![]() |
|
Cape Fear [1991] - Wersja do druku +- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl) +-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3) +--- Dział: Filmy zagraniczne (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-zagraniczne--12) +---- Dział: Filmy Martina Scorsese (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-Martina-Scorsese--71) +---- Wątek: Cape Fear [1991] (/Thread-Cape-Fear-1991--1686) |
Cape Fear [1991] - Snuffer - 13-02-2010 Zły jestem na ten film. ![]() Generalnie jaka fabułka jest każdy wie. De Niro wychodzi z więzienia po 14 latach i mści się na swoim prawniku. Jeśli chodzi o sposób kręcenia, jest to thriller wręcz podręcznikowy - nie mamy tutaj ani chwili wytchnienia, przebiegamy od sceny do sceny, zero nudnych przerywników i wreszcie te ciekawe filtry - postacie wyglądają w nich jak trupy. Przechodząc do szczegółów. Aktorstwo. De Niro - to jedna z tych ról wzbudzających szacunek, zza czasów starego, dobrego Bobbiego. Ciekawi, fascynuje, a przede wszystkim przeraża. Robert w tym filmie ma nawet inny styl mowy, warto zobaczyć. Nick Nolte - prawie nie ustępuje powyższemu. Świetny. Sceny gdzie jest zirytowany, albo przerażony zdecydowanie robią wrażenie. Moim faworytem jest ta gdzie uderza córkę. Jessica Lange - irytująca, ale zagrała dobrze. Wkurzające babsko której przez pewien czas kibicujemy żeby jej się dostało, potem następuje kilka scen że zmieniamy nasz trochę dziecinny pogląd. Juliette Lewis - <OK> Nie mogę odżałować że pani ta odeszła od aktorstwa. Jej rola dodaje przynajmniej oczko do oceny filmu. Sceny gdy rozmawia z De Niro - wow. Najlepsze momenty filmu. Sama fabuła i jej dalsze rozwiązanie można by rzec dość klasyczne, z kilkoma wyjątkami. Niestety Marty wrzucił do filmu dwa patenty (nie wiem jak było w wersji oryginalnej) które zamiast przerazić wzbudziły śmiech : Samo rozwiązanie akcji też irytuje, bardzo klasyczne i mnie nie satysfakcjonowało. Za to ostatni monolog i ujęcie - klasa! Film świetnie przedstawia relacje w rodzinie w obliczu zagrożenia. To co się rozgrywa w domu Bowdenów jest o wiele bardziej interesujące niż plan zemsty De Niro. Dlaczego jestem na ten film zły? Bo gdyby postarano się troszeczkę bardziej, byłoby 10/10. A tak, ze smutkiem muszę wystawić 7/10 : ) Aha - pierwotnie rolę Sama grać miał Harrison Ford. Chętnie bym to zobaczył. - Mental - 13-02-2010 filmowi blisko do 10/10. finał może się wydawać zbyt przesadzony, przeszarżowany czy chwilami wręcz pretensjonalny, mnie jednak powalił - trza mieć jaja, żeby coś takiego nakręcić - takie totalne mega szaleństwo. w końcówce Scorsese pojechał po bandzie na pełnym ryzyku i to konkretnie. ![]() ciekaw jestem niezmiernie, jak w zestawie z Cape Fear wypadnie Shutter Island. niby klimat i tematyka podobne - schizy i mordercy. no i tam wyspa, a tu przylądek - wskazówki geograficzne niczego sobie. się okaże już niebawem! - mariusz - 14-02-2010 Dawno widziałem ten film i z tego co pamiętam nie zrobił na mnie takiego wrażenia jak oryginalna wersja z 1962 roku. Film J. Lee Thompsona to jeden z moich ulubionych thrillerów - świetnie ukazana atmosfera zagrożenia, na każdym kroku czuć obecność psychopaty, dobre role Gregory Pecka i Roberta Mitchuma, kilka trzymających w napięciu scen