![]() |
|
The Box - Wersja do druku +- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl) +-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3) +--- Dział: Filmy zagraniczne (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-zagraniczne--12) +--- Wątek: The Box (/Thread-The-Box--1598) Strony:
1
2
|
The Box - BezcelowyAlbatros - 13-12-2009 Rzadko tak mam, że do filmu zasiadam nic kompletnie o nim nie wiedząc. Zawsze kieruje się rekomendacjami i recenzjami. W tym konkretnym przypadku widziałem tylko trailer - wieki temu - i spodobał mi się pomysł wyjściowy: młode małżeństwo, które ma różne kłopoty (w tym finansowe) dostaje od dziwnego przybysza pudełko z guzikiem a do tego propozycję otrzymania miliona dolarów za wciśnięcie tegoż przycisku. Jest w tym jednak myk - jeśli wcisną guzik, gdzieś na świecie całkowicie im nieznana osoba wyzionie ducha. Jak już wspomniałem, po obejrzeniu poniżego zwiastuna... [youtube]http://www.youtube.com/watch?v=LVK-hVGqCpo[/youtube] ...nastawiłem się do obrazu dość pozytywnie. To po pierwsze. Po drugie, nastawiłem się na zupełnie inne kino, niż otrzymałem w trakcie seansu. Kiedy widziałem zwiastun, jakoś umknęło mi, że to "from director of <<Donnie Darko>>" i - mój problem! ;) - nastawiłem się na dobry horror / thriller z fajnym pomysłem wyjściowym. Otóż, kochani, trailer do "The Box" stanowi doskonały przykład tego, jak zajawka może wprowadzić w błąd potencjonalnego odbiorcę... Czytałem na IMDB recenzję gościa, który pisał, że na początku seansu było w kinie 50 osób, po godzinie została połowa a do końca dotrwało tylko 15 osób. Cóż, widac nie tylko ja dałem się nabrać. Tak czy owak, seansu nie żałuję, bo... Po pierwsze: "The Box" to najbardziej zajebisty film science-fiction, jaki widziałem w tym roku. Inna kategoria niż "Moon" i "Dystrykt 9". "The Box" to takie trochę staroszkolne SF, ale zbliżone bardziej do prozy z lat 70 - 80 ubiegłego wieku. Oglądając "The Box" miałem trochę wrażenie, jakbym czytał jedno z opowiadań klasycznych zbiorów "Kroki w nieznane", choć konkretnie autorów, którzy pisaliby podobnie przywołać nie umiem. Po drugie: akcja dzieje się w 1976 roku i film (nie tylko cała scenografia, charakteryzacja i kostiumy) przypomina produkcję z tamtych lat. Poważnie. Nie znam się na kinie, fachowcem nie jestem, ale czułem się, jakbym się cofnął w czasie. I - na dokładkę - dobrze to robi, bo znakomicie współgra z opowiadaną historią. I na koniec po trzecie: jeśli podobał się Wam "Donnie Darko" to i "The Box" przypadnie Wam do gustu. Reżyser stosuje tu te same zabiegi, co w ww. filmie. Pełno tu nawiązań, mistyki, niejednoznaczności i nie opuszczającej nas do samego końca atmosfery tajemniczości. Po prostu, nie jest to film na jeden raz, o czym przekonałem sie obejrzawszy zwiastun po seansie (dzięki czemu odkryłem jeden motyw, który był wcześniej dla mnie niejasny). Świetny film, naprawdę polecam. Czy przebija DD? Raczej nie, bo choć w zasadzie dotyka podobnych kwestii, co "Donnie..." (przeznacznie, wpływ naszych decyzji na otoczenie i innych ludzi, itp.) to podchodzi do tego w inny sposób, dla mnie osobiście dużo bardziej ciekawy. Polecam bardzo, bardzo! :) - Wawrzyniec - 13-12-2009 Cytat:Czy przebija DD? Raczej nie, bo choć w zasadzie dotyka podobnych kwestii, co "Donnie...", to podchodzi do tego w inny sposób, dla mnie osobiście dużo bardziej ciekawy No to zaraz, podchodzi do tych kwestii w sposób bardziej ciekawy niż Darko, ale jednocześnie go nie przebija? Próbujesz być obiektywny, czy jak? - BezcelowyAlbatros - 13-12-2009 Miałem na myśli to, że jako całość nie "The Box" nie jest może obrazem tego kalibru, co "Donnie Darko", za to formuła - jak napisałem - jest dla mnie dużo ciekawsza. Dla kogo innego być nie musi. - jarod - 13-12-2009 Ciekawa opinia. Nie wierzyłem w ten film, ale chyba jednak się skuszę. Mam tylko kadzieję, że Diaz nie irytuje zbytnio, jak to ona ma w zwyczaju. - BezcelowyAlbatros - 13-12-2009 No, przyznam szczerze, że Diaz jest - moim zdaniem - najsłabszym elementem tego filmu. Na moje niefachowe oko, to ona sobie nie radzi / nie nadaje się do ról dramatycznych. Dużo lepiej wypada jej ekranowy mąż a mistrzostwo świata to koleś od pudełka :) - Karol - 14-12-2009 Nic dziwnego - koleś od pudełka w zeszłym roku otarł się o Oscara ;). - Albertino - 14-12-2009 FILM Z MORAŁEM!!!111 Czyli kolejna amerykańska pulpa tylko tym razem jeszcze gorsza, bo na siłę próbująca być ambitna. Film miał fajny oldschoolowy klimat i z początku mnie wciągnął. Niestety wyszło ostatecznie jakieś przekombinowane dziwactwo z intrygą (dosłownie!) z kosmosu wziętą. Banalne i naiwne dziełko, które w skrócie można opisać jako kolejny film o tym, że człowiek powinien być dobry, bo inaczej spotka go za bycie niedobrym kara ;-) Blablabla. BTW. Podobało mi się "Donnie Darko", niestety to się w ogóle nie zbliża do debiutu Kelly'ego. - Mental - 15-12-2009 podziwiam was. nie wiem, jak można oglądać film, w którym gra cameron diaz - równie tępym wyrazem twarzy przesłodzonej celebrytki może się poszczycić niewiele kobiet w holly. werdykt Wielce Szanownego Gremium Cenzorów powinien brzmieć: Rated PG-13 for Cameron Diaz - simek - 15-12-2009 Ja mam rozumieć, że intryga opiera się na tym, że to małżeństwo ma opory przed wciśnięciem tego guzika i zgarnięciem szybkiej kasy? Jest to jakoś sensownie uzasadnione? Bo ja bym się nie wahał nawet przez 0,4 sek, tylko pytał gdzie ten guzior i jak szybko przeleją kasę. - Mental - 15-12-2009 i byś skończył bez głowy albo z pogrzebaczem w dupie. i państwo by cię leczyło z pieniędzy podatnika:) - Albertino - 15-12-2009 Oczywiście, że mają opory ;-) Ale nie jest tak źle: - BezcelowyAlbatros - 15-12-2009 W zasadzie kwestia tego całego wciskania guzika i implikacji z tym związanych jest mocno skomplikowana. Nie chcąc spojlerować, powiem tylko tyle, że nie otrzymujemy tu jasnych odpowiedzi na postawione w filmie pytanie - ile zależy od naszych działań i czy mają one jakikolwiek sens w zderzeniu z szeroko pojętą predestynacją. :) Sam tego wszystkiego nie rozumiem, szczerze mówiąc, bo po chwili zastanowienia pojawia się pytanie, czy ten film to taka wielka mistyka, że mi maluczkiemu nie dane było jej pojąć, czy po prostu... eee... nic w tym wszystkim nie ma sensu :) Film napakowany jest taką masą symbolicznych scen, że trudno mi rozwikłać ich znaczenie, więc to chyba ja, tak naprawdę jestem za głupi :) Czy film jest o tym, że za dobro nagradzani jesteśmy dobrem a za zło i zachłanność czeka nas kara, to bym polemizował. Generalnie bohaterowie są postaciami raczej tragicznymi, od których decyzji w zasadzie niewiele zdaje się zależeć - ot, pionki w jakimś układzie wzajemnych oddziaływań, czy też figurki na szachownicy wyjątkowo wrednego boga. - Albertino - 15-12-2009 Dla mnie ten film nie był aż taki niejasny - oczywiście celowo nam się wszystkiego nie tłumaczy łopatologicznie żeby pozostała jakaś nutka tajemnicy, ale tak naprawdę to poznajemy masę faktów, które nietrudno jest ułożyć w całość (która oczywiście jest potwornie niespójna w tym całym bałaganie). Dowiadujemy się kim jest pan od pudełeczka oraz wielu innych rzeczy, więc znowu nie ma tutaj takiej wielkiej niewiadomej. A symbole? Owszem, zauważyłem kilka, ale nie widzę tutaj jakiegoś ich nawału, zresztą jeśli reżyser sobie poumieszcza w filmie jakieś symbole, to fakt ten nie predestynuje automatycznie filmu do miana czegoś lepszego. Co mi z tej mistyki i tych całych symboli jeśli samo założenie filmu jest niepomiernie infantylne, nie mówiąc już o jakichś podstawowych zasadach logiki, o których reżyser najwyraźniej zapomniał. Zupełnie też nie wiem po co ten film powstał, bo wynika z niego co najwyżej to, że baba każdego faceta doprowadzi do ruiny :lol: Serio, jak napisałem - dziecinada ubrana w łaszki tajemnicy, a nie symbole, mistyka i inne takie. Oczywiście można zakładać, że ta historia powstała na zasadzie metafory, alegorii, a zatem nie należy jej traktować w 100% poważnie i ja bym podążył zdecydowanie tym tropem, tylko tu też nie wiem za bardzo co by miało z tego wyniknąć oprócz moralizatorstwa na poziomie dobranocki. Jak dla mnie to jest tylko takie ubranie ideologii do pomysłu wyjściowego, żeby film był bardziej cool. Może film zadaje jakieś pytania, w to nie wątpię przecież, tylko też trzeba sobie samemu zadać pytanie - co z tych pytań wynika i czy te pytania są w ogóle zasadne w kontekście takiego, a nie innego filmu? Bo jak dla mnie poruszanie kwestii "ile zależy od naszych działań i czy mają one jakikolwiek sens w zderzeniu z szeroko pojętą predestynacją" w kontekście tak wydumanego i przecież zupełnie nierealnego filmu, trąci lekkim kiczem. Co, mam usiąść i zastanowić się nad głęboką myślą filmu nie przedstawiającego realnej sytuacji, której nijak też nie można odnieść do codziennego życia? Może należy docenić ambitne założenia tego filmu, ale niestety najważniejszy jest efekt tychże zamierzeń. Odnoszę wrażenie, że Kelly się chyba naoglądał za dużo Lyncha i też chciałby być takim kozakiem i tworzyć sobie układanki filmowe, ale mu zwyczajnie nie wychodzi i jak dalej tak pójdzie to do końca życia zostanie reżyserem jednego filmu. PS - Z tym moim podsumowaniem o czym jest film to oczywiście pewne uproszczenie, na które akurat ten film zasługuje. Swoją drogą przyszły mi do głowy dwie kolejne sprawy - fatalne, rozczulające zakończenie + miejscami naprawdę fatalny scenariusz, a zwłaszcza dialogi, przez co zachowania bohaterów często były nielogiczne, a zatem trochę będę bronił Diaz której nie cierpię, ale tutaj jednak nie była taka zła. - Moondoc - 15-12-2009 Ja ten film odebrałem jako dosyć mocno ironiczny, nie jestem co prawda pewien, czy taki był zamysł autora, ale dzięki temu oglądało mi się go przyjemnie, a gdybym chciał całe to filozofowanie autora potraktować poważnie, to wyszedłby z tego filmu niepomierny kicz w negatywnym znaczeniu tego słowa :) - Bucho - 17-12-2009 Film ma wysmienity klimat do scen w bibliotece - co sie dzieje potem, to niepotrzebne wyjasnianie intrygi i mimo jednego/dwoch niezlych momentow film stacza sie w rejony mocnego przecietniactwa rodem z niedzielnych odcinkow The outer Limits. Szkoda, poczatek jest bardzo obiecujacy i mimo, ze nie liczac Franka Langelli, obsada to totalna pomylka (Diaz i Cyklop z X-man brrrr) to calosc wciaga niczym biebrzanskie bagna. Taki film niewykorzystanej szansy. do scen w bibliotece 9/10 cala reszta (poza finalem) 3/10 - soldamn - 19-12-2009 A mi się podobało. Kelly w każdym swoim filmie korzysta głównie z aktorów o słabej opinii, a filmy wychodzą dobre. Box jest lepszy od Southland Tales, ale słabszy od Donniego Darko. Film dobrze trzyma w napięciu, troche CGI niedopracowane ale da się przeżyć. No i genialna rola Langelli. - Jakuzzi - 20-12-2009 soldamn napisał(a):Kelly w każdym swoim filmie korzysta głównie z aktorów o słabej opinii, a filmy wychodzą dobre. Jedyny taki patent zastosowal w Southland Tales, a film wyszedl... fatalny. - soldamn - 20-12-2009 W donniem też nie ma wybitnych aktorów. A co o Southland Tales to kwestia gustu. Nie uważam żeby ten film był fatalny. Raczej użył bym słowa nietypowy. co nie zmienia faktu, że dużo słabszy od Box i Donnie Darko. - Jakuzzi - 20-12-2009 Pisales o aktorach o slabej opinii, a nie o aktorach, ktorzy nie sa wybitni. Aktorzy znakomitej wiekszosci filmow nie sa wybitni. - desjudi - 07-01-2010 ciekawe, acz na tyle enigmatyczne, że trudno ocenić. Kelly wie. Wie, że zrobił film egzystencjalno-fantastyczny i chwała mu za to, bo podskórnie czuję, że miast bełkotu słyszałem i widziałem opowieść przemyślaną, choć w jednorazowym odbiorze niełatwą. Nie żeby to byłoby jakieś usprawiedliwienia dla intelektualnego marazmu, w który wpadł Kelly przy okazji jednak trochę niedocenionych Southland Tales - tajemnice, niedpowiedzenia i fantasmagorie wydają się mieć ręce i nogi (jak w Darko, który zyskuje przy kolejnych seansach). Jednak całość mogła zostać ciekawiej poprowadzona, bez zaplątywania się w sajensfikszynową dosłowność rodem z archiwum x. Byłoby lepiej i dla widza (początkowa ciekawość w pewnym momencie się ulatnia), i dla twórcy, który za bardzo chce powiedzieć coś ważnego, umoralniającego. Chciałbym dać mu kiedyś jeszcze jedną szansę, ale nie dam pewnie. Na Langellę bez połowy twarzy patrzy się wybornie, natomiast reszta obsady z Diaz na czele nie prezentuje sobą niczego wyjątkowego (a dla Diaz przełomowego). Może to wina odrealnionego scenariusza, który nie bawi się w prawdziwe motywacje? Nie wiem, ale wiem, że Pudełko jest takie se, bo ani skreślić, ani zachwycić się nie mogę. 5 |