistość. O to, że nawet TAKA historia nie może liczyć na porządną adaptację. Nie jestem jakimś super entuzjastą adaptacji, ale jak już się do czegoś bierzecie, chłopcy, czegoś TAK wielkiego, to... Przyłóżcie się, OK? Małolatom zaserwujcie jakąś "Misję na Marsa" czy coś w tym stylu - Homera zostawcie dla ludzi ambitniejszych (np. POLSKIEGO KMF-u). Za to się powinien wziąść ktoś, kto ma podejście do mitologii przynajmniej takie, jak Jackson do Tolkiena, który może o Majarach specjalnie nie wspominał (ale Tolkien w WP też nie za bardzo), ale Morgotha wspomniał, i Numenor gdzieś wcisnął.
A co do tego, czy "Troja" jest NA PODSTAWIE czy NA MOTYWACH "Iliady"... No cóż, ja bym tu się kłócił, ponieważ cała historia opleciona jest nie tylko wokół konfliktów Agamemnon-Achilles i Achilles-Hektor, ale sięga też do wydarzeń dziejących się przed wojną (porwanie Heleny, organizacja wojny itd., oczywiście bez ofiary Ifigenii) i po oddaniu zwłok Hektora (zdobycie Troi). To jest bardziej ekranizacja mitu, niż tego konkretnie utworu literackiego. Ale i tak nie ma to żadnego znaczenia. Znaczenie ma to, że zmarnotrawiono pomysł na naprawdę dobry film, bo przez następne 15 lat nikt się historią Troi nie zajmie. Petersen wykorzystał znane imiona, ale, brzydko mówiąc, fabularnie dał dupy. To nie jest robota dla amatora. Czy to można nazwać 'subiektywnym podejściem do dzieła'? Nie neguję wizji reżysera, ale to nie jest wizja, to komercyjne uproszczenie jednej z najważniejszych opowieści w historii.


- military - 02-01-2006

Ja nie zaprzeczam, że Troja to film arcykiepski, ale nie wiem dlaczego tak czepiasz się realistycznego podejścia do mitu. To próba zdemitologizowania go - i pod tym względem film Petersena jest całkiem niezły. Przecież to bardzo prawdopodobne, że tak właśnie wyglądały wydarzenia, które opowiadane przez ciemnotę zyskały dodatkowe elementy w rodzaju tej całej boskiej otoczki. I nawet wybór brzydkiej Diane Kruger do roli Heleny nie jest złym pomysłem - bo pokazuje, że mit nawet z przeciętniaczki może zrobić piękność.:) Prości ludzie nie rozumieli zawiłych przyczyn wojny, czyli polityki, więc pretekst do jej wywołania (porwanie Heleny) uznali za jej główny powód. A skoro wojna toczy się o kobiete, to jaka ona musi być? Przepiękna, wspaniała! Nawet, jeśli nie jest. I tak jest z innymi aspektami - Achilles (czyli niezły wojownik, ale nie niepokonany) był dzięki swoim zasługom uważany za nieśmiertelnego, a nawet czas trwania wojny mógł podczas każdego przejścia z ust do ust nabrać pokaźnych rozmiarów. Bo ludzie lubią wyolbrzymiać. Petersen chciał pokazać, jak mogło być NAPRAWDĘ. Bardzo ciekawy to zamysł, ale wykonanie fatalne.


- Kakapo - 02-01-2006

military napisał(a):Ja nie zaprzeczam, że Troja to film arcykiepski, ale nie wiem dlaczego tak czepiasz się realistycznego podejścia do mitu. To próba zdemitologizowania go - i pod tym względem film Petersena jest całkiem niezły. Przecież to bardzo prawdopodobne, że tak właśnie wyglądały wydarzenia, które opowiadane przez ciemnotę zyskały dodatkowe elementy w rodzaju tej całej boskiej otoczki. I nawet wybór brzydkiej Diane Kruger do roli Heleny nie jest złym pomysłem - bo pokazuje, że mit nawet z przeciętniaczki może zrobić piękność.:) Prości ludzie nie rozumieli zawiłych przyczyn wojny, czyli polityki, więc pretekst do jej wywołania (porwanie Heleny) uznali za jej główny powód. A skoro wojna toczy się o kobiete, to jaka ona musi być? Przepiękna, wspaniała! Nawet, jeśli nie jest. I tak jest z innymi aspektami - Achilles (czyli niezły wojownik, ale nie niepokonany) był dzięki swoim zasługom uważany za nieśmiertelnego, a nawet czas trwania wojny mógł podczas każdego przejścia z ust do ust nabrać pokaźnych rozmiarów. Bo ludzie lubią wyolbrzymiać. Petersen chciał pokazać, jak mogło być NAPRAWDĘ. Bardzo ciekawy to zamysł, ale wykonanie fatalne.
Wg. mnie jednak nie jest to uzasadnienie. Petersen nie chciał pokazać wojny, która naprawdę zniszczyła zupełnie prawdziwe miasto Troja, tylko zekranizować mit, o którym nie ma pojęcia (lub udaje, że tak jest). Jeżeli by chciał pokazać zwykłą wojnę, a nie TĄ wojnę, mógłby sobie przedstawiać ludzi, którzy nie rozumieją o co w wojnie chodzi i dlaczego muszą się zabijać.
Zgodności historycznej i geograficznej nie widać też, jeżeli tylko porównamy np. odległość prawdziwej Troi od morza (wiem, że to bajer, ale jeżeli chciał historię 'zdemitologizować'...?) lub zbroje wcale nie pochodzące, zdaje się, z okresu mykeńskiego. Itd, itp.
W dyskusji tej chcę po prostu zaznaczyć, że facet zmarnował gigantyczny potencjał i że być może, kiedyś, za WIELE, WIELE lat, dostanie ten materiał do rąk (łap), i go nie spartoczy.