i znakomity finał. Ja jestem zły na Scorsesego za to, że zrobił film, przez który stara wersja została nieco zapomniana. Film z 1991 roku ma świetne kreacje aktorskie i większą dawkę przemocy, ale niczym szczególnym się nie wyróżnia. Natomiast film Thompsona to wzorcowy thriller, z którego nadal czerpią garściami współcześni twórcy. RE: Cape Fear [1991] - Mefisto - 17-05-2016 Powtórzone po latach. To niesamowite, jak bardzo się ten film zestarzał, zwłaszcza w porównaniu z oryginałem, któremu poza kilkoma detalami narzuconymi przez ówczesne czasy nic nie brakuje. Remake to tymczasem niczym nieuzasadniony miks groteski z kiczem, w którym nic się nie trzyma kupy. Co gorsza, wszelkie zmiany fabularne robią z tego komedię i każą kibicować Maxowi, a nie rodzince. Do tego koszmarny, po prostu koszmarny miscast (za co te nominacje do Oscarów, pozostaje zagadką) i żałosne uwzględnienie oryginalnej obsady, którzy snują się w paru scenach jak duchy tęskniące za przeszłością. Użycie muzyki z poprzedniego filmu też zakrawa na parodię. Najgorszy film Scorsese zdecydowanie - w Departed przynajmniej zmienił klimaty, dodał sporo od siebie. Tutaj kompletnie spłaszczył sens historii, której nie pomaga nawet pesymistyczny koniec. Przekombinowany film (te idiotyczne eksperymenty wizualne), nie wiem skąd takie uwielbienie widowni dla niego - mówi się, że De Niro jest tu rewelacyjny, a tymczasem to postać wyjęta z kreskówki, którą trudno brać na poważnie. Czytam zresztą recenzję na stronie i włos się na głowie jeży, jakie tam głupoty są. No koszmar. ocena oryginału: 8 / 10 remake: 3 / 10 RE: Cape Fear [1991] - Kryst_007 - 13-11-2022 Świeżo po seansie. Chciałem naprawdę bardziej polubić ten film, bo Scorsese to jeden z moich Bogów kina, a oryginał J. Lee Thompsona darzę pewnym szacunkiem. Niestety Marty przegrywa z 30 lat starszą wersją niemalże na każdym polu. Podobno nakręcił ten film tylko po to by spłacić Universalowi dług za rzucenie workiem hajsu na "Ostatnie kuszenie Chrystusa", no i trochę to czuć, bo Scorsese i ten koncept to zestaw podobnie dopasowany, co frytki i nutella. Ciekawe, że chciał jakby pobawić się w Hitchcocka akurat remake'ując thriller, pod którym to sir Alfred się nie podpisał. Co jest przede wszystkim gorsze, niż u Thompsona? Scenariusz, który nie stawia tak na realizm. Max Cady w wykonaniu Mitchuma to był po prostu odpychający bydlak, jakiego można czasem mieć nieprzyjemność spotkać na ulicy, ale wciąż nieobliczalny i sprawiający realne zagrożenie. De Niro gra z kolei niezniszczalnego terminatora o IQ większym niż Einsteina i możliwościach fizycznych Bruce'a Lee. Niestety sam film często popada w momenty żywcem wzięte z kreskówki - Cady opuszcza więzienie przy akompaniamencie piorunów, jego zaparkowany samochód znika bez szelestu silnika za przejeżdżającą ciężarówką, ale wisienką na torcie okazuje się być moment, gdy przedostaje się do domu Bowdenów... Podobnie gorsze jest tutaj zakończenie. W oryginale miało lepsze i bardziej oryginalne rozwiązanie, a tu z kolei postawiono na efekciarstwo pełną gębą. Nawet nie satysfakcjonuje tak jak powinna. Ale to nie wszystko, bo zachowanie bohaterów to często absolutny idiotyzm. Królową tego jest córka Bowdenów. Ja pier#@le... Czy ona lat ma 15 czy 5? Doskonale