Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
Obcość obcych - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3)
+--- Dział: Ogólne dyskusje filmowe (https://forumkmf.pl/Forum-Og%C3%B3lne-dyskusje-filmowe--25)
+--- Wątek: Obcość obcych (/Thread-Obco%C5%9B%C4%87-obcych--1449)

Strony: 1 2 3 4


Obcość obcych - military - 06-09-2009

Do założenia tego tematu natchnęła mnie dyskusja z Solo. Otóż on twierdzi - w skrócie - że w grach komputerowych kosmici często wyglądają naprawdę obco. Ja - wręcz przeciwnie. Ba, sądzę wręcz, że w filmach również ciężko trafić na naprawdę kosmicznego kosmitę. Dlatego stworzyłem ten wątek - aby pogadać o tym, w jakich filmach przedstawiono ich tak, że nie można pomylić ich z Ziemianami.

Zacznijmy od Star Warsów, które rzekomo są kwintesencją obcości. G. prawda - w starej trylogii kosmici w 99% to ludzie w maskach lub kostiumach. Kosmici mają więc takie same proporcje ciała jak ludzie, poruszają się tak samo jak ludzie, oddychają tym samym co ludzie, mają nawet stawy w tych samych miejscach co ludzie.

[Obrazek: Greedo.jpg]
Kosmita? A może Paul Reubens z chorobą skóry?

Nawet jeśli Lókas wysila się na większy poziom "obcości" (w przypadku Ewoków) - i tak wychodzą mu dobrze znane człowiekowi miśki. Jeśli chodzi o wytwory i cywilizację kosmitów, to także porażka na całej linii - kosmici ubierają się w te same ciuchy co ludzie. Dopiero nowa trylogia dzięki CGI wniosła powiew nowości w tym względzie. Tylko że ten powiew to tak naprawdę nieznośny smród.

Co zatem jest obce? Predator? Mamy do czynienia z casusem SW - facet w masce. Ma punkty za nietypowy ryj i świetnie zaprojektowane, dziwne uzbrojenie, ale nadal jego budowa to wypisz-wymaluj człowiek. Poza tym - if it bleeds, we can kill it. Ten pan, niestety, nie jest zbyt obcy... Podobnie jak anorektycy z Bliskich Spotkań (z ciekawie, choć bardzo przewidywalnie zaprojektowanymi statkami kosmicznymi) czy na siłę udziwniani kosmici z Men in Black (tu z kolei ich charakter nie jest zbyt obcy).

No dobra, ale co jest obce? Na ostatnim miejscu rankingu postawiłbym Ksenomorfa. Przyznaję, jest przerażający i w sporej części obcy, a jego ul wygląda przedziwacznie. Ale jednak to nadal facet w kostiumie - i tak jak w przypadku Preda, tylko głowa dodaje elementu tajemniczości. Ma jej jednak 100x więcej niż Predator.

[Obrazek: alien1pl.jpg]
Nie widzisz że sram?!

Wyżej w rankingu postawiłbym E.T. Mimo że jest bohaterem filmu dla dzieci, nie wygląda jak nic, co kiedykolwiek widziałem, albo co występowałoby w naturze. A na pewno nie jak facet w kostiumie.

[Obrazek: et.jpg]

Jeszcze wyżej mamy pilota z Aliena. Wraz z nim wchodzimy w strefę absolutnych kosmicznych majstersztyków. Jego budowa jest absolutnie niezrozumiała, jego rozmiar - przerażający. A wytwory jego cywilizacji wyglądają jak z koszmarnego snu. Szóstka z plusem za obcość.

[Obrazek: alien02.jpg]

Jeśli pilot dostał 6+, to zwycięzca rankingu powinien dostać ósemkę. Oto kosmita, którego nikt nie rozumie, nikt nie potrafi opisać, nikt nie może pokonać, nikt nie może nawet zbadać. And the winner is...

[Obrazek: 18365852.jpg]

Choć prawdę mówiąc, wolę kosmitów, którzy nie są w tak oczywisty sposób źli. Na przykład E.T. - gdyby on zaczął atakować, przeżyłbym szok stulecia. Bo w sumie czemu miałby nie być krwiożerczy? Milusi morderca - to byłoby coś.

A dla was co jest obce?


- simek - 06-09-2009

Zapomniałeś o najlepszym obcym ze SW - Jabbie:
[Obrazek: 2564925.JabbaTheHutt.jpg]

Na pewno nie przypomina faceta w kostiumie i w ogóle niczego poza jakaś dziwną jaszczurką nie przypomina, wszystko byłoby z nim ok, gdyby nie kompletna bezużyteczność takiej rasy - przecież gdyby to bydle nie było otoczone sługami z każdej strony to by niczego nie zdołało upolować, albo skonstruować czy zrobić w ogóle czegoś pożytecznego.

Natomiast jeśli chodzi o obcość idealną to nie będę oryginalny i powiem, że Solaris, gdzie obcym/bogiem/whatever jest cała planeta, która zdaje się żyć, mieć świadomość i inne takie. No i jeśli pójdziemy w tą stronę i uznamy, że każdą siłę wyższą nazwiemy obcym to nie można zapomnieć o prostokątnym Monolicie z Odyseji.

Zdaje mi się, że znalezienie czegoś pomiędzy ludzmi/zwierzętami z charakteryzacją a bytami kompletnie nieprzystającymi do ludzkiego pojmowania bytu jest bardzo trudne i wątpie, że ktokolwiek do czasu znalezienia prawdziwych obcych :d zaproponuje coś sensownego.


- Craven - 06-09-2009

Ośmiornice z "Ramy" Clarka - wybornie spójne i konsekwentne, ale to nic dziwnego, bo inspirowane zupełnie realnymi kałamarnicami.
Logiczne i obce jednocześnie.


- military - 06-09-2009

A to był film na podstawie Ramy?


- Craven - 06-09-2009

Będzie.


- Mierzwiak - 06-09-2009

Dla mnie o obcości przesądza głowa i wygląd twarzy/pyska. Ksenomorfy mogą sobie być w wielu momentach facetem w kostiumie, ale ta niesamowita głowa, jej kształt i przede wszystkim brak oczu podnoszą jego wskaźnik obcości o kilkaset procent.

ET ma świetne ciało, ale z kolei twarz jest jednak wbrew pozorom zbyt ludzka i sympatyczna : )

Thinga nie biorę nawet pod uwagę, wolałbym żebyśmy rozmawiali tutaj o konkretnych obcych organizmach. W tym przypadku zamiast słowa "obcość" wstawiłbym "horrowatość".


- Craven - 06-09-2009

Hmmm... a Blob? :)


- Danus - 06-09-2009

Blob to nie była istota z kosmosu tylko wynik eksperymentu amerykańskich naukowców. Chyba dawno oglądałeś:P


- slepy51 - 06-09-2009

"The Deadly Spawn" (1983)

[Obrazek: 233025_1.jpg]

[Obrazek: 233028_deadly_spawn-14.jpg] [Obrazek: 233026_deadly_spawn-11.jpg]

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=agtrqXBfiE4[/youtube]


- BezcelowyAlbatros - 06-09-2009

Poniżej kwintesencja obcości w obcych - każdy może wybrać coś dla siebie :)

[Obrazek: th_futurama-cast.png]


- Jakuzzi - 06-09-2009

BezcelowyAlbatros napisał(a):Poniżej kwintesencja obcości w obcych

Zaryzykuje stwierdzenie, ze na tym rysunku nie ma ani jednego obcego kosmity, w rozumieniu tego tematu. ;)


Cytat:Ksenomorfy mogą sobie być w wielu momentach facetem w kostiumie, ale ta niesamowita głowa, jej kształt i przede wszystkim brak oczu podnoszą jego wskaźnik obcości o kilkaset procent.


Ale zawsze pozostaje paszcza, ewidentnie 'ziemski' element (podobnie w na pierwszy rzut oka calkiem obcych kosmitach z The Deadly Spawn). Czy sa jacys filmowi kosmici bez paszczy, oczu, konczyn lub innych zwierzeco-ludzkich elementow?


- Monika - 06-09-2009

Jakuzzi napisał(a):Czy sa jacys filmowi kosmici bez paszczy, oczu, konczyn lub innych zwierzeco-ludzkich elementow?

Nie jestem pewna czy to był obcy czy wytwór jakiegoś szalonego naukowca. Film oglądałam w dzieciństwie - więc wybaczcie jeżeli się mylę i nie był to obcy z innej planety. Chodzi mi o obcego w rodzaju blobla, czyli żywej, myślącej galaretowatej masy - bez oczu, bez kończyn, bez paszczy. Po porostu żywa galaretka, która pochłaniając kolejne ofiary zwiększała swoją masę ;-)


- wujo444 - 06-09-2009

Jakuzzi napisał(a):Czy sa jacys filmowi kosmici bez paszczy, oczu, konczyn lub innych zwierzeco-ludzkich elementow?

Andromeda Strain - chociaz trudno tu mowic o kosmitach, po prostu obce cos.
Nalezaloby zapytac, czy istnieje mozliwosc organizmu bez paszczy, oczu, konczyn? Otwor na pozywienie musi miec. Narzad swiatloczuly tez, noo chyba ze na echolokacje sie poruszaja. Konczyny - poruszac tez jakos sie trzeba, ameba raczej inteligencji nie nabedzie :)

Zreszta to jest odwieczny problem - jak stworzyc Obcego tak, zeby nie kojarzyl sie z czlowiekiem. Mozg ma tendencje do odtwarzania pewnych schematow, rzadko umie sobie wyobrazic co absolutnie poza ziemskiego.

A, jeszcze Solaris - filmu nie ogladalem, ale chyba powinien byc podobny do ksiazki.


- Mental - 06-09-2009

Cytat:Nalezaloby zapytac, czy istnieje mozliwosc organizmu bez paszczy, oczu, konczyn? Otwor na pozywienie musi miec.

a czemu musi mieć? bo wszystkie znane tobie stworzenia mają?

[ Dodano: Nie Wrz 06, 2009 15:29 ]
Czas koszenia

Arbitralność ewolucyjnych wyborów dobrze ilustruje model zaproponowany przez znanego amerykańskiego ewolucjonistę Stephena Jay Goulda, też odwołujący się do roślinnej analogii. Swą koncepcję nazwał Gould modelem strzyżonego trawnika. W skrócie wygląda ona następująco:

W czasach ekologicznych przełomów – np. gdy istniało na Ziemi wiele nisz opustoszałych po okresach wymierań lub gdy powstawały nowe „kluczowe wynalazki” pozwalające zajmować nigdy wcześniej nie zajęte nisze – następowała eksplozja ewolucyjnej kreatywności. W krótkim czasie powstawało wiele nowych planów budowy i liczne gatunki „eksperymentujące” w ramach tych nowych możliwości. Tak było np. w okresie tzw. rewolucji kambryjskiej, kiedy to – przed z górą 530 mln lat – w morzach całego świata pojawili się przedstawiciele licznych, istniejących do dziś typów zwierzęcych (mięczaków, szkarłupni, stawonogów, mszywiołów itd.), a także typy krótkotrwałe, niejako eksperymentalne, które wkrótce potem wymarły. To rozprzestrzenianie nowych typów przyrównał Gould do wzrastania trawnika, w którym każde źdźbło trawy odpowiadało odrębnemu taksonowi (grupa spokrewnionych ze sobą organizmów), konkurującemu o przestrzeń i zasoby z innymi źdźbłami – taksonami. Trawniki, jak wiadomo, są strzyżone, a odpowiednikami kosiarek w dziejach życia były katastrofalne wymierania, kiedy to w krótkim czasie wiele, lub nawet większość, taksonów znikała z powierzchni Ziemi. Ta ekologiczna kosiarka zawsze była jednak nieco wyszczerbiona, zostawiając po swym przejściu część źdźbeł nieskoszonych – to taksony, które przetrwały okresy wymierań.

Po każdym kolejnym kataklizmie świat odtwarzał się z tych niedobitków, więc wygląd trawnika zależał od tego, kto wymarł, a kto przeżył czas „koszenia”. W dużej mierze było to dziełem przypadku – żaden gatunek nie ma specjalnych przystosowań do dawania sobie rady przy zderzeniu z kometą na przykład, bo są to zjawiska zbyt rzadkie, by dobór potrafił znaleźć na nie właściwą odpowiedź (zresztą – jaką?). Podczas bombardowania Drezna – to przykład Goulda – ginęli nie ci, którzy byli najgorzej przystosowani, ale ci, których dom trafiła bomba. W morzach kambryjskich żyli już przedstawiciele wszystkich dzisiejszych typów zwierzęcych – i takich, których już nie ma. Wiele z nich wymarło pod koniec tego okresu – cały późniejszy świat, z dzisiejszym włącznie, tworzyli więc potomkowie tych, którym udało się przeżyć późnokambryjskie „bombardowanie” (cokolwiek to było). Wśród tej kambryjskiej fauny byli już nasi najodleglejsi przodkowie, kijankopodobne stworzenia poruszające się wężowymi ruchami. Nie było ich dużo (znamy kilka ich gatunków) – inne typy były znacznie liczniejsze i bardziej zróżnicowane. Gdyby w tych naszych najstarszych antenatów „trafiła bomba”, ich potomkowie nie mogliby w dewonie wyjść na ląd, a więc i cała późniejsza epopeja kręgowców lądowych – terapsydów, dinozaurów, ptaków, ssaków – i człowieka pozostałaby w sferze niezrealizowanych (choć możliwych) scenariuszy ewolucyjnych. W książce „Cudowne życie”, w której wykłada dokładnie swą koncepcję, Gould pisze:

„Jesteśmy – cokolwiek powiemy o wielkości naszych dokonań i tryumfów – przedziwnym kosmicznym przypadkiem, który nigdy nie mógłby się zdarzyć ponownie, gdyby drzewo życia miało raz jeszcze wykiełkować z nasienia i wzrosnąć w podobnych warunkach”. I było tak nie tylko na początku, ale i w każdym momencie dziejów. Na drzewie życia wyrastały różne gałęzie i różne zamierały – nasza gałąź (lub źdźbło, jeśli zostaniemy przy metaforze trawnika) nie tylko nie była specjalnie uprzywilejowana, ale wręcz miała zrazu bardzo małe szanse przeżycia. Gdyby uschła, kto inny zapewne eksperymentowałby dziś w niszach dużych zwierząt lądowych – np. ośmiornice, które w świecie „Po człowieku” odnoszą (na filmie) tak wielkie sukcesy. Świat inteligentnych stworzeń o ośmiu, a nie dwóch kończynach mógłby stanowić niezwykłą alternatywę dla tego, który znamy. Przewidując ewolucyjną przyszłość świata musimy pamiętać, że realizacja jednego z możliwych scenariuszy zależeć może (a nawet musi) od przypadku, a ten – z samej swej istoty – jest nieprzewidywalny. Powtórzmy historię świata, nawet z zachowaniem wszystkich warunków wyjściowych i wszystkich abiotycznych zdarzeń, które naprawdę miały miejsce (takie same komety uderzające w te same miejsca, przenośnie mówiąc), a wynik końcowy za każdym razem będzie zupełnie inny. Szansa „trafienia w człowieka” była u zarania naszego świata zerowa. Szansa trafienia w inteligentne ośmiornice również.



- wujo444 - 06-09-2009

no jesli nie bedzie taka galareta, to w jakis sposob musi pobierac energie z zewnatrz. Fizyki nie oszukasz pod tym wzgledem.


- Mental - 06-09-2009

no wiadomo, ze musi, ale niekoniecznie przez otwór gębowy. to, że ewolucja wykształciła u organizmów na ziemi "otwór gębowy" nie oznacza, że ewolucja na innej planecie poszła ta samą drogą. patrz wyżej "Czas koszenia"


- Anonymous - 06-09-2009

Chyba najbardziej nietypowa, oryginalna i ciekawa wizja obcości pojawiła się u Lema, w niesfilmowanym (nie wiem dlaczego - to wymarzony temat na film) jeszcze opowiadaniu "Niezwyciężony", gdzie ludzie trafiają na planetę, na której żyje inteligentny rój mikroskopijnych maszyn (coś jak pszczoły), efekt ewolucji.


- wujo444 - 06-09-2009

Otwor gebowy jest najbardziej ogolnym pojeciem jakie mozna podac. Jest to jednoczesnie jedno z najwczesniejszych (czytaj = najpotrzebniejszych) osiagniec ewolucyjnych. Bo chyba na fotosynteze czy wchlanianie jader atomow promieniotworczych przez powloke ciala nie liczysz.

Solo - przy czym warto pamietac, ze obcy z Niezwyciezonego to owoce martwej ewolucji, ktora przebiegala w zupelnie innym kierunku niz ewolucja zywa. No i to roboty, a nie UFO. A ocean z Solaris jest bardziej obcym "stworem".


- Mental - 06-09-2009

Cytat:Bo chyba na fotosynteze czy wchlanianie jader atomow promieniotworczych przez powloke ciala nie liczysz.

nie wiem, na co liczę. życie mogło powstać na miliardach planet i pojęcia nie mam, jak wchłania się TAM energię. jedno jest pewne: niemal nie sposób odejść od humanoidalnej formy obcych. coś, co byłoby "zupełnie obce" w formie i funkcjonowaniu, byłoby jednocześnie "niekomunikowalne" dla widza - nie zrozumiałbyś, na co patrzysz.


- Craven - 06-09-2009

Jakuzzi napisał(a):Ale zawsze pozostaje paszcza, ewidentnie 'ziemski' element (podobnie w na pierwszy rzut oka calkiem obcych kosmitach z The Deadly Spawn). Czy sa jacys filmowi kosmici bez paszczy, oczu, konczyn lub innych zwierzeco-ludzkich elementow?

Kula.

Ale idąc tym tropem musiałbyś dostać jakieś absurdalne-niewiadomoco. Obcy musi być logiczny. Powinien mieć nażądy czucia - to w większości wymaga oczu (wykształciły się niezależnie u wielu gatunków na Ziemi), zdolności poruszania się kończyny muszą być, musi się odżywiać/oddychać - paszcza. Czy ośmiornica nie jest obca? Jak dla mnie tak. A ma paszczę, oczy i kończyny.


wujo444 napisał(a):A, jeszcze Solaris - filmu nie ogladalem, ale chyba powinien byc podobny do ksiazki.

Nie jest.