- military - 02-01-2006

Najpierw odniosłem wrażenie, ze za bardzo skupiasz się na szczegółach - takie detale jak zbroje itp. Ale potem pomyślałem, że jakby zrobili film o IIWŚ, w którym strzelają z M-16, to bym tak samo zareagował, więc ok - pod tym względem film też leży. Jednak wciąż będę bronił jednego - to NIE jest "jakaś" wojna, to próba (marna, bo marna) pokazania co naprawdę doprowadziło do tego, ze ludzie mówili iż miasto zniszczono przez Helenę i bogów, bla bla bla. Tu nie mogła być pokazana JAKAKOLWIEK wojna, bo inne wojny nie obrosły tak mitami. A o kolejne podejście do Troi aż tak bym się nie martwił - o Normandii filmów powstało przez 10 lat całkiem sporo, na starożytnych też przyjdzie czas.


- Kakapo - 04-01-2006

military napisał(a):Najpierw odniosłem wrażenie, ze za bardzo skupiasz się na szczegółach - takie detale jak zbroje itp. Ale potem pomyślałem, że jakby zrobili film o IIWŚ, w którym strzelają z M-16, to bym tak samo zareagował, więc ok - pod tym względem film też leży.
Dokładnie.
Cytat:Jednak wciąż będę bronił jednego - to NIE jest "jakaś" wojna, to próba (marna, bo marna) pokazania co naprawdę doprowadziło do tego, ze ludzie mówili iż miasto zniszczono przez Helenę i bogów, bla bla bla. Tu nie mogła być pokazana JAKAKOLWIEK wojna, bo inne wojny nie obrosły tak mitami. A o kolejne podejście do Troi aż tak bym się nie martwił - o Normandii filmów powstało przez 10 lat całkiem sporo, na starożytnych też przyjdzie czas.
"Ludzie mówili iż miasto zniszczone przez Helenę i bogów...". Zaraz, zaraz. trzeba odróżnić prawdę historyczną - zniszczenie Troi, które rzeczywiście miało miejsce, od mitu. Piszesz o demitologizacji historii, ale jak można 'odmitologizować' mit? Przecież to nie jest legenda, ale mit, ma swoje znaczenie religijne, i próba pokazania 'jak było naprawdę' jest w tym momencie jeszcze śmieszniejsza niż w przypadku "Króla Artura" (oczywiście "KA" nie miał z rzeczywistością nic wspólnego, ale chodzi mi o samą ideę).
Cytat:Tu nie mogła być pokazana JAKAKOLWIEK wojna
Oczywiście, że nie mogła. Dlatego należało ją potraktować z szacunkiem. Wykorzystanie tak wielkiego mitu w celu zadowolenia przeciętnych licealistów wymagających od kina jedynie ładnych kobiet i szybkiej akcji po prostu mnie wkurza.
Cytat:...jedynie ładnych kobiet...
Co nie zmienia mojego stosunku do erotyki w "Troi" - jest jej stanowczo za mało, a jak już jest, to mdła i byle jaka. Grecy kochali i wielbili ludzkie ciało. Nie chodzi mi o zrobienie z "Troi" filmu porno, ale opowiadanie o tamtej kulturze, tamtych wierzeniach, gdy cały czas mówi się o miłości (w końcu walka o najpiękniejszą kobietę świata, obojętnie, jaka brzydka ona by nie była), z ukazaniem jedynie kilku męskich klat, to lekka przesada. Brak tu po prostu powiewu greckiego piękna.


- military - 05-01-2006

Cytat:Piszesz o demitologizacji historii, ale jak można 'odmitologizować' mit? Przecież to nie jest legenda, ale mit, ma swoje znaczenie religijne, i próba pokazania 'jak było naprawdę' jest w tym momencie jeszcze śmieszniejsza niż w przypadku "Króla Artura" (oczywiście "KA" nie miał z rzeczywistością nic wspólnego, ale chodzi mi o samą ideę).

To może wyjaśnię na przykładzie: husarzy mieli doczepione "skrzydła", aby hałas które robią sprawiał wrażenie, że jest ich znacznie więcej niż w rzeczywistości. I załóżmy, że jakąś bitwę z udziałem husarii ogląda z boku zgraja kmiotków, którzy pierwszy raz w życiu taki dynks widzą. W dodatku słońce odbija się od mieczy. Bitwa okazuje się totalną masakrą, w której ginie większość walczących, reszta zmyka ile sił w koniach. Ostatecznie jednak wroga armia zostaje zatrzymana. Co myślą kmiotki? Że oto aniołowie z gorejącymi mieczami zeszli, aby obronić kraj przed wrogiem, kiedy już inne wojska zawiodły. I w ten sposób przekazywana jest ta opowieść, i tylko ta wersja przetrwa do czasów dzisiejszych. A wiadomo, że nie zstąpiły żadne anioły. Więc w roku 2000 ktoś domyśla się, że to musiała być husaria, i robi film z jazdą husarii, pozbawiony boskich elementów.

W takiej właśnie nierealnej formie przetrwała historia wojny trojańskiej (zakładając, że taka wojna w ogóle miała miejsce). I pokazanie jej w sposób, w jaki zrobili to filmowcy, nie wydaje mi się niczym zdrożnym. Rozumiem, że pominięto wiele aspektów, które miały określone znaczenie (zwykle jakieś umoralniające), ale to po prostu musiało nastąpić. Jeśli ubieramy jaką przypowieść w religijne szaty, to nie dzieje się to bez powodu. Zwykle dodawane są jakieś elementy, które mają za zadanie albo krzewić daną wiarę, albo pokazać jakiś morał. Na zdarzeniu zostaje "nadbudowany" poziom mistyczny z jego odrębnymi wątkami i znaczeniami, które - w przypadku odrzucenia mistycyzmu - MUSZĄ przepaść.

Howgh, tako rzekłem.:)


- Mefisto - 05-01-2006

military - kakapo się po prostu uwziął, jego nie przekonasz


- Kakapo - 05-01-2006

military napisał(a):W takiej właśnie nierealnej formie przetrwała historia wojny trojańskiej (zakładając, że taka wojna w ogóle miała miejsce). I pokazanie jej w sposób, w jaki zrobili to filmowcy, nie wydaje mi się niczym zdrożnym. Rozumiem, że pominięto wiele aspektów, które miały określone znaczenie (zwykle jakieś umoralniające), ale to po prostu musiało nastąpić. Jeśli ubieramy jaką przypowieść w religijne szaty, to nie dzieje się to bez powodu. Zwykle dodawane są jakieś elementy, które mają za zadanie albo krzewić daną wiarę, albo pokazać jakiś morał. Na zdarzeniu zostaje "nadbudowany" poziom mistyczny z jego odrębnymi wątkami i znaczeniami, które - w przypadku odrzucenia mistycyzmu - MUSZĄ przepaść.
Problem polega na tym, że ty cały czas traktujesz ten MIT jako LEGENDĘ... Legendę można opowiedzieć w sposób realny, ukazać jej powstanie itd., ale nie mit! Mit to część religii. To nie jest wyoblrzymiona, oparta na prawdziwych zdarzeniach lub przekształcona wersja prawdziwych zdarzeń (chociaż Troja rzecz jasna istniała i została zniszczona, ale to jedyne podobieństwo do eposu Homera, do dziś nie wiemy dokładnie, dlaczego miasto upadło). Jak Petersen wyobraża sobie przedstawienie 'realnej' wersji wydarzeń, skoro główni bohaterowie spokrewnieni są z bogami, rozmawiają z nimi...? Kim jest tu Achilles? Kim jest Helena? Historia ta przez 'wytrzepanie' z boskości traci zupełnie swój sens, staje się kolejną opowieścią o wojnie, ambicjach i baaardzo romantycznej miłości. Tragizm Parysa i Heleny w filmie polega na tym, że sięgają oni po zakazaną miłość (buu), on nie chce walczyć, ona chce uciec od złego męża... Tragizm Parysa i Heleny w micie polegał na tym, że ona została zwyczajnie sprzedana Parysowi, że odeszła od męża (wybranego spośród 50 mężczyzn), córki, rodziny i miejsc, w których spędziła całe życie, dana jako łapówka przez Afrodytę, której zależało tylko na tym, by uznano ją za najpiękniejszą. Mitologię można uznać za historie gry ludzi z bogami i bogów z przeznaczeniem, grę, z której nikt nie wychodzi zwycięsko - bez bogów mitologia traci swoje znaczenie, staje się kolejnym zbiorem przypowieści o chamstwie, pożądaniu, zażynaniu, chlaniu i tego typu paskudztwach.
military napisał(a):Howgh, tako rzekłem.:)
Ano rzekłeś.
Mefisto napisał(a):Kakapo się uwziął
Nie uwziąłem się. Po prostu prowadzę interesującą dyskusję na temat komecjalizacji największych mitów naszej kultury, he, he.