wie, że rodzinę stalkuje mocno podejrzany typ i nawet przez chwilę nie dziwi się, że Im dłużej tamta scena trwałą, tym coraz bardziej nie mogłem się nadziwić jak mało ta córunia ogarnięta. Co na plusy? De Niro przez większość filmu naprawdę dobry, choć ustępuje Mitchumowi, a w finale to już chyba robi za inspirację dla Jima Carreya. Nolte też ze swoimi momentami, montaż i zdjęcia klasa... no i specjalnie nie przychodzi mi nic więcej do głowy. Jak dotąd najsłabszy film Martina jaki widziałem, a jeszcze parę tytułów czeka na obejrzenie. Pozwolił mi głównie bardziej docenić pierwowzór z Peckiem i Mitchumem. 5/10 RE: Cape Fear [1991] - Pelivaron - 19-11-2024 Będzie nowy Przylądek strachu. Tym razem serialowy. W roli Maxa - Javier Bardem. Osobiście nie za bardzo lubię film Scorsese (oryginału z Mitchumem nie widziałem), więc chętnie się skuszę na serial. Producentami są Martin i Spielberg. A serial stworzy Nick Antosca https://www.hollywoodreporter.com/tv/tv-news/javier-bardem-cape-fear-apple-1236063583/ RE: Cape Fear [1991] - slepy51 - 31-03-2026 RE: Cape Fear [1991] - shamar - 31-03-2026 Nie wiem po co i komu jest to potrzebne. RE: Cape Fear [1991] - slepy51 - 07-05-2026 RE: Cape Fear [1991] - Dr Strangelove - 07-05-2026 Kurde, wszystko już zrebotują? Może mimo wszystko nawet zerknę, aczkolwiek Bardem jest tu tak kreskówkowo demoniczny, że bardziej się chyba nie da ![]() No mógłby ewentualnie chodzić z tekturową tabliczką - "groźny szaleniec". RE: Cape Fear [1991] - Mefisto - 07-05-2026 Przecież De Niro też był kreskówkowo ironiczny. Oryginał i tak najlepszy. RE: Cape Fear [1991] - Dr Strangelove - 07-05-2026 Na pewno nie do tego stopnia. RE: Cape Fear [1991] - Mefisto - 07-05-2026 Nie wiem do jakiego, bo nie zamierzam tego oglądać, ale remake od Scorsese ledwo zmęczyłem w dużej mierze właśnie przez tę postać. Dla mnie to jego najgorszy film bez dwóch zdań, a De Niro - którym tutaj ewidentnie się inspirują, zamiast dać jakąś oryginalną interpretację - równie dobrze mógłby być tam animowany. RE: Cape Fear [1991] - michax - 08-05-2026 Fajna cala obsada, ale uważam, że jednak do filmów z Mitchumem i Peckiem oraz z De Niro i Nolte to nie dorówna, a przynajmniej trailer jest słaby. Ja mam niepopularną opinie, bo uważam film Scorsese za najbardziej niedocenianą jego produkcję. To jak wszyscy świetnie zagrali (do dziś pamiętam scenę totalnego wku... się Nolte w końcówce filmu). No i ogólnie klimat filmu, oczywiście troche było w nim kiczu, ale to świetny dreszczowiec. Choć patrzę kto jest showrunnerem i to Nick Antosca, który odpowiada za kilka ciekawych seriali m in The Act z Arquette i King, antologię Channel Zero, Brand New Cherry Flavor, Candy z Biel (bardziej popularna była wersja tej samej historii z Olsenką i Plemonsem) i świetny A Friend of Family. Facet lubi w pojechane horrory/thrillery albo w historie oparte na faktach, które są też thrillerami. No i pracował przy serialowej Laleczce Chucky. A co do obsady serialu to były jakieś afery z Amy Adams, że tak zniknęła z kina? Dawno w niczym jej nie widziałem. Cape Fear [1991] - Pitero - 08-05-2026 Po tym jak ją olali na Oscarach i nawet nie dali jej nominacji za "Elegię dla bidoków" to ja też bym się wkurzył. Wysłane z mojego CPH2481 przy użyciu Tapatalka |