Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
SPARTAN (David Mamet, 2004) - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3)
+--- Dział: Filmy zagraniczne (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-zagraniczne--12)
+--- Wątek: SPARTAN (David Mamet, 2004) (/Thread-SPARTAN-David-Mamet-2004--1383)



SPARTAN (David Mamet, 2004) - Mental - 16-07-2009

[Obrazek: 2004_spartan_001.jpg]

val kilmer, członek elitarnego oddziału komandosów, poluje na kidnaperów, którzy porywają i przeznaczają na handel młode kobiety. tym razem jednak nie chodzi o uwolnienie wszystkich - kilmer ma za zadanie uwolnić tylko jedną dziewczynę i ma na to niecałe 48 godzin. teraz uwaga: 'spartan' nie jest filmem akcji, choć z pobieżnego opisu wynika coś dokładnie odwrotnego. 'spartan' to dramat sensacyjny albo jak kto woli thriller szpiegowski. najlepszy nie-Mannowski film sensacyjny, jaki widziałem od lat, pomimo tego i tak najbliżej mu do Miami Vice (a raczej powinno być: MV najbliżej do 'spartana'). jeśli to was nie przekonuje, uzupełnijcie obrazek o kino samurajskie Kurosawy, z jego kontemplacyjnym nastrojem i poczuciem daremności.

kilmer gra wprost fenomenalnie. do samego końca pozostaje tym samym człowiekiem - emocjonalnie neutralnym żołnierzem. atmosfera opowieści jest ponura, wyciszona, ale i pełna podskórnego napięcia; sporo akcji dzieje się w nocy, wiele scen pozostaje niedopowiedzianych, pewne motywy tajemniczo przemilczane, jakby wstyd było o nich nawet szeptać. dialogi są znakomite. proste, ekonomiczne, nastawione na komunikatywność, bez one-linerów i bez gadania banałów. jedyną skuchą twórców będzie w moim odbiorze postać stoddarda (William H. Macy), bo choć potencjał dramaturgiczny w niej tkwiący był ogromny, to niestety nie został on należycie spożytkowany.

'spartan' to dzieło z gatunku tych rzadkich, niedocenianych i zapomnianych.
naprawdę niewiele potrzeba, żeby powstał dobry film.

"Jeden bunt, jeden wojownik"


- Anonymous - 16-07-2009

Do dziś zastanawiam się, po co właściwie powstał ten film. Jak na film Mameta, to nie wierzę że to po prostu kino akcji. Jak na kino akcji, to czuć przez skórę że coś tam jeszcze jest. Dziwny film.


- Mental - 03-08-2009

jeśli kogoś interesuje muzyka marka ishama (znakomita jak dla mnie) w tym fragmenty (?) ost spartana, to niech kliknie na poniższy link - niczego lepszego nie znajdziecie:

http://www.forwardmusikradio.com/Forward_Musik_Radio/RadioPlayerIshamBestOf.html

na marginesie, moja ulubiona kwestia z filmu:

kilmer: Don't you teach 'em knife fighting. Teach 'em to kill. That way, they meet some sonofabitch who studied knife fighting, they send his soul to hell.


- Glut - 13-12-2009

Mental napisał(a):na marginesie, moja ulubiona kwestia z filmu:

kilmer: Don't you teach 'em knife fighting. Teach 'em to kill. That way, they meet some sonofabitch who studied knife fighting, they send his soul to hell.

Scott: In the city there is always a refelection, in the woods always a sound.
Curtis: What about the desert?
Scott: You don't wanna go to the desert.


Pustynia to jeden z tych na wpół przemilczanych motywów.

Film kojarzyłem jedynie z tego dość wieśniackiego plakatu z Kilmerem zrobionym na Arnolda z drugiego Terminatora (a może to okładka DVD?)

[Obrazek: 460997_400.jpg]

Standardowo, okładka jest myląca a Kilmer ma tyle wspólnego z bohaterami kina akcji że jest niezawodny. Bardzo odważnie napisana postać, tak w ogóle, nie wiem jak u publiki, ale u mnie Scott w ogóle nie budził sympatii. Ascetyczny, zimny i przygaszony. Próbkę jego charakteru dostajemy na samym początku, w którym sugeruje jednemu z żołnierzy że pamiątka po ojcu może mu uratować życie w akcji jeżeli uda mu się nią rozpalić ognisko.

Spartan to również sensacyjniak co się zowie, brak tu jazd na ostrzu noża, ale kiedy dochodzi do jakiejś akcyjki to klękajcie narody. Realizm, konstruktywny i oszczędny w ruchach Kilmer, błyskawiczne reakcje. Moim faworytem jest scena za dnia przy domku (mimo iż rozwiązanie trochę zahacza o śmieszność)
Cytat:pomimo tego i tak najbliżej mu do Miami Vice

Zgadzam się, ale o ile MV mnie dość wynudziło, tak Spartan nie pozwolił usiedzieć w miejscu.

Cytat:naprawdę niewiele potrzeba, żeby powstał dobry film.

Może i niewiele, ale film Mameta ma o wiele więcej.


- Mefisto - 11-11-2010

Powtórka z rozrywki po 6 latach. W kinie to jednak lepiej wyglądało, a sam film ma mniej więcej tyle wad, co jazda na rowerze bez siodełka. Ale, kurczę, dalej lubię ten film. Lubię bezpardonowego Vala, lubię lasię w tle i rozmazaną Bell, wciąż wyglądającą jak 13letnia dziewica, podoba mi się początkowe drążenie, choć mega naiwne i teatralne. I choć to bez dwóch zdań najgorszy Mamet, to jednak w jakiś sposób wciąż magnetyczny i... dobry?

naciągane 7/10, w tym 1 za muzykę - szkoda, że wciąż nie wydaną.


RE: SPARTAN (David Mamet, 2004) - Mental - 24-02-2015

"Spartan" to najbardziej mannowski film nienakręcony przez Manna. 10/10 po wczorajszym seansie. I skoro jesteśmy w temacie plakatowych taglinów: "Jeden bunt, jeden wojownik".


RE: SPARTAN (David Mamet, 2004) - SonnyCrockett - 25-02-2015

(13-12-2009, 21:37)Glut napisał(a): Film kojarzyłem jedynie z tego dość wieśniackiego plakatu z Kilmerem zrobionym na Arnolda z drugiego Terminatora (a może to okładka DVD?)

A ja właśnie chce taki plakat. :)

[Obrazek: 6950302.3.jpg]

Ale niestety nigdzie w żadnym oficjalnym plakatowym sklepie nie mogę namierzyć.


RE: SPARTAN (David Mamet, 2004) - simek - 25-02-2015

Na moim DVD jest ta fota, tylko trochę inaczej wykadrowana. Swoją drogą polski tagline brzmi: "Sprawdź, czy cel zawsze uświęca środki".


RE: SPARTAN (David Mamet, 2004) - Mental - 25-02-2015

W necie jest tak bida w kwestii materiałów o tym filmie, że szok. Więcej info mogę znaleźć o randomowym pornolu z lat 70. niż "Spartanie".


RE: SPARTAN (David Mamet, 2004) - Dżabba - 01-03-2015

Pamiętam, że natknąłem się na niego w TV ładne kilka lat temu. Usiadłem na chwilę zobaczyć co to za badziew z "Kilem Valmerem" (tak wymawia jego imię i nazwisko mój wuja:), usiadłem na 5 minut i tak już zostałem do końca, bo się okazało, że to bardzo dobry thriller szpiegowski, który wrył mi się w pamięć na stałe.

Po twoim temacie sobie go powtórzyłem, nie ukrywam, że z lekkim niepokojem. Zastanawiałem się czy rzeczywiście jest tak dobry jak go zapamiętałem, no i rzeczywiście jest.

Jeden z najbardziej paranoicznych filmów, wręcz zmuszający do zrewidowania naiwności dotyczącej ładnych obrazków i fałszywych informacji. Potworna daremność, o której wcześniej Mental wspomniał jest bardzo odczuwalna, ale to tylko kolejne narzędzie do stopniowego odczarowywania rzeczywistości. Przez cały seans się człowiek zastanawia czy jeszcze warto, bo cel, który rzekomo uświęcał środki staje się celem, który przestaje całkowicie je uświęcać. Brak łopatologicznego tłumaczenia co się w filmie dzieje. Właściwie prawie cały film to mały ukłon w stronę bardziej inteligentnego widza.

Ma też twista wszechczasów;):


Na minus:

1. Za mało Eda Oneilla.

2. Lekko przesadzona teoria spiskowa.

3. Ciężko mi było zrozumieć czemu zatwardziały realista i służbista staje się z dnia na dzień idealistą i anarchistą, płacz kobiety to trochę za mało, nie było widać przemiany. Chociaż w rzeczywistości takie rzeczy pewnie się zdarzają. Odkrycie spisku nie za bardzo się łączy z motywacją.




RE: SPARTAN (David Mamet, 2004) - Mental - 01-03-2015

Ciekawe spostrzeżenie z tą paranoją, nigdy nie próbowałem oglądać tego filmu pod tym kątem.