![]() |
|
Sleuth [2007] - Wersja do druku +- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl) +-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3) +--- Dział: Filmy zagraniczne (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-zagraniczne--12) +--- Wątek: Sleuth [2007] (/Thread-Sleuth-2007--1636) |
Sleuth [2007] - Snuffer - 05-01-2010 ![]() Law pieprzy żonę Caine'a. Przyjeżdża do jego domku na odludziu prosić go o rozwód. Tyle powiem. Od razu zaznaczam - nie widziałem oryginału, który jest podobno znacząco lepszy. Cóż, jak na razie powiem jak mi się ten film podobał. A podobał mi się bardzo. Dwóch facetów w jednym pomieszczeniu - do tego potrzeba było prawdziwych mistrzów. Co dziwne, większe wrażenie wywarł na mnie Law - momentami rozkrzyczany, chwilę później opanowany. Nie widać tu w ogóle fałszu. Caine - jak zwykle. Teraz co najważniejsze - między tą dwójką czuć chemię - i czuć porządnie. Więc tak - aktorzy - 10/10. Trochę o zdjęciach. ![]() ![]() Cały czas towarzyszy nam niebieski kolor który nadaje pozycji świetnego klimatu. W powietrzu czuć zagrożenie, zdradę, niepokój. Opowiedziałbym coś więcej ale boję się spoilerować. Oglądać. Muzyka (Tutaj dopiero czad wychodzi!) : [youtube]http://www.youtube.com/watch?v=o1Jppgysjtw[/youtube] Rated R for strong language. Mnóstwo fucków. Film na Rottenach ma niewiele ponad 30 %. Powiedzcie mi - kto ma rację? Ja czy oni? :) 7/10 - Mental - 05-01-2010 ty. film jest dobry. 7/10 to ocena jak najbardziej sprawiedliwa, niedyskryminująca i niekrzywdząca nikogo. Snuffer napisał(a):Mnóstwo fucków. podoba mi się, kiedy ludzie wartościują filmy wedle słusznych kryteriów. ;) - Snuffer - 05-01-2010 Tak tylko dopowiadam - wiadomo, ten film nie miałby racji bytu z PG-13. Akurat fucków w tym filmie idealna liczba. I pasują do sytuacji, i do charakterów postaci wypowiadających je. Generalnie nie ma syndromu 'cool-młodzieżowy' i 'głupota' (no, jedna scena którą twórcy wytłumaczyli fatalnie.) - Mental - 05-01-2010 trudno, żeby film nakręcony przez Kennetha Branagha próbował w jakikolwiek sposób przypodobać się młodzieżowej hołocie. gość zekranizował wiele sztuk Szekspira - wszystkie mi sie podobały (choć żadna nie przebiła Hamleta Franco Zeffirelliego z Melem Gibsonem w składzie). - Snuffer - 05-01-2010 Poczekaj na Thora : ) (Henryk V najlepszy.) - Mental - 05-01-2010 Cytat:Henryk V najlepszy. <ok> mój ulubiony film Branagha. na dalszym planie Daniel Webb (Morse z Obcego III) i młody Bale. - Dexter - 05-01-2010 Naprawdę konkretne kino, podpisuję się w sumie pod Snufferem (oryginału nie znam) - Caine i Law dają wielki popis, a poza tym strasznie lubię filmy rozegrane właśnie na paru aktorów (polecam Tape Linklatera na trzech aktorów - Roberta Seana Leonarda, Ethana Hawke'a i Umę Thurman). Także klimat w Sleuth nadany przez zimne, niebieskie zdjęcia, futurystyczne mieszkanie i spotęgowany bardzo dobrą, choć opartą właściwie na jednym tylko temacie muzyką Doyle'a jest naprawdę przedni. Na plus bardzo dobre partie dialogowe. Owszem, wady są - przede wszystkim film jest o jakieś 15-20 minut za krótki, przez co często akcja brnie zbyt szybko do przodu oraz kilka scen, które nie wyszły. Ogólnie to jak najbardziej oglądać : ) 7/10 Snuffer napisał(a):Tak tylko dopowiadam - wiadomo, ten film nie miałby racji bytu z PG-13. Akurat fucków w tym filmie idealna liczba. I pasują do sytuacji, i do charakterów postaci wypowiadających je. Generalnie nie ma syndromu 'cool-młodzieżowy' i 'głupota' <ok> - Guzeppe - 05-01-2010 Dla mnie Sleuth to wzorcowy zakalec- dialogi może miałby być błyskotliwe, ukazywać pojedynek dwóch silnych osobowości, ale wyszedł z tego grafomański bełkot. Jude Law gra jakby miał kij w dupie, jest zbyt ekspresyjny i wypowiada swoje kwestie z takim nadęciem, jakby sam nie wierzył, że pieprzy takie farmazony. O fabule nie mogę się zbytnio wypowiedzieć, bo nie dotrwałem do końca (nie wiem nawet czy do połowy), ale poraża naiwność postaci (szególnie Jude'a), niczym z jakichś tanich produkcji telewizyjnych. Nie lubie gdy napięcie budowane jest przez to, że bohater jest półdebilem i pcha się w kłopoty na własne życzenie- to jest domena postaci z młodzieżowych horrorów, a nie rasowych thrillerów. Zdjęcia- pamiętam, że cały cas miałem w głowie myśl "przekombinowane" lub "silenie się na oryginalność". Trochę jakby filmowiec amator dorwał się do kamery i chciał wszystkim pokazać jakim wizjonerem to on nie jest oraz jaki niesamowity i indywidualny ma styl. Ogólnie po fragmencie, który zobaczyłem stawiam 3/10. Słabizna. - wujo444 - 07-10-2010 Film miał potencjał na sporą perełkę, ale od drugiego seta wchodzi z butami NAIWNOŚĆ i burzy większość założeń. Dodatkowo Law zaczyna przeginać i odstawiać nie wiadomo jakiego świra, przez co jego postać traci na wiarygodności. Pysznie nakręcona scena otwarcia filmowana, nie wiem jak w kinie, ale na meczach piłkarskich nazywano taką kamerę "pająkiem". A i tak najlepsza jest lasia. 7/10 - B2Ka - 07-10-2010 Wszyscy piszą o samym filmie, a nikt nie wspomina o najważniejsze po reżyserze postaci na planie. Otóż mam na myśli Noblistę w dziedzinie literatury z 2005 roku, jednego z najwybitniejszych dramaturgów XXI wieku oraz jednego z moich w ogóle ulubionych pisarzy (głównie dzięki jego opus magnum czyli sztuce "Powrót do domu", którą serdecznie wszystkim polecam, nawet jeżeli nie mają do czynienia zbyt często z teatrem czy samym dramatem - jest to jeden z najlepszych dramatów jakie kiedykolwiek czytałem) czyli Harolda Pintera. Z tego co widzę na IMDb odpowiedzialny był on za scenariusz (a właściwie przerobienie sztuki na scenariusz) i nawet zagrał jakąś rolę. Film już zasysam i na dniach pojawi się moja recka w tym temacie. Jednak są jakieś plusy z wchodzenia na forum KMF, tak pewnie bym się dowiedział o tym filmie dosyć późno. Dzięki Snuffer! - Mierzwiak - 07-10-2010 B2Ka napisał(a):Jednak są jakieś plusy z wchodzenia na forum KMF, tak pewnie bym się dowiedział o tym filmie dosyć późnoNawet taki amator komercyjnej, amerykańskiej papki jak ja wie o tym filmie od dnia jego premiery. lol! - B2Ka - 07-10-2010 Filmy amerykańskie jak pewnie sam dobrze wiesz jako amator komercyjnej papki (fajne określenie, nie znałem go, dzięki), dzielą się na wiele rodzajów - komercyjne gnioty - na przykład "Troja"; artystyczne gnioty - "Requiem dla Snu"; komercyjny sukces - Gwiezdne Wojny; artystyczny sukces - "Barton Fink". Ja najchętniej oglądałbym filmy tylko z tych dwóch ostatnich kategorii jednak nie zawsze się to udaje, no i prawdą jest również, że w zalewie tylu gniotów zarówno artystycznych jak i komercyjnych tych perełek nie jest zbyt wiele ale się zdarzają parę razy do roku. Amerykanom udają się przecież świetne filmy, więc nie wiem o co chodzi. Zaś co do tego filmu to zapowiada się na ten z półki artystyczny sukces ale o tym się dopiero przekonam po seansie. PS. Zejdziesz wreszcie ze mnie czy będę się musiał z tobą użerać co chwila? RE: - Mierzwiak - 16-08-2011 (05-01-2010, 20:47)Guzeppe napisał(a): Zdjęcia- pamiętam, że cały cas miałem w głowie myśl "przekombinowane" lub "silenie się na oryginalność". Trochę jakby filmowiec amator dorwał się do kamery i chciał wszystkim pokazać jakim wizjonerem to on nie jest oraz jaki niesamowity i indywidualny ma styl.Dokładnie. Nie dość że film jest nudny, irytujący i głupi (końcówka!!! nie wiedziałem że oglądam podrzędny kryminał rodem z wieczorów w TVP1), to jeszcze zdjęcia dodatkowo mnie denerwowały. Bonusową żenadą jest to, że niektóre artsy-fartsy zabiegi wizualne wynikają z działania aktorów. Przykład? Caine staje przy ścianie, włącza guzik - na ścianie pojawia się zwielokrotniony obraz tego, co widzimy w kadrze. W takiej oto scenerii prowadzi rozmowę z Lawem. Gdy dialog się kończy, Caine wyłącza rzutnik, obraz znika ze ściany a aktorzy przechodzą dalej. Nosz k..., bardziej pretensjonalnie się nie dało? RE: Sleuth [2007] - Rinzler - 16-08-2011 Sam film oceniam jako mocno średni, ale podoba mi sie w nim jedna rzecz. Mianowicie tytuł nawiazuje do filmu z 1972r w którym to Michael Caine grający A.Wyke`a (2007) zagrał rolę Milo Tindle`a czyli persone w którą teraz wcielil się Jude Law:) tak wiec "przeżył" całą historie 2 razy i to z różnych stron